FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: dokarmiać cukrem czy nie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14
Z dyskusji z Przemkiem:

"Zgadza się wszystko od pożytku więc najlepsze byłoby pasieczystko blisko puszczy, wrzosowisk czy nawłoci oraz maksymalnie ukwiecić okoliczne łąki chwastami.

Tak ale dając syrop pozwalasz im przeżyć ale jednocześnie osłabiasz je i powodujesz, ze prędzej zapadają na choroby, są mnie odporne i krócej żyją. Demineralizuje i dewitaminuzje to je oraz zużywa szybciej ich narządy. Prędzej dostaną wirusa zdeformowanych skrzydełek. Rozregulowuje to ich układ hormonalny. Owszem mają więcej ciała tłustego ale na skutek problemów z hormonami insuliną, leptyną i greliną nie potrafią wykorzystywać tak efektywnie nagromadzonej tkanki tłuszczowej jak pszczoły surojady. Gorzej znoszą w związku z tym brak pokarmu gdyż leptyna z mózgu nie przekazuje prawidłowych sygnałów o zmagazynowanych kaloriach w ciele a także grelina powoduje na skutek rozlegulowania hormonlanego, ze bardziej odczuwają uczucie głodu. Są po prostu otyłe a i tak nie potrafią spalić własnego tłuszczu którym również karmią larwy w postaci mleczka. Dokładnie tak jak ludzie czy szympansy w zoo. Także już to jest osłabianie działanie selekcji naturalnej która prowadzi do najlepiej dostosowanych osobników które lepiej radzą sobie z brakiem pokarmu a nie do przezywania organizmów potrzebujących więcej sztucznego karmienia, organizmów które gorzej potrafią sobie radzić w otaczającym nas świecie. Nawet jeśli tych osobników na skutek sztucznej selekcji jest więcej, populacja jest bardziej liczna prowadzi to do degeneracji tychże osobników i uzależnienia od leków i pomocy. Gdyby nie dokarmianie cukrem to stawiam tezę, że nie byłoby problemu z warrozą w ogóle. Znaczy byłoby jakieś tam załamanie populacji ale szybko odbudowane i cała amitraza niepotrzebna.

Co do późnych rójek. Może ich przeznaczeniem jest nie przeżyć. Nie wiadomo.

Do XIX wieku jakoś prowadzono pasieczyska w kłodach i nie dokarmiano. Tak wiem. Jest też sprawa pożytków które się zmieniły ale też nie wiadomo na 100% na ile bo nikt nigdy nie zbadał co by było gdyby na całym obszarze nie karmić cukrem jak kiedyś.

p.s. konkretne linki do badań nad pszczołami i cukrem:

http://www.sciencecodex.com/scientists_track_gene_activity_when_honey_bees_do_and_dont_eat_honey-137722#.U8kT21h01LM.facebook

http://www.nature.com/srep/2014/140717/srep05726/full/srep05726.html

http://www.motherearthnews.com/homesteading-and-livestock/feeding-refined-sugar-to-honey-bees.aspx"
Pszczoły karmione cukrem stają się bardziej węglowodanowo zalezne. Ich ciało tłuszczowe nie potrafi wytwarzać ciał ketonowych na których pracuje m.in. mózg. Ich mózg potrafi spalać tylko węgle. Także są otumanione i muszą jeść proporcjonalnie więcej nektaru i oczywiście cukru w stosunku do pyłku (białka i tłuszczu) niż pszczoły surojady. A wiadomo, ze z pyłkiem jest mniejszy problem w przerwie pozytkowej.

Takie wnioski wysuwam ze studiów i kompilacji różnych badań. Nawet ja nie sądziłem, ze tak bardzo podobne to jest do innych zwierząt.
Mechanizm ten jest tak samo naturalny i dość oczywisty jak z leczeniem i ze wszystkim w holistycznych sprzężonych układach istot żywych. Im więcej czegoś się podaje tym bardziej układ homeostatyczny uzależnia się od tego czynnika.

Dla mnie to jest mocny argument za nie dokarmianiem.

Tu link do badań nad metabolizmem. Uprzedzam, ze trochę na biochemii się trzeba trochę znac aby przez to przebrnąć.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1847477/

Natura jest wspaniała. Najlepszym jedzeniem jest jedzenie w którym są aktywne enzymy i zyja bakterie, pierwotniaki i grzyby oraz są aktywne wirusy które należą nie do końca do świata żywych.
Kuba, a ile lat trzymasz pszczoły??? ;-))

... przepraszam, nie mogłem się powstrzymać... ;-)
(10.08.2015, 15:40)MrDrone napisał(a): [ -> ]Kuba, a ile lat trzymasz pszczoły??? ;-))

... przepraszam, nie mogłem się powstrzymać... ;-)

Ale co to ma do tego? To znaczy, ze nie mogę studiować ich biologii?

Podaję linki. Każdy może sobie sam poczytać i wyciągnąć własne wnioski.

Chyba, że tylko żartujesz. Ale czasem nie wiem kiedy żartuje się tu.
Kuba to był żart związany z wcześniejszymi wątkami ;-) ... i to zapewniam Cię, że nie żart z Ciebie ;-)
(10.08.2015, 15:45)MrDrone napisał(a): [ -> ]Kuba to był żart związany z wcześniejszymi wątkami ;-) ... i to zapewniam Cię, że nie żart z Ciebie ;-)

ok Oczko
Kuba zgoda co do teorii. Jeżeli byśmy mieli środowisko z przed 100 lat to bym cukru może nie dawał.
Teraz jest jak jest i moim zdaniem jest bardzo mało miejsc gdzie można nie karmić.
Szymon to jest tylko kwestia tego ile i kiedy będziesz brał miód...
możesz brać wiosną. możesz zabierać część po lipie. możesz zostawiać ramki z najlepszego zbioru i podawać im jesienią itp.
ja wiem, że to są pewne wybory ekonomiczne, ale nie ma co zwalać, że pożytki są złe.

wziąłeś miodu mniej czy więcej w tym roku niż wymagałoby zakarmienie zimowe? jeżeli Twoja odpowiedź jest, że "więcej" to jest to już tylko kwestia wyborów ekonomicznych ważących dobro Twojego portfela i dobro pszczół.
Panie Kuba, czy pan odbierał miód swoim pszczołom i czy będzie pan karmił tegorocznej jesieni? Jeśli tak to tylko uzupełniająco, czy "pełne" dawki?
(11.08.2015, 11:25)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Kuba zgoda co do teorii. Jeżeli byśmy mieli środowisko z przed 100 lat to bym cukru może nie dawał.
Teraz jest jak jest i moim zdaniem jest bardzo mało miejsc gdzie można nie karmić.

To jest główny argument obok opłacalności pasieki na nie.
Zostawmy na razie opłacalność.

Do mnie też argument zmiany pożytków przemawia. Ale czy on się zmienił aż na tyle, aby pszczoły nie potrafiły same przeżyć bez cukru to już większe lub mniejsze prawdopodobieństwo. Bo nigdy nie zrobiono  tak, że na jakiś dużym obszarze próbowano tak gospodarować i zalewać wzajemnie swoje pasieki genami rodzin sugar free co by potwierdzić to w praktyce.

Jednak jakoś tam te dzikie pszczoły przezywają jednak. Jakoś tam Piotrowi jednak chyba dwie na 5 rodzin w barciach przeżyło zimę.

Z tego co czytałem to Dee Lusby trzyma pszczoły sugarfree. Wyjątkowo karmi tylko nowo osadzone rodziny jeśli uważa, że nie dadzą rady wystartować aby dać im szansę.

Bush z tego co się zorientowałem choć dopuszcza karmienie to karmi też raczej rzadko i raczej tylko przy manipulacjach z nowymi rodzinami i w przypadku awaryjnym czyli mocnego głodu. Popraw Bartku mnie jeśli się mylę.

A nawet jeśli nie ma osoby która nigdy nie karmi w Europie i Ameryce (bo myślę, ze na jakiś dzikich terenach i innych kontynentach to są tacy pszczelarze no i oczywiście masa dzikich pszczół) to trudno. Zamierzam tak popróbować.

Po części podchodzę do tego ideologicznie.
(11.08.2015, 11:38)luki5050 napisał(a): [ -> ]Panie Kuba, czy pan odbierał miód swoim pszczołom i czy będzie pan karmił tegorocznej jesieni?  Jeśli tak to tylko uzupełniająco, czy "pełne" dawki?

Już pisałem. Nie odbierałem. Przyjąłem zasadę, ze w pierwszym sezonie po osadzeniu nic nie zabieram aby dac im szanse przeżyć PN treatment free co dla mnie oznacza no drugs a to oznacza sugar free. Cukier to dla mnie rodzaj drug. Angielska nazwa leku objawowego ma trochę szersze znaczenia co lepiej oddaje jej sens według mnie.

Na razie spożywam miód po osypanych rodzinach. W przyszłości rozważam odbieranie miodu z tego co nie zjedzą wiosną. A ja nie mam wielce wygórowanych potrzeb.
potwierdzam. Bush przekonuje do zimowania na miodzie. ale też sugeruje, że w przypadku głodu nawet jeżeli przez "błąd" pszczelarza weźmie się miodu za dużo, dawać cukier i nie dyskutować ;-)

miodu bierze "nadmiar", pisał że również w okresie pierwszych przymrozków ocenia ilość miodu w ulu i zbiera nadstawki jeżeli w rodzinie jest bardzo dużo miodu. to też ma zalety z pkt widzenia koncepcji lazy, bo twierdzi, że nie ma problemu z pszczołami w nadstawkach - nie żądlą tylko siedzą zaszyte w czeluściach uli...
Przepraszam nie doczytalem, ale dziękuję za odpowiedź. Może też już Pan pisał, jeśli tak to z góry przepraszam. A co w następnych sezonach, ta sama zasada?
(11.08.2015, 11:52)MrDrone napisał(a): [ -> ]potwierdzam. Bush przekonuje do zimowania na miodzie. ale też sugeruje, że w przypadku głodu nawet jeżeli przez "błąd" pszczelarza weźmie się miodu za dużo, dawać cukier i nie dyskutować ;-)

miodu bierze "nadmiar", pisał że również w okresie pierwszych przymrozków ocenia ilość miodu w ulu i zbiera nadstawki jeżeli w rodzinie jest bardzo dużo miodu. to też ma zalety z pkt widzenia koncepcji lazy, bo twierdzi, że nie ma problemu z pszczołami w nadstawkach - nie żądlą tylko siedzą zaszyte w czeluściach uli...

Dobre Duży uśmiech
(11.08.2015, 11:55)luki5050 napisał(a): [ -> ]Przepraszam nie doczytalem, ale dziękuję za odpowiedź. Może też już Pan pisał,  jeśli tak to z góry przepraszam. A co w następnych sezonach, ta sama zasada?

Się zobaczy jak przeżyją. Uśmiech

Cukrem karmić na razie nie zamierzam. Takie jest założenie choć nie upieram się, ze nigdy nie zostanie ono złamane. W przypadku mojego błędu tak jak Bartek pisze o Bushu to miałbym dylemat. Choć z drugiej strony rabunek pszczół uznaję za naturalny skoro siebie uznaję za częśc natury o zachowaniach drapieżnych. Zamierzam podbierać tyle aby im starczyło. A może jak się rozmnożą będę miał kilka takich uli dla samej przyjemności oglądania sobie pszczół przy wylotku i dla satysfakcji pszczół rzecz jasna.
p.s. I proszę nie Panować Uśmiech
Jak sobie życzysz Kuba Oczko
(11.08.2015, 11:47)Borówka napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 11:38)luki5050 napisał(a): [ -> ]Panie Kuba, czy pan odbierał miód swoim pszczołom i czy będzie pan karmił tegorocznej jesieni?  Jeśli tak to tylko uzupełniająco, czy "pełne" dawki?

Już pisałem. Nie odbierałem. Przyjąłem zasadę, ze w pierwszym sezonie po osadzeniu nic nie zabieram aby dac im szanse przeżyć PN treatment free co dla mnie oznacza no drugs a to oznacza sugar free. Cukier to dla mnie rodzaj drug. Angielska nazwa leku objawowego ma trochę szersze znaczenia co lepiej oddaje jej sens według mnie.

Na razie spożywam miód po osypanych rodzinach. W przyszłości rozważam odbieranie miodu z tego co nie zjedzą wiosną. A ja nie mam wielce wygórowanych potrzeb.

Na Twoim miejscu Kuba nie odbierałbym im tego miodku wiosną bo czasami można sobie strzelić w kolano a nie ma  nic gorszego niż głód na przedwiośniu czy nawet końcem kwietnia przy brzydkiej pogodzie co u nas często się zdarza. Zostawiając im całe zapasy po zimie pszczoły na pewno je spożytkują a nadmiar odbierzesz sobie w maju czy czerwcu w okresie rojowym bo pszczoły przed rójką zgromadzą w macierzaku spore zapasy wiec będziesz mógł wtedy im coś podebrać i to będzie zdrowsze dla rodziny...
(11.08.2015, 12:32)bonluk napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 11:47)Borówka napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 11:38)luki5050 napisał(a): [ -> ]Panie Kuba, czy pan odbierał miód swoim pszczołom i czy będzie pan karmił tegorocznej jesieni?  Jeśli tak to tylko uzupełniająco, czy "pełne" dawki?

Już pisałem. Nie odbierałem. Przyjąłem zasadę, ze w pierwszym sezonie po osadzeniu nic nie zabieram aby dac im szanse przeżyć PN treatment free co dla mnie oznacza no drugs a to oznacza sugar free. Cukier to dla mnie rodzaj drug. Angielska nazwa leku objawowego ma trochę szersze znaczenia co lepiej oddaje jej sens według mnie.

Na razie spożywam miód po osypanych rodzinach. W przyszłości rozważam odbieranie miodu z tego co nie zjedzą wiosną. A ja nie mam wielce wygórowanych potrzeb.

Na Twoim miejscu Kuba nie odbierałbym im tego miodku wiosną bo czasami można sobie strzelić w kolano a nie ma  nic gorszego niż głód na przedwiośniu czy nawet końcem kwietnia przy brzydkiej pogodzie co u nas często się zdarza. Zostawiając im całe zapasy po zimie pszczoły na pewno je spożytkują a nadmiar odbierzesz sobie w maju czy czerwcu w okresie rojowym bo pszczoły przed rójką zgromadzą w macierzaku spore zapasy wiec będziesz mógł wtedy im coś podebrać i to będzie zdrowsze dla rodziny...

OK. Dzięki za uwagi. Będę pamiętał i wezmę pod uwagę. Tez miałem wątpliwości.

Moja jedyna wiedza i pomysł na ten temat bierze się stąd, że czytałem o jednym starym pszczelarzu w PL przed wojną chyba który tak robił gospodarując na kószkach oraz o tradycyjnych pszczelarzach w Rumunii którzy pszczoły trzymali w takich drewnianych skrzynkach.
(11.08.2015, 12:32)bonluk napisał(a): [ -> ]Na Twoim miejscu Kuba nie odbierałbym im tego miodku wiosną bo czasami można sobie strzelić w kolano a nie ma  nic gorszego niż głód na przedwiośniu czy nawet końcem kwietnia przy brzydkiej pogodzie co u nas często się zdarza. Zostawiając im całe zapasy po zimie pszczoły na pewno je spożytkują a nadmiar odbierzesz sobie w maju czy czerwcu w okresie rojowym bo pszczoły przed rójką zgromadzą w macierzaku spore zapasy wiec będziesz mógł wtedy im coś podebrać i to będzie zdrowsze dla rodziny...

ja myśląc o odbieraniu "wiosną" myślałem właśnie o okresie pierwszego dużego pożytku - czyli czasie kwitnienia sadów/mniszka/rzepaku. Wcześniejsze odbieranie zapasów to nie byłby dobry pomysł. ale faktycznie lepiej wyraźnie to napisać niż "wiosną" bo każdy to inaczej rozumie.
Kuba, ja to wszystko wiem, mimo że nie czytam żadnych naukowych artykułów na ten temat. Mam swoje teorie na temat funkcjonowania świata (jak każdy) i dla mnie jest proste i logiczne to co napisałeś o cukrze i miodzie. Pszczoła, człowiek, czy inne zwierzę - żywienie odgrywa ogromną rolę. Mógłbyś przez całą zimę jeść tylko 'sztuczny' chleb z marketu? Mógłbyś i byś przeżył, ale raczej pozytywnie na Ciebie by to nie wpłynęło.
Dlatego tak dużą wagę przykładam do polepszania pożytków.

Dawniej miód brano albo jesienią, albo wiosną, rzadziej kilka razy w roku. Ale wtedy był ciągły pożytek od wiosny do jesieni, więc prosta sprawa - jak jesienią to tylko zostawiano odpowiedni zapas na zimę, a jak wiosną to żelazny zapas w ulu. Najlepsi pasiecznicy, jak np. Mikołaj Witwicki, karmili też często miodem (sytą) w trakcie sezonu, np. przy załamaniu pogody. I nie mówię tu o jakimś dłuższym załamaniu, troskliwy pasiecznik karmił już przy dwudniowym deszczu, ponoć pszczoły hojnie taką troskliwość wynagradzają.
Średnia ilość rodzin na jednym pasieczysku to było 100 pni.

Wracając do pożytków. Dobrze jest mieć dobry teren, ale np. u mnie o taki ciężko. Dlatego zacząłem zabawę w rolnika, w taki sposób najszybciej można stworzyć dodatkowy pożytek kwitnący kiedy to zaplanujemy.
Na dobry pożytek po lipie dla 20 pni wystarczy 5 ha pola, może być nawet najgorszej klasy. Sam będę dodzierżawiał jeszcze, bo teraz mam 2,3 ha. Dokładnie nie wiem jak wyjdę z tym polem finansowo w skali roku, ale prawdopodobnie na plus lub zero, co bez swojej ziemi i swoich maszyn przy pierwszym roku uprawy będzie już samo w sobie zadowalającym mnie wynikiem. W przyszłym roku na pewno będzie lepiej i mniej kosztów, więc liczę na odrobinkę zysku.
Nie wiem jak u Was, ale w mojej okolicy nie będzie jakoś szczególnie trudno wydzierżawić pole dla pasieki stacjonarnej. Koszt dzierżawy to średnio 500 zł / ha rocznie, czyli połowa podstawowych dopłat unijnych.
Wzbogacenie bazy pożytkowej jest w Polsce albo bardzo łatwe, albo bardzo trudno. (mogę się mylić) Czytając co piszesz Przemek u ciebie jest łatwo i dobrze, wzbogacaj jak możesz. Ja nie mam tak łatwo, wszystkie pola wokoło są zajęte uprawa zbóż bez ziarnka chwastu. Do lipy jest co zbierać, ale po lipie nic a nic, bo co to jest pare kwiatków w ogródkach. Oczko Gdybym im miodu nie odebrał w sezonie to bym dokarmiac nie musiał i by im starczyło do wiosennego pożytku bez problemu, ale zrobiłem źle i teraz muszę karmić na zimę.
(11.08.2015, 14:07)luki5050 napisał(a): [ -> ]Gdybym im miodu nie odebrał w sezonie to bym dokarmiać nie musiał i by im starczyło do wiosennego pożytku bez problemu, ale zrobiłem źle i teraz muszę karmić na zimę.

Nie zrobiłeś źle !
Nie dajmy się zwariować.
no Szymon, to zależy jak patrzeć.

ja trochę nie zgadzam się z tym, że "kiedyś to bywało"...
jest taka książka niejakiego Mazurka już ją wspominałem. i on tam pisze o tym jak to "drzewiej bywało" - posiłkował się jakimiś opracowaniami z okresu chyba nawet średniowiecza, w których stało ile tam bartnicy miodu brali. nie pamiętam tej cyfry, a nie chcę kłamać, ale wskazywano na jakąś liczbę typu 10 litrów przy średniej długoletniej. więc nie jest to wynik nie wiadomo jaki. ja wiem, ze i gospodarka bartna była inna, ale dziś z pasieki stacjonarnej średnio (z tego co czytam) można uzyskać od 20 do 30 litrów (mówię o średniej jaką wyciągam z tego co piszą pszczelarze, wiem że są lata chude i tłuste i to zależy). I jeżeli tak na to popatrzymy to można by z tych 30 litrów wziąć 15 i śmiało na miodzie zimować (ewentualnie wziąć im 30 i jeżeli nie dozbierają to im oddać ile trzeba).
Więc opowiadanie, że kiedyś to było więcej jest dla mnie co najmniej przesadzone.

założenie jest takie, że mówię o ilości miodu, a nie o jego jakości czy jakości pożytków ogólnie. Wiem, że lepiej będzie jak będzie różnorodny, choćby niewielki ale stabilny pożytek cały rok, niż jak wystąpią 2 czy 3 towarowe, a pośrodku dziury pożytkowe. Z punktu widzenia zróżnicowania pokarmu czy kwestii chemii w uprawach to wszystko jest na minus, to wiem. ale dawniej nie było też masowych pożytków roliniczych, na których silna rodzina zbierze 20 czy 30 kg w tydzień czy dwa.

Mówię tu tylko o tym, że zimowanie na miodzie jest wyborem pszczelarza i g... prawda jak ktoś powie, że w dzisiejszych czasach się nie da, bo pożytki nie te. kto chce zimować na miodzie to przy odpowiednio prowadzonej gospodarce da radę. a jeżeli bilansuje dobro portfela wyżej niż zdrowie pszczół to niech nie opowiada, że dziś się nie da.

Rzecz jasna mówię o "normalnej" zdrowej rodzinie. nie o gospodarce na odkładach jaką ja prowadzę. Moje założenie jest takie, że chcę zimować na miodzie, ale żeby tak było to potrzebuję mieć z wiosny min. 12 - 15 rodzin, bo chcę co rok zimować około trzydziestu paru. Przy takiej ilości uważam, że da się bez problemu prowadzić gospodarkę zimując na miodzie o ile nie będzie roku jak 2014 (pytanie czy coś dla mnie zostanie to już inna kwestia).
Nie mówię, że się nie da tylko nie popadajmy ze skrajności w skrajność.
Ja nie uważam, że odbiór miodu z miodni jest czymś złym i będę to robił.
Nie twórzmy sztucznej teorii, że PN to zimowla na miodzie. Każdy niech robi jak uważa.
Widzisz już kolega luki5050 przejął się, że miód wziął i teraz czeka pszczołę miodną zagłada Oczko
(11.08.2015, 17:22)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Nie mówię, że się da tylko nie popadajmy ze skrajności w skrajność.
Ja nie uważam, że odbiór miodu z miodni jest czymś złym i będę to robił.
Nie twórzmy sztucznej teorii, że PN to zimowla na miodzie. Każdy niech robi jak uważa.
Widzisz już kolega luki5050 przejął się, że miód wziął i teraz czeka pszczołę miodną zagłada Oczko

Ale nikt nie mówi, że to coś złego.

Post jest o cukrze w dziale o nieleczonych pszczołach. Przedstawia się tu argumentu za i przeciw.

Są ludzie jak Dee Lusby czy Bush którzy uważają, że zdrowa hodowla to zimowanie na miodzie.

A czy kolega luki5050 się przejął to nie wiem. Nie znamy też celów jego gospodarki. Może on chce hodować sobie pszczoły dla idei. Kto wie. Chyba podejmie decyzję dla siebie.  
(11.08.2015, 17:26)Borówka napisał(a): [ -> ]Post jest o cukrze w dziale o nieleczonych pszczołach. Przedstawia się tu argumentu za i przeciw.


My piszemy teraz w tym wątku to rozumiemy ale ktoś kto będzie czytał postfaktum lub za lat kilka nie będzie widział tego kontekstu. Pomyśli sobie wtedy, że Ci z PN to oszołomy co nawet miodu nie chcą brać. Wyłania się znowu radykalne podejście. Namawiam aby brać pod uwagę to, że ktoś nas czyta lub będzie czytał w przyszłości.
Mamy promować PN a nie odstraszać.
(11.08.2015, 18:03)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 17:26)Borówka napisał(a): [ -> ]Post jest o cukrze w dziale o nieleczonych pszczołach. Przedstawia się tu argumentu za i przeciw.


My piszemy teraz w tym wątku to rozumiemy ale ktoś kto będzie czytał postfaktum lub za lat kilka nie będzie widział tego kontekstu. Pomyśli sobie wtedy, że Ci z PN to oszołomy co nawet miodu nie chcą brać. Wyłania się znowu radykalne podejście. Namawiam aby brać pod uwagę to, że ktoś nas czyta lub będzie czytał w przyszłości.
Mamy promować PN a nie odstraszać.

Z drugiej strony zaglądając może sobie pomyśleć, że selekcja naturalna i treatment free to ekologiczny bandytyzm i barbarzyństwo na tym forum.
Szymon, ale choćbyś nie wiem jak chciał zaprzeczać to jest jeden z elementów poprawy losu pszczoły. Może nie najważniejszy, ale kto wie, czy aby nie jeden z tych kluczowych.
Nie wiem co kto rozumie pod pszczelarstwem naturalnym, ale wiem tyle, że z moich "studiów" nad tym tematem wychodzi, że ten kto stosował i stosuje podejście, które nazywasz "radykalnym" ten od lat nie leczy i co więcej jakieś tam sukcesy komercyjne osiąga (nie mówię, że jest na liście najbogatszych, ale daje radę żyć z miodu i pszczół). a ten, który ugina się to tu to tam, żeby było wygodniej albo ekonomicznie lepiej, to prowadzi tą selekcję i prowadzi, leczy i leczy, boi się zaprzestać, jak zaprzestaje, to ma ciężko, bo mu pszczoły umierają itp.
Według mnie ograniczanie zużycia cukru i w miarę możliwości zimowli na miodzie lub głównie tak jak to robi Bush i Lusby. Np. na Nawłoci, Spadzi, Wrzosie będzie powoli następowało w PN. A jednocześnie promocja i marketing produktów z ula droższych jako organicznych i surowych nieprzetworzonych tak jak mają to w USA jako produkt PURE RAW HONEY lub ORGANIC RAW HONEY jest jak najbardziej PN a nie żadna sztuczność. Nie wyobrażam sobie by można inaczej.

Czy będzie chciał ktoś do tego dochodzić stopniowo czy od zaraz to już co innego. Tutaj przedstawia się argumenty za i przeciw i moim zdaniem jest to zasadne.

Ale nie ograniczanie cukru w PN to tak jakby mówić, ze mamy hodowlę kur organiczną i naturalną na dworze pod Słońcem bez pestycydów wprawdzie ale kury jedzą kukurydze i soję. No sorry! To się kupy nie trzyma. Uśmiech
To może i jest eko jeśli kuku i soja jest eko ale nie organic i natural. Często ludziom na bazarze tłumacze, ze kura eko nie jest wegetarianką bynajmniej i to, że spożywa tylko eko ziarna to nie żadne organic food a eko ściema. Uśmiech
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14