FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18
(06.06.2017, 08:02)MN napisał(a): [ -> ]Fabryka normalnie...

Ile w nadstawkach miodowych było zabudowanych ramek, a ile pustych?
(06.06.2017, 09:31)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(06.06.2017, 08:02)MN napisał(a): [ -> ]Fabryka normalnie...

Ile w nadstawkach miodowych było zabudowanych ramek, a ile pustych?

Nadstawki były z suszem. Zawsze jednak daję 1 lub 2 ramki puste lub z węzą, żeby nie zaglądać co przegląd do gniazda.
Ramki odbudowane w ubiegłym roku na facelii. Część z węzy a część puste, nawet bez drutów - nie wyłamują się, mimo zabudowy trutowej.
Mam dzisiaj doła, bo te pszczoły w ogóle się mnie nie słuchają. Na pocieszenie zatem tylko publikuję zdjęcie ramki WL, którą włożyłem do buchwastów, bez drutu, bez węzy. Same zbudowały. Zwracam uwagę na nominalne 20% powierzchni przeznaczone na czerw trutowy.

[attachment=925]
Ja do takich totalnie posłusznych zwierząt nie mam jakoś wielkiej "miłości".
Owszem w pewnym zakresie powinny, jak to zwierzę hodowlane ale żeby tak tak całkiem nie mieć własnego zdania i niezależności. Płacz

Śmiesznie z tymi moimi nowymi pakietami się pracuje. Normalnie przy bezmatku czy matku nie ma różnicy. Czy wiatr czy pochmurno czy pełna upalna lampa, można spokojnie pracować bez kapelusza, bez rękawiczek i bez dymu oraz bez koszulki. Za pierwszym razem brałem dym tak z przyzwyczajenia. Teraz już idę tylko z opryskiwaczem którego też tylko używam aby je zganiać na dół jak beleczkuję z powrotem, co by je nie pognieść. Prawdopodobnie jak dzieci Asty, Dobrej, surwiwalowych Przedwojennych oraz innych które dowiozę zdominują pasiekę to sytuacja wróci do normy.
Flamenco nie frasuj się. W tym roku jakby pszczoły na złość nie słuchają pszczelarza...no jakby celowo robiły inaczej.
Tydzień temu dałem do w pełni osieroconego odkładu bez czerwiu otwartego ramkę hodowlaną z 14 larwami i przyjęły tylko jedną. A dawałem miseczki do pucowania i sytą były pryskane i święconą wodą też. Nie i już!
Wczoraj dałem znowu 14 larw i chyba wszystkie przyjęte. Mówię chyba, bo z nimi nigdy nic nie wiadomo.
Taki dziwny opór w tym roku mają. A larwy były AMM dane do Asty...to krewniacy przecież. Nie i już!
Wczoraj była pełnia....i przyjęły....już sam nie wiem.
Tu się pochwalę nowym nabytkiem do kolekcji:
Apis Mellifera Mellifera ze Skandynawii....100% cukru w cukrze, żeby nikt nie mówił, że to nie pszczoła tylko słoń....bo słyszałem już na innych forach, że prawdziwej AMM już na tym świecie nie ma.
No..., ale Kopernik też była kobietą.
Co się musiałem natrudzić, aby ją przyjęły, Asta nie przyjęła, chciały ją ubić, aż w końcu zrobiłem zsypańca z Buckfasta i otumaniłem je w piwnicy olejkiem pichtowym i poszło....czerwi. Tylko jedną mi utłukły, reszta jest.

https://www.youtube.com/watch?v=Cb22qPTUg8g

Znowu chmury, zimno, deszcz....karmię rzadką sytą...nie ma wyjścia.
Pozdrawiam
HB
Mi przyjęły 2/3 Asty, aczkolwiek może 3/3 tylko jednej na razie nie mogę się doszukać Oczko Ale były malutkie w porównaniu do tego autobusu na plastrze Uśmiech Piękna matka i czarna jak smoła. Matki AST są czarne , ale jednak z ciemnymi skórzano-brązowymi przebarwieniami.
(10.06.2017, 22:00)kosz85 napisał(a): [ -> ]Mi przyjęły 2/3 Asty, aczkolwiek może 3/3 tylko jednej na razie nie mogę się doszukać Oczko Ale były malutkie w porównaniu do tego autobusu na plastrze Uśmiech Piękna matka i czarna jak smoła. Matki AST są czarne , ale jednak z ciemnymi skórzano-brązowymi przebarwieniami.
Są dokładnie takie jak piszesz...wiem, bo mam. Trutnie zawsze czarne i mniejsze niż innych ras, robotnice różne od srebrno-szarych do żółtawych. Podobnie u Beskidki.
Super pszczoły....ani jednego matecznika rojowego w tym roku nie założyły, a tak pluto nieraz jakie to rojliwe.
HB
Pszczoły dalej się nie słuchają, ale za to pogoda taka, a pewnie i pożytek, że praca w pasiece to sama przyjemność. Jako początkujący nie porzucam zbroi, ale dziś spokojnie obeszłoby się z osłoną twarzy. Nawet przedwojenne były jak baranki.
Z uli buchwastów waliło zapachem pomiędzy myszami a skarpetami. Ze wszystkich. Nie mam pojęcia, co tam one sobie naniosły... Może ktoś wie?
(09.06.2017, 20:11)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Mam dzisiaj doła, bo te pszczoły w ogóle się mnie nie słuchają. Na pocieszenie zatem tylko publikuję zdjęcie ramki WL, którą włożyłem do buchwastów, bez drutu, bez węzy. Same zbudowały. Zwracam uwagę na nominalne 20% powierzchni przeznaczone na czerw trutowy.

WL? Co to za ramka? Wygląda na wielkopolską - WLKP? Duży uśmiech
(12.06.2017, 08:30)MN napisał(a): [ -> ]WL? Co to za ramka? Wygląda na wielkopolską - WLKP? Duży uśmiech

WL - wielkopolska
WP - warszawska poszerzana
WZ - warszawska zwykła
D - dadant
LN - langstroth
Z - zander
Tyle skrótów chyba pojawiło się na tym forum Oczko

Prawda, że buchwasty zostały dobrze wyszkolone do budowy ramek zgodnie z podręcznikami? Oczko
Dzisiaj dobry dla mnie dzień. Po powrocie z roboty/wyjazdu zrobiłem przegląd rodzin, w tym w szczególności odkładów, w których podejrzewałem nie powrót matek z unasienniania. Radość wielka bo w każdym odkładzie była matka czerwiąca.
Zrobiłem objazd pasieczysk, bo dziś o pracy nie bardzo.
Buchwasty pracują zgodnie z podręcznikiem. Nie miałem dotychczas styczności z taką ilością pszczół w jednym miejscu. Brzęk słychać chyba z 10m wcale nie tak cichej okolicy. Sklepią wianki nad czerwiem krytym, więc mam cichą nadzieję, że na nawłoci jeszcze coś uzbierają. Wydzieliłem kratami korpusy na 2 silnych rodzinach, aby namierzyć matkę - jedną matkę zobaczyłem na plastrze, więc tam już wiem, w którym korpusie siedzi (swoją drogą w ten sposób mam "teorię" nt. komórki zmniejszonej: matce zwęża się odwłok Oczko ). Będzie rodzinka wychowująca na sobotę. Druga potrzebna mi będzie za parę dni, więc do tej pory akurat wyjdzie, w którym korpusie są jajka. Zobaczymy, jak sprawdza się ta metoda namierzania matki. Jedna rodzina, takich trochę agresywniejszych buchwastów, wyprodukowała ok. 20 mateczników ratunkowych na plastrze odzyskanym z dzikiej zabudowy. W niedzielę będę zatem dzielił na odkłady. W razie czego przydadzą się na materiał od Łukasza, gdyby się okazało, że nie mam już z czego zakładać kolejnych rodzinek.
Muszę powiedzieć, że przedwojenne nie prezentują się w żadnym stopniu porównywalnie do innych pszczół. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Rodziny z matkami omyłkowo przeniesione do ulików odkładowych nie zagospodarowały od miesiąca przestrzeni na 10 ramek WL. Największe są już prawie, ale te średniaki zajęły może połowę, może 2/3 przestrzeni. Jedna pomimo tego się wyroiła i zostawiła 2 mateczniki. Coś w tym roku dziwnie mi się te pszczoły roją. A sąsiednim ulu przedwojenne lepiej się w przestrzeni organizują i śladu nastroju rojowego nie ma. Czyli z przedwojennych jestem w stanie uzyskać na tą chwilę zaledwie jeden odkład ekstra, choć łokełejów mógłbym jeszcze strzelić pewnie ze dwa. Pomyślę, czy warto, bo za 40 dni to już jest koniec lipca.
Na pasieczysku, gdzie żyje sobie 10 rodzinek odkładowych, nie grzebałem, mają czas do końca czerwca, wtedy sprawdzę, jak tam z czerwieniem matek. Obserwowałem tylko stopień użycia inwertu, który im nalałem - jest bardzo nierówny. Jedyny wniosek, jaki mi z tego wynika: rodziny podejmują różne decyzje. Jedne wolą zbudować plastrów i przenieść tam cały syrop, inne wolą go olać i nie budować nowych plastrów. Bo to mniej więcej koreluje, jeżeli spojrzeć od góry na ramki.
Wg mojego skromnego doświadczenia oceniam sytuację na 3+. Nie licząc odkładów, które dopiero zrobię, mam w tej chwili 28 rodzinek w różnych stadiach. I będą jeszcze kolejne. Ale do wymarzonej półsetki raczej nie dociągnę.
EDIT: A pszczoły w pace najwyraźniej wychowały sobie matkę, która zdołała się unasiennić. Dziś rano obserwowałem, jak noszą pyłek. Czyli teraz to już aby do wiosny Oczko
W jednej z silnych rodzin wczoraj zauważyłem wypraszanie trutni z ula. Coś chyba dość wcześnie patrząc na porę roku? 
Może głodne.
(16.06.2017, 07:20)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Może głodne.

Mają zostawioną praktycznie pełną półnadstawkę jeszcze po rzepaku/akacji plus to co noszą teraz.
U mnie zupełnie inna sytuacja wczoraj miałem nalot trutni na odkład (matkę poddawałem tydzień temu). Na początku zwęziłem wylotek, ale było ich tyle, że cała przednia ściana ula była cała czarna. Na tym miejscu nie było w tym roku żadnego ula. W odkładzie też nie było trutni. Teraz siedzą na wszystkich ramkach i pszczoły je akceptują choć pokarmu niewiele.
Ogólnie to chyba był epizod albo nie pasowały im konkretne trutnie bo w ulu jest ich sporo i raczej nikt ich nie niepokoi. Przed wylotkiem na ziemi był jeden, a drugi akurat był targany.
Nie chcę zapeszać,więc jeszcze ze dwa tygodnie się wstrzymam z podsumowaniem pasieczki , ale dziś zauważyłam rabunek -
pierwszy w tym roku . Rozpoznanie jest łatwe - rabujące latają na wysokości daszka i szukają tajemnego przejścia. Rodzina, która stała się celem mieści się może w dwóch szklankach, ale na wylotku sobie radziły. Znalazłam szparę między klepkami w daszku, którą kilku zwiadowczyniom udało się wejść i zapchałam papierem. Zawęziłam też wylotek i trzymam kciuki - bo dzielne są Uśmiech
A u mnie-dziwne rzeczy w 2 ulachUśmiech
W pierwszym jedynym ktory przezimowal dziwne rzeczy. Ul nie radzi sobie z waroza. Przynajmiej na pierwszy rzut oka. Od wiosny nie widac bylo zadnego rozwoju. Widac za to mnostwo jajeczek na sciankach a nie na dnie komorek. Matki ani widu ani slychu. (Tak bylo z miesiac temu). Dwa tygodnie pozniej matka byla. Znalazlem ja na jednej z 17 ramek wz. Jednak pszczoly jak na lekarstwo. Biegaja po kilku plastrach. Matka jak by nie czerwila. Jakas slaba. Razem z innymi pszczolami pasie sie miodem.
Wiec dzisiaj udalem sie znowu do tej rodzinki. Mowie sobie. Znajde matke, wywale wszystkie pszczoly z ula. Trutowki przepadna... jednak cos dziwnego spotkalem. Najpierw ta sama czarna matke mysle sobie - nie jest zleOczko pozniej druga matke w kolorze zlotym. I tak 2 matki biegaja so ie w ulu. Widac swierzo wygryziony matecznik i Mnostwo warrozy na pszczolachUśmiech I tak stwierdzilem ze daje jeszcze tydzien i zobacze co sie tam wydarzy. Czy bedzie jakikolwiek czerw.
Co mi poradzicie w tej sytuacji?Uśmiech

A w 2 osieroconym w czwartek ulu ktory zajmuje 3 korpusy ln 3/4 ilosc matecznikow ratunkowych?Uśmiech Cale 2Uśmiech a mialy byc meega podzialy...
Pierwsze sprawdzenie uli po 10 dniach od wygryzienia się matek, daje 50 % skuteczności unasienniania. 5 matek czerwi świeżo, bo same jajeczka, reszta w kilku widziałem matki, w kilku nie, lecz pszczoły raczej spokojne, tylko w 2 przypadkach brak matki w jednym weselnym, i w dużym odkładzie. Dałem listwę hodowlaną, metodą wycinania komórek i klejenia - prosta sprawa. Jest zapas matek w ulikach weselnych. Pszczoły Łukasza dały jeszcze 2 mateczniki.
Jest nieźle tylko pszczół brakuje żeby zagospodarować materiał.
Jeszcze w zimie zamówiłem AMM - z hodowli zachowawczej, ciekawe czy przyjdą w sumie to wolałbym nie Uśmiech
Tyle miałem suszu a cały zszedł, wszystkie pocięte, dziurawe plastry naprawione i zagospodarowane, teraz dziewczyny budują nowe plastry.
Mam u siebie szalejące trutnie. Wygląda jakby rabowały po kolei odkłady. Zlatują się w dużych ilościach przy całkowitej bierności pszczół. Po zmniejszeniu ilości pokarmu w jednym odkładzie przerzucają się na następny. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. Choć może duża ilość trutni osłania rabunek ze strony innych pszczół, co tłumaczy znikanie pokarmu, ale skąd takie hordy trutni?
Nowa strategia natury Duży uśmiech Rabujące trutnie Duży uśmiech Tego jeszcze nie było!

Ja też zaobserwowałem ciekawą rzecz apropo trutni. U matki NU Asta, która mi zaginęła na dnie dennicy była garść trutni z narządami rozrodczymi na wierzchu. Kopulacja w obrębie ula? Czy to normalne, że trutnie wracają do ula razem z matką? Co ciekawe samej matki nie znalazłem, albo nie ma, albo odpadł jej opalitek (te matki Asty są stosunkwo małe i łatwo je przeoczyć) bo podałem im ramkę z larwami, ale nie pociągnęły jeszcze mateczników.
(19.06.2017, 11:32)kosz85 napisał(a): [ -> ]Nowa strategia natury Duży uśmiech Rabujące trutnie Duży uśmiech Tego jeszcze nie było!

Ja też zaobserwowałem ciekawą rzecz apropo trutni. U matki NU Asta, która mi zaginęła na dnie dennicy była garść trutni z narządami rozrodczymi na wierzchu. Kopulacja w obrębie ula? Czy to normalne, że trutnie wracają do ula razem z matką? Co ciekawe samej matki nie znalazłem, albo nie ma, albo odpadł jej opalitek (te matki Asty są stosunkwo małe i łatwo je przeoczyć) bo podałem im ramkę z larwami, ale nie pociągnęły jeszcze mateczników.

U mnie się zrobiła normalna duża krówka Koszu. Musisz mieć chyba ten problem z unasiennianiem dużą ilością trutni. Przyjedź do mnie na seks następnym razem. Z pszczołami od Łukasza przyjechało trochę ciemnych trutni.
W przyszłym roku będę robił 2 rodziny wychowujące trutnie z zaizolowaną mateczką NU, pozostałe rodziny będą bez trutu co będzie je dodatkowo stymulować do wychowu kolejnych trutni. Oprócz zalania okolicy swoimi trutniami, będzie odpowiednia ich ilość do unasienniania matek. Jedna rodzinka będzie na pasiece, a druga oddalona o około 1.5 km od pasieki.

Co do ciemnych trutni, krainka, kaukaz i ciemny buckfast też mają ciemne trutnie. Tu akurat trzeba badać skrzydełka Oczko Ciemny kolor trutni jest dominujący.
Pszczoły nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. Maiłem zrobiony starter bez matki. Pszczoły zaczęły ciągnąć mateczniki. Patrzę po kilku dniach chodzi matka z białym opalitkiem..... Oczy jak arbuzy. Skąd się wzięła??
(24.06.2017, 10:45)slawekmalec1992 napisał(a): [ -> ]Oczy jak arbuzy. Skąd się wzięła??

Podobnież potrafi się nalecieć nieunasienniona, jak bzyknie się z trutniami i poczuje silną bezmateczność. Omawiał to Palmer na jednym z wykładów, że jest to jedno z ryzyk hodowli matek w ulu bezmatecznym.

Ja właśnie osierociłem rodzinę z myślą o jutrzejszym przekładaniu larw. Wezmę pod uwagę Twoją przygodę i sprawdzę jeszcze raz, jak się rzeczy mają, zanim zadam im larwy...

Rodzina niezła: od 2 tygodni korpusy miała przełożone kratami. Matka (oceniłem po larwach) znajdowała się akurat w górnym korpusie, więc łatwo było ją przenieść. Ale (nie wiem, czy w efekcie tego poprzedzielania) od wiosny nabudowała co najmniej pełny korpus ramek, w większości bez węzy. Jakaś spadź liściasta u mnie chyba też występuje, bo sporo z nich zalanych było takim ciemnobursztynowym miodem (nie kapał). No, przynajmniej jedna zachowuje się zgodnie z podręcznikiem Oczko
Ja dziś podjąłem próbę ratowania strutowiałego odkładu. (trótówki - matki brak)

Wycofałem z niego dwie ramki obsiane czerwiem trutowym, wsadziłem izolator z pełną ramką czerwiu na wygryzieniu i nową czerwiącą królową, oraz jeden dodatkowy plaster pełny także czerwiu na wygryzieniu.

Zobaczymy co z tego wyjdzie...

Dodatkowo w jednym z uli w którym mam tegoroczną, czerwiącą matkę znalazłem na dwóch plastrach 4 mateczniki... dziwne, matka czerwi, jajeczek sporo.

Chyba im jednak coś nie odpowiada ale myślałem że matecznik cichej wymiany to się gdzieś kitra czy coś...
Efekt przetrzymania odkładu bez wywożenia 4 doby w rojnicy z dużą siatką w pomieszczeniu warsztatowym.
Po za tym obsrały trochę dennicę i zaraz poleciały niektóre się załatwić po wypuszczeniu.
Wracam do zamykania pszczół góra na dobę.
(26.06.2017, 16:21)Borówka napisał(a): [ -> ]Efekt przetrzymania odkładu bez wywożenia 4 doby w rojnicy z dużą siatką w pomieszczeniu warsztatowym.
Po za tym obsrały trochę dennicę i zaraz poleciały niektóre się załatwić po wypuszczeniu.
Wracam do zamykania pszczół góra na dobę.

Możliwe, że te pszczoły coś "trapi" - zdrowe pszczoły raczej nie obsrywają się po tak krótkim zamknięciu.
(26.06.2017, 20:00)pastaga napisał(a): [ -> ]
(26.06.2017, 16:21)Borówka napisał(a): [ -> ]Efekt przetrzymania odkładu bez wywożenia 4 doby w rojnicy z dużą siatką w pomieszczeniu warsztatowym.
Po za tym obsrały trochę dennicę i zaraz poleciały niektóre się załatwić po wypuszczeniu.
Wracam do zamykania pszczół góra na dobę.

Możliwe, że te pszczoły coś "trapi" - zdrowe pszczoły raczej nie obsrywają się po tak krótkim zamknięciu.

Raczej wątpię Pastaga bo ul z którego zostały zabrane wygląda dobrze. Matka rozczerwiła się. Robotnice te już osierocone jednej matce pomogły się zapłodnić a teraz opiekują się drugą młodą w pseudomacierzaku. To był odkład z czerwiącą matką. Reszta podzielonych robotnic w starym ulu normalnie pracuje, nosi pyłek.
No chyba, że wstępna faza Nosemozy na która pewnie była bezpośrednią przyczyną upadku moich pszczół na wiosnę.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18