FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18
(03.09.2017, 17:47)Borówka napisał(a): [ -> ]
(03.09.2017, 17:39)flamenco108 napisał(a): [ -> ]A tak w ogóle to chyba mogę skreślić jedną rodzinę z rachunku - to już kolejna... Dziś podczas wyprawy z podkarmianiem zastałem jej daszek odłożony na sąsiedni ul, a powałkę uchyloną. Deszcz padał na gniazdo. Pszczoły co prawda siedziały na 2 plastrach, więc może wytrzymają. Ale to były tylko 2 plastry...

Czyli masz jeszcze rodziny na dwóch plastrach czy reszta została skradziona?

Skradziona to raczej chyba nie, to ramka, której nikt w okolicy nie ma, a obok stały ciekawsze okazy... Raczej sądzę, że ich po prostu na tym deszczu trochę ubyło. Nie wiem, jak długo siedziały bez dachu, a u mnie pada od paru dni.
Ok czyli masz dwa plastry obsiadane a nie dwa plastry odbudowane w rodzinie.
(03.09.2017, 17:39)flamenco108 napisał(a): [ -> ]A tak w ogóle to chyba mogę skreślić jedną rodzinę z rachunku - to już kolejna... Dziś podczas wyprawy z podkarmianiem zastałem jej daszek odłożony na sąsiedni ul, a powałkę uchyloną. Deszcz padał na gniazdo. Pszczoły co prawda siedziały na 2 plastrach, więc może wytrzymają. Ale to były tylko 2 plastry...

No cóż u mnie też jedną ktoś przewrócił ale była silna i przetrwała. Teraz obsiada 8 moich ramek spokojnie... odratowałem je a tez przynajmniej dwa deszcze je zmoczyły...
Ludzi robią różne głupie rzeczy ale żeby pszczołom dokuczać...
(03.09.2017, 18:56)bonluk napisał(a): [ -> ]No cóż u mnie też jedną ktoś przewrócił ale była silna i przetrwała. Teraz obsiada 8 moich ramek spokojnie... odratowałem je a tez przynajmniej dwa deszcze je zmoczyły...
Ludzi robią różne głupie rzeczy ale żeby pszczołom dokuczać...

To była rodzinka powstała w efekcie łączenia rodzinek weselnych. W połowie sierpnia miała coś z 4-5 ramek z czerwiem. No, zobaczymy, co z tego wyniknie.
Przeglądałem moje i chyba czas kończyć karmienie. U mnie też czerwiu nowego nie ma, po 2 - ramki zostały do wygryzienia, parę larw widziałem ale jajeczek 0. Słabiaczek od Łukasza znowu dostał ramkę z pszczołami co wygryzały się w czasie przenoszenia, i siedzą już na 6 ramkach, chyba im starczy, i przeniosły się na wyższe ramki WPL z 18 Bartka, specjalnie je tak ułożyłem żeby przeszły, ucieszyło mnie to że choć raz zrobiły jak chciałem. Od 1 września ciachnięcie - koniec wakacji i pogody, leje bez przerwy. Ale za to karmienie w taka pogodę super, siedzą w ulach nie kombinują.
A dzisiaj po tych zimnach i deszczu pierwsze przebłyski słońca i temp. około 17 st. C więc i loty piękne się zaczęły...dużo pyłku dużo pszczoły.
A ja Wam napiszę, że anomalii ciąg dalszy. Specjalnie tutaj a nie w dziale co teraz kwitnie, bo to są dość nietypowe tematy.
Po złotokapie zakwitły u mnie drugi raz wiśnie! Mają również piękne przyrosty... Dalej. Na pasiece nieleczonej byłem w sobotę i nie mogłem się nadziwić skąd pszczoły mają takie ilości pierzgi. Nosiły kolosalne obnóża, KOLOSALNE. Szukałem marcinków, nawłoci, słoneczników w okolicy i nic. Pyłek żółty. No i znalazłem źródło... Zakwitła po raz drugi plantacja wierzby energetycznej. Pszczoły mają już pozalewane ramki w górnych korpusach i teraz pakują pyłek w dolne. Czerwiu max na 3-4 ramkach. Zwijają się do zimy na bogato.
(04.09.2017, 12:12)MN napisał(a): [ -> ]Po złotokapie zakwitły u mnie drugi raz wiśnie!

To chyba dobrze, co nie? Ale na południowym podwarszawiu deszczowo i pochmurnie. Może się wysuszy (bo nie przejaśni) w okolicach weekendu.
Dla pszczół pewnie tak, ale dla samych wiśni (drzew) to raczej nie. Nie znam się.
A u mnie edukacja od najmłodszych lat i pierwsze zdjęcie skromnej ale wreszcie własnej pasieki Anioł
Trzeba wychowywać nowe pokolenia Uśmiech
W sobotę zrobiłem z bratem miodobranie. Ramki wyjmowaliśmy łącznie z 9 rodzin. Jedna dała jedną ramkę, inna trzy... Ale z trzech rodzin wyjąłem łącznie dwa 12-ramkowe korpusy miodoramek wielkopolskich. Wielkie różnice, wielkie różnice...
Dziś wycieczka na zwracanie ramek, przy okazji karmienie, więc była okazja zaglądać do uli... Kiedy tydzień temu w deszczu pojechałem podlewać pszczoły syropkiem, jeden ul z połączonymi rodzinkami weselnymi zastałem otwarty. Daszek leżał grzecznie odłożony na boczek, powałka uchylona, deszcz kapał na pszczoły. Nie zaglądałem wówczas, tylko szybko zamknąłem. Dziś była okazja sprawdzić. Tymczasem brat krzyczy, że z jego ula ktoś podharcerzył ramki (dadanowskie). A ja właśnie przeglądam tę tydzień temu otwartą rodzinę i widzę, faktycznie, w moim ulu też brakuje dwóch ramek.
Znakiem tego to nie był jakiś ciekawski, co go pszczoła uciapała, tylko nasz tak zwany "kolega" pszczelarz. Który planowo przejrzał kilka uli na naszym pasieczysku i wziął, co mu pasowało. Obaj niezwłocznie połączyliśmy rodzinki z innymi, stojącymi obok.
Zatem euforia z okazji w ogóle jakichś zbiorów miodu już została nieco przytłumiona. Dalej poszliśmy patrzeć na przedwojenne macierzaki, co na tym samym pasieczysku stojały. I skreślamy kolejne dwie rodziny z rachunku. U brata jedna przedwojenna nie wypszczeliła się, tylko osypała na dennicę. U mnie jedna wypszczeliła się do zera. W ten sposób z 8 zakupionych rodzin przedwojennych pozostało... 4 (słownie: cztery). 50% strat do połowy września. Nieźle, co?
Wpakowałem dzisiaj, po raz pierwszy, do podkarmiaczek herbatkę Sklenara - niby zgodnie z recepturą, ale tak wali piołunem i nieźle wykręca, że ciekawy jestem, czy będą to pobierać - ja bym tego nie tknął.
Muszę powiedzieć, że u mnie w okolicach sami porządni pszczelarze mieszkają - nikt mi nie wyciąga żadnych ramek i nie gmera po ulach, a ule mam rozstrzelone po całej okolicy - trudno byłoby to upilnować.
Próbowałem kupić przed zimą rodzinkę AMM, stwierdziłem, że jest to towar luksusowy, nie dość, że trudno dostępny, to ceny zaczynają się od 500 zł (wiosną rozumiem, ale teraz...).
(10.09.2017, 20:22)regulus napisał(a): [ -> ]Wpakowałem dzisiaj, po raz pierwszy, do podkarmiaczek herbatkę Sklenara - niby zgodnie z recepturą, ale tak wali piołunem i nieźle wykręca, że ciekawy jestem, czy będą to pobierać - ja bym tego nie tknął.

Łykają. Owszem piołun to chyba najbardziej gorzkie zioło na świecie Oczko
Oj nie, są znacznie bardziej gorzkie Uśmiech
(10.09.2017, 21:03)emzarek napisał(a): [ -> ]Oj nie, są znacznie bardziej gorzkie Uśmiech

Podasz przykład?
[Obrazek: plaster1.jpg]

Po sobotnim przeglądzie to nie wiem czy chcę mieć więcej uli. Oczko

Część rodzin już jest zakarmiona, i nie będzie ruszana do wiosny, cześć jeszcze dostanie szczególnie odkłady fortowe. Rodziny już ustabilizowane, bez czerwiu, dosłownie po ramce, fortowe mają więcej. Pozbierałem nieobsiadane ramki i tak były trutowe, LN dołożyłem korpusy pod spód. Przejrzałem każda ramkę, żebym na wiosnę miał czyste sumienie jakby co, i w 3 największych rodzinach (macierzaki) cały korpus spryskałem pszczoły kwasem mlekowym z olejkiem pichtowym. Przez ten tydzień pozostałe pszczoły będą jeszcze karmione w przyszły weekend zamykam ule do wiosny.
Mariusz czyli pomimo narzekania w sezonie na snozy pozostałeś przy nich w ulach o pionowych ściankach?
A tam tam tylko trochę narzekałem, polska specjalność Oczko.
Są niepraktyczne bo musiałem odcinać od ścianek ula, i trzeba dużej ostrożności, żeby sobie plastra nie przechylić z przyzwyczajenia. Kłopotliwe są snozy lekkie niezabudowane bo latają po ulu. Za to przy hodowli matek mateczniki zawsze są na dole plastra łatwo wycinać, a branie miodu do wyciskania tez jest banalne bo na miejscu odcinam plaster do wiaderka.
Widać różnicę między ulami w szerszym ulu LN plastry są niższe, w wielkopolskim wyższe dwukrotnie, dolne korpusy sa puste bez ramek, nie chciałem im robić przeszkody w budowie.

[Obrazek: plaster3.jpg]
[Obrazek: plaster2.jpg]
Jak dla mnie koncepcja z ramką z 3 listew jest bez sensu. Albo snozy albo pełna ramka. Dolna listewka może być o małym przekroju np. 10x10mm żeby ładnie ją dobudowywały i jest pięknie.
(10.09.2017, 19:09)flamenco108 napisał(a): [ -> ]W sobotę zrobiłem z bratem miodobranie. Ramki wyjmowaliśmy łącznie z 9 rodzin. Jedna dała jedną ramkę, inna trzy... Ale z trzech rodzin wyjąłem łącznie dwa 12-ramkowe korpusy miodoramek wielkopolskich. Wielkie różnice, wielkie różnice...
Dziś wycieczka na zwracanie ramek, przy okazji karmienie, więc była okazja zaglądać do uli... Kiedy tydzień temu w deszczu pojechałem podlewać pszczoły syropkiem, jeden ul z połączonymi rodzinkami weselnymi zastałem otwarty. Daszek leżał grzecznie odłożony na boczek, powałka uchylona, deszcz kapał na pszczoły. Nie zaglądałem wówczas, tylko szybko zamknąłem. Dziś była okazja sprawdzić. Tymczasem brat krzyczy, że z jego ula ktoś podharcerzył ramki (dadanowskie). A ja właśnie przeglądam tę tydzień temu otwartą rodzinę i widzę, faktycznie, w moim ulu też brakuje dwóch ramek.
Znakiem tego to nie był jakiś ciekawski, co go pszczoła uciapała, tylko nasz tak zwany "kolega" pszczelarz. Który planowo przejrzał kilka uli na naszym pasieczysku i wziął, co mu pasowało. Obaj niezwłocznie połączyliśmy rodzinki z innymi, stojącymi obok.
Zatem euforia z okazji w ogóle jakichś zbiorów miodu już została nieco przytłumiona. Dalej poszliśmy patrzeć na przedwojenne macierzaki, co na tym samym pasieczysku stojały. I skreślamy kolejne dwie rodziny z rachunku. U brata jedna przedwojenna nie wypszczeliła się, tylko osypała na dennicę. U mnie jedna wypszczeliła się do zera. W ten sposób z 8 zakupionych rodzin przedwojennych pozostało... 4 (słownie: cztery). 50% strat do połowy września. Nieźle, co?

No szybko się zabrały jeżeli to były z tego sezonu rodziny...
To co z karmieniem ruszyliście chyba pełna parą.?
(11.09.2017, 13:24)bonluk napisał(a): [ -> ]No szybko się zabrały jeżeli to były z tego sezonu rodziny... 
To co z karmieniem ruszyliście chyba pełna parą.?

Teraz z karmieniem co parę dni dolewanie, czyli do pełna Oczko 

Moja rodzina, co się wypszczeliła, to była rodzina, z której pod koniec maja przez pomyłkę zabrałem matkę - i ona sobie sama nową wyhodowała. Wcześniej uleciała z wiatrem inna, która miała raczej matkę jeszcze od Dziadka Józefa z Przedwojennych, czyli nieznanego wieku.

U brata, ta rodzina, co się osypała, też miała raczej starą matkę, chyba, że się wyroiła, czego nikt nie sprawdzał - brat w tym sezonie nie miał czasu jeździć do pszczół, więc na jego części ćwiczyliśmy hands-off beekeeping Oczko
[Obrazek: 2017-09-09-Y03Pilawa-02_osypana_i_folia.jpg]
Trochę z lewej widać  folię streczową, w którą zawinięte było ciasto, wystającą z wylotka. Pszczoły postanowiły posprzątać, zanim padły.

W zasadzie u brata ta rodzina nie osypała się w całości. Na dennicy było czarno - i to mnie dziwi, że o tej porze sezonu wystąpił taki gwałtowny czynnik śmierci, który nie pozwolił 90% rodziny ulecieć z ula i umrzeć gdzieś w terenie. Pozostały 2 uliczki pszczół.
[Obrazek: 2017-09-09-Y03Pilawa-03_zostalo_malo_pszczoly.jpg]
Brat nawet znalazł matkę, ale zero jakiegokolwiek czerwiu, znakiem tego (bo nie zaglądaliśmy tam od bodaj miesiąca) nie czerwiła od dawna.

Tak w ogóle to zarówno prawie nie dotykane brata, jak i moje przedwojenne, z których zrobiłem po 3 dodatkowe rodzinki, nie zachowały się na poziomie, moim skromnym zdaniem. Przy czym, co dla mnie ciekawe, wszystkie ostatecznie dobiły do podobnej siły, bez względu na to, czy były z czerwiu okradane, czy też nie. Poza ramkami w liczbie 2szt. z przesiadki od Dziadka, dostały po 2 węzy. Całą resztę musiały sobie od zera same sklecić - i praktycznie żadnej się nie udało napełnić korpusu plastrami. Głodu nie cierpiały, no może 2 tygodnie po lipie - niektóre. Ale wtedy już było ich tylko 60%. Teraz jest już 50% macierzaków, czyli z 8 kupionych od Dziadka pozostało 4 rodzinki. Jakaś choroba musiała je toczyć.
Cytat:od Dziadka Józefa z Przedwojennych, czyli nieznanego wieku.

Dziadka Jana. Raczej wiek prawdopodobny. Zakładając, ze z każdego ula sprzedaje lub bierze dla siebie po jednej rójce to matka musiała być zeszłoroczna.


Co do upadku: mogły też się czymś przytruć.
(11.09.2017, 14:47)Borówka napisał(a): [ -> ]
Cytat:od Dziadka Józefa z Przedwojennych, czyli nieznanego wieku.

Dziadka Jana. Raczej wiek prawdopodobny. Zakładając, ze z każdego ula sprzedaje lub bierze dla siebie po jednej rójce to matka musiała być zeszłoroczna.


Co do upadku: mogły też się czymś przytruć.

Kuba jak się truja to raczej wszystkie na pasieczysku...
Niestety niektóre przedwojenne wypadają szybko a niektóre jak się trafia ciągną dalej...
U mnie do tej pory jest grupka... z pierwszego rzutu a więc 3 sezon
(11.09.2017, 19:31)bonluk napisał(a): [ -> ]Kuba jak się truja to raczej wszystkie na pasieczysku...

Owszem dlatego napisałem to z powątpiewaniem. Ale może chyba być tak, że części nie potrują tylko przytrują częściowo i silna rodzina da radę a słabsze niestety padną?
(11.09.2017, 19:39)Borówka napisał(a): [ -> ]
(11.09.2017, 19:31)bonluk napisał(a): [ -> ]Kuba jak się truja to raczej wszystkie na pasieczysku...

Owszem dlatego napisałem to z powątpiewaniem. Ale może chyba być tak, że części nie potrują tylko przytrują częściowo i silna rodzina da radę a słabsze niestety padną?

Raczej lotna by zalegala a przy silnych jeszcze więcej lotnej by padło 
(10.09.2017, 22:07)Borówka napisał(a): [ -> ]
(10.09.2017, 21:03)emzarek napisał(a): [ -> ]Oj nie, są znacznie bardziej gorzkie Uśmiech

Podasz przykład?

O ile dobrze pamiętam to chinina z kory chinowca, a jeszcze bardziej knicyna z drapacza lekarskiego (wyciąg gorzki jeszcze po rozcieńczeniu 1:1800)
(13.09.2017, 09:02)emzarek napisał(a): [ -> ]
(10.09.2017, 22:07)Borówka napisał(a): [ -> ]
(10.09.2017, 21:03)emzarek napisał(a): [ -> ]Oj nie, są znacznie bardziej gorzkie Uśmiech

Podasz przykład?

O ile dobrze pamiętam to chinina z kory chinowca, a jeszcze bardziej knicyna z drapacza lekarskiego (wyciąg gorzki jeszcze po rozcieńczeniu 1:1800)

No tak chinina. Oczko Zapomniałem. Ale też w sumie miałem na myśli dorzecze Odry i Wisły. Choć jak widzę ten drapacz bywa uprawiany i okresowo dziczeje w naszym kraju.
(13.09.2017, 09:10)Borówka napisał(a): [ -> ]
(13.09.2017, 09:02)emzarek napisał(a): [ -> ]
(10.09.2017, 22:07)Borówka napisał(a): [ -> ]
(10.09.2017, 21:03)emzarek napisał(a): [ -> ]Oj nie, są znacznie bardziej gorzkie Uśmiech

Podasz przykład?

O ile dobrze pamiętam to chinina z kory chinowca, a jeszcze bardziej knicyna z drapacza lekarskiego (wyciąg gorzki jeszcze po rozcieńczeniu 1:1800)

No tak chinina. Oczko Zapomniałem. Ale też w sumie miałem na myśli dorzecze Odry i Wisły. Choć jak widzę ten drapacz bywa uprawiany i okresowo dziczeje w naszym kraju.

Wprawdzie raczej nie pochodzenia roślinnego ale pewnie bardziej gorzki nawet od chininy jest benzoesan denatonium czyli tzw. Bitrex. Środek używany m.in. do skażania spirytusu (rolniczego, technicznego), z którego to przez niektórych "przedsiębiorców", skutecznie usuwany jest podchlorynem sodu.
(13.09.2017, 18:15)pastaga napisał(a): [ -> ]
(13.09.2017, 09:10)Borówka napisał(a): [ -> ]
(13.09.2017, 09:02)emzarek napisał(a): [ -> ]
(10.09.2017, 22:07)Borówka napisał(a): [ -> ]
(10.09.2017, 21:03)emzarek napisał(a): [ -> ]Oj nie, są znacznie bardziej gorzkie Uśmiech

Podasz przykład?

O ile dobrze pamiętam to chinina z kory chinowca, a jeszcze bardziej knicyna z drapacza lekarskiego (wyciąg gorzki jeszcze po rozcieńczeniu 1:1800)

No tak chinina. Oczko Zapomniałem. Ale też w sumie miałem na myśli dorzecze Odry i Wisły. Choć jak widzę ten drapacz bywa uprawiany i okresowo dziczeje w naszym kraju.

Wprawdzie raczej nie pochodzenia roślinnego ale pewnie bardziej gorzki nawet od chininy jest benzoesan denatonium czyli tzw. Bitrex. Środek używany m.in. do skażania spirytusu (rolniczego, technicznego), z którego to przez niektórych "przedsiębiorców", skutecznie usuwany jest podchlorynem sodu.

To denaturat jest gorzki? Czy to jeszcze jakiś inny wynalazek?
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18