FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Przyjmowanie obcej matki NU w klateczce.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
W tym roku bede osadzal pewnie kilka sztuk obcych dla pszczol matek NU. Nie mam w tym duzej praktyki bo zwykle ratunkowe sobie robily. Kiedy lepiej podac matke w klateczce. Po kilku godzinach od odlozenia pszczol jak poczuja bezmatecznosc czy dopiero jak zrobia mateczniki, ktore sie niszczy?

Wiem, ze mozna jeszcze na sztuczny matecznik ale powiedzmy, ze narazie wersje klateczkowa znow przecwicze.

Odbezpieczanie klatki po dobie. Pozniej tydzien nie zagladac.
Czym dłużej osierocone tym chętniej przyjmą.
Jeżeli masz młode matki to będę mieć silniejszą Substancję mateczna i osieroconym pszczołą starczy na dłużej. Kiedy cała kolonia będzie wiedziała że matki niema to przyjmą bez problemu.
Same klateczki słaby pomysł.bardzo często słyszę o uszkodzonych matkach w transporcie, czy sceny w stylu wszystkie matki padły bo klimatyzacja w samochodzie była odgrzybiana kilka dni wcześniej.
Sprawdzonym patentem na robienie odkładów do unasienniania matek jest metoda milego_mariana. W ramkach szeroko niskich sprawdza się najlepiej. Po prostu na tydzień - 9 dni przed planowanym poddawaniem matek stawiasz ramki z czerwiem nad kratę. Matka zostaje pod nią, z korpusem węzy lub suszu. Po tygodniu ścinasz mateczniki, o ile się pojawiły i razem z obsiadającymi pszczołami przekładasz ramkę do docelowego ula / ulika. Matkę z klateczką możesz w zasadzie poddać wówczas od razu.
Sprawdzonym patentem jest poddanie matki w pustej ramce. Klatkę umieszczasz +/- na środku takiej pustej ramki. Wyłamuję zabezpieczenie klateczki jak pszczoły zaczynają ciągnąć języczki woskowe. Zazwyczaj na następny dzień, max 2 po poddaniu matki.
MN.
Przecież nie mam ramek niskich, kraty itd.
Nie mam też korpusów bo to chodzi o WZ.

Będę osieracał ramki z pszczołami. I tylko pytanie czy podawać jak poczują bezmateczność od razu po kilku godzinach czy dobie czy lepiej po tym jak odciągną mateczniki które się niszczy.
Matkę NU, to z tego co czytam najlepiej poddawać w sztucznym mateczniku. Cienka chusteczka higieniczna nasączona woskiem, rolujemy, nacinamy lub robimy dziurkę czy dwie na końcu, matka do środka, zamykamy, na wykałaczkę i pomiędzy ramki do rodziny.

Chyba lepiej po zniszczeniu mateczników, bo wprowadzisz je w odpowiedni nastrój, a jak dodatkowo dasz w sztucznym mateczniku to potraktują jak ich własny.
(31.05.2017, 08:02)kosz85 napisał(a): [ -> ]Matkę NU, to z tego co czytam najlepiej poddawać w sztucznym mateczniku. Cienka chusteczka higieniczna nasączona woskiem, rolujemy, nacinamy lub robimy dziurkę czy dwie na końcu, matka do środka, zamykamy, na wykałaczkę i pomiędzy ramki do rodziny.

Słyszałem już o tym. A Ty będziesz tak robił z tymi matkami?

Wiesz przy jednej jak znów coś spieprzę to po matce 100% a w klateczce już podawałem i w sumie było ok. Zawsze mi przyjmował czy to pakiet czy to odkład. W przypadku obcych pszczół czekałem dobę aż poczują bezmateczność w piwnicy. Później dobę z zamkniętą klateczką aż zobaczyłem, że się uspokoiły i nie buczały i osadzałem z odbezpieczaniem klateczki. W odkładzie robiłem po zniszczeniu ich mateczników i jak to była obca pszczoła to też dobę ją przetrzymywałem z zabezpieczonej klateczce. Ale coś mi się obiło o uszy (chyba w Ostrowskiej to było), że można podać jak pszczoły poczują bezmateczność. Dlatego dopytałem.
(31.05.2017, 08:19)Borówka napisał(a): [ -> ]
(31.05.2017, 08:02)kosz85 napisał(a): [ -> ]Matkę NU, to z tego co czytam najlepiej poddawać w sztucznym mateczniku. Cienka chusteczka higieniczna nasączona woskiem, rolujemy, nacinamy lub robimy dziurkę czy dwie na końcu, matka do środka, zamykamy, na wykałaczkę i pomiędzy ramki do rodziny.

Słyszałem już o tym. A Ty będziesz tak robił z tymi matkami?

Jak znajdę czas na zrobienie takiego matecznika, to chce spróbować Uśmiech Ale u mnie z czasem to tak teraz średnio Uśmiech Przemieszczam się między 3ema różnymi lokalizacjami i trochę sprzętu mam tu, trochę tam, a nawet jak jestem gdzie trzeba i mam sprzęt to niekoniecznie mam czas by go użyć.
(31.05.2017, 09:24)kosz85 napisał(a): [ -> ]
(31.05.2017, 08:19)Borówka napisał(a): [ -> ]
(31.05.2017, 08:02)kosz85 napisał(a): [ -> ]Matkę NU, to z tego co czytam najlepiej poddawać w sztucznym mateczniku. Cienka chusteczka higieniczna nasączona woskiem, rolujemy, nacinamy lub robimy dziurkę czy dwie na końcu, matka do środka, zamykamy, na wykałaczkę i pomiędzy ramki do rodziny.

Słyszałem już o tym. A Ty będziesz tak robił z tymi matkami?

Jak znajdę czas na zrobienie takiego matecznika, to chce spróbować Uśmiech Ale u mnie z czasem to tak teraz średnio Uśmiech Przemieszczam się między 3ema różnymi lokalizacjami i trochę sprzętu mam tu, trochę tam, a nawet jak jestem gdzie trzeba i mam sprzęt to niekoniecznie mam czas by go użyć.

Szybciej i prościej jest zwinąć matecznik z kawałka węzy... ale to trzeba mieć węzę Oczko
Ostrowska pisze o poddawaniu matek:
"Okres od wycofania matki z pnia do poddania następnej wpływa na sposób jej przyjęcia. Robotnice powinny już odczuć bezmateczność, ale jeszcze nie przystąpić do budowy mateczników ratunkowych. Taki stan trwa w pniu mniej więcej od pół godziny po zabraniu matki do następnych 4-7 godzin."

Na sztuczny matecznik:
"Poddawać w ten sposób matki można od razu po wycofaniu poprzedniej lub jeszcze lepiej - po zerwaniu mateczników ratunkowych u rodzin osieroconych o 1-3 dni wcześniej, bez ponownego zaglądania do uli. Metoda nadaje się do poddawania matek czerwiących, unasienionych sztucznie (również bezpośrednio po zabiegu) i nieunasiennionych; jak zawsze lepiej w godzinach popołudniowych i z zachowaniem 3-4 - dniowego okresu spokoju, bez przeglądów."

Przez wylot lub na plaster:
"Równie łatwe i niekłopotliwe jest poddawanie matek prosto na plaster. Pora dnia jest tu obojętna, konieczne natomiast są: dobry pożytek i ładna pogoda. Stuprocentowe powodzenie zapewniają takie warunki, kiedy w pasiece można pracować bez siatki i dymu. Przegłodzoną nieco matkę wypuszcza się na uniesiony z ula i przechylony plaster (z pionowego może spaść) z nakropem. Głodna matka albo sama pochyla się do komórki, albo robotnice znajdujące się na plastrze natychmiast zaczynają ją karmić. Należy wtedy ostrożnie wstawić plaster na po przednie miejsce i cicho zamknąć ul. Metoda ta jest wygodna przy poddawaniu matek odkładom z nielotną pszczołą."
I jeszcze o poddawaniu przez wylotek:
"W ten sposób można poddawać matki czerwiące lub nieunasiennione w każdych warunkach pogody, temperatury, pożytku. Warunkiem powodzenia jest tylko spokój matki i ostrożne zachowanie się pszczelarza. Ponadto przez następne 3-4 dni po podaniu nie wolno niepokoić rodziny stukaniem, przeglądami itp. Wcześniejsze spłoszenie matki może wywołać jej ucieczkę i okłębienie. Nie można też ryzykować poddawania matek przez wylot, jeżeli okres bezmateczności rodziny trwa dłużej niż 7-8 godzin. Organizacyjnie najwygodniej jest poddawać je w 3-5 godzin po odebraniu poprzednich."
A Jerzy Makowicz pisze jeszcze tak o poddawaniu matki na pszczoły i na alkohol:
"Z rodziny bezmatecznej wyjmuje się 3-4 plastry z czerwiem i zmiata z nich pszczoły na ustawioną przed wylotkiem pochylnię; można ją lekko skropić wodą. Plastry wstawia się na swoje miejsce. Na ciągnące do wylotka pszczoły puszcza się poddawaną matkę, która normalnie wchodzi z nimi do ula."

"Pod gniazdo na dennicy stawia się watę nasączoną alkoholem (około 1 łyżeczki) lub pudełeczko z alkoholem zabezpieczone tak, by pszczoły się z nim nie stykały. Matkę w klateczce w wyjściem zaklejonym ciastem wkłada się między plastry (w uliczkę nie nad alkoholem). Pszczoły wówczas szybko przyjmują matkę."

Generalnie wymienia takie metody:
- w klateczkach
- w lokówce
- w izolatorze
- przez wylotek
- na alkohol
- na pszczoły
(01.06.2017, 08:57)Lady Bashere napisał(a): [ -> ]Generalnie wymienia takie metody: 
- w klateczkach
- w lokówce
- w izolatorze
- przez wylotek
- na alkohol
- na pszczoły

I wciąż nie wyczerpuje pomysłowości pszczelarzy w tym zakresie Oczko
Ano nie. Oczko Bo dr T. Wawryn wymienia poddawanie:
- w kalteczce
- z plastrami
- zamianę matek bezpośrednio jedną na drugą w to samo miejsce
- w środek kłębu
- pszczołom nielotnym
- matki głodzonej
- pszczołom sterroryzowanym
- z lotu (w odległości 20-30 cm od wylotu wtyka się w ziemię cienki pręt i przymocowuje do niego klateczkę z matką Po otwarciu klateczki matka zrywa się do lotu i po chwili wlatuje do ula)
- pod kołpakiem
- przy użyciu spirytusu
Wczoraj o 23 dotarłem do domu z trzema włoszkami od Pana Cegiełko. Taki zakup ad hoc żeby pomóc kumplowi trochę.
Dzisiaj o 6.30 klateczki posmarowałem lekko miodem i na drut przymocowałem w puste ramki. Pod wieczór sprawdzę jak z przyjęciem. Jak zobaczę języki woskowe pstryknę Wam fotki.
(01.06.2017, 09:20)Lady Bashere napisał(a): [ -> ]- przy użyciu spirytusu
Czy dobrze zrozumiałem?
 - polać matkę spirytusem
 - podpalić
 - wypuścić przed wylotkiem
 - osierocone pszczoły wylecą gasić i zaprowadzą na pogotowie
Oczko
(01.06.2017, 10:05)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(01.06.2017, 09:20)Lady Bashere napisał(a): [ -> ]- przy użyciu spirytusu
Czy dobrze zrozumiałem?
 - polać matkę spirytusem
 - podpalić
 - wypuścić przed wylotkiem
 - osierocone pszczoły wylecą gasić i zaprowadzą na pogotowie
Oczko

Zalać matkę w butelce spirytusem, wstrząsnąć, wypić - później wszystko jest możliwe. Uśmiech
Widzę, że nie ma prostej podpowiedzi i różnorodność się zwiększa więc użyłem znanej mi przećwiczonej metody klateczkowej.
Odniosę się do podawania z ręki metodą Pani Ostrowskiej.
Rozmawiałem kiedyś z panem który z nią współpracował i twierdził on że w całym instytucie tylko Jej ta metoda działała,reszta współpracowników miała zerowe przyjęcia..
Prawdopodobnie miał na to wpływ zapach ..
Ja wyciągnąłem z tego taki praktyczny wniosek że za matki biorę się dopiero po jakiś czynnościach ulowych,jeżeli takich nie mam do wykonania, to kilka minut przed kulka  z wosku i propolisu w łapki.
Ja oprócz metody klateczkowej widziałam tylko to jeśli chodzi o nieunasiennione jednodniówki.
https://www.youtube.com/watch?v=9KEkhSs79NI
(01.06.2017, 14:02)Lady Bashere napisał(a): [ -> ]Ja oprócz metody klateczkowej widziałam tylko to jeśli chodzi o nieunasiennione jednodniówki.
https://www.youtube.com/watch?v=9KEkhSs79NI

Nie jest to metoda uniwersalna. Zresztą TM mówi o tym wyraźnie w materiale. Jak są pszczoły które mają cechę dbania o przenoszenie swojego pokrewieństwa to nie będzie tak prosto.
Można się pobawić i poćwiczyć jak ktoś ma dużo swojego materiału i nie pojedynczą matkę nie ceni tak mocno jak w innym wypadku.
(01.06.2017, 13:46)Jacuch napisał(a): [ -> ]Odniosę się do podawania z ręki metodą Pani Ostrowskiej.
Rozmawiałem kiedyś z panem który z nią współpracował i twierdził on że w całym instytucie tylko Jej ta metoda działała,reszta współpracowników miała zerowe przyjęcia..

To ja serio mam szczęście głupiego Uśmiech Miałem niedawno ostry bezmatek i chciałem jak najszybciej poddać matkę by nie cieły sąsiadów (a mnie nie goniły). Nie miałem ciasta ani klateczki, wyjąłem plaster położyłem chwytak z matką na ramkach, pszczoły nie okłębiały. Wypuściłem ją z brzegu środkowego plastra, który sobie wyciągnąłem. Zaczęła sobie chodzić, ale jeszcze nie odłożyłem ramki. Generalnie mocno je dymiłem, bo te pszczoły rzucały się jak głupie przy każdym najmniejszym ruchu.
Przeszła koło kilku pszczół bez wyraźnej reakcji. W pewnym momencie doskoczyła do niej agresywnie (w moim mniemaniu) jakaś pszczoła, to trochę spanikowałem i dmuchnąłem w nie mocniej dymem. Rozbiegły się, matka dołączyła do jakiejś grupki uciekających pszczół.

Potem jeszcze przez chwilę patrzyłem na ich reakcje, matka chodziła już po pszczołach bez żadnej reakcji. Generalnie było późno (jakoś chwilę przed 19:00 wczesna wiosna, robiła się szarówka). Całość zajęła mi może z 10-15min.
Przyjęły, unasienniła się i czerwi.
Widać połączyłeś metody poddawania na plaster, przez wylotek i pszczołom sterroryzowanym. Język
(01.06.2017, 14:08)Borówka napisał(a): [ -> ]
(01.06.2017, 14:02)Lady Bashere napisał(a): [ -> ]Ja oprócz metody klateczkowej widziałam tylko to jeśli chodzi o nieunasiennione jednodniówki.
https://www.youtube.com/watch?v=9KEkhSs79NI

Nie jest to metoda uniwersalna. Zresztą TM mówi o tym wyraźnie w materiale. Jak są pszczoły które mają cechę dbania o przenoszenie swojego pokrewieństwa to nie będzie tak prosto.
Można się pobawić i poćwiczyć jak ktoś ma dużo swojego materiału i nie pojedynczą matkę nie ceni tak mocno jak w innym wypadku.

Dlatego właśnie wrzuciłam te cytaty dotyczące czasu poddawania od osierocenia. Najwyraźniej godziny robią różnicę.
(01.06.2017, 14:52)kosz85 napisał(a): [ -> ]
(01.06.2017, 13:46)Jacuch napisał(a): [ -> ]Odniosę się do podawania z ręki metodą Pani Ostrowskiej.
Rozmawiałem kiedyś z panem który z nią współpracował i twierdził on że w całym instytucie tylko Jej ta metoda działała,reszta współpracowników miała zerowe przyjęcia..

To ja serio mam szczęście głupiego Uśmiech Miałem niedawno ostry bezmatek i chciałem jak najszybciej poddać matkę by nie cieły sąsiadów (a mnie nie goniły). Nie miałem ciasta ani klateczki, wyjąłem plaster położyłem chwytak z matką na ramkach, pszczoły nie okłębiały. Wypuściłem ją z brzegu środkowego plastra, który sobie wyciągnąłem. Zaczęła sobie chodzić, ale jeszcze nie odłożyłem ramki. Generalnie mocno je dymiłem, bo te pszczoły rzucały się jak głupie przy każdym najmniejszym ruchu.
Przeszła koło kilku pszczół bez wyraźnej reakcji. W pewnym momencie doskoczyła do niej agresywnie (w moim mniemaniu) jakaś pszczoła, to trochę spanikowałem i dmuchnąłem w nie mocniej dymem. Rozbiegły się, matka dołączyła do jakiejś grupki uciekających pszczół.

Potem jeszcze przez chwilę patrzyłem na ich reakcje, matka chodziła już po pszczołach bez żadnej reakcji. Generalnie było późno (jakoś chwilę przed 19:00 wczesna wiosna, robiła się szarówka). Całość zajęła mi może z 10-15min.
Przyjęły, unasienniła się i czerwi.
Mysle, ze miales szczescie. Zobacz u mnie. Dwie doby po i jeszcze znalazy sie takie 3 pszczoly co oklebily matke.
Akurat w tym wypadku sądzę, że to może mieć związek z tym, że to pakiet. Nie wiesz z ilu rodzin tak naprawdę. Może kilku odmiennie genetycznym się nie spodobała. Może to były pszczoły po Dobrej, które generalnie niechętnie przyjmują obce matki. Kto wie?
Akurat w tym wypadku sądzę, że to może mieć związek z tym, że to pakiet. Nie wiesz z ilu rodzin tak naprawdę. Może kilku odmiennie genetycznym się nie spodobała. Może to były pszczoły po Dobrej, które generalnie niechętnie przyjmują obce matki. Kto wie?
(01.06.2017, 15:49)kosz85 napisał(a): [ -> ]Akurat w tym wypadku sądzę, że to może mieć związek z tym, że to pakiet. Nie wiesz z ilu rodzin tak naprawdę. Może kilku odmiennie genetycznym się nie spodobała. Może to były pszczoły po Dobrej, które generalnie niechętnie przyjmują obce matki. Kto wie?
Jasne, ze tak. Pewnie z kilku ale na 90% nie sa pszczoly po Dobrej wlasciciel poprzedni Dobra hoduje tylko na sprzedaz. Sam ma produkcyjne BF i K. Celle. Wiekszosc w pszczol w pakiecie jest pomaranczowa. Zachowuja sie byle jak bo nie zadli i nie wzlatuje nawet buczacy bezmatek i mozna robic z nimi wszystko bez dymu, kapelusza, rekawiczek w wietrzna slaba pogode ze slabymi lotami. Dziwne te pszczoly. Mialem juz kiedys BF i to jest dokladnie tak samo.

Z kilku ale byly juz 3 doby z ta matka a u Ciebie zadna pszczola nie miala kontaktu wczesniej z ta matka.
Oki, moje już też w ulach. Jedną podałem z ręki na ramki do rodzinki bezmatecznej, używałem jej do robienia mateczników. Powinna być tam matka NU, ale chyba się zgubiła przy okazji wczorajszego żonglowania ramkami. Musiała odlecieć. Jeśli nadal tam jest to niech wygra lepszy Duży uśmiech
Najpierw wypuściłem z klateczki pojedyncze pszczoły i sprawdziłem jak na nie reagują. Było ok, to wypuściłem matkę. Po 1.5 godziny sprawdziłem, matka żyła i chodziła po przeciwległej stronie ula niż ją poddałem, więc raczej przyjęły. Ucichły.

Dwie kolejne nie miały tak sielsko. Zrobiłem 2 odkłady, jeden z miodni, drugi 3 ramki WP pełne czerwiu krytego. Odczekałem 30-40min i spróbowałem tego samego tricku. Nie byłem początkowo pewien, niby pszczoły doskoczyły ale nic się nie działo. Zaryzykowałem i puściłem matkę. Niby ok, chodzi sobie, zaczęła pić nakroi, jakieś pszczoły lizały jej opalitkę. Włożyłem ją skrajnie. Coś mi mignęło na ramce wyglądającego jak mateczka NU z tego pierwszego ula... Ale pewien nie byłem. Stwierdziłem że sprawdzę matkę, a tam czarna kulka. Poddawałem w rękawicach i dobrze - bach kulka w garść i odczepiać pszczoły. Próbowały ją zażądlić. Oswobodziłem ją i trafiła do klateczki. Jak dostała żądło to pewnie po niej. Jako że pszczoły karmicielki wypuściłem to połapałem szarą młodzież do klateczki i zostawiłem je w klateczce. Podobno to też jest sposób, poddawać matkę z młodymi pszczołami z tego samego ula.

Trzeciej mateczki nie ryzykowałem tylko poddałem w zamkniętej klateczce. Tam była podobna reakcja na pojedyncza pszczołę jak przy poddawaniu drugiej.

Pewnie gdybym odczekał opisywane 3h efekt byłby lepszy, tylko byłoby już całkiem ciemno Oczko

Najbardziej jestem ciekaw tej pierwszej, a jutro spojrzę jak się mają te dwie w klateczkach.
Znow miales chyba szczescie ryzykanta. Moja byla w agoni po 5 sekundach od oklebienia.
30-40 minut to za krotko moim zdaniem. Mrowic zaczynaja sie po godzinie. Kazda pszczola powinna odczuc bezmatecznosc.
(01.06.2017, 22:18)Borówka napisał(a): [ -> ]Znow miales chyba szczescie ryzykanta. Moja byla w agoni po 5 sekundach od oklebienia.
30-40 minut to za krotko moim zdaniem. Mrowic zaczynaja sie po godzinie. Kazda pszczola powinna odczuc bezmatecznosc.

Hehe, ja nie ryzykuje, ja po prostu mam ograniczone zasoby czasowe Oczko
Też myślę że tutaj te 3h warto odczekać, ale chciałem sprawdzić bo chce mieć sposób na poddawanie matki "jakimś" sposobem efektywnie czasowo do tych odległych rodzin odwiedzanych kilka razy w roku. Może na ten wacik z alkoholem kiedyś spróbuję Uśmiech
Stron: 1 2