FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: prof. Mariusz Gagoś
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Warto poświęcić 2 godzinki i obejrzeć cały materiał.
http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/publication?id=97626&tab=3
(04.11.2016, 00:34)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Warto poświęcić 2 godzinki i obejrzeć cały materiał.
http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/publication?id=97626&tab=3

jakby miał dwie godzinki to:
1. zacząłbym czytać Ciborowskiego
2. zacząłbym czytać Webera
3. obejrzałbym wreszcie "Łowców miodu"
4. posłuchałbym pani Elżbiety, co to podesłał Łukasz
5. potem zastanowiłbym się co zrobić z pozostałymi 45 minutami... Oczko
Zaiste, bardzo interesujące. Skojarzyło mi się z niemieckimi filmikami, gdzie widać te pszczoły snujące się po plastrach, a oni uważają, że to taka dyscyplina...
(04.11.2016, 05:44)MrDrone napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 00:34)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Warto poświęcić 2 godzinki i obejrzeć cały materiał.
http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/publication?id=97626&tab=3

jakby miał dwie godzinki to:

Masz tetaz 8 godzin wolnego w budżetówce to oglądaj ;-)
(04.11.2016, 07:11)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 05:44)MrDrone napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 00:34)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Warto poświęcić 2 godzinki i obejrzeć cały materiał.
http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/publication?id=97626&tab=3

jakby miał dwie godzinki to:

Masz tetaz 8 godzin wolnego w budżetówce to oglądaj ;-)

ha.ha,ha
I ja obejrzałem... no fajnie się słucha... Pan Gagoś wygląda na równego gościa... Jestem ciekaw jak im to dalej będzie funkcjonować. Lek na wszystko? Kurcze słyszałem już o tym ale żeby jeden preparat i to naturalny jak podają załatwiał wszelkie problemy.... w dodatku łapał by się w ramach nie niszczenie życia ulowego czyli coś jak sól do podkarmiania, ziółka w syropie itd... hehehe... Uśmiech
(04.11.2016, 10:52)bonluk napisał(a): [ -> ]I ja obejrzałem... no fajnie się słucha... Pan Gagoś wygląda na równego gościa... Jestem ciekaw jak im to dalej będzie funkcjonować. Lek na wszystko? Kurcze słyszałem już o tym ale żeby jeden preparat i to naturalny jak podają załatwiał wszelkie problemy.... w dodatku łapał by się w ramach nie niszczenie życia ulowego czyli coś jak sól do podkarmiania, ziółka w syropie itd... hehehe... Uśmiech

Rozprowadza go ta sama firma, co robi Apiguard. Myślę, że ta historia z ekstraktem chmielowym to ściema do reklamy. Ale sama idea mi się podoba - może to zachęcić większą grupę pszczelarzy do porzucenia twardej chemii, a to już coś.
(04.11.2016, 10:55)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 10:52)bonluk napisał(a): [ -> ]I ja obejrzałem... no fajnie się słucha... Pan Gagoś wygląda na równego gościa... Jestem ciekaw jak im to dalej będzie funkcjonować. Lek na wszystko? Kurcze słyszałem już o tym ale żeby jeden preparat i to naturalny jak podają załatwiał wszelkie problemy.... w dodatku łapał by się w ramach nie niszczenie życia ulowego czyli coś jak sól do podkarmiania, ziółka w syropie itd... hehehe... Uśmiech

Rozprowadza go ta sama firma, co robi Apiguard. Myślę, że ta historia z ekstraktem chmielowym to ściema do reklamy. Ale sama idea mi się podoba - może to zachęcić większą grupę pszczelarzy do porzucenia twardej chemii, a to już coś.

No tak idea bardzo fajna i w końcu wydaje się mieć ręce i nogi z resztą prof. jasno mówi, że ciągle tylko słyszał aby wszystkie choroby pszczele niszczyć, zabijać itd.

Preparat z ekstraktem chmielowym już przecież istnieje w Hameryce więc tak jak mówisz to nie chmiel tam odgrywa główną rolę...
(04.11.2016, 11:04)bonluk napisał(a): [ -> ]Preparat z ekstraktem chmielowym już przecież istnieje w Hameryce więc tak jak mówisz to nie chmiel tam odgrywa główną rolę...
Na razie nie wiem. Ale tak wiele preparatów na rynku sprzedawanych jest pod szyldem ekstraktów z różnych roślin i zwierząt, że mam wątpliwości. Jak zobaczę opakowanie i na nim wypisany skład, to się domyślę Oczko

EDIT1: Masz na myśli HopGuard?
EDIT2: Chmiel wyszukuje się w kontekście neonikotynoidów. Wyszukiwałem "Nicotinic antagonist bees hop" i wyszedł mi np. abstrakt traktujący o jakichś eksperymentach z imidacloprydem. Ale pszczół w tym kontekście jeszcze nie znajszłem.
tak chyba to byl hopguard
I wyjdzie na to że ten zielony sok pomoże pszczołom pozbyć się toksyn wraz z kwasem mlekowym widze u prof. ten sam pogląd jak u mnie
(04.11.2016, 13:06)myku napisał(a): [ -> ]I wyjdzie na to że ten zielony sok pomoże pszczołom pozbyć się toksyn wraz z kwasem mlekowym widze u prof. ten sam pogląd jak u mnie

hehehe... ale sobie słodzisz kolego...
chciałbym żeby to była prawda ale pewnie życie i tak w dupę mi da a raczej pszczołom
(04.11.2016, 13:14)myku napisał(a): [ -> ]chciałbym żeby to była prawda ale pewnie życie i tak w dupę mi da a raczej pszczołom

Myku, pszczołom to dali w dupę pszczelarze przez ostatnie dziesięciolecia. teraz to trzeba próbować jakoś odkręcić i tyle. 
(04.11.2016, 13:11)bonluk napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 13:06)myku napisał(a): [ -> ]I wyjdzie na to że ten zielony sok pomoże pszczołom pozbyć się toksyn wraz z kwasem mlekowym widze u prof. ten sam pogląd jak u mnie

hehehe... ale sobie słodzisz kolego...

Wiesz rozmawiałem kiedyś z kilkoma weganami (ale przyznaję, ze to w tym świecie już rzadkie ekstremum myślenia), którzy twierdzili, że nawet dla kota będzie lepiej jeśli będzie spożywał rośliny. Nie będzie miał złej energii itd. Karmili je też np. rozgotowanymi kaszami, nasionami i olejami roślinnymi.
(04.11.2016, 13:38)Borówka napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 13:11)bonluk napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 13:06)myku napisał(a): [ -> ]I wyjdzie na to że ten zielony sok pomoże pszczołom pozbyć się toksyn wraz z kwasem mlekowym widze u prof. ten sam pogląd jak u mnie

hehehe... ale sobie słodzisz kolego...

Wiesz rozmawiałem kiedyś z kilkoma weganami (ale przyznaję, ze to w tym świecie już rzadkie ekstremum myślenia), którzy twierdzili, że nawet dla kota będzie lepiej jeśli będzie spożywał rośliny. Nie będzie miał złej energii itd. Karmili je też np. rozgotowanymi kaszami, nasionami i olejami roślinnymi.

a koty żyły w zdrowiu i szczęśliwości nawet do 3 tygodni! Oczko
a i jeszcze mi się jedno przypomniało po obejrzeniu profesora... On stawia tam hipotezę że varroa caly czas byla przed 1980 rokiem w ulach a pszczoły umiały nad nią panować. Dopiero pojawienie się pestycydów sprawiło że ta równowaga się zachwiala i mamy to co mamy...
Szczerze do mnie to trafia i rozszerzając to o inne negatywne tendencje mamy całkiem prawdopodobna hipotezę...
(04.11.2016, 13:40)MrDrone napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 13:38)Borówka napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 13:11)bonluk napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 13:06)myku napisał(a): [ -> ]I wyjdzie na to że ten zielony sok pomoże pszczołom pozbyć się toksyn wraz z kwasem mlekowym widze u prof. ten sam pogląd jak u mnie

hehehe... ale sobie słodzisz kolego...

Wiesz rozmawiałem kiedyś z kilkoma weganami (ale przyznaję, ze to w tym świecie już rzadkie ekstremum myślenia), którzy twierdzili, że nawet dla kota będzie lepiej jeśli będzie spożywał rośliny. Nie będzie miał złej energii itd. Karmili je też np. rozgotowanymi kaszami, nasionami i olejami roślinnymi.

a koty żyły w zdrowiu i szczęśliwości nawet do 3 tygodni! Oczko

Mniej więcej pewnie tak by było bo bez odpowiedniego dowozu argininy czy tauryny które u kota i jego metabolizmu są arcyważne. Ale w między czasie wynaleźli karmy wegańskie dla kotów gdzie poza roślinami dodawane są syntetyczne surogaty substancji odzwierzęcych te które są potrzebne do jako takiego życia na minimum więc te koty (sic!) "wegańskie" nawet jakoś tam żyją jakiś czas (plus to co sobie upolują jak mają możliwość ku trwodze właścicieli). To pozwala na twierdzenie, ze koty jakoś dają radę na roślinach i dlatego są tacy którzy tak karmią.
Dowód:
http://www.vegekoszyk.pl/produkty/produkty-dla-zwierz%C4%85t-karma-dla-kota/karma-dla-kota-15kg-ami-cat

Skład: Kukurydza, gluten kukurydziany, olej kukurydziany, ryż , białko grochu, włókno grochu, drożdże browarniane , fosforan dwuwapniowy, siemię lniane, hydrolizowane białko roślinne, białko ziemniaka, chlorek sodu , węglan wapnia, olej rzepakow plus dodatki suplementacyjne.
(04.11.2016, 13:38)Borówka napisał(a): [ -> ] Karmili je też np. rozgotowanymi kaszami, nasionami i olejami roślinnymi.

Nom, w 1981 roku mieliśmy kota. I karmiliśmy go ziemniakami. Dla niepoznaki polanymi smalcem, suchych nie chciał żreć, ale ze smalcem wsuwał, aż miło. Oczko
(04.11.2016, 13:50)bonluk napisał(a): [ -> ]a i jeszcze mi się jedno przypomniało po obejrzeniu profesora... On stawia tam hipotezę że varroa caly czas byla przed 1980 rokiem w ulach a pszczoły umiały nad nią panować. Dopiero pojawienie się pestycydów sprawiło że ta równowaga się zachwiala i mamy to co mamy...
Szczerze do mnie to trafia i rozszerzając to o inne negatywne tendencje mamy całkiem prawdopodobna hipotezę...

Owszem. Do tego dodałbym badania które linkowałem w wątku: Dokarmiać cukrem czy nie, że pszczoły które dużo na cukrze są (w pewnej znanej pasiece hodowlanej słyszałem, że od wiosny do jesieni non stop są karmione syropem) słabiej dekotsyfikują się z owych toksyn po pestycydach. Jedno plus drugie może dawać negatywną synergię.
Moja biblioteczka się poszerza - dzięki Uśmiech
(04.11.2016, 13:50)bonluk napisał(a): [ -> ]a i jeszcze mi się jedno przypomniało po obejrzeniu profesora... On stawia tam hipotezę że varroa caly czas byla przed 1980 rokiem w ulach a pszczoły umiały nad nią panować. Dopiero pojawienie się pestycydów sprawiło że ta równowaga się zachwiala i mamy to co mamy...
Szczerze do mnie to trafia i rozszerzając to o inne negatywne tendencje mamy całkiem prawdopodobna hipotezę...

ja co prawda nie słyszałem tych wypowiedzi, ale do mnie to nie trafia przyznam. To nie dzieje się tak, że nagle pojawia się pestycyd i pszczoły przestają mieć zdolności. to są długotrwałe procesy tracenia odporności, więc nie wydaje mi się, żeby ot tak nagle w 80tym roku pszczoły przestały sobie radzić z warrozą. Przez cały świat szedł pochód warrozy i w kolejnych krajach wykrywano roztocza w kolejnych latach. Wiele krajów było z o wiele bardziej uprzemysłowionym rolnictwem, a jednak roztocza stwierdzono tam znacznie później. 
Natomiast niewątpliwie pszczoły były zdrowsze i to powodowało, że choć z roztoczami nie umiały sobie radzić, to jednak żyły w lepszej kondycji.


Natomiast pamiętam (tak mi się wydaje) też, że taką hipotezę przedstawiał Kuba już dość dawno i chciano go zjeść za to na surowo Oczko (jako pokarm raw paleo... )
(04.11.2016, 13:50)bonluk napisał(a): [ -> ]a i jeszcze mi się jedno przypomniało po obejrzeniu profesora... On stawia tam hipotezę że varroa caly czas byla przed 1980 rokiem w ulach a pszczoły umiały nad nią panować. Dopiero pojawienie się pestycydów sprawiło że ta równowaga się zachwiala i mamy to co mamy...
Szczerze do mnie to trafia i rozszerzając to o inne negatywne tendencje mamy całkiem prawdopodobna hipotezę...

To jest chyba najciekawszy fragment tego filmu. Jakby nagle w głowie zapaliła się żarówka. Ale są też kontrargumenty: w różnych krajach warroza pojawiła się w różnym czasie. Hipotezę trzeba by skorelować z użyciem neonikotynoidów w tych krajach. Faktem jest, że jej wędrówka nie była prosta i zgodna z "naturalnymi" kierunkami rozchodzenia się (np. wcześniej dotarła do USA niż do Norwegii).
[Obrazek: Honeybee-Pandemic-Global-Spread.jpg]
Do tego dołożyć należy istotne różnice w gospodarce pasiecznej lat 80-tych w demoludach i krajach Planu Marshalla.
Inni szatani byli tam czynni chyba.
(04.11.2016, 13:58)MrDrone napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 13:50)bonluk napisał(a): [ -> ]a i jeszcze mi się jedno przypomniało po obejrzeniu profesora... On stawia tam hipotezę że varroa caly czas byla przed 1980 rokiem w ulach a pszczoły umiały nad nią panować. Dopiero pojawienie się pestycydów sprawiło że ta równowaga się zachwiala i mamy to co mamy...
Szczerze do mnie to trafia i rozszerzając to o inne negatywne tendencje mamy całkiem prawdopodobna hipotezę...

ja co prawda nie słyszałem tych wypowiedzi, ale do mnie to nie trafia przyznam. To nie dzieje się tak, że nagle pojawia się pestycyd i pszczoły przestają mieć zdolności. to są długotrwałe procesy tracenia odporności, więc nie wydaje mi się, żeby ot tak nagle w 80tym roku pszczoły przestały sobie radzić z warrozą. Przez cały świat szedł pochód warrozy i w kolejnych krajach wykrywano roztocza w kolejnych latach. Wiele krajów było z o wiele bardziej uprzemysłowionym rolnictwem, a jednak roztocza stwierdzono tam znacznie później. 
Natomiast niewątpliwie pszczoły były zdrowsze i to powodowało, że choć z roztoczami nie umiały sobie radzić, to jednak żyły w lepszej kondycji.


Natomiast pamiętam (tak mi się wydaje) też, że taką hipotezę przedstawiał Kuba już dość dawno i chciano go zjeść za to na surowo Oczko (jako pokarm raw paleo... )

one może i sobie po 1980 dalej radziły ale doszły takie sprawy jak sztuczna inseminacja gdzie prawie 100% matek na rynku było spod igły itd. a od pojawienia się cukru czyli pierwsze lata po 1900 w pasiekach wszystko powoli się staczało... pestycydy mogły być głównym bodźcem plus sztuczna inseminacja, leki które dobijały pszczoły itd.
Biorąc pod uwagę filmik który wrzucił Krzysiek nie stało się to od razu... z resztą sam widzisz ile wtedy potrafiły przetrwać pszczoły z V. a ile teraz potrafią przetrwać...
Czy ja dobrze tą mapkę rozumiem w 1900 roku za naszą granica już była a u nas nie?
(04.11.2016, 14:09)bonluk napisał(a): [ -> ]Czy ja dobrze tą mapkę rozumiem w 1900 roku za naszą granica już była a u nas nie?

Jestem daltonistą, ale wydaje mi się, że najciemniejszy czerwony jest na terenie byłego ZSRR...
EDIT: przy użyciu GIMPa zbadałem kolorystykę: 1900 nie pokazuje się nigdzie poza przyciemnieniami granic EDIT2: Ach! Jawa! Oczywiście!). 1910 to ZSRR. Następnie dochodzą Chiny.
(04.11.2016, 14:09)bonluk napisał(a): [ -> ]Czy ja dobrze tą mapkę rozumiem w 1900 roku za naszą granica już była a u nas nie?

Wątpię bo ZSRR to ogromne terytorium a to jest pewnie średnia. Pewnie była gdzie w Azji.

Chociaż w 1900 nie było jeszcze Sowietów. Ciekawe czy rzeczywiście bazują na jakiś statystykach najpierw carskich później sowieckich czy to tylko takie luźnie założenia. Ktoś to badał wtedy? Wątpię chyba nie.
(04.11.2016, 14:11)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(04.11.2016, 14:09)bonluk napisał(a): [ -> ]Czy ja dobrze tą mapkę rozumiem w 1900 roku za naszą granica już była a u nas nie?

Jestem daltonistą, ale wydaje mi się, że najciemniejszy czerwony jest na terenie byłego ZSRR...

Przyjrzałem się i mi to wygląda na 1910-1940 bo chyba tylko Jawa ma ten malinowy
(04.11.2016, 14:11)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Jestem daltonistą, ale wydaje mi się, że najciemniejszy czerwony jest na terenie byłego ZSRR...
EDIT: przy użyciu GIMPa zbadałem kolorystykę: 1900 nie pokazuje się nigdzie poza przyciemnieniami granic. 1910 to ZSRR. Następnie dochodzą Chiny.

moim okiem jawa i sumatra były pierwsze 
Mi też się profesor podoba i hipoteza, która wygłosił ma ręce i nogi.
Co do migracji Varroa to wcale nie było to tak płynne jak pokazują mapki np. W takich Niemczech Varroa był dużo szybciej niż u nas czy na Białorusi. Kiedyś myślałem, że Bayer specjalnie ją tam sprowadził aby kosić kasę na lekach ale może ujawniła się tam wcześniej gdyż Niemcy używali dużo chemii w rolnictwie /kupioną zresztą też w firmie Bayer/.
Stron: 1 2 3