FORUM WOLNE PSZCZOŁY
O odporności pszczół - Wersja do druku

+- FORUM WOLNE PSZCZOŁY (http://forum.wolnepszczoly.org)
+-- Dział: Inne (http://forum.wolnepszczoly.org/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Zdjęcia i filmy pszczelarskie (http://forum.wolnepszczoly.org/forumdisplay.php?fid=17)
+--- Wątek: O odporności pszczół (/showthread.php?tid=1015)



O odporności pszczół - alientresor - 08.11.2016

Szczególnie końcówka ciekawa, tylko jakoś gramium nie wydaje się zainteresowane ;P






RE: O odporności pszczół - bonluk - 08.11.2016

Dobrze, że ktoś o tym wreszcie mówi... może taki prelegent bardziej dotrze do głów tych pszczelarzy chodź szczerze wątpię bo czasami mam wrażenie, że pszczelarze z mlekiem matki wyssali zdolność do leczenia wszystkiego co się da...


RE: O odporności pszczół - Borówka - 08.11.2016

Dobre. To jest dobre motto końcowe: "Dopiero jak myśmy zaczęli je leczyć to zaczęło się CCD i inne problemy pszczół."


RE: O odporności pszczół - MrDrone - 08.11.2016

no tylko pytanie jaką alternatywę postawi wykładowca. Izolator chmary (czyli ręczne sterowanie rozwojem rodziny) i jakaś chemia (o tyle dobrze, że w mniejszej dawce).
ALe dobry i taki głos. Każda informacja, że chemia szkodzi jest cenna.


RE: O odporności pszczół - alientresor - 08.11.2016

(08.11.2016, 09:17)MrDrone napisał(a): no tylko pytanie jaką alternatywę postawi wykładowca. Izolator chmary (czyli ręczne sterowanie rozwojem rodziny) i jakaś chemia (o tyle dobrze, że w mniejszej dawce).
ALe dobry i taki głos. Każda informacja, że chemia szkodzi jest cenna.

Tak na innych jego filmikach jest o izolatorach więc pewnie w tym kierunku idzie, ale lepsze i to niż dymić po 100 razy na sezon żeby "mieć pewność".


RE: O odporności pszczół - MrDrone - 08.11.2016

no tak. Izolator to flagowa metoda Igora Pawłyka.

Problem w tym, że izolator jest metodą krótkotrwale działającą i bardzo pracochłonną (więc przekona tylko garstkę) i nie rozwiązuje żadnego problemu długofalowo. Pozwala zachować przy życiu pszczoły nie radzące sobie.
Ale zgadzam się, że być może lepiej tak niż trucie w kółko i przekonywanie, że pestycydy są nieszkodliwe.


RE: O odporności pszczół - Borówka - 08.11.2016

(08.11.2016, 09:17)MrDrone napisał(a): no tylko pytanie jaką alternatywę postawi wykładowca. Izolator chmary (czyli ręczne sterowanie rozwojem rodziny) i jakaś chemia (o tyle dobrze, że w mniejszej dawce).
ALe dobry i taki głos. Każda informacja, że chemia szkodzi jest cenna.

Tak. Z jego strony wynika, ze jest fanem izolatora chmary https://igorpawlyk.wordpress.com/


Ale tutaj też prawi o izolatorze ale też leczy. Zwykle dwukrotnie. Raz dla leczenie i raz dla kontroli. Wcześniej też odmiał lub polewał wiosną z tego co zrozumiałem. Generalnie widzi problem w rodzinach które czerwią do późna nawet do grudnia - stycznia. My wiemy jaka jest na to metoda docierająca do źródeł przyczynowości.
https://www.youtube.com/watch?v=6_aXyxkemiw


RE: O odporności pszczół - flamenco108 - 08.11.2016

Bardziej mnie zafrapował początek tego fragmentu wykładu niż koniec.

Albo źle zrozumiałem artykuł Randy'ego Olivera, albo pszczoły europejskie zachowują się inaczej niż te zawiezione do Hameryki:

Zrozumiałem z niego, że pszczoły idące do zimowego kłębu są w pewnym sensie "zaprojektowane" do przeżycia długiego okresu bezczerwiowego. Wyróżnia się osobny ich fenotyp i rozpoznaje po większym ciele białkowo-tłuszczowym, wyższym stężeniu vitellogeninu i pozostawaniu na bezrobociu.
Z tego by wynikało, że proces przygotowania kłębu rozpoczyna się najpóźniej 3 dni po zaczerwieniu komórki i jest to co najmniej tak dobrze przemyślane, jak przygotowania do rójki.

Cytat:When the nurses tighten up on the circulation of jelly, every bee in the hive knows that it’s time to conserve protein (and possibly let the foragers know to shift to pollen collection). As the protein deficit grows, drone brood is cannibalized, and then the colony summarily dismisses its adult drones [6].   At this point in time, a critical thing happens. The nurse bees start rearing the last generation of brood before the food runs out. That generation will become long-lived (diutinus) bees that “hold the fort” and protect the queen until pollen again becomes available. This typically occurs in fall after the first killing frost, but can also occur in arid regions during summer pollen dearth–in other words, at any time that no broodrearing (recruitment) is taking place [7].

[6] Since there is little return on investment in drones whose genes have scant chance for survival in a colony founded during a pollen dearth.
[7] This is common in the arid West and Mexico. I had entire yards shut down broodrearing completely in August during this year’s drought.

Pobudzanie czerwienia, wstrzymywanie czerwienia, izolatory itp. w tym kontekście może być postrzegane jako szkodliwe dla rodziny pszczelej nie tylko w kontekście ewolucyjnym - pszczoły same wiedzą, kiedy zacząć wychowywać czerw do kłębu.

Nie wiem, może w cieplejszych krajach tak to działa, a na Północy nie?

Mnie ten artykuł zakręcił w głowie, ale może coś źle zrozumiałem? Powiedzcie koledzy.


RE: O odporności pszczół - bonluk - 08.11.2016

Moim zdanie nie ma sensu wchodzić w takie zagadnienia ponieważ w większości operuj się na pszczołach komercyjnych... pszczoły które nie były selekcjonowane od lat a jak wiemy są takie pasieki chyba nie mają problemu z odpowiednim dobraniem struktury rodziny pszczelej do zimowli. Mi wydaje się, że "skundlenie" spowoduje właśnie powrót pszczół do reagowania na środowisko w taki sposób jaki w danej chwili jest im potrzebny... Ja nie chcę się zagłębiać w ciała tłuszczowe, odpowiednie terminy itd. Wszystko zostawiam pszczołom do samodzielnego wyboru dlatego nie ingeruje w gniazdo, nie ograniczam czerwienia, nie usuwam czerwiu i nie zmieniam im warunków termicznych... Pszczoły muszą czuć warunki panujące na zewnątrz przez cały rok w takim samy układzie...


RE: O odporności pszczół - flamenco108 - 08.11.2016

(08.11.2016, 11:43)bonluk napisał(a): Moim zdanie nie ma sensu wchodzić w takie zagadnienia ponieważ w większości operuj się na pszczołach komercyjnych... pszczoły które nie były selekcjonowane od lat a jak wiemy są takie pasieki chyba nie mają problemu z odpowiednim dobraniem struktury rodziny pszczelej do zimowli. Mi wydaje się, że "skundlenie" spowoduje właśnie powrót pszczół do reagowania na środowisko w taki sposób jaki w danej chwili jest im potrzebny... Ja nie chcę się zagłębiać w ciała tłuszczowe, odpowiednie terminy itd. Wszystko zostawiam pszczołom do samodzielnego wyboru dlatego nie ingeruje w gniazdo, nie ograniczam czerwienia, nie usuwam czerwiu i nie zmieniam im warunków termicznych... Pszczoły muszą czuć warunki panujące na zewnątrz przez cały rok w takim samy układzie...

W porządku, o to właśnie chodzi. Wrzuciłem Randy'ego, on ma bardzo analityczne podejście i publikuje mnóstwo informacji, z których nie trzeba wcale korzystać - chodziło mi tylko o to podsumowanie: jeżeli pszczoły same wiedzą (komercyjne mają to zwichrowane, ale mechanizmy pozostają, tylko źle używane), kiedy co należy robić, to wszelkie "pobudzania" czy "hamowania" nie mają sensu.

Przykładowo w niedzielę na zebraniu koła uświadomiłem sobie (pojawiło się paru gości), że w mojej okolicy nawłoć jest traktowana jako stały pożytek (nektarowy), podczas gdy w innych miejscach jest to kapryśna roślina, na której nie można polegać. Stąd inne doświadczenia i inne decyzje pszczelarzy u nas (nie w całym powiecie występuje taka nawłoć) i u pozostałych. Z wypowiedzi zrozumiałem, że późne szykowanie rodzin na zimę w mojej okolicy to norma, podczas gdy inni widzą to jako śmiertelne ryzyko. We wrześniu w innych okolicach pszczoły siorbią syrop i budują domki zimowe, u nas zasuwają na pożytku. I robią to zarówno kundelki mojego wujka, jak i buckfasty prezesa koła.


RE: O odporności pszczół - Krzyżak - 08.11.2016

(08.11.2016, 11:53)flamenco108 napisał(a): jeżeli pszczoły same wiedzą..., kiedy co należy robić, to wszelkie "pobudzania" czy "hamowania" nie mają sensu.

No przeca nawet Liebig o tym pisze, że żadne pobudzanie na czerwienie nie działa i jest to wymysł pszczelarzy.


RE: O odporności pszczół - bonluk - 08.11.2016

(08.11.2016, 11:53)flamenco108 napisał(a):
(08.11.2016, 11:43)bonluk napisał(a): Moim zdanie nie ma sensu wchodzić w takie zagadnienia ponieważ w większości operuj się na pszczołach komercyjnych... pszczoły które nie były selekcjonowane od lat a jak wiemy są takie pasieki chyba nie mają problemu z odpowiednim dobraniem struktury rodziny pszczelej do zimowli. Mi wydaje się, że "skundlenie" spowoduje właśnie powrót pszczół do reagowania na środowisko w taki sposób jaki w danej chwili jest im potrzebny... Ja nie chcę się zagłębiać w ciała tłuszczowe, odpowiednie terminy itd. Wszystko zostawiam pszczołom do samodzielnego wyboru dlatego nie ingeruje w gniazdo, nie ograniczam czerwienia, nie usuwam czerwiu i nie zmieniam im warunków termicznych... Pszczoły muszą czuć warunki panujące na zewnątrz przez cały rok w takim samy układzie...

W porządku, o to właśnie chodzi. Wrzuciłem Randy'ego, on ma bardzo analityczne podejście i publikuje mnóstwo informacji, z których nie trzeba wcale korzystać - chodziło mi tylko o to podsumowanie: jeżeli pszczoły same wiedzą (komercyjne mają to zwichrowane, ale mechanizmy pozostają, tylko źle używane), kiedy co należy robić, to wszelkie "pobudzania" czy "hamowania" nie mają sensu.

Przykładowo w niedzielę na zebraniu koła uświadomiłem sobie (pojawiło się paru gości), że w mojej okolicy nawłoć jest traktowana jako stały pożytek (nektarowy), podczas gdy w innych miejscach jest to kapryśna roślina, na której nie można polegać. Stąd inne doświadczenia i inne decyzje pszczelarzy u nas (nie w całym powiecie występuje taka nawłoć) i u pozostałych. Z wypowiedzi zrozumiałem, że późne szykowanie rodzin na zimę w mojej okolicy to norma, podczas gdy inni widzą to jako śmiertelne ryzyko. We wrześniu w innych okolicach pszczoły siorbią syrop i budują domki zimowe, u nas zasuwają na pożytku. I robią to zarówno kundelki mojego wujka, jak i buckfasty prezesa koła.

Tylko, że kundelki wuja pewnie już ograniczają czerwienie a buckfasty są w szczycie zaczerwiania  plastrów w ulu...
Widzisz różnicę bo ja tak...


RE: O odporności pszczół - MrDrone - 08.11.2016

Krzyśku, ja to widzę tak, że to czy ktoś postrzega coś jako zagrożenie czy jako potencjalny pożytek towarowy zależy od jego światopoglądu, założeń, szkoleń jakie wysłuchał i książek jakie przeczytał (czyli upraszczając: od jego "strachów"), a nie od obiektywnych zagrożeń dla pszczół. to tak jak z tą spadzią, która jest jakoby śmiertelnym zagrożeniem dla pszczół. Nawłoć to nawłoć i oczywiście są miejsca gdzie może być kapryśna i miejsca gdzie jest stabilna, ale to zależy od obiektywnych czynników (typu gleba, mikroklimat lokalny itp), a pszczoły po prostu powinny na te czynniki reagować.

Ja zgadzam się z Łukaszem - warunki ula powinny być mniej więcej stabilne cały rok, żeby pszczoły mogły się dostosowywać i reagować na warunki zewnętrzne, a nie sztuczne zabiegi. Dlatego ja uznaję, że jeżeli pszczoły nie byłyby głodne, to nie karmię i pozwalam się zakarmić, a jeżeli są głodne, to karmię zgodnie z możliwościami przyrody - czyli zaczynam w sierpniu i kończę wcześniej w sezonie. Wywózka na pożytki, połączona z gwałtownym odebraniem "jesiennego utargu" i potem zalanie gniazda cukrem z zacieśnianiem gniazd i otwieraniem dennic (czy inne tam zabiegi jeszcze) być może "optymalizują" szanse pszczoły gospodarczej na uzyskanie dużego plonu dla pszczelarza i przetrwania zimy, ale nie mają nic wspólnego z umiejętnościami pszczół do podejmowania własnych wyborów dotyczących przygotowania się do zimy.


RE: O odporności pszczół - flamenco108 - 08.11.2016

(08.11.2016, 12:54)MrDrone napisał(a): Wywózka na pożytki, połączona z gwałtownym odebraniem "jesiennego utargu" i potem zalanie gniazda cukrem z zacieśnianiem gniazd i otwieraniem dennic (czy inne tam zabiegi jeszcze) być może "optymalizują" szanse pszczoły gospodarczej na uzyskanie dużego plonu dla pszczelarza i przetrwania zimy, ale nie mają nic wspólnego z umiejętnościami pszczół do podejmowania własnych wyborów dotyczących przygotowania się do zimy.

A co ja takiego powiedziałem? Zwróciłem tylko uwagę na taki niuans, że (i to już słyszałem też u siebie w kole) trzeba/można sterować przygotowaniem pszczół do zimy. Z artykułu Olivera wynika raczej, że jedyną metodą "sterowania", jaka jest możliwa, jest przeszkadzanie/zakłócanie. A zastrzeżenie co do pszczół produkcyjnych czy samodzielnych - to osobna sprawa. Mechanizm zapewne działa u wszystkich, tylko nie u wszystkich zgodnie z lokalnymi warunkami.

Szymon: teza Liebiga ma taki warunek, że wszystkiego dopilnujesz na jesieni Oczko Jeśli dobrze pomnę. Nie wypowiedział się, czy podkarmianie wiosenne działa w sytuacji, gdy pszczołom brakuje jedzenia w lutym Oczko A są pszczelarze komercyjni (duży, oj duży), którzy placek cukrowy wrzucają do uli w lutym standardowo, nawet nie patrząc, czy pszczoły tego potrzebują.


RE: O odporności pszczół - MrDrone - 08.11.2016

(08.11.2016, 13:23)flamenco108 napisał(a): A co ja takiego powiedziałem? Zwróciłem tylko uwagę na taki niuans, że (i to już słyszałem też u siebie w kole) trzeba/można sterować przygotowaniem pszczół do zimy. Z artykułu Olivera wynika raczej, że jedyną metodą "sterowania", jaka jest możliwa, jest przeszkadzanie/zakłócanie. A zastrzeżenie co do pszczół produkcyjnych czy samodzielnych - to osobna sprawa. Mechanizm zapewne działa u wszystkich, tylko nie u wszystkich zgodnie z lokalnymi warunkami.

ależ ja nie polemizowałem z Tobą. Uśmiech Pierwsza część wypowiedzi była skierowana do Ciebie, druga bardziej jako głos w dyskusji. Uśmiech