FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Miśkowa Pasieka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Zaczęło się. Wytypowałem w końcu pierwszą rodzinę, którą pozostawię bez leczenia. Matka F3 lub F4 po jakimś buckfaście - matkę dostałem od kolegi, ale wymieniły ją wkrótce później na swoją. Są petardy, bo wczoraj wziąłem od nich pierwszą półnadstawkę wielkopolską miodu. Popatrzmy jednak na kontekst: pszczoły zimowały w ulu wielkopolskim półnadstawkowym (3 kondygnacje) ze styroduru. Na pełnej dennicy ze styroduru. Całą zimę nękała je mysz, chyba nawet gdzieś o tym wspominałem, więc z zimy wyszły na dwóch ramkach półnadstawkowych. Stwierdziłem, że nie łączę i zobaczę co będzie. Jesienią jak większość rodzin były leczone kwasem mrówkowym. Nic więcej.
Warrozy na nich nie ma. Mają teraz u dołu korpus wlkp 18cm, ale tam 7 ramek 1/2 wlkp i 3 18tki, wyżej jest korpus 1/2 wlkp. Tegoroczne ramki są tylko z paskami calowymi węzy (te 18tki) oraz wkładane całkowicie puste, nawet bez drutu. Dopiero tydzień temu pojawił się czerw trutowy. Wcześniej budowały tylko komórki na robotnice. Rodzina teraz stacjonuje na polu facelii i ma łącznie 4 korpusy (2 gniazdo, 2 miodnia) bo facelia leje obficie. Wieczorem wrzucę jakieś fotki.

Po facelii te pszczoły zjadą na nowe miejsce, które jeszcze ustalam.

Inne obserwacje. Całkowicie do PN nie nadaje się pszczoła Celle. Od początku sezonu widzę tam pszczoły bez skrzydeł a miodu niewiele.
Na dowód tego, że nie warrozkuję, to jest nie fantazjuję zamieszczam fotki z tej rodziny. Aktualnie przebywają na resztach facelii, ale widzę, że noszą lipę i spadź liściastą.
Na fotkach widać jak mysz uszkodziła dennicę.
Ramki są bez węzy, a część również bez drutu. Pod ramkami 1/2 wlkp pociągnęły dziką zabudowę na trutnia. Nie wycinam, ale przyznaję, że 2 ramki wziąłem do odkładu, żeby trutnie wygryzły się na przydomowej pasiece i unasienniały matki.
Z tej rodziny wziąłem wczoraj korpus 1/2 i korpus 18cm miodu.
Niestety na pasiece eksperymentalnej straty są większe niż sądziłem. Myszy zrobiły swoje i tylko dennice mojej konstrukcji im się oparły. Mimo nieleczenia (leczenia też) rodziny stacjonujące na facelii bardzo osłabły. Mimo że mają swoje plastry bez węzy, mnóstwo miodu to zajmują max 4-5 uliczek, słabsze 3. Może jakoś do wiosny dociągną to będę mnożył.
W przyszłym roku na tym pasieczysku powinny mieć urodzaj, bo teren jest obfity stawy, pola i las, czyli mnóstwo wierzby + spory kawałek wierzby energetycznej. Później sporo akacji i malin przy lesie. Jest też 5 ha facelii zaplanowane, ale to zależeć będzie od rolnika. Mam nadzieję, że się nie rozmyśli i wysieje. Jak nie to ok 1-1.5 km będą inne pola facelii.
Gdyby nie ten stóg za pasieką pewnie byłoby dużo lepiej. Życie.
no to czekam aż jeszcze pewnych rzeczy doświadczy Robert.
tak to właśnie działa, Michale. ale byle do wiosny i będzie dobrze Uśmiech
4-5 uliczek? U mnie zajmują tyle lub mniej pewnie.

O ile wiem to znajomy pszczelarz używający skundlone mocno krainki, leczący, zwężający gniazdo i komercyjny nie zimuje na większej ilość WZ niż 6 plastrów a więc 5 uliczek.

Chyba się przyzwyczaiłeś do nadnaturalnej siły zimą Michale która powoduje słabość pszczół. Siła powoduje słabość: paradoks pszczelarstwa. Oczko
(14.11.2016, 12:40)Borówka napisał(a): [ -> ]Chyba się przyzwyczaiłeś do nadnaturalnej siły zimą Michale która powoduje słabość pszczół. Siła powoduje słabość: paradoks pszczelarstwa. Oczko

paradoks to jest, że "walka z warrozą ma sens..." Oczko
(14.11.2016, 12:40)Borówka napisał(a): [ -> ]4-5 uliczek? U mnie zajmują tyle lub mniej pewnie.

O ile wiem to znajomy pszczelarz używający skundlone mocno krainki, leczący, zwężający gniazdo i komercyjny nie zimuje na większej ilość WZ niż 6 plastrów a więc 5 uliczek.

Chyba się przyzwyczaiłeś do nadnaturalnej siły zimą Michale która powoduje słabość pszczół. Siła powoduje słabość: paradoks pszczelarstwa. Oczko

Takie, które tylko blisko domu dostały 25ml kwasu i są chronione przez kilka kotów są na 3 korpusach wlkp 18cm w kłębach po 8-9 ramek.
Nie chce mi się wierzyć, żeby 25ml kwasu robiło aż taką różnicę w kwestii przeżycia rodziny pszczelej. Blisko domu miały też inne warunki oczywiście bo nie było facelii a pokarmu też za dużo nie dawałem.
a śledziłeś dokonania Juhani Lundena? on chyba w ostatnim roku (przy wysokiej przeżywalności) dał 5 ml i przezimowały w wysokim procencie. A następnego roku (bez leczenia nawet tymi drobnymi ilościami) miał straty 70%.

Michał, pisałem Ci to, że tak się dzieje, to nie wierzyłeś i twierdziłeś, że to przez to, że nie umiem się pszczołami zajmować (upraszczam). teraz może inaczej podejdziesz do tego co Ci wielokrotnie pisaliśmy (w liczbie mnogiej, bo nie tylko ja).

masz teraz obraz tego jak wygląda dobór pszczół "przeżywających" wg kryteriów gospodarczych pszczelarza. Życzę Ci jak największej przeżywalności wiosną (szczerze życzę - jak wszystkim zresztą), ale może następnym razem proponuję więcej refleksji zanim zaczniesz opowiadać, że gadam(y) bzdury.
Wiele osób to przechodziło. Zbyt wiele, żeby nie słuchać co mają do powiedzenia poprzednicy. A każdy na początku wiedział lepiej i zakładał, że to tamci wcześniej robili coś nie tak, bo nie wiedzieli co czynią.
Panowie poczekajmy z wnioskami z pasieki MN do wiosny. Oczko
(14.11.2016, 14:37)Borówka napisał(a): [ -> ]Panowie poczekajmy z wnioskami z pasieki MN do wiosny. Oczko

tu nie chodzi o wnioski. na wnioski dla nas wszystkich za wcześnie.

tu bardziej chodzi o pierwsze symptomy - już widać, że coś się dzieje. Nawet jak przezimują (czego życzę) to rodziny będą wiosną w 2 - 3 uliczkach, a nie na 2 korpusach. 
Michał twierdził, że zdechlaków - jak u mnie - to nie warto trzymać. Przyszła późna jesień i wychodzi na to, że te silne rodziny w jakiejś części wiosną będą co najwyżej zdechlakami (które być może się odbiją - moje w części się odbiły, więc może tak być). 
(14.11.2016, 14:41)MrDrone napisał(a): [ -> ]
(14.11.2016, 14:37)Borówka napisał(a): [ -> ]Panowie poczekajmy z wnioskami z pasieki MN do wiosny. Oczko

tu nie chodzi o wnioski. na wnioski dla nas wszystkich za wcześnie.

tu bardziej chodzi o pierwsze symptomy - już widać, że coś się dzieje. Nawet jak przezimują (czego życzę) to rodziny będą wiosną w 2 - 3 uliczkach, a nie na 2 korpusach. 
Michał twierdził, że zdechlaków - jak u mnie - to nie warto trzymać. Przyszła późna jesień i wychodzi na to, że te silne rodziny w jakiejś części wiosną będą co najwyżej zdechlakami (które być może się odbiją - moje w części się odbiły, więc może tak być). 

Później po analogii z jabłoniami staroodmianowymi mocno owocującymi co kilka lat zmienił zdanie i na dzień dzisiejszy akceptuje sezonowe osłabienie rodziny w dążeniu do TF. Uśmiech
Nie mam już pszczół nieleczonych. Wszystkie ule niemal puste.
Z pszczół, które dostały tylko 25ml kwasu też biednie, ale coś przeżyło. Najważniejsze, że mam kilkanaście rodzin o niesamowitej sile, zmniejszyłem tylko 3 rodziny do 1 korpusu wlkp 18cm, reszta zajmuje niemal pełne 2 segmenty.
Będzie co mnożyć, ale pozostaje pytanie, czy jest po co... Niestety wszystko wskazuje na to, że mój flagowy produkt, czyli miód faceliowy to już historia. Rolnicy do tej pory nie dostali pieniędzy za ubiegłoroczne zbiory, które były wycenione i tak za grosze. Mój wujek, który 8 lat miał uprawy zrezygnował zupełnie, jego znajomi również przerzucają się na kukurydzę i łubin.
Mało perspektywiczny rok się zapowiada.

Generalnie moja wizja rzeczywistości się ziściła, czyli pszczoły komercyjne nie mają szans na przeżycie. Drone się z tego śmiał, że zamierzam pszczoły "tresować", ale to wg mnie dalej najlepsza opcja. W tym roku część pasieki znowu zostawię nieleczoną i może już coś przeżyje.
Pozostałe rodziny dostaną 25ml kwasu a część tackę apiguardu.

Od kwietnia muszę ruszyć z hodowlą matek, żeby powrócić do tego co było.
(06.03.2017, 09:41)MN napisał(a): [ -> ]znajomi również przerzucają się na kukurydzę i łubin. 
Mało perspektywiczny rok się zapowiada.

A łubin nie jest miododajny? Chyba jest.  A mieszanki motylkowych wiążących azot nie mogą siać? Tam jest i koniczyna, i lucerna...
(06.03.2017, 09:59)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(06.03.2017, 09:41)MN napisał(a): [ -> ]znajomi również przerzucają się na kukurydzę i łubin. 
Mało perspektywiczny rok się zapowiada.

A łubin nie jest miododajny? Chyba jest.  A mieszanki motylkowych wiążących azot nie mogą siać? Tam jest i koniczyna, i lucerna...

Nie wiem jak żółty, ale z białego tylko pyłek noszą. Rolnicy rzadko bawią się w mieszanki.
Cytat:Generalnie moja wizja rzeczywistości się ziściła, czyli pszczoły komercyjne nie mają szans na przeżycie. Drone się z tego śmiał, że zamierzam pszczoły "tresować", ale to wg mnie dalej najlepsza opcja

Zależy jak patrzeć. Nienajlepsza przy deontologicznym założeniu, że dojście do TF jest fundamentem działania i najwyższą priorytetową wartością działania.

Przykro mi, że masz 100% strat już po pierwszej zimie TF. Może pomyślisz o jakiś antykomerycjnych kundelkach późno startujących i wcześnie się zwijających.
Właśnie nie mam zamiaru do pasieki TF wprowadzać nowego materiału. Mam pszczoły f1 i f2, które przeżyły przy minimalnym udziale chemii. To dla mnie już coś i zamierzam dalej ten materiał powielać.
Jestem o tyle dalej, że każda kolejna rodzina będzie bez węzy, bo mam sporo "czystych" ramek, bez pozostałości akarycydów etc. Co będzie dalej zobaczymy.

Zastanawiam się poważnie nad tym, czy dalej prowadzić pasiekę "komercyjną" bo tutaj zbyt wiele nie zależy ode mnie na razie. Może za 2-3 lata...
Lubin miodu niestety nie daje. Miałem niedaleko. Zainteresowanie pszczol zerowe. Już groch lepiej oblatywaly chociaż on też tylko pyłek...
(06.03.2017, 10:54)MN napisał(a): [ -> ]Zastanawiam się poważnie nad tym, czy dalej prowadzić pasiekę "komercyjną" bo tutaj zbyt wiele nie zależy ode mnie na razie. Może za 2-3 lata...

Możesz rozwinąć  ? Właśnie w pasiece komercyjnej najwięcej zależy od pszczelarza.
(06.03.2017, 09:41)MN napisał(a): [ -> ]Nie mam już pszczół nieleczonych. Wszystkie ule niemal puste.
Z pszczół, które dostały tylko 25ml kwasu też biednie, ale coś przeżyło. Najważniejsze, że mam kilkanaście rodzin o niesamowitej sile, zmniejszyłem tylko 3 rodziny do 1 korpusu wlkp 18cm, reszta zajmuje niemal pełne 2 segmenty.
Będzie co mnożyć, ale pozostaje pytanie, czy jest po co... Niestety wszystko wskazuje na to, że mój flagowy produkt, czyli miód faceliowy to już historia. Rolnicy do tej pory nie dostali pieniędzy za ubiegłoroczne zbiory, które były wycenione i tak za grosze. Mój wujek, który 8 lat miał uprawy zrezygnował zupełnie, jego znajomi również przerzucają się na kukurydzę i łubin.
Mało perspektywiczny rok się zapowiada.

Generalnie moja wizja rzeczywistości się ziściła, czyli pszczoły komercyjne nie mają szans na przeżycie. Drone się z tego śmiał, że zamierzam pszczoły "tresować", ale to wg mnie dalej najlepsza opcja. W tym roku część pasieki znowu zostawię nieleczoną i może już coś przeżyje.
Pozostałe rodziny dostaną 25ml kwasu a część tackę apiguardu.

Od kwietnia muszę ruszyć z hodowlą matek, żeby powrócić do tego co było.

Współczuję. Dobrze że jest co mnożyć. Przestaw się na pszczoły. W tym roku trudno kupić rodzinę poniżej 400 zł.
Albo ziolomiody Duży uśmiech hahahaDuży uśmiech
(06.03.2017, 10:59)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(06.03.2017, 10:54)MN napisał(a): [ -> ]Zastanawiam się poważnie nad tym, czy dalej prowadzić pasiekę "komercyjną" bo tutaj zbyt wiele nie zależy ode mnie na razie. Może za 2-3 lata...

Możesz rozwinąć  ? Właśnie w pasiece komercyjnej najwięcej zależy od pszczelarza.

Co może zależeć ode mnie jak nie mam własnej ziemi? Nie jestem rolnikiem, więc choćbym miał miliony na koncie rząd zabrania mi ziemi kupić... Tak się trochę podśmiechuję, ale właśnie własnej ziemi mi brakuje najbardziej. Stąd azymut na szkołę w Tucholi.
Dużo uzależniałem od rzepaku i facelii, te dwa pożytki to był constans. Już nie jest, więc niewiele ode mnie zależy, prawda? Późnym latem na szczęście dużo pszczół sprzedałem, bo jakbym miał dzisiaj tyle pni, co wówczas miałem byłby duży problem czym je wykarmić.

Mariusz, łatwo powiedzieć, że można się przestawić na pszczoły jak niewiele ich zostało Oczko musiałbym mieć pewność, że przeżyją, a to = leczenie, co znowu mnie jakoś tak mierzi w dużej mierze. Pewnie część pszczół przeleczę nieco bardziej, ale u mnie w okolicy nawet pszczelarze używający apiwarolu mają kolosalne straty.
(06.03.2017, 11:15)MN napisał(a): [ -> ]Późnym latem na szczęście dużo pszczół sprzedałem, bo jakbym miał dzisiaj tyle pni, co wówczas miałem byłby duży problem czym je wykarmić.

Mógłbyś je sprzedać dziś. Chyba dziś rodziny są więcej warte niż na jesieni były tak?
Że sa straty to wiem z autopsji, nikt ze znajomych pszczelarzy nie chciał sprzedać rodziny bo nie ma pszczół. Ale co zrobić. Przy kurczących sie bez końca pożytkach własna ziemia to było by coś. Nawet w dzierżawę możesz dostać tylko kawałek 30 arów albo mniej. U mnie będzie rzepakowy rok bo w zeszłym to wszędzie były zboża.
Przesadzasz. Rzepak był i będzie a facelie poszukaj. Jeden pożytek Ci wypadł i pasiekę chce likwidować Uśmiech
Są ludzie, którzy mają pasieki stacjonarne i żadnego pewnego pożytku. Sam wielokwiat i żyją z pszczół.
(06.03.2017, 11:30)Krzyżak napisał(a): [ -> ]Przesadzasz. Rzepak był i będzie a facelie poszukaj. Jeden pożytek Ci wypadł i pasiekę chce likwidować Uśmiech
Są ludzie, którzy mają pasieki stacjonarne  i żadnego pewnego pożytku. Sam wielokwiat i żyją z pszczół.

Nie napisałem, że chcę likwidować pasiekę komercyjną, tylko zastanawiam się czy dalej ją prowadzić a to różnica. Wypadł  mi nie jeden pożytek tylko główny pożytek na którym bazowałem... Coś jakby spadziowcom spadź zabrać.

Rzepak fajna rzecz, ale zawsze traktowałem go jako pożytek rozwojowy. Robiłem sporo odkładów na nim i rozwijałem pszczoły. Zbyt na ten miód jest średni.

Jak będę miał własną ziemię, będę mógł prowadzić pasiekę jak chcę. Nie jojczę tylko się zbroję Duży uśmiech
(06.03.2017, 11:24)Borówka napisał(a): [ -> ]
(06.03.2017, 11:15)MN napisał(a): [ -> ]Późnym latem na szczęście dużo pszczół sprzedałem, bo jakbym miał dzisiaj tyle pni, co wówczas miałem byłby duży problem czym je wykarmić.

Mógłbyś je sprzedać dziś. Chyba dziś rodziny są więcej warte niż na jesieni były tak?

Był klient była sprzedaż. On leczył apiwarolem i pewnie żyją, nic mi do tego. Życzę beczek miodu, bo do tego te pszczoły były idealne. Jakby było u mnie nie wiadomo, więc nie rozpatruję już tego.

Wszystkich chętnych, którzy dzwonili zapraszam jesienią albo za rok, bo na ten moment nie sprzedaję już rodzin pszczelich. Dziękuję jednak za zainteresowanie.
(06.03.2017, 11:47)MN napisał(a): [ -> ]Wszystkich chętnych, którzy dzwonili zapraszam jesienią albo za rok, bo na ten moment nie sprzedaję już rodzin pszczelich. Dziękuję jednak za zainteresowanie.

Dobra Oczko
(06.03.2017, 11:49)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(06.03.2017, 11:47)MN napisał(a): [ -> ]Wszystkich chętnych, którzy dzwonili zapraszam jesienią albo za rok, bo na ten moment nie sprzedaję już rodzin pszczelich. Dziękuję jednak za zainteresowanie.

Dobra Oczko

Dla Ciebie mogę zrobić wyjątek Duży uśmiech
Michal z tego co wiem to ziemię możesz kupić... od rolnika nawet i 2-3 ha... tylko rolnik musi wysłać zapytanie do agencji czy może sprzedać osobie która nie jest rolnikiem. Podobno odmowa jest 1 na 100 zapytań...

Odnośnie pszczół Kuba wyżej pisał tak...
Cytat:Panowie poczekajmy z wnioskami z pasieki MN do wiosny. Oczko

Masz już jakieś oprócz tego że winne pożytki lub ich brak?
(06.03.2017, 12:36)bonluk napisał(a): [ -> ]Michal z tego co wiem to ziemię możesz kupić... od rolnika nawet i 2-3 ha... tylko rolnik musi wysłać zapytanie do agencji czy może sprzedać osobie która nie jest rolnikiem. Podobno odmowa jest 1 na 100 zapytań...

Odnośnie pszczół Kuba wyżej pisał tak...
Cytat:Panowie poczekajmy z wnioskami z pasieki MN do wiosny. Oczko

Masz już jakieś oprócz tego że winne pożytki lub ich brak?

Pierwsze słyszę o takim wyjściu awaryjnym i muszę zgłębić temat.

Nie rozumiem jednak Twojego pytania.
Stron: 1 2