FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Nosemy - czyli na co padają nasze pszczoły?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Szymon pisze tak:
Cytat:Harnaś nie musisz leczyć, żeby ulżyć pszczołom w walce z nossemą. Wystarczy nie dawać syropu z cukru, który ma pH około 6 a zostawić na miodzie, który ma pH 4-4,5. Jak pokazują badania już obniżenie pH pokarmu z 6 na 5 robi bardzo dużą różnicę w zachorowalności na nossemę.
Warto więc wiedzieć na co padają nasze pszczoły i przynajmniej im nie utrudniać zadania.

Jeżeli przyjmujemy, że zimowla na miodzie jest lepsza niż zimowla na cukrze itd. to w sumie nie musimy wiedzieć no chyba, że będziemy chcieli zakwaszać pokarm aby ustrzec się nosemy ale Bartek też zakwaszał i chyba to nie pomogło ale też i pewnie nie zaszkodziło...

Przy nosemie to analogiczny przypadek jakim jest Varroa... z tym, że nosem prawdopodobnie z pszczołami żyje już bardzo długo. Z tego co wyczytałem na temat nosem są to organizmy zaliczane do protistów które pojawiły się w ewolucji 1,5 miliarda lat temu więc o czym My tu gadamy? Jeżeli pszczoły żyły z tymi organizmami od tylu lat to ich śmiertelność nie jest wynikiem nosemy a ogólnego osłabienie gatunku, czyli gnębienia na różnych płaszczyznach zaczynając od sztucznej standardowej węzy po całe dobrodziejstwo nowoczesnej gospodarki pasiecznej a jaka jest na to recepta... O taka: http://wolnepszczoly.org/cztery-proste-kroki-do-poprawienia-zdrowia-pszczol/
Bartek dawal takie smieszne ilosci tego kwasu askorbinowego co nic. Ja dawalem konkretne ilosci do kontretnego ph oraz sol.
Może warto też dodawać pyłek? W naturalnym miodzie zawsze jest pyłek. A zebrać łyżeczkę pyłku i później go wmieszać przy zakarmianiu nie jest jakoś bardzo kosztowne i pracochłonne. Albo domieszać trochę miodu. Zawsze to chyba lepiej niż zakarmiać samym cukrem?
Ja w zeszym roku dałem ciała, ale w tym roku mam zamiar dopilnować jakości zapasów zimowych. Mam nadzieję że nie będzie za późno.

Mamy jakieś artykuły o Nosemie i powiązaniu z pokarmem? może warto wrzucić do pierwszego posta i zrobić bazę wiedzy o Nosemie.
(15.02.2017, 12:42)kosz85 napisał(a): [ -> ]Mamy jakieś artykuły o Nosemie i powiązaniu z pokarmem? może warto wrzucić do pierwszego posta i zrobić bazę wiedzy o Nosemie.

"Einfach imkern" Liebiga: karmienie cukrem jest lepsze niż karmienie miodem, bo pszczoły nie chorują na nosemę, hahaha Duży uśmiech
heheh nie wiem skąd Lebieg wziął taką teorię ale chwalenie cukru może wynikać z jednej rzeczy.
W Niemczech ichniejszy PZP ma swoją cukrownie w której produkują syrop cukrowy dla pszczelarzy.
Może robią go o odpowiednim pH więc problemu nossemy nie ma. Poza tym oni w leczeniu jadą przeważnie na kwasach a stosowanie kwasów obniża pH pokarmu.
(15.02.2017, 13:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Poza tym oni w leczeniu jadą przeważnie na  kwasach a stosowanie kwasów obniża pH pokarmu.

Poziom finezji takiego wnioskowania wydaje się podobny do mojego stereotypu Niemca Oczko Ale wywód Liebiga był jeszcze bardziej finezyjny: w syropie cukrowym nie ma nic oprócz cukru, a w miodzie jest mnóstwo różnych dodatków, które muszą zostać strawione i w efekcie napełniają jelito grube pszczony, które się napełnia, napełnia. A po cukrze się nie napełnia, nie napełnia... CBDU.
(15.02.2017, 11:02)Borówka napisał(a): [ -> ]Bartek dawal takie smieszne ilosci tego kwasu askorbinowego co nic. Ja dawalem konkretne ilosci do kontretnego ph oraz sol.

czyli zbijales syrop cukrowy do odpowiedniego pH... jestem ciekaw czy to naprawdę pomaga. Jak to sprawdzić?
pHmetrem lub paskami.
Lukasz nie mam jak sprawdzic bo karmie kiedy musze. W kazdym razie raczej nie szkodzi w sposob widoczny. Niektore rodziny tak podkarmione w 2015 zyja do dzis. Tylko, ze ja to tez stosowalem jako dodatek do czesci wlasnych zapasow. Ciezko wiec cokolwiek powiedziec.
Ph sprawdzam papierkami lakmusowymi. Zakwaszalem kwasem askorbinowym bo tak polecal Bush.

Z pylkiem to mam obiekcje takie, ze aby byl strawny i tak musi byc na pierzge przetworzony. Czy pszczoly go sobie przetworzona tak podany w syropie to nie wiem.
(15.02.2017, 13:28)Krzyżak napisał(a): [ -> ]pHmetrem lub paskami.

Szymonie jednak Ty jesteś mistrz... jednostka chemiczna i pytałbym o takie coś?

Jak będzie co zimować to chyba przetestuje to zakwaszanie na kilku rodzinach...
A ja tam wiem, czy Ty do szkoły chodził, czy w nią kamieniami rzucał ? Oczko
(15.02.2017, 15:04)Krzyżak napisał(a): [ -> ]A ja tam wiem, czy Ty do szkoły chodził, czy w nią kamieniami rzucał ? Oczko

hehehe gimnazjum skończyłem 
a i jeszcze propo nosemy... chyba na FB przeczytałem wiadomość przerażonego pszczelarza że ma noseme bo kupy na wylotku... myślałem że to jakieś jaja ale nie... odpowiedzi tzw. doradzaczy rozjechały mnie całkowicie...

podobno trzeba scierać te gówna pszczół z uli jakimś środkiem do dezynfekcji bo zaraza gwarantowana... hehe.. a i wapnowanie jeszcze...
(15.02.2017, 13:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]heheh nie wiem skąd Lebieg wziął taką teorię ale chwalenie cukru może wynikać z jednej rzeczy.
W Niemczech ichniejszy PZP ma swoją cukrownie w której produkują syrop cukrowy dla pszczelarzy.
Może robią go o odpowiednim pH więc problemu nossemy nie ma. Poza tym oni w leczeniu jadą przeważnie na kwasach a stosowanie kwasów obniża pH pokarmu.
Podobnie argumentowal kiedys Marbert. Jezeli Niemcy maja wlasny czysciutki cukier dla pszczelarzy tylko z jakies spodzielni czy cos i praktykuja od lat to widocznie cukier lepszy.
Każdy cukier kryształ jest czysty, cukrownia nie ma znaczenia, technologia jest taka, że wychodzi czysty.
Zacytuję kolegę z koła, który przez lata pracował w cukrowni jako technolog:

"Cukier jest produktem praktycznie czystym chemicznie. Proces narastania kryształów w warnikach powoduje, że powstają kryształy sacharozy. Wszystkie ,,śmieci" pozostają w syropie. Kilkakrotne narastanie pozostałości w kolejnych warnikach cukrzycy 2 i 3 to jakby dalszy proces oczyszczania. Cukier 2-3 jest rozpuszczany po odwirowaniu z cukrzycy i powtórnie wraca dodawany do warników1 tzw klarówki. Syrop oddzielony w wirówkach 3 to melasa, a i ona jest wykorzystywana w paszach,gorzelniach itp. Nie ma możliwości by w cukrze była sól. Ci co najgłośniej krzyczą niech postarają się o wycieczkę do cukrowni zobaczą naocznie.
Obawiał bym się tego co może być w inwertach. Tutaj w pełni trzeba ufać producentowi. Żeby stwierdzić co w nich jest potrzeba pełnej analizy chemicznej. Z cukrem nie ma takiego problemu-kryształki gwarantują czystość.
Nie jestem przeciwnikiem inwertów. Z racji wygody stosowania karmię nimi 3 sezon. Po prostu apel by osoby nie mające pojęcia o produkcji cukru nie wypowiadały się ZBYT KATEGORYCZNIE w temacie o którym nie mają zbyt wielkiego pojęcia."
Chociaz jak sprawdzilem zanieczyszczenie sola nie byloby grozne. Oczko Mi raczej chodzilo o metale ciezkie i pescytydy w sladowych ilosciach. Buraki cukrowe sa jedna z najbardziej schemicyzowanych upraw. A chyba standardowy cukier spozywczy nie jest czda? Czysty do analiz?

Bartek uzyl tego inwertu pszenicznego (tez schemicyzowana uprawa). Ale poniewaz zastosowal na wszystkich to sie nie da nic powiedziec czy to moglo miec jakis hipotetyczny wplyw. Pomijajac pH i inne rzeczy.
Ja dawałem w tym roku inwert do 3 rodzin. Wszystkie padły. Ale nie wyciągam wniosków bo czwarta była wyłącznie na miodzie i też padła Oczko Zostało mi po niej ok 3kg miodu kapańca i 3L nalewki na popłuczynach...

Pszczołowód
a nie lepiej zakwaszać kwasem mlekowym ? Wydawało mi się, że on naturalnie występuje w miodzie i znalazłam " Sveriges Lantbruksuniversitet i Karolinska Institutet ogłosił właśnie, że świeży miód dzikich pszczół jest prawdziwą bombą probiotyczną – zawiera miliardy pałeczek kwasu mlekowego 13 różnych typów! Dostępne w sklepie produkty probiotyczne takie jak kefiry czy jogurty mają ich najwyżej trzy rodzaje."
Bakterie a czysty kwas mlekowy to zasadnicza roznica. Kwas askorbinowy tez jest w produktach pszczelich.
A co lepsze to nie wiem. Ja robilem tak bo Bush mnie przekonal, ze to mniejsze zlo. Ludzie dokwaszaja cytrynowym, askorbinowym, octem jablkowym, mlekowym, winowym...
(15.02.2017, 09:17)bonluk napisał(a): [ -> ]Szymon pisze tak:
Cytat:Harnaś nie musisz leczyć, żeby ulżyć pszczołom w walce z nossemą. Wystarczy nie dawać syropu z cukru, który ma pH około 6 a zostawić na miodzie, który ma pH 4-4,5. Jak pokazują badania już obniżenie pH pokarmu z 6 na 5 robi bardzo dużą różnicę w zachorowalności na nossemę.
Warto więc wiedzieć na co padają nasze pszczoły i przynajmniej im nie utrudniać zadania.

Jeżeli przyjmujemy, że zimowla na miodzie jest lepsza niż zimowla na cukrze itd. to w sumie nie musimy wiedzieć no chyba, że będziemy chcieli zakwaszać pokarm aby ustrzec się nosemy ale Bartek też zakwaszał i chyba to nie pomogło ale też i pewnie nie zaszkodziło...

Przy Bartka ilościach homeopatycznych jakie podawał to nie miało znaczenia. Śmiem twierdzić.
Powinno się zakwaszać do 4-4,5 Ph (według Busha). Przy mojej wodzie to wychodzi jakieś 3 łyżeczki płaskie od herbaty kwasu askorbinowego na 3 litry syropu 1:1 cukru. I to teraz kiedy jest tam też dodany zioła, kobylak i kwaśny probiotyk. Swoją drogą czy gęstość roztworu cukru w wodzie ma wpływ na Ph?
Soli też daję znacznie więcej niż Bartek.
(15.02.2017, 09:17)bonluk napisał(a): [ -> ]Szymon pisze tak:
Cytat:Harnaś nie musisz leczyć, żeby ulżyć pszczołom w walce z nossemą. Wystarczy nie dawać syropu z cukru, który ma pH około 6 a zostawić na miodzie, który ma pH 4-4,5. Jak pokazują badania już obniżenie pH pokarmu z 6 na 5 robi bardzo dużą różnicę w zachorowalności na nossemę.
Warto więc wiedzieć na co padają nasze pszczoły i przynajmniej im nie utrudniać zadania.

Jeżeli przyjmujemy, że zimowla na miodzie jest lepsza niż zimowla na cukrze itd. to w sumie nie musimy wiedzieć no chyba, że będziemy chcieli zakwaszać pokarm aby ustrzec się nosemy ale Bartek też zakwaszał i chyba to nie pomogło ale też i pewnie nie zaszkodziło...

Przy nosemie to analogiczny przypadek jakim jest Varroa... z tym, że nosem prawdopodobnie z pszczołami żyje już bardzo długo. Z tego co wyczytałem na temat nosem są to organizmy zaliczane do protistów które pojawiły się w ewolucji 1,5 miliarda lat temu więc o czym My tu gadamy? Jeżeli pszczoły żyły z tymi organizmami od tylu lat to ich śmiertelność nie jest wynikiem nosemy a ogólnego osłabienie gatunku, czyli gnębienia na różnych płaszczyznach zaczynając od sztucznej standardowej węzy po całe dobrodziejstwo nowoczesnej gospodarki pasiecznej a jaka jest na to recepta... O taka: http://wolnepszczoly.org/cztery-proste-kroki-do-poprawienia-zdrowia-pszczol/

Łukasz z tego co wyczytałem to podejrzewa się, że konkretnie pasożytniczy związek Apis mellifera - Nosema ceranae jest stosunkowo młody gdyż Nosema ceranae wykazuje się względnie sporą zjadliwością dla Apis mellifera. Taka była argumentacja. Natomiast to, że nosemy należą to tak starożytnych geologicznie Protist to jeszcze nie znaczy, że każdy gatunek albo każda relacja z innym organizmem w jakiej on się znajduje.
Nosemoza jako choroba pszczół znana jest od dawna, gdyż wywołuje je innym jednokomórkowiec Nosema apis. Ale Nosema ceranae powoduje szybszą śmierć i jest bardziej zjadliwym pasożytem. Krewniak, bo ten sam rodzaj, ale bardziej dla pszczoły niebezpieczny. Choroba jest najgroźniejsza dla robotnic i trutni. Po opuszczeniu kolonii chore pszczoły nie powracają do ula i umierają w znacznej odległości od niego. Pszczelarze więc obserwują znikanie całych rojów, jakby pszczoły poleciały na łąkę i nie potrafiły odnaleźć drogi powrotnej. Nosema ceranae występujący powszechnie w basenie Morza Śródziemnego ale zagraża już pszczołom w północnej Europy. Przyczyniają się do tego sprzyjające warunki klimatyczne (jeszcze jedne negatywny skutek zmian klimatu, a w zasadzie ocielenia). Jego zjadliwość i pochodzenie wskazuje, że zupełnie niedawno zaatakował pszczołę miodną. Najpewniej pochodzi od innego gatunku owadów i na pszczołę przerzucił się w ostatnich latach.

(...)

Ciekawe jest tylko czy biedronki azjatyckie swoją broń biologiczna przywiozły ze swojej azjatyckiej ojczyzny czy też zdobyły gdzież w trakcie przemieszczeń po całym świecie. To drugie tłumaczyłoby fakt przybycia ninja do Polski z zachodu a nie z Ukrainy czy Białorusi, gdzie miałyby krótsza drogę (ale może były bez broni biologicznej).

Tak więc te same organizmy są bardzo chorobotwórcze, mniej chorobotwórcze lub wręcz korzystne. Taka to dziwna jest przyroda. Mikrosporydia to grupa eukariotów o niejasnej pozycji filogenetycznej. Są wyspecjalizowanymi organizmami jednokomórkowymi. Nie mają mitochondriów i peroksysomów, ich rRNA ma pewne cechy prokariotyczne (dlatego stanowią trudność dla systematyków i taksonomów) a ich genomy są najmniejsze spośród wszystkich eukariotów i wielkością odpowiadają genomom bakterii (bakterie to prokarionty). Mniejsza o te zawiłości niezwykle ciekawe dla biologa, ważne że mikrosporidia są obligatoryjnymi wewnątrzkomórkowymi pasożytami innych eukariotów. Infekują żywiciela wbijając w niego specjalną rurkę, przez którą dostają się do wnętrza komórki. Są częstymi pasożytami owadów.


http://czachorowski.blox.pl/2015/02/Nosema-ceranae-czyli-jak-o-tym-jak-choroba-moze.html
(30.07.2017, 20:25)Borówka napisał(a): [ -> ]Przy Bartka ilościach homeopatycznych jakie podawał to nie miało znaczenia. Śmiem twierdzić.
Powinno się zakwaszać do 4-4,5 Ph (według Busha). Przy mojej wodzie to wychodzi jakieś 3 łyżeczki płaskie od herbaty kwasu askorbinowego na 3 litry syropu 1:1 cukru. I to teraz kiedy jest tam też dodany zioła, kobylak i kwaśny probiotyk. Swoją drogą czy gęstość roztworu cukru w wodzie ma wpływ na Ph?
Soli też daję znacznie więcej niż Bartek.

A jaką masz wodę?
Podawany był gdzieś przelicznik woda do kwasu askorbinowego?
Kupowany kwas ma zawsze to samo stężenie?
(02.08.2017, 12:37)kubi napisał(a): [ -> ]A jaką masz wodę?
Podawany był gdzieś przelicznik woda do kwasu askorbinowego?
Kupowany kwas ma zawsze to samo stężenie?

1. No każda woda z innego źródła jest lekko inna zwłaszcza jeśli to nie jest woda destylowana 100% przetrzymywana w złotym naczyniu. Oczko A tak serio wody wodociągowe i studzienne mają różne zawartości które wpływają lekko na Ph
2. Do 4-4,5 Ph i tyle. W zależności od użytych składników i różnej wody będzie lekko różnie.
3. No jeżeli jest tego samego stężenia i tej samej czystości to zasadniczo tak. Kwas askorbinowy kupuje się w proszku. Jest czysty.
Zakwaszanie ma też tę zaletę, że pomaga pszczołom w inwertowaniu sacharozy na cukry proste.
Ostatni zgłębiałem temat nosemy i przewertowałem sporo różnych ciekawych badań i prac. Wiadomo, że szukam rozwiązań opartych na naturalnych składnikach czyli ziółka, wyciągi roślinne itd.
Okazuje się, że temat jest dość ubogi jeżeli chodzi o naturalne suplementy w postaci ziół czy innych składników takich jak kobylak, kora dębu, wierzby które wszyscy już znają.
Dotarłem w sumie do dwóch ciekawych opracowań i do jednego patentu który oczywiście został zgłoszony i czeka na ujrzenie światła dziennego i później pewnie będzie sprzedany i albo pojawi się jakiś preparat/wyciąg albo pójdzie do kosza…
Uważam, że wszystko co zostało wymyślone przez naukowców na państwowych uczelniach w sprawie pszczół powinno być udostępniane za darmo tak aby działało to z korzyścią dla wszystkich czyli powinno być rzetelnie przedstawiane tak aby każdy mógł zapoznać się z wynalazkiem czy daną recepturą… Jak widzimy na przykładzie ksantohumolu jest to już dość dobrze poznane ale dalej nie ma dokładniejszych badań w tym temacie i lepszego przybliżenia dla zwykłych pszczelarzy.

Więc tak wrzucam dwie prace, może już były ale kto chce to sobie odświeży temat:

Ocena efektywności immunostymulatorów biologicznych i syntetycznych u pszczoły miodnej na podstawie testu działania ochronnego [attachment=1159]


Immunostymulatory naturalne i syntetyczne
stosowane u pszczoły miodnej – charakterystyka [attachment=1160]


Obie te prace traktują o immunostymulatorach i ich wpływie na pszczoły w kontekście obu nosem. Co ciekawe z prac wynika, że niewielka ilość naturalnej substancji która jest immunostymulatorem chroni pszczoły lub pomaga im zwalczać nosemy.
Cytat z pracy
„Wyciąg z jeżówki cechował się działaniem immunostymulujcym, a także immunomodulującym na odporność zimujących robotnic z rodzin eksponowanych na ich działanie. Na silne działanie stymulujące odpowiedź komórkowa wskazuje wzrost wartości indeksu fagocytarnego, zaś o działaniu na składową humoralną odpowiedzi immunologicznej świadczy wzrost aktywności bakteriolitycznej typu lizozymu. W komórkowych odczynach obronnych uczestniczyć immunocyty, a najważniejszym mechanizmem oczyszczania jamy ciała z zarazków u owadów jest fagocytoza. Odczyny komórkowe zaczynają działa natychmiast po rozpoznaniu patogenu jako „obcego” dla organizmuowada, zaś ich skuteczność jest duża.”

Wynika z tego, że wyciąg z jeżówki purpurowej a chodzi głównie o korzeń powoduje to co opisane powyżej. Wyciąg taki można kupić dla człowieka lub zrobić samemu na zasadzie: 200 g suszonego korzenia i 0,5 wódki…. Dawkowanie dla pszczół pewnie jakieś 5-10 ml wyciągu na 1 l syropu…

Idąc dalej tym tropem zainteresowałem się innymi immunostymulatorami. W Internecie jest bardzo dużo lakonicznych artykułów na temat niezwykłego odkrycia polskich naukowców którzy wynaleźli lek na nosemę. Wrzucam pierwszy lepszy link: http://www.umcs.pl/pl/aktualnosci,37,naukowcy-z-umcs-opracowali-lek-dla-pszczol,37581.chtm

Oczywiście brak tam jakichkolwiek szczegółów co to za wyciąg z naturalnych składników. Szukałem dalej i po autoreferacie  (tu) Pani A. Ptaszyńskiej trafiłem do patentu który ma zachęcający tytuł: „ Preparaty roślinne do zastosowania w leczeniu nosemozy u pszczół i poprawy ich odporności.”

Wyszukałem zgłoszenie patentowe i tajemnica przestała być tajemnicą… Okazało się jak podejrzewałem, że będzie to też jakiś wyciąg immunostymulujący czyli:

„Przedmiotem zgłoszenia są dodawane do pokarmów pszczelich preparaty, w postaci ekstraktów chloroformowych, etanolowych czy wodnych, sporządzanych z korzeni, łodyg, liści lub owoców roślin należących do rodzaju Eleutherococcus, znajdujących zastosowanie zarówno w leczeniu nosemozy u pszczół miodnych, wywołanej zakażeniem grzybami takimi jak, Nosema apis czy Nosema ceranae, jak i poprawie ich odporności.”

No i dalej wystarczy sobie wyszukać co to jest Eleutherococcus. Okazuje się, że jest to rodzaj roślin należący do rodziny araliowatych. Należy do niego ok. 30 gatunków pochodzących z Azji Południowo-Wschodniej, głównie z Chin, niektóre jednak występują aż po Japonię, Koreę i wschodnią Syberię[2]. Gatunkiem typowym jest Eleutherococcus senticosus (Ruprecht ex Maximo.) Maxim

Do tej rodziny orientalnych roślin należy Żeń-szeń. Ogólnie z patentu  wynika, że stosuje się suszony korzeń w różnych wariantach. Wyciąg wodny, alkoholowy, chloroformem. Dawkowanie dla pszczół podobne jak w przypadku ksantohumolu czyli około 5 mg a pewnie i z 1 mg też styknie…  Dużo roślin z rodziny Eleutherococcus nadaje się do sporządzania wyciągów.

A więc wydaje mi się, że na własny użytek można skorzystać z tej wiedzy bo wiem, że dużo osób ma obawy, że nosema wyczyści ich pasieki… Oczywiście zarówno suszony korzeń jeżówki jak i żeń-szenia można dostać swobodnie za śmieszne pieniądze koszt około 10zł za 100g

Co jeszcze idąc dalej tym tropem możemy sami popróbować różnych wyciągów z roślin które mogą pełnić rolę takich immunostymulatorów. Są to: aloes, krwawnik, nagietek, szałwia… i pewnie jeszcze wiele innych…

Zaznaczam, że jest to wiedza zgromadzona z udostępnionych materiałów publicznych w Internecie. Nie stosowałem takich wyciągów, nie próbowałem i nie praktykowałem tego na pszczołach… zamieszczam to jako ciekawostkę.
Eleuterokok i jego ekstrakty rowniez dostepne sa dla ludzi. Moja Babcia to uzywa m.in.
Wyciąg z jeżówki też jest powszechnie dostępny. Mam nawet w apteczce na przeziębienia.

Dzięki Łukasz za artykuły Uśmiech
(14.12.2017, 08:25)kosz85 napisał(a): [ -> ]Wyciąg z jeżówki też jest powszechnie dostępny.

Dzięki Łukasz za artykuły Uśmiech

No tak wszystko jest pod ręką i można też samemu zrobić 
Stron: 1 2