FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Pasieka dzikusów w lesie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
Dobra, dopytujecie się, to napiszę coś w odpowiednim dziale Uśmiech Nie miałem w planach się jeszcze aktywnie udzielać, wszystko przez luźniejszą chwilę, do tej pory czytanie was mi wystarczało Uśmiech

Jak już pisałem, pasieka chodzi za mną od dłuższego czasu. Do tej pory wszystkie moje pomysły były ubijane w zarodku przez tradycyjne pszczelarstwo. Raczej byłem zniechęcany niż zachęcany Oczko Ojciec do tej pory ma traumę po pszczołach pradziadka. Z jego opisu łapał rójki Apis melifera melifera, ponoć żądliło niemiłosiernie. Kontakt z pszczołami miałem do tej pory niewielki.

Mieszkam w mieście, w bloku, gdzie mam szanse na pszczoły żadne. Ale mam skrawek lasu z łąką, mogę sobie postawić ule lub zrobić barcie i nikomu nie przeszkadzać. Problem leży tylko w tym, że do tej pory nie byłem w stanie tam zbyt często jeździć ze względu na odległość. Według współczesnych norm oznaczało to, że nie dam tak rady i że nie ma to kompletnie sensu. Że pszczoły zostaną skazane na zagładę jeśli ich nie zakarmię, nie przestawię korpusów czy ramek by się nie wyroiły, itd. Ale ze współczesnego pszczelarstwa, trafiłem w końcu na tematy PN, potem tematy barci, a w końcu i same dzikie pszczoły. Zaczęło do mnie w końcu docierać, że pszczoły świetnie radzą sobie bez ludzi i pszczelarze wyolbrzymiają problem. Przecież dzikich pszczół nikt nie zakarmia nie manipuluje ramkami ani korpusami, barcie w lesie są zaś praktycznie bezobsługowe. Czyli, że w sumie mogę mieć pszczoły?

Wiem, że dla wielu tradycjonalistów będę solą w oku. Większość określi mnie jako "trzymacza", "siewce zarazy" Oczko Na szczęście o moich pszczołach  (oprócz powiatowej inspekcji weterynaryjnej) nikt się dowiadywać nie musi. A sąsiednia pasieka (wypatrzyłem 5-6 uli) jest oddalona o trochę ponad kilometr. Pszczoły chcę mieć dla pszczół, narazie nie planuje na nich zarabiać bo nie muszę, tyle co na własny użytek cokolwiek odebrać i co by pszczoły nie zardzewiały rozleniwione w ulach Oczko

Jaki jest mój plan? Wbrew pozorom nie jest oparty o strategię MrDrone'a i jego intensywne rozmnażanie, chciałbym by taka właśnie była bo wierzę w celowość tego rozwiązania, ale zwyczajnie nie znajdę na to czasu. Znajdę czas by doglądać, ale nie znajdę czasu by hodować. W świecie idealnym chciałbym mieć dark bee i zaimportować matki z kilku hodowli w Norwegii by zalać okolicę ciemnymi trutniami. Niestety świat nie jest idealny, ja nie jestem idealny, więc w pierwszym roku chcę się oswoić na czymś łagodniejszym niż nasze Kampinosy Uśmiech

Główne założenia:
- start od 2-5 rodzin, najlepiej z różnych pasiek. Liczba zależna ile zajmie mi zakładanie każdego pnia i ile uli wyprodukuje.
- chce zebrać od 4-10 słoików miodu rocznie i tyle obnóży pyłkowych ile się uda będąc tam na miejscu w ciągu 4-6h (czysty biznes Oczko )
- ule typu Warre powiększone o 15mm (opiszę dalej),
- każdy ul odrazu kompletny po 3-5 korpusów (wys 19-23 cm), niech mają odrazu wysoko jak w barci,
- myślę na nieco rzadszym niż to robi się standardowo rozmieszczeniu uli,
- rozmnażanie przez rójki i porozstawiane po kolicy rojołapki w postaci kompletnych uli z zanętą z plastrów. A jak wybiorą inaczej, to znajdzie się i kilka dziupli Oczko Później być może również poprzez podział rodzin.
- leczenie jedynie bez chemii, jeśli będzie dziać się coś naprawdę złego. I tu jak wszyscy będę eksperymentował: cukier puder w okresach bez czerwiu, lub podgrzewanie rodzin w okolice 40 stopni, o ile znajdę na to czas Uśmiech (Trzymacz!)
- rozsianie w lesie i na łące roślin miodo i pyłkodajnych,
- balia z wodą przykryta deskami i folią aby zminimalizować parowanie na źródło wody,
- ule pod nadzorem kamer leśnych z modułem gsm,
- przegląd pasieki średnio raz w miesiącu (częściej w sezonie, rzadziej w zimę)
- w planach używanie: przegonek, podnośnika do uli warre
- pożytki głównie leśne, z kilkoma ha łąk, sadem i kwietnikami.

Budowa uli:
Warre powiększony z 300x300x200 do 315x315xH, dzięki temu wchodzi ramka warszawska poszerzana nadstawkowa 300x130. Będzie to half-frame dociągnięty do wysokości deski, więc H kształtuje się od 140mm do 220mm, celuje w 210mm. Ul jednościenny z deski podłogowej 25mm grubości. Na wylotki się jeszcze nie zdecydowałem, rozważam górne oraz gdzieś po środku (aby nie mieć problemu z gryzoniami czy trawą). Dennica osiatkowana wypełniona próchnem brzozowo-sosnowym, będzie to po prostu osiatkowany pół korpus wysokości 100 - 110mm. Jeden korpus mieści 9 ramek. Ule nietypowe, więc liczę że nikt się nie połasi. W tej chwili mam ramek na około 30 korpusów, ale jeszcze ani jednego korpusu.

Ktoś zasugerował dołączenie do stowarzyszenia. Jeśli mnie przyjmiecie, to bardzo chętnie, ale wolę poczekać aż będę pewny, że wszystko wypali. Nie chcę wam robić przeciągu Uśmiech Głupio bym się czuł jakby później nic z tego nie wyszło, a sytuacja ostatnio zmienia mi się bardzo dynamicznie.

I to chyba tyle, jakieś pytania?
(08.10.2015, 08:42)kosz85 napisał(a): [ -> ]Ktoś zasugerował dołączenie do stowarzyszenia. Jeśli mnie przyjmiecie, to bardzo chętnie, ale wolę poczekać aż będę pewny, że wszystko wypali. Nie chcę wam robić przeciągu Uśmiech Głupio bym się czuł jakby później nic z tego nie wyszło, a sytuacja ostatnio zmienia mi się bardzo dynamicznie.

I to chyba tyle, jakieś pytania?

Według mnie możesz jak najbardziej jeśli zamierzasz spełniać nasz regulamin w swojej pasiece. Nie widzę specjalnej różnicy kiedy w momencie wstąpienia nie ma się żadnej rodziny bo się straciło i zamierza mieć z faktem kiedy dopiero zamierza się zacząć. Zresztą kolega Emzarek też w momencie wstępowania chyba nie miał żadnej. Popraw mnie Emzarek jeśli się mylę. Ja jak wstępowałem to miałem wszystkie rodziny już martwe w pasiece.
Kilka uwag:
  • do weterynarii nic nie musisz zgłaszać jak nie dystrybuujesz miodu
  • gospodarka rojowa jak Cię nie ma na miejscu, praktycznie niewykonalna
  • deska podłogowa jest twarda czyli ma dużą gęstość więc średnio nadaje się na ule jednościenne
  • ul moim zdaniem do dupy, za mały przekrój poprzeczny, zrób sobie LN lub Dadanta
  • pszczoły na początek kup łagodne, trzymające się plastrów i plenne np. Elgony. Jak się poduczysz to wymienisz na co będziesz chciał. Na początku trzeba sobie ułatwiać a nie utrudniać.
  • najlepiej kup pakiety, lepiej 5 rodzin niż 2
  • dennica osiatkowana, próchno zostaw oszołomom Oczko
  • od razu dorób podkarmiaczki powałkowe, bo las potrafi być bardzo ubogi

Nie zastanawiaj się za wiele, tylko szykuj sprzęt, organizuj pakiety i do roboty. Samo się nie zrobi.
Im mniej sprzętu tym lepiej. Powodzenia
Bardzo dobrze, Siewco Zarazy i Trzymaczu ;-)
obawiam się, że rozmnażanie przez rójki Ci nie wyjdzie przy wizytach raz w miesiącu. Oczywiście nawet jak wyjdzie rójka to nie dramat, pszczoły będą słabsze, spadnie dynamika rozwoju i dostaną przerwę w czerwieniu i młodą matkę. Więc o ile nie walczysz o ilość słoików miodu to nawet będzie dobrze jak rójka ucieknie ;-) a jak będzie jeszcze lepiej to nikt jej nie złapie tylko zagnieździ się w lesie. :-)

natomiast rozmnażać można bez problemu przez podział nie będąc często na pasiece. bez wyszukiwania matki dzielisz na pół w maju - jedyne co musisz sprawdzić to obecność jajeczek w obu połowach. Po miesiącu rodzinę, która miała matkę, a która powinna się szybciej rozbudować dzielisz znów na pół na tej samej zasadzie. Jak dobrze pójdzie to w początku lipca możesz pokusić się o podział tej rodziny, która w maju nie dostała matki lub kolejny raz tą która ma cały czas starą matkę (bo w tej rozwój powinien iść ładnie cały czas). w ten sposób teoretycznie z silnej rodziny wiosną możesz mieć 4 czy 5 jesienią.
Oczywiście nie zachęcam - bo to decyzja każdego - tylko mówię, że do licznych podziałów wcale nie trzeba mieć ulików weselnych i bawić się w hodowlę. Wymaga to tyle czasu ile przeniesienie korpusa w inne miejsce po sprawdzeniu czy są w nim jajeczka.

ja u siebie poideł nie mam i żyją. zakładam, że w lesie są w stanie znaleźć sobie wodę. no chyba że to jakiś bardzo suchy las.
próbować i walczyć trzeba. ;-) tylko nie bierz "najlepszych" matek od "najlepszych" hodowców ;-)
(08.10.2015, 09:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Kilka uwag:
  • do weterynarii nic nie musisz zgłaszać jak nie dystrybuujesz miodu
  • gospodarka rojowa jak Cię nie ma na miejscu, praktycznie niewykonalna
  • deska podłogowa jest twarda czyli ma dużą gęstość więc średnio nadaje się na ule jednościenne
  • ul moim zdaniem do dupy, za mały przekrój poprzeczny, zrób sobie LN lub Dadanta
  • pszczoły na początek kup łagodne, trzymające się plastrów i plenne np. Elgony. Jak się poduczysz to wymienisz na co będziesz chciał. Na początku trzeba sobie ułatwiać a nie utrudniać.
  • najlepiej kup pakiety, lepiej 5 rodzin niż 2
  • dennica osiatkowana, próchno zostaw oszołomom Oczko
  • od razu dorób podkarmiaczki powałkowe, bo las potrafi być bardzo ubogi

Szymon, czyżbyś zwyzywał mnie od oszołomów? haha ;-)

moje zdanie to ul byle jaki, ale ja raczej w mniejszy przekrój niż wielkopolski bym nie wchodził. gorzej, że kolega ma już ramki ;-) no ale to można sprzedać tym co mają nadstawki do warszawiaków. 

co do tych łagodnych pszczół to się nie zgadzam. Oczywiście nie chodzi o to, żeby sobie utrudnić i kupić "bestie". chodzi o to, żeby kupić "normalne" pszczoły. takie co to i użądlić potrafią i być spokojne też. więc nie słuchaj Szymona, bo to też oszołom ;-))
(08.10.2015, 09:13)MrDrone napisał(a): [ -> ]Szymon, czyżbyś zwyzywał mnie od oszołomów? haha ;-)

Tak Oczko

p.s. Nie słuchaj Bartka, bo to oszołom Uśmiech
(08.10.2015, 09:15)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(08.10.2015, 09:13)MrDrone napisał(a): [ -> ]Szymon, czyżbyś zwyzywał mnie od oszołomów? haha ;-)

Tak Oczko

p.s. Nie słuchaj Bartka, bo to oszołom Uśmiech

ech, żyję w toksycznym środowisku... ;-)) 
Szymon nie możesz pisać, ze ul Warre jest do dupy bo możesz tym urazić uczucia piewców tych uli jak i ideologów całej koncepcji Abbé Émile Warré. Ule Kenijskie THB i Warre są aktualnie najbardziej modne u w pszczelarstwie naturalnym. Do dobrego smaku należy nie krytykowanie ich konstrukcji. Uważaj na słowa. Są granice.

Mam nadzieję, ze zostanie to poruszone na zjeździe.

Szczerbol Szczerbol Szczerbol
Do leżaków TBH nic nie mam. Jak miałby mieć gospodarkę bezramkową to właśnie TBH bym sobie zrobił ze względu na wygodę obsługi. Warre, Japończyki czy inne wynalazki korpusowe bezramkowe to jakieś nieporozumienie.
Szymon ja nie zacząłem od łagodnych pszczół. Moje pszczoły nie były takie jak przedwojenne ale też nie były Buskfastami takimi które miałem w odkładzie w tym roku co to można wszystko przy nich robić bez kapelusza.
Moje pszczoły schodziły z plastra.

Osobiście wiele razy w życiu kierowałem się zasadą wskakiwania na głęboką wodę i uważam, że zwykle dobrze na tym wychodziłem. Ale co kto lubi oczywiście. Każdy krok, każdego człowieka, z pragmatycznego punktu widzenia, w kierunku PN jest dobry. Nawet jeśli jest to metoda powolnych kroczków.
(08.10.2015, 09:45)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Do leżaków TBH nic nie mam. Jak miałby mieć gospodarkę bezramkową to właśnie TBH bym sobie zrobił ze względu na wygodę obsługi. Warre, Japończyki czy inne wynalazki korpusowe bezramkowe to jakieś nieporozumienie.

W takim razie jesteś nietolerancyjnym warrofobem. Duży uśmiech

p.s. sorry nie mogłem się powstrzymać ale już kończę. 
Pszczelarstwa człowiek uczy się przez praktykę połączoną z obserwacją. Im pszczelarz bardziej doświadczony tym mniej potrzebuje obserwacji aby wiedzieć co w ulu piszczy. Dlatego napisałem, że dobrze mieć pszczoły łagodne i trzymające się plastra, bo to ułatwia tą obserwację i prawidłową ocenę stanu rodziny. Dodałem również plenność, gdyż początkujący pszczelarz robi masę błędów, które mogą odbić się na sile rodziny. Plenna pszczoła pomaga niwelować/nadrabiać te błędy.
Po roku, dwóch można mieć każdą pszczołę a nawet powinno się mieć kilka diabłów, żeby nauczyć się przy nich pracować. Ja miałem pecha i spotkałem diabły na początku swego pszczelarstwa. Nie polecam nikomu, bo to jest walka a nie nauka.
ee tam. mięczak jesteś ;-)
a tak serio to jasne, że jak są prawdziwe diabły to gorzej... ja miałem takie przez około miesiąca i gdyby się nie uspokoiły to zapewne nie chciałbym ich trzymać dłużej ;-) ale mam różne pszczoły, które w różnych okresach zachowują się różnie ;-) i tak u mnie zostanie. Nie ma co szukać diabłów, ale jeżeli to nie diabeł wcielony, a diabeł malowany to mogą być ;-) pszczoła ma być "normalna", ma nas też uczyć kiedy i jak do niej podejść. te moje w maju były takie, że jak podniosłem daszek to miałem 100 na sobie w 2 sekundy... takich nie polecam ;-)
(08.10.2015, 08:50)Borówka napisał(a): [ -> ]Według mnie możesz jak najbardziej jeśli zamierzasz spełniać nasz regulamin w swojej pasiece.

Ok, jak będę mieć zbudowany pierwszy ul to się zgłoszę, bo co to za pszczelarz bez ula Oczko


(08.10.2015, 09:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]do weterynarii nic nie musisz zgłaszać jak nie dystrybuujesz miodu

Sądziłem, że to obowiązek, ale dzięki za info, doczytam w ustawie.


(08.10.2015, 09:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]deska podłogowa jest twarda czyli ma dużą gęstość więc średnio nadaje się na ule jednościenne
ul moim zdaniem do dupy, za mały przekrój poprzeczny, zrób sobie LN lub Dadanta
(...)
dennica osiatkowana, próchno zostaw oszołomom Oczko
od razu dorób podkarmiaczki powałkowe, bo las potrafi być bardzo ubogi

Deska najtańsza sosnowa z marketu, to jedyny tani i sensowny materiał do którego mam dostęp (i mogę pociąć na miejscu - przypominam, mieszkam w bloku). 6 korpusów 21cm wysokości i daszek wychodzi mnie poniżej 50zł. Nie ważne ile przetrwa. Jak wytrwam to na przyszłą zimę będę mógł przeznaczyć i 300zł na ul, w tym roku przeznaczony na to budżet zje sprzęt i ramki, a w przyszłym pszczoły.
Nie ukrywam, że myśałem zarówno o LN 3/4 jak i Dadancie 1/2, wybrałem Warre, ze względów filozoficznych i praktycznych. Po 1 więcej mi się zmieści korpusów warre do samochodu (mniejsza pusta przestrzeń). Po 2 bardziej przypominają układem barć i pozwalają zabierać mniejszą ilość miodu operując jedynie korpusami. Ale w pełni rozumiem twoje argumenty odnośnie rozmiaru. Po 3 podoba mi się idea sprawnej pracy z podnośnikiem
Dennica, taki ot wybór, musisz się pogodzić Język Będzie dobra wentylacja dzięki siatce, a nie będzie bezpośrednio wiało, dzięki próchnie. W naturze pszczoły żyją z próchnem za pan brat.
O podkarmiaczkach oczywiście pomyślę.


(08.10.2015, 09:45)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Warre, Japończyki czy inne wynalazki korpusowe bezramkowe to jakieś nieporozumienie.

A to wszystko w porządku, mój będzie ramkowy Język

(08.10.2015, 09:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]gospodarka rojowa jak Cię nie ma na miejscu, praktycznie niewykonalna
(08.10.2015, 09:06)MrDrone napisał(a): [ -> ]obawiam się, że rozmnażanie przez rójki Ci nie wyjdzie przy wizytach raz w miesiącu. Oczywiście nawet jak wyjdzie rójka to nie dramat, pszczoły będą słabsze, spadnie dynamika rozwoju i dostaną przerwę w czerwieniu i młodą matkę. Więc o ile nie walczysz o ilość słoików miodu to nawet będzie dobrze jak rójka ucieknie ;-) a jak będzie jeszcze lepiej to nikt jej nie złapie tylko zagnieździ się w lesie. :-)

natomiast rozmnażać można bez problemu przez podział nie będąc często na pasiece. bez wyszukiwania matki dzielisz na pół w maju - jedyne co musisz sprawdzić to obecność jajeczek w obu połowach. Po miesiącu rodzinę, która miała matkę, a która powinna się szybciej rozbudować dzielisz znów na pół na tej samej zasadzie. Jak dobrze pójdzie to w początku lipca możesz pokusić się o podział tej rodziny, która w maju nie dostała matki lub kolejny raz tą która ma cały czas starą matkę (bo w tej rozwój powinien iść ładnie cały czas). w ten sposób teoretycznie z silnej rodziny wiosną możesz mieć 4 czy 5 jesienią.
Oczywiście nie zachęcam - bo to decyzja każdego - tylko mówię, że do licznych podziałów wcale nie trzeba mieć ulików weselnych i bawić się w hodowlę. Wymaga to tyle czasu ile przeniesienie korpusa w inne miejsce po sprawdzeniu czy są w nim jajeczka.

O wspomnianej metodzie dzielenia czytałem i chyba rzeczywiście przy tak rzadkim odwiedzaniu pasieki warto na nią postawić w pierwszej kolejności. Dzięki za radę, muszę poczytać o niej więcej. Co do dziupli to znajdzie się kilka. A roi nie ma komu wyłapać, nawet grzybów nikt nie zbiera! Koniec świata Duży uśmiech 
Z rojołapek nie zrezygnuję, a nóż im podpasuje Uśmiech Mam zamiar je robić z korpusów po miodobraniu. Niestety mam też trochę szerszeni w takich lokacjach, oby się tam nie osiedlały, wylotek będzie wąski Uśmiech 2tyg temu widziałem, że 110letni kasztan na skraju działki mi zasiedliły, a że jest ich sporo widać, bo zdzierają korę z młodych drzew.

(08.10.2015, 09:06)MrDrone napisał(a): [ -> ]ja u siebie poideł nie mam i żyją. zakładam, że w lesie są w stanie znaleźć sobie wodę. no chyba że to jakiś bardzo suchy las.
próbować i walczyć trzeba. ;-) tylko nie bierz "najlepszych" matek od "najlepszych" hodowców ;-)

W tym roku strasznie sucho, nawet okoliczne jeziorka poschły, przeszedłem przez jedno środkiem suchą nogą, więc naprawdę jest źle :|


(08.10.2015, 09:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]pszczoły na początek kup łagodne, trzymające się plastrów i plenne np. Elgony. Jak się poduczysz to wymienisz na co będziesz chciał. Na początku trzeba sobie ułatwiać a nie utrudniać.
najlepiej kup pakiety, lepiej 5 rodzin niż 2

Nie zastanawiaj się za wiele, tylko szykuj sprzęt, organizuj pakiety i do roboty. Samo się nie zrobi.
Im mniej sprzętu tym lepiej. Powodzenia

Elgony to mój pierwszy wybór, ale myślałem też o jakichś kaukazach albo zwykłych krainkach. Na Elgony to te moje Warre, rzeczywiście mogą być za małe, bo one jak zaczną się rozwijać to i garaż okaże się niewystarczający.
Dziękuję za rady "rzuć się na głęboką wodę", "agresywne są ok" Język Z takim nastawieniem, to po 3 wizytach w pasiece wróciłbym z Raidem zamiast podkurzacza Język Wole zacząć bez zbytnich wrażeń i emocji, nauczyć się na błędach, a dopiero potem pomyśleć o czystokrwistych czarunlkach Uśmiech Natomiast co do 5 rodzin, zgadzam się, tak czytałem, że jest to znacznie lepszy start niż 1 czy 2, jakby mógł sądzić laik. Zobaczymy jak to wpisze się w budżet. Docelowo nie przeraża mnie myśl i o 50 pniach, szczególnie przy takiej gospodarce - pytanie jak to będzie z pożytkami.
(08.10.2015, 11:59)kosz85 napisał(a): [ -> ]Deska najtańsza sosnowa z marketu, to jedyny tani i sensowny materiał do którego mam dostęp (i mogę pociąć na miejscu - przypominam, mieszkam w bloku).

Jak sosnowa to ok, może być. Na podłogę się nie nadaję ale ul może być :)
Tylko może być problem z wilgotnością. Te marketowe to przeważnie suche. Jak dasz je na powietrze, dostaną wilgoci i zacznie się "taniec z gwiazdami". Zamów sobie, jak możesz, deski w stanie powietrzno-suchym u stolarza. Będzie trochę drożej ale pewniej.

(08.10.2015, 11:59)kosz85 napisał(a): [ -> ]Nie ukrywam, że myśałem zarówno o LN 3/4 jak i Dadancie 1/2, wybrałem Warre, ze względów filozoficznych i praktycznych.

To pomyśl jeszcze raz nie mieszając do tego filozofii tylko zdrowy rozsądek :)

(08.10.2015, 11:59)kosz85 napisał(a): [ -> ]Po 3 podoba mi się idea sprawnej pracy z podnośnikiem

Srał pies podnośniki. Bozia ręce dała to dźwigaj. Kolejny niepotrzebny element :)
no ja bym też nie szedł w takie malutkie uliki. ale to kwestia wyboru. jak wolisz takie to nie słuchaj innych. choć z praktycznego punktu widzenia na 99% "ci inni" mają rację ;-) i raczej nie porównywałbym tego do barci czy dziupli, bo każda dziupla jest inna. to chyba Bush mówił o gnieździe w wielkim poziomym konarze gdzie gniazdo było niskie, a długie. i jak to porównać do japończyka czy warre? ;-) ... no chyba że wywróconego ;-)
(08.10.2015, 11:59)kosz85 napisał(a): [ -> ]
(08.10.2015, 08:50)Borówka napisał(a): [ -> ]Według mnie możesz jak najbardziej jeśli zamierzasz spełniać nasz regulamin w swojej pasiece.

Ok, jak będę mieć zbudowany pierwszy ul to się zgłoszę, bo co to za pszczelarz bez ula Oczko


(08.10.2015, 09:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]do weterynarii nic nie musisz zgłaszać jak nie dystrybuujesz miodu

Sądziłem, że to obowiązek, ale dzięki za info, doczytam w ustawie.


(08.10.2015, 09:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]deska podłogowa jest twarda czyli ma dużą gęstość więc średnio nadaje się na ule jednościenne
ul moim zdaniem do dupy, za mały przekrój poprzeczny, zrób sobie LN lub Dadanta
(...)
dennica osiatkowana, próchno zostaw oszołomom Oczko
od razu dorób podkarmiaczki powałkowe, bo las potrafi być bardzo ubogi

Deska najtańsza sosnowa z marketu, to jedyny tani i sensowny materiał do którego mam dostęp (i mogę pociąć na miejscu - przypominam, mieszkam w bloku). 6 korpusów 21cm wysokości i daszek wychodzi mnie poniżej 50zł. Nie ważne ile przetrwa. Jak wytrwam to na przyszłą zimę będę mógł przeznaczyć i 300zł na ul, w tym roku przeznaczony na to budżet zje sprzęt i ramki, a w przyszłym pszczoły.
Nie ukrywam, że myśałem zarówno o LN 3/4 jak i Dadancie 1/2, wybrałem Warre, ze względów filozoficznych i praktycznych. Po 1 więcej mi się zmieści korpusów warre do samochodu (mniejsza pusta przestrzeń). Po 2 bardziej przypominają układem barć i pozwalają zabierać mniejszą ilość miodu operując jedynie korpusami. Ale w pełni rozumiem twoje argumenty odnośnie rozmiaru. Po 3 podoba mi się idea sprawnej pracy z podnośnikiem
Dennica, taki ot wybór, musisz się pogodzić Język Będzie dobra wentylacja dzięki siatce, a nie będzie bezpośrednio wiało, dzięki próchnie. W naturze pszczoły żyją z próchnem za pan brat.
O podkarmiaczkach oczywiście pomyślę.


(08.10.2015, 09:45)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Warre, Japończyki czy inne wynalazki korpusowe bezramkowe to jakieś nieporozumienie.

A to wszystko w porządku, mój będzie ramkowy Język

(08.10.2015, 09:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]gospodarka rojowa jak Cię nie ma na miejscu, praktycznie niewykonalna
(08.10.2015, 09:06)MrDrone napisał(a): [ -> ]obawiam się, że rozmnażanie przez rójki Ci nie wyjdzie przy wizytach raz w miesiącu. Oczywiście nawet jak wyjdzie rójka to nie dramat, pszczoły będą słabsze, spadnie dynamika rozwoju i dostaną przerwę w czerwieniu i młodą matkę. Więc o ile nie walczysz o ilość słoików miodu to nawet będzie dobrze jak rójka ucieknie ;-) a jak będzie jeszcze lepiej to nikt jej nie złapie tylko zagnieździ się w lesie. :-)

natomiast rozmnażać można bez problemu przez podział nie będąc często na pasiece. bez wyszukiwania matki dzielisz na pół w maju - jedyne co musisz sprawdzić to obecność jajeczek w obu połowach. Po miesiącu rodzinę, która miała matkę, a która powinna się szybciej rozbudować dzielisz znów na pół na tej samej zasadzie. Jak dobrze pójdzie to w początku lipca możesz pokusić się o podział tej rodziny, która w maju nie dostała matki lub kolejny raz tą która ma cały czas starą matkę (bo w tej rozwój powinien iść ładnie cały czas). w ten sposób teoretycznie z silnej rodziny wiosną możesz mieć 4 czy 5 jesienią.
Oczywiście nie zachęcam - bo to decyzja każdego - tylko mówię, że do licznych podziałów wcale nie trzeba mieć ulików weselnych i bawić się w hodowlę. Wymaga to tyle czasu ile przeniesienie korpusa w inne miejsce po sprawdzeniu czy są w nim jajeczka.

O wspomnianej metodzie dzielenia czytałem i chyba rzeczywiście przy tak rzadkim odwiedzaniu pasieki warto na nią postawić w pierwszej kolejności. Dzięki za radę, muszę poczytać o niej więcej. Co do dziupli to znajdzie się kilka. A roi nie ma komu wyłapać, nawet grzybów nikt nie zbiera! Koniec świata Duży uśmiech 
Z rojołapek nie zrezygnuję, a nóż im podpasuje Uśmiech Mam zamiar je robić z korpusów po miodobraniu. Niestety mam też trochę szerszeni w takich lokacjach, oby się tam nie osiedlały, wylotek będzie wąski Uśmiech 2tyg temu widziałem, że 110letni kasztan na skraju działki mi zasiedliły, a że jest ich sporo widać, bo zdzierają korę z młodych drzew.

(08.10.2015, 09:06)MrDrone napisał(a): [ -> ]ja u siebie poideł nie mam i żyją. zakładam, że w lesie są w stanie znaleźć sobie wodę. no chyba że to jakiś bardzo suchy las.
próbować i walczyć trzeba. ;-) tylko nie bierz "najlepszych" matek od "najlepszych" hodowców ;-)

W tym roku strasznie sucho, nawet okoliczne jeziorka poschły, przeszedłem przez jedno środkiem suchą nogą, więc naprawdę jest źle :|


(08.10.2015, 09:02)Krzyżak napisał(a): [ -> ]pszczoły na początek kup łagodne, trzymające się plastrów i plenne np. Elgony. Jak się poduczysz to wymienisz na co będziesz chciał. Na początku trzeba sobie ułatwiać a nie utrudniać.
najlepiej kup pakiety, lepiej 5 rodzin niż 2

Nie zastanawiaj się za wiele, tylko szykuj sprzęt, organizuj pakiety i do roboty. Samo się nie zrobi.
Im mniej sprzętu tym lepiej. Powodzenia

Elgony to mój pierwszy wybór, ale myślałem też o jakichś kaukazach albo zwykłych krainkach. Na Elgony to te moje Warre, rzeczywiście mogą być za małe, bo one jak zaczną się rozwijać to i garaż okaże się niewystarczający.
Dziękuję za rady "rzuć się na głęboką wodę", "agresywne są ok" Język Z takim nastawieniem, to po 3 wizytach w pasiece wróciłbym z Raidem zamiast podkurzacza Język Wole zacząć bez zbytnich wrażeń i emocji, nauczyć się na błędach, a dopiero potem pomyśleć o czystokrwistych czarunlkach Uśmiech Natomiast co do 5 rodzin, zgadzam się, tak czytałem, że jest to znacznie lepszy start niż 1 czy 2, jakby mógł sądzić laik. Zobaczymy jak to wpisze się w budżet. Docelowo nie przeraża mnie myśl i o 50 pniach, szczególnie przy takiej gospodarce - pytanie jak to będzie z pożytkami.

Czystokrwiste czarnulki to piękne i łagodne pszczoły. Wystrzegaj się złośliwych zmieszancowanych krainek... podjedz do mnie wiosną to wybierzemy jakieś matki pod Ciebie. Sam sprawdzisz które Ci pasują 
(08.10.2015, 15:47)bonluk napisał(a): [ -> ]Czystokrwiste czarnulki to piękne i łagodne pszczoły. Wystrzegaj się złośliwych zmieszancowanych krainek... podjedz do mnie wiosną to wybierzemy jakieś matki pod Ciebie. Sam sprawdzisz które Ci pasują 

Czyli wszystkie geny AMM które sobie załatwiłeś łącznie z przedwojennymi uważasz na razie za zupełnie w porządku do hodowli?
(08.10.2015, 16:05)Borówka napisał(a): [ -> ]
(08.10.2015, 15:47)bonluk napisał(a): [ -> ]Czystokrwiste czarnulki to piękne i łagodne pszczoły. Wystrzegaj się złośliwych zmieszancowanych krainek... podjedz do mnie wiosną to wybierzemy jakieś matki pod Ciebie. Sam sprawdzisz które Ci pasują 

Czyli wszystkie geny AMM które sobie załatwiłeś łącznie z przedwojennymi uważasz na razie za zupełnie w porządku do hodowli?

No jasne, że tak. Mam gorsze czyli bardziej zjadliwe pszczoły do których zaglądam raz na 3 miesiące 
(08.10.2015, 18:27)bonluk napisał(a): [ -> ]
(08.10.2015, 16:05)Borówka napisał(a): [ -> ]
(08.10.2015, 15:47)bonluk napisał(a): [ -> ]Czystokrwiste czarnulki to piękne i łagodne pszczoły. Wystrzegaj się złośliwych zmieszancowanych krainek... podjedz do mnie wiosną to wybierzemy jakieś matki pod Ciebie. Sam sprawdzisz które Ci pasują 

Czyli wszystkie geny AMM które sobie załatwiłeś łącznie z przedwojennymi uważasz na razie za zupełnie w porządku do hodowli?

No jasne, że tak. Mam gorsze czyli bardziej zjadliwe pszczoły do których zaglądam raz na 3 miesiące 

A zdarzyło Ci się jakąś odpuścić i wymienić matkę z tego powodu?
Wcześniej wymieniałem matki ale nie ze względu na obronność bo to mi jakoś nigdy nie przeszkadzało. Zazwyczaj wymieniałem wtedy widziałem, że rodzina stoi w miejscu a powinna iść do przodu. Wymieniałem też swego czasu rojowe z gównom modłom. Później doszedłem do wniosku, że to była największa głupota bo takie matki pięknie szły z czerwienie w roju a wymienić można było zawsze jesienią. Ogólnie wymiany zawsze były wtedy kiedy trafiały się inne wartościowe pszczoły warte sprawdzenia...
(09.10.2015, 10:18)bonluk napisał(a): [ -> ]Wcześniej wymieniałem matki ale nie ze względu na obronność bo to mi jakoś nigdy nie przeszkadzało. Zazwyczaj wymieniałem wtedy widziałem, że rodzina stoi w miejscu a powinna iść do przodu. Wymieniałem też swego czasu rojowe z gównom modłom. Później doszedłem do wniosku, że to była największa głupota bo takie matki pięknie szły z czerwienie w roju a wymienić można było zawsze jesienią. Ogólnie wymiany zawsze były wtedy kiedy trafiały się inne wartościowe pszczoły warte sprawdzenia...

Pytałem z ciekawości własnie na tę obronność.
Oświadczam wszem i wobec Uśmiech dopiąłem swego, mam pszczoły. Pszczelarzem się jeszcze nie nazwę, bo i jakoś tak jeszcze się nim nie czuję, ale 2 rodziny pszczele są.

2 Ramkowe warre, na bazie WP skrócone Oczko Z próchnem brzozowym w dennicy i górnymi wylotkami. Stoją w malowniczej okolicy w towarzystwie brzóz i akacji. Nieopodal 40l poidło z keramzytem.

Nie dostałem żądła, ale transport i rozładunek nie przebiegł po mojej myśli. Pszczoły się trochę pogniotły, wszystko trochę w pośpiechu bo pogoda się powoli psuła. Na szczęście obie matki ok, chociaż miałem chwile grozy jak nie mogłem jednej znaleźć gdzie w transportowce została ich pognieciona sterta... Z transportówki też nie powiem by były chętne wychodzić ogólnie, z trzepać tez się nie dawały. Matkę wziąłem przełożyłem ręką wiedząc, że to klucz do sukcesu i pózniej jakoś poszło Uśmiech

Po 2h je odwiedziłem to szpalerem już stały i łypały swoimi kosmatymi główkami co ten gość znowu wymyślił. Ale to już tylko fotki strzelałem. Załączę coś może jutro, dziś już nie dam rady Uśmiech


---
Uwaga! Nie mam pszczół, moje opinie są jedynie wynikiem przemyśleń na temat przeczytanych książek i zagranicznych artykułów naukowych.

---
Uwaga! Powyższy komunikat jest już nie ważny Duży uśmiech Teraz mam prawo mówić wszelkie głupoty o swoich pszczołach, poparte jedynie swą marną intuicją i jeszcze marniejszym doświadczeniem Duży uśmiech
No to gratuluje Panie Pszczelarzu Uśmiech
Niech Ci się chowają, Stowarzyszenie ufundowało Ci mały prezent na początek.
Butla kwasu szczawiowego, pół litra Amitrazy, duża butla Rapicidu i dwie tabletki Apiwarolu Oczko
ja też od siebie mogę sprezentować różne specyfiki, które kupowałem 2 i 2,5 roku temu... Oczko... pamiętaj, że bez tego Twoje pszczoły umrą Oczko

gratulacje! Oczko

ps. jak nie żądlą to pewnie nie dostałeś pszczół tylko małego żuczka ulowego (one też żyją w ulach) Duży uśmiech
(17.04.2016, 07:23)Krzyżak napisał(a): [ -> ]No to gratuluje Panie Pszczelarzu Uśmiech
Niech Ci się chowają, Stowarzyszenie ufundowało Ci mały prezent na początek.
Butla kwasu szczawiowego, pół litra Amitrazy, duża butla Rapicidu i dwie tabletki Apiwarolu Oczko

hehehe, dowcipniś. 

Koszu 85 ,podeślę ci matkę unasienioną po bf ale to już f..... ale trzymają fason, i już dość odporne (u mnie) tak początkiem czerwca.
Chemii od początku mówię nie, więc możecie mi co najwyżej cukier puder podrzucić Język albo trochę robali z ula.

Co do żądła, ja nie dostałem Duży uśmiech Ale dostał pszczelarz, który mi je sprzedawał więc są to pszczoły - takie to niewdzięczne pożegnanie Uśmiech

Mateczkę buckfastów mogę przyjąć o ile sama się ogranicza z czerwieniem, bo moja gospodarka będzie mieć więcej wspólnego z rezerwatem i barciami niż niejeden rezerwat Oczko Zostawiłem je w lesie i niech sobie radzą.

Trochę mnie martwi pogoda, chłodny kwiecień zapowiadają, a one tam nie mają jakichś strasznych ilości zapasów, mają trochę resztek ciasta od pszczelarza.

A to obiecane zdjęcie:
[Obrazek: G4-vAUdWu_xgsmtIa9cYi4uTHYKOkFXdcDzmbv41...29-h971-no]
"Mateczkę buckfastów mogę przyjąć o ile sama się ogranicza z czerwieniem, bo moja gospodarka będzie mieć więcej wspólnego z rezerwatem i barciami niż niejeden rezerwat Oczko Zostawiłem je w lesie i niech sobie radzą."

I to będzie doświadczenie Oczko
Jakby co to możesz po jajka przedwojennych podjechać.
Wieżowce jak u mnie Uśmiech
Stron: 1 2 3 4 5