FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: odstana, zielona woda z deszczówki
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
mam pytanie odnośnie wody do syropu.
ja daję wodę z kranu, ale mi się to nie podoba od zawsze (choćby z uwagi na chlor). Nie mam studni... mam zbiornik na deszczówkę, w którym woda stoi, ale waham się czy z tego zbiornika mogę wykorzystać wodę do syropu.
Woda jest generalnie zielona... jak wiecie nie mam oporów związanych z niesterylnymi warunkami, ale co innego jest jak przyleci pszczoła i sobie weźmie gnojówkę, a co innego jak wsadzę łącznie parę litrów wody, decydując za pszczoły, że mają to mieć i niejako zmuszając je do jej pobierania... Może dałem się zwariować tym "dezynfekatorom" ;-) ale jeszcze raz: dla mnie jest ok, że jak pszczoła chce to bierze, czy jak ma w ulu to zostaje, ale ja nie chcę nic ryzykownego podawać "na siłę".

z tego samego powodu jak pszczoła weźmie sobie coś z rośliny dla mnie znaczy, że potrzebuje, ale nie decyduję się na podawanie im nic typu olejki, "z ręki", bo uznaję to za niewłaściwe (mogę im tam coś takim podaniem "rozregulować").

co myślicie?... Szymon, masz na mnie zły wpływ! ;-))

ps. oczywiście mógłbym przegotować i po problemie, tylko właśnie też waham się czy taka nie będzie właśnie lepsza... ;-)
(11.08.2015, 08:32)MrDrone napisał(a): [ -> ]mam pytanie odnośnie wody do syropu.
ja daję wodę z kranu, ale mi się to nie podoba od zawsze (choćby z uwagi na chlor). Nie mam studni... mam zbiornik na deszczówkę, w którym woda stoi, ale waham się czy z tego zbiornika mogę wykorzystać wodę do syropu.
Woda jest generalnie zielona... jak wiecie nie mam oporów związanych z niesterylnymi warunkami, ale co innego jest jak przyleci pszczoła i sobie weźmie gnojówkę, a co innego jak wsadzę łącznie parę litrów wody, decydując za pszczoły, że mają to mieć i niejako zmuszając je do jej pobierania... Może dałem się zwariować tym "dezynfekatorom" ;-) ale jeszcze raz: dla mnie jest ok, że jak pszczoła chce to bierze, czy jak ma w ulu to zostaje, ale ja nie chcę nic ryzykownego podawać "na siłę".

z tego samego powodu jak pszczoła weźmie sobie coś z rośliny dla mnie znaczy, że potrzebuje, ale nie decyduję się na podawanie im nic typu olejki, "z ręki", bo uznaję to za niewłaściwe (mogę im tam coś takim podaniem "rozregulować").

co myślicie?... Szymon, masz na mnie zły wpływ! ;-))

ps. oczywiście mógłbym przegotować i po problemie, tylko właśnie też waham się czy taka nie będzie właśnie lepsza... ;-)

Bartku testuj. Daj pszczołom obok ula poidełka w takich samych naczyniach aby wyeliminować inne czynniki. Daj czystą wodę i daj tą zaglonioną i zobacz. Moje, z tej jednej rodziny co piją na pasiece, co mogę zaobserwować nie chcą czystej wody. Latają do miski z gnijącą darnią. Ta darń już nieźle zalatuje. Uśmiech  To im dolewam wodę. Zrobiłem poidełka obok z czystą wodę i ich to nic nie obchodzi. Pytane też w jakim naczyniu trzymasz tę deszczówkę i czy jest tam np. rdza bo to dla mnie dyskwalifikuje wodę.

Co do wody chlorowanej to coraz rzadziej się zdarza w kranach w dużych miastach. Ale jeśli masz taką to jestem zdziwiony, ze im dawałeś. Jest to bardzo zły pomysł. Już człowiekowi wyjaławia to układ pokarmowy a co dopiero takiej malutkiej pszczółce która toleruje mniejsze dawki trucizn. Ja akurat mam to szczęście, ze mam wodę w kranie którą można pić na surowo. Polecam wodę ustrukturyzować i naenergetyzować. Poprawić strukturę i energię można poprzez odstawienia dobę do jakiegoś glinianego, emaliowanego naczynia z różnymi kamieniami jak krzemienie. Jeszcze lepiej poprzez wcześniejsze jej zmrożenie i zamiana w lód. To muszą być krzemienie z Ziemi a nie ze sklepu. Taką wodę bym im dawał. A chlor odparuj z niej odparowując dobę lub, dwie doby w wystawionym otwartym naczyniu. Nie gotuj wody. 
Dawaj z kranu i nie wymyślaj.
Nie jedna pasieka padła, bo pszczoły napiły się gnojówy, która zawierała tablicę Mendelejewa.
Czort wie co tam za "glony" w tej Twojej beczce pływają.
Chloru z wody można się łatwo pozbyć.
Natomiast moim zdaniem podanie dużych ilości "zielonej" wody w postaci syropu jest czym innym niż pobranie przez pszczoły takiej samej wody ale w ilości jaką potrzebują.

Odnośnie poidła z darnią - pisałem jakiś czas temu, że u mnie się to świetnie sprawdza. kilka dni temu zauważyłem sporą ilość pszczół na rancie pełnej konewki i na końcówce węża ogrodowego, a prawie brak pszczół na dotychczasowym poidle z mchem i darnią. Okazało się, że dotychczasowe poidło, pewnie przez upały, konkretnie się zaśmierdło i przestało odpowiadać pszczołom. Po wywaleniu darni i nalaniu swieżej wody i sypnięciu keramzytu na górę pszczoły znowu zaczęły korzystać z poidła... chociaż konewce i wężowi nie odpuściły ;-)
(11.08.2015, 08:57)pastaga napisał(a): [ -> ]Chloru z wody można się łatwo pozbyć.
Natomiast moim zdaniem podanie dużych ilości "zielonej" wody w postaci syropu jest czym innym niż pobranie przez pszczoły takiej samej wody ale w ilości jaką potrzebują.

Odnośnie poidła z darnią - pisałem jakiś czas temu, że u mnie się to świetnie sprawdza. kilka dni temu zauważyłem sporą ilość pszczół na rancie pełnej konewki i na końcówce węża ogrodowego, a prawie brak pszczół na dotychczasowym poidle z mchem i darnią. Okazało się, że dotychczasowe poidło, pewnie przez upały, konkretnie się zaśmierdło i przestało odpowiadać pszczołom. Po wywaleniu darni i nalaniu swieżej wody i sypnięciu keramzytu na górę pszczoły znowu zaczęły korzystać z poidła... chociaż konewce i wężowi nie odpuściły ;-)

Cóż jak widać pszczoły upodabniają się swojego właściciela haha. Duży uśmiech
Moim mógłbym namalować na ulu:
[attachment=369]
U mnie w ogrodzie dla odmiany w eko oczku wodnym z roślinami i zielonkawą wodą pszczół jak na lekarstwo. Za to basen ogrodowy nachlorowany przez szwagra na maksa tak ze już z daleka śmierdzi chlorem oblężony przez pszczoły od rana do wieczora.
(11.08.2015, 09:04)emzarek napisał(a): [ -> ]U mnie w ogrodzie dla odmiany w eko oczku wodnym z roślinami i zielonkawą wodą pszczół jak na lekarstwo. Za to basen ogrodowy nachlorowany przez szwagra na maksa tak ze już z daleka śmierdzi chlorem oblężony przez pszczoły  od rana do wieczora.

NO tak ale to FatBeeMan, w filmiku który wrzucałem, mówił dlaczego tak jest i dlaczego jest to szkodliwe dla pszczół.
Mówił, jak zapobiegać temu, robiąc poidełka z solą lub nawet on dawał lizawkę z soli paszowej (co według mniej jest już zbyt mocnym koncentratem).
Instynkt do przetworzonych rzeczy, a tym bardziej rafinowanych czystych substancji, już nie działa. Oszukuje on zwierzęta więc nie możńa co do takich rzeczy na nim polegać. Kot będzie jadł ze smakiem przetworzoną karmę wegańską dla kotów i tyle chociaż w naturze obok wszystkiego, co tam się znajduje, przeszedłby obojętnie. 
(11.08.2015, 09:01)Borówka napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 08:57)pastaga napisał(a): [ -> ]Chloru z wody można się łatwo pozbyć.
Natomiast moim zdaniem podanie dużych ilości "zielonej" wody w postaci syropu jest czym innym niż pobranie przez pszczoły takiej samej wody ale w ilości jaką potrzebują.

Odnośnie poidła z darnią - pisałem jakiś czas temu, że u mnie się to świetnie sprawdza. kilka dni temu zauważyłem sporą ilość pszczół na rancie pełnej konewki i na końcówce węża ogrodowego, a prawie brak pszczół na dotychczasowym poidle z mchem i darnią. Okazało się, że dotychczasowe poidło, pewnie przez upały, konkretnie się zaśmierdło i przestało odpowiadać pszczołom. Po wywaleniu darni i nalaniu swieżej wody i sypnięciu keramzytu na górę pszczoły znowu zaczęły korzystać z poidła... chociaż konewce i wężowi nie odpuściły ;-)

Cóż jak widać pszczoły upodabniają się swojego właściciela haha. Duży uśmiech
Moim mógłbym namalować na ulu:

Lubię napić się wody o ogórków czy kapusty kiszonej, lubię wypić kwasu chlebowego na zakwasie żytnim z własnego chleba ale podkreślam napić się szklankę czy dwie i mi to odpowiada - natomiast już  nie koniecznie chciałbym wypić 1,5 litra na raz. 
(11.08.2015, 09:11)pastaga napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 09:01)Borówka napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 08:57)pastaga napisał(a): [ -> ]Chloru z wody można się łatwo pozbyć.
Natomiast moim zdaniem podanie dużych ilości "zielonej" wody w postaci syropu jest czym innym niż pobranie przez pszczoły takiej samej wody ale w ilości jaką potrzebują.

Odnośnie poidła z darnią - pisałem jakiś czas temu, że u mnie się to świetnie sprawdza. kilka dni temu zauważyłem sporą ilość pszczół na rancie pełnej konewki i na końcówce węża ogrodowego, a prawie brak pszczół na dotychczasowym poidle z mchem i darnią. Okazało się, że dotychczasowe poidło, pewnie przez upały, konkretnie się zaśmierdło i przestało odpowiadać pszczołom. Po wywaleniu darni i nalaniu swieżej wody i sypnięciu keramzytu na górę pszczoły znowu zaczęły korzystać z poidła... chociaż konewce i wężowi nie odpuściły ;-)

Cóż jak widać pszczoły upodabniają się swojego właściciela haha. Duży uśmiech
Moim mógłbym namalować na ulu:

Lubię napić się wody o ogórków czy kapusty kiszonej, lubię wypić kwasu chlebowego na zakwasie żytnim z własnego chleba ale podkreślam napić się szklankę czy dwie i mi to odpowiada - natomiast już  nie koniecznie chciałbym wypić 1,5 litra na raz. 

Ja się lubię napić i wody z bagna lub wiosennej sadzawki leśnej pełnej larw i zgnilizny lub rocznej piwnicznej surowej serwatki albo wody z gliną w czystych gór. Kałuża w czystym niemiejskim rejonie też by była dobra. Zawiera np. sporo pożytecznych bakteriofagów.
(11.08.2015, 08:57)pastaga napisał(a): [ -> ]Natomiast moim zdaniem podanie dużych ilości "zielonej" wody w postaci syropu jest czym innym niż pobranie przez pszczoły takiej samej wody ale w ilości jaką potrzebują.

dokładnie o to chodzi.
Kuba, czemu nie gotować tej wody?
Jak zrobisz syrop z zielonej wody, i jeśli jest to np. słoik gdzie jest mało dziurek do pobierania, to syrop zacznie przerastać takimi czarnymi grzybami. Jeszcze w takiej temperaturze jak teraz mamy. Nie wiem co to ale nic dobrego.
(11.08.2015, 09:13)Borówka napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 09:11)pastaga napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 09:01)Borówka napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 08:57)pastaga napisał(a): [ -> ]Chloru z wody można się łatwo pozbyć.
Natomiast moim zdaniem podanie dużych ilości "zielonej" wody w postaci syropu jest czym innym niż pobranie przez pszczoły takiej samej wody ale w ilości jaką potrzebują.

Odnośnie poidła z darnią - pisałem jakiś czas temu, że u mnie się to świetnie sprawdza. kilka dni temu zauważyłem sporą ilość pszczół na rancie pełnej konewki i na końcówce węża ogrodowego, a prawie brak pszczół na dotychczasowym poidle z mchem i darnią. Okazało się, że dotychczasowe poidło, pewnie przez upały, konkretnie się zaśmierdło i przestało odpowiadać pszczołom. Po wywaleniu darni i nalaniu swieżej wody i sypnięciu keramzytu na górę pszczoły znowu zaczęły korzystać z poidła... chociaż konewce i wężowi nie odpuściły ;-)

Cóż jak widać pszczoły upodabniają się swojego właściciela haha. Duży uśmiech
Moim mógłbym namalować na ulu:

Lubię napić się wody o ogórków czy kapusty kiszonej, lubię wypić kwasu chlebowego na zakwasie żytnim z własnego chleba ale podkreślam napić się szklankę czy dwie i mi to odpowiada - natomiast już  nie koniecznie chciałbym wypić 1,5 litra na raz. 

Ja się lubię napić i wody z bagna lub wiosennej sadzawki leśnej pełnej larw i zgnilizny lub rocznej piwnicznej surowej serwatki albo wody z gliną w czystych gór. Kałuża w czystym niemiejskim rejonie też by była dobra. Zawiera np. sporo pożytecznych bakteriofagów.

Nie jest mi obce picie wody z rozmaitych miejsc i nigdy nie miałem po takiej wodzie żadnych rewolt żołądkowych.

Moim zdaniem czym innym jest napicie się przez pszczołę, a czym innym wtłoczenie do ula 5 litrów syropu na zielonej wodzie czy gnojówce.
(11.08.2015, 09:14)MrDrone napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 08:57)pastaga napisał(a): [ -> ]Natomiast moim zdaniem podanie dużych ilości "zielonej" wody w postaci syropu jest czym innym niż pobranie przez pszczoły takiej samej wody ale w ilości jaką potrzebują.

dokładnie o to chodzi.
Kuba, czemu nie gotować tej wody?

Bo gotowanie jest niedobre. Zmienia strukturę, podwyższa entropię wody. Zwiększa chaos a nie buduje harmonię molekularną. Woda staje się martwa a mnie interesuje żywa woda.
Mówię o naturalnej wodzie. Natomiast co do ew. zanieczyszczeń z naczynia czy rdzy to gotowanie w żaden sposób ich nie usuwa. 
Oczywiście jeśli ktoś ma nieodporne pszczoły to jasne, że może im coś wywołać np. biegunkę. Dlatego ja bym wpierw testował. Robił bym wszystko co by nie używać wody chlorowanej i z jakimiś zanieczyszczeniami po starych rurach typu rdza. I w tym wypadku zagotowanie owej wody uważałbym za mniejsze zło niż podawanie chlorowanej.
(11.08.2015, 08:45)Borówka napisał(a): [ -> ]Co do wody chlorowanej to coraz rzadziej się zdarza w kranach w dużych miastach. Ale jeśli masz taką to jestem zdziwiony, ze im dawałeś. Jest to bardzo zły pomysł.

przyznam, że nie wiem jaką mam ;-) ale nie mieszkam w dużym mieście. wiem, że jest zdatna do picia z kranu. generalnie z tego co wiem w Krakowie jest bardzo dobra jakość wody w kranie (to chyba jedyne co tu mamy "zdrowe" - przynajmniej wg opinii), a my mamy chyba tą samą wodę... choć nie jestem pewny. 

testować nie będę. pszczoły ją czasem pobierają. ale jak powiedziałem co innego jest jak 10 pszczół ją weźmie, a co innego jak podam im na przestrzeni miesiąca kilka litrów... 
woda stoi w takim zbiorniku sześciennym z tworzywa 
(11.08.2015, 09:21)MrDrone napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 08:45)Borówka napisał(a): [ -> ]Co do wody chlorowanej to coraz rzadziej się zdarza w kranach w dużych miastach. Ale jeśli masz taką to jestem zdziwiony, ze im dawałeś. Jest to bardzo zły pomysł.

przyznam, że nie wiem jaką mam ;-) ale nie mieszkam w dużym mieście. wiem, że jest zdatna do picia z kranu. generalnie z tego co wiem w Krakowie jest bardzo dobra jakość wody w kranie (to chyba jedyne co tu mamy "zdrowe" - przynajmniej wg opinii), a my mamy chyba tą samą wodę... choć nie jestem pewny. 

testować nie będę. pszczoły ją czasem pobierają. ale jak powiedziałem co innego jest jak 10 pszczół ją weźmie, a co innego jak podam im na przestrzeni miesiąca kilka litrów... 
woda stoi w takim zbiorniku sześciennym z tworzywa 

Dzwoń do lokalnych wodociągów lub sprawdzaj na stronie. Ja tak robię w nowym miejscu. Powinni mieć upublicznione ostatnie wyniki badań wody oraz co z nią robią. Co dodają. Do mojej lokalnej np. pozbywają się tylko nadmiaru nieorganicznego żelaza co jest dobre akurat.
(11.08.2015, 09:21)Borówka napisał(a): [ -> ]Bo gotowanie jest niedobre. Zmienia strukturę, podwyższa entropię wody. Zwiększa chaos a nie buduje harmonię molekularną. Woda staje się martwa a mnie interesuje żywa woda.
Mówię o naturalnej wodzie. Natomiast co do ew. zanieczyszczeń z naczynia czy rdzy to gotowanie w żaden sposób ich nie usuwa. 
Oczywiście jeśli ktoś ma nieodporne pszczoły to jasne, że może im coś wywołać np. biegunkę. Dlatego ja bym wpierw testował. Robił bym wszystko co by nie używać wody chlorowanej i z jakimiś zanieczyszczeniami po starych rurach typu rdza. I w tym wypadku zagotowanie owej wody uważałbym za mniejsze zło niż podawanie chlorowanej.

ja mówiłem o gotowaniu tej wody deszczowej. ona teoretycznie jest chemicznie czysta, natomiast może być "zanieczyszczona" biologicznie. wiem, że będzie "martwa", ale pamiętaj że ona ma jeszcze dostać do siebie cukier haha ;-)
jeżeli to ma być uzupełnienie pokarmu (bo tak to traktuję - jak pisałem praktykuję podawanie co około tydzień słoika lub dwa z pokarmem, który pszczoły domieszają do swoich zbiorów), to uważam, że dramat się nie stanie jak będzie "martwa"...
Bartuś, napiszę jeszcze raz, bo chyba przeoczyłeś.

Dawaj z kranu i nie wymyślaj.
Nie jedna pasieka padła, bo pszczoły napiły się gnojówy, która zawierała tablicę Mendelejewa.
Czort wie co tam za "glony" w tej Twojej beczce pływają.


EOT :)
Szymon, przeczytałem Twoją uwagę
tylko ją zignorowałem hahaha ;-)

a tak serio to jak pisałem daję na razie kranówę. w ogóle nie podoba mi się podawanie syropu, tym bardziej na kranówie.. ale cóż.. takie to już "złe wybory" ;-)

ale myślimy o studni na działce, mamy wysoko wodę gruntową... może w przyszłym roku przestaniemy myśleć i zrobimy ;-)
(11.08.2015, 09:30)MrDrone napisał(a): [ -> ]
(11.08.2015, 09:21)Borówka napisał(a): [ -> ]Bo gotowanie jest niedobre. Zmienia strukturę, podwyższa entropię wody. Zwiększa chaos a nie buduje harmonię molekularną. Woda staje się martwa a mnie interesuje żywa woda.
Mówię o naturalnej wodzie. Natomiast co do ew. zanieczyszczeń z naczynia czy rdzy to gotowanie w żaden sposób ich nie usuwa. 
Oczywiście jeśli ktoś ma nieodporne pszczoły to jasne, że może im coś wywołać np. biegunkę. Dlatego ja bym wpierw testował. Robił bym wszystko co by nie używać wody chlorowanej i z jakimiś zanieczyszczeniami po starych rurach typu rdza. I w tym wypadku zagotowanie owej wody uważałbym za mniejsze zło niż podawanie chlorowanej.

ja mówiłem o gotowaniu tej wody deszczowej. ona teoretycznie jest chemicznie czysta, natomiast może być "zanieczyszczona" biologicznie. wiem, że będzie "martwa", ale pamiętaj że ona ma jeszcze dostać do siebie cukier haha ;-)
jeżeli to ma być uzupełnienie pokarmu (bo tak to traktuję - jak pisałem praktykuję podawanie co około tydzień słoika lub dwa z pokarmem, który pszczoły domieszają do swoich zbiorów), to uważam, że dramat się nie stanie jak będzie "martwa"...

Powiem tak: jak ja bym się jej napił to dałbym i pszczołom swoim. Uśmiech
Musisz sam ocenić checks and balances. Ale nawet bez tego wolałbym to w ciemno niż chlor.
A chloru się łatwo pozbyć odstawiając w szeroko otwartym naczyniu na dobę w cieple.

Ale pytanie czy masz w ogóle chlorowaną wodę.
Widzisz, to potrzebowałeś 17 postów, żeby i tak przyznać mi rację ;)
Uparty jesteś jak ... Varroa :)
nie przyznałem Ci racji, tylko powiedziałem, że na razie robię to tak jak napisałeś - czyli wykorzystując kranówę. wątek założyłem, bo to rozwiązanie mi się nie bardzo podoba ;-)
(11.08.2015, 09:40)MrDrone napisał(a): [ -> ]nie przyznałem Ci racji, tylko powiedziałem, że na razie robię to tak jak napisałeś - czyli wykorzystując kranówę. wątek założyłem, bo to rozwiązanie mi się nie bardzo podoba ;-)

Uparty jak osioł ;p
to jak osioł czy jak varroa? ;-)
Biorąc pod uwagę, ze to zmuszanie do pica owej wody oraz jest tam cukier (na którym może się rozwijać nienaturalna mikroflora) to po przemyśleniu dawałbym chyba w czystej wodzie. W Twoim wypadku odstanej dobę w zbiorniku z różnymi kamieniami i mchem. Mech też neutralizuje fajnie ewentualne zanieczyszczenia.
Najlepsza by była woda ze studni... U mnie jest ujecie na 80 metrach... ale i tak czasami idzie z kranu bo jest ok.
W Twoim przypadku tylko z kranu bym dawał pszczołom a to daltego, że z kranu już sprawdzałeś mam nadzieje i wiesz że nic się nie dzieje. Dasz taką rodziny będą się sypać a Ty się będziesz zastanawiać jaki był powód i czy to przypadkiem nie przez tą wodę
Ja używam ze studni głębinowej, coś koło 70 m, woda pierwsza klasa, nie gotuję, polecam.
Chlorowanej z wodociągów to na surowo na pewno bym nie dał, jak nie chcesz gotować to do odstania na 1 dzień i nie będzie zła.
Ja też używam ze studni, mieszam na zimno. Teraz jak na 9 uli to wiadro 30 L z podziałką na jedno zalanie, do podkarmiczek różnych, ramkowe, słoiki, powałkowe, i wiaderka powałkowe.
Nie wiem, jak jest w Krakowie, ale z tego co pamiętam, w Warszawie były ujęcia wody z złóż głębinowych. Porostu przy chodniku była ręczna pąpa i kto chciał mógł sobie wziąć wody ze złóż głębinowych. Może podobnie jest w Krakowie. Ja na Twoim miejscu, zrobiłbym zwiad w swojej okolicy, czy toś nie ma ujęcia głębinowego na swojej posesji. Podjechałbym i najzwyczajniej poprosiłbym o 30 - 50 litów i po problemie. Trochę zachodu, ale masz dobrą wodę, z minerałami bez chloru boru fluoru i żelaza chlorku winylu i innych badziew.