FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18
może się zestresowały..
Nie wiem o co chodzi ale u mnie było identycznie - pełna osiatkowana dennica, plaster suszu pełny wody, ramki z pokarmem, wszystko miały. Ul stał w cieniu za domem, wszystko niby idealnie. Przetrzymałem je 4 dni i po otwarciu miałem dokładnie to samo.

Przy wywiezionym odkładzie na jeden dzień na dennicy były może ze trzy pszczoły...
(26.06.2017, 21:46)slawekmalec1992 napisał(a): [ -> ]może się zestresowały..
To obstawiam wlasnie.
Te pszczoły mogły i tak paść tylko poza ulem, więc nie stwierdziłbyś osypu.
(27.06.2017, 08:06)Popszczelony napisał(a): [ -> ]Te pszczoły mogły i tak paść tylko poza ulem, więc nie stwierdziłbyś osypu.

Ale widziałbym ubytek m.in. latających i obsiadających pszczół. Mam wszystkie ule o słabej sile więc to widać
Tak jak i w tej widzę. To głównie lotne pszczoły padły które nazbierałem do odkładu stawiając na godzinę odkładówkę z odkładem przed ich ulem aby się naleciało trochę przez wylotek.
Na 44 przełożone larwy przyjęcie wynosi dokładnie 50% czyli 22 zostały ładnie podlane mleczkiem. Zobaczymy, ile z nich dotrwa do końca wyścigu. Dawcy to moje fuksówki, jedyna rodzina, która przeżyła zeszłą zimę. Rodzina wychowująca jest w solidnej sile, ścieśniona i dokarmiona, mają kilka ramek z pierzgą, więc powinny dać radę.

Z 3 mateczników, które w zapoprzedni weekend dostałem od Łukasza: 2szt. zapodałem do rodzin przedwojennych ze starymi matkami, które mi się cosik nie podobały. Jeden poszedł do odkładu z buchwastów. Odkład buchwastowy zachowywał się, jakby miał nieunasiennioną matkę (zero czerwiu otwartego i spokój) - ale dziwuję się, myślałem, że cicha wymiana polega na tym, że starą matkę kesim dopiero, jak nowa pokaże, co umie? W przedwojennych chyba się nie udało, widziałem czerw otwarty we wszystkich stadiach (choć właśnie tego bym się spodziewał na podstawie moich wyobrażeń o cichej wymianie), a nawet jedną matkę - malutką, chudziutką, czarniutką - Łukasz, czy z tej rójki, co mi dałeś mateczniki, były czarne pszczoły? Tak czy owak zakładam sukces i oznaczyłem te rodzinki do nieleczenia.

Co do odkładów w dzielonych korpusach a'la Webster: muszę dopilnować, aby nie było szpar, przez które pszczoła może się przecisnąć - 3 uliki musiałem połączyć, w efekcie mam 3 średnie rodzinki, zamiast 6 małych - i tak w każdym z nich unasienniła się tylko jedna matka. Mają tydzień, potem pewnie zrobię z nich odkłady weselne pod rosnące mateczniki.

Po pierwszych sukcesach z ramkami bez węzy dziś kolejna sesja z bałaganem - znalazłem nawet komórki z miodem długości 32mm! Muszę wymyślić jakiś skuteczny sposób na porządkowanie tego, na razie mieszałem odwracając ramki lub prasując zbyt wyrośnięte komórki przy pomocy dłuta.

Liczę i liczę te swoje rodzinki, i wychodzi mi jakaś kuriozalnie wielka liczba: 37szt. Z tego 19 z czerwiącymi matkami, pozostałe w stanach pośrednich. A w drodze są te larwy po fuksówkach... Czyżby miało mi się udać dojść do półsetki?
Krzysiek wiesz ja tam kolorami się nie zajmuję... specjalistami w tym zakresie jest Koszu i Kuba... mogły pojawiać się pszczoły w różnych kolorach ale większość była w typie AMM...

Co do mateczników to fajnie kwestia to zagospodarować...
(28.06.2017, 09:34)bonluk napisał(a): [ -> ]Krzysiek wiesz ja tam kolorami się nie zajmuję... specjalistami w tym zakresie jest Koszu i Kuba... mogły pojawiać się pszczoły w różnych kolorach ale większość była w typie AMM...

Łukaszu uszczypliwość zauważyłem chociaż jej nie rozumiem. Po co ona? Ja za żadnego specjalistę się nie mam Dodatkowo uznaję Twoją większe doświadczenie i wiedzę w tym temacie. Jeno cytowałem prof. Woyke.
Sam przecież założyłeś wątek Ciemna pszczoła: http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=40
Próbowałeś z różnymi ciemnymi pszczołami AMM, pisałeś, że warto odrestaurować populację tej pszczoły w Polsce więc nie wiem po co ta uszczypliwość dlatego, że inni też próbują.

Już wyjaśniam o co mi chodziło bo chyba to jakieś nieporozumienie.

Z tą matką od Krzyśka to był pół żartem pół serio. Chodziło mi o to, że ta córka przedwojennej jest mocno nieciemna a matki AMM z tego co piszą badacze i znawcy pszczół (może się nie znają) są ciemne i lub prawie ciemne z lekkimi przebarwieniami W zasadzie z tym się zgadzasz jak napisałeś więc nie wiem o co chodzi. Zaczynam podejrzewać, że co do tych przedwojennych to różne mogą być te pszczoły i nie są dość ujednolicone jako lokalna populacja (przynajmniej pod kątem koloru odwłoka) więc zastanawiam czy można tam szukać korzeni populacji AMM patrząc z dystansu. Być może są dośc jednolitą populacją pod kątem genetyki pomimo to. Ale to chyba warto by je jeszcze raz przebadać co najmniej kilka rodzin np. skrzydełkowo bo tamte 3 rodziny co miał Bartek z jednego sezonu mogły być akurat takie a już w kolejnym sezonie wyszły by inne. To tyle.
(28.06.2017, 09:34)bonluk napisał(a): [ -> ]Krzysiek wiesz ja tam kolorami się nie zajmuję... specjalistami w tym zakresie jest Koszu i Kuba... mogły pojawiać się pszczoły w różnych kolorach ale większość była w typie AMM...

Co do mateczników to fajnie kwestia to zagospodarować...

Byłem ciekaw, czy to matka z tego matecznika, czy przedwojenne zaciukały i zostawiły swoją. Bo taka malutka, chudziutka... Większa od pszczoły, ale taka żylasta jak Somalijczyk obok dorodnego Murzyna z Ameryki.
EDIT: gwoli poprawności politycznej: żylasta jak Pan Wołodyjowski obok Zagłoby. Tylko czarna jak Murzyn Oczko
(28.06.2017, 10:16)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(28.06.2017, 09:34)bonluk napisał(a): [ -> ]Krzysiek wiesz ja tam kolorami się nie zajmuję... specjalistami w tym zakresie jest Koszu i Kuba... mogły pojawiać się pszczoły w różnych kolorach ale większość była w typie AMM...

Co do mateczników to fajnie kwestia to zagospodarować...

Byłem ciekaw, czy to matka z tego matecznika, czy przedwojenne zaciukały i zostawiły swoją. Bo taka malutka, chudziutka... Większa od pszczoły, ale taka żylasta jak Somalijczyk obok dorodnego Murzyna z Ameryki.
EDIT: gwoli poprawności politycznej: żylasta jak Pan Wołodyjowski obok Zagłoby. Tylko czarna jak Murzyn Oczko

Tez mi się taka trafiła, pół pszczoły a zapylała po plastrach jak motorek- dlatego ja zoczyłem bo wpadł mi w oko jakiś szybki zapylacz, i jeszcze na dodatek śpiewająca Uśmiech
Teraz już nabrała słusznych rozmiarów, i nie różni się od reszty, powoli stąpa i nie śpiewa.
(28.06.2017, 10:12)Borówka napisał(a): [ -> ]
(28.06.2017, 09:34)bonluk napisał(a): [ -> ]Krzysiek wiesz ja tam kolorami się nie zajmuję... specjalistami w tym zakresie jest Koszu i Kuba... mogły pojawiać się pszczoły w różnych kolorach ale większość była w typie AMM...

Łukaszu uszczypliwość zauważyłem chociaż jej nie rozumiem. Po co ona? Ja za żadnego specjalistę się nie mam Dodatkowo uznaję Twoją większe doświadczenie i wiedzę w tym temacie. Jeno cytowałem prof. Woyke.
Sam przecież założyłeś wątek Ciemna pszczoła: http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=40
Próbowałeś z różnymi ciemnymi pszczołami AMM, pisałeś, że warto odrestaurować populację tej pszczoły w Polsce więc nie wiem po co ta uszczypliwość dlatego, że inni też próbują.

Już wyjaśniam o co mi chodziło bo chyba to jakieś nieporozumienie.

Z tą matką od Krzyśka to był pół żartem pół serio. Chodziło mi o to, że ta córka przedwojennej jest mocno nieciemna a matki AMM z tego co piszą badacze i znawcy pszczół (może się nie znają) są ciemne i lub prawie ciemne z lekkimi przebarwieniami W zasadzie z tym się zgadzasz jak napisałeś więc nie wiem o co chodzi. Zaczynam podejrzewać, że co do tych przedwojennych to różne mogą być te pszczoły i nie są dość ujednolicone jako lokalna populacja (przynajmniej pod kątem koloru odwłoka) więc zastanawiam czy można tam szukać korzeni populacji AMM patrząc z dystansu. Być może są dośc jednolitą populacją pod kątem genetyki pomimo to. Ale to chyba warto by je jeszcze raz przebadać co najmniej kilka rodzin np. skrzydełkowo bo tamte 3 rodziny co miał Bartek z jednego sezonu mogły być akurat takie a już w kolejnym sezonie wyszły by inne. To tyle.


Nie chce mi się dalej prowadzić tej jałowej dyskusji... Podkreslilem tylko całkiem serio wasza znajomość kolorów pszczół... 

Co do Twoich obaw... badam wszystko co przezywa i znam co z czego wyszło włącznie z rodzinami pochodzenia przedwojennego. Nie rozumiem doszukiwania się na siłę konkretnej rasy? a co jak będzie pół tergita żółte a reszta ciemne i pszczoły będą przeżywać to źle? Czy jak te pszczoły nie będą AMM będziecie je usuwać... Nie rozumiem tej rasowosci..?
(28.06.2017, 12:27)bonluk napisał(a): [ -> ]Czy jak te pszczoły nie będą AMM będziecie je usuwać... Nie rozumiem tej rasowosci..?

Do kogo to pytanie? Liczba mnoga to ja i kto?

Nie będę oczywiście usuwał (właściwie skąd Ci to przyszło do głowy bo nic takiego nie pisałem?) ale od początku mojego pszczelarzenia próbuje też z AMM. A dlaczego? Pozwól, że odpowiem Twoimi wypowiedziami z którym się zgadzam.


(23.03.2015, 17:56)bonluk napisał(a): [ -> ]No cóż... trzeba rozpocząć dyskusję na temat pszczoły która jest początkiem wszystkiego i chyba najwyższy czas aby mogła prawdziwie powrócić do naszych pasiek. 
W ostatnim czasie w okół AMM narosło strasznie dużo różnego rodzaju opowieści, mitów czy przerażających historii. Sam do pewnego czasu miałem dystans do tej pszczoły a moje próby z nią szybko się kończyły. 
Zapraszam do ciekawej lektury z lat 60-70... http://apis.gromisz.org.pl/archive/pub/pzn/pzn10_1-46.pdf 
W tym okresie na naszych terenach pszczoła ta miała się całkiem dobrze.... 
Polecam również zapoznać się ze stroną apis.gromisz.org.pl, dużo ciekawych informacji pszczelarskich

Cytat:Bo nie miałem dostępu do tych pszczół... Z Parzniewa przyszły dwie i jakoś się rozmyły przez sezon. W tym roku trzeba będzie na większej ilości matek spróbować

(26.03.2015, 15:57)bonluk napisał(a): [ -> ](...)
Moim zdaniem warto bo w końcu to pszczoła która od wielu lat zamieszkiwała te tereny i kto wie czy jeśli V. zastałaby populację takich pszczół nie miała by większego problemu aby je zdominować. Od lat 70 populacje naturalne AMM szybko malały i każdy widzi jak to teraz wygląda. Szczęście, że da się jeszcze znaleźć takie pszczoły u pszczelarzy którzy rozmnażali rodziny pszczele za pomocą rójek i nie sprowadzali do pasiek obcych genetycznie matek. Dla mnie jest to cenna pszczoła bo przystosowana jest do terenu w jakim żyła od lat... Biorąc również jej cechy odpornościowe pod uwagę to warto się nią interesować pod względem PN. (...)

Dodatkowo, jeżeli to co się ostatnio dowiedziałem jest prawdą, że

  1. matki lub trutnie AMM dyskryminują w jakimś stopniu odmienne pszczoły z innych podgatunków podczas godów,
  2. genetycznie AMM jest bardziej oddalona od Krainek, Włoszek i BF niż one wszystkie razem wzięte,
  3. AMM może wylatywać prędzej w zimniejszą, bardziej deszczową oraz wietrzą pogodę oraz wieczorem aby odbyć gody,
 
to teoretycznie na moim terenie byłoby to korzystne, logiczne i sensowne aby hodować AMM. Nie mam jak na razie takich warunków jak Ty gdzie mogę sobie ładnie teoretycznie próbować zdominować okolicę trutniami na wielu pasieczyskach w promieniu ich lotów. Mam dużo mniej pni niż Ty i na razie zamierzam próbować dochodzić do TF na takiej mniejszej ilości. Jestem prawie, że przekonany, że w mojej okolicy lata masę nieodpornych trutni. Znam co najmniej 3 pasieki. Jedna jest towarowa jeśli chodzi o produkcję matek i odkładów. Komercyjne pszczoły głównie rasowe krainki, BF coś tam jeszcze co nie pamiętam. Pszczoły z dwóch kolejnych sąsiednich leczonych pasiek nastawionych na miód pomimo, że w jakimś stopniu kundelki kraińsko-kaukaskie w jednej a w drugiej nie wiem co, okazały się nieodpornymi pszczołami. Wszystkie padały prędzej czy później albo po pierwszej zimie albo po dwóch zimach. Widzę na swoim ogrodzie, że latają też jakieś obce pomarańczowe w typie BF i krainki. Pytanie ilu pasiek jeszcze nie znam. Za to nigdy to tej pory nie miałem problemu z unasiennianiem nawet jeśli sam nie miałem trutni w słabych rodzinkach więc jakieś te trutnie w okolicy muszą latać w niewybrakowanych ilościach. Konkludując te wszystkie informacje wydaje mi się, że jeśli są prawdziwe, to teoretycznie mają sens aby spróbować dodatkowo zwiększyć segregację trutni podczas godów moich rodzin surwiwalowych.

Wydaje mi się, o czym sam zresztą pisałeś wtedy kiedy Cię cytuję, że w ciemnej pszczole tkwi też potencjał na TF. Jak na razie moje metody możliwie maksymalnie naturalnej hodowli i minimalizacji ingerencji na jakiejkolwiek pszczole niczym CMS, nie sprawdziły się bo nie przeżyła mi żadna pszczoła ponad dla lata. Moim zdaniem robiłem co najlepsze dla tych rodzin więc widocznie na razie na mojej skromnej próbie przy teście bonda to nie wystarcza. Choć może ta jedna co mi teraz przeżyła drugie wielkie wymieranie w mojej pasiece to jest ten złoty graal. Zobaczymy. Rozmnażam ją oraz materiał od Ciebie także ale nie odżegnuje się wciąż także od AMM z tych powodów o których sam pisałeś i tych co wymieniłem teraz. Co będzie dokładnie w przyszłości to się zobaczy. Może znów będę miał zero pszczół. Będę miał pszczoły w przyszłym roku a najlepiej za dwa lata to się będę zastanawiał.

A po za tym sama idea restauracji lokalnej tradycyjnej ciemnej Borówki dla tych terenów, podoba mi się. Pseudonim mam w końcu nie przypadkowy. I choćby z tego powodu. Nie chodzi mi aby hodować rasowe pszczoły w sensie sztucznej selekcji i laboratorium z ograniczonej liczby matek duże ilości córek hodowlanych ale aby pozwolić im się samemu dobierać i selekcjonować w obrębie podgatunku co może kiedyś zaowocuje jakąś lokalną w miarę stabilną w miarę ujednoliconą populacją. Bo bez tego jednak nie wyobrażam sobie TF. W końcu musi dojść do jakiegoś ujednolicenia na danym loklalnym obszarze jeżeli ma dojść do TF.
Tylko że mnie chodzi o to że Wy próbujecie opierać to wszystko o czystość pszczoły w danej rasie czyli AMM. Mnie interesuje pszczoła w danym typie a nie rasie czyli sprowadzając AMM chciałem mieć pszczoły w typie AMM które przemyca trochę cech pierwotnych... Nigdy nie pisałem że interesuje mnie selekcja na kolor i czystość AMM bo raz że to jest nierealne nawet uwzględniając te wszystkie informacje o preferencjach itd. to dwa z tego co widzę i tak ulokalnia się tworząc jakiś miks... Dorzucając do tego brak leczenia i sąsiadów i inne trudności pisanie że kolor jest wyznacznikiem danej rasy itd. robią się z tego śmieszne rzeczy...

Kolejna sprawa opierając pasiekę tylko na AMM prawdopodobnie mamy sporo mniejsze szanse na pszczoły bez leczenia, niestety wraz z importem obcych matek mamy sporo też obcych patogenow więc i zasadne jest mieć różne pszczoły... W dodatku rozmnażając już to co mamy na starcie ulokalniamy a ja nie widzie wspólnego mianownika między pszczoła AMM z instytutu a pszczoła lokalna która u mnie jest już F4 i przeżywa...
Znów. Liczba mnoga. Nie rozumiem. Kto Wy?

Cytat:" Dorzucając do tego brak leczenia i sąsiadów i inne trudności pisanie że kolor jest wyznacznikiem danej rasy itd. robią się z tego śmieszne rzeczy... "


Ale ja nic takiego nie napisałem. Ty źle mnie źle zrozumiałeś i powtarzasz w kółko. Zrozum to nieporozumienie. Nie chce mi się też prowadzić jałowej dysputy i wyjaśniać o co mi wtedy chodziło w tym luźnym tekście o matce Krzysztofa więc proszę przyjmij, że nie miałem tego na myśli o czym piszesz. Wyjaśniam: nie przypisałem ją do żadnej rasy a Ty mnie źle zrozumiałeś albo ja się źle wyraziłem. Ok?

Natomiast można stwierdzić, że pszczoła tradycyjna środkowoeuropejska jest ciemna choć to oczywiście nie jedyny wyznacznik i nikt tak (a na pewno nie ja) tak nie twierdził.
Cytat:Tylko że mnie chodzi o to że Wy próbujecie opierać to wszystko o czystość pszczoły w danej rasie czyli AMM. Mnie interesuje pszczoła w danym typie a nie rasie

Zwał jak zwał. Mnie też interesuje podgatunek vel. ekotyp a nie utrzymywanie sztucznej selekcji. Nie pisałem o rasach tylko o podgatunkach właśnie celowo.
Cytat:"Kolejna sprawa opierając pasiekę tylko na AMM "

Znowu. Jakie tylko. Gdzie ja pisałem, że TYLKO? Opieram pasiekę na przeżywających plus AMM w tym roku jak na razie. A po co byłem u Ciebie?


Cytat:AMM z instytutu a pszczoła lokalna która u mnie jest już F4 i przeżywa.

Zgadzam się ale sam je przecież brałeś bo od czegoś trzeba zaczynać.
Zresztą ja je brałem zanim się jeszcze poznaliśmy. 
Cytat:Kolejna sprawa opierając pasiekę tylko na AMM prawdopodobnie mamy sporo mniejsze szanse na pszczoły bez leczenia, niestety wraz z importem obcych matek mamy sporo też obcych patogenow więc i zasadne jest mieć różne pszczoły.
To prawda ale jeżeli te informacje o preferencjach i większych możliwościach o dobierania się w zakresie własnego odmiennego podgatunku są prawdziwe to zyskuję też zaletę, która zwiększa szansę na dojście do TF.

Zwyczajnie. Jak mam kupić i tak jakąś pszczołę hodowlaną to wolę kupić jakąś lokalną jak Dobra czy AMM niż inne. Choćby przez sam fakt, że podoba mi się idea mnożenia lokalnych zapomnianych niepopularnych pszczół.
Każdy robi jak uważa, ja też lubię AMM ale chciał nie chciał z każdym sezonem wszystko się zaciera a nie mam zamiaru kupować nieprzystosowanych pszczół rasy AMM z instytutu... dlatego już widzę, że powoli cechy pszczół AMM się zacierają i tak musi być bo rozmnażane jest to co przeżywa a w tym roku to co się da podzielić i fajnie się prezentuje.
Heh. No ale sam brales wczesniej. Dyskusja jest dlatego, ze pytales po co kupuje AMM a nie dlatego, ze ja cos krytykuje. Skoro mam mozliwosc wziac matki lokalne, ktore pochodza z rejonow lokalnych blisko mnie a sa leczone od 16 lat tylko zrzutem na weze bez zadnych medykamentow to te matki nie musza miec mniejszego potencjalu niz leczone dwa razy do roku chemia przedwojenne. Ktore tez nie przezywaja wcale lepiej niz inne pszczoly ktore mielismy. Ktore kupowal w tym roku Krzysiek i ja w zeszlym roku. Troche sie na przedwojennych zawiodlem. Zreszta Bartek z tego co mi pisal takze. Twoj teren jest jednak dla kampinowskiej bardziej odlegly a mimo wszystko cos przezylo. Za to z przedwojennych ktora pochodza dosc blisko Ciebie chyba wiecej Ci przezylo. Moze jednak to przewozenie na wieksze odleglosci robi roznice. Salomon Parker z pszczolami juz TF po przeprowadzce, chyba cos kolo 300 km, tez zaliczyl mocny upadek odrazu.

Tak naprawde przyszlosc i test bonda wszystko pokaze a chcialbym miec w koncu na wiosne pasieke z ktora mozna cos zrobic i nic nie trzeba dokupywac.

Rozmazam to co przezylo plus dokupuje Amm i Dobra bo i tak musze aby cokolwiek pomnozyc. To sa lokalne pszczoly i mysle, ze przez to maja jakis potencjal.
(28.06.2017, 15:21)Borówka napisał(a): [ -> ]No ale sam brales wczesniej. 

Twoje umiejętności wygrzebania, co ktoś powiedział parę lat temu, kiedy miał inny bagaż doświadczeń, a zatem i poglądy, są doprawdy imponujące. Poważnie. Stałości poglądów także tylko pozazdrościć.
Nie dyskusja jest dlatego że marza wam się rasowe pszczoły AMM które będą żyć bez leczenia.... a to jest nie realne... w dodatku te rasowe pszczoły mają być wybierane poprzez kolor... Dlatego właśnie jest dyskusja. Ja stwierdzam że nie warto kupować rasowych czystych AMM z instytutu a lepiej iść i kupić od sąsiada kundla w typie AMM ... strata kasy no ale każdy sam się o tym widocznie musi przekonać
Lukaszu. Skoro tak to dyskusja jest chyba dlatego, ze nie czytasz co pisze i Ci wyjasniam skoro pytales i imputujesz caly czas rzeczy ktorych nie napisalem. Wydaje mi sie, ze mylisz moje zamiary z postem Kosza. Taki drobny szczegol ktory probowalem Ci wyjasnic. Jak widac bezskutecznie. Zreszta po co jechalem do Ciebie po material? Przyczepiles sie do tego koloru. Zupelnie nie wiem dlaczego. To nie ma duzego znaczenia. Tak se napisalem jaka pszczole przypomina mi matka Krzyska i tyle. Zapomnij o tym prosze. Uśmiech

Czyli rozumiem, ze ta pszczola ktora zyje caly czas po tych pszczolach od Lutza to, ze zalujesz, ze kupiles? Pytam powaznie.

Nie mam pszczoly u sasiada w typie AMM. Wszystkie leczone skundlone pszczoly po sasiadach co je mialem sa juz martwie podobnie jak wiekszosc Przedwojennych poza jedna. Od sasiada kupowalem swoje pierwsze pszczoly 4 lata temu. Niestety wszystko w krainie wiecznych pozytkow dawno temu. Rojka tez mi zadna nie przylatuje. Dlatego probuje z innych zrodel opierac sie czesciowo na tym co przezylo. To co mam zrobic wedlug Ciebie? Pociagnac cala pasieke po corkach matki surwiwalowej traktujac ja jak reproduktorke? Przy okazji wymieniajac wszystkie matki co zakupilem aby miec pszczoly i co mnozyc.
Widzisz Kuba Ty uważasz że ktoś Ciebie nie czyta a ja uważam że Ty mnie nie czytasz i manipulujesz bo jasno pisze o instytutach itd. Dlatego ja kończę ta dyskusje bo jesteś mistrzem odwracania kociego ogona itd.
Czyli nie miales na myli Lutza tak piszac o instytutach? Bo ja glownie o jego pszczole pisalem. Mam jedna pszczole Dobra ktora kupielem z pakietam aby miec pszczoly na mieso do tworzenia rodzin. Mam jedna Aste ktora kupielem zamiast jednej Dobrej ktora mi pszczoly z pakietu zabily. Po za tym mam jedna matke skundlona od sasiada po rojce na mieso do tworzenia rodzin weselnych. Wszystkie pszczoly skundlone i leczone amitraza po siasiedzku padaly od niego bez leczenia. To co mam zrobic utluc te matki czy moze dac im szanse w odkladzie pomimo, ze nie daje im duzych szans. Po za tym moze bede mial czerwiace matki od Lutza, od Ciebie ze 3, moze od Bartka jedna i 5 corek po jedynej przedwojennej ktora jako jedyna przezyla wiosne i nie nadaje sie do podzialow.

Co moge poprawic wedlug Ciebie. Chetnie poslucham. Powaznie.
Ale dyskusja i mnie nie ma! Duży uśmiech Dorzućmy więc oliwy do ognia! Uśmiech
Oczywiście, że po kolorze dyskryminuje się AMM. Żółte królowe to nie AMM tylko kundelki, i w żadnym typie, bo BF też powstał z udziałem genów AMM, to co to też pszczoła w typie AMM? Oczko Dla królowych AMM dopuszcza się jedynie jaśniejsze (brązowe) kropki na spodniej części odwłoka i tyle w temacie. Jeśli chodzi o zachowanie czystości rasy, to jak to piszą panowie naukowcy, sprawdzając cechy morfologiczne (owłosienie, kolor, użyłkowanie skrzydełek) jest to możliwe na podobnym stopniu co sprawdzanie DNA satelitarnego mitochondriów.
I sorry, żółta pszczoła AMM czy AMM z indeksem kubitalnym lub discoidal shift nie po tej stronie co trzeba, to kundelek, a nie AMM. Chociaż Anglicy pokazali, że i z takich pszczół bliższych morfologicznie AMM da się powrócić do AMM, pomimo unasieniania w locie. Łukasz możesz mówić, że się nie da, ale to samo mówią o pszczole radzącej sobie z warrozą Oczko
A i AMM potrafi radzić sobie z warozą bez leczenia, w UK sobie radzi, w Niemczech sobie radzi, a do tego naturalnie znacznie lepiej radzi sobie z nosemą. I jest to jej rasowa przypadłość, a to już coś, bo to często nie waroza niszczy pasieki, a nosema - zresztą co jak co, ale wam mówić tego nie muszę.

Co do kundelków, ja się boję tej rozbuchanej heterozji. Niemcy w podręcznikach piszą, że ciężko ją opanować i ustabilizować. Ale może w tym przypadku będzie inaczej, w końcu Buckfast i Elgon to też chodzące efekty heterozji kundelków i są chyba całkiem stabilne. Kibicuję, ale sam mam zamiar robić inaczej.

Kuba namawia mnie, bym napisał artykuł o tym co czytam o AMM. Postaram się tak zrobić, w drugiej połowie lata, powinienem znaleźć na to trochę czasu Uśmiech Do tego może będę mieć ciekawostki jakieś, bo jadą do mnie 2 książki typowo o AMM i doświadczeniach z jej hodowlą.
Skoro już o tym gadamy (o kolorach) to zapytam.
Pytanie banalne. Już dawno miałem o to zapytać ale to pierdoła w sumie. Dlaczego większość pisze o żółtym kolorze jeśli chodzi o BF czy Włoszkę? Z tego co wiem to nie jestem daltonistą ale dla mnie to pomarańczowy bardziej? Żółte są obrączki na Kraince czy Kaukasce dla mnie. Taki jak ten to pomarańcz dla mnie. Dla Was nie?
[Obrazek: Queen%20Logo.jpg]

Co do Kundelków, to ja w większości na nich pracowałem od 4 lat i nie miałem jeszcze żadnych cyrków. A Ci co byli u mnie to wiedzą, że mam blisko sąsiadów a i spędza się czas w ogrodzie rekreacyjnie (m.in. opalamy się nago 8-10 metrów od uli) i podczas pracy w pobliżu pasieki. Nie badałem sprawy ale myślę powołując się na zdanie wieloletnich pszczelarzy TF, jak Davis Heaf, Les Crowder czy Phil Chandler, a także Willie Robson (gospodarujący na AMM), że to kwestia gospodarki i obchodzenia się z pszczołami. A z tym wiąże się też gospodarka i kwestia ula oraz stylu pracy. Aczkolwiek dzięki Łukaszowi, za co mu jestem wdzięczny, mogłem sobie przeglądnąć taką rodzinę mocno obronną. Takiego czegoś nie miałem jeszcze, to fakt. Aczkolwiek Łukasz dopytany powiedział, że w ładną pogodę zachowują się coś jak Przedwojenne. Bo ja przeglądałem je w pogodę wybitnie niekorzystną: wietrzno-deszczową. Czyli dla mnie to jest ok. Nie był to jakiś armagedon dla mnie jeszcze. Jeśli by w ładną pogodę były jak Przedwojenne i broniły wylotka z kilku metrów to ja mogę je mieć przy sąsiadach. Jeżeli tam by było często jak było u Łukasza to spokojnie mogę je w lesie czy na odludziu trzymać. Szczególnie jeśli przeżywają. Po za tym zdaje się, ze to jakiś skrajność u Łukasza a takto są rodziny takie średnio-zwyczajne po prostu. Można je więc poddać selekcji podobnie jak populację homogeniczną i po prostu nie rozmnażać wybitnie obronnych pszczół z pośród tych przezywających. Mniej więcej tak jak opisuje Bush. Nie przesadzając też w drugą stronie po skrajności pewnie aby mogły się bronić bez pomocy człowieka przed intruzami też. Więc nie demonizowałbym kundelków. Zwłaszcza, że po 2 latach TF może już coś się u Łukasza ujednolicać i rozmywać (a może to jeszcze za wcześnie?). Ciekawe co pokażą skrzydełka u Łukasza. Choć najważniejsze, że po prostu przezywają jak na razie w jakieś części.

W zasadzie to ja zwykle kundelkami nazywałem na tym forum każdą pszczołę, która od pokoleń (powiedzmy kilku) dobiera się przy rozmnażaniu kompletnie sama bez żadnej sztucznej interwencji i selekcji. Więc w zasadzie taka dzika w 95% AMM to też byłby kundelek podgatunku AMM. Wolę unikać wtedy słowa rasa gdyż rasa, jak pisał Emzarek, zwykle oznacza w nomenklaturze sztuczny dobór i sztuczną selekcję. Ale to szczegóły. Ale ok jeśli kundelkiem jest tylko mieszaniec co najmniej dwóch różnych podgatunków pszczoły, to nadal jednak nie widzę tu jakiegoś wielkiego pola to antagonizmów jako kompletnie przeciwstawnych metod. Jeżeli zbierze się dostatecznie dużą pulę pszczół i podda je się selekcji naturalnej to czy na starcie będą to różne rasy czy podgatunki od sasa do lasa lub jeden podgatunek, to w zasadzie tak czy siak, dążąc do stanu stabilnej zdziczałej populacji TF, pszczoły powinny się wyselekcjonować. W metodzie z pszczołami od sasa do lasa powinny się mimo wszystko ujednolicić, np. tak jak Jacuch opisywał, że po kilku (5-6?) latach TF mu się ujednoliciły i są w zasadzie ciemnawe. Wydaje mi się, że w metodzie z różnymi pszczołami ten proces mógłby zachodzić wolniej jednakże ostatecznie uzyskalibyśmy coś podobnego do AMM na zasadzie choćby konwergencji (czyli podobieństwa morfologiczno-funkcjonalnego cech w obrębie odległym organizmów jeśli chodzi o pokrewieństw, skrajny przykład wilk i wilk workowaty). Na to mogą wskazywać badania, które ostatnio przytaczał Krzysztof, że w lasach w barciach po latach jednak głównie krystalizuje się / ujednolica typ AMM.

Dotychczas, pomimo, że darzyłem ideę restauracji zdziczałej AMM w Polsce z sympatią, uważałem, że to jest niewykonalne ze względu na zalatujące totalnie dominujące trutnie innych hodowlanych ras. Czyli tak jak Łukasz uważa. Musiałby być wymuszony bufor bezpieczeństwa na dość dużym obszarze, wyspa albo sztuczne unasiennanie które psuje wypracowanie odporności poprzez dobór naturalny, tak jak to jest w tych kilku miejscach, gdzie się jednak totalnie leczy i karmi syropem non-stop (choć Lutz nie leczy medykamentami), tak więc pszczoły te muszą przejść wąskie gardła tak czy siak. Jednakże dane przedstawione przez Kosza po moim pobieżnym zgłębieniu oraz zestawieniu to z moją wiedzą na temat mieszania się odległych genetycznie organizmów, które nie dają długofalowej wielopokoleniowej lepszej odporności a dopiero poprzez wiele stanów pośrednich sprawiło, że zmieniłem trochę zdanie w teorii. Więc wcale nie jest tak jak napisał Krzysiek tak na marginesie jako dygresja. Jestem dość stabilny w poglądach ale też zawsze otwarty na zmianę za pomocą konkretnych argumentów. I to się czasem zdarza. Owszem nie wiadomo czy to się uda w takich skromnych amatorskich warunkach. Dlaczego by jednak nie spróbować? Dlatego kibicuje pomysłom Kosza i to nic, że są teoretyczne na razie. Nie myli się ten co nie robi nic i nie eksperymentuje. To dobrze, że metody mogą się lekko różnić.

Jeszcze powtórzę czy to w metodzie np. ze 100 pniami postawionymi w lesie kompletnie różnych ras czy to ze 100 pniami AMM w lesie, nie widzę wielkiej różnicy w metodzie poddania ich radykalnej selekcji naturalnej i doborowi naturalnemu. Jest właśnie kwestia sąsiadów którzy mogą zdominować naszą populacje pszczołami trutniami. Kwestia tzw. tła. I tutaj te dane na temat preferencji w obrębie swojego podgatunku, jaka ponoć wykazuje AMM oraz większych możliwości pogodowych do godów, daje pewnie ciekawe możliwości. To jest ciekawe i warte sprawdzenia czy te założenia teoretyczne, mogłyby w rzeczywistości pomagać w opanowaniu dominacji nieodpornych leczonych trutni, nawet u amatora o ograniczonych środkach.
Ja nie będę dolewal oliwy do ognia bo wiem co widzę i jak to wygląda. Z chęcią natomiast będę przyglądał się waszym AMM poczynaniom. Kolejny raz widzę że operujemy całkiem innym nazewnictwem i innym zrozumieniem różnych spraw...dlatego mi się już nie chce wszystkiego tłumaczyć.
Aha i Koszu o to mi chodziło wczoraj lub przedwczoraj. O zasadę niesprzeczności.

Cytat:"Oczywiście, że po kolorze dyskryminuje się AMM. Żółte królowe to nie AMM tylko kundelki, i w żadnym typie, bo BF też powstał z udziałem genów AMM, to co to też pszczoła w typie AMM? Oczko Dla królowych AMM dopuszcza się jedynie jaśniejsze (brązowe) kropki na spodniej części odwłoka i tyle w temacie"

Cytat:"Natomiast zgodzę się, że żółta matka o niczym nie świadczy..."

Tylko jedno z tych zdań, jak dla mnie, może być prawdziwe.
(26.06.2017, 16:21)Borówka napisał(a): [ -> ]Efekt przetrzymania odkładu bez wywożenia 4 doby w rojnicy z dużą siatką w pomieszczeniu warsztatowym.
Po za tym obsrały trochę dennicę i zaraz poleciały niektóre się załatwić po wypuszczeniu.
Wracam do zamykania pszczół góra na dobę.

Wczoraj przetrzymałem inny odkład z czerwiącą matką w identycznych warunkach półtorej doby i efekt zgoła inny. Dosłownie zero osypu i zero odchodów. Moja intuicja podpowiada mi (ale to nic pewnego), że jednak zestresowały się takim długim czterodobowym pobytem w zamknięciu. Nie lubię zamykać pszczół. Robiąc to sam żałuje tego i się o nie obawiam więc może przechodzi to jakoś na pszczoły ten efekt. 
(28.06.2017, 21:22)Borówka napisał(a): [ -> ]Aha i Koszu o to mi chodziło wczoraj lub przedwczoraj. O zasadę niesprzeczności.

Cytat:"Oczywiście, że po kolorze dyskryminuje się AMM. Żółte królowe to nie AMM tylko kundelki, i w żadnym typie, bo BF też powstał z udziałem genów AMM, to co to też pszczoła w typie AMM? Oczko Dla królowych AMM dopuszcza się jedynie jaśniejsze (brązowe) kropki na spodniej części odwłoka i tyle w temacie"

Cytat:"Natomiast zgodzę się, że żółta matka o niczym nie świadczy..."

Tylko jedno z tych zdań, jak dla mnie, może być prawdziwe.

Wyjęte z kontekstu. Oba są prawdziwe. W kontekście AMM, żółty kolor królowej świadczy, że to nie jest czysta AMM. W kontekście pozostałych pszczół nic to nie oznacza, bo żółty charakteryzuje BF, krainki, czy włoszki.
To tak jak z testami morfometrycznymi skrzydełka. Taki test z 90-kilku procentową pewnością klasyfikują pszczołę jako czystą AMM, natomiast test odwrotny ma zaledwie 50-60% skuteczności, tzn. że mogą istnieć pszczoły czyste AMM, z odmiennym użyłkowaniem nie będące kundelkiem, które zostaną zaklasyfikowane jako mieszańce.
Podobnie jest z kolorem, w grupie pszczół AMM, żółty oznacza zaklasyfikowanie pszczoły jako kundelka i odrzucenie takiej matki, ale ciemny kolor nie oznacza, że jest to AMM (bo ciemne są też krainki i kaukazy).
To nie są symetryczne testy logiczne przybierające jedynie wartości binarne.

A apropo koloru królowej ze zdjęcia, to taki kolor określa się chyba jako skórzany.
(29.06.2017, 16:06)kosz85 napisał(a): [ -> ]
(28.06.2017, 21:22)Borówka napisał(a): [ -> ]Aha i Koszu o to mi chodziło wczoraj lub przedwczoraj. O zasadę niesprzeczności.

Cytat:"Oczywiście, że po kolorze dyskryminuje się AMM. Żółte królowe to nie AMM tylko kundelki, i w żadnym typie, bo BF też powstał z udziałem genów AMM, to co to też pszczoła w typie AMM? Oczko Dla królowych AMM dopuszcza się jedynie jaśniejsze (brązowe) kropki na spodniej części odwłoka i tyle w temacie"

Cytat:"Natomiast zgodzę się, że żółta matka o niczym nie świadczy..."

Tylko jedno z tych zdań, jak dla mnie, może być prawdziwe.

Wyjęte z kontekstu. Oba są prawdziwe. W kontekście AMM, żółty kolor królowej świadczy, że to nie jest czysta AMM. 

I o to właśnie mi chodziło. Z tymże nadal uważam to co powyżej. Uśmiech
Sory że się wtrącę ale ręce mi dzisiaj opadły( stan głębokiego poddenerwowania). Pisałem wcześniej że do startera przyleciała mi matka i nici z mateczników. Teraz zrobiłem drugi nawet silny. Zawiozłem na drugie pasieczysko , dałem ramkę z jajeczkami oraz węzę a te cwaniary wszystkie poleciały do innego ula z matką i uj. Nici dalej . Daje sobie spokój już w tym roku z rozmnażaniem. ;/
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18