FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: wychów matek wg M. Bush'a
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
tu krótki ale wg mnie ciekawy wykład M. Busha o tym jak wychować naturalne i wartościowe matki na plastrze - bez przekładania larw i całej tej zabawy w startery, rodziny wychowujące, cieplarki itp.
https://www.youtube.com/watch?v=6GD0lCnhNsw

kto zna angielski polecam.

Około 12 minuty M.B. mówi o matkach i wskazuje, że „najlepsze” matki to będą ratunkowe lub rojowe z silnych rodzin.
Około 15 minuty twierdzi, że bardzo dużym niebezpieczeństwem dla populacji jest wybór konkretnych cech do rozmnażania
koło 19 minuty mówi jak należy wychować dobre matki ratunkowe. To jest fajna metoda – dla nieznających angielskiego: z ula, z którego chcemy nową matkę, zabieramy starą i usuwamy wszelkie puste, nieobsiadane ramki – nawet w części te z czerwiem (Bush mówi o „kompresowaniu” ula). Pszczoły mają się praktycznie nie mieścić w ulu i mają mieć wręcz chęć roić się z uwagi na brak miejsca. Z takiego ula matki będą dobrze odżywione, bo będą praktycznie jak rojowe, choć są ratunkowe.
Około 21 minuty znów mówi o tym, że ratunkowe matki nie są gorsze.

potem jest trochę o terminach, ulikach weselnych itp.
w międzyczasie było też jak wybiera te rodziny do rozmnażania - to te, z którymi dobrze mu się pracuje i które dają miód ;-) hehe. o dziwo! kto by się spodziewał ;-))
(25.09.2015, 20:24)MrDrone napisał(a): [ -> ]To jest fajna metoda – dla nieznających angielskiego: z ula, z którego chcemy nową matkę, zabieramy starą i usuwamy wszelkie puste, nieobsiadane ramki – nawet w części te z czerwiem (Bush mówi o „kompresowaniu” ula). Pszczoły mają się praktycznie nie mieścić w ulu i mają mieć wręcz chęć roić się z uwagi na brak miejsca. Z takiego ula matki będą dobrze odżywione, bo będą praktycznie jak rojowe, choć są ratunkowe.


Czyli tworzy z rodziny taki starter i wychowuje bez matki Uśmiech
To samo co moja metoda ze starterem do przesyłki tylko larw leń nie przekłada Uśmiech
no właśnie o tym mówię, że leń ;-) i kto jak kto ale Ty to powinieneś zrozumieć ;-)

niestety przez tyle lat wszystkim wmawiano, że te matki są świetne, a tamte niedobre, że teraz to już nikt nie chce swoich ratunkowych i rojowych. cóż. to wszystko jest w interesie hodowców. w ogóle całe PN nie jest w interesie hodowców czy producentów...
(26.09.2015, 08:26)MrDrone napisał(a): [ -> ]no właśnie o tym mówię, że leń ;-) i kto jak kto ale Ty to powinieneś zrozumieć ;-)

niestety przez tyle lat wszystkim wmawiano, że te matki są świetne, a tamte niedobre, że teraz to już nikt nie chce swoich ratunkowych i rojowych. cóż. to wszystko jest w interesie hodowców. w ogóle całe PN nie jest w interesie hodowców czy producentów...

Poprawcie mnie jeśli się mylę ale czy to nie pszczoły wiedzą lepiej z której larwy zrobić matkę czyli karmić ją optymalnie?
Według najnowszych badań to nie mleczko robi z larwy królową ale roślinne różne antyodżywcze bioaktywne związki w pierzdze i miodzie powodują niedorozwój układu płciowego.
Bartek, to wmawianie z czegoś wynikło. Zdaje się, że z badań nad ilością rurek jajnikowych u takich matek.
Wyszło w badaniach, że matki ratunkowe mają ich najmniej. Ciekawe czy ta ilość rurek jajnikowych w sposób bezpośredni przekłada się na czerwienie czy nie. Może to nie ma w ogóle znaczenia.
Matki rojowe były zawsze cenione. Dyskredytowano je tylko z powodu przekazywania "genu rojliwości".

Ciekawe czy np. ciągnięcie matek tylko jako ratunkowe przez kilka czy kilkanaście pokoleń nie wpłynie negatywnie na jakość tych matek w dłuższej perspektywie.
(26.09.2015, 08:32)Borówka napisał(a): [ -> ]Poprawcie mnie jeśli się mylę ale czy to nie pszczoły wiedzą lepiej z której larwy zrobić matkę czyli karmić ją optymalnie?

Według najnowszych badań to nie mleczko robi z larwy królową ale roślinne różne antyodżywcze bioaktywne związki w pierzdze i miodzie powodują niedorozwój układu płciowego.

Niektórzy twierdzą, że pszczoły przy wyborze jaj/larw na matki ratunkowe z pośpiechu się mylą i wybierają za stare.
Możesz podlinkować te badania, bo nie znam.
(26.09.2015, 08:33)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Bartek, to wmawianie z czegoś wynikło. Zdaje się, że z badań nad ilością rurek jajnikowych u takich matek.
Wyszło w badaniach, że matki ratunkowe mają ich najmniej. Ciekawe czy ta ilość rurek jajnikowych w sposób bezpośredni przekłada się na czerwienie czy nie. Może to nie ma w ogóle znaczenia.
Matki rojowe były zawsze cenione. Dyskredytowano je tylko z powodu przekazywania "genu rojliwości".

Ciekawe czy np. ciągnięcie matek tylko jako ratunkowe przez kilka czy kilkanaście pokoleń nie wpłynie negatywnie na jakość tych matek w dłuższej perspektywie.

Myślę, ze znaczenie może mieć też z jak starej larwy robią królową. Jeśli ze starej już dłużej karmionej miodem i pierzgą to możliwe, że już się jej tak nie rozwinie płodność. Ale w sumie jakie to ma znaczenie. Jak będzie słaba to najwyżej zrobią cichą wymianę lub za rok sie wyroi a one zrobią będą miały rojową. Jak będzie bardzo słabo płodna to rodzina umrze. Nie widzę więc tu zagrożenia dla genetyki pszczół.
(26.09.2015, 08:33)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Bartek, to wmawianie z czegoś wynikło. Zdaje się, że z badań nad ilością rurek jajnikowych u takich matek.
Wyszło w badaniach, że matki ratunkowe mają ich najmniej. Ciekawe czy ta ilość rurek jajnikowych w sposób bezpośredni przekłada się na czerwienie czy nie. Może to nie ma w ogóle znaczenia.

Ma znaczenie jeśli chcemy, żeby matka składała 3000 jaj dziennie Uśmiech.
A wg mnie nie ma to znaczenia, bo przy metodach naturalnych matka często musi się ograniczać i rzadko kiedy jest realna potrzeba, żeby aż tak srała jajami. Ważniejsza od maksymalnej ilości składanych dziennie jaj jest dostosowanie czerwienia do pogody, pożytków i innych czynników.
Wiem, że były takie badania. Okazało się, że matki ratunkowe mają największą różnicę w ilości tych rurek jajnikowych - niektóre mają tyle co rojowe, inne mniej, jeszcze inne względnie sporo mniej...
zgodnie z mojej wiedzy wynika to z faktu założenia na starszej larwie, lub niemożności przebudowy komórki przez pszczoły (jeżeli jest założona, na starym twardym plastrze).
tylko pytam co z tego? ;-)

na genetykę to nie wpływa, na ilość składanych jaj pewnie wpływa w szczycie sezonu w tych pasiekach, które pracują na 7 korpusach... 99% pszczelarzy nie pracuje na 7 korpusach i nie ma to znaczenia.
Ci,którzy pracują na 2 korpsuach wielkopolski + sporadycznie połówka nadstawka tak samo nie chcą matek ratunkowych, bo wmawiano im, że są niedobre, choc w ich przypadku poziom czerwienia pewnie nigdy nie zbliża się do 80% możliwości.
jeżeli pszczoły założą na 4 -dniowej larwie to najwyżej ją szybko wymienią. ja nie widzę żadnych zagrożeń.

jeżeli chcesz Szymonie takich obserwacji to będziesz ja miał ode mnie, bo u mnie będą dominować matki ratunkowe z pokolenia na pokolenie. ;-)
(26.09.2015, 09:13)MrDrone napisał(a): [ -> ]jeżeli chcesz Szymonie takich obserwacji to będziesz ja miał ode mnie, bo u mnie będą dominować matki ratunkowe z pokolenia na pokolenie. ;-)

A czemu nie możesz mieć rojowych też. W tym modelu ekspansji zdaje się, że można też tak,  że jak widzisz, ze pszczoły będą się roiły i założyły mateczniki to robisz z nich odkłady.
heheh nie przesadzajmy z tymi 7 korpusami, to chyba tylko na ramce Apipol możliwe.
Nawet jak ja chcę mieć 3 korpusy pszczół 3/4LN to potrzebuję korpusu czerwiu.
Korpus czerwiu to 11 ramek x 4,28 x 1,65 x 950 = 73 800 komórek
Powiedzmy, matka czerwi na 80% powierzchni to i tak jest 59 000 komórek.
W cyklu powiedzmy 23 dniowym to wychodzi 2500 jaj dziennie.
Czyli matula musi ładować po 2500 jaj dziennie żebym miał zapełnioną minimalną kubaturę ula (rodnia + miodnia).
Jak będzie sadzić po 1700 jaj na dobę to ledwo mi gniazdo zapełnią Uśmiech
Kuba. 100 razy pisałem że mi pszczoły zwieją przy 4 pasiekach ... więc nie nastawiam się na rojowe.
ale napisałem, że ratunkowe "będą dominować", a nie że będą tylko takie. to znaczy, że jak już zauważę mateczniki rojowe to ich nie zniszczę tylko je wykorzystam zgodnie z ich przeznaczeniem dzieląc rodzinę z takimi matecznikami :-) ... wydawało mi się to oczywiste więc tego nie pisałem..
(26.09.2015, 09:31)Krzyżak napisał(a): [ -> ]heheh nie przesadzajmy z tymi 7 korpusami, to chyba tylko na ramce Apipol możliwe.
Nawet jak ja chcę mieć 3 korpusy pszczół 3/4LN to potrzebuję korpusu czerwiu.
Korpus czerwiu to 11 ramek x 4,28 x 1,65 x 950 = 73 800 komórek
Powiedzmy, matka czerwi na 80% powierzchni to i tak jest 59 000 komórek.
W cyklu powiedzmy 23 dniowym to wychodzi 2500 jaj dziennie.
Czyli matula musi ładować po 2500 jaj dziennie żebym miał zapełnioną minimalną kubaturę ula (rodnia + miodnia).
Jak będzie sadzić po 1700 jaj na dobę to ledwo mi gniazdo zapełnią Uśmiech

faktycznie dramat... co Ty wtedy zrobisz z tak małą ilością pszczół i miodu? to nawet nie ma sensu się przy tym pszczołami zajmować... ;-) hehe

... ale czekaj - co to jest to 4.28 i 1,65? bo się zgubiłem... ? wymiar woszczyzny w ramce?
950 komórek jest na jakiej powierzchni? decymetra kwadratowego?

ps. pozostaje też pytanie na ile ilość rurek jajnikowych wpływa realnie na ilość jaj? może nie ma bezpośredniego (liniowego?) przełożenia?
może to, że matka ma 10% mniej rurek nie znaczy, że składa 10% jaj? Może składa tyle samo, bo zależy to też od jakości pracy jajników, organów? itp
(26.09.2015, 09:37)MrDrone napisał(a): [ -> ]faktycznie dramat... co Ty wtedy zrobisz z tak małą ilością pszczół i miodu? to nawet nie ma sensu się przy tym pszczołami zajmować... ;-) hehe

Śmiej się śmiej :)
Po co mam się narobić i mieć mało pszczół jak mogę narobić się tyle samo i mieć dużo ?
To marnotrawstwo mojej pracy :)


(26.09.2015, 09:37)MrDrone napisał(a): [ -> ]... ale czekaj - co to jest to 4.28 i 1,65? bo się zgubiłem... ? wymiar woszczyzny w ramce?
950 komórek jest na jakiej powierzchni? decymetra kwadratowego?

Tak to są wymiary woszczyny w ramce 3/4LN. W węzie 4,9 jest 950 komórek na dm2.


(26.09.2015, 09:37)MrDrone napisał(a): [ -> ]ps. pozostaje też pytanie na ile ilość rurek jajnikowych wpływa realnie na ilość jaj? może nie ma bezpośredniego (liniowego?) przełożenia?
może to, że matka ma 10% mniej rurek nie znaczy, że składa 10% jaj? Może składa tyle samo, bo zależy to też od jakości pracy jajników, organów? itp

Uważam podobnie. Poczytam w wolnej chwili w mądrych książkach co o tym piszą. Czy ktoś udowodnił tą liniową zależność czy nie.
(26.09.2015, 10:30)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(26.09.2015, 09:37)MrDrone napisał(a): [ -> ]faktycznie dramat... co Ty wtedy zrobisz z tak małą ilością pszczół i miodu? to nawet nie ma sensu się przy tym pszczołami zajmować... ;-) hehe

Śmiej się śmiej Uśmiech
Po co mam się narobić i mieć mało pszczół jak mogę narobić się tyle samo i mieć dużo ?
To marnotrawstwo mojej pracy Uśmiech

po to, żeby zostawić wszystko naturalnemu biegowi. zdać się na mądrość pszczół, na mądrość ich wyborów dotyczących larwy, na mądrość przyrody, która wybiera takie a nie inne. po to, żeby mieć naturalne matki wychowane na plastrze itp.
poza tym ja uważam, że to mniej pracy, a że dużo pszczół wcale nie znaczy lepiej. 
uważam, że największym problemem cywilizacyjnym w ogóle jest to, że ze wszystkiego chcemy mieć więcej, bardziej optymalnie, lepiej - za mało przy tym patrzymy na koszty i na naturalne cykle, które kształtowały się przez pokolenia. 
Cytat:"że ze wszystkiego chcemy mieć więcej, bardziej optymalnie"

Więcej nie znaczy optymalnie. Jakby było optymalnie to by było ok. Trudno też aby było inaczej bo każdy gatunek a w nim każda element (jednostka) dąży do optymalności.
(26.09.2015, 10:39)MrDrone napisał(a): [ -> ]po to, żeby zostawić wszystko naturalnemu biegowi. zdać się na mądrość pszczół, na mądrość ich wyborów dotyczących larwy, na mądrość przyrody, która wybiera takie a nie inne. po to, żeby mieć naturalne matki wychowane na plastrze itp.

Tylko, że maka ratunkowa to nic naturalnego. Takich matek w naturze jest pewnie z 10%.
90% to matki rojowe lub z cichej wymiany a one są "normalnie" plenne.
Więc wychów matek na wzór cichej wymiany jest naturalny a nie sztuczne osieracanie rodziny i zmuszanie jej do wychowu matek ratunkowych.
Coś Ci się Bartuś pomyliło. To robienie matek ratunkowych to tylko lenistwo pszczelarza a nie pomoc naturze.

(26.09.2015, 10:39)MrDrone napisał(a): [ -> ]poza tym ja uważam, że to mniej pracy, a że dużo pszczół wcale nie znaczy lepiej. 

uważam, że największym problemem cywilizacyjnym w ogóle jest to, że ze wszystkiego chcemy mieć więcej, bardziej optymalnie, lepiej - za mało przy tym patrzymy na koszty i na naturalne cykle, które kształtowały się przez pokolenia. 

Rodzina, żeby mogła normalnie egzystować musi mieć swoją siłę. Nie mówię, że bardzo dużą ale normalną.
Sztuczne trzymanie małych rodzin nie jest ani naturalne ani nie pomaga zbytnio rodzinie.
(26.09.2015, 10:48)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(26.09.2015, 10:39)MrDrone napisał(a): [ -> ]po to, żeby zostawić wszystko naturalnemu biegowi. zdać się na mądrość pszczół, na mądrość ich wyborów dotyczących larwy, na mądrość przyrody, która wybiera takie a nie inne. po to, żeby mieć naturalne matki wychowane na plastrze itp.

Tylko, że maka ratunkowa to nic naturalnego. Takich matek w naturze jest pewnie z 10%.
90% to matki rojowe lub z cichej wymiany a one są "normalnie" plenne.
Więc wychów matek na wzór cichej wymiany jest naturalny a nie sztuczne osieracanie rodziny i zmuszanie jej do wychowu matek ratunkowych.
Coś Ci się Bartuś pomyliło. To robienie matek ratunkowych to tylko lenistwo pszczelarza a nie pomoc naturze.

(26.09.2015, 10:39)MrDrone napisał(a): [ -> ]poza tym ja uważam, że to mniej pracy, a że dużo pszczół wcale nie znaczy lepiej. 

uważam, że największym problemem cywilizacyjnym w ogóle jest to, że ze wszystkiego chcemy mieć więcej, bardziej optymalnie, lepiej - za mało przy tym patrzymy na koszty i na naturalne cykle, które kształtowały się przez pokolenia. 

Rodzina, żeby mogła normalnie egzystować musi mieć swoją siłę. Nie mówię, że bardzo dużą ale normalną.
Sztuczne trzymanie małych rodzin nie jest ani naturalne ani nie pomaga zbytnio rodzinie.

Idąc tym tokiem myślenia to odkład też nie jest naturalny tak samo jak zmuszanie robotnice aby wychowywały całkiem obcą matkę. 

Bartek wiem, ze pisałeś to 100 razy ale ja o tym nie mówię. Sądziłem, ze będziesz po prostu rozmnażał też, przez podział te rodziny które naturalnie chcą się roić. Ale rozumiem, że nie będziesz na tyle często na pasiece aby to kontrolować i po prostu będziesz dzieli każdą silną rodzinę zapobiegając nastrojowi rojowemu. Ale na przydomowym pasieczysku to już chyba możliwe aby to kontrolować?
(26.09.2015, 10:48)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(26.09.2015, 10:39)MrDrone napisał(a): [ -> ]po to, żeby zostawić wszystko naturalnemu biegowi. zdać się na mądrość pszczół, na mądrość ich wyborów dotyczących larwy, na mądrość przyrody, która wybiera takie a nie inne. po to, żeby mieć naturalne matki wychowane na plastrze itp.

Tylko, że maka ratunkowa to nic naturalnego. Takich matek w naturze jest pewnie z 10%.
90% to matki rojowe lub z cichej wymiany a one są "normalnie" plenne.
Więc wychów matek na wzór cichej wymiany jest naturalny a nie sztuczne osieracanie rodziny i zmuszanie jej do wychowu matek ratunkowych.
Coś Ci się Bartuś pomyliło. To robienie matek ratunkowych to tylko lenistwo pszczelarza a nie pomoc naturze.

(26.09.2015, 10:39)MrDrone napisał(a): [ -> ]poza tym ja uważam, że to mniej pracy, a że dużo pszczół wcale nie znaczy lepiej. 

uważam, że największym problemem cywilizacyjnym w ogóle jest to, że ze wszystkiego chcemy mieć więcej, bardziej optymalnie, lepiej - za mało przy tym patrzymy na koszty i na naturalne cykle, które kształtowały się przez pokolenia. 

Rodzina, żeby mogła normalnie egzystować musi mieć swoją siłę. Nie mówię, że bardzo dużą ale normalną.
Sztuczne trzymanie małych rodzin nie jest ani naturalne ani nie pomaga zbytnio rodzinie.

Szymon, jeżeli matki ratunkowe w naturze to 10 % to powiedz mi ile % to matki z przekładanych larw i wychowane w cieplarkach? ;-)

jeżeli nawet 10% zdarza się matek ratunkowych w naturze to i tak te matki są naturalne - występują w naturze. Wierzę, że normalne, naturalne pszczoły, którym nie zabrano instynktu w toku hodowli i selekcji zmienią sobie te matki jak uznają to za słuszne, a matki za wadliwe.
uważam, że z punktu widzenia naturalnej hodowli lepsze są matki ratunkowe niż z przekładanych larw i tyle. tak będę robił, a Ty rób jak uważasz :-)

nie rozumiem tylko dlaczego porównujesz użytkowanie matek ratunkowych do utrzymywania sztucznie nienaturalnie małych rodzin? to są zupełnie inne zagadnienia zupełnie z sobą nie związane.
Można w rodzinie z naturalną matką utrzymywać nienaturalnie dużą siłę, albo dzielić tą rodzinę utrzymując nienaturalnie małą siłę. Ale to zagadnienie ma się nijak do używanych matek (oczywiście nie mówię tu o problemie hodowli selekcjonującej na nienaturalnie duże czy nienaturalnie małe rodziny,a tylko o używanie matek wychowanych w taki a nie inny sposób).

Kuba przy domu też mnie nie ma od poniedziałku do piątku do 18. Jak wyjdzie rój to wyjdzie. jak go złapię to złapię, ale co do zasady zamierzam dzielić co mogę, żeby odbudowywać straty.  
(26.09.2015, 11:20)MrDrone napisał(a): [ -> ]Szymon, jeżeli matki ratunkowe w naturze to 10 % to powiedz mi ile % to matki z przekładanych larw i wychowane w cieplarkach? ;-)

Nie przekręcaj. Nie mówimy o samej technice wykonania tylko o jakości matek z poszczególnych metod.
Matki rojowe i z cichej wymiany to 90% matek. One zapewniają normalne rodziny w przyrodzie.
Rodzina z matką ratunkową to rzadkość w naturze i trwa tylko do wymiany tej matki na rojową lub z cichej wymiany.
To taki backup, żeby rodzina się nie osypała a nie norma.
Wcale nie muszę przekładać larw czy używać cieplarki aby uzyskać matki metodą "z cichej wymiany".


(26.09.2015, 11:20)MrDrone napisał(a): [ -> ]jeżeli nawet 10% zdarza się matek ratunkowych w naturze to i tak te matki są naturalne - występują w naturze. Wierzę, że normalne, naturalne pszczoły, którym nie zabrano instynktu w toku hodowli i selekcji zmienią sobie te matki jak uznają to za słuszne, a matki za wadliwe.
uważam, że z punktu widzenia naturalnej hodowli lepsze są matki ratunkowe niż z przekładanych larw i tyle. tak będę robił, a Ty rób jak uważasz :-)

Ty kierujesz się lenistwem dorabiając do tego teorię, że są równie dobre Uśmiech


(26.09.2015, 11:20)MrDrone napisał(a): [ -> ]nie rozumiem tylko dlaczego porównujesz użytkowanie matek ratunkowych do utrzymywania sztucznie nienaturalnie małych rodzin? to są zupełnie inne zagadnienia zupełnie z sobą nie związane.

Chodziło mi o to, że jeżeli uznać, że ilość rurek jajnikowych przekłada się na ilość czerwiu a to na siłę rodziny, to rodzina z matką ratunkową będzie słabsza od normalnej.
Szymon, stan bezmateczności rodziny jest w przyrodzie normalny i naturalny. czy zdarza się rzadko czy często nieważne -zdarza się. reakcją na ten stan jest wychów matek.
badania wskazują, że matki ratunkowe mają największą rozpiętość ilości rurek jajnikowych - jeżeli to jest wskaźnik tego czy są dobre czy złe oznacza to, że niektóre są bardzo dobre czy nawet wybitne, a inne są słabe. Nie neguję tej prawdy, wiem że tak jest i jak powiedziałem nie interesuje mnie to czy część moich matek będzie słabsza. jeżeli uważasz że to dorabianie teorii to dorabiam teorię ;-) bo tu nie o to chodzi.

Chodzi o to, że to jest naturalny sposób wychowu matki dla pszczół i ja zdecydowałem się tak to robić. Być może zastosuję wskazówkę Bush'a w 2016 i będę "kompresował" ul. jeżeli to jest sposób, żeby mieć większe prawdopodobieństwo że matki będą dobre czy wybitne, to może warto to zastosować.

ale nawet jak będą średnie czy słabe to mi to lata, bo uważam, że to nie ma żadnego, lub prawie żadnego znaczenia w gospodarce amatorskiej czy pół-zawodowej. A zapewne nie ma też znaczenia w zawodowej. Ilość matek słabych będzie względnie znikoma i zapewne zostaną wymienione. Może to się odbije na mniejszych zbiorach w kilku ulach. to dla mnie żaden problem i dziwi mnie czemu problem dla pszczelarzy.

dziwi mnie, ale rozumiem dlaczego. z tego co widzę, pszczelarze są w jakimś szale zbiorów.są opętani tym miodem i ilością korpusów. porównują te zbiory, chcą być lepsi niż inni, bo wtedy są niby lepszymi pszczelarzami, porównują rurki jajnikowe, choć nikt ich na oczy nie widział...

...generalnie lepiej by było dla pszczół, gdyby pszczelarze przysyłali na fora zdjęcia swojego przyrodzenia z linijką zamiast zdjęć plastrów... wówczas byłoby można od razu porównać "kto jest bardziej męski" i można by było nie dręczyć "bogu-ducha-winnych" pszczół tymi wszystkimi metodami intensyfikacji zbiorów i powiększania uli... ;-))

czy są równie dobre? jak mówię z ilości rurek w badaniach wychodzi, że większość z nich jest równie dobra. a jeżeli rodzina będzie mieć matkę z mniejszą ilością rurek i będzie słabsza i będzie mieć mniejsze zbiory to dla mnie ta rodzina (i matka) będzie równie dobra jak każda inna :-) a jeżeli dzięki słabszej rodzinie ma większe szanse na przetrwanie (a takie też są obserwacje... które negujesz) to uznaję, że może być i lepsza ;-)
Nie wiem Bartku czemu się dziwisz.
Co jest w tym dziwnego, że jak ktoś coś robi to chce z tego uzyskać maksymalne wyniki.
Sam pracujesz zawodowo i bierzesz za to jakąś kasę. Czy idziesz do szefa i mówisz, że chciałbyś zarabiać trochę mniej ? No chyba nie Oczko
To samo z pszczołami. Staramy się je tu trzymać możliwie naturalnie nie szkodząc im nadmiernie. Dlaczego więc nie mam im dać matki wyhodowanej metodą zbliżoną do cichej wymiany skoro uważam, że taka matka będzie dla nich a przez to i dla mnie lepsza. Zyskają /w mojej ocenie/ i pszczoły i pszczelarz.
(26.09.2015, 11:20)MrDrone napisał(a): [ -> ]Kuba przy domu też mnie nie ma od poniedziałku do piątku do 18. Jak wyjdzie rój to wyjdzie. jak go złapię to złapię, ale co do zasady zamierzam dzielić co mogę, żeby odbudowywać straty.  

No ale przecież ja nie piszę o łapaniu rojów tylko o tym aby dzielić przed wyrojeniem z matecznikami rojowymi.
Od założenia mateczników do wyrojenia mija trochę czasu. Przecież nie wyroją się następnego dnia.
Szymon,
to wszystko (mówię o założeniach nowoczesnego pszczelarstwa komercyjnego - którego czy chcesz czy nie jesteś wyznawcą) trzyma się kupy i jest logicznie spójne, tylko wg mnie wyrasta z nielogicznych i niewłaściwych założeń.

Bo założeniem jest, że silna rodzina, przynosząca więcej miodu jest "lepsza". że "najlepsza" matka jest "najlepsza". tylko pozostaje pytanie dla kogo to wszystko jest lepsze czy najlepsze?
a skoro jest lepsze to skąd tyle problemów ze śmiertelnością pszczół?

uważam, że jednym z kryteriów powrotu pszczół do natury jest również kwestia wychowu matek zgodnie z naturą -czyli to pszczoły wybiorą larwę i opiekują się nią zgodnie z naturalnym cyklem w naturalnym miejscu (czyli na plastrze).

oczywiście "sztuczny" wychów matek pewnie jest najmniejszym złem w tym wszystkim (mówię o samej metodzie), ale ja po prostu uznaję, że biorę naturę z dobrodziejstwem inwentarza - część umrze,część się wyroi i ucieknie, część będzie słabsza, część nie da miodu itp.
i jeżeli w toku naturalnego cyklu wychowu matek część będzie "słabsza" to będzie. jeżeli pszczoły źle wybiorą i rodzina przez to zginie to ... źle wybiorą i zginie. dzięki temu przetrwają te osobniki które wybierają dobrze.

przykład w innym temacie, ale analogia:
Bush mówi o potrzebie powrotu do pszczół, które potrafią same dokonywać cichej wymiany. Przyjęło się, że kaukazy to potrafią i to straszna wada i trzeba to wykorzenić... i wykorzenia się to z pokolenia na pokolenie, a pszczoły rozmnaża się w taki sposób i starsze matki wymienia się "ręcznie", że ta presja zanika.
Więc wg mnie równie ważną presją jest właściwy wybór ratunkowy pszczół.

Ty wybieraj "najlepiej" a ja wybiorę "naturalnie". i tyle w temacie. :-)
(26.09.2015, 12:56)Borówka napisał(a): [ -> ]
(26.09.2015, 11:20)MrDrone napisał(a): [ -> ]Kuba przy domu też mnie nie ma od poniedziałku do piątku do 18. Jak wyjdzie rój to wyjdzie. jak go złapię to złapię, ale co do zasady zamierzam dzielić co mogę, żeby odbudowywać straty.  

No ale przecież ja nie piszę o łapaniu rojów tylko o tym aby dzielić przed wyrojeniem z matecznikami rojowymi.
Od założenia mateczników do wyrojenia mija trochę czasu. Przecież nie wyroją się następnego dnia.

to zmuszałoby mnie do dokładnych przeglądów co 4 - 5 dni. tego też chcę uniknąć.
Na początku ustalmy, żeby jasność. To ja mam rację a nie Ty Oczko

Cytat:Bo założeniem jest, że silna rodzina, przynosząca więcej miodu jest "lepsza". że "najlepsza" matka jest "najlepsza". tylko pozostaje pytanie dla kogo to wszystko jest lepsze czy najlepsze?

Normalna rodzina jest lepsza od słabej. O tym mówiłem.
Lepsze jest i dla pszczół i dla pszczelarza. Nie wmówisz mi, że pszczoły wolą żyć w słabej koloni narażone na wszelkie tego konsekwencje. Każdy organizm chce być wystarczająco silny.

Cytat:uważam, że jednym z kryteriów powrotu pszczół do natury jest również kwestia wychowu matek zgodnie z naturą -czyli to pszczoły wybiorą larwę i opiekują się nią zgodnie z naturalnym cyklem w naturalnym miejscu (czyli na plastrze).

Już Ci tłumaczyłem, że matki ratunkowe to konieczność a nie super metoda, którą pszczoły preferują. Gdyby tak było to nie byłoby cichej wymiany tylko pierw zaciukały by aktualną matkę a potem ciągnęły mateczniki ratunkowe.

Cytat:przykład w innym temacie, ale analogia:
Bush mówi o potrzebie powrotu do pszczół, które potrafią same dokonywać cichej wymiany....
Więc wg mnie równie ważną presją jest właściwy wybór ratunkowy pszczół.

Z Bushem zgadzam się w 100% z Tobą nie Uśmiech
Cytat:Na początku ustalmy, żeby jasność. To ja mam rację a nie Ty Oczko

hehe ;-) jesteś jak moja żona ;-)

Cytat:Normalna rodzina jest lepsza od słabej. O tym mówiłem.
Lepsze jest i dla pszczół i dla pszczelarza. Nie wmówisz mi, że pszczoły wolą żyć w słabej koloni narażone na wszelkie tego konsekwencje. Każdy organizm chce być wystarczająco silny.
 
no ale Ty cały czas uważasz, że z matką ratunkową to nie jest normalna rodzina... i z tym się nie zgadzam ;-)

Cytat:Już Ci tłumaczyłem, że matki ratunkowe to konieczność a nie super metoda, którą pszczoły preferują. Gdyby tak było to nie byłoby cichej wymiany tylko pierw zaciukały by aktualną matkę a potem ciągnęły mateczniki ratunkowe.

no jasne że konieczność. ale czy ja to neguję? mówię tylko, że to metoda naturalna, która jest dobra czy wystarczająca. nie jest super. najlepsza byłaby rojowa. potem dla mnie ratunkowa, a na koniec przez przekładanie larw i inne zabawy. 

Cytat:
Cytat:przykład w innym temacie, ale analogia:
Bush mówi o potrzebie powrotu do pszczół, które potrafią same dokonywać cichej wymiany....
Więc wg mnie równie ważną presją jest właściwy wybór ratunkowy pszczół.

Z Bushem zgadzam się w 100% z Tobą nie Uśmiech

no ale Bush wychowuje matki ratunkowe ... ;-) cieszę się, wobec tego, że przyznajesz mu rację ;-)
nie wiem jaka jest jego motywacja. ja swoją Ci podałem, myślę, że on ma podobną.
Według prawidła pszczelarskiego i dostępnej literatury przyjmuje się, że matka z cichej wymiany jest lepsza od rojowej a rojowa lepsza od ratunkowej... oraz na najwyższym poziomie stoi komercyjna po reproduktorce...

Z praktycznej strony to najbardziej chciałoby się mieć matki z cichej wymiany, albo poddane larwy do rodzin w stanie rojowym... Da się to zrobić i tak się robi...
Matki ratunkowe też są bardzo dobre jeżeli tworzy je fajna stabilna rodzinka... Mogą one słabiej wypadać gdy powstaną w mikrusach bądź pszczoły nie będą miały odpowiednich larw do wychowu...

Tak czy inaczej reszta to loteria bo dużo również zależy od unasiennienia matki i tego jak będzie później czerwiła...

Dlatego trzeba mieć matki każdego rodzaju w pasiece i trafić w dobry okres na unasiennianie
Dodam tylko, że pogoda i pożytki /w zasadzie ich brak/ mogą zniweczyć wszystko.
Stron: 1 2