FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Seeley Smith - tłok w pasiece
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Mam dla was kolejny artykuł, który dostałem od Pana David'a Heaf'a, dotyczy on tłoku w pasiece, a dokładniej migracji pszczół, a co za tym idzie chorób i roztoczy varroa destructor pomiędzy stłoczonymi na jednym pasieczysku rodzinami.

Niech będzie to kolejną wskazówką i dobrym tematem do konstruktywnych rozmów Uśmiech
A co Tam u Pana Davida (bo chyba nie prowadzi bloga). Nadal nie leczy? Nadal Warre, oktagony i korpusowe na ramkę?
Bloga nie ma, ale w artykułach masz postęp - na dole są daty aktualizacji, co dzieje się z konkretnymi eksperymentami.
Nie sądzę, że to jest tajemnicą więc mogę powiedzieć, że w tym momencie ma 8 rodzin, 3 warre (tradycyjne bez ramki), 2 hexadecagonalne (jak sam to określił), 2 leżaki i 1-nego brytyjczyka (UK National). Te leżaki to właściwie Warszawiaki, które wzorował na tych z Niemiec (które są na ciut inna ramkę) ostatnio robią furorę jako Einraumbeute.
Nadal nie leczy, ale z tego co rozmawiałem, to nie jest wyjątkiem. Ma to szczęście, że cała okolica również nie leczy, chociaż wielu z nich nie uważa się nawet za pszczelarzy naturalnych. Po prostu nie leczą i u nich to działa.
(08.02.2016, 15:37)kosz85 napisał(a): [ -> ]Bloga nie ma, ale w artykułach masz postęp - na dole są daty aktualizacji, co dzieje się z konkretnymi eksperymentami.
Nie sądzę, że to jest tajemnicą więc mogę powiedzieć, że w tym momencie ma 8 rodzin, 3 warre (tradycyjne bez ramki), 2 hexadecagonalne (jak sam to określił), 2 leżaki i 1-nego brytyjczyka (UK National). Te leżaki to właściwie Warszawiaki, które wzorował na tych z Niemiec (które są na ciut inna ramkę) ostatnio robią furorę jako Einraumbeute.
Nadal nie leczy, ale z tego co rozmawiałem, to nie jest wyjątkiem. Ma to szczęście, że cała okolica również nie leczy, chociaż wielu z nich nie uważa się nawet za pszczelarzy naturalnych. Po prostu nie leczą i u nich to działa.

Dowodzi to tego, ze i na przydomowej małej hobbystycznej pasiecie można gospodarzyć TF przy założeniu, ze okolica też nie leczy. Cóż pozostaje mi namówić całą okolicę. Duży uśmiech

No ale kończę off-top.
Ostatnio też ktoś do mnie dzwonił i właśnie zwracał dużą uwagę, że ma pszczoły rozstawione w dużych odległościach na pasiece i wylotki w różne kierunki... Podobno ma to bardzo duży wpływ na ogólną zdrowotność rodzin jak i inne zachowania... Fajnie by było aby na forum o tym opowiedział...
Na zdrowy rozum jest to logiczne ale czasami wielkość pasieki i wygoda karze nam trzymać wszystko w kupie..
(09.02.2016, 11:22)bonluk napisał(a): [ -> ]Ostatnio też ktoś do mnie dzwonił i właśnie zwracał dużą uwagę, że ma pszczoły rozstawione w dużych odległościach na pasiece i wylotki w różne kierunki... Podobno ma to bardzo duży wpływ na ogólną zdrowotność rodzin jak i inne zachowania... Fajnie by było aby na forum o tym opowiedział...
Na zdrowy rozum jest to logiczne ale czasami wielkość pasieki i wygoda karze nam trzymać wszystko w kupie..

Nie wiem co rozumiesz przez duże. Od ile metrów?

Ja mam dość rzadko rozstawione ule i każdy ul delikatnie w innym kierunki.
W sensie duże odległości to takie aby nie stał ul przy ulu...
Chodzi mi o wyspowe ustawianie pojedynczych rodzin.

Żeby zobrazować to mam takie zdjęcie...  chodzi mi o coś takiego tylko, że te ule mogłyby jeszcze bardziej być rozrzucone.
[Obrazek: 12493714_502371743278293_4709773872748698670_o.jpg]
Z pewnością w naturze rodziny nie występują jedna przy drugiej, co zapobiega nalotom i rabunkom.
byłoby idealnie, ale nie zawsze się da rozrzucić tak po pasiece. można za to próbować poobracać lekko wylotkami w różne strony.
Fakt nie zawsze się da porozrzucac. Ale u mnie się daDuży uśmiech Wiec Porozstawiam jakos troche przez sezonDuży uśmiech
Chociaż w sumie i tak są porozrzucane. Bo padały rodziny co drugaDuży uśmiech Czyli mają odstępy od siebie teraz około 2 metry;D
(09.02.2016, 11:56)bonluk napisał(a): [ -> ]W sensie duże odległości to takie aby nie stał ul przy ulu...
Chodzi mi o wyspowe ustawianie pojedynczych rodzin.

Żeby zobrazować to mam takie zdjęcie...  chodzi mi o coś takiego tylko, że te ule mogłyby jeszcze bardziej być rozrzucone.

To ja w sumie coś takiego mam. Nie aż tak ale tak w 2/3. 
u mnie z braku miejsca będzie pewnie coś takiego Duży uśmiech
(09.02.2016, 14:30)grzegor41 napisał(a): [ -> ]u mnie z braku miejsca będzie pewnie coś takiego Duży uśmiech

to prawie to samo co rozstrzelenie uli na kilkunastu arach ... Duży uśmiech
Może wysokości ani wylotów jeszcze pokombinować w takich pawilonach. Wtedy pszczoly by miały łatwiej do siebie trafić. Naprzemiennie jeden górny A drugi dolny wylotek?Oczko
Oprócz kolorów pszczoły rownież rozpoznają kształty, szczególnie z wieloma ramionami (gwiazdy, wielokąty) - co się rozumie samo przez się wystarczy spojrzeć na kwiaty.
Można się pokusić o takie rysunki przy wylotach.


---
Uwaga! Nie mam pszczół, moje opinie są jedynie wynikiem przemyśleń na temat przeczytanych książek i zagranicznych artykułów naukowych.
Tu jest wykład Thomasa D. Seeley'a na temat PN TF opierający się na jego eksperymentach




W wielkim skrócie:
-małe ule lepsze niż duże
-obala teorię o trutniach zalatujących do innych uli. Trutnie gubią się po prostu w pasiekach. Najmniejsza odległość gniazd w naturze jaką znalazł to 850 m. Eksperyment z ulami oddalonymi o 30 metrów pokazał, że 0% obcych trutni wlatuje do gniazda.Tymczasem na pasiece ustawionej w rzędzie wlatuje 30-40% obcych. Robotnice najprawdopodobniej też się gubią podobnie ale nie były badane
-rozstrzelone gniazda idealnie o 100 metrów a lepiej o 30 metrów znacznie lepsze dla zdrowia pszczół. Pomagają naturalne przeszkody jak drzewa, krzaki etc.
-sceptyczny wobec teorii o małej komórce.
-rojenie zdrowe dla pszczół
-wymuszona przerwa w czerwieniu prawdopodobnie też ale pewnie nie tak dobra jak rójka (nie robił badań na ten temat)
-w rozstrzelonych mocno ulach więcej matek się z sukcesem unasiennia i składa jaja a w zwykłej pasiece więcej ginie
-W naturze rabowanie występuje na poziomie niewielkim. W ulach mocno oddalonych jest go mniej.
-im więcej zapropolisowane gniazdo tym lepiej

Nie będę pisał wypracowania bo streścił dobrze ten wykład już Mr. Drone na swoim blogu więc podaję linka do wpisu:
http://pantruten.blogspot.com/2017/01/wykad-tomasa-d-seeleya.html
Postanowiłem wrócić do tych mostków pod wylotkami. Ostrowska zwie to, za Lewickim prekursorem Warszawiaka, "fartuchem".
Wcześniej sądziłem, że to ma funkcję tylko "pomagania" starym zbieraczkom w drapaniu się do wylotka, co mi się wydawało niepotrzebne.
Krzysztof sprzedał mi jednak informację ze wschodu, że ma to pomagać w gubieniu się przy tłoku na pasiece. Deska taka działa na zasadzie substytutu pnia drzewa po którym pszczoła się orientuje. Lecąc w dół ma podobną perspektywę przy takim nachyleniu deski jakby leciała na wprost do wysoko umieszczonej dziupli. Przemówiło to do mnie. Wprawdzie mam lekko porozstawiane ule oraz drzewa i krzewy ale skoro można to jeszcze ulepszyć to dlaczego nie, zwłaszcza, że do sytuacji idealnej mi daleko dla m.in. roznoszenia chorób opisywanej przez T. Seeley'a.