FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: pyłek a PN
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
jak w Waszej ocenie ma się poławianie pyłku do pszczelarstwa naturalnego?

dla mnie pyłek to wyjątkowo cenny produkt i chciałbym go na zimę dla siebie zebrać... W zeszłym roku na 2 ulach próbowałem, ale nie podoba mi się to do końca... i waham się czy to robić. na pewno nie pozostaje to bez stresu dla rodziny (ale czy przeglądy lub "kradzież" miodu nie powodują stresu?)... co o tym myślicie?
poza tym w rozwiązaniu z górnym wylotkiem trzeba by jakieś specjalne powałki z poławiaczami...
(28.03.2015, 12:30)MrDrone napisał(a): [ -> ]jak w Waszej ocenie ma się poławianie pyłku do pszczelarstwa naturalnego?

dla mnie pyłek to wyjątkowo cenny produkt i chciałbym go na zimę dla siebie zebrać... W zeszłym roku na 2 ulach próbowałem, ale nie podoba mi się to do końca... i waham się czy to robić. na pewno nie pozostaje to bez stresu dla rodziny (ale czy przeglądy lub "kradzież" miodu nie powodują stresu?)... co o tym myślicie?
poza tym w rozwiązaniu z górnym wylotkiem trzeba by jakieś specjalne powałki z poławiaczami...

Negatywnie. Nienaturalne zarówno pod kątem spożywania i pozyskiwania. Liczy się pierzga i tylko to mnie interesuje. Dużo bardziej wartościowa, w pełni naturalna niż ciężkostrawny roślinny pyłek.

Co do stresu już wyraziłem swoje zdania. Naturalny rozładowany stres do którego istota jest przystosowana jest w porządku a może być i prozdrowotny i najczęściej jest w porównaniu do takiego oszukańczego długofalowego.
Co do przeglądów to zgadzam się. Zwłaszcza wyjmowanie i przeglądanie ramek jest nienaturalne. Chciałbym ograniczać przeglądy do minimum. Idealnie dwa, trzy w sezonie tyle co przy barci oraz stosować dziką zabudowę która uniemożliwia wyciąganie i przeglądanie pojedynczych plastrów choć i w WZ być może to możliwe przy odpowiednim powstrzymywaniu się. Dotychczas przeglądałem zdecydowanie zbyt często ale nie mogłem się powstrzymać.
Pyłku nigdy nie poławiałem i w tym roku pewnie też nie będę ale w planach mam zamiar poławiać.
Poławianie pyłku to taka sama kradzież jak jak odbiór miodu. Z pyłkiem trzeba bardziej uważać, bo pozyskanie go za dużo odbija się na rodzinie bardzo negatywnie. A uzupełnienie braku pyłku jest trudniejsze. Trzeba wiedzieć ile i kiedy poławiać.
Bartek jak masz górne wylotki to poławianie pyłku to bajka. Zakładasz powałkowy poławiacz w miejsce wylotka i jazda. Pszczoły nie muszą się do niczego przyzwyczajać. Poławiacze powałkowe są najbardziej higieniczne i odbiór z nich pyłku może odbywać się rzadziej niż z dennicowych, bo pyłek nie pleśnieje tak jak w dennicowych.
Pobieranie miodu z pasieki to żadna kradzież. Utrzymuje je, zapewniam schronienie a jeszcze dodatkowo wszystko ekologiczne i za nie małe pieniądze więc jak najbardziej zapłata mi się jak najbardziej należy. W końcu zresztą taki jest mój główny cel: pozyskanie jak najlepszej jakości pożywienia.
Odnośnie pyłku - rozmawiałem z pszczelarzem, który pyłek pobiera od wszystkich swoich rodzin (ma ich ponad 80). Powiedział mi, że generalnie poławiacze ma w sezonie non stop, pszczoły przyzwyczajają się i robią mniejsze obnóża, dzięki czemu nie mają braku pyłku... Wiem, że to podejście komercyjne, ale ja tym roku chciałbym pozyskiwać pyłek dla siebie. Myślę, że pozyskanie pyłku nie jest problemem i uważam, że mieści się w moim założeniu prowadzenia pasieki - o ile nie jest ono stałe.

Od kilku miesięcy piję codziennie rozpuszczony pyłek w letniej wodzie (jest lepiej przyswajalny). I zdecydowanie wolę to niż jakiekolwiek suplementy diety Oczko.

A co do pierzgi - Jakub ma rację - faktycznie jest lepsza, ale trudniej ją pozyskać. Poza tym w smaku jest zdecydowanie lepsza!
(03.04.2015, 07:52)Pasieka "U Bzyla napisał(a): [ -> ]Odnośnie pyłku - rozmawiałem z pszczelarzem, który pyłek pobiera od wszystkich swoich rodzin (ma ich ponad 80). Powiedział mi, że generalnie poławiacze ma w sezonie non stop, pszczoły przyzwyczajają się i robią mniejsze obnóża, dzięki czemu nie mają braku pyłku... Wiem, że to podejście komercyjne, ale ja  tym roku chciałbym pozyskiwać pyłek dla siebie. Myślę, że pozyskanie pyłku nie jest problemem i uważam, że mieści się w moim założeniu prowadzenia pasieki - o ile nie jest ono stałe.

Od kilku miesięcy piję codziennie rozpuszczony pyłek w letniej wodzie (jest lepiej przyswajalny). I zdecydowanie wolę to niż jakiekolwiek suplementy diety Oczko.

A co do pierzgi - Jakub ma rację - faktycznie jest lepsza, ale trudniej ją pozyskać. Poza tym w smaku jest zdecydowanie lepsza!

Nie chcę Cię zniechęcać Piotrze ale wciąż jest słabo przyswajalny 5-10%. Aby poprawić jego przyswajalność średnio należało by go dokładnie zmielić w moździerzu jak się da i fermentować a najlepiej mikronizować. Jest w handlu taki pyłek mikronizowany. Studiowałem temat dokładnie. Substancje odżywcze są uwięzione tam w wyjątkowo opornym chemicznie błonniku w dwóch warstwach. Wewnątrz celuloza a na zewnątrz sporopolenina, która jest ciężkostrawna nawet dla roślinożerców: http://pl.wikipedia.org/wiki/Sporopolenina
Obnóża to jeszcze pokarm roślinny w zasadzie a pierzga już zwierzęcy.
(03.04.2015, 08:58)Borówka napisał(a): [ -> ]
(03.04.2015, 07:52)Pasieka "U Bzyla napisał(a): [ -> ]Odnośnie pyłku - rozmawiałem z pszczelarzem, który pyłek pobiera od wszystkich swoich rodzin (ma ich ponad 80). Powiedział mi, że generalnie poławiacze ma w sezonie non stop, pszczoły przyzwyczajają się i robią mniejsze obnóża, dzięki czemu nie mają braku pyłku... Wiem, że to podejście komercyjne, ale ja  tym roku chciałbym pozyskiwać pyłek dla siebie. Myślę, że pozyskanie pyłku nie jest problemem i uważam, że mieści się w moim założeniu prowadzenia pasieki - o ile nie jest ono stałe.

Od kilku miesięcy piję codziennie rozpuszczony pyłek w letniej wodzie (jest lepiej przyswajalny). I zdecydowanie wolę to niż jakiekolwiek suplementy diety Oczko.

A co do pierzgi - Jakub ma rację - faktycznie jest lepsza, ale trudniej ją pozyskać. Poza tym w smaku jest zdecydowanie lepsza!

Nie chcę Cię zniechęcać Piotrze ale wciąż jest słabo przyswajalny 5-10%. Aby poprawić jego przyswajalność średnio należało by go dokładnie zmielić w moździerzu jak się da i fermentować a najlepiej mikronizować. Jest w handlu taki pyłek mikronizowany. Studiowałem temat dokładnie. Substancje odżywcze są uwięzione tam w wyjątkowo opornym chemicznie błonniku w dwóch warstwach. Wewnątrz celuloza a na zewnątrz sporopolenina, która jest ciężkostrawna nawet dla roślinożerców: http://pl.wikipedia.org/wiki/Sporopolenina
Obnóża to jeszcze pokarm roślinny w zasadzie a pierzga już zwierzęcy.

Potwierdzam to co pisze Jakub. Na zajęciach w Pszczelej Pani Gajowiak (ogrom wiedzy) mówiła o tym samym
(03.04.2015, 08:58)Borówka napisał(a): [ -> ] Aby poprawić jego przyswajalność średnio należało by go dokładnie zmielić w moździerzu jak się da i fermentować a najlepiej mikronizować. 

Da się to zrobić w domowym sposobem ?
(03.04.2015, 09:27)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(03.04.2015, 08:58)Borówka napisał(a): [ -> ] Aby poprawić jego przyswajalność średnio należało by go dokładnie zmielić w moździerzu jak się da i fermentować a najlepiej mikronizować. 

Da się to zrobić w domowym sposobem ?

Fermentować tak a mikronizować nie bo
https://www.youtube.com/watch?v=9uHtaBE_AN4
(03.04.2015, 09:27)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(03.04.2015, 08:58)Borówka napisał(a): [ -> ] Aby poprawić jego przyswajalność średnio należało by go dokładnie zmielić w moździerzu jak się da i fermentować a najlepiej mikronizować. 

Da się to zrobić w domowym sposobem ?

Oczywiście fermentacją i tak nie uzyskamy tego co pierzga, która zawiera różne zwierzęce składniki odżywcze w tym enzymy zwierzęce które nadtrawiają ten pyłek. Nie zmylcie się tym co wypisują na temat pyłku, ze ma wszystko co potrzebne do życia jak np. surowe jajko czy zwierzę w całości naturalnie żywione. To dotyczy pierzgi dopiero.
Zmartwiłeś mnie Jakubie ;(, a czytałem w jednej książce (jak będę w domu to poszukam i wam podam), że sam pyłek jet faktycznie słabo przyswajalny - tak jak pisałeś coś ok 5%, ale właśnie rozpuszczony i zmielony to już w 80% przyswajalny...
(03.04.2015, 11:57)Pasieka "U Bzyla napisał(a): [ -> ]Zmartwiłeś mnie Jakubie ;(, a czytałem w jednej książce (jak będę w domu to poszukam i wam podam), że sam pyłek jet faktycznie słabo przyswajalny - tak jak pisałeś coś ok 5%, ale właśnie rozpuszczony i zmielony to już w 80% przyswajalny...

Wątpię. Musiałbyś go zmielić tak dobrze aby naruszyć, skruszyć wszystkie te skorupki z twardego włókna. A zobacz sobie jaką wielkość ma pyłek. Wielkości rzędu: 0,0003 mm, 0,22 mm. Może długotrwałe mielenie w porządnym moździerzu pomaga ale własnie mikronizacja tutaj jest rozwiązaniem tak jak w przypadku chlorelli. W tym wypadku roślina utrudnia zwierzętom dotarcie do substancji odżywczych które służą do jej rozmnażania. Inaczej niż np. w przypadku owoców gdzie celowo produkuje smaczny jadalny miąższ 
Jakub właśnie czytam na temat odżywiania pszczół i znalazłem coś takiego:
http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=146:ywienie-pszczo-miodnych-substytuty-nektaru-i-pyku-92013&catid=14:rok-2013&Itemid=20

Najważniejsze jest tu, cytuję:
"Do zakwaszenia pyłku potrzebny jest zbiornik, który powinien być szczelny. Po zamknięciu nie może dochodzić do jego wnętrza powietrze. Zbiornik ten należy wypełnić w 75-80% pyłkiem, po czym dodać do niego startowe szczepy bakterii Lactobacillus xylosus lub podobne szczepy Lactobacillus obecne w serwatce. Konieczne jest zachowanie następujących proporcji (w częściach wagowych): 10 – pyłek, 1,5 – miód, 2,5 – czysta woda, 0,02 – serwatka lub zamiennie bardzo mała ilość proszku z bakteriami acidofilnymi, np. znany wszystkim preparat Lakcid, który u ludzi zapobiega powstawaniu zaburzeń przewodu pokarmowego po doustnym spożywaniu antybiotyków. Powstałą mieszaninę należy przez 2-3 dni przetrzymywać w temperaturze 28-32°C, po czym temperaturę tę należy obniżyć do 20°C, ale nie niżej niż do 18°C. Po 8-12 dniach przechowywania w temperaturze 20°C, fermentacja powinna być zakończona. Wspomniana wcześniej wysoka temperatura początkowa przechowywania wspomaga rozwój bakterii Lactobacillus oraz hamuje rozwój drożdży. W ten sposób zapewnia się 2-3 dniową dominację tych bakterii i w efekcie sfermentowana mieszanina ma stosunkowo dużą trwałość, a zatem długi okres ważności."

Czyli taka pierzga domowym sposobem Oczko
Ale to musi śmierdzieć Oczko
(17.04.2015, 14:13)Pasieka "U Bzyla napisał(a): [ -> ]Jakub właśnie czytam na temat odżywiania pszczół i znalazłem coś takiego:
http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=146:ywienie-pszczo-miodnych-substytuty-nektaru-i-pyku-92013&catid=14:rok-2013&Itemid=20

Najważniejsze jest tu, cytuję:
"Do zakwaszenia pyłku potrzebny jest zbiornik, który powinien być szczelny. Po zamknięciu nie może dochodzić do jego wnętrza powietrze. Zbiornik ten należy wypełnić w 75-80% pyłkiem, po czym dodać do niego startowe szczepy bakterii Lactobacillus xylosus lub podobne szczepy Lactobacillus obecne w serwatce. Konieczne jest zachowanie następujących proporcji (w częściach wagowych): 10 – pyłek, 1,5 – miód, 2,5 – czysta woda, 0,02 – serwatka lub zamiennie bardzo mała ilość proszku z bakteriami acidofilnymi, np. znany wszystkim preparat Lakcid, który u ludzi zapobiega powstawaniu zaburzeń przewodu pokarmowego po doustnym spożywaniu antybiotyków. Powstałą mieszaninę należy przez 2-3 dni przetrzymywać w temperaturze 28-32°C, po czym temperaturę tę należy obniżyć do 20°C, ale nie niżej niż do 18°C. Po 8-12 dniach przechowywania w temperaturze 20°C, fermentacja powinna być zakończona. Wspomniana wcześniej wysoka temperatura początkowa przechowywania wspomaga rozwój bakterii Lactobacillus oraz hamuje rozwój drożdży. W ten sposób zapewnia się 2-3 dniową dominację tych bakterii i w efekcie sfermentowana mieszanina ma stosunkowo dużą trwałość, a zatem długi okres ważności."

Czyli taka pierzga domowym sposobem Oczko

Dobre. Uśmiech
Należy pamiętać, ze serwatka powinna być z surowego mleka i sera. Moim zdaniem serwatka będzie lepsza niż wyizolowane szczepy. Nie jest to jednak pierzga bo w pierzdze mamy jeszcze substancje, które znajdują się tam na skutek różnego kontaktu z pszczołami.
Drodzy pszczelarze!

Zwracam się do Was z pytaniem czy znane są Wam przypadki fałszowania pyłku kwiatowego?

Zastanawiam się nad tym obserwując ceny pyłku na Allegro (45 zł/kg). Dostałem kontakt do pszczelarza (nie tutaj na forum), u którego po przeliczeniu wychodzi 120 zł/kg. Skąd aż tak ogromna dysproporcja?

Jednocześnie pragnę zwrócić uwagę, że zależy mi na właściwościach zdrowotnych - idąc za wykładem profesora Czarneckiego   Oczko
I tutaj w sumie bardzo zmartwił mnie kolega Borówka. Profesor twierdził, że pyłek wystarczy zmielić w młynku do kawy i już mamy przyswajalność na poziomie 80-95%. Jeśli czytasz tego posta, mógłbyś się jakoś do tego odnieść?  Uśmiech

Pozdrawiam,
Daniel
Widziałem ten wykład i nie przypominam sobie aby Profesor tak stwierdził.
Mówił też o namaczaniu i fermentacji.
Jakby co to zalinkuj konkretny fragment proszę bo może źle pamiętam.

Co do mielenia pewnie coś da ale profesjonalnie jeśli chodzi o polepszenie przyswajalności świeżego pyłku jako suplementu diety jest on rozbijany za pomocą mikronizacji w maszynach łącznie z podgrzewaniem. Są takie bez problemu na rynku. Wpisz w googlu. Nie wiem na ile młynek do kawy jest w stanie to zmikronizować.
Tutaj potrzebny jest ekspert od produkcji suplementów typu chlorella, spirulina etc.

Wciągaj pierzgę i po problemie.

EDYTA: albo propolis, wosk i pierzgę przerobione na Barciaki
(13.04.2017, 16:02)Zdunin napisał(a): [ -> ]Zastanawiam się nad tym obserwując ceny pyłku na Allegro (45 zł/kg). Dostałem kontakt do pszczelarza (nie tutaj na forum), u którego po przeliczeniu wychodzi 120 zł/kg. Skąd aż tak ogromna dysproporcja?


Jak ktoś ma 200 uli i bierze średnio po 8-10kg pyłku z ula to ma do sprzedaży 1,5-2t pyłku.
Jak wystawi go po 120 zł/kg to będzie go sprzedawał 10 lat.
Co innego dziadek, który sprzedaje 50-100kg na rok, on taką ilość i za 120zł/kg sprzeda w rok.
Zwykłe prawo popytu i podaży.
Nie mam 2T pyłku a też sprzedaję po 45 zł kg i to nie na allegro. Ktoś ostro przeholował z ceną 120 zł, ale jego sprawa.

Co do spożywania pyłku. Nie jadam go codziennie, a raczej tydzień w ciągu miesiąca - później przerwa. Wieczorem letnia woda, łyżka miodu i łyżka pyłku. Lekko zamieszać i przez noc wszystko się rozpuszcza. Kubo, jak wówczas z przyswajalnością tego specyfiku? Pyłek nie rozpuści się w wodzie?
(14.04.2017, 07:46)MN napisał(a): [ -> ]Nie mam 2T pyłku a też sprzedaję po 45 zł kg i to nie na allegro. Ktoś ostro przeholował z ceną 120 zł, ale jego sprawa.

Co do spożywania pyłku. Nie jadam go codziennie, a raczej tydzień w ciągu miesiąca - później przerwa. Wieczorem letnia woda, łyżka miodu i łyżka pyłku. Lekko zamieszać i przez noc wszystko się rozpuszcza. Kubo, jak wówczas z przyswajalnością tego specyfiku? Pyłek nie rozpuści się w wodzie?

Nie, nie rozpuści się. Czy to jest klarowny roztwór czy raczej zawiesina nierozpuszczonych cząstek?
Sporopolenina na pewno się nie rozpuści (która razem z celulozą chroni treść wewnętrzną pyłku i nie jest włóknem dobrze przyswajalnym wodę w odróżnieniu od pektyn) tworząc dobrą ochronę i obronę chemiczną nawet przed zwierzętami roślinożernymi.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sporopolenina

Roślinie okrytonasiennej nie zależy priorytetowo aby pyłek został zjedzony ale aby gametofit męski został bezpiecznie przeniesiony w odpowiednie miejsce. To jest jej głównym celem.
Dzięki. To słabo... Czyli jednak miód, pyłek i jogurt / kefir etc będą lepsze?
(14.04.2017, 08:21)MN napisał(a): [ -> ]Dzięki. To słabo... Czyli jednak miód, pyłek i jogurt / kefir etc będą lepsze?

Nie wiem. Pierzga i Barciaki na pewno.
Pyłek się nie przyswoi, ale przechodząc "przez" człowieka może działać profilaktycznie przeciw alergiom, lub nawet uodparniać. Ważne tylko aby był to pyłek z najbliższej okolicy zamieszkania, czyli taki na jaki człowiek jest wystawiony na co dzień. Najlepsza jest pierzga.
Przeciw alergiom dobrze działa też sąsiedztwo koni, a konkretniej ich odchodów i zamieszkujących je grzybów.

Miód (w którym i tak jest pyłek) rozpuszczony w wodzie z zawiesiną pyłku jest smaczny i ładnie wygląda, co daje podświadomości sygnał że jest to coś zdrowego. Wiara przenosi góry ;-)
(14.04.2017, 09:39)Czarek napisał(a): [ -> ]Pyłek się nie przyswoi, ale przechodząc "przez" człowieka może działać profilaktycznie przeciw alergiom, lub nawet uodparniać. Ważne tylko aby był to pyłek z najbliższej okolicy zamieszkania, czyli taki na jaki człowiek jest wystawiony na co dzień. Najlepsza jest pierzga.
Przeciw alergiom dobrze działa też sąsiedztwo koni, a konkretniej ich odchodów i zamieszkujących je grzybów.

Miód (w którym i tak jest pyłek) rozpuszczony w wodzie z zawiesiną pyłku jest smaczny i ładnie wygląda, co daje podświadomości sygnał że jest to coś zdrowego. Wiara przenosi góry ;-)

http://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,21631626,warner-bros-musi-udowodnic-ze-duchy-istnieja-inaczej-zaplaci.html#Czolka3Img Czarku, zgłoś się do Warner Bros i im to powiedź, a bardziej pokaż jak to udowodnić. Myślę, że ozłocą Cię za to Oczko
Heh, to właściwie cytat z jednego kolesia co żył ze 2000 lat temu podobno, ale nawet jemu średnio poszło, bo pokrzyżowali mu plany religijni ludzie ;-)

Jest jakiś gość który oferuje milion $ nagrody dla kogoś kto udowodni w laboratoryjnych warunkach, że jakakolwiek "magiczna" technika działa. To może być radiestezja, mediumizm, OOBE, telepatia, cokolwiek.

Jeszcze nikt nie zgarnął nagrody, a wielu "miszczów" próbowało.

Ale co do podświadomości, to nie ma żartów. Warto poznać swoje wnętrze głębiej niż gastroskopią ;-)
Drodzy koledzy!

Super dyskusja!

(13.04.2017, 16:10)Borówka napisał(a): [ -> ]Widziałem ten wykład i nie przypominam sobie aby Profesor tak stwierdził.
Mówił też o namaczaniu i fermentacji.
Jakby co to zalinkuj konkretny fragment proszę bo może źle pamiętam.

Wszystkie wykłady profesora przestudiowałem i mimo, że wiele informacji się powtarza to dopiero wszystkie razem dają obraz całości. O przyswajalności na poziomie 80-95% po zmieleniu mówi akurat w materiale promocyjnym Bartnika - https://www.youtube.com/watch?v=YPKWOCudnUs (od 23:20)

Jego zdaniem, forma niezmielona ma przyswajalność na poziomie 15%.

(13.04.2017, 16:10)Borówka napisał(a): [ -> ]Co do mielenia pewnie coś da ale profesjonalnie jeśli chodzi o polepszenie przyswajalności świeżego pyłku jako suplementu diety jest on rozbijany za pomocą mikronizacji w maszynach łącznie z podgrzewaniem. Są takie bez problemu na rynku. Wpisz w googlu. Nie wiem na ile młynek do kawy jest w stanie to zmikronizować.
Tutaj potrzebny jest ekspert od produkcji suplementów typu chlorella, spirulina etc.

O mieleniu w młynku do kawy profesor mówi w innym wykładzie - https://www.youtube.com/watch?v=pGD7z8BJ75g

Od 19:30 jest o przyswajalności żelaza na poziomie 99%.

Od 57:15 jest właśnie o mieleniu w młynku do kawy.

Od 1:14:10 mówi wprost o braku konieczności mikronizowania, zacytuję: "możecie sobie Państwo kupić u pszczelarzy zwykły pyłek (...), każdy pyłek kupiony u pszczelarza jest znakomitym pyłkiem jeżeli Państwo go zmielicie w młynku do kawy (...) to możecie ten sam efekt uzyskać (jak mikronizowany - przyp. mój)"

Od 1:40:00 mówi natomiast o formie w jakiej przyjmować. Najlepiej w formie suchej przed i po jedzeniu - jeśli dobrze zrozumiałem. I tutaj jest następna kwestia - jak z dodatkowym rozpuszczaniem zmielonego pyłku np. w wodzie? Nie mogę jak na razie znaleźć kategorycznego stwierdzenia czy to jeszcze zwiększy przyswajalność? Chociaż wydaje mi się, skoro profesor nie zwraca na to szczególnej uwagi, że nie ma to większego znaczenia.

Zresztą o mieleniu w młynku do kawy (a nie konieczności spożywania zmikronizowanej formy) pisze również inny autorytet w dziedzinie apiterapii - profesor Bogdan Kędzia, ale wybaczcie tutaj Wam nie podam konkretnego fragmentu - musiałbym specjalnie szukać  Język Musicie wierzyć na słowo - i moje i jego  Duży uśmiech


(13.04.2017, 16:10)Borówka napisał(a): [ -> ]Wciągaj pierzgę i po problemie albo propolis

Też czytałem, że pierzga jest dobrze przyswajalna. Na razie chciałbym jednak zostać przy pyłku. Potem planuję włączyć wspomniany przez Ciebie propolis i na końcu pierzgę. Do tego oczywiście pyszny miodzik i będę zdrów jak ryba  Anioł

(13.04.2017, 19:01)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Jak ktoś ma 200 uli i bierze średnio po 8-10kg pyłku z ula to ma do sprzedaży 1,5-2t pyłku.
Jak wystawi go po 120 zł/kg to będzie go sprzedawał 10 lat.
Co innego dziadek, który sprzedaje 50-100kg na rok, on taką ilość i za 120zł/kg sprzeda w rok.
Zwykłe prawo popytu i podaży.

Ale ja absolutnie nie mam pretensji do wysokości ceny - tak jak napisałeś, to zwykły popyt i podaż, jak ktoś jest w stanie za tyle sprzedać to bardzo dobrze! Moje podejrzenia budziła tylko tak ogromna różnica cenowa, skąd się wzięło zasadne pytanie - czy podobnie jak miód pyłek może być oszukany. Teraz wiem już, że nie  Uśmiech

Jedyne co może być (idąc znowu za profesorem Czarneckim) to pyłek z innych krajów. Były robione badania przez Panią docent z Instytutu Pszczelarstwa w Puławach i nasz pyłek kwiatowy wypadł najlepiej! Składam podziękowania dla Waszych robotnic  Nieśmiały

Wtrącę dygresję, nie tylko pyłek mamy najlepszy. Nasz polski miód również jest na piedestale (za wykładem profesora Artura Stojko)!

(14.04.2017, 07:46)MN napisał(a): [ -> ]Nie mam 2T pyłku a też sprzedaję po 45 zł kg i to nie na allegro. Ktoś ostro przeholował z ceną 120 zł, ale jego sprawa.

Dokładnie!  Oczko

(14.04.2017, 07:46)MN napisał(a): [ -> ]Co do spożywania pyłku. Nie jadam go codziennie, a raczej tydzień w ciągu miesiąca - później przerwa.

Z tego co się już dowiedziałem to bardzo źle robisz! Tydzień to za krótko! Pyłek należy przyjmować w formie ciągłej. Swoją drogą to zastanawia mnie dlaczego wszędzie zaleca się kurację 2-3 miesiące na 2-3 miesiące przerwy. Skoro to takie dobro i nie można go przedawkować (zdanie profesora Czarneckiego)? Ktoś coś wie na ten temat? Pomińmy aspekt ekonomiczny.



(14.04.2017, 07:46)MN napisał(a): [ -> ]Wieczorem letnia woda, łyżka miodu i łyżka pyłku. Lekko zamieszać i przez noc wszystko się rozpuszcza.

Tutaj również posłużę się linkiem - https://www.youtube.com/watch?v=v2qhv1i2Bq8 (od 22:40)

Wykład bodaj guru apiterapii polskiej - profesora Artura Stojko. Miodu nie należy rozpuszczać w wodzie! Jakieś związki w nim zawarte osadzają się na ściance naczynia i nie są przez nas wchłanialne. Miód należy przyjmować w formie w jakiej on jest - łyżką bezpośrednio do buzi  Duży uśmiech


(14.04.2017, 09:39)Czarek napisał(a): [ -> ]Pyłek się nie przyswoi, ale przechodząc "przez" człowieka może działać profilaktycznie przeciw alergiom, lub nawet uodparniać. Ważne tylko aby był to pyłek z najbliższej okolicy zamieszkania, czyli taki na jaki człowiek jest wystawiony na co dzień. Najlepsza jest pierzga.
Przeciw alergiom dobrze działa też sąsiedztwo koni, a konkretniej ich odchodów i zamieszkujących je grzybów.

Miód (w którym i tak jest pyłek) rozpuszczony w wodzie z zawiesiną pyłku jest smaczny i ładnie wygląda, co daje podświadomości sygnał że jest to coś zdrowego. Wiara przenosi góry ;-)

Kolego Czarek! Dzięki za tą opinię! Hmmm...czyli twierdzisz, że opinie profesora Czarneckiego i profesora Stojko są niewłaściwe?

Powiem Wam koledzy, że też mam trochę wątpliwości na temat tego fenomenalnego działania pyłku kwiatowego (lansowanego przez profesora Czarneckiego). Nie potrafię tylko znaleźć odpowiedzi po co by to robił? 

Fakt, ma swoją firmę, która sprzedaje m.in. pyłek mikronizowany. Tylko czy wtedy tak pewnie mówiłby o zwykłym pyłku? Raczej nie nagania sobie tym klientów. Ten aspekt raczej bym odrzucił.

Chyba, że jest członkiem jakiegoś lobby pszczelarskiego. Macie coś takiego u siebie? W podlinkowanym wyżej wykładzie sam stwierdza - Francja importuje od nas kilkadziesiąt ton pyłku kwiatowego, a u nas to jakieś leczenie ludowe". Może ktoś coś więcej wie?

Ale wyszedł elaborat  O matko

Pozdrawiam,
Daniel
Wow, też jestem pod wrażeniem... Ale dla mnie pyłek nadal pozostaje tylko półproduktem.
Zdunin, dzięki za obszerne studium. Na jednym z wywiadów słyszałem, że pyłek nie powinien służyć do codziennego stosowania, a jedynie jako uzupełnienie niedoborów - stąd nazwa kuracja pyłkowa. O tym, że coś z miodu osadza się na ściankach szklanki słyszałem, ale osobiście jakoś nie przykładałbym do tego wagi. To już czepianie się detali.

Co do pyłku i jego ceny jeszcze. Jak będziesz kupował pyłek zwróć uwagę na jego kolor. Jak kupisz sam żółty to raczej nie jest najlepsze wyjście. Tak tani pyłek pewnie jest tylko z rzepaku a wiesz jak często jest on traktowany chemią.

Osobiście pyłek na rzepaku pobierałem raz dwa lata temu i w dość specyficznym miejscu, bo przy granicy z lasem. Więcej miałem pyłku czerwonego, niebieskiego, brązowego i pomarańczowego niż żółtego, więc wg mnie pszczoły unikają przynoszenia rzepakowego pyłku jak mają inny w okolicy. Stąd już w ubiegłym roku na rzepaku nie nakładałem poławiaczy. W tym roku nie wywożę na rzepak w ogóle. Pyłek będzie tylko z mojej najbliższej okolicy pobierany przy domu. Jak zakwitną kasztany to montuję poławiacze.
Cóż, różnym profesorom z zasady nie ufam. To bywają często skostniałe umysły, zakute łby. W dodatku zarabiają pieniądze prezentując określone poglądy, często zależne od pracodawców. Nawet jeśli odkryliby coś rewolucyjnego to będą balio się to ogłosić, bo przekreśliłoby to ich karierę, np. cholesterol nie istnieje, albo pyłek nie jest odpowiednim pokarmem dla ludzi ;-)

Mój pierwszy kontakt z jedzeniem pyłku pochodzi ze sztuki przetrwania - jest taki pogląd że pyłek turzyc ma sporo białka i można go zebrać zmieszać z jakąś mąką (np. z paprociowych pastorałów, albo z dżdżownic) i warto to jeść.
Druga informacja pochodzi pewnie z jakiejś książki pszczelarskiej - pyłek ma te swoje osłonki i wcale roślinie nie zależy na tym aby został on strawiony przez zwierzęta, roślinie nie przynosi to korzyści. Rośliny produkują pyłek w dużym nadmiarze (zwłaszcza wiatropylne), aby zwiększyć prawdopodobieństwo korzystnego zapylenia.
Pyłek jest bardzo trwały, można badać kurz z odległych czasów, albo treść żołądkową zamarzniętych lub zmumifikowanych zwierząt i na tej podstawie określić skład flory, porę roku i wyciągnąć inne naukowe wnioski.

Pyłek miewa różne rozmiary i niesamowite kształty, nie każdy pyłek zostanie skutecznie zmielony, ale pewnie ułatwi to spożycie, może spróbować wymieszać to z miodem lekko kremowanym np. te dodatkowe enzymy i specyficzna kwasowość może coś pomogą.

Na ściankach naczynia osadzają się rzekomo auksyny (jakieś roślinne hormony, z tego co pamiętam, auksyny decydują w wygięciu łodygi rośliny względem światła).
Myślę że lepszą przyswajalność uzyskuje się maksymalizując uślinianie pokarmów w jamie ustnej. Osobiście lubię powoli zlizywać miód z łyżki, a najlepiej oczywiście przeżuwać plaster z miodem i pierzgą, a nawet z larwami i czerwiem jak ktoś lubi.

Każdy człowiek może mieć inne preferencje i inne potrzeby organizmu, teraz panują mody na różne superfoods i ludzie myślą, że to ich uleczy i czują się lepiej jak sobie kupią miód z kwiatów krzewów manuka albo lewoskrętną witaminę C.

Mi najbardziej smakują świeże obnóża, już mające kwaskowaty smak.
I wspaniale jest oddychać powietrzem ulowym po dniu intensywnych lotów w cichy ciepły wieczór na pasieczysku.
Życzę takich doświadczeń wszystkim ludziom, nawet profesorom ;-)