FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Apis cerana - pszczoła ussuryjska
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Inaczej chińska pszczoła woskowa, albo japońska - bałagan systematyczny.

Słucham sobie Włodzimierza Kaszkowskiego i akurat trafiłem na fragment o jego doświadczeniach z Apis cerana ussuriensis. Bardzo to interesujące, co on opowiada.

Np. pszczoła ta tak doskonale broni się przed rabunkami, że nie wpuszcza do ula: przechwytuje rabusiów jeszcze w powietrzu. Zmierzyli pojedynek między pszczołą włoską i ussuryjską. Wyszło, że ussuryjska straciła ok. 500 strażniczek, a wytłukła ok. 5000 pszczół rabujących - i obroniła się.
Posiada mechanizmy odporności przeciw Varroa (na nosemy również) - zaobserwowano m.in. allogrooming.

Pszczoły te bez problemu oblatują się na mrozie, za to nie cierpią stebników. Zimowane w stebnikach dostają biegunki i umierają.

Łatwo akceptują nisko położone dziuple, z wylotkami zaledwie 20-40cm nad ziemią.

Opowieść skłoniła mnie do poczytania o tej pszczole.

Wiadomo, że trzymano ją dla miodu na podstawie chińskich kronik. W Chinach podobnież ciągle jeszcze ją trzymają. Na Syberii próbują, ale bez większych sukcesów.
W Sowietach i Rosji uważano, że nie jest za dobra do chowu produkcyjnego z powodu wielkiej rojliwości (jednak trzymają ją w Korei i Chinach, w Japonii gospodarczo wyparta przez włoszki). Otóż okazuje się, że ma ona rozwinięty instynkt porzucania nieprzyjaznej lokalizacji. Jeżeli pszczelarz zbyt często do niej zagląda, albo zbyt długo utrzyma ul otwarty - na jego oczach się wyroją porzucając czerw. Z tego samego powodu nie da się ich osadzić na węzie, bo trzeba by najpierw przygotować węzę o bardzo małych komórkach - z węzy pszczelej się wyroją. Reagują porzuceniem na niesprzyjające warunki. Znalazłem teksty o próbach przesadzenia ich w ule przez pewnego pszczelarza z Kraju Primorskiego. Zeszło mu ze 20 lat nieudanych prób, zanim przyjął się mały roik - dał im puste ramki do odbudowy (odkrycie!). Ramki od pszczoły miodnej z miodem zaakceptowały jako karmę. Takoż przed zimą "wzmocnił" je paroma ramkami z czerwiem od pszczoły miodnej - nie nastąpiły żadne perturbacje. Po obniżeniu się temperatury ceranki latały dalej, a meliferki zaczęły wiązać kłąb.
Choć umieją już posadzić te pszczoły w ulu, teraz mają problem z ramkami: wystarczy jedna noc, aby połączyły je mostkami i galeryjkami. A znowuż zbyt intensywne zrywanie mostków skutkuje ucieczką pszczół z ula.
(Ciekawe, czy meliferki zostały selekcją nauczone lepić plastry z mniejszą liczbą mostków? Czemu nie? Na tym filmie widać, że jeżeli im nie przeszkadzać, to potrafią zrobić prawdziwe cuda architektury).
Za to znalazły zastosowanie w syberyjskich szklarniach - w tych warunkach bardzo łagodnieją i nie przeszkadzają ludziom w pracy. Wylatują dopiero, kiedy ustaną hałasy.

Próby utrzymywania pasiek Apis cerana wraz z Apis mellifera nie powiodły się: pokrewieństwo pomiędzy nimi jest jak między koniem i osłem. Trutnie pszczoły miodnej unasienniały matki ceranki, ale w efekcie matki te składały wyłącznie jaja trutowe.

W Japonii i Korei do trzymania ceranek używa się zwykle odpowiedników kłód i bezdenek, albo odpowiedników ula japońskiego o wymiarach korpusika 20x20x10cm. Wylotki znajdują się przy dnie. Wydajność ok. 3kg miodu z rodziny. W Japonii stosuje się też ulik ramowy o korpusie-jakby-wielkopolskim 36x26x26cm z oddzielną dennicą, a to z powodu braku umiejętności u ceranek walki z motylicą. W ogóle nie sprzątają w ulu, dlatego pszczelarze muszą regularnie podmiatać dna, aby się motylica nie zalęgła.

Pszczelarz Gawriłow wybudował dla ceranek ul dwukorpusowy na 10 ramek wąsko-wysokich (jak WP, ale 2 korpusy) i z powodzeniem trzymał kilka rodzin uzyskując z nich ok. 20kg miodu rocznie. Na razie jednak w innych miejscach nie udało się powtórzyć sukcesu - ceranki uciekają z uli. Przypuszcza się, że w jego rejonie żyje jakaś bardziej padchadziaszcza do chowu odmiana tych pszczół. Pszczelarz ten nie karmi tych pszczół, gdyż giną w zimie zakarmione cukrem.

Na Syberii od niedawna próbują przystosować ceranki do chowu pasiecznego, także w celu jej ochrony gatunkowej, gdyż ubywa dzikich siedlisk. Jednak powtarzanie wyuczonych na meliferkach metod zwykle się nie sprawdza. Stwierdzono jednak jej wysoką zdolność adaptacji - po wielu trudach udało się od Gawriłowa wywieźć rodzinę do innego rejonu - w tym samym sezonie wyroiła się dwukrotnie.

Taki strumień relacji na bieżąco czytając.