FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Jacucha pomysł na pszczoły
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
(09.11.2016, 16:30)Modliszqa napisał(a): [ -> ]Cześc Jacuch Uśmiech Mnie się zdecydowanie bardziej podoba zalewanie na zimę gniazda syropem niż kwasami - przeca i my dokarmiamy rodziny, które sobie nie radzą (odkłady np)

Kto karmi ten karmi Oczko
Jeżeli chodzi o gorczyce, to w rejonie z którego pochodzę była namiętnie uprawiana w latach 90 wtedy większość pszczelarzy miała kundelki, może 10miała jakieś "rasowe" na ponad 100(bo taka była mniejwiecej ilość członków koła do którego należę) taki jest fakt.
Dopiero trzeci rok prowadzę pasiekę tym systemem, więc jeszcze nie miałem pierwszego sita, prawdopodobnie po nim lub Po dwóch nsstępnych będę sam mógł stwierdzić czy miałem rację idąc tą drogą.
Szkoda że argument o owłosieniu młodych pszczół jest nie wystarczajacy. Innych nie posiadam.
"Jest teoria, że takie gotowe inwerty za bardzo rozpieszczają pszczoły. Jak wiadomo normalny syrop cukrowy wykańcza mnóstwo starych spracowanych robotnic na jesieni, które i tak nie weszłyby w skład kłębu zimowego. Zaś kiedy pszczelarz podaje taki syrop, który pszczoły mają tylko przenieść do plastrów to naturalnie, nie ma dużego wysiłku fizycznego. Stare niedobite przed zimą pszczoły, które mialy zginąć, wchodzą jednak do kłębu zimowego, ale niestety jako pierwsze pojawiają się w osypie, blokując wylot i swobodną wentylację. Prze to, wiele pszczelarzy zadaje sobie pytanie czy taka ilość osypu mieści się w normie. Pojawia się zapytanie w trakcie zimy czy aby na pewno wszystko przebiega w porządku, skoro jest bardzo duży osyp. To jest właśnie efekt podawania inwertu, to są po prostu stare spracowane „letnio-jesienne” pszczoły.
"

Według tej opinii stare pszczoły zatykają wylot. Choć jak rozumiem to chodzi tylko o skrajnie dolny wylotek.

http://pasiekamichalow.weebly.com/inwerty.html
(09.11.2016, 16:27)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(09.11.2016, 16:20)Borówka napisał(a): [ -> ]Ale co w przypadku kiedy gniazdo nie jest zalane a pszczoła nazbierała sobie miód? Czy wtedy też będzie lepiej zalać gniazdo syropem aby wybić szybciej starsze z perspektywy interesów pszczół?

Z punktu widzenia pszczelarza komercyjnego miód należy odwirować i podać pszczołom cukier.
Tak wynika z ekonomi a nie z chęci wybicia jakiejkolwiek pszczoły.

Nasz MN na forum miodka w 2014:

"
Cytat:Nie do końca. Ostrowska pisała już o tym, że pszczoły lepiej zimują na cukrach prostych niż miodzie, ponieważ nie zapychają tak jelita. Zimowanie na miodzie często powodowało zaperzenie na wiosnę, więc odradzała tego typu operacje."

Polecano mi już dwukrotnie w sklepie pszczelarskim abym czy mi zależy na miodzie czy nie odwirował miody i dokarmiał cukrem dla spracowania starych i lepszej zimowli młodych.
Miałem taki dylemat,ponieważ cześć,a w tym roku większość rodzi zimuje w barciopodobnych ulach czyli rodzina na 2 korpusach po 5 ramek w każdym plus pół korpus pusty jako bufor na dole , zabudowa zimna, i co za tym idzie bardzo wąskie wylotki.rozwiazanie dosyć proste ale czy zadziała przekonam się dopiero na wiosnę. Między półkorpus i gniazdo włożyłem kawałek jutowe płatna tak żeby tworzyło lekką rynienkę i pszczoły osypywały się na końcu ula a nie przy wylotku.
Borówka czy możesz powiedzieć jaki jest średni osyp w twoich rodzinach?
Osyp przy wylotku może być problemem jak jest wilgoć w ulu.
Jak jest sucho pszczoły sobie "odkopią" wylotek.
(09.11.2016, 17:04)Jacuch napisał(a): [ -> ]Miałem taki dylemat,ponieważ cześć,a w tym roku większość rodzi zimuje w  barciopodobnych ulach czyli rodzina na 2 korpusach po 5 ramek w każdym plus pół korpus pusty jako bufor na dole , zabudowa zimna, i co za tym idzie bardzo wąskie wylotki.rozwiazanie dosyć proste ale czy zadziała przekonam się dopiero na wiosnę. Między półkorpus i gniazdo włożyłem kawałek jutowe płatna tak żeby tworzyło lekką rynienkę i pszczoły osypywały się na końcu ula a nie przy wylotku.
Borówka czy możesz powiedzieć jaki jest średni osyp w twoich rodzinach?

Chodzi Ci o ilośc w stosunku do kłębu? Nie potrafię tego oszacować. Być może jeszcze.
Trochę pszczół leży ale też wynoszą w trakcie ociepleń a ostatnie zimy trochę ich było więc cięzko powiedzieć. W tych silniejszych jest sprzątane, w eko dennicy różnie, w jednej słabej to i do czerwca leżał osyp.
(09.11.2016, 17:11)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Osyp przy wylotku może być problemem jak jest wilgoć w ulu.
Jak jest sucho pszczoły sobie "odkopią" wylotek.

A no widzisz czyli kolejna nie do końca "prawda".
Kuba, nie czepiaj się kolegi Jacka. Uśmiech

On pierwszy tutaj przy założeniu już dziś całkowicie komercyjnym już na wstępie odrzucił w całości leczenie stosując zabiegi "wątpliwej" skuteczności przeciwko warrozie. I pierwszy (przy wspomnianym założeniu) całkowicie oddał pszczoły selekcji naturalnej. Jeżeli karmi cukrem to karmi. jeżeli stosuje kraty i wywozi to stosuje i wywozi - ale pszczoły ma własne, selekcjonowane naturalnie i do tego dziczki lokalne - więc nawet przy tych metodach mają sobie radzić. I bardzo dobrze! Wreszcie nie muszę czytać, że jak pszczoły są komercyjne to można (a nawet należy!) je polewać kwasem, bo im to służy (...bo nie daję rady już takich rzeczy czytać... jestem zbyt słabego zdrowia na te wpisy... Oczko). Wreszcie ktoś kto myśli i patrzy długofalowo, a nie na najbliższe miodobranie - pomimo założeń już dziś komercyjnych.

Ja też uważam, że zimowanie na cukrze, brak wywózek, brak ingerencji itp itd będzie lepiej służyć ich zdrowiu (i pewnie Jacek też się z tym zgodzi), ale Jacek ma inne założenia wynikające z konkretnego argumentu. za to pełna selekcja naturalna, brak chemii, pszczoła lokalna itp itd. Więcej takich pszczelarzy, a los pszczół się poprawi Uśmiech ... choćby miały być zimowane na cukrze... Oczko

co do tego spracowania - mnie też nie przekonuje, że jest to korzystne. ale samo spracowanie dla mnie w żaden sposób szkodliwe nie jest. Przed najcięższym okresem (tj. późnej zimie i przedwiośniu), kiedy każda para odnóży i skrzydełek jest potrzebna - i tak tej pszczoły letniej na pewno nie będzie. Ta pszczoła co najwyżej mogłaby wspomóc rodzinę w pierwszym okresie zimy, który jest dla pszczół łaskawszy z reguły. Za bardziej szkodliwe uważam to, że młode wiosenne pokolenie będzie musiało rozwijać się na cukrze. Ale Jacek, według tego co pisze, ma spełnionych wystarczająco wiele innych założeń, żeby móc liczyć na dobre efekty (oczywiście piszę o tym w świetle założeń "wielebnych", którymi większość z nas się tu kieruje).

... tak mi się wydaje Uśmiech
W każdym razie Jacku - ze swojej strony dziękuję Ci, że się odezwałeś, bo ja już nie dawałem rady z tymi moimi niektórymi kolegami "komercyjnymi" co nie potrafią zrozumieć podstaw Uśmiech
Ależ ja się nie czepiam. Ja chcę się dowiedzieć na czym się opiera te teza. Skoro trafił się pszczelarz komercyjny bliższy nurtowi PN to dobra okazja do dopytania.
Ja też witam Jacka...
Powodzenia we własnych działaniach z pszczołami...
I ja witam Jacka. Czekam na więcej opisów i wrażeń z pszczelarstwa koczowniczego, bez leczenia. Twoje aktualne wyniki i statystyki są dla nas super-hiper ciekawe. No, dla mnie. Mówię za siebie.
Nie czuję się zaczepiany,raczej to mi przykro że nie potrafię rzeczowo odpowiedzieć na zadawane mi pytania.
Mam nadzieję że to chwilowy szok impaktu raczej odmiennych pogladów i że porozumienie zajdzie Uśmiech
Ma swoje usprawiedliwienie powiem że pochodzę z dużej wielopokoleniowej pszczelarskiej rodziny i niektóre rzeczy robię intuicyjnie mimo że pierwszy raz, krytyka konstruktywna jak najbardziej wskazana.dzisiejsza krótka wymiana zdań też coś mi dała.
Postaram się opisać moją gospodarkę od dnia zero do dziś może się komuś przyda, lub ktoś coś podpowie, skorygoje.
Spoko Jacuch - na pierwszy rzut okiem mogłes mieć wrażenie, że tu brak ludzi dobrej przyjaznych - a tak nie jest Uśmiech Wszyscy mamy jeden cel ino odmienne ścieżki do niego prowadzą i odmienne teorie - co powinno cieszyć w sumie - bo im więcej młodej krwi tym więcej genów (znaczy pytań więcej )
Dzień pierwszy.rok 1
Koniec kwitnienia akacji,na pasieczysko przyworzę 24 odkłady z trzema ramkami ,jedną z czerwiem jedną z żarciem i jedną pustą ,ramki typu wielokorpusowego .
Jeden odkład z matką ( trafiła tam przypadkowo ) dostaje dodatkowe,dwie ramki.
Na pasieczysku znajduje sie jeszcze 80 ( nie moich )rodzin produkujących ziołomiód.
Ul odkładowy 5 ramkowy ,dennica pełna ,powałka z płótna jutowego.dalej będzie nazywany 'pień A'
Porzytek około 10h łaki oraz 2h sniegulicy ( w tym cześć w lesie więc szanse na przedłużenie okresu kwitnienia .
Tydzień pózniej .
17 rodzin ma mateczniki ratunkowe,
Rodzina z matką ma 4 ramki czerwiu i jaj ,ponieważ nie mam jeszcze ani jednego Ula porzytkowego (10 ramek ) dostaje następny korpus 5 ramkowy ,dwie ramki z czerwiem trafiają do górnego korpusu.
Tydzień pózniej 
Dwie rodziny bez mateczników wypadają z gry.
Pozostałe dostają mateczniki ratunkowe z innych rodzin .
Rodzina z matką 8 ramek czerwiu i jaj  ,dużo pierzgi .pierzga wędruje do środkowego trzeciego korpusu .dodatkowo trzy puste ramki.
Dwa tygodnie pózniej 
Następne trz rodziny padły ,prawdobnie jakiś błąd przy przenoszeniu mateczników lub jeden ze stu innych czynników.
Rodzina w ulu zaczynającym przypominać mały pień dostaje dodatkowy korpus zabieram korpus czerwiu i zasilam inne rodziny ,szukam matki ,alfa jakaś czy co?matka odnaleziona nic specjalnego ,mała jakaś.
Dwa tygodnie pózniej 
wszystkie matki czerwią ,dodaje puste ramki i rozdaje ramki z czerwiem z pnia A.
Jakiś długi czas pózniej  
W miedzy czasie zaczeła kwitnąć kukurydza ,sniegulicy nadal kwitnie.

rodziny przygotowane do zimowli , trzy na trzech ramkach pień A na dwóch korpusach reszta na 5 ramkach .

Pierwszy przymrozek ,ule idą do stodoły .koniec sezonu.

Miałem trochę fory bo pozyczyłem odbudowane ramki  i szczęścia ponieważ sniegulica kwitneła wyjątkowo długo.
Rozwój rodziny w ulu pieńA daje mi do myślenia ,postanawiam że w pszyszłym sezonie przetestuje to na kilku innych rodzinach.
Odpowiadam otym innym pszczelarzą,raczej spotykam się z smieszkami i negacją ,mimo moich  argumentów o szybkim ,wręcz bardzo szybkim moim zdaniem rozwoju rodziny,i pracy pełnymi korpusami ,nawet przy średniej wielkości rodziny(przy stanie 10 ramek ,a dokładniej 2x5 dokładałem następne 5)

Trochę to suche i okrojone ,ale niestety mój piesek ma chyba jakąś ukrytą misje i co roku,trzykrotnie juz ,zjada mi zeszyt pasieczny.


Dzien pierwszy rok 2
Luty 
wszystkie rodziny żyją ,dostają po kulce ciasta z miodu i cukru pudru pod jutę.
Marzec 
Pszczoły wracają na pasieczysko ,oblot .
Szybki  pierwszy przegląd i wymiana dennic 
Rodziny z trzema ramkami dostają dodatkowe dwie ramki.
pszczoły dostają ciasto z miodu pierzgi i cukru ,dodatkowo mały słoik wody i poduszkę ,proces powtarzany kilkakrotnie,jak brały to dawałem.
Odsklepianie resztek zimowego pokarmu .
Kwiecień pasieka jedzie na plantacje wierzby energetycznej (większość wierzby męskiej,małe skupiska rzeńskiej)
Pień A dostaje pół nadstawkę
Przewóz z wierzby na inną wierzbę 
Zabieram półnadstawkę pierwszy miód .
Mniszek 
Rodziny napchane pierzgą bardzo szybko sie rozwijają postępuje z nimi dokładnie tak samo jak z pniem A w roku pierwszym.
Przesiadka prawie  całej pasieki na Ule porzytkowe (trzy rodziny zostają na pniu A chcę zobaczyć jak poradzą sobie do końca sezonu
Rzepak  i głóg  (10 tu i 10 rodzin tam )
Rodziny zrzucone na węze.
Koniec rzepaku i zaraz potem glogu
podział rodzin . Macieżaki w pniu A jadą na Facelię raczej rozwojową(pole zarośnięte nie pozytkowymi chwastami,Facelia rzadko rozsiana ,około 10h)

Osierocone rodziny w produkcyjnych na Akację

usuwanie mateczników (tego roku zostawiłem po 1 ,połowa rodzin wychowała matki,w następnym roku zostawiłem po dwa stykające sie z sobą mateczniki(założenie było takie ze matki nie muszą sie szukać po plastrach i świadome tego ze jest zaraz obok konkurencja bedą zagęszczać ruchy żeby wygrysc sie jako pierwsza -czyli nie kontrolowana selekcja )
 rodziny odchowały w 80 %uli matki.
kolega któremu opowiedziałem o tym sposobie postanowił zrobic to samo tylko bez usuwania mateczników,rodziny które roiły mu sie raz czy dwa w sezonie ,wyroiły mu sie od 5 do 7 razy,wszystkie w 40 pniowej pasiece.
Produkcyjne na lipie (to samo pasieczysko,bez przewożenia )
Macieżaki pod koniec Facelii mają po trzy korpusy gniazda i piec ramek pól nadstawek ,zbieram wszystkie nadstawki z Facelią na dwa ule i resztę wywożę,na mieszankę chabru   z koniczyną.
Macieżaki wracają na pasieczysko pierwsze.
Zaczyna kwitnąć kukurydza ,sniegulica przekwitła w tym roku owiele wcześniej .
Produkcyjne  jadą na Wrzos ,nikt nie przyjechał ??
zazwyczaj jest jeszcze conajmniej 20 pszczelarzy
Codziennie  zaworzę 20 l wody 10 rodzin wypijało  około 15l dziennie na początku podejrzewałem jakiegoś zwierza.i zabezpieczyłem wiadra siatką.
Małe szanse na pożytek z wrzosu,natomiast macieżaki na 4 korpusach ,pełne pszczół.zaczynam podkarmiać,daję dodatkowe korpusy żeby podać pszczołom z wrzosu już zalane ramki żarcia,
Po dwóch tygodniach zwoże  pszczoły z wrzosu ,zbyt upalny rok,dwie rodziny obrabowane do zera ,reszta ma jakieś śladowe ilości wrzosu ale nawet im tego nie zabieram,uzupełniam zapasy ramkami od innych rodzin.

Do stodoły trafia 35 rodzin ,15 A i 20 porzytkowych.
Koniec sezonu .

Całość trochę chaotyczna,,ale opisane są tu najważniejsze ,lub najlepiej zapamietane (czyli najważniejsze )
Etapy gospodarki,na jakiej bazuje ,jest to pewnego rodzaju geneza,ponieważ rok trzeci mimo kilku zmiennych wyglądał prawie identycznie.
Natomiast drastycznie zmniejszyła sie ilość przeglądów gniazda,ponieważ stosując taką powtażalność zrobiłem tylko te potrzebne.

Z powtarzalnych rzeczy zauwarzyłem ze ule typu A w drugim i trzecim sezonie  (czyli rodziny trzy z 3letnimi matkami,i reszta z 2 letnimi)
Rozwijały się do 3korpusów  czyli 15 ramek gniazda i nastepowało przychamowanie każdy  następny korpus traktowany był jako miodnia ,żadna rodzina nie pszeskoczyła tej granicy, natomiast matki zazwyczaj zajmowały srodkowy i górny korpus,po jakimś czasie ograniczyłem swój wgląd do gniazda do przeżucania dolnego korpusu z pierzgą do góry,i podawania korpusu z węzą w środek .

Ule,i o co chodzi z tą stodołą.

Zanim o roku 3 ,w którym warozza pojawia sie na scenie ..kilka słów o moich ulach i ich ewolucji ,raczej w sensie gospodarczym.
Moim główny i ulubionym zajęciem na pasiece jest siedzenie i obserwacja wylotków ,każda próba oderwanie mnie od tego wywołuje niechęć i negacje innych czynności .
Robiąc cokolwiek innego ciągle pytam samego siebie 
-po co ja to właściwie robię i czemu to tak długo trwa.

Budowa pierwszego korpusu,a dokładniej jednej ścianki :
4 litewski 3,5x3,5 w matrycy ,w środek styropian,na to sklejka (jest to strona wewnętrzna),gwozdziki,druga strona płyta pilsniowa ,szorstką (włochatą) stroną na zewnątrz 
często widzę u pszczelarzy korpusy z których obłazi farba ,jest tak dlatego ze ta "ładniejsza" strona pilsni nie pije pokostu i farby,natomiast ta szorstka pije i to ładnie,znalazłem w tamtym roku na wrzosie korpus który został skradziony mojemu ojcu jakieś 10 lat temu ,mimo tak długiego okresu ciągłego działania warunków atmosferycznych (korpus leżał bokiem ) farba na płycie nie obłaziła,wyglądało to tak jakby była wypłukana,natomiast na elementach  drewnianych była pomarszczona i odpadała .korpus po wymianie części listewek i ponownym malowaniu wrócił na pasiekę.

Zbijam taki boczek ,potem trzy następne ,wszystko razem skręcam ,przybijam felce. Super!! Pierwszy korpus gotowy..tylko czemu to tak długo trwa?
jadę po zszywarkę .nastepnych 50 korpusów na zszywki gotowe .super ! Tylko czemu to tak długo trwa ?
Myślę,liczę .jeden korpus 32 elementy plus zszywki,wkręty.. Do tyłka..

Korpus finalny 4 dechy plus 8 listewek na felce,plus 12 wkretów i kilka gwozdzików do przybijania felców .


Malowanie 
Pokost na gorąco .
pokostem mozna malowac tylko raz następna warstwa maże się latami mazać,natomiast po roku kiedy korpusy są dobrze wysuszone przez słońce owiane przez wiatr i użyte deszczem mozna malowac spokojnie 
Temperatura dowolna czym cieplejszy tym lepiej się chłonie,podobno choć ja nigdy tego nie stosowałem przepalony pokost jest trwalszy.

Pokost na gorąco z woskiem .
do rozgrzanego pokostu wrzucamy małe kawałki wosku czekamy aż sie rospuszczą .
Tutaj zastosowałem zasadę na jakiej robione są oleje smakowe ,lub eteryczne np z ziół.
Temperatura miedzy 65a 79 stopni .

Pokost na gorąco z woskiem i propolisem 
Jak wyżej plus dodajemy wcześniej przygotowaną paste propolisową.
Pasta propolisowa .
do małej ilości pokostu rozgrzanego do max 75 stopni (przekroczenie tej temperatury powoduje zweglanie sie propolisu ) dodajemy propolis ,ja robiłem w proporcji 1:1  utrzymując ciągle temperaturę i mieszając aż do całkowitego rospuszczenia się propolisu (nie będzie to klarowne,ale mozna wyczuć tym czym sie miesza czy coś tam pływa czy nie.
Po ostygnięciu wychodzi z tego pasta konsystencji smalcu,dodajemy to do pokostu z woskiem i mozna malowac.

Stosując wszystkie te sposoby nie zauwarzyłem żadnej różnicy w czasie schniecia.

Pierwsze ileś korpusów pomalowałem rownież farbą (te z płyty) 
Natomiast jednoscianki pomalowane mam tylko pokostem z propolisem i woskiem.

Stodoła.
Jest to coś co podpatrzyłem u innego pszczelarza który robi tak od ponad 30 lat.
Co roku wstawiam ule do przewiewnej ,ciemnej drewnianej stodoły,robię to z powodów czysto praktycznych.
Nic nie pada na ule. Mam blaszane daszki ,nie ma więc tego nieprzyjemnego dźwięku padających kropel,który drażni chyba każdego .
Ule nie niszczą się tak szybko,są suche,nie pękają i nie paczą się.
Ule nie nagrzewają się od słońca,więc nie ma jakiś dziwnych przesunięć rodziny w gnieździe.
Nie ma problemu z ptakami.
Pszczoły nie pamiętają miejsca w którym stały,więc można je wystawiać gdziekolwiek na wiosnę.
Obserwując aktywność pszczół,oraz pogodę wystawiam rodziny na pasieczysko przed pierwszym odlotem.

Reszta w następnym poście,idę trochę pożyć.
Bardzo ciekawe. Niecierpliwie czekam na więcej.

Na początek pytanie:
- Jakimi ramkami się posługujesz? Bo mówisz o ulach odkładowych i produkcyjnych, a chętnie bym sobie co-nieco policzył.

Ta stodoła to po prostu stebnik Oczko
Ramka to dokładnie apipol x 2 do półkorpusów używam standardowych apipoli,że względu na bardzo szybki montaż.
(10.11.2016, 11:38)Jacuch napisał(a): [ -> ]Ramka to dokładnie apipol x 2 do półkorpusów używam standardowych apipoli,że względu na bardzo szybki montaż.
Czyli ramka gniazdowa to 425x28 (czy może jakiś standard typu 435x30, 435x230?), a nadstawkowa to 435x14?
Apipol to 435x115
(10.11.2016, 11:58)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Apipol to 435x115
Pomyłka, fakt.
Czyli nadstawkowa to 435x115, a gniazdowa to 435x23?
I w 3-m roku miałeś rodziny na 3 korpusach gniazdowych 5-ramkowych? Te śmieszki ze strony pszczelarzy mam zamiar wypróbować w przyszłym roku. Fachowcy od pracy z rodzinami w takich ulach twierdzą, że one bardzo szybko budują plastry.
szczerze to ja słabo rozumiem Twoj wpis...
i widzę sporo dość kontrowersyjnych spraw chodzby karmienie w lutym w marcu i dopóki pszczoly biorą a potem zabranie nadstawki miodu wierzbowego...
(10.11.2016, 12:15)flamenco108 napisał(a): [ -> ]I w 3-m roku miałeś rodziny na 3 korpusach gniazdowych 5-ramkowych?

Te trzy korpusy to w sumie 5 ramek Dadanta więc spokojnie to odbudują.
(10.11.2016, 14:14)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(10.11.2016, 12:15)flamenco108 napisał(a): [ -> ]I w 3-m roku miałeś rodziny na 3 korpusach gniazdowych 5-ramkowych?

Te trzy korpusy to w sumie 5 ramek Dadanta więc spokojnie to odbudują.

No właśnie o to chodzi. To się chyba da zrobić. Nie wiem, dlaczego pszczelarze się dziwnie uśmiechali. 3 ramki Dadanta rocznie to chyba jest zupełnie normalne osiągnięcie, jak mają co żreć?
(10.11.2016, 14:31)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(10.11.2016, 14:14)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(10.11.2016, 12:15)flamenco108 napisał(a): [ -> ]I w 3-m roku miałeś rodziny na 3 korpusach gniazdowych 5-ramkowych?

Te trzy korpusy to w sumie 5 ramek Dadanta więc spokojnie to odbudują.

No właśnie o to chodzi. To się chyba da zrobić. Nie wiem, dlaczego pszczelarze się dziwnie uśmiechali. 3 ramki Dadanta rocznie to chyba jest zupełnie normalne osiągnięcie, jak mają co żreć?

w zeszłym roku względnie niewielki pakiet z samej końcówki czerwca (w zasadzie to nawet matka z różnych powodów podjęła czerwienie w początku lipca) do zimy poszedł na 7 ramkach WP (= dadant) z czego z 4 odbudowane praktycznie w całości i 3 odbudowane w ponad połowie do dwóch trzecich. Więc w normalnym roku 5 ramek dadanta to żaden wyczyn dla rodziny.
(10.11.2016, 12:56)bonluk napisał(a): [ -> ]szczerze to ja słabo rozumiem Twoj wpis...
i widzę sporo dość kontrowersyjnych spraw chodzby karmienie w lutym w marcu i dopóki pszczoly biorą a potem zabranie nadstawki miodu wierzbowego...

Rodziny był karmione dlatego że były to dosyć późne odkłady,na pszepszczelonym pasieczysku 80 rodzim plus moje, w nastepnym roku miałem już ramki z pierzgą i silniejsze rodziny,wiec zabieg taki nie był potrzebny .wierzba na pasieczysku kwitnie pod koniec marca, plantacyjna kwitnie u mnie w połowie kwietnia na pierwszej plantacji,na drugiej gdzie jest inna odmiana przesuwa się to,o prawie dziesięć dni.czyli pszczoły były prawie miesiąc na pożytku,plus jeszcze w marcu miały odsklepiane ramki z resztkami syropu.ja z żoną zjadłem te niecałe dwa kilo,z nastawki.
Spodziewałem się raczej kontrowersji w sprawie wyworzna plantacje energetyczne.
(10.11.2016, 15:07)MrDrone napisał(a): [ -> ]
(10.11.2016, 14:31)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(10.11.2016, 14:14)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(10.11.2016, 12:15)flamenco108 napisał(a): [ -> ]I w 3-m roku miałeś rodziny na 3 korpusach gniazdowych 5-ramkowych?

Te trzy korpusy to w sumie 5 ramek Dadanta więc spokojnie to odbudują.

No właśnie o to chodzi. To się chyba da zrobić. Nie wiem, dlaczego pszczelarze się dziwnie uśmiechali. 3 ramki Dadanta rocznie to chyba jest zupełnie normalne osiągnięcie, jak mają co żreć?

w zeszłym roku względnie niewielki pakiet z samej końcówki czerwca (w zasadzie to nawet matka z różnych powodów podjęła czerwienie w początku lipca) do zimy poszedł na 7 ramkach WP (= dadant) z czego z 4 odbudowane praktycznie w całości i 3 odbudowane w ponad połowie do dwóch trzecich. Więc w normalnym roku 5 ramek dadanta to żaden wyczyn dla rodziny.

Tak tylko że ja pisałem o Gnieździe,a do tego trzeba dodać jeszcze nastawki.
Smieszki moich kolegów były spowodowane dziwaczną ich zdaniem konstrukcją ula.
Ja nie twierdzę ze to są jakieś super wyniki,poprostu opisuje moje wyniki.
To może inaczej to przedstawię .
Taki bilans trzy letni ,a raczej dwu ponieważ te 80 pożyczonych odbudowanych ramek oddałam.
Na ten moment przy stanie 37 rodzin w gwiazdach mam 370 ramek,w magazynie mam 50 ramek z pierzgą,150 ramek odbudowanych,w tym powiedzmy 20% jest odbudowanych w 2/3.120 ramek nastawionych
Plus wycofałem około 70 ramek z obiegu. Dwa late temu miałem 280 kg miodu ,w tym roku 500 kg.
Może te dane dadzą jakiś pogląd na to co robię.
Do pełnej wydajności mam nadzieje dojść za dwa lata,mając 50produkcyjnych i  50 macierzaków ,łaczyc je na zimę ,lub wiosne i startować z rodzinami o podwójnej sile.

(10.11.2016, 15:36)Jacuch napisał(a): [ -> ]
Spodziewałem się raczej kontrowersji w sprawie wyworzna plantacje energetyczne.
A co w tym dziwnego? Po prawdzie, jak już to przeczytałem, to przy założeniu, że wierzba energetyczna z punktu widzenia pszczół jest po prostu wierzbą (nie wiem, jak z tym jest), wydaje się to bardzo dobrym pomysłem.

(10.11.2016, 15:36)Jacuch napisał(a): [ -> ]Tak tylko że ja pisałem o Gnieździe,a do tego trzeba dodać jeszcze nastawki.
Smieszki moich kolegów były spowodowane dziwaczną ich zdaniem konstrukcją ula.
Ja nie twierdzę ze to są jakieś super wyniki,poprostu opisuje moje wyniki.
To może inaczej to przedstawię .
Myślę, że na tym forum nikt nie mierzy sobie, czy ma dłuższego... Po prostu próbuję zrozumieć, a że jestem początkujący, to nie wszystko łapię.

(10.11.2016, 15:36)Jacuch napisał(a): [ -> ]Taki bilans trzy letni ,a raczej dwu ponieważ te 80 pożyczonych odbudowanych ramek oddałam.
Na ten moment przy stanie 37 rodzin w gwiazdach mam 370 ramek,w magazynie mam 50 ramek z pierzgą,150 ramek odbudowanych,w tym powiedzmy 20% jest odbudowanych w 2/3.120 ramek nastawionych
Plus wycofałem około 70 ramek z obiegu. Dwa late temu miałem 280 kg miodu ,w tym roku 500 kg.
Może te dane dadzą jakiś pogląd na to co robię.
Do pełnej wydajności mam nadzieje dojść za dwa lata,mając 50produkcyjnych i  50 macierzaków ,łaczyc je na zimę ,lub wiosne i startować z rodzinami o podwójnej sile.
Tak się składa, że ja też położyłem do zimy podobną liczbę rodzin. Twoje ramki są nieco inne od moich, ale to wszystko daje się porównać, więc Twoje liczby mnie interesują. Np. ja też mam w magazynie pewnie z 70 ramek... Ale nie z pierzgą, tylko pustych Oczko
(10.11.2016, 16:25)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(10.11.2016, 15:36)Jacuch napisał(a): [ -> ]
Spodziewałem się raczej kontrowersji w sprawie wyworzna plantacje energetyczne.
A co w tym dziwnego? Po prawdzie, jak już to przeczytałem, to przy założeniu, że wierzba energetyczna z punktu widzenia pszczół jest po prostu wierzbą (nie wiem, jak z tym jest), wydaje się to bardzo dobrym pomysłem.

(10.11.2016, 15:36)Jacuch napisał(a): [ -> ]Tak tylko że ja pisałem o Gnieździe,a do tego trzeba dodać jeszcze nastawki.
Smieszki moich kolegów były spowodowane dziwaczną ich zdaniem konstrukcją ula.
Ja nie twierdzę ze to są jakieś super wyniki,poprostu opisuje moje wyniki.
To może inaczej to przedstawię .
Myślę, że na tym forum nikt nie mierzy sobie, czy ma dłuższego... Po prostu próbuję zrozumieć, a że jestem początkujący, to nie wszystko łapię.

(10.11.2016, 15:36)Jacuch napisał(a): [ -> ]Taki bilans trzy letni ,a raczej dwu ponieważ te 80 pożyczonych odbudowanych ramek oddałam.
Na ten moment przy stanie 37 rodzin w gwiazdach mam 370 ramek,w magazynie mam 50 ramek z pierzgą,150 ramek odbudowanych,w tym powiedzmy 20% jest odbudowanych w 2/3.120 ramek nastawionych
Plus wycofałem około 70 ramek z obiegu. Dwa late temu miałem 280 kg miodu ,w tym roku 500 kg.
Może te dane dadzą jakiś pogląd na to co robię.
Do pełnej wydajności mam nadzieje dojść za dwa lata,mając 50produkcyjnych i  50 macierzaków ,łaczyc je na zimę ,lub wiosne i startować z rodzinami o podwójnej sile.
Tak się składa, że ja też położyłem do zimy podobną liczbę rodzin. Twoje ramki są nieco inne od moich, ale to wszystko daje się porównać, więc Twoje liczby mnie interesują. Np. ja też mam w magazynie pewnie z 70 ramek... Ale nie z pierzgą, tylko pustych Oczko

Co to jest magazyn ramek? (wiem, nie stosuje), po co to komu?

Ile czasu zajmuje, miast pszczoły oglądać? Oczko
(10.11.2016, 16:39)marbert napisał(a): [ -> ]Co to jest magazyn ramek? (wiem, nie stosuje), po co to komu?

U mnie to są tekturowe pudła oraz jutowe worki. W tekturowych pudłach są ramki, którym nie grozi motylica. W workach po kawie mam ramki zawierające żarcie dla motylicy - leżą na werandzie, w przewiewie.
Bardzo lubię Twoje pytania, które tak miło odwlekają moment, kiedy podzielisz się swoją wiedzą na ten temat. Zamiast tak prostu z mostu napisać: "Ramki najlepiej przechowywać w ulach, w piwnicy, w namiocie, etc." czy gdziekolwiek, najpierw zadajesz pytanie, potem może jeszcze jedno i najdalej po tygodniu już mam szansę się dowiedzieć, jak racjonalnie gospodarować ramkami.
Magazyn ramek to w moim przypadku stara trzy drzwiowa szafa Uśmiech
Stron: 1 2 3 4