FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Izolator Chmary w założeniach PN
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
Sama idea izolatora jest chyba dość dobrze znana, więc tylko krótko napiszę o co chodzi. Izolator Chmary to izolator międzyramkowy, do którego zamyka się matkę pszczelą, aby nie mogła przez dany okres czasu czerwić.

Zrobiłem sobie kilka takich izolatorów już jakiś czas temu i w tym roku chcę go zastosować. Zastanawiam się tylko czy jest on zgodny z ideami PN. Bo z jednej strony jest to ingerencja - i to znaczna w rodzinę pszczelą, z drugiej jednak umożliwia kilka (jak dla mnie to bardzo istotne) ważnych rozwiązań w walce z warrozą. Matka nie czerwi - warroza się nie rozwija (zastosowanie okresów bezczerwiowych). Być może pszczoły będą bardziej skupiały się na czyszczeniu - nie będą związane i zaangażowane wychowem czerwiu (to takie moje przemyślenia). W pewnym sensie cykl przerwania czerwienia w rodzinie jest naturalny (rójka), oczywiście jest to duże uproszczenie, ale jednak podobieństwo jest.

Taki pierwszy okres chciałbym zastosować po ostatnim moim pożytku - tj. po lipie. Wtedy okres rozwoju varroa jest największy i dlatego chciałbym go zahamować. No i później matkę wypuścić - musi przecież czerwić na pszczołę zimową. Później izolator na całą zimę w wybranych rodzinach. Tak aby mieć porównanie z innymi kontrolnymi.
 
Jak dla mnie sama idea przerwy w czerwieniu jest fajna i zgodna z naturalnym cyklem rozwoju rodziny.
ALe muszę przyznać, że idea wprowadzania więzienia dla matki pszczelej jakoś mi się kłóci z "wolnymi pszczołami" ;-) ja jakoś nie mam przekonania do tych izolatorów - choć zdaję sobie sprawę z zalet.

Nie wiem sam. Ja bym chyba wolał wziąć pakiet ze starą matką na końcu lipy. Masz zalety:
- młoda matka w macierzaku na koniec lipca i miesiąc do dwóch na czerwienie na pszczołę zimową.
- przerwa w czerwieniu w obydwu rodzinach połączona z nowym gniazdem dla pakietu
- podwajasz na zimę liczbę rodzin co sprzyja zwiększeniu szansy przetrwania rozsądnej ilości rodzin przez zimę, nawet przy rezygnacji z leczenia.
Bartku ale z "wolnymi pszczołami" kłóci się także wydzieranie robotnic od matki siłą i ich osieracanie bez ich własnej woli. Oczko
Kuba, całe pszczelarstwo kłóci się z tymi ideami ;-)
(12.05.2015, 18:43)MrDrone napisał(a): [ -> ]Kuba, całe pszczelarstwo kłóci się z tymi ideami ;-)

Jak wiem. Uśmiech
Tylko robię aluzję, ze nie ma co tak radykalnie oceniać działań innych niż własne ulubione ze swojego punktu widzenia.

Np. to wielkie barbarzyństwo, kategorycznie bartnictwo przeciwne PN etc.
Dla jednego większym barbarzyństwem będzie zabić zwierzę dla własnych celów niż wydzierać siłą rodzinie. Oczko
Peace!

Przepraszam za offtop. Martwię się po prostu, ze może to zrazić ludzi, którzy robią na 20%, 50% PN. A ze względów pragmatycznych IMO każde kropla drąży skałę.
Nie miałem do czynienia z izolatorami chmary więc nie wiem na ile są skuteczne itd.
Opinie raczej z tego co czytam są pozytywne...
Czasami matki tylko giną po zimie bądź są okaleczane z tego co się czyta ale okres wydłużonego okresu bezczerwiowego pewnie robi pozytywną robotę...
Piotrze testuj i zdawaj relację mi się nie chce kupować kolejnych elementów do pasieki... już nawet krat odgrodowych mi się nie chce zakładać tylko tak wybiórczo gdzieś wrzucę aby nie leżały na darmo...
Na pewno dam wam znać co i jak. A co do krat odgrodowych - męczy mnie to również pod innym względem - trutnie nie mogę przechodzić swobodnie po ulu. A jeśli faktycznie grzeją czerw, to jest ot dość istotny problem.
Kuba, napisałem swoją opinię na ten temat. Użyłem zwrotów: "jakoś MI się kłóci", "nie mam przekonania, choć", "ja bym chyba wolał"... a Ty mi piszesz, że "nie ma co tak radykalnie oceniać"... Napisałem o swoim podejściu mówiąc jaką dałbym alternatywę osiągając - w mojej ocenie - podobny skutek, a Ty mnie tu wzywasz do pokoju jakbym szedł na wojnę...
chętnie poczytam o testach, ale ja wiem, że nie będę tego używał, bo... "jakoś mi się to kłóci"... ;-) po prostu wolę inaczej. i nie ma to nic wspólnego z radykalnym ocenianiem jakichś metod.
(12.05.2015, 19:38)MrDrone napisał(a): [ -> ]Kuba, napisałem swoją opinię na ten temat. Użyłem zwrotów: "jakoś MI się kłóci", "nie mam przekonania, choć", "ja bym chyba wolał"... a Ty mi piszesz, że "nie ma co tak radykalnie oceniać"... Napisałem o swoim podejściu mówiąc jaką dałbym alternatywę osiągając - w mojej ocenie - podobny skutek, a Ty mnie tu wzywasz do pokoju jakbym szedł na wojnę...
chętnie poczytam o testach, ale ja wiem, że nie będę tego używał, bo... "jakoś mi się to kłóci"... ;-) po prostu wolę inaczej. i nie ma to nic wspólnego z radykalnym ocenianiem jakichś metod.

Bartek napisałem to był offtop i moje podsumowanie dotyczących opinii w innych wątkach (i nawet wymieniłem jakich) a tu tylko aluzja. Sądziłem, ze to jest oczywiste.
(12.05.2015, 19:36)Pasieka "U Bzyla napisał(a): [ -> ]Na pewno dam wam znać co i jak. A co do krat odgrodowych - męczy mnie to również pod innym względem - trutnie nie mogę przechodzić swobodnie po ulu. A jeśli faktycznie grzeją czerw, to jest ot dość istotny problem.

Nie bardzo rozumiem, przecież jak masz kratę to trutnie zostają pod nią i grzeją czerw.

Co do izolatorów. Idea zamknięcia na zimę wydaje mi się rozsądna choć też mam wątpliwości jak Bartek.
Ale jak by zamknąć od 15 września do 15 marca to pszczoły by odpoczęły od niepotrzebnego wychowywania czerwiu w okresie jesienno-zimowym. To powinno dać pozytywny efekt.

Izolowanie po lipie jakoś do mnie nie przemawia. Jak już to chyba lepiej byłoby zamknąć matkę na 10 dni przed lipą.
Ile miałaby trwać taka przerwa ?
(12.05.2015, 20:06)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Nie bardzo rozumiem, przecież jak masz kratę to trutnie zostają pod nią i grzeją czerw.

Tu chodzi tylko o ramki z czerwiem zakrytym, które np. przeniosłem na górę do nadstawki, a były również z zabudową trutową.


(12.05.2015, 20:06)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Co do izolatorów. Idea zamknięcia na zimę wydaje mi się rozsądna choć też mam wątpliwości jak Bartek.
Ale jak by zamknąć od 15 września do 15 marca to pszczoły by odpoczęły od niepotrzebnego wychowywania czerwiu w okresie jesienno-zimowym. To powinno dać pozytywny efekt.

Izolowanie po lipie jakoś do mnie nie przemawia. Jak już to chyba lepiej byłoby zamknąć matkę na 10 dni przed lipą.
Ile miałaby trwać taka przerwa ?

Faktycznie masz rację, myślałem o zaizolowaniu matki przed lipą, ok. 10 dni tak jak piszesz, żeby ten okres bezczerwiowy był. Skrót myślowy, bo dla mnie to już oczywiste, gdyż noszę się z tym od ubiegłego roku Oczko
(12.05.2015, 20:35)Pasieka "U Bzyla napisał(a): [ -> ]Faktycznie masz rację, myślałem o zaizolowaniu matki przed lipą, ok. 10 dni tak jak piszesz, żeby ten okres bezczerwiowy był. Skrót myślowy, bo dla mnie to już oczywiste, gdyż noszę się z tym od ubiegłego roku Oczko

A na jak długo ?
Tak aby nie było czerwiu czyli minimum 21 dni
(13.05.2015, 06:53)Pasieka "U Bzyla napisał(a): [ -> ]Tak aby nie było czerwiu czyli minimum 21 dni

Rodzina będzie miał potem niezłego doła, a jak zbiegnie się ze słabą pogodą to może być ciężko o dużą siłę do zimowli.
Bardziej przekonuje mnie zrobienie po lipie pakietu, oczyszczenie go np. temperaturą. Młoda matka powinna w 2 miesiące dobrze się rozczerwić i odbudować rodzinę. Macieżakowi dałbym cukier do przerobu i tymol do oczyszczenia w razie potrzeby. 15 września połączyć rodziny, młodą matkę w izolator i tak do marca.
(13.05.2015, 07:08)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Bardziej przekonuje mnie zrobienie po lipie pakietu, oczyszczenie go np. temperaturą. Młoda matka powinna w 2 miesiące dobrze się rozczerwić i odbudować rodzinę. Macieżakowi dałbym cukier do przerobu i tymol do oczyszczenia w razie potrzeby. 15 września połączyć rodziny, młodą matkę w izolator i tak do marca.

Możliwe, że pomysł dobry, na pewno szybszy. Nie wiem jak z tą temperaturą radzą sobie pszczoły, ale pisaliście w innym wątku, że powinno być ok., Wydaje się, że może to być mniejszy stres dla rodziny niż zamykanie jej w lipcu na 3 tygodnie. Może zmienię założenia, tylko musiałbym zrobić jakiś taki grzejnik.
Ja będę robił tak jak Bartek już tu wspomniał... Wszystkie rodziny z matkami czerwonymi i zielonymi po lipie idą do podzielenia czyli małe odkłady albo pakiety ze starymi matkami a macierzaki albo same ciągną swoje matki albo podaję mateczniki na wygryzieniu... Chcę im zrobić przynajmniej 14 dni przerwy w czerwieniu i w tym czasie cukier puder a może jakieś olejki bo ostatnio pogłębiam wiedzę na temat olejków bo pewne doświadczenie w tym kierunku mam ale nigdy nie sprawdzałem skuteczności czy widać zwiększony osyp V.
Proszę mi nie zarzucić teraz, że znów "radykalizuję" bo nie o to mi chodzi. Napiszę tylko o moich przemyśleniach i nie wchodzę nikomu do pasieki - niech każdy robi co chce.

Chodzi mi natomiast o to, czy aby nie wylewa się dziecka z kąpielą?
Bo z jednej strony chcemy przywrócić naturalność, dać pszczołom wolność, wrócić do naturalnego cyklu rozwoju rodziny, część z nas godzi się na pewne straty związane z naturalną selekcją czy na zmniejszenie zbiorów miodu... i wszyscy mają w tyle głowy "odstąpienie od chemii"... ale jak czytam czasem te pomysły to się zastanawiam na ile odstąpienie od chemii będzie miało z punktu widzenia populacji i gatunku znaczenie, skoro każdy zrobi wszystko, żeby pozbawić pszczoły presji warrozy... i to tak wymyślnymi metodami. Do tego czy "rozwalanie" gniazda przy wyszukiwaniu matki, wrzucaniu jej w izolator na pół roku, przegrzewanie pszczół i zalanie substancjami (które może są "naturalne", ale nienaturalnie znajdą się w takim stężeniu w ulu) nie spowoduje, że w zasadzie stres dla rodziny będzie większy, a efekt biologiczny (czy ewolucyjny) będzie porównywalny - tj. ratowanie za wszelką cenę nieprzystosowanych.
Owszem, może produkty będą zdrowsze, owszem może będzie mniej toksyn w ulach. Ale czy to aby o to chodzi w PN?

Dla mnie PN to nie jest to samo co pszczelarstwo bez chemii. To cała idea czy koncepcja podejścia do pszczół i do pasieki. A nie tylko zamiana apiwarolu na kwas czy inną substancję...

Jak ja czasem sobie tak główkuję :-) to - choć jestem kategorycznym przeciwnikiem "twardej chemii" - nieraz wydaje mi się, że jednokrotne przeleczenie rodzin (np. jesienią), nawet i chemią i pozwolenie przez cały rok na pełną swobodę (np. bez zwalczania reinwazji) będzie dla mnie bardziej naturalne, niż stosowanie olejków co 3 tygodnie i kombinowanie na wszelkie możliwie sposoby, żeby cały rok kontrolować warrozę...

jak powiedziałem : to przemyślenia, proszę mi nie zarzucać radykalizowania... ;-)
(13.05.2015, 08:54)MrDrone napisał(a): [ -> ]Jak ja czasem sobie tak główkuję :-) to - choć jestem kategorycznym przeciwnikiem "twardej chemii" - nieraz wydaje mi się, że jednokrotne przeleczenie rodzin (np. jesienią), nawet i chemią i pozwolenie przez cały rok na pełną swobodę (np. bez zwalczania reinwazji) będzie dla mnie bardziej naturalne, niż stosowanie olejków co 3 tygodnie i kombinowanie na wszelkie możliwie sposoby, żeby cały rok kontrolować warrozę...

jak powiedziałem : to przemyślenia, proszę mi nie zarzucać radykalizowania... ;-)

Tu może i masz rację. Problem jednak pozostaje z kumulowaniem się w wosku od przetopu do przetopu i jak to wpływa i czy wpływa na pszczoły i ich mikroflorę oraz ze spożywaniem tego przez ludzi. :/
Tak, tak, "twardy radykał" z Ciebie, ale jakoś nie moge sie niezgodzic z tym co piszesz. Jakoś mi to odpowiada i uważam, że masz racje, co nie znaczy, że ze wszystkim się zgadzam.

Tak się tez zastanawiam, czy ta varoza to az tak wielki zło ? Może została stworzona, jako narzędzie selekcji ? Bo gdyby sie chuchraki rozmnażały, zabrakło by miejsca i pożytków dla tych zdrowych i pełnowartościowych rodzin.
Hmm no nie wiem.

Pozdrawiam - markus.
(13.05.2015, 09:24)markus napisał(a): [ -> ]Tak się tez zastanawiam, czy ta varoza to az tak wielki zło ? Może została stworzona, jako narzędzie selekcji ? Bo gdyby sie chuchraki rozmnażały, zabrakło by miejsca i pożytków dla tych zdrowych i pełnowartościowych rodzin.

dokładnie to piszą "organicznicy" ze świata. Tylko w tym podejściu trzeba "wziąć na klatę" straty. Zapewnić pszczołom spokój, naturalne warunki itp.
(13.05.2015, 09:32)MrDrone napisał(a): [ -> ]dokładnie to piszą "organicznicy" ze świata. Tylko w tym podejściu trzeba "wziąć na klatę" straty. Zapewnić pszczołom spokój, naturalne warunki itp.

Tylko do tego trzeba się przygotować, ja mentalnie nie jestem na to gotowy na chwilę obecną. Poza tym dla mnie to już duża zmiana gospodarowania w pasiece. Nie mówię, że nie masz racji, tylko że na wszystko potrzeba czasu.
Zgadza się.
jak rozpoczynałem moją "przygodę" z ideami PN to też wydawało mi się, że część pomysłów to jakaś rewolucja i wywrócenie wszystkiego do góry nogami. Po jakimś czasie przyswoiłem sobie te poglądy, zrozumiałem argumenty i uznałem, że to droga dla mnie. Dziś nie wyobrażam sobie innego sposobu myślenia o tym.
napisałem to w jednym z postów na blogu - cieszę się że nie miałem większych doświadczeń pszczelarskich zanim to odkryłem... bo na pewno byłoby mi ciężko się przestawić. Trzeba mieć otwarty umysł i poznawać te pomysły. Każdy znajdzie punkt który dla niego będzie "wyważony".
Tyle dyskusji już było na ten temat...
Przecież każdy inaczej postrzega PN i każdy ma do tego prawo i nikt z nas nie ma patentu na prawidłowe postrzeganie czy to właściwe prowadzenie pasieki według PN...

Do tego wszystkiego dochodzą kwestie emocjonalne, finansowe i nawet społeczne... i nie mówię już postrzeganiu przez innych pszczelarzy.
Nie da się pewnych spraw przeskoczyć z roku na rok bo każdy z nas ma swoje priorytety i tylko dzięki właśnie takim metodom jak użycie olejku (Bartek przejaskrawia bo pisze o opryskach co 2 tygodnie) czy tymolu czy kwasu czy naparów ziołowych możemy dojść do pewnego stanu na pasiece albo pewnego stanu w głowie, że już możemy działać bez wspomagaczy... Chemia to chemia i tak naprawdę wszytko co wsadzamy do ula ma jakiś wpływ ale nie mnie decydować co bardziej lub mniej oddziałuje na pszczoły... Oczywiście myślę o wspomaganiu w ramach naturalnych metod czy środków.
jasne, że dyskusje na ten temat były i zapewniam Cię, że jeszcze będą. :-) i nikt nie oczekuje że ktoś "przeskoczy" coś szybko, co więcej ja nawet nie oczekuję, że ktoś będzie próbował przeskakiwać. Podaję argumenty w dyskusji w jakie wierzę i wątpliwości jakie mi się nasuwają przy poruszanych tematach, ale nikomu nie narzucam tych wyborów. Jak pisze Łukasz zbyt wiele czynników wchodzi w grę, żeby można było przestawić się z dnia na dzień. Ale uważam, że te argumenty warto "wałkować". Argumenty jakie czytałem na różnych stronach skłaniały mnie osobiście do myślenia na ten temat - wg mnie warto je upowszechniać i dlatego to robię. A że nie każdy się zgadza - jego prawo się nie zgadzać.

Poza tym "przejaskrawiając" napisałem o stosowaniu co 3 tygodnie, a nie co 2 ;-) Resistantbees.com sugerowali stosować opudrowanie cukrem co 3 tygodnie i stąd ten termin / okres przeze mnie przytoczony.
Pisać, czytać, powtarzać itd. itp. Coś z tego będzie. Uśmiech
(13.05.2015, 18:20)markus napisał(a): [ -> ]Pisać, czytać, powtarzać itd. itp. Coś z tego będzie. Uśmiech

haha... tylko żeby za tym jeszcze praktyka i doświadczenie szło to by już było coś ale jak to się mówi nie od razu Kraków zbudowano...
A kto budował cokolwiek, bez pisania czytania i powtarzania ? Uśmiech
Prenumeruję Pszczelarstwo - tam dużo o tym pisze Pan Igor.
Co do zimowania na izolatorach to mam wątpliwości, zawsze odnoszę wszystkie rewelacje do pytania - a jak dzieje się to w dziupli? Ale przetrzymanie po do 20 dni aby następnie wykonać zabieg np. kwasem mlekowym, lub szczawiowym - wydaje mi się bardzo dobry i co ważne jednorazowy może nawet na kilka lat.
Zresztą nie wiem czy to nie herezja na tym forum ale mam zamiar tak zadziałać w tym roku na jednym ulu.
Co znaczy jednorazowy na kilka lat?

Co do kwasów to są różne opinie ja stosowałem tylko mlekowy... Herezji się nie obawiaj bo każdy ma swoje pomysły jak pogodzić pszczoły i Varroa...
Na kilka lat - bo może się okazać że nie ma warozy na pszczołach, lub jest mało, jeśli jednym zabiegiem skasujemy warozę zupełnie bo nie bedzie czerwiu.
Stron: 1 2 3 4 5