FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Ramka pracy - czyli trutnie jako mięso armatnie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Stosowanie ramki pracy w praktyce pszczelarskiej jest opisywane bardzo często, traktowanie jej jako wspomożenie przeciw varroa i pozyskiwanie czystego wosku jest praktycznie wpisane w gospodarkę pasieczną. W poprzednich latach stosowałem ramki pracy, niestety z różnym skutkiem, gdyż nie jestem regularnie na pasiece. Zastanawiam się czy jej stosowanie jest potrzebne. Z jednej strony wydaje się, że "pomagamy pszczołom" likwidując populację warrozy, z drugiej strony likwidujemy populację trutni, które giną masowo dzięki takiemu działaniu...

Jeszcze niedawno wydawało mi się, że jest to konieczność, teraz zastanawiam się czy aby na pewno. Na chwilę obecną mam ramki z zabudową trutową w części swoich uli i chyba nie będę jej stosował w całej pasiece. Wybiorę sobie kilka uli i będę chciał je porównać ze sobą pod względem rozwoju. W jednej części będą ramki pracy a w drugiej ich nie będzie. Jak myślicie, czy będzie duża różnica w rozwoju rodziny i warrozy? I czy w ogóle zamierzacie stosować mechaniczne ograniczenie tego pasożyta?
Piotrek, trutnie są potrzebne! jakby nie były to by ich nie było ;-)
Zapytaj Szymona co o tym myśli ;-)

Ja daję tylko ramki pracy i dlatego mam pracowite pszczoły. A Wy macie leniwe! haha ;-)

co do mechanicznego zwalczania - oczywiście jak zobaczę warrozę chodzącą po ulu to ją zgniotę dłutem. ;-)
Wiem, że są potrzebne, ale ten mały pasożyt dla towarzystwa chyba niekoniecznie ;D
(07.05.2015, 20:02)MrDrone napisał(a): [ -> ]Piotrek, trutnie są potrzebne! jakby nie były to by ich nie było ;-)
Zapytaj Szymona co o tym myśli ;-)

Ja daję tylko ramki pracy i dlatego mam pracowite pszczoły. A Wy macie leniwe! haha ;-)

co do mechanicznego zwalczania - oczywiście jak zobaczę warrozę chodzącą po ulu to ją zgniotę dłutem. ;-)

A to już nie jesteś konsekwentny na 100%. Pan Bóg lub Matka Natura nie chciała by ją zgnieść. Język
(07.05.2015, 20:02)MrDrone napisał(a): [ -> ]Piotrek, trutnie są potrzebne! jakby nie były to by ich nie było ;-)

Są bardziej tłuste. Duży uśmiech
Trutnie muszą być ! Uśmiech
Pisałem o tym nie raz więc teraz tylko w skrócie:
- trutnie muszą być w rodzinie
- ile ? tyle ile rodzina sobie "zrobi"
- po co mają być ? Tego dokładnie jeszcze nie wiemy, ale nie wierzę, że natura stworzyła je tylko do kopulacji. Natura się nie myli, jakieś funkcję jeszcze mają. Nie po to są takie wypasione, mają najdłuższy okres rozwoju, spożywają zapasy, żeby nie miały innych funkcji. Prawdopodobnie grzeją czerw, pewnie robią coś jeszcze. Pole do popisu dla badaczy. Mam takie przypuszczenie, że jak byśmy nie stosowali krat odgrodowych i trutnie miały by dostęp do całego ula to było by lepiej. Po co miałyby śmigać po całym ulu ? Jeszcze nie wiem ale się dowiem Uśmiech
- nie mam nic przeciwko ramce pracy tylko proszę jej nie wycinać Uśmiech
- jak dowiodły badania to waroza woli przeczerwione ramki od świeżych w ramce pracy, więc jako funkcję niszczenia warrozy moim zdaniem jest mało skuteczna, do tego pracochłonna i wymaga "punktualności"
- zabijanie trutni (w każdej postaci) uważam za nie humanitarne, nie moralne, godne potępienia
- moim zdaniem nie może być mowy o Pszczelarstwie Naturalnym, gdy ktoś wycina czerw, obojętnie jaki. To jedna z największych ingerencji w życie rodziny pszczelej czyli sprzeczne z założenia z PN.
Szymon, do boju! jak zginąć to z imieniem trutnia na ustach! :-)

a tak poważnie, to ja się zgadzam z Szymkiem.
tylko z tym co warroza woli to nie wiem, bo różnie piszą... jedni tak inni siak. Jak dla mnie nie ma to znaczenia.
(08.05.2015, 07:27)MrDrone napisał(a): [ -> ]Szymon, do boju! jak zginąć to z imieniem trutnia na ustach! :-)

a tak poważnie, to ja się zgadzam z Szymkiem.
tylko z tym co warroza woli to nie wiem, bo różnie piszą... jedni tak inni siak. Jak dla mnie nie ma to znaczenia.

Ja też się zgadzam Szymonem może poza tą moralnością i potępieniem bo jeśli ktoś uważa, że to jest dobre dla pszczół to nie mam nic przeciwko aby stosował. Tak samo jak nie chciałbym, aby ktoś potępiał moje gospodarowanie tylko dlatego, ze ma inne zdanie i inne sposoby.

Dla mnie pozbawianie rodziny czerwiu, stosowanie węzy, robienie odkładów a zwłaszcza pakietów i sztucznych roi jest tak samo nienaturalne jak wycinanie trutni. Nie widzę tu różnicy w stopniowaniu aby pisać o tak wielkiej "niehumanitarności". Jedno i drugie oraz trzecie przecież poważnie ingeruje w gniazdo pszczele w sposób sztuczny. I też mógłbym napisać, że całkowicie sprzeczne z PN IMHO.
(08.05.2015, 07:36)Borówka napisał(a): [ -> ]Dla mnie pozbawianie rodziny czerwiu, stosowanie węzy, robienie odkładów a zwłaszcza pakietów i sztucznych roi jest tak samo nienaturalne jak wycinanie trutni. Nie widzę tu różnicy w stopniowaniu aby pisać o tak wielkiej "niehumanitarności". Jedno i drugie oraz trzecie przecież poważnie ingeruje w gniazdo pszczele w sposób sztuczny. I też mógłbym napisać, że całkowicie sprzeczne z PN IMHO.

No Kuba nie pisz, że zrobienie odkładu czy pakietu, które w jakimś stopniu jest zgodne z biologią pszczół /rozmnażanie przez podział/ jest tym samym co wymordowanie części populacji danej rodziny.
Każde mordowanie nie w samoobronie jest niehumanitarne a moim zdaniem również podpada pod ustawę o ochronie zwierząt Oczko
(08.05.2015, 07:47)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(08.05.2015, 07:36)Borówka napisał(a): [ -> ]Dla mnie pozbawianie rodziny czerwiu, stosowanie węzy, robienie odkładów a zwłaszcza pakietów i sztucznych roi jest tak samo nienaturalne jak wycinanie trutni. Nie widzę tu różnicy w stopniowaniu aby pisać o tak wielkiej "niehumanitarności". Jedno i drugie oraz trzecie przecież poważnie ingeruje w gniazdo pszczele w sposób sztuczny. I też mógłbym napisać, że całkowicie sprzeczne z PN IMHO.

No Kuba nie pisz, że zrobienie odkładu czy pakietu, które w jakimś stopniu jest zgodne z biologią pszczół /rozmnażanie przez podział/ jest tym samym co wymordowanie części populacji danej rodziny.
Każde mordowanie nie w samoobronie jest niehumanitarne a moim zdaniem również podpada pod ustawę o ochronie zwierząt Oczko

Nie rozpędzaj się. Mordowanie to umyślne, podstępne zabicie człowieka, całe szczęście jeszcze. Gdybyś się stosował do tego co piszesz (elementów ideologii Petera Singera czy Toma Regana) to musiałbyś być breatharianinem i dżinistą, a nie jesteś.

Cytat:"No Kuba nie pisz, że zrobienie odkładu czy pakietu, które w jakimś stopniu jest zgodne z biologią pszczół "

W żaden sposób nie jest. Pszczoły nie rozmnażają się przez podział tylko płciowo. Robiąc pakiet zaburzasz tę płciowość. Dodatkowo przecież w pakiecie mogą się znaleźć zupełnie inne pszczoły niż pszczoły rojowe. Jeśli już używasz jakiś takich emocjonalnych argumentów, to tak jakbyś wielodzietną rodzinę w sposób kolektywistyczny sobie porozdzielał: córki tam, synowie tu a matka niech karmi inne obce dzieci bo akurat ma nadmiar mleka. Wszystko dlatego, ze komuś na górze akurat tak pasuje do widzi misie.
Mordowanie to mordowanie. Kogo, czego nie ma dla mnie znaczenia.
Nie porównuj świata pszczół do naszego, bo to nie ma żadnego sensu.
(08.05.2015, 08:14)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Mordowanie to mordowanie. Kogo, czego nie ma dla mnie znaczenia.
Nie porównuj świata pszczół do naszego, bo to nie ma żadnego sensu.

To Ty porównujesz właśnie (choćby zdanie powyżej modyfikując sobie słownikowe i prawne znaczenie słowa pod swoje widzi misie) a jak tylko posługuję się Twoim sposobem argumentowania aby obnażyć jego absurdalność i niespójność.
Kuba,
jak dla mnie Szymon jest znacznie bliżej moich poglądów w tej sprawie niż Ty. Ja rozumiem, że pszczoły jakoś się dzielą same i "wybierają", która idzie do rójki, a która nie. Ale to co Ty piszesz to tak na prawdę zakwestionowanie podstaw nowoczesnego pszczelarstwa (abstrahując od tego czy to nowoczesne pszczelarstwo jest "naturalne" czy też nie jest). Oczywiście to co piszesz jest blisko "naturalnego" cyklu rozwoju rodziny, ale ja nie wyobrażam sobie uprawiania pszczelarstwa bez pakietów, odkładów, wychowywania matek.
Pszczoły są niezwykle plastyczne - jestem pewny, że po paru dniach mija im stres związany ze sztucznym podziałem i nowa rodzina zaczyna funkcjonować normalnie.

Za to faktycznie wycięcie trutni tylko dlatego, żeby je zlikwidować jako "pasożyty" czy "darmozjady" nie mieści się w moich poglądach i przyznaję rację Szymonowi.
To co robisz Ty - czyli wycięcie czerwiu np. dla celów spożywczych - jest dla mnie porównywalne z zabiciem krowy, świni czy owcy. Jest to o tyle dla nas naturalne, że jako istoty wszystkożerne zjadamy również zwierzęta. O ile nie jest to "ubój rytualny" (który dla mnie jest męczeniem zwierząt i powinien być zakazany pod groźbą kary) to dla mnie jest ok.
To kwestia motywacji.
(08.05.2015, 08:26)MrDrone napisał(a): [ -> ] O ile nie jest to "ubój rytualny" (który dla mnie jest męczeniem zwierząt i powinien być zakazany pod groźbą kary) to dla mnie jest ok. 
To kwestia motywacji.

Mylisz się. Całe szczęście już to trybunał konstytucyjny zakwestionował. Spuszczenie krwi poprzez podcięcie gardła i tchawicy jest znów legalne. I dobrze bo to jeden z najlepszych sposób na zabijanie zwierząt również dla dobra zwierząt. 

Często jem zwierzęta bite halal własnie.
wiem, że niestety jest legalne... i napisałem "powinien być" ... i nawet się nie przyznawaj...
dramat jakiś...
(08.05.2015, 08:26)MrDrone napisał(a): [ -> ]To co robisz Ty - czyli wycięcie czerwiu np. dla celów spożywczych - jest dla mnie porównywalne z zabiciem krowy, świni czy owcy. Jest to o tyle dla nas naturalne, że jako istoty wszystkożerne zjadamy również zwierzęta. 

Możesz tak myśleć. Również dobrze inne wykorzystywanie zwierząt jak na skórę i wełnę czy kości też może być ok dla kogoś. Prawnie i etymologicznie nie jest to  żadne "morderstwo" więc przypisywanie to jako morderstwo innym pszczelarzom jest nadużyciem. Jeśli dla kogoś to jest "morderstwo" to niech nie "morduje" jego sprawa ale po co to rozszerzać na innych ludzi? Jeśli ktoś tak pisze to rozumiem, ze nie będzie również wymieniał matek w tym likwidował matek trutowych, nie będzie zgniatał pszczół przy przeglądaniu ula czyli w sumie wychodzi na to, że przestanie być pszczelarzem. Duży uśmiech

A wysyłanie matek  klateczce to nie jest ich męczenie? A zabijanie starej matki, która nie czerwi po tym jak służyła kilka lat człowiekowi jest w porządku? Tak by można jeszcze setki pytań wymyślić które są zwyczajną niekonsekwencją poglądów takowych.
(08.05.2015, 08:48)MrDrone napisał(a): [ -> ]wiem, że niestety jest legalne... i napisałem "powinien być" ... i nawet się nie przyznawaj...
dramat jakiś...

Wyłącz TV, włącz samodzielne wyciąganie wniosków, empirię i fakty.

To jest dobry sposób dla zwierzęcia.
Cytat:"Kuba,

jak dla mnie Szymon jest znacznie bliżej moich poglądów w tej sprawie niż Ty. Ja rozumiem, że pszczoły jakoś się dzielą same i "wybierają", która idzie do rójki, a która nie. Ale to co Ty piszesz to tak na prawdę zakwestionowanie podstaw nowoczesnego pszczelarstwa (abstrahując od tego czy to nowoczesne pszczelarstwo jest "naturalne" czy też nie jest). Oczywiście to co piszesz jest blisko "naturalnego" cyklu rozwoju rodziny, ale ja nie wyobrażam sobie uprawiania pszczelarstwa bez pakietów, odkładów, wychowywania matek.
Pszczoły są niezwykle plastyczne - jestem pewny, że po paru dniach mija im stres związany ze sztucznym podziałem i nowa rodzina zaczyna funkcjonować normalnie. "


Bartek ale ja nie piszę aby tego nie robić i najdalszy jestem aby zarzuć innym te czynności jako godne potępienia. Akceptuje to tak jak toleruje nowoczesne pszczelarstwo choć podoba mi się bartnictwo i PN.
To były tylko argumenty na argumenty Szymona.
Cytat:"Pszczoły są niezwykle plastyczne - jestem pewny, że po paru dniach mija im stres związany ze sztucznym podziałem i nowa rodzina zaczyna funkcjonować normalnie"

No i spoko. Uśmiech
Ale to Ty jesteś pewien a nie pszczoły. Jeszcze się do ich mózgów nie podłączyłeś aby wiedzieć co one myślą.
Więc każdy robi ze swojego punktu widzenia to co uważa za słuszne.


Ja z kolei uważam będąc blisko pewności popartej doświadczeniem praktycznym, że tradycyjny sposób zabijania zwierzęcia jest dla niego lepszy niż nowoczesny. 

Natomiast nie akceptuje poglądów utylitarnych Petera Singera czy prawnych Toma Regana będących teraz na tzw. topie w mainstreamowym dyskursie medialnym a nawet akademickim.
Panowie, nie odbiegajmy od tematu, miało być o trutniach.
Mam bardzo podobne zdanie jak Szymon, również uważam, że trutnie są potrzebne. W którymś starym numerze "Pszczelarstwa" pisali na ten temat ciekawy artykuł. Więcej trutni wcale nie oznacza mniej miodu.
Aha, wycinanie czerwiu nie uważam za jakieś straszne barbarzyństwo. Ale wycinanie czerwiu trutowego przez cały sezon raczej nie jest za dobre, bo zaburza naturalną równowagę w ulu i proporcje robotnic / trutni.
A może warroza atakuje robotnice, bo nie ma pod ręką trutni? Duży uśmiech
(08.05.2015, 09:59)Przemek napisał(a): [ -> ]Panowie, nie odbiegajmy od tematu, miało być o trutniach.
Mam bardzo podobne zdanie jak Szymon, również uważam, że trutnie są potrzebne. W którymś starym numerze "Pszczelarstwa" pisali na ten temat ciekawy artykuł. Więcej trutni wcale nie oznacza mniej  miodu.
Aha, wycinanie czerwiu nie uważam za jakieś straszne barbarzyństwo. Ale wycinanie czerwiu trutowego przez cały sezon raczej nie jest za dobre, bo zaburza naturalną równowagę w ulu i proporcje robotnic / trutni.
A może warroza atakuje robotnice, bo nie ma pod ręką trutni? Duży uśmiech

Też czytałem ten artykuł. Mi się tez nie podoba wycinanie tych trutni. Ale jeśli ktoś w ten sposób pracuje to jestem ciekaw efektów czy odniesie sukcesy. Jacek Wiczyński chyba stosuje tę metodę.
Bartek:

Cytat:"Pszczoły są niezwykle plastyczne - jestem pewny, że po paru dniach mija im stres związany ze sztucznym podziałem i nowa rodzina zaczyna funkcjonować normalnie."


Cytat:chyba z 20 - 25 żądeł (przy praktycznie pełnym zabezpieczeniu) - cięły przez spodnie, skarpetki i przez bluzę, a jedna dała radę przez rękawice. Były wkurzone na maksa... no a na kapeluszu to siedział jakiś rozwścieczony rój ;-)


ale cóż, same są półdzikie, a pogoda u nas była burzowa... tyle że nie było wyjścia bo dziś wypadał termin wycinania mateczników ratunkowych i musiałem dziś... 


Cytat:"wiesz, prawda jest taka, że byłoby inaczej gdyby były prowadzone na ramkach zgodnie z wymiarem ula... wiesz to jest tak, że wyjmuję ten plaster drąc dziką zabudowę dookoła to się wkurzają... gdyby miały normalne plastry nie byłyby takie złe... ale ten okres przejściowy jest ciężki dla nas - i dla mnie i dla nich... :-)"

To ile już dni minęło?

Rozumiem, ze to nie jest męczenie zwierząt a zabijanie zgodnie ze sztuką i szacunkiem dla zwierzęcia jest.
To jest Bartku Twój subiektywizm. A nie "dramat jakiś".
Ramka pracy czy ramka trutowa... Stosowałem ale nie wycinałem trutni... potrzebne były do kopulacji...
Czasami zdarzało mi się odsklepić paręnaście komórek w celu sprawdzenia co w nich siedzi ale nie wycinam poczwarek trutowych z uporem maniaka...
Są różne teorie odnośnie ramek trutowych i Varrozy... Jedni twierdzą, że wchodzi i na świeżą zabudowę, jedni że tylko na przeczerwioną a inni że wycinanie trutni to selekcja V. na wchodzenie do czerwiu pszczelego. Pewnie prawda leży gdzieś po środku. Dla mnie jest to zbyt pracochłonna czynność a po za tym wolę aby V żerowała na trutniach niż na pszczołach.
To prawda co piszecie, na razie dałem ramki pracy jako ostatnią ramkę w gnieździe, ładnie odbudowują, trutnie się lęgną i tak zostanie, nie będę stosował wycinania ramek. Właściwie z różnych powodów:
  1. Nie zawsze mogę być na pasiece w odpowiednim terminie Oczko,
  2. Nie podoba mi się metoda wycinania trutni, szczególnie że najsilniejsze i najlepsze rodziny mają ich więcej i szybciej, tak więc jest większa szansa, że te właśnie trutnie zapłodnią młodą matkę, co wiąże się z przekazaniem tych genów dalej,
  3. Humanitarne, czy nie, nie wnikam. Jest to dla mnie po prostu niewłaściwe - skoro można prowadzić pasiekę bez stosowania ramki pracy jako pułapki na warrozę (a widać, że można) tzn. metoda ta jest nieskuteczna. Koniec kropka.
Ja co prawda jestem początkujący pszczelarz ale również uważam że wycinanie ich jest zbędne. Ale niestety w minionym tygodniu zakupiłem 5 rodzinek z ulami, bardzo zaniedbanych ( uprzedzę pytania - były leczone) i ulach leżakowych wielkopolskich w tym dwa na ramce 36x30 ale z ramkami typowymi WP i 2 ulach była potężna dzika zabudowa i nikt tam nie robił chyb dawno przeglądów bo były mocno zabrudzone, ale do czego zmierzam bardzo dużo zabudowy trutowej, której juz do ula nowego nie pakowałem natomiast poszła do odsklepienia i zostały larwami nakarmione kurki dzika zabudowa która nie wróciła do ula została wystawiona na rabowanie jak troszkę czasu wygospodaruję to wrzucę filmik jak wygladało w ulu. 85 letni pszczelarz który mi pomagał w przeprowadzce stwierdził że jak zajmuje sie pszczołami od 1957 roku to takiego czegoś nie spotkał
(08.05.2015, 10:07)Borówka napisał(a): [ -> ]Też czytałem ten artykuł. Mi się tez nie podoba wycinanie tych trutni. Ale jeśli ktoś w ten sposób pracuje to jestem ciekaw efektów czy odniesie sukcesy. Jacek Wiczyński chyba stosuje tę metodę.

Jacek stosuje, ale wspomagająco. Tzn. wycina trutnie przy każdym przeglądzie, ale główne leczenie to kwasy.
(07.05.2015, 22:10)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Trutnie muszą być ! Uśmiech
Pisałem o tym nie raz więc teraz tylko w skrócie:
- trutnie muszą być w rodzinie
- ile ? tyle ile rodzina sobie "zrobi"
- po co mają być ? Tego dokładnie jeszcze nie wiemy, ale nie wierzę, że natura stworzyła je tylko do kopulacji. Natura się nie myli, jakieś funkcję jeszcze mają. Nie po to są takie wypasione, mają najdłuższy okres rozwoju, spożywają zapasy, żeby nie miały innych funkcji. Prawdopodobnie grzeją czerw, pewnie robią coś jeszcze. Pole do popisu dla badaczy. Mam takie przypuszczenie, że jak byśmy nie stosowali krat odgrodowych i trutnie miały by dostęp do całego ula to było by lepiej. Po co miałyby śmigać po całym ulu ? Jeszcze nie wiem ale się dowiem Uśmiech
- nie mam nic przeciwko ramce pracy tylko proszę jej nie wycinać Uśmiech
- jak dowiodły badania to waroza woli przeczerwione ramki od świeżych w ramce pracy, więc jako funkcję niszczenia warrozy moim zdaniem jest mało skuteczna, do tego pracochłonna i wymaga "punktualności"
- zabijanie trutni (w każdej postaci) uważam za nie humanitarne, nie moralne, godne potępienia
- moim zdaniem nie może być mowy o Pszczelarstwie Naturalnym, gdy ktoś wycina czerw, obojętnie jaki. To jedna z największych ingerencji w życie rodziny pszczelej czyli sprzeczne z założenia z PN.

To święte słowa.
wycinanie trutni to selekcjonowanie warrozy na wchodzenie do komórek robotnic. Jeżeli taka praktyka byłaby częsta to za 10 lat nie będzie po co wycinać, bo większość warrozy tam nie pójdzie...
Nie sądzę by tak było , nie zapominajmy że czerw trutowy wygryza się po 25 dniach więc samica warroa ma więcej czasu do rozmnażania . Równie dobrze pszczoły by mogły przestać produkować trutnie bo je wycinamy , a przecież tak nie jest. Brakuje konkretnych badań na ten temat, takie nasza polemika nic nie wnosi do sprawy. Trzeba by było poświęcić czerw z chociaż jednej rodziny i sprawdzić jak to faktycznie jest. Odsklepić komórki z krytym czerwiem zarówno pszczelim jak i trutowym i wtedy się przekonamy jak procentowo rozkłada się porażenie V w czerwiu. Jest to nie humanitarne jak mi pewnie wielu kolegów zarzuci ale czego się nie robi dla badań.
(15.05.2015, 07:56)slawekmalec1992 napisał(a): [ -> ]Nie sądzę by tak było , nie zapominajmy że czerw trutowy wygryza się po 25 dniach więc samica warroa ma więcej czasu do rozmnażania . Równie dobrze pszczoły by mogły przestać produkować trutnie bo je wycinamy , a przecież tak nie jest. Brakuje konkretnych badań na ten temat, takie nasza polemika nic nie wnosi do sprawy. Trzeba by było poświęcić czerw z chociaż jednej rodziny i sprawdzić jak to faktycznie jest. Odsklepić komórki z krytym czerwiem zarówno pszczelim jak i trutowym i wtedy się przekonamy jak procentowo rozkłada się porażenie V w czerwiu. Jest to nie humanitarne jak mi pewnie wielu kolegów zarzuci ale czego się nie robi dla badań.

A co tu chcesz sprawdzać, mogę Ci przesłać świeże dane z tego roku i starsze dane z tamtego roku jak to wygląda... w czerwiu. Odsklepiałem, odsklepiam i będę odsklepiał czerw pszczeli i trutowy bo to najlepsza metoda na sprawdzenie VSH jak i populacji V. Już teraz Ci mogę napisać, że więcej samic V. znajdziesz w czerwiu trutowym a jak to procentowo wygląda to trzeba by zliczyć z kilku rodzin aby wyszła jakaś średnia.
Stron: 1 2 3