FORUM WOLNE PSZCZOŁY

Pełna wersja: Fiodor Łazutin czyli Fedor Lazutin
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Rozmawialiśmy gdzieś na forum nt. ew. pszczelarzy naturalnych ze Wschodu. Okazuje się, że jest coś takiego. Fiodor Łazutin napisał "Radosne pszczelarstwo", gdzie koncentruje się na naturalnych metodach. Książka w oryginale, czyli po rosyjsku dostępna jest za darmo, wersja anglojęzyczna do kupienia za 20USD. Dopiero zacząłem ją czytać. Na razie widzę, że preferuje ramkę wysoką i minimum ingerencji, uważając, że pierwszą powinnością pszczelarza jest oszczędzić pszczołom stresów i pozwolić na naturalną budowę rodziny. Jak doczytam dalej, to może tu zrelacjonuję.
(21.06.2016, 06:18)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Rozmawialiśmy gdzieś na forum nt. ew. pszczelarzy naturalnych ze Wschodu. Okazuje się, że jest coś takiego. Fiodor Łazutin napisał "Radosne pszczelarstwo", gdzie koncentruje się na naturalnych metodach. Książka w oryginale, czyli po rosyjsku dostępna jest za darmo, wersja anglojęzyczna do kupienia za 20USD. Dopiero zacząłem ją czytać. Na razie widzę, że preferuje ramkę wysoką i minimum ingerencji, uważając, że pierwszą powinnością pszczelarza jest oszczędzić pszczołom stresów i pozwolić na naturalną budowę rodziny. Jak doczytam dalej, to może tu zrelacjonuję.

Chodziło o Europę wschodnią i konkretnie Treatment Free w wątku "Pszczelarze TF w Europie".
Czekam z niecierpliwością. Uśmiech
Dobawka, czyli dokładka po rosyjsku. Będę dorzucał odcinkami.
Łazutin był (niedawno umarł na guza mózgu) zwolennikiem ula Layensa, zwanego też alpejskim i generalnie ramki wysokiej, zależnie od sytuacji także wąskiej. Czyli koncepcja, że na całej wysokości gniazda jest jedna ramka, a rodzina potrzebuje min. 50cm w pionie dla poprawnej zimowli w środkowej Rosji. Ule raczej ocieplone, leżaki, tylko stacjonarnie.
Dostarcza świadectwa pewnej liczby pszczelarzy naturalnych w Rosji i okolicach (Ukraina), którzy właściwie wszyscy w jakiś sposób powtarzają powyższy pogląd. Pszczelarze naturalni to wg niego przede wszystkim ci, którzy tak prowadzą pszczoły, że nie potrzeba ich leczyć. Do tego potrzebne są silne rodziny. Śmierć rodziny od warrozy uważa za naturalny efekt nieprzystosowania. Wspomina też o nieskuteczności leków, w tym leków na warrozę, pisze o rynku podróbek.
Wielokrotnie powtarza o zdawaniu się na inteligencję pszczół.
Zimowanie tylko na miodzie zebranym przez rodzinę, podkarmianie miodem praktykują niektórzy, dokarmianie cukrem dopuszczalne w rzadkich, krytycznych sytuacjach - jeżeli jest już tak źle, że nie tylko nie da się odebrać części miodu, ale rodzinom grozi śmierć. Zapas zimowy to min. 20-25kg miodu na rodzinę. To, co powyżej tej liczby, można odebrać. Miodobranie raz w roku, na jesieni. Minimalizacja ingerencji. Pierwszy przegląd najwcześniej w kwietniu (długość wegetacji w środkowej Rosji jest podobna do Polski, tylko klimat jest kontynentalny, np. amplituda roczna temperatur jest wyższa). Rojenie jest naturalne, ale wielokrotne jest przejawem przede wszystkim złej polityki hodowlanej - pszczoła środkoworosyjska (AMMrus) zbyt wiele by ryzykowała wypuszczając co roku liczne roje (przystosowanie do surowego klimatu oznacza mniejszą liczbę rojów). Intensywne rojenie ma być cechą pszczół o genetyce wziętej z Południa.
Narzeka na ule Dadanta, uważa je za niedostosowane do warunków Rosji, gdzie gospodarka powinna być stacjonarna, oparta na obszernych leżakach. Opowiada o dostosowaniu domowej roboty uli do rosyjskiego systemu zaopatrzenia, np. dwie ramki Dadanta złączone dają super-ramkę 435x600. Ul taki powinien mieć ok. 25 ramek i nie trzeba się wtedy bawić w dokładanie, odejmowanie itp. Do szczegółów gospodarki jeszcze nie doszedłem, dużo cytatów i dygresji, trochę podobnie do Kirka Webstera, obok opisów techniki dużo filozofowania.
I to mi się podoba. Uśmiech

Czyli jak rozumiem pszczelarz nie leczy od jakiegoś już ładnego czasu?
(23.06.2016, 07:13)Borówka napisał(a): [ -> ]I to mi się podoba. Uśmiech

Czyli jak rozumiem pszczelarz nie leczy od jakiegoś już ładnego czasu?

Wynikałoby z tego, że jak tylko ukończył terminowanie, przestał leczyć, a może i nigdy nie leczył na własnej pasiece. Zobaczymy, co będzie dalej Oczko
Dobawka czyli kolejna dokładka:

Cytat:Принципы естественного подхода в пасечном деле
  • Минимальное вмешательство в жизнь пчелиной семьи.
  • Отказ от применения любых подкормок, в том числе приготовленных на основе сахарного сиропа.
  • Отказ от лечения пчёл, то есть применения любых лекарственных препаратов.
  • Размножение пчелиных семей только роями.
  • Использование высокой рамки, позволяющей пчёлам самостоятельно полноценно подготовиться к зимовке (высота рамки зависит от климата).
  • Отбор излишков мёда один раз в году, осенью, после того, как вышел весь расплод, и семья закончила приготовления к зимовке.
  • Зимовка пчелиных семей только на улице.
  • Использование однокорпусного улья (отказ от дополнительных корпусов и магазинов).
  • Содержание пчёл только местной, для нас среднерусской породы.
Czyly:
Zasady naturalnego podejścia do sprawy pszczelarskiej (czy też pszczelarskiej gospodarki/biznesu):
  • Minimalne mieszanie się w życie pszczelej rodziny
  • Odmowa podkarmiania czymkolwiek, w tym produktami na bazie syropu cukrowego
  • Odmowa leczenia pszczół, tj. podawania jakichkolwiek lekarstw.
  • Rozmnażanie rodzin tylko rojami.
  • Użycie wysokiej ramki pozwalającej pszczołom samodzielnie i w pełni przygotować się do zimy (wysokość ramki zależy od klimatu).
  • Odbiór nadwyżek miodu raz w roku, jesienią, po wygryzieniu się czerwiu i zakończeniu przygotowań do zimowli.
  • Zimowla rodzin tylko na dworzu (żadnych stebników, popularnych w Rosji).
  • Użycie ula jednokorpusowego (odmowa dodatkowych korpusów i nadstawek).
  • Utrzymanie tylko miejscowej pszczoły, dla nas środkoworosyjskiej.
Cytat:Составляющие успеха в пасечном деле

  • Медоносная база.
  • Порода пчёл и их сила.
  • Конструкция улья и система пчеловождения.

Czyly:
Warunki sukcesu pszczelarskiego
  • Baza pożytkowa
  • Siła i odmiana/rodzaj pszczół
  • Konstrukcja ula i system pszczelarzenia
Łazutin zamieszkiwał w eko-wioseczce, której był współzałożycielem. Pasiekę miał za oknem i, jak pisał, nie mógł przegapić rojenia. Uważał, że 20% rójek to zupełna norma. Zgłaszał fakt, że jego rodziny niechętnie się roją i robią to zwykle matki dwuletnie i starsze (wg jego liczenia trzyletnie, ale zeszłoroczną nazywał dwuletnią). Dla rozmnożenia pasieki zalecał sztuczne wprowadzanie rodzin w nastrój rojowy. Uważał rojenie za jeden z niezbędnych elementów zdrowia pszczół.
Co do konstrukcji ula, to ocieplał je styropianem i miał nadzieję, że dzięki konstrukcji dającej się demontować, kiedyś, w przyszłości zastąpi go innym materiałem. W kwestii materiałów nie był tak zasadniczy, ścianki robił jak u nas, czyli ze sklejki oraz boazerii.
(24.06.2016, 08:23)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Zasady naturalnego podejścia do sprawy pszczelarskiej (czy też pszczelarskiej gospodarki/biznesu):
  • Minimalne mieszanie się w życie pszczelej rodziny
  • Użycie wysokiej ramki pozwalającej pszczołom samodzielnie i w pełni przygotować się do zimy (wysokość ramki zależy od klimatu).
  • Zimowla rodzin tylko na dworzu (żadnych stebników, popularnych w Rosji).
(24.06.2016, 08:23)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Dla rozmnożenia pasieki zalecał sztuczne wprowadzanie rodzin w nastrój rojowy.

Co do konstrukcji ula, to ocieplał je styropianem i miał nadzieję, że dzięki konstrukcji dającej się demontować, kiedyś, w przyszłości zastąpi go innym materiałem.

Jak dla mnie to pan Lazutin miał schizofrenię. Uśmiech
Dwa powyższe cytaty się wykluczają.
(24.06.2016, 08:32)Krzyżak napisał(a): [ -> ]
(24.06.2016, 08:23)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Zasady naturalnego podejścia do sprawy pszczelarskiej (czy też pszczelarskiej gospodarki/biznesu):
  • Minimalne mieszanie się w życie pszczelej rodziny
  • Użycie wysokiej ramki pozwalającej pszczołom samodzielnie i w pełni przygotować się do zimy (wysokość ramki zależy od klimatu).
  • Zimowla rodzin tylko na dworzu (żadnych stebników, popularnych w Rosji).
(24.06.2016, 08:23)flamenco108 napisał(a): [ -> ]Dla rozmnożenia pasieki zalecał sztuczne wprowadzanie rodzin w nastrój rojowy.

Co do konstrukcji ula, to ocieplał je styropianem i miał nadzieję, że dzięki konstrukcji dającej się demontować, kiedyś, w przyszłości zastąpi go innym materiałem.

Jak dla mnie to pan Lazutin miał schizofrenię. Uśmiech
Dwa powyższe cytaty się wykluczają.

Nie znam się, ale gdzie się wykluczają?
Pewnie chodzi o:

- minimalne mieszanie się w życie pszczelej
- zacieśnianie rodziny aby wywołać rójkę.


Chyba, że robi to tak, że ma takie ule, że pszczoły mu zapełniają w sezonie rojowym cały ul a on nic z tym nie robi i nic nie zwęża na zimę. Wtedy, jeśli o to mu chodziło, to się nie wyklucza.

Jeśli jednak w sezonie rójkowym ogranicza celowo wentylację lub zacieśnia gniazdo to fakt, że miesza się w życie rodziny pszczelej. Choć i tak mniej, moim zdaniem, niż robiąc odkłady, pakiety, naloty na matkę, mieszając robotnice z różnych rodzin i poddając obce im matki.
Toż to nasz polski Borówka...
Ogólnie założenia słuszne w sprawie jak najmniejszego mieszania się pszczołom w ich życie...
Drugie to pewnie Szymonowi chodzi, że jeśli odstawiamy stebniki i zimujemy na mrozie to się wyklucza z ociepleniem ula.
Według mnie to się nie wyklucza bo to co innego.
(24.06.2016, 08:48)bonluk napisał(a): [ -> ]Toż to nasz polski Borówka...
Ogólnie założenia słuszne w sprawie jak najmniejszego mieszania się pszczołom w ich życie...

hehe no prawie

Wydaje mi się, że słoma, siano, sieczka, suszony krowieniec, pakuły z naturalnego sznurka czy cokolwiek z włókna jest tak tanie lub darmowe, że nie rozumiem oszczędzania na styropianie w ocieplaniu jeśli go się nie chce w przyszłości. Dodatkowa robota później w demontażu tego styropianu zamiast pozwalać ulom się zestarzeć.
(24.06.2016, 08:50)Borówka napisał(a): [ -> ]
(24.06.2016, 08:48)bonluk napisał(a): [ -> ]Toż to nasz polski Borówka...
Ogólnie założenia słuszne w sprawie jak najmniejszego mieszania się pszczołom w ich życie...

hehe no prawie
Wydaje mi się, że słoma, siano, sieczka, pakuły z naturalnego sznurka czy cokolwiek z włókna jest tak tanie lub darmowe, że nie rozumiem oszczędzaniu na styropianie jeśli go się nie chce w przyszłości. Dodatkowa robota później w demontażu tego styropianu zamiast pozwalać ulom się zestarzeć.

Styropian a raczej ule ze styropianu weszły z wygody bo lekkie, można je składać jak klocki i przewozić. 
(24.06.2016, 08:52)bonluk napisał(a): [ -> ]
(24.06.2016, 08:50)Borówka napisał(a): [ -> ]
(24.06.2016, 08:48)bonluk napisał(a): [ -> ]Toż to nasz polski Borówka...
Ogólnie założenia słuszne w sprawie jak najmniejszego mieszania się pszczołom w ich życie...

hehe no prawie
Wydaje mi się, że słoma, siano, sieczka, pakuły z naturalnego sznurka czy cokolwiek z włókna jest tak tanie lub darmowe, że nie rozumiem oszczędzaniu na styropianie jeśli go się nie chce w przyszłości. Dodatkowa robota później w demontażu tego styropianu zamiast pozwalać ulom się zestarzeć.

Styropian a raczej ule ze styropianu weszły z wygody bo lekkie, można je składać jak klocki i przewozić. 

Tak tylko Falmenco podaje, że ów Łazutin pisze tylko o ocieplaniu styropianem więc nie wiem czy one mają wszystkie zalety uli tylko ze styropianu. Śmiem wątpić. Zwłaszcza, że jest przeciwny korpusowym ulom oraz wędrowaniu i przenoszeniu pszczół więc składanie i tak odpada oraz zaleta lekkości zmniejsza się.

Jak możesz Flamenco, jeśli są dostępne, podlinkuj do jakiś jego konstrukcji.
Sam znalazłem:

Jego ule

[Obrazek: lazutin-hive.jpg]
(24.06.2016, 08:47)Borówka napisał(a): [ -> ]Pewnie chodzi o:

- minimalne mieszanie się w życie pszczelej
- zacieśnianie rodziny aby wywołać rójkę.

Minimum ingerencji i sztuczne wywołanie rójki on uzyskiwał jeszcze oszczędniej: podczas wiosennej rewizji "zapominał" wyjąć zatworek. Czyli robił to przez zaniechanie, a zatem sprzeczności tu z całą pewnością nie ma. A co do styropianu, to myślę, że cenowo jednak jest tańszy niż pakuły, a to z tego powodu, że o niebo łatwiej dostępny i łatwiejszy w obróbce, pomijając cenę. A to dla ojca rodziny, który pewnie jeszcze przed wieczorem musi ukopać ziemniaków na jutrzejszy obiad, nie jest bez znaczenia.

EDIT: a na zdjęciach widać na pierwszym planie jego ul wersja 01, na drugim wersja 02. Wersji finalnej nie widzę.
(24.06.2016, 09:44)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(24.06.2016, 08:47)Borówka napisał(a): [ -> ]Pewnie chodzi o:

- minimalne mieszanie się w życie pszczelej
- zacieśnianie rodziny aby wywołać rójkę.

Minimum ingerencji i sztuczne wywołanie rójki on uzyskiwał jeszcze oszczędniej: podczas wiosennej rewizji "zapominał" wyjąć zatworek. Czyli robił to przez zaniechanie, a zatem sprzeczności tu z całą pewnością nie ma. A co do styropianu, to myślę, że cenowo jednak jest tańszy niż pakuły, a to z tego powodu, że o niebo łatwiej dostępny i łatwiejszy w obróbce, pomijając cenę. A to dla ojca rodziny, który pewnie jeszcze przed wieczorem musi ukopać ziemniaków na jutrzejszy obiad, nie jest bez znaczenia.

EDIT: a na zdjęciach widać na pierwszym planie jego ul wersja 01, na drugim wersja 02. Wersji finalnej nie widzę.

Styropian tańszy niż słoma? Za kostkę po stajni dla koni płaciłem 1,5-2 zł.

A pakuły z pokrzywy czy z konopi są za darmo. Uśmiech Tylko pracy dużo.
(24.06.2016, 10:45)Borówka napisał(a): [ -> ]Styropian tańszy niż słoma? Za kostkę po stajni dla koni płaciłem 1,5-2 zł.

A pakuły z pokrzywy czy z konopi są za darmo. Uśmiech Tylko pracy dużo.

Ot co:

(24.06.2016, 09:44)flamenco108 napisał(a): [ -> ]A co do styropianu, to myślę, że cenowo jednak jest tańszy niż pakuły, a to z tego powodu, że 1) o niebo łatwiej dostępny i 2) łatwiejszy w obróbce, 3) pomijając cenę. A to dla ojca rodziny, który pewnie jeszcze przed wieczorem musi ukopać ziemniaków na jutrzejszy obiad, nie jest bez znaczenia.

Czyli w pewnym momencie życia najdroższy jest czas czyli robocizna. Ubijanie pakuł z pokrzywy w mojej okolicy oznacza wyprawę co najmniej parę km po pokrzywy (jedna z rojołapek stanęła na polu pokrzywowym, nieintencjonalnie, ale przynajmniej wiem, że tam są), które muszę ściąć, pozbierać, przewieźć, ususzyć... Po belę słomy - wyprawa co najmniej 10km w jedną stronę, zakładając, że już wiem, dokąd jechać. A przecież nie wiem. A do składu budowlanego mam 1,5km, wiem, gdzie jest, a po cenę mogę zadzwonić. Skąd dostać konopie - zabij, nie mam pojęcia. W odległości ok. 5km kwitł rzepak, roślina oleista, jakby się w nocy wybrać, to można skosić pewnie z pół bagażnika...
W moim wypadku najłatwiej byłoby ocieplać kompostem - mam go za garażem, w dużych ilościach. Ale to chyba nie działa za dobrze, sporo skórek od pomarańczy, skorupek jajek i kości kurczaków. Dużo i za darmo mógłbym też zgromadzić, jeżeli zeskładowałbym osobno przy okazji wycinki, gałęzi z jabłoni, trawy z koszenia trawnika (3 ule rocznie co najwyżej, jak sądzę) - oraz wiórów powstałych przy budowie uli nieocieplonych Oczko
(24.06.2016, 11:55)flamenco108 napisał(a): [ -> ]
(24.06.2016, 10:45)Borówka napisał(a): [ -> ]Styropian tańszy niż słoma? Za kostkę po stajni dla koni płaciłem 1,5-2 zł.

A pakuły z pokrzywy czy z konopi są za darmo. Uśmiech Tylko pracy dużo.

Ot co:

(24.06.2016, 09:44)flamenco108 napisał(a): [ -> ]A co do styropianu, to myślę, że cenowo jednak jest tańszy niż pakuły, a to z tego powodu, że 1) o niebo łatwiej dostępny i 2) łatwiejszy w obróbce, 3) pomijając cenę. A to dla ojca rodziny, który pewnie jeszcze przed wieczorem musi ukopać ziemniaków na jutrzejszy obiad, nie jest bez znaczenia.

Czyli w pewnym momencie życia najdroższy jest czas czyli robocizna. Ubijanie pakuł z pokrzywy w mojej okolicy oznacza wyprawę co najmniej parę km po pokrzywy (jedna z rojołapek stanęła na polu pokrzywowym, nieintencjonalnie, ale przynajmniej wiem, że tam są), które muszę ściąć, pozbierać, przewieźć, ususzyć... Po belę słomy - wyprawa co najmniej 10km w jedną stronę, zakładając, że już wiem, dokąd jechać. A przecież nie wiem. A do składu budowlanego mam 1,5km, wiem, gdzie jest, a po cenę mogę zadzwonić. Skąd dostać konopie - zabij, nie mam pojęcia. W odległości ok. 5km kwitł rzepak, roślina oleista, jakby się w nocy wybrać, to można skosić pewnie z pół bagażnika...
W moim wypadku najłatwiej byłoby ocieplać kompostem - mam go za garażem, w dużych ilościach. Ale to chyba nie działa za dobrze, sporo skórek od pomarańczy, skorupek jajek i kości kurczaków. Dużo i za darmo mógłbym też zgromadzić, jeżeli zeskładowałbym osobno przy okazji wycinki, gałęzi z jabłoni, trawy z koszenia trawnika (3 ule rocznie co najwyżej, jak sądzę) - oraz wiórów powstałych przy budowie uli nieocieplonych Oczko

Czepiłeś się tych pakuł. Przejdźmy do słomy standardowo używanej do ocieplania uli.

1) Kostka słomy jest tak samo dostępna jak styropian. Wyszukuję ogłoszenie i gośc przywozi mi pod dom. Powiedzmy od 25 kostem słomy już przywiezie. Siano i słoma w eko-wiosce podejrzewam, ze jeszcze łatwiej. Używam słomy kupowanej regularnie to wiem. Nie wierzę, ze promieniu 5 km w Polsce nie ma miejsca gdzie nie można kupić kostkę słomy. No może poza Parkami Narodowymi.
2) kotka słomy kosztuje 1-2,5 zł. Siano w eko-wiosce powinno być za darmo na miejscu.
3) Co do obróbki mogę się zgodzić ale bez przesady, ze upchanie słomy w szczelinie jest jakieś pracochłonne. Szczególnie jeśli chce się używać czegoś naturalnego i oddychającego a nie styropianu. Bo tak zrozumiałem z tego co pisałeś o Łazutinie. Bo jeśli chce się używać styropianu to się nie czepiam oczywiście.
Od razu zróbcie dziurkę dla myszki aby nie musiała wygryzać, można też dorzucić trochę starych gazet jakiś mech i gniazdko gotowe... udanej zimowliOczko
(24.06.2016, 12:29)bonluk napisał(a): [ -> ]Od razu zróbcie dziurkę dla myszki aby nie musiała wygryzać, można też dorzucić trochę starych gazet jakiś mech i gniazdko gotowe... udanej zimowliOczko

Uśmiech

Jakoś w WZ ocieplonych sieczką przez 2 zimy jeszcze nie uświadczyłem. Ule nie wyglądają aby kiedykolwiek jakaś mysz przegryzła zewnętrzne deski bo była by jakaś dziura czy coś.
W daszkach ze słomą z wentylacją zabezpieczoną siatką na górze uli korpusowych także. Za to w domu a i owszem. Zobaczymy co będzie dalej.

Za to tej zimy dzięcioł trochę naruszył dwa ule ale ocieplenie go powstrzymało haha W sensie za gruby ul i mu się chyba odechciało.

Widziałem, że są goście od Warre co ocieplają po prostu przykładając kostki słomy na zewnątrz ula. Duży uśmiech
To chyba najlepiej zrobić ul ze słomy i ewentualnie oblepić go gliną i/lub krowim łajnem. Czy to będzie kószka, czy skrzynka na drewnianym stelażu to kwestia potrzeb. Podobno niektóre ule słomiane mają ponad 50 lat i wciąż stoją. Ale teraz trzeba by samemu jakieś słomodajne zboże uprawiać, bo na polach to wszystko niziutkie, spryskane i posiekane.

Dla mnie idealnym materiałem izolacyjnym są suszone paprocie. Pióropusznik strusi mocno się rozrósł, wciąż wędruje po ogrodzie, i daje piękny materiał izolacyjny. Łatwo schnie i ponoć mrówki go nie lubią.

Roboty jest więcej niż ze styropianem, bo trzeba zebrać, wysuszyć, posiekać (np. w rębarce do gałęzi) i ładnie poupychać między ściany. Jest przy tym sporo tzw. bałaganu, ale wszystko wraca do natury, a tych pierońskich kuleczek styropianowych ciężko się pozbyć. A jak jeszcze mrówki się wprowadzą, to tego pyłu styropianowego wszędzie pełno.
No ale obecnie we wszystkim (prawie) co jemy i pijemy pełno jest mikrocząsteczek plastiku, więc uznałem że mogę olać zalecenia eko-oszołomów i mogę umiarkowanie sponiewierać mój organizm przed śmiercią.

Ale styropianu do ula nie dam. ;-)

Flamenco, nie dawaj skórek od cytrusów do kompostu, bo są spryskane środkami przeciwgrzybicznymi. Choć przyznam, że u mnie, zwłaszcza zimą, kompostownik pachnie cytrusowo i jakoś to wszystko się przerabia jednak. Kolejna eko-bzdura ;-)
offtop

Nie do końca eko-bzdura bo jeśli nie są z sadów organicznych to są. Narzeczona pracowała w sklepie z organicznymi cytrusami. Ale standardowo np. współczesne lokalne niskopienne jabłka są nie mniej pryskane i należą do jednych z najbardziej pryskanych owoców. Standardowo ok. 25 razy w sezonie jest oprysk. Tak więc cytrusy nie są tutaj wyjątkowe a takie pomarańcze mają grubszą skórką i nie je się ich ze skórką tak więc lepiej dla organizmu. Podobnież taki banan np. choć bardzo mocno opryskiwany to po zdjęciu skórki jest dość bezpieczny.

Natomiast co do kompostu to mikroorganizmy z kompostu mogą wiele rzeczy rozkładać w zależności od warunków. Nawet dość ciężką chemię jak benzynę i inne ropopochodne, pescytydy też. Jakby wlać jakiś antybiotyk to już inna historia ale te niewielkie ilości pestycydów nie powinny przeszkodzić kompostowi. Ja tego nie zauważam.

p.s. To nie znaczy rzecz jasna,  że namawiam do niejedzenia jabłek bo są gorsze rzeczy znacznie. Ale warto przynajmniej jeśli chodzi o jabłka kupować te z sadów organicznych lub chociaż takich eko gdzie oprysk jest prowadzony tylko na kwiaty a nie na owoc. Stare odmiany też mogą być mniej pryskane bo są odporniejsze. Nowoczesne bez oprysków nie dadzą w ogóle rady.

Ale oczywiście walka z chorobami jabłek ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy zarazków jabłek. Oczko

Co do styropianu to zgoda, że to syf straszny w środowisku.
Luknołem na tą stronę co Krzysiek wrzucił i jest tam i filmik i zdjęcia więc widać, że chyba sprawdzał mus się ten system... te ramki 60 to katorga co z tym robić później? Albo ciąć na miód sekcyjny w plastrze alb wygnieść.

Na jego chyba filmiku to mi wygląda na ramkę dadanowską + podpięta chyba 1/2 D... jakoś tak dziwnie i całkiem mało naturalnie...




A tu chyba wymiary jego ula http://eco-kovcheg.ru/shop2-1.html
Ponieważ lektura znalezionych tekstów Łazutina dobiega końca, pozwolę sobie tutaj uzupełnić:

Minimalna ingerencja dotyczy tylko gniazda, nie reszty ula. W innym artykule wspomina, że skoro żyje koło pasieki, to zagląda nie raz i co tydzień - ale nie grzebie w gnieździe. Zwraca uwagę, że gospodarkę należy dostosować do warunków i opowiada o znajomych, którzy jego metody wdrożyli w pasiekach odległych od "postojannowo miesta żytielstwa" i też działało.
Wiosenna rewizja najsampierw robiona była w maju, jak już rodziny się rozkręciły, ale stopniowo (jak sam przyznał) skręcił bliżej zimy i równocześnie bliżej technik "tradycyjnych" tj. przy okazji sprawdzania gniazda robił kipisz w ramkach. W książce mowa głównie o zabieraniu ramek czarnych - bo to kolejny impuls rojowy: pszczoły jak już zaczernią przestrzeń ulową, porzucają gniazdo, które wchodzi w oczyszczającą fazę cyklu, czyli zasiedlenie pożeraczami starych plastrów. Pożeracze wyniosą się za parę lat, jak się skończą plastry, potem dziupla oczyszcza się przez pustość, albo innych osiedleńców (ptaszki). Wreszcie zostaje wybrana po raz kolejny przez jakąś inną rodzinę pszczelą. Taki jest cykl naturalny wg Łazutina. A zatem pszczelarz dokłada starań, aby pszczołom nie przyszło do kaczanów, że kończy im się przestrzeń, a plastry są stare - to upatruje jako powód, dla którego należy co jakiś czas rotować stare plastry. Z artykułu wynikało, że chyba zaczęło mu bardziej zależeć na przeżyciu rodzin głodujących, więc przegląd wiosenny robiony wcześniej zwiększał szansę na ew. podkarmienie. Zapewne też z tego powodu, że jego domowa gospodarka w coraz większym stopniu zależała od pasieki, więc coraz mniej mógł sobie pozwolić na straty.
Osobne miejsce poświęcił na omówienie wylotka ulowego. W kolejnych generacjach swoich uli zmieniał ich ustawienie, aż wreszcie doszedł do koncepcji, że wylotek dolny otwarty jest na całą szerokość (w razie czego część zatykał), a położony kilkanaście cm powyżej dna ula, przy dolnych beleczkach ramek. Wylotek górny/środkowy uważał za nie konieczny.
W swoim ulu na wiosnę robił przenoskę gniazda z lewa na prawo (lub odwrotnie) i wypalał "zużytą" część. Pszczoły w tym czasie były za zatworkiem. W tym czasie też mieszał z ramkami, dokładał węzę itp.
Namnażał rodziny wyłącznie techniką rojową. Na wypadek, gdyby nie zdołał złapać roju, w pobliskim lesie narozwieszał rojołapek. W sezonie rojowym zatem robił okresowe inspekcje, aby móc skontrolować moment rojenia. Jednocześnie uważał, że pszczoły AMM(CR) nie mają silnej skłonności do rójki, o ile mają świeże plastry, dużo węzy do zabudowania i dużo miejsca w ulu. Rójka w klimacie północnym jest zdaniem Łazutina bardzo ryzykowna. Rodzinom skłonność do rójki rośnie od drugiego roku życia matki (po drugiej zimie), w trzecim jest prawie pewna. Zdaniem Łazutina rytm ten wyglądał tak, że stara matka po wyrojeniu się zostawała wymieniona na młodą w cichej wymianie po zagospodarowaniu rodziny na nowym miejscu.
Miodobranie robił jesienią zostawiając rodzinie min. 25kg miodu. Z czasem przesuwał je z początku września do początku października. Jeżeli rodzina tego miodu nie zużyła do wiosny, podczas wiosennego przeglądu robił jej drugie miodobranie - uważał, że stary miód nie interesuje pszczół na świeżym pożytku. Jak poznać nadwyżki miodu, które można zabrać? Jesienią zabierać ramki znajdujące się poza bocznym zasięgiem kłębu minus 2 skrajne przy kłębie. Do nich pszczoły tak czy siak się nie dobiorą, bo kłąb w ich stronę nie pójdzie. Jeżeli podczas jesiennego przeglądu stwierdzał, że na okrywowych ramkach jest mało miodu, a więcej na bocznych, zamieniał kolejność, aby zapas miodu był wystarczający - to był zapas wczesnowiosenny. Na wiosnę, o ile przegląd robiony jest w maju, można zabrać wszystkie pozostałe stare ramki z miodem, bo już idzie świeży nakrop.
W okresie pożytku rozwojowego ważne było dać pszczołom nadmiar ramek, aby miały na czym suszyć miód. Jednocześnie przestrzegał przed wychłodzeniem gniazda - ocenę stopnia rozszerzenia gniazda umieścił raczej w sztuce niż inżynierii. W silnych rodzinach ramki dawał do pełna tak czy owak. Im dalej od gniazda, tym czarniejsze ramki dawał.
W okresie głównego pożytku matka sama ogranicza czerwienie (nie po pożytku tylko w trakcie). W tym czasie nie ma powodu zaglądać do ula.
Osobny artykuł poświęcił przygotowaniom do zimowli. Inne podejście do rodzin wyrojonych, inne do rójek, a inne do stabilnych produkcyjniaków. Zasada generalna powiedziana wyżej: zimowla na własnym miodzie. Ponieważ w dnie ula miał kilkanaście cm powietrza, kładł tam poduszkę z mchu lub innego higroskopijnego materiału. Na wierzch dodatkową szmatę (tradycja rosyjska, sam chcę wypróbować jako metodę pracy z bardziej zawadiackimi pszczołami - wilgotna szmatka jako czasowa powałka na ramkach) jako uszczelnienie. Na wylotek siatka stalowa 10x10mm.
Poza samym stwierdzeniem nt. zaprzestania chemizacji pszczół, kwestiom chorób nie poświęca więcej miejsca - podstawowa zasada to silne, samoselekcjonowane rodziny, które same sobie radzą z chorobami. Pszczelarz zabiera im zapleśniałe ramki, zamiata dennicę itp. ale to raczej ulga w koniecznej pracy niż terapia.

W osobnym artykule "Pszczoły się hoduje czy trzyma - konstrukcja ula dla zajętych lub leniwych" w pierwszym akapicie wspomina, że w końcu XVIIw. naliczono w Rosji 50mln rodzin pszczelich!!! Sic! Dziś liczy się ich na 3,5mln... Jedną z przyczyn współczesnego stanu pszczelarstwa w Rosji (znaczy, kiepskiego stanu) upatruje w ugruntowanym przekonaniu, że jest to sztuka trudna i ciężka, obfitująca w liczne czynności niezbędne do wykonania przy pszczołach w określonych porach roku... Hmm... Zasadniczo to przecież prawda... Opowiada się za przywróceniem pszczelarstwa rekreacyjnego (pszczoły trzymać, nie hodować - wodzić), opartego na pszczołach odpornych, nawet jeżeli mniej miodnych, a pszczelarstwo komercyjne niech sobie idzie swoim torem. Woła o rozreklamowanie SWOJEGO MIODU jako najlepszego z możliwych produktu. Wzywa do czegoś w rodzaju "tao pszczelarstwa", gdzie pełen relaks w kontakcie z pszczołami łączy się z nabytym przez lata doświadczeniem i głęboką świadomością przyczyn i skutków podjętych pszczelarskich czynności, których zasadniczo należy unikać, jeżeli to możliwe. Sprzeciwia się utartemu (w Polsce widzę, że także) schematowi przeliczania wydajności miodowej z ula jako podstawowej ścieżki myślenia o pszczołach.

Cytat:  - Научиться держать пчёл с минимальным вмешательством в их жизнь (я это делаю два раза в году - весной и осенью, причем не сильно);
 - Сделать содержание пчёл делом легким и приятным, доступным и притягательным для каждого владельца участка земли;
 - Искать и распространять легкие и доступные для всех системы содержания пчёл;
 - Создавать и продвигать соответствующие конструкции ульев.

Jak widać wyżej, był/jest to plan dopiero do zrealizowania, nie zaś zrealizowany. Ul Łazutina z wysoką ramką w Rosji, jak przeglądam strony, staje się swego rodzaju standardem dla pewnej grupy pszczelarzy eko.
Ogólnie fajne podejście tego człowieka. Też trochę popatrzyłem po internecie i poczytałemUśmiech
Jego ramki giganty faktycznie mogą być dobre dla pszczół, z racji tego że mają tam zawsze zapas nad głowami. Wtedy sprawdziło się by to z moją hipotezą gospodarki w korpusach ln3/4, że nie należy odbierać miodu pszczołom z 3 korpusów, a dopiero nadwyżke z 4 korpusu. Wtedy Gdy mają 3 korpusy tylko dla siebie, mają na pewno zapas do zimowli.
jak też wiadomo w ciepłych ulach mimo wszystko pszczoły mają się lepiej.
Rozwijają sie lepiej i tutaj nikt mnie nie przekona że jest inaczejUśmiech
Gospodarka jego na pewno warta jest uwagi i spróbowaniaOczko
Aczkolwiek ile gospodarek na raz można wypróbować?Język
Borówka powie pewnie że wszystkieDuży uśmiech
(28.06.2016, 12:18)Naturalny Maniek napisał(a): [ -> ]Rozwijają sie lepiej i tutaj nikt mnie nie przekona że jest inaczejUśmiech

hehehe... nie zamierzam przekonywać ale u mnie jest odwrotnie...
(28.06.2016, 12:18)Naturalny Maniek napisał(a): [ -> ]Jak też wiadomo w ciepłych ulach mimo wszystko pszczoły mają się lepiej.

Rozwijają sie lepiej i tutaj nikt mnie nie przekona że jest inaczejUśmiech


Zmień toksynę, którą się trujesz, bo szkodzi Oczko
Nie toksynujeOczko Tylko ze weźmy jeszcze pod uwagę to ze u Was wszystko kwitnie dużo wcześniej niż u mnieDuży uśmiech Może macie staranniejsze ule. Bo w moich pszczoly rozwijają się licho, miodu nie noszą w jednosciennych. A w warszawiakach chociaż jakiś miod jest. Tylko ze nie do wyjecia bo wszędzie czerwDuży uśmiech No i odklad w warszawskim wiosenny w porównaniu do odkladu w ln rozwinął się 3 razy mocniej, chociaż były w podobnej sile...więc mówię co mam, nie zmysłem i nie toksynujeUśmiech
(29.06.2016, 10:09)Naturalny Maniek napisał(a): [ -> ]Nie toksynujeOczko Tylko ze weźmy jeszcze pod uwagę to ze u Was wszystko kwitnie dużo wcześniej niż u mnieDuży uśmiech Może macie staranniejsze ule. Bo w moich pszczoly rozwijają się licho, miodu nie noszą w jednosciennych. A w warszawiakach chociaż jakiś miod jest. Tylko ze nie do wyjecia bo wszędzie czerwDuży uśmiech No i odklad w warszawskim wiosenny w porównaniu do odkladu w ln rozwinął się 3 razy mocniej, chociaż były w podobnej sile...więc mówię co mam, nie zmysłem i nie toksynujeUśmiech

to gdzie Ty masz pasiekę, że tak wszystko późno kwitnie? Podlasie?
Stron: 1 2 3