FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Karmienie z jednego źródła.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Co myślicie o takim karmieniu FatBee Man'a?
Karmi całą pasiekę jedną rynienką. Bałbym się wzrostu rabunków ale czy koniecznie? Ale wygoda by była.
Teraz zostawiłem im jeden padły ul do wyrabowania. Zobaczymy kiedy go odkryją i czy coś będzie się wielkiego działo z innymi ulami.



Sąsiedzi pewnie się cieszą na darmowy wyszynk Uśmiech
(01.03.2017, 12:34)emzarek napisał(a): [ -> ]Sąsiedzi pewnie się cieszą na darmowy wyszynk Uśmiech

Podzielę się dla dobra eksperymentu. Będzie do efekt zewnętrzny pozytywny. Uśmiech
Wielkie towarowe pasieki w Kanadzie np. wystawiają na pasieczysko duże otwarte beczki z syropem i wkładają trochę słomy na powierzchnię. Tylko że oni raczej nie przejmują się kilkoma wyrabowanymi rodzinami, nie wspominając o tych zabitych w beczkach pszczołach.

Ten system z długą rynną może ograniczać rywalizację, ale ile os skorzysta - może nie latałyby tak chętnie do uli wtedy.

Mając kilka - kilkanaście uli można się pofatygować i dać każdej rodzinie osobno. Chyba mniej roboty niż montowanie tej rynny i pilnowanie tego.
W takiej Kanadzie, czy USA, gdzie jest jeden pszczelarz na kilkaset hektarów można karmić w ten sposób i nikomu nic do tego. Po prostu tworzy się pszczołom kolejny pożytek i one tak na to zareagują. Nie będzie rabunku, gdy pożytek w polu, prawda?

W Polsce, gdzie we wsi co pszczoła to inny właściciel takie karmienie traci sens. Zakarmimy nasze rodzinki, sąsiada i te spod strzechy starszej pani z drugiego końca wsi. Obłęd o przenoszeniu warrozy też nie ma tutaj nic do rzeczy, bo pszczoły i tak się nią wymienią na letnio - jesiennych pożytkach. Chodzi tylko o nieopłacalność takiego zabiegu, chyba, że stać nas na wspieranie sąsiadów wtedy takiego filantropa serdecznie zapraszam w moje sąsiedztwo...
Masz rację, można jeszcze wziąć pod uwagę, że pszczoła wraca z wziątkiem czasem tam gdzie jej wygodniej. A strażniczki taką z pełnym bakiem chętnie zaproszą do swojego ula.
Tak przynajmniej było napisane w starej książce o pasiekach wędrownych. Przestrzegano tam, przed stawianiem uli na trasie przelotu pszczół z innej pasieki na pożytek i z powrotem, bo to nieetyczne odbierać komuś pszczoły, w dodatku napełnione nektarem.
Możliwe że podkarmiając w ten sposób część obcych pszczół zasili najbliższe rodziny.
Co sądzicie na temat karmienia pszczół na zewnątrz. Znalazłam wypowiedź Tomka Midka, że takie karmienie zapobiega rabunkom.

http://www.tomekmiodek.pl/rabunki-w-pasiece.html

Mnie się osobiście pomysł podoba. A że będę karmić ziołami pszczoły sąsiada, to patrząc na dobro ogółu populacji, tylko wyjdzie im to na dobre.
(02.08.2017, 05:43)Bączek napisał(a): [ -> ]Co sądzicie na temat karmienia pszczół na zewnątrz. Znalazłam wypowiedź Tomka Midka, że takie karmienie zapobiega rabunkom.

http://www.tomekmiodek.pl/rabunki-w-pasiece.html

Mnie się osobiście pomysł podoba. A że będę karmić ziołami pszczoły sąsiada, to patrząc na dobro ogółu populacji, tylko wyjdzie im to na dobre.

Tylko, że później TM sam tego nie stosował i nie stosuje chyba. Może podpytaj go dlaczego?
Karmiąc na zewnątrz karmisz wszystkie owady w swojej gminie.
Poza tym jak skończysz karmić to i tak zaczną rabować.
Dodam, że zaczną rabować te które miały najbliżej źródła pokarmu, więc Bączku Twoje pszczoły...
Rok temu zadałem tutaj podobne pytanie. Chciałem postawić wiadra z syropem po prostu gdzieś koło pasieki, żeby pszczoły sobie po to latały jak po pożytek. Gorąco mi to odradzano. A mogłem spróbować, w końcu i tak pszczoły mi pomarły... Za Wielką Kałużą niektórzy bawią się w takie karmienie i sobie chwalą. Zarówno przemysłowcy jak i sidelinerzy. U hobbystów nie widziałem tej metody.
(02.08.2017, 10:37)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Rok temu zadałem tutaj podobne pytanie. Chciałem postawić wiadra z syropem po prostu gdzieś koło pasieki, żeby pszczoły sobie po to latały jak po pożytek. Gorąco mi to odradzano. A mogłem spróbować, w końcu i tak pszczoły mi pomarły... Za Wielką Kałużą niektórzy bawią się w takie karmienie i sobie chwalą. Zarówno przemysłowcy jak i sidelinerzy. U hobbystów nie widziałem tej metody.

Jak brałem teraz pszczoły to właściciel opowiedział mi że gdzieś tam w Bieszczadach u jego znajomego, cytuję;
"Panie, im to się nie chce nawet daszków w ulach podnosić. Leją syrop na pasiekach do koryta jak dla świń... Panie co to się powyrabiało..."
Więc jak widać gdzieś u nas też to egzystuje. Pytanie, jak się sprawdza.
(02.08.2017, 11:30)emzarek napisał(a): [ -> ]
(02.08.2017, 10:37)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Rok temu zadałem tutaj podobne pytanie. Chciałem postawić wiadra z syropem po prostu gdzieś koło pasieki, żeby pszczoły sobie po to latały jak po pożytek. Gorąco mi to odradzano. A mogłem spróbować, w końcu i tak pszczoły mi pomarły... Za Wielką Kałużą niektórzy bawią się w takie karmienie i sobie chwalą. Zarówno przemysłowcy jak i sidelinerzy. U hobbystów nie widziałem tej metody.

Jak brałem teraz pszczoły to właściciel opowiedział mi że gdzieś tam w Bieszczadach u jego znajomego, cytuję;
"Panie, im to się nie chce nawet daszków w ulach podnosić. Leją syrop na pasiekach do koryta jak dla świń... Panie co to się powyrabiało..."
Więc jak widać gdzieś u nas też to egzystuje. Pytanie, jak się sprawdza.

Idealnie się sprawdza! Nie słyszałeś z czego słyną bieszczadzcy pszczelarze? W sierpniu -wrześniu kilu dowcipnych pszczelarzy zacznie tak karmić, a kilkunastu przyjezdnych wokół stwierdzi, że się spadź pojawiła ;P