FORUM WOLNE PSZCZOŁY
więcej rodzin w jednym ulu - Wersja do druku

+- FORUM WOLNE PSZCZOŁY (http://forum.wolnepszczoly.org)
+-- Dział: Pszczelarstwo Naturalne (http://forum.wolnepszczoly.org/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Metody gospodarki naturalnej (http://forum.wolnepszczoly.org/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: więcej rodzin w jednym ulu (/showthread.php?tid=1276)

Strony: 1 2


więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 06.07.2017

Nie ma na ten temat jednego wątku a tylko przewijało się tu i ówdzie jako offtopic.

Planuję tego roku zazimować rozwinięte rodziny weselne do odkładów prawdopodobnie 4-5 ramkowych WZ przed zimą.
Planuję je zazimować obok głównej rodziny w dużym ulu WZ.
Mam teraz pytanie czy superszczelna deska odgrodowa aby rodziny się nie połączyły (i zabiły jedną z matek) musi być tylko pomiędzy sąsiadującymi rodzinami czy musi być także taka od drugiej przeciwnej strony rodziny głównej.
O co chodzi. Zwykle zostawiałem, na dole pod matą czy deską jako zatworem, tunel powietrzny wielkości centymetra bądź kilku od dennicy. Celem przepływu powietrza. Wiadomo, że tak nie mogę zrobić w zatworze pomiędzy rodzinami sąsiadującymi. Ale pytanie jeżeli tak zrobię w głównej rodzinie z drugiej przeciwnej strony to czy np. robotnice przejdą na górze gniazda po poduszce do sąsiedniej rodziny?

Pokazałem to na rysunku jaką drogą by musiały pokonać robotnice.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Modliszqa - 07.07.2017

Na mój rozum to przy proponowanym przez Ciebie rozwiązaniu nie powinno być sensacji bo nie sądzę,aby matka wybrała się na taką wędrówkę. Niektórzy stosują wspólne miodnie nad dwiema rodzinami i nic złego się nie dzieje.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 07.07.2017

Masz na mysli dwumatek? To prawda ale wtedy jak rozumiem te robotnice sa do siebie przyzwyczajone a zapach wyrownany. Matka rzeczywiscie nie spodziewam sie aby odbyla taka dlugo wedrowke. Chodzilo mi o robotnice ktore moze by mogly pojsc tam celem np. rabunku lub ciekawosci i przy okazji zlikwidowac obca matke.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - flamenco108 - 07.07.2017

Gdyby już musiała, to by przelazła wylotkami. Krótsza trasa Oczko
Na beleczkach przecież układasz poduchy, przez które nie przelezie.
Jak robisz w jednym ulu dwie rodzinki, to blokujesz trasy przejścia, na ile się da. Moje tegoroczne doświadczenia potwierdzają ostrzeżenia Łukasza: pszczoły lubieją się połączyć w takiej sytuacji. Ale nie robią tego, jeżeli w obu przedziałach znajduje się czerwiąca matka. Takie sytuacje wydarzały mi się w tym sezonie tylko w łokełejach, lub podobnych, gdzie z obu stron były mateczniki i pszczoły widocznie postanowiły sobie wybrać. Jeżeli przegroda była nieszczelna, to przełaziły. Wczoraj zobaczyłem połączone rodzinki ze szczelną przegrodą - założone na matecznikach ratunkowych. Straty 50% - we wszystkich trzech dwudzielnych ulikach doszło do połączenia. W tych ulikach mogły przejść tylko z wylotka do wylotka. A te położone są po przeciwnych stronach, czyli to im w ogóle nie przeszkadza.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - bonluk - 07.07.2017

Kuba a kiedy będziesz układał taki ul..?


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 07.07.2017

(07.07.2017, 08:43)bonluk napisał(a): Kuba a kiedy będziesz układał taki ul..?

Właściwie to planuje jak najwcześniej. Jak tylko matki się unasiennią i rozczerwią w weselnych.
Muszę tak robić bo będę to robił bez wywożenia ( a musiałbym z podwójnym wywożeniem tam i z powrotem więc zawsze jakaś część się pogubi choć będę się starał się im pomóc kolorami, fartuchami (mostkami) i przesuwaniem stopniowym (choć nie wszędzie tak będę mógł). Dlatego lepiej wcześniej niż później.

Czyli opcja taka, że osiedlamy z boku Warszawiaka ulik weselny lub odkład z czerwiącą matką w lipcu.
Ale właściwie możesz również udzielić odpowiedzi dla przypadku kiedy osiedlamy bezmatka z matecznikiem lub bezmatka w celu podania matku NU. Bo właściwie mogłem tak zrobić od początku. Więc będzie to porada na przyszłość.

Bywało, że tak się zimowało słabsze rodzinki w Warszawiakach. Ostrowska pisze o zimowaniu nawet 3-4 ramkowych odkładów tak. Ale nie pisze o szczegółach niestety. Po sąsiedzku starszy pszczelarz na warszawiakach też mówi, że minimum 3 ramki WZ i ma szanse przeżyć a 5 ramek to już pełen luz. 5 ramek to już może być ocieplony samodzielny ulik ponoć. Zresztą są takie filmiki na YT. Ale ze względów praktycznych nawet jak dojdą do 5 ramek chciałbym je zazimować z boku Warszawiaka.

(07.07.2017, 08:29)flamenco108 napisał(a): Gdyby już musiała, to by przelazła wylotkami. Krótsza trasa Oczko

Teraz tak a jesienią, zimą w cieplejsze dni kiedy mogą buszować po ulu oraz wiosną?


Cytat:Na beleczkach przecież układasz poduchy, przez które nie przelezie.
Ale może teoretycznie po podusze. Od poduchy do daszka jeszcze ma z 10-15 cm. Warszawiak stary to duży ul. Pamiętaj, że na beleczkach jeszcze jest miejsca na nadstawkę, w które to miejsce jak nie ma nadstawki, wchodzi poducha. Zresztą przez beleczki też by nie przeszła bo są szczelne.


Cytat:Jak robisz w jednym ulu dwie rodzinki, to blokujesz trasy przejścia, na ile się da. Moje tegoroczne doświadczenia potwierdzają ostrzeżenia Łukasza: pszczoły lubieją się połączyć w takiej sytuacji. Ale nie robią tego, jeżeli w obu przedziałach znajduje się czerwiąca matka.

Będę miał sytuację czerwiących ale jedna rodzina będzie słabsza. Pytam więc o możliwość np. potencjalnej chęci rabunków przez wnętrze ula. Po wylotkach jednak gorzej bo strażniczki a od zakrystii im łatwiej.

Cytat:Takie sytuacje wydarzały mi się w tym sezonie tylko w łokełejach, lub podobnych, gdzie z obu stron były mateczniki i pszczoły widocznie postanowiły sobie wybrać. Jeżeli przegroda była nieszczelna, to przełaziły. Wczoraj zobaczyłem połączone rodzinki ze szczelną przegrodą - założone na matecznikach ratunkowych. Straty 50% - we wszystkich trzech dwudzielnych ulikach doszło do połączenia. W tych ulikach mogły przejść tylko z wylotka do wylotka. A te położone są po przeciwnych stronach, czyli to im w ogóle nie przeszkadza.

Aha. No widzisz. Znaczy się, że lepiej do takich metod dawać mateczniki na wygryzieniu albo matki NU.
Ja też tak zrobiłem taki weselny trójdzielny najbrzydszy Warszawiak na świecie:
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=846&pid=41811#pid41811

Poddałem mu mateczniki na wygryzieniu z serii po surwiwalowej tej które też dostałeś. Na razie się nie połączyły.


Ech. Jak zwykle sobie utrudniam. Mogłem to lepiej zaplanować. Ale człek się uczy na błędach i spontanicznych akcjach także.
Szymon pisał, że lepiej nie robić łączonych ulików jak się później przesiedla te rodzinki.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 08.07.2017

Ten wątek już z rozpędu chyba został przeniesiony. W każdym razie nie chodzi w nim o leczenie.
Proszę uprzejmie wrócić go do działu: metody gospodarki naturalnej:
http://forum.wolnepszczoly.org/forumdisplay.php?fid=25


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 08.07.2017

Dobra porobiłem dziś szczelne desku odgrodowe. Oczywiście do każdego ula troszkę inna Oczko więc to delikatna zabawa była. Ale chyba wyszło. Będę testował np. podam trochę syropu za  i zobaczymy czy dadzą radę przejść. A czy tunel powietrzny zrobię głównej rodzinie na dole deski odgrodowej po przeciwnej stronie głównej rodziny to sprawa jeszcze otwarta. Mam czas.

Dylemat mam jednak jeszcze dalszy. W którym miejscu tę rodzinkę boczną zazimować.
W skrajnych przypadkach gdyby się nie bujną konkretnie to mogą zimować na 3-4 ramkach co jest dopuszczalne w WZ. W takim przypadku lepiej zazimować:

1.  tuż za wylotkiem na ciepłej zabudowie ale z chłodną tylnią deską odgrodową oddaloną od głównej rodziny sporą przestrzenią powietrzną. Nie ma wzajemnego grzania się rodzin.

2 Lub w miejscu oddalonym od wylotka ale za to z ciepłą tylnią deską odgrodową ocieplaną wzajemnie od dwóch rodzin mających wspólną deskę odgrodową. Zastanawiam się czy w takim wypadku wylotek będzie dobrze broniony późną jesienię z pewnej odległości. Np. przed osami.

Na rysunku pokażę o co mi chodzi:


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Popszczelony - 11.07.2017

Tez mam dodatkowe 2 matki, myślałem co z tym zrobić żeby nie zmarnować. Na razie czerwią w osobnych ulikach, a na zimę chyba dam je do izolatora Chmary do pełnego ula.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 25.07.2017

Mam na razie 6 rodzin w 3 ulach WZ oddzielonych od siebie. Zobaczymy jak to się sprawdzi.
Ale to generalnie raczej układ jedna rodzina silniejsza plus mała rodzina weselna z boku, którą zamierzam na 3-4 ramkach WZ doprowadzić do zimy. Może jednak jak mi się spodoba w przyszłości pomyślę o jakimś ulu pełnoprawnym dwurodzinnym.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 25.07.2017

(11.07.2017, 09:56)Popszczelony napisał(a): Tez mam dodatkowe 2 matki, myślałem co  z tym zrobić żeby nie zmarnować. Na razie czerwią w osobnych ulikach, a na zimę chyba dam je do izolatora Chmary do pełnego ula.

Grzesiu mi mówił, że u niego jak jest młoda i starsza matka to raczej tylko jedna zostaje. Jak są dwie młode to często się udaje, że wiosną są dwie żywe aczkolwiek nie zawsze. Czasem jedną nie karmią i pada. Najlepiej według niego przedzielić izolator beleczką pionowo na pół przy dwóch matkach. Taka uwaga przy okazji.
Choć właściwie to nie jest system zimowania więcej rodzin w jednym ulu. 


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Popszczelony - 26.07.2017

Zmieniłem zdanie po zajrzeniu do ula - jak to zwykle bywa. Rodzinki weselne ładnie się rozwijają więc dostały większe ule, pszczoły i czerwiu, może jednak dojdą do siły na zimę.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - MN - 26.07.2017

Tak sobie gdybam i chyba przetestuję. Więcej rodzin w jednym ulu na zimę. Jedną z metod wzmacniania słabych rodzin wiosną jest stawianie ich w styczniu/lutym nad gniazdem silnej rodziny. Matki się nie zetną a silna rodzina wzmocni słabą. Rodziny oddziela się kratą.
Co gdyby np. połączyć np. 2 lub 3 odkłady zrobione teraz? Do grudnia spokojnie powinny przeżyć osobno. W grudniu oddzielając je kratą pozwolę im się grzać wzajemnie. Ciekawe jak będzie wiosną.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 26.07.2017

Argumenty pana Kazimierza Radomskiego "80 lat wśród pszczół" 2000 str. 132

"Wady i zalety ula dwurodzinnego:

  • ul dwurodzinny jest tańszy o 40% od dwóch uli jednorodzinnych
  • dwie rodziny osiedlone w jednym ulu, a rozdzielone cieniutka przegródką, zawsze tworzą wspólny kłąb, dzięki czemu pszczoły w tych ulach zużywają mniej pokarmu, dlatego nie zaperzają się i nie chorują na nosemozę (z tymże, tu dla autora ważne jest m.in. nie ogałacanie całkowicie z miodu na zimę oraz dobre poprawne ciepłe nie za duża ścieśniane gniazdo na zimę i ocieplenie uli)
  •  w takim ulu centrum gniazda nigdy nie jest w środku gniazda, tylko zawsze tuż przy cienkiej przegródce.
  • w ulu dwurodzinnym pszczoły w zasadzie obsiadują prawie wszystkie plastry, dzięki czemu pleśnienie plastrów w czasie zimowli pszczół prawie nie występuje. 
  • jeżeli w czasie zimy jedna matka ginie, to osierocone pszczoły, czując sąsiednią matkę za przegródką, nie zaperzają gniazda i nieraz na przedwiośniu przyłączają się do sąsiedniej rodziny z matką.
  • przeglądy gniazd w ulach dwurodzinnych odbywają się znacznie szybciej i sprawniej. Jeżeli rozbiera się jedno gniazdo, to na drugim można położyć wszystkie przybory potrzebne pszczelarzowi. Wówczas nie musi on schylać się do ziemi czy biegać do sąsiedniego ula po sprzęt, który w danym momencie jest mu potrzebny np. podkurzacz.

W sumie to gdzie te wady?


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Popszczelony - 26.07.2017

Wadą jest właśnie bliskość rodzin. Rozdzielenie tylko przez wywiezienie jednej. W końcu urosną i obsługa dużych rodzin oddzielonych deseczką siebie to kłopot.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 26.07.2017

(26.07.2017, 10:02)Popszczelony napisał(a): Wadą jest właśnie bliskość rodzin. Rozdzielenie tylko przez wywiezienie jednej. W końcu urosną i obsługa dużych rodzin oddzielonych deseczką siebie to kłopot.

No tak tylko, że autor nie podziela zachwytu nad LN. Oczko
On ma na myśli raczej leżaki kombinowane typu Warszawiaki a w takich zmieszczą się dwie rodziny w między czasie osłabiane miodobraniem z nadstawek plus można zrobić odkłady. Jego rodzina wędrowała z ulami dwurodzinnymi przedwojną pierwszą i drugą. Uśmiech Zdaje się, że wady wtedy rekompensowały im zalety. Ale nie gospodarowali tylko na dwurodzinnych. Zmieniali to w zależności od potrzeb. Głównie jednak przez ekonomię np. świeżo po przeprowadzce ze wschodu z ziem straconych po wojnie.
On sam nie wiem lub nie pamiętam.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 26.07.2017

MOD: wrzucam tu fragment posta na temat, który został wydzielony do tematu Rodziny dwumateczne, żeby zachować ciągłość dyskusji.

(26.07.2017, 11:09)kosz85 napisał(a): Co do Kazimierza Radomskiego, on gospodarował na ocieplanych WP, jego dziad na WZ, ale ekseprymentowali też z wielkopolskimi i jednościennymi.
Z obecnych wad uli dwurodzinnych (których wcześniej być może nie było):
- są ciężkie - można je w miarę łatwo transportować specjalnym wózeczkiem, ale trzeba go najpierw mieć, do tego nie wyobrażam sobie transportu tych uli w pojedynkę.
- są duże - nie każdy ma vana lub hak i przyczepę, mniejszy ul czy korpusy wchodzą bez problemu do osobówki.
- mogą być za małe - są duże, ale dla dwóch rodzin z matką która potrafi się rozczerwić mogą być za małe. To nie jest raczej ul dla BF czy włoszki. K.R. gospodarował głównie na pszczole środkowoeuropejskiej, lechitce, mazurce, później na beskidzce. Próbował również włoszek i kaukazów, ale włoszki od razu wyeliminował za rabunki, a kaukazy generalnie mało czerwią, więc mogłyby tam pasować.
- pozostałe wady kombinowanych leżaków, typu ograniczona wielkość miodni.

To główne wady, które ten ul ma obecnie. Kiedyś mógł ich nie mieć, przy AMM, furmance czy nysce i ogólnie większej krzepie narodu Oczko W dobie samochodów osobowych, pszczół czerwiących od deski do deski, oraz ludzi mało-silnych Oczko to są jakieś realne ograniczenia. Aczkolwiek osobiście uważam, że taki typ ula jest bardzo dobry i sam rozważam jego budowę.

Konkretnie to dziadek zaczynał od kłód a później Lewickiego (czyli protoplasta WZ) a później przeszedł na Dadanta.
Jednościenne i zimne gniazda zdecydowanie krytykuje w książce.

Najpierw to były AMM i stepowe. Później po wojnie szaro-ciemne AMM mazurka. Jak im się pszczoły zaczęły wymieniać na żółto-pomarańczowe geny włoskie przez obce trutnie, to byli przerażeni. Twierdzili, że są słabsze i bardziej chorowite.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - bonluk - 26.07.2017

a ja po moich doświadczeniach z różnymi dwurodzinnymi kombinacjami w jednym korpusie... wyleczyłem się z pokusy tworzenia takich wynalazków. Każda rodzina według mnie musi mieć osobny ul, czuć tylko swój zapach i słyszeć tylko swoje siostry i królową matkę...


RE: więcej rodzin w jednym ulu - kosz85 - 26.07.2017

(26.07.2017, 11:21)bonluk napisał(a): a ja po moich doświadczeniach z różnymi dwurodzinnymi kombinacjami w jednym korpusie... wyleczyłem się z pokusy tworzenia takich wynalazków. Każda rodzina według mnie musi mieć osobny ul, czuć tylko swój zapach i słyszeć tylko swoje siostry i królową matkę...

Słowo klucz: w korpusie Uśmiech 

O 2óch rodzinach w jednym ulu leżaku i różnych trikach gospodarki na nich pisze sporo Wanda Ostrowska. Biorąc pod uwagę ile było różnych metod i ciekawych sposobów gospodarki, to na tych ulach było to bardzo rozpowszechnione.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - bonluk - 26.07.2017

(26.07.2017, 11:33)kosz85 napisał(a):
(26.07.2017, 11:21)bonluk napisał(a): a ja po moich doświadczeniach z różnymi dwurodzinnymi kombinacjami w jednym korpusie... wyleczyłem się z pokusy tworzenia takich wynalazków. Każda rodzina według mnie musi mieć osobny ul, czuć tylko swój zapach i słyszeć tylko swoje siostry i królową matkę...

Słowo klucz: w korpusie Uśmiech 

O 2óch rodzinach w jednym ulu leżaku i różnych trikach gospodarki na nich pisze sporo Wanda Ostrowska. Biorąc pod uwagę ile było różnych metod i ciekawych sposobów gospodarki, to na tych ulach było to bardzo rozpowszechnione.

W leżaku też chyba będą się słyszeć no ale tam może inaczej to wygląda.
W tym sezonie udało mi się zasiedli 5 moich starych dadantów... jesienią będę chyba tego żałował... 


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 26.07.2017

(26.07.2017, 11:33)kosz85 napisał(a):
(26.07.2017, 11:21)bonluk napisał(a): a ja po moich doświadczeniach z różnymi dwurodzinnymi kombinacjami w jednym korpusie... wyleczyłem się z pokusy tworzenia takich wynalazków. Każda rodzina według mnie musi mieć osobny ul, czuć tylko swój zapach i słyszeć tylko swoje siostry i królową matkę...

Słowo klucz: w korpusie Uśmiech 

O 2óch rodzinach w jednym ulu leżaku i różnych trikach gospodarki na nich pisze sporo Wanda Ostrowska. Biorąc pod uwagę ile było różnych metod i ciekawych sposobów gospodarki, to na tych ulach było to bardzo rozpowszechnione.

U mnie na razie chodzi o miejsce (wcześniej skończymy mi się ule WZ a miejsca w zajętych miałem dużo) oraz pomoc cieplna w przezimowaniu małych rodzin postweselnych.

Wciąż mam dylemat i proszę o porady co zrobić na zimę:
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=1276&pid=42071#pid42071

[attachment=989]


RE: więcej rodzin w jednym ulu - kosz85 - 26.07.2017

(26.07.2017, 11:14)Borówka napisał(a): Konkretnie to dziadek zaczynał od kłód a później Lewickiego (czyli protoplasta WZ) a później przeszedł na Dadanta.
Jednościenne i zimne gniazda zdecydowanie krytykuje w książce.

Właśnie nie Uśmiech Na Dadanty chciał koniecznie przejść jego syn po przeczytaniu książki o dadanach. I to on poszedł do pracy na dworze gdzie były Dadany. On chciał wprowadzić je do pasieki, ale dziad mu od początku mówił, że to zły pomysł i uli nie zmieni. Co poźniej okazało się prawdą, bo na ramce wąsko wysokiej pszczoły miały się lepiej. Później tą ramkę Dadanta odwrócili i w ten sposób zaczęli używać układu znanego z WP, przy którym zostali.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 26.07.2017

(26.07.2017, 11:46)kosz85 napisał(a):
(26.07.2017, 11:14)Borówka napisał(a): Konkretnie to dziadek zaczynał od kłód a później Lewickiego (czyli protoplasta WZ) a później przeszedł na Dadanta.
Jednościenne i zimne gniazda zdecydowanie krytykuje w książce.

Właśnie nie Uśmiech Na Dadanty chciał koniecznie przejść jego syn po przeczytaniu książki o dadanach. I to on poszedł do pracy na dworze gdzie były Dadany. On chciał wprowadzić je do pasieki, ale dziad mu od początku mówił, że to zły pomysł i uli nie zmieni. Co poźniej okazało się prawdą, bo na ramce wąsko wysokiej pszczoły miały się lepiej. Później tą ramkę Dadanta odwrócili i w ten sposób zaczęli używać układu znanego z WP, przy którym zostali.

Faktycznie coś takiego było. Ale Kazimierz autor wnuk gospodarował też na WLKP. Przy czym szanował tylko izolowane ze wszystkich 6 stron.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - kosz85 - 26.07.2017

Mam w tej kwestii małe doświadczenie (żadnego), ale chyba bym zimował rodzinę tak by obie miały dojście do wylotka (jednego lub odrębnych). Czy to będzie zimna czy ciepła zabudowa to nie ma znaczenia. Możesz przesłonić wylotek deską jeśli obawiasz się przewiewu, na pewno im to nie zaszkodzi.
Jeśli odpowiednio ściśniesz gniazdo, to i tak powinny się grzać, dopier 15-20cm od brzegu kłębu temperatura jest jak na zewnątrz, więc przy małej ilości ramek, nawet jak się kłąb uwiąże z przeciwległej strony, powinno mieć to jakiś wymierny wpływ. Poza tym, jeśli z jednej strony kłąb się uwiąże, to z drugiej raczej też, na tej samej zasadzie, co zasada, że kłąb uwiązuje się od nasłonecznionej ścianki ula. Szukają ciepła, więc raczej będą korzystać z niego obie rodziny.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 26.07.2017

(26.07.2017, 11:55)kosz85 napisał(a): Mam w tej kwestii małe doświadczenie (żadnego), ale chyba bym zimował rodzinę tak by obie miały dojście do wylotka (jednego lub odrębnych). 

Dzięki ale chyba nie zrozumiałeś do końca. Przejrzałeś plan? Jeśli nie to poproszę. W obu rozwiązaniach dwie rodziny (główna i boczna) mają oddzielne wylotki. Boczna ma w drzwiczkach.

Cytat:"Czy to będzie zimna czy ciepła zabudowa to nie ma znaczenia."

No jak nie. Masz to u Radomskiego opisane. W bocznej rodzinie nie ma skrajnie dolnego wylotka tylko jeden w 1/3 wysokości od dołu, na płaz pierwszego plastra jest to więc, według Radomskiego, idealna ciepła zabudowa gdzie mroźne powietrze wpadające rozprasza się o komórki pierwszego najczęściej pustego plastra. 


Cytat:" Poza tym, jeśli z jednej strony kłąb się uwiąże, to z drugiej raczej też, na tej samej zasadzie, co zasada, że kłąb uwiązuje się od nasłonecznionej ścianki ula. Szukają ciepła, więc raczej będą korzystać z niego obie rodziny."

W jednościennym to ma duże znaczenie w mocno izolowanym o grubości 70 mm (i więcej) w ulu stojącym w cieniu to nie ma żadnego znaczenia albo ma znaczenie minimalne. Kłąb w WZ zajmuje całą szerokość plastra (co jest zaletą).
Jeżeli rodziny pozostaną tak jak jest na zdjęciu to nie grzeją siebie od tylnych ścianek. Jeżeli rodzinę boczną przysunę do głównej i będzie ją oddzielała sklejka odgrodowa 1 cm to rodziny grzeją się wzajemnie i uwiążą wspólny kłąb blisko sklejki je dzielącej. Ale boczna rodzina będzie miała dłuższą drogą do wylotka i będzie odgrodza od frontu zatworem i matą słomianą z pustym wewnętrznym wylotkiem przy dnie.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 26.07.2017

Natomiast pytanie czy to, że będą sobie dochodziło do wylotka te 5-10 cm po dnie będąc od frontu za zatworem byłoby dla nich takie złe? Powietrze mrożne wpadające się rozproszy w pierwszej części ula i wejdzie i tak przez zatwór od dołu ale już nie takim impetem.

Tutaj np. pszczoły mają długi wylotek.
https://youtu.be/PfKRU6EMr6U?t=127


RE: więcej rodzin w jednym ulu - kosz85 - 26.07.2017

Zrozumiałem i przejrzałem plan, w 2 opcji rodzina nie ma bezpośrednio dojścia do wylotka. Może ma, a może nie ma to znaczenia, nie wiem, brak mi doświadczenia w tym temacie. Na logikę nie ma.

Ciepła/zimna nie ma znaczenia, pszczoły zimują na oba sposoby. Ten sam Radomski pisze również, że jak wylotek jest u podłogi, to niezależnie od jego orientacji jest to zabudowa zimna, bo wiatr przewiewa ul. Tak samo wylotek odpowiednio przesłonięty (np deską) będzie zabudową ciepłą. Dlatego nie ma to dla mnie znaczenia.

Apropo kłębu i ciepła to Ty mnie nie zrozumiałeś. Dlaczego pszczoły w ulu jednościennym przytulają się do nasłonecznionej ścianki? Dlatego że świeci na nie słońce, czy dlatego że jest cieplejsza?
Jeśli rodzina za ścianą będzie grzać cienką ściankę przedzielającą, to która ściana ula będzie najcieplejsza i gdzie według tej teorii jest największa szansa na uwiązanie się kłębu?
Ja wiem, że normalnie uwiązują się przy wylotku, ale pszczoły myślą ekonomicznie i jeśli mogą zużywać mniej energii bo w którymś punkcie ula jest cieplej, to jest duże prawdopodobieństwo że tam się skierują. Ale to tylko teoria.

Wyciągając takie wnioski, ja bym je zimował tak by rodziny się stykały czyli jakaś wersja planu drugiego, ze szczelną przegrodą. Kwestią drugorzędną jest czy będą dosunięte do wylotka w szczycie, czy nie.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 26.07.2017

(26.07.2017, 13:12)kosz85 napisał(a): Zrozumiałem i przejrzałem plan, w 2 opcji rodzina nie ma bezpośrednio dojścia do wylotka. Może ma, a może nie ma to znaczenia, nie wiem, brak mi doświadczenia w tym temacie. Na logikę nie ma.

Można jeszcze zrobić tak, że użyć wężyka i przedłużyć wylotek pomiędzy frontową zatworomatką a wylotkiem na świat. Ponieważ wylotek mam okrągły do którego pasuje wąż ogrodowy.

Cytat:Ciepła/zimna nie ma znaczenia, pszczoły zimują na oba sposoby. Ten sam Radomski pisze również, że jak wylotek jest u podłogi, to niezależnie od jego orientacji jest to zabudowa zimna, bo wiatr przewiewa ul. Tak samo wylotek odpowiednio przesłonięty (np deską) będzie zabudową ciepłą. Dlatego nie ma to dla mnie znaczenia.

Koszu albo nie czytasz mnie dokładnie albo Radomskiego albo nas obu. Zajrzyj dokładnie i rozdziału zabudowa ciepła czy zimna oraz przeczytaj jeszcze raz co napisałem.

Cytat:No jak nie. Masz to u Radomskiego opisane. W bocznej rodzinie nie ma skrajnie dolnego wylotka tylko jeden w 1/3 wysokości od dołu, na płaz pierwszego plastra jest to więc, według Radomskiego, idealna ciepła zabudowa gdzie mroźne powietrze wpadające rozprasza się o komórki pierwszego najczęściej pustego plastra. 

Czyli mam tak jak jest dla Radomskiego i na logikę dla mnie różnica. To chyba jasne. Po za tym jest ogromna różnica w układaniu gniazda przez pszczoły. Jak pozimujesz w Warszawiakach w dwóch wersjach to zobaczysz, że pszczoły na ciepłej zabudowie od wylotka mają praktycznie pusty plaster no może trochę pierzgi. Od wewnętrznej strony mają pierzgę i wianuszek miodu na górze i później czerw ewentualnie z wianuszkami i później miód. Gniazda na zimną pszczoły przygotowują inaczej. Na przedwiośniu jest im trochę cieplej. Mowa o leżaku na ramce wysokiej z dwoma wylotkami łącznie z górnym bo może na siatce z tylko skrajnie dolnym wylotem i poduszką powietrzną na dole to nie ma takiego znaczenia. Aczkolwiek Łukasz pisał, że nawet na siatce u niego zauważa pewne różnice w rozwoju wczesnowiosennym po zimie. Osobiście uważam, że małej rodzince 3-4 ramki WZ lepiej będzie na ciepłej zabudowie.

Cytat:Apropo kłębu i ciepła to Ty mnie nie zrozumiałeś. Dlaczego pszczoły w ulu jednościennym przytulają się do nasłonecznionej ścianki? Dlatego że świeci na nie słońce, czy dlatego że jest cieplejsza?

Drugie wynika z pierwszego. IR ze słońca rozgrzewa ścianę. W moim problemie zero znaczenia lbo Słońce i tak nie pieści ścianki ula zimą. A jak by pieściło to zakładam, że nie przejdzie w sposób minimalny.


Cytat:Jeśli rodzina za ścianą będzie grzać cienką ściankę przedzielającą, to która ściana ula będzie najcieplejsza i gdzie według tej teorii jest największa szansa na uwiązanie się kłębu?

Ja wiem, że normalnie uwiązują się przy wylotku, ale pszczoły myślą ekonomicznie i jeśli mogą zużywać mniej energii bo w którymś punkcie ula jest cieplej, to jest duże prawdopodobieństwo że tam się skierują. Ale to tylko teoria.

O to akurat nie pytam bo zakładam, że z cienką ścianką przedzielającą zrobią jeden kłąb. Rodzina będzie miała takie gniazdo jakie będzie obsiadała i tak więc wyjścia mieć nie będzie. Ale nawet już teraz widzę, że rodziny który już tak funkcjonują od jakiegoś czasu przytulone mają czerw z tyłu bardziej przy ściance niż przy wylocie. Normalnie zwykle nie mają na skrajnym plastrze od skrajnej strony czerwiu no chyba, że są zacieśnione.
Więc tak zakładam i to jest kluczem właśnie tej metody która pomoże grzać się słabym rodzinkom.

Jak się nie przytulą do siebie to już trudno ale im to umożliwię i już lepiej o tej porze ułożyć te gniazda tak jak będą do zimy. Tak mi się wydaje.

Cytat:Wyciągając takie wnioski, ja bym je zimował tak by rodziny się stykały czyli jakaś wersja planu drugiego, ze szczelną przegrodą. Kwestią drugorzędną jest czy będą dosunięte do wylotka w szczycie, czy nie.

O to właśnie pytam czy może mieć to znaczenie. Nie wiem co rozumiesz przez szczyt ale to będą rodzinki które będą obsiadały 3-4 plastry. Jeżeli będą miały 4 ale będą obsiadały we wrześniu 3 to i tak je ścieśnię do 3. No chyba, że się jakoś świetnie rozwiną do 5. Więc tak czy siak będą zajmowały całą poziomą powierzchnię gniazda (zalety WZ już nawet w porównaniu do WP pomijając szeroko-niskie ramki).


RE: więcej rodzin w jednym ulu - Borówka - 26.07.2017

(26.07.2017, 11:40)bonluk napisał(a): W leżaku też chyba będą się słyszeć no ale tam może inaczej to wygląda.
W tym sezonie udało mi się zasiedli 5 moich starych dadantów... jesienią będę chyba tego żałował... 

hehe

Jasne, że będą o sobie wiedziały jeśli będą oddzielone deską odgrodową. Nie zakładam inaczej. Też dlatego w razie co łatwo się łączy takie rodzinki. Bardziej chodzi, że w długim leżaku niekorpusowym i pasiece stacjonarnej to nie jest tak niewygodne. Chyba.

Natomiast świadomy tego, że najbardziej naturalnie jak rodziny są osobno tutaj jest kwestia wspomożenia bocznych słabych rodzinek. To lepsze niż ewentualnie osypanie a nie chcę łączyć. Zależy mi aby przezimować te 12 matek. A metoda dwurodzinna jakoś mnie bardziej przekonuje niż izolator chmary jak na razie.


RE: więcej rodzin w jednym ulu - kosz85 - 26.07.2017

Hmm... nie chce mi się odpisywać Oczko Rozbiłeś moją wypowiedź o słońcu i ogrzewaniu się rodzin na 2 w taki sposób że rzeczywiście nie mają sensu, a chodziło mi o to, że rodzina za ścianą, tak jak i słońce też wytwarza ciepło. W ciepłą/zimną zabudowę też nie będę wnikać, fakt niezaprzeczalny, że multum rodzin zimuje i na takiej i na takiej. Dla mnie jedyną istotną sprawą, jest sprawa, że rodziny muszą się stykać przegrodą, jeśli zimowanie razem ma przynieść im jakąś korzyść, w innym wypadku mogłyby zimować zwyczajnie osobno. Tyle.