FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Pasieka dzikiego człowieka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
 Pszczoły mieszkają u mnie od 2008r. Zaczynałem od jednej rodziny (WP). Były to lokalne kundle z malutkiej pasieki w której od końca lat 70-tych bazowano tylko na własnych odkładach. Przez pierwsze trzy czy cztery lata trzymałem pszczoły tak jak mnie nauczono: ciasne gniazda, maksymalne ocieplenie, dymek 4 razy na jesieni. Oprócz tego, że denerwowały mnie te szmaty do ocieplania, okazało się, że stare ule robione samodzielnie i ocieplane sieczką inaczej się zachowują niż te co kupiłem (styropian między deskami). Gdy po którejś zimowli, moja pasieka (3 ule WP) się wyzerowała, postanowiłem coś pozmieniać. Zacząłem kombinacje:
-wprowadziłem ul Wlkp.,
-Wlkp. tylko na korpusach ½,
-dennice osiatkowane lub pełne, (pod siatką poduszki powietrzne,)
-dennice osiatkowane w ulu WP,
-ul WP korpusowy(10ramek),
-w 2016 kupiłem nawet dwa styropiany Wlkp., żeby ratować słabe rodziny.

Oczywiście, żeby uskuteczniać takie harce potrzebowałem pszczół. Oprócz jednej rodziny z tego samego źródła, zacząłem sprowadzać odkłady komercyjne (rasowe matki).

Teraz jestem w 2017 roku i wiem już: jak przy pomocy leków utrzymać pszczoły przy życiu i mieć silne rodziny przez cały rok i że ta droga nigdzie nie prowadzi. Choroby (nie tylko pszczół) są sygnałem, że równowaga została zachwiana. Leki tej równowagi nie przywrócą, osłabią tylko system i do głosu za jakiś czas dojdą kolejne patogeny. Potrzebne będą nowe leki. I tak bez końca. Przykro jest słuchać od „fachowców”, że pszczoły bez leczenia nie przeżyją. Jeśli to prawda to niech zginą (pszczoły, nie fachowcy).

Wiem, że Wy to wszystko wiecie, ale piszę dla siebie, żeby widząc jesienią pszczoły bez skrzydełek , nie złamać się w postanowieniu nie leczenia.

Uznałem, że przyszedł czas, żeby naturę naśladować, a nie naginać ją do własnych potrzeb. Mam już plan. Jeśli coś z niego wyjdzie dam znać. Jeśli nie, też się „pochwalę”.
Jak zrobię fotki to zaprezentuję Wam swój nowy ul, który w założeniu ma żyć bez mojej ingerencji, żeby pszczoły same go umeblowały i żeby mógł powstać ekosystem z mrówkami, motylicą i co tam jeszcze ma być. Jedynym moim działaniem będzie zasiedlanie go kolejnymi rodzinami, jeśli za długo będzie stał pusty, po śmierci poprzedniego lokatora.
Przepraszam za zbyt długi referat, ale jestem lepszym słuchaczem niż opowiadaczem.
Zgodnie z zapowiedzią prezentuję swój nowy ul.

[attachment=840]
[attachment=839]

Jeszcze tylko daszek muszę wystrugać i złapać rójkę (lub wrzucić zsypańca).
Kubatura niewielka: 31x31x56, co daje prawie 54 litry. Jak na moje okoliczne pożytki to chyba optymalnie.
Najważniejsze to niczego się nie spodziewać, tylko obserwacja.

W planach mam jeszcze zrobić podobny, tylko ściana grubości 14cm, 6-cio lub 8-mio ścienny.
(28.03.2017, 11:07)alexader napisał(a): [ -> ]Zgodnie z zapowiedzią prezentuję swój nowy ul.

Wygląda na to, że sięgasz do źródeł Oczko Nie zapomnij relacjonować, jak się na nim pszczoły wiodą.
(28.03.2017, 11:07)alexader napisał(a): [ -> ]Zgodnie z zapowiedzią prezentuję swój nowy ul.




Jeszcze tylko daszek muszę wystrugać i złapać rójkę (lub wrzucić zsypańca).
Kubatura niewielka: 31x31x56, co daje prawie 54 litry. Jak na moje okoliczne pożytki to chyba optymalnie.
Najważniejsze to niczego się nie spodziewać, tylko obserwacja.

W planach mam jeszcze zrobić podobny, tylko ściana grubości 14cm, 6-cio lub 8-mio ścienny.

No to taki ul na wieki... hehe..
Fajny. Ciekawe jak w nim będą żyły pszczoły. Zamiast tych ładnych wystruganych okrągłych patyczków mogłeś naciąć leszczyny... no ale jak miałeś akurat takie.
(28.03.2017, 11:31)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Wygląda na to, że sięgasz do źródeł Oczko
Raczej chodziło mi o mały ul Perona, ale skoro mówisz, że to Warre to nie będę się sprzeczał.

(28.03.2017, 13:58)bonluk napisał(a): [ -> ] mogłeś naciąć leszczyny...
No kurcze nie wpadłem na to. W następnym będzie leszczyna. Tylko ściany połączę jednak kołkami meblowymi, żeby za szybko się nie rozpadł.
Bunkier a nie ul Duży uśmiech
Rozumiem że będziesz próbował również z pszczołami bez leczenia na swoich dotychczasowych ulach?
(01.04.2017, 22:20)kubi napisał(a): [ -> ]Bunkier a nie ul Duży uśmiech
Rozumiem że będziesz próbował również z pszczołami bez leczenia na swoich dotychczasowych ulach?

Będę próbował, choć wiem czym to grozi. Smutny
Kur nie leczę.
Ogrodu nie pryskam.
Przyszedł czas na pszczoły.

Docelowo planuję zbudować jaszcze kilka takich uli-bunkrów i postawić je po jednym u znajomych.
Ma być, jeden ul na jednym pasieczysku.

Ps. To nie będą żadne ule, tylko drewniane skrzynki w których będą żyły wolne pszczoły. Oczko