FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Pszczelarze TF w Europie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
Phil Chandler (Anglia) nie leczy od 2009 roku
David Heaf (Walia) nie leczy od 2007 roku
Vaclav Smolik: (Czechy)
Juhani Lunden (Finlandia) nie leczy od 2009 roku
Stephen Braun (Wyspy Kanaryjskie)
Radomil Hradil (Czechy)
Jan Michael (Francja) nie leczy od 2010
Olivier Duprez (Francja)
Paul Chapelle (Francja) nie leczy co najmniej od 1990 roku
Bernhard Heuvel (Niemcy) nie leczy od 2003
Mika Bisham, UK, nie leczy od 2010
Hans-Otto Johnse (Norwegia), nie leczy od 2001
Fiodor Łazutin (Rosja)
John Keffus i jego syn Cyril (Francja) nie leczy od 1998, pierwsze eksperymenty z selekcją naturalną bez leczenia: 1993-1994
Jonathan Powell (Wlk. Brytania)
Ron Hoskins (Wlk. Brytania) nie leczy od 1995
Gareth John (Wlk. Brytania) nie leczy od 2010
Pete Haywood (Walia) były inspektor pasiek
Ivan Brndusić (Serbia) nie leczy od 1997 roku
Szapkin Wiktor Fiodorowicz / Шапкин Виктор Федорович (Rosja) nie leczy najprawdopodobniej od 2001
David Heaf z tego co wiem to chyb też od 2009...
W Czechach jest jeszcze Radomil Hradil ale jak długo nie leczy to nie mam pojęcia..
Jest duża grupa we Francji tam prawie każdy co ma ule warre nie leczy pszczół.
Zazwyczaj 5-10 lat już nie leczą.
W Niemczech też jest już paru pszczelarzy. Tu jest jeden na youtube https://www.youtube.com/user/bernhardundee/videos

Ogólnie jest ich już sporo tylko są to zazwyczaj pasjonaci, amatorzy którzy mają po kilkanaście uli
(30.11.2015, 17:04)bonluk napisał(a): [ -> ]David Heaf z tego co wiem to chyb też od 2009...

W wywiadzie mówił chyba, że całość od 2009 ale ule Warre od 2007
Możliwe, że tak jest...
oraz Juhani Lunden (Finlandia) nie leczy od 20...?

Choć nie do końca jest to PN
(30.11.2015, 17:40)Borówka napisał(a): [ -> ]oraz  Juhani Lunden (Finlandia) nie leczy od 20...?

Choć nie do końca jest to PN

Lunden nie leczy krócej. 2009 był u niego pierwszym rokiem bez leków. 
http://pantruten.blogspot.com/2015/10/ciekawy-przypadek-juhaniego-lundena.html

przy czym wystartował z programem selekcyjnym chyba koło 2002 czy 2003. do 2008 systematycznie ograniczał leczenie i selekcjonował. 
Brown na Kanarach
Proponuję adminie jeśli Ci się chce aby pojawiające się nazwiska dopisywać do pierwszego postu. Wybacz. Oczko



Radomil Hradil (Czechy) jak Łukasz podawał.

Widzę, że on mocno inspiruje się antropozofią i jest pedagogiem waldorfskim. W takim razie nie dziwię się dlaczego nie leczy.
Napisał książkę w której zawarte są wykłady Rudolfa Steinera na temat pszczół i innych antropozofów. Jeśli dobrze zrozumiałem z kaleczenia googloskim tłumaczem.

http://www.waldorfjinonice.cz/2014/11/15/akce/vcely-jinak-vecerni-setkani-nad-vcelami-alternativami-jejich-chovu-a-jinym-pohledem-na-vcely/



Jan Michael (Francja) nie leczy od 2010
Olivier Duprez (Francja)

http://ruchebio.com/varroa/Varroa_destructor.html



David Heaf mieszka w Walii. To albo popraw admnie u niego: (Walia) albo zmień wszystkich wyspiarzy na (UK) bo jeszcze się obrazi. Oczko
Ja jestem za opcją nr. 1
Paul Chapelle (Francja) nie leczy od hmm... zawsze?
Kim są Ci ludzie o których piszecie? hahaha Oczko

dodałbym do tego nas!!! Oczko) tylko sukcesów na razie brak Oczko
(01.12.2015, 17:43)MrDrone napisał(a): [ -> ]Kim są Ci ludzie o których piszecie? hahaha Oczko

dodałbym do tego nas!!! Oczko) tylko sukcesów na razie brak Oczko

No właśnie. A tu chodzi o ludzi którzy z sukcesem nie leczą kilka lat. Aby było czarno na białym, że się da.
(01.12.2015, 18:03)Borówka napisał(a): [ -> ]
(01.12.2015, 17:43)MrDrone napisał(a): [ -> ]Kim są Ci ludzie o których piszecie? hahaha Oczko

dodałbym do tego nas!!! Oczko) tylko sukcesów na razie brak Oczko

No właśnie. A tu chodzi o ludzi którzy z sukcesem nie leczą kilka lat. Aby było czarno na białym, że się da.

Temat fajny "dla nas" bo można w zimowe wieczory poczytać/zapoznać się z gospodarką, pomysłem na nieleczenie pszczół przez wymienione tu osoby i przemyśleć co można przenieść wprost do naszej pasieki.
Natomiast jeśli chodzi w tym temacie o przekonanie nie przekonanych to wg. mnie można wymieniać bez końca i nic to nie da dopóki nie będzie można wymienić właśnie "nas", lub kogoś bezpośrednio z naszego podwórka, jako nie leczących x lat.
(01.12.2015, 18:25)pastaga napisał(a): [ -> ]
(01.12.2015, 18:03)Borówka napisał(a): [ -> ]
(01.12.2015, 17:43)MrDrone napisał(a): [ -> ]Kim są Ci ludzie o których piszecie? hahaha Oczko

dodałbym do tego nas!!! Oczko) tylko sukcesów na razie brak Oczko

No właśnie. A tu chodzi o ludzi którzy z sukcesem nie leczą kilka lat. Aby było czarno na białym, że się da.

Temat fajny "dla nas" bo można w zimowe wieczory poczytać/zapoznać się z gospodarką, pomysłem na nieleczenie pszczół przez wymienione tu osoby i przemyśleć co można przenieść wprost do naszej pasieki.
Natomiast jeśli chodzi w tym temacie o przekonanie nie przekonanych to wg. mnie można wymieniać bez końca i nic to nie da dopóki nie będzie można wymienić właśnie "nas", lub kogoś bezpośrednio z naszego podwórka, jako nie leczących x lat.

Ale takie Czechy to uważasz, że to nie jest nasze podwórko np.? Dużo inne warunki?
Kuba, w tym temacie to jest tak jakbyś powiedział, że na Nowej Zelandii... Pastaga ma rację. Nie da się, bo Czesi mówią po czesku, mają inny ul (optimal), a genetyka drewna z którego zrobiony jest ten ul odbiega od genetyki naszego drewna. to przecież są zupełnie inne warunki! trzeba by sprowadzić nasiona tamtych drzew, z których zrobiono czeskie ule, a do tego nauczyć się co najmniej podstaw czeskiego języka. Że o dojazdach skodą na pasiekę już nie wspomnę... Oczko
Borówka ale mnie nie musisz przekonywać, bardziej chodzi mi o osoby, którymi możesz się podeprzeć w internetowych przepychankach. Obawiam się, że dla pana "X" takie Czechy będą równie egzotyczne jak Francja czy USA. Konieczny jest polski przykład pasieki TF najlepiej jeszcze potrafiącej zarobić na swoje utrzymanie.
Bernhard Heuvel (Niemcy) nie leczy od 2003


Napisał w 2012 roku:


Cytat:"The best medicine against believing is knowing, and knowing results from your own observations.


Try to write down notes about observations whenever possible, it truely helps.

The best treatment for bees is what Oscar Perone says:

- a lot of honey (and pollen)
- a lot of space (I'd rather say a lot of good comb)
- a lot of peace.

Also important - very important - is a good queen. Properly mated.

The rest is close observation and helping here and there.

Keep an eye on varroa, closely monitor varroa. You learn a lot about bees by monitoring varroa. It is a well adapted parasite, there is no better bee teacher.

Good night,

Bernhard"


2014

Cytat:So don't have the same misconception as I have had. It is good to be nice to bees, setting them as free as possible. And it is a joy for the bees and you to let them swarm and draw combs the wild way. But it doesn't save the bees from dieing out as a species. 



All my trials lead me to the conclusion, that there must be another factor coming into the game and this leads me to pesticides. At least since I am doing anti-pesticides manipulations, my bees do seemingly better. So the environment is the crucial part in treatment free beekeeping. In my eyes. 

So I treat if necessary. You can see this by deformed wings, too many varroas and a weakened colony, when it is about time for action. Mite counts do help, too, to get a picture. Breed from survivors and localize your bees. Split up your weaker hives and requeen them with survivor queen daughters. Treat them bees nice and preserve a bee-friendly attitude towards the bees.

Cytat:Know your local farmers, talk to them. Avoid pesticides by moving bees away as far as possible. Don't put your bees too close to farmland. Care for fresh unpolluted water nearby. Set up a bee well. With moss and all to attract the bees away from the morning dew. Trap pollen away, especially canola/oilseed rape pollen and corn pollen. I fitted all my hives with pollen traps for this purpose. Cutout all pollen combs that stay in the hive for too long. Pollen is used up within weeks, if not, do cull out. Take care to renew the wax regularily. Change it for freshly drawn comb. Have a close look at the queens, they suffer from sublethal poisoning and shut down egg laying and so. Replace as soon it is obvious that the queen is about to fail. Keep your bees well fed all year long. Trap pollen from non contaminated sources and feed back in times they consume toxic pollen, to mix it up a little. It is all about contaminated nectar, pollen and water and how to keep it out of the hive or get it out once it builds up in the hive.
mały raporcik Mika Bisham'a o nieleczeniu w Wielkiej Brytanii:
http://www.beesource.com/forums/showthread.php?309877-Natural-Selection-Management/page4

I oczywiście te same zarzuty co wszędzie: czyli że skoro jest "obsługa" uli, to jest to wbrew selekcji naturalnej, że to oksymoron itp itd... takie tam wypowiedzi Oczko

W każdym razie Mike nie leczy zdaje się od 6 lat z tego co pisał (ja też tam nie czytałem słowo w słowo, bo nie wszystko jest dla mnie istotne) - większość jego pszczół pochodzi od kilku złapanych lokalnych rójek.
W 2015 z 70 zazimowanych rodzin przeżyło mu 53
w 2016 z 80 zazimowanych rodzin przeżyło 69.

Zbiór miodu wg Mika to pół tony w 2015 roku. Może to i nie jakiś ogromny wynik (poniżej 10 kg na zazimowaną rodzinę), ale też Mike mówił, że z tych 80 zimowanych rodzin 30 to odkłady. Czyli powiedzmy, że z pozostałych mamy 10 kg na ul.
Przy czym obsługa i praca Mike'a jest minimalna - mówi, że praktycznie nigdy lub bardzo rzadko grzebie w gnieździe, rzadko przesuwa tam jakieś ramki. mówi, że jego obsługa ogranicza się w zasadzie do dodania korpusa na dół, odebranie z góry kiedy trzeba. Jak dla mnie przy takich nakładach pracy i wg mnie świetnej przeżywalności to jest bardzo dobry wynik.
Nie chucha, nie dmucha, absolutnie żadnego leczenia, wszystko na własnym dzikim plastrze i minimalnej obsłudze. Twierdzi, że niczego nie wspomaga, zostawia malutkie rodzinki same sobie (wydawałoby się w złym stanie), często odbijają i potem gwałtownie się rozwijają.
Mike rozmnaża liczniej (mówi, że dzieli na 3 - 4 rodziny) te, które dają najlepsze wyniki miodowe i pomału poprawia wydajność z pasieki - a wszystko w równowadze z selekcją naturalną.

Do rozwagi. wg mnie warto rzucić okiem. I tyle na temat możliwości prowadzenia pasieki bez leczenia w warunkach europejskich.
(08.04.2016, 12:03)MrDrone napisał(a): [ -> ]mały raporcik Mika Bisham'a o nieleczeniu w Wielkiej Brytanii:
http://www.beesource.com/forums/showthread.php?309877-Natural-Selection-Management/page4

Gdzie można poczytać instrukcję do tego systemu notowania (cokolwiek nie notuje) cyferkami przedstawionego na stronie 1?
nie mam pojęcia Oczko
Ale jak pogrzebiesz na Beesource to być może znajdziesz, bo Bisham się trochę udzielał w innych wątkach o selekcji i tam chyba o tym mówił. Jeśli będzie to szukaj tak gdzieś z rok do tyłu - bo kojarzę właśnie mniej więcej z tamtego okresu, że chyba coś pisał o tym... pewności nie mam czy to akurat na pewno o tym...

tylko to jest jak dla mnie mało istotne, bo jak tam zresztą zauważyli inni, Bisham nie oznacza matek i ocena jest dość niewiarygodna (teoretycznie po 3 czy 4 latach żyjącej rodziny może już oceniać 3 czy 4 matkę i jej potomstwo). W praktyce jednak z punktu widzenia PN to też wielkiego znaczenia nie ma czy rodzina żyje z kolejną matką czy z poprzednią - ważne, że żyje i ma się dobrze (o ile ma się dobrze).
Erik Osterlund o pszczelarzu z Norwegii nieleczącym od 15 lat (Markus, do dzieła! Oczko)
http://www.elgon.es/diary/?p=880

ciekawe pod koniec:

Cytat:Today we understand that adaptation of bees to fighting Varroa isn’t only selection breeding, natural or beekeepers’, for changing the DNA composition, but also epigenteic adaptation, the change of expression of the DNA as a result of changed environmental pressure on the bees. This turns the focus to the importance of locally adapted bee stock. Now research is going on with a third adaptation step, how bees learn how to deal with challenges and how they pass on this knowledge to other bees, worker bees to worker bees.

Hans-Otto caught a carniolan swarm of not resistant large bees that choose one of his swarm traps for their new home. After establishing this swarm in one of his apiaries he shifted its place with one of his resistant colonies. So this nonresistant colony received the field bees of a resistant colony. Afterwards they both behaved like resistant colonies
(22.04.2016, 20:33)MrDrone napisał(a): [ -> ]Erik Osterlund o pszczelarzu z Norwegii nieleczącym od 15 lat (Markus, do dzieła! Oczko)
http://www.elgon.es/diary/?p=880

ciekawe pod koniec:

Cytat:Today we understand that adaptation of bees to fighting Varroa isn’t only selection breeding, natural or beekeepers’, for changing the DNA composition, but also epigenteic adaptation, the change of expression of the DNA as a result of changed environmental pressure on the bees. This turns the focus to the importance of locally adapted bee stock. Now research is going on with a third adaptation step, how bees learn how to deal with challenges and how they pass on this knowledge to other bees, worker bees to worker bees.

Nielosowa zmienność w obrębie Lamarkizmu równiez ma znaczenie Uśmiech
Szymon:

Hans-Otto Johnse (Norwegia), nie leczy od 2001
Zobacze, co w przyszłym tygodniu da się zrobić. Ma nadzieje, że go nieznam, bo "gupio" by było, jako, iż miałem kontakt z pięcioma pszczelarzami, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, co to nieleczenie. Uśmiech
(23.04.2016, 22:01)markus napisał(a): [ -> ]Zobacze, co w przyszłym tygodniu da się zrobić. Ma nadzieje, że go nieznam, bo "gupio" by było, jako, iż miałem kontakt z pięcioma pszczelarzami, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, co to nieleczenie. Uśmiech

Pamiętaj przed/na spotkanie kwarta mszalnego.
Kurcze, gadałem z nim. Pytałem o węzę na 4,9, jeszcze, jak na Ambrozji byłem, w sumie, nadal jestem, ale dawno sie ne logowałem. A niech to...nie wiedziałem, że nie leczy. Z tego co pamietam, to ma chyba węze tylko 5,1. Muszę z nim sie skontaktować. Poszperam w necie, i sprawdzę, gdzie ma pasiekę, i jaka ma rasę. mam nadzieję, że AMM, albo chociaż Carnike.
(23.04.2016, 22:07)pastaga napisał(a): [ -> ]Pamiętaj przed/na spotkanie kwarta mszalnego.
 Że co ?

A, jeszcze nie urosły ?
(23.04.2016, 22:10)markus napisał(a): [ -> ]Kurcze, gadałem z nim. Pytałem o węzę na 4,9, jeszcze, jak na Ambrozji byłem, w sumie, nadal jestem, ale dawno sie ne logowałem. A niech to...nie wiedziałem, że nie leczy. Z tego co pamietam, to ma chyba węze tylko 5,1. Muszę z nim sie skontaktować. Poszperam w necie, i sprawdzę, gdzie ma pasiekę, i jaka ma rasę. mam nadzieję, że AMM, albo chociaż Carnike.

Żeby broń Boże nie miał buckfasta w LN, który przeżywa bo cóż by to było...
...cóżby to był za ból serca...Uśmiech LN, to małe piwko, co to za różnica, jaki ma ul. Jeśli ma norweski standard, to ma prawie taki sam jak nasz wielkopolski. No ale, jeśli nie ma AMM, to już katatrofa. Uśmiech
No i chyba nie ma AMM, ale może będzie wiedział, kto ma i nie leczy. Uśmiech
(23.04.2016, 22:13)pastaga napisał(a): [ -> ]
(23.04.2016, 22:10)markus napisał(a): [ -> ]Kurcze, gadałem z nim. Pytałem o węzę na 4,9, jeszcze, jak na Ambrozji byłem, w sumie, nadal jestem, ale dawno sie ne logowałem. A niech to...nie wiedziałem, że nie leczy. Z tego co pamietam, to ma chyba węze tylko 5,1. Muszę z nim sie skontaktować. Poszperam w necie, i sprawdzę, gdzie ma pasiekę, i jaka ma rasę. mam nadzieję, że AMM, albo chociaż Carnike.

Żeby broń Boże nie miał buckfasta w LN, który przeżywa bo cóż by to było...

Pastaga to nie jest możliwe.
Choćby nie wiem jak czysty genetycznie BF po czystej reproduktorce skojarzonej z na wyspie lub sztucznie z czystym BF trutniem był przy zakładaniu PN TF pasieki to po 15 latach naturalnego kundlenia to nie będzie BF gdyż BF jest sztuczną rasą (man made) więc tylko sztucznie może być utrzymywana czystorasowość.

Jeżeli ktoś po 15 latach kundlenia się wyjściowej rodziny BF chciałby sprzedać ją jako BF to przez środowisko hodowców BF zostałbym uznany oszustem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16