FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Murarka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
Planuje zrobić częściową konkurencję dla pszczół miodnych na pasiece w postaci murarki. Wielość różnych trzmieli juz mają. Właśnie planuję zakup Murarki. Bawił się kto w to? Jakieś doświadczenia? Ile na początek. 500/ 1000 sztuk? Zamierzam ule porobić z trzciny i gliny. Hodowla będzie rzecz jasna TF tzn. nie będę niczym leczył Murarek.
A można leczyć i dezynfekować i tu.

"W naszym klimacie, w koloniach murarki ogrodowej, występuje kilka gatunków pasożytów. Do głównych, mających największy wpływ na redukcję kolonii, należą: roztocz – Chaetodactylus osmiae (fot. 2), pasożytnicza osa – Monodontomerus spp. (fot. 3) i muchówka – Cacoxenus indagator (fot. 4). Pozostałe pasożyty mają mniejsze znaczenie."

"Resztki trzcinowych gniazd najlepiej jest spalić. W przypadkach wykorzystywania gniazd wielokrotnego użytku trzeba pamiętać o ich dezynfekcji. Jeżeli podczas analizy gniazd stwierdzone będą kokony z niewielkimi otworkami, to również należy je spalić, ponieważ zawierają pasożyty."

http://sadinfo.pl/artykuly-2015/12015/531-zdrowotnosc-i-zimowla-murarki-ogrodowej.html
Od ubiegłej wiosny mam murarki. Nie wiem ile mają kokonów w tym roku, bo ułożyłem je w dwóch miejscach. Jeden to domek, taki z Leroya, drugi to po prostu wiązka ściętej trzciny. Widywałem te pszczółki w obydwu miejscach, więc mam nadzieję, że na wiosnę wylecą i dalej się rozwiną.
Ojciec mojego kolegi ma murarek dużo więcej, bo służą mu do zapylania malin. Problemem jednak jest ich transport, bo muszą jechać w zimnie.
Murarek się nie leczy. Wymienia im się gniazdo, tak, żeby kokony były tylko jeden raz w "ulu". Wystarczy zimą z jakiegoś stawu ściąć trochę trzciny i masz kolejny domek. Kokony warto po pierwszych mrozach wyjąć i przechowywać w lodówce - ja tego nie robiłem.
Stricte się nie leczy ale dba się o dezynfekcję i wymienia się te gniazda w strachu przed pasożytami właśnie pozbawiając rurki równowagi ekologicznej lub możliwości jej wyrobienia przez wiele lat. Zamierzam mieć gniazda z gliny jakie pierwotnie zasiedlała też murarka i tam się nic nie wymienia. Też, moim zdaniem, zwiększa się takimi manipulacjami presję roztoczy na murarkę. Też pomaga się rozmnożyć się osobnikom nieprzystosowanym i dąży się do 100% przeżywalności jako ideału. Osłabiając i degenerując biologicznie populację murarek. Kto wie czy w przyszłości nie wymyśli się jakiś konwencjonalnych leków na te roztocza. A i tu chodzi, rzecz jasna o równowagę,

Np.
Cytat:"Sprzymierzeńcy.
Pewno jest ich więcej, ale mnie udało się zaobserwować jednego z nich. Jest to, jak myśle, pająk z rodziny skakunowatych. Nie przędzie on sieci, a na ofiarę najczęściej skacze. Pojawia się w miejscu, gdzie jest dużo gniazd murarki. Nie interesują go jednak pszczoły tylko Cacoxenus indagator. Co prawda nigdy nie widziałem, aby skakał i atakował muszkę, ale wraz z pojawieniem się skakuna ilość Cacoxenus indagator spada drastycznie, prawie do zera. Skakun wtedy zazwyczaj również się wyprowadza. Pająki zimują w postaci dorosłej i gdy zimą otwieram rurki z kokonami, czasami napotykam na zimujące osobniki"

http://murarkaogrodowa.com/Wrogowie-i-sprzymierze%C5%84cy.php
Oczywiście zgodzę się z Tobą. Tylko moje rurki z trzciny po 2,3 latach pewnie będą w rozsypce, więc i tak je wymienię.
Murarka sama eliminuje sobie presję pasożyta, bo zwyczajnie poszuka sobie innego gniazda. Po wykluciu część pszczółek zasiedliło od razu "domek" i trzciny, ale większość znalazła sobie miejsce pod daszkiem mojego domku narzędziowego. Część odleciała w siną dal, część widziałem w hałdzie pustaków, którą mam na działce. Innymi słowy, pewnie jak murarce domek wyda się przepełniony lokatorami odleci i znajdzie lepszy.
Zaobserwowałem, że kilka dni po wygryzieniu z kokona te pszczoły oblatują okolicę i dosłownie pchają się w każdą szczelinę - nawet włażą między boazerię dachową etc. Przekonanie, że wybiorą gniazdo pełne pasożytów jest chyba mylne.
(20.01.2016, 11:29)MN napisał(a): [ -> ]Oczywiście zgodzę się z Tobą. Tylko moje rurki z trzciny po 2,3 latach pewnie będą w rozsypce, więc i tak je wymienię.
Murarka sama eliminuje sobie presję pasożyta, bo zwyczajnie poszuka sobie innego gniazda. Po wykluciu część pszczółek zasiedliło od razu "domek" i trzciny, ale większość znalazła sobie miejsce pod daszkiem mojego domku narzędziowego. Część odleciała w siną dal, część widziałem w hałdzie pustaków, którą mam na działce. Innymi słowy, pewnie jak murarce domek wyda się przepełniony lokatorami odleci i znajdzie lepszy.
Zaobserwowałem, że kilka dni po wygryzieniu z kokona te pszczoły oblatują okolicę i dosłownie pchają się w każdą szczelinę - nawet włażą między boazerię dachową etc. Przekonanie, że wybiorą gniazdo pełne pasożytów jest chyba mylne.

Aha. Więc może taki hotel ze całą ścianą grubej gliny będzie dobry bo zawsze może sobie porobić nowe dziurki jak stwierdzi, że jakaś użytkowana jest za stara. Zamierzam mieć i trzcinowe, ceglane i gliniane. Zobaczymy co będzie. 
Mam 120 letni dom drewniany z bali, i czasem trudno wejść do domu tyle tego lata, nie tylko murarki ale różne błonkówki. Zostało trochę odpadu po ulach i zastanawiałem się co z tym zrobić prócz spalenia, i teraz wiem. Budek dla ptaków już narobiłem czas na hoteliki dla murarek itp.
Super. Coś się zagnieździło? Trzciny na mój gust ciut za wąskie. U mnie wybierały tylko te najszersze.
(20.01.2016, 13:14)Borówka napisał(a): [ -> ]Tu mój zeszłoroczny hotel.

http://forum.wolnepszczoly.org/attachment.php?aid=333

I działał ?
Ale to nie było na murarkę tylko na wszystko inne.

Za późno zrobiłem bo w sierpniu. W tym roku ma zadziałać.
Si, za późno. Murarki żyją krótko, bo ok 1 miesiąca jakoś kwiecień / maj. Później ich nie widać.
Widuję czasem murarki, chociaż wcale domków im nie robię. Jak widać i bez tego mają się dobrze.
(21.01.2016, 11:24)Przemek napisał(a): [ -> ]Widuję czasem murarki, chociaż wcale domków im nie robię. Jak widać i bez tego mają się dobrze.

To fajnie masz. Ja nie widziałem. Za to mam dużo trzmieli. Po za tym chce to celów obserwacyjno-edukacyjnych. W mojej okolicy nie ma srewnianych i glinianych domów i szop gdzie mogłby egzytsować. Suche rośliny też się maniakalnie ścina oraz kosi rzecz jasna wszystko co się aby "ładnie" wygladało.
U mnie tez jest bardzo dużo murarek...
Jak bylem dzieckiem to gniezdzily się w ścianie domu w spoinach pomiędzy ceglami...W tedy myślałem że to osy haha
Zamówiłem jeszcze Nożycówki pospolite.

[Obrazek: globalny-krach-zapylania-9534_l.jpg]


Zajmują węższe gniazda. Właśnie przyszły.
1000 kokonów murarek już w drodze też.

Na początek chyba styknie.
Wystawiłem kokony do hoteliku. W przyszłym tygodniu ma już być znacznie cieplej więc chyba odpowiednia pora.
Obudziły się? BO zrobiłem hotelik i jestem ciekaw kiedy moge sie spodziewac pszczółek.
(28.03.2016, 09:56)Popszczelony napisał(a): [ -> ]Obudziły się? BO zrobiłem hotelik i jestem ciekaw kiedy moge sie spodziewac pszczółek.

Jeszcze nie. Z tego co wiem to budzą się po ok. tygodniu ciepłym a taki dopiero nadejdzie.
Po prostu wystawiłem je kiedy byłe pewien, ze nie będzie mrozu bo normalnie siedza ukryte w trzcinie a te kupne są z niej wyskubane.
[Obrazek: 350ea15a80980c13c0dc419645b87e21.jpg]
Moje murarki zimują tak.
U mnie już murarki na wierzbie latają. Niestety nie te, które zimowałem. Z ciekawości wyjąłem dwie słomki, w których powinny być kokony, ale zamiast kokonów widziałem jakieś małe pająki i pomarańczowe larwy. Pasożyty wykończyły mi jak sądzę całą hodowlę, ale zostawiłem resztę, może coś przeżyje...
u mnie na działce żyją jakieś pszczoły w ziemi. ale nie wiem co to za jedne...
No i oczywiście mój pies sobie stanął na gnieździe, bo dlaczegóż by nie... mam nadzieję, że im nie poniszczył nic...
Widziałem albo mi się zdawało małe rudasy na podbiale, i jestem ciekaw czy już działają. Za to trzmiele (matki) buczą na potegę.
(29.03.2016, 11:01)Popszczelony napisał(a): [ -> ]Widziałem albo mi się zdawało małe rudasy na podbiale, i jestem ciekaw czy już działają. Za to trzmiele (matki) buczą na potegę.

U mnie dopiero kwiaty podbiału wczoraj pierwszy raz widziałem. Pewno kwestia równoleżnika geograficznego.
U mnie teraz chłodno, wietrznie i deszczowo. Żadna pszczoła się jeszcze nie obudziła.
Samce Murarek się u mnie przebudziły. Fajne są te skubańce. Tak cicho latają.
Udało się wreszcie zrobić domek. Na drugi dzień już wchodziły do środka Uśmiech

[Obrazek: 12998457_1313673428659623_75612622995373...e=5778EC36]
Zaczęły już kopulować. Widziałem nawet taką akcję, ze dwa samczyki były przyklejone do jednej samicy.
Zostałem dziś poproszony przez sąsiada żeby "rzucić okiem" bo w szopie u jego rodziców chyba jest rój pszczół. Porzuciłem kosiarkę i udałem się zobaczyć to zjawisko. Na miejscu w szopie brzęczy jakby rzeczywiście coś było na rzeczy. Po przyzwyczajeniu oczu do półmroku widzimy, że ogromna ceglana kolumna/wspornik wygląda jak ser szwajcarski - cały podziurkowany i wokół sporo latających owadów. Na pierwszy rzut oka podobne do pszczoły ale bardziej takie "okrągłe". Uspokoiłem go, że to nie rój i że najprawdopodobniej jakaś odmiana pszczoły murarki, które to są niegroźne.
Teraz po krótkim poszukiwaniu w googlach myślę, że to może być Anthophora plumipes lub Porobnica naglinka Anthophora plagiata albo Porobnica jasnotowa Anthophora aestivalis.
Niestety niewiele jest informacji w języku polskim o tym owadzie. Spotkaliście się kiedyś z nim?
(21.04.2016, 17:26)pastaga napisał(a): [ -> ]Zostałem dziś poproszony przez sąsiada żeby "rzucić okiem" bo w szopie u jego rodziców chyba jest rój pszczół. Porzuciłem kosiarkę i udałem się zobaczyć to zjawisko. Na miejscu w szopie brzęczy jakby rzeczywiście coś było na rzeczy. Po przyzwyczajeniu oczu do półmroku widzimy, że ogromna ceglana kolumna/wspornik wygląda jak ser szwajcarski - cały podziurkowany i wokół sporo latających owadów. Na pierwszy rzut oka podobne do pszczoły ale bardziej takie "okrągłe". Uspokoiłem go, że to nie rój i że najprawdopodobniej jakaś odmiana pszczoły murarki, które to są niegroźne.
Teraz po krótkim poszukiwaniu w googlach myślę, że to może być Anthophora plumipes lub Porobnica naglinka Anthophora plagiata albo Porobnica jasnotowa Anthophora aestivalis.
Niestety niewiele jest informacji w języku polskim o tym owadzie. Spotkaliście się kiedyś z nim?
Porobnica. Lubią gliniane, ceglane ściany z dziurkami, rozszczelnieniami. 
Stron: 1 2 3 4