FORUM WOLNE PSZCZOŁY
Znakowanie matek - Wersja do druku

+- FORUM WOLNE PSZCZOŁY (http://forum.wolnepszczoly.org)
+-- Dział: Pszczelarstwo Naturalne (http://forum.wolnepszczoly.org/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Metody gospodarki naturalnej (http://forum.wolnepszczoly.org/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: Znakowanie matek (/showthread.php?tid=1703)

Strony: 1 2


Znakowanie matek - Borówka - 14.06.2019

1. Opalitkiem czy markerem lub korektorem?

2. UN czy NU?

3. W dłoniach czy z pomocą urządzenia?

Wady, zalety. Zapraszam do dyskusji.


RE: Znakowanie matek - Borówka - 14.06.2019

Po kilku latach nieznakowania zamierzam zacząć.
Powody:
Wyszukanie matki np. do zrobienia odkładu ze starą matką w silnej rodzinie, zwłaszcza jak się posiada kundelki rozbiegane na plastrze po wyciągnięciu, jest trudne. Trzeba mieć farta, aby to szybko zrobić. Im dłużej trwa przeglądanie w jedną i drugą stronę, tym pszczoły coraz bardziej rozbiegane, a matka chowa się w gronach robotnic. Opalitek ułatwia wiele. Zazwyczaj udaje się przy pierwszym przeglądaniu ramek bez dymu, jak pszczoły jeszcze zajęte są sobą. Mi osobiście nie pasują metody typu przesypywanie pszczół przez kratę, a i tak np. w pasiece przydomowej przy sąsiadach, nie jest to wskazane. Zwłaszcza przy posiadaniu kundelków, które nie są tak przewidywalne. Także zamierzam zacząć znakować.

Do tego dochodzi mniej ważny czynnik. Fajnie jest wiedzieć, bez notatek ile lat ma dana matka i czy na pewno nie została wymieniona.


RE: Znakowanie matek - regulus - 14.06.2019

Żeby dyskusja była kompletna warto zastanowić się także nad minusami:
- znakowanie matek przed unasiennieniem może ułatwić jej likwidację przez ptaki podczas lotu godowego,
- nieumiejętne przytrzymywanie matek podczas znakowania może doprowadzić do jej uszkodzenia,
- rzadko, bo rzadko, ale zdarza się, że znakowane matki nie zostają zaakceptowane przez pszczoły,
- można zakładać, że substancje chemiczne zawarte w kleju lub farbie mogą negatywnie wpływać na organizm matki,
- można także przytoczyć argument czysto ideologiczny wskazując na to, że jest to zbędna ingerencja w funkcjonowanie rodziny pszczelej (jak pszczelarstwo naturalne, to naturalnie powinno być bez sztucznych barwników), bo znając naturę pszczół można ogólnie określić, gdzie ją szukać (poza tym, to dodatkowa atrakcja dla hobbystów - amatorów).
To czy matka została wymieniona można pewnie rozpoznać też innymi sposobami, ale czy ta wiedza jest w istocie taka super ważna - istotniejsze są informacje uzyskiwane po oglądzie czerwiu.


RE: Znakowanie matek - pastaga - 15.06.2019

W tym roku postanowiłem, z podobnych powodów jak Kuba, zacząć znakować matki.
W trakcie przeglądu, jak trafię dotychczasową matkę co do której nie mam pewności odnośnie rocznika itp. to "chlastam" ją białym korektorem - tak mi najprościej/najszybciej. Matki tegoroczne zamierzałem znakować właściwym kolorem za pomocą lakieru do paznokci (Michał polecał Wibo i taki zakupiłem). Po kilku próbach znakowania nad ulem wolałbym jednak jakiś sprawdzony marker, lakier jak dla mnie zbyt długo schnie i jednak dość mocno śmierdzi. Może dobrze sprawdzi się przy znakowaniu w pracowni, gdzie spokojnie matkę można dać pod szklankę do wyschnięcia. Ale w pracowni to równie dobrze moge nakleić opalitek, który jak dla mnie jest najbardziej widoczny w trakcie przeglądów.
Jeśli macie sprawdzone jakieś markery to podrzućcie nazwę/producenta.  


RE: Znakowanie matek - regulus - 15.06.2019

Jeżeli już znakować, to odradzam korektor (najmniej trwały sposób). Biały flamaster permanentny jest chyba najbardziej widoczny i jest to najszybsza forma znakowania matki przy przeglądzie (jak ktoś ma wyczucie w palcach, to lekko przytrzymuje się matkę na plastrze, warto chwilę poczekać lub lekko odymić i gotowe).
Albo można kultywować tradycję (odnośnie matek unasiennionych): wyłapać matkę fajką, na gąbkę ją, przykryć siteczkiem (są fajne czeskie), na zapałce z jednej strony szelak (klej kostny) z drugiej opalitek, czyli najpierw smarujemy później przyklejamy, czekamy chwilę, oznakowaną matkę do ulika i po sprawie.
Nie jestem zwolennikiem znakowania matek, choć w WZtach zdecydowanie ułatwia, to jej wyszukiwanie. A znakowanie matek nieunnasienionych uważam za zbyt ryzykowne (poprawia się jej widoczność dla drapieżników i jest jeszcze zbyt delikatna jeżeli chodzi o warstwy chroniące przed toksynami z barwników).
Nie polecam natomiast dostępnych "strzykawek" do łapania i znakowania matek, może i pomysły dobre, ale.. nie nie będę kłamał - pomysły fatalne, nie dość, że się zacinają, to bez drugiej osoby ciężko to sprawnie zrobić przy większej ilości rodzin.
A w ogóle, to znakowanie nie jest dla twardzieli ćwiczących spostrzegawczość, przecież to sama radocha jak się zobaczy matkę.


RE: Znakowanie matek - Borówka - 15.06.2019

(15.06.2019, 08:47)regulus napisał(a): A w ogóle, to znakowanie nie jest dla twardzieli ćwiczących spostrzegawczość, przecież to sama radocha jak się zobaczy matkę.

Jaki procent masz nieznakowanych matek na pasiece wliczając w to wszystkie, obojętnie jak traktowane, ule?


RE: Znakowanie matek - Borówka - 15.06.2019

(14.06.2019, 21:17)regulus napisał(a): jak pszczelarstwo naturalne, to naturalnie powinno być bez sztucznych barwników


Zawsze możesz użyć substancje pochodzenia naturalnego lub syntetyczne identyczne z naturalnymi, a jeszcze lepiej wyekstrahowanymi z owadów. Np. jako klej szelak, a jako barwnik koszelinę. Ale jeszcze lepiej byłoby użyć lucyferyny (czyli (4S)-2-(6-hydroxy-1,3-benzothiazol-2-yl)-4,5-dihydrothiazole-4-carboxylic acid) prosto z robaczków świętojańskich. Wtedy byłaby matka o właściwościach bioluminescencji. W nocy przy czerwonym świetle można by ją znaleźć w minutę.  Diabeł A wszystko bez sztucznych barwników. Tylko czysta natura.

Zresztą są już rośliny, które produkują swiecącą chemię robaczków świętojańskich, więc czemu nie matka?


RE: Znakowanie matek - regulus - 15.06.2019

Obecnie mam 21% znakowanych matek. Niedługo będzie ich procentowo więcej niż nieznakowanych, bo przywiozę zamówione komercyjne odkłady, a znakowanie matek jest w standardzie usług (ale tylko do czasu jak zacznę wymianę na własne).
Zapewne bioluminescencja zakończyłaby się dla matki tragicznie (obstawiam okłębienie).
A jak wygląda znakowanie od strony etycznej. Znakowanie ludzi jest raczej postrzegane negatywnie, bo tatuaże wykonywane na własne życzenie się nie liczą. Pytanie, czy etyka umożliwia zrównanie człowieka z pszczołami pod względem posiadania praw (są prawa człowieka, a co z prawami pszczoły np. z prawem do nieznakowania). Oj chyba nieźle poleciałem.


RE: Znakowanie matek - Borówka - 15.06.2019

(14.06.2019, 21:17)regulus napisał(a): To czy matka została wymieniona można pewnie rozpoznać też innymi sposobami, ale czy ta wiedza jest w istocie taka super ważna

Jeżeli chcesz zrobić odkład ze starą matką to raczej jest ważna. Jeżeli bawisz się rozmnażanie i selekcjonowanie swoich pszczół, to też ważne jest wiedzieć z jakiej matki materiał rozmnażasz, a nie np. z obcej która się naleciała.

Mi się podoba idea lazy beekeeping, choć w takich zdroworozsądkowych granicach, dopóty przynosi skuteczne rozwiązania i metody. Jak pisałem wyżej, doszedłem do wniosku, że oznaczenie matki jest bardziej lazy ( w zasadzie robi się raz) niż coroczne wyszukiwanie matki przeżywającej w rozbieganej rodzinie SILNEJ rodzinie w produkcyjniaku, a tym bardziej inne metody typu przesypywanie przez kratę, które mi się nie podobają.


RE: Znakowanie matek - Borówka - 15.06.2019

(15.06.2019, 21:05)regulus napisał(a): Zapewne bioluminescencja zakończyłaby się dla matki tragicznie (obstawiam okłębienie).

Czerwone światło ich nie stresuje. Rodzina pszczół potrafi się przyzwyczaić do permanentnego światła białego w uliku obserwacyjnym Podobnie jak mrówek zresztą. Skąd pewność, ze delikatna naturalna chemiluminescencja matki je zdenerwuje? Obstawiałbym jednak, że najistotniejszy jest jednak feromon, czyli substancja mateczna. Zresztą to można by sprawdzić.


RE: Znakowanie matek - regulus - 15.06.2019

Jednak uważam, że stałe, permanentneświatło powoduje u pszczół mniej agresywne zachowania niż punkt świetlny przesuwający się po plastrze.


RE: Znakowanie matek - MN - 19.06.2019

Teraz matki NU znakuję właśnie lakierem - delikatna kropka tylko. Zdarza się, że matki nie znajdę, bo np. podkładałem matecznik, więc znakuję dopiero po unasiennieniu i wówczas Patex Żel albo Kropelka Żel i opalitek. Wieczne.


RE: Znakowanie matek - flamenco108 - 19.06.2019

Nauczony doświadczeniem, że wszelkie dobre rady i informacje od pszczelarzy trzeba albo dzielić przez 6, albo mnożyć przez 4, zwracam się do znakujących z uprzejmym zapytywaniem:

Ile czasu zajmuje oznakowanie matki?

Począwszy od zorganizowania niezbędnego sprzętu, przez znalezienie matki, do zdjęcia bluzy po wyjściu z pasieki. Czasu zdejmowania bluzy można nie wliczać Oczko

Bo że położenie kropki z lakieru, albo naklejenie opalitka zajmuje moment, to ja dobrze wiem. Ale bardzo mnie interesuje, ile czasu pszczelarz poświęca tak naprawdę na różne czynności? Tego nigdzie nie mówią. Ech, chyba dodatkowo założę osobny wątek w tej sprawie, może ktoś coś powie...


RE: Znakowanie matek - Borówka - 19.06.2019

(19.06.2019, 08:45)MN napisał(a): Teraz matki NU znakuję właśnie lakierem - delikatna kropka tylko. Zdarza się, że matki nie znajdę, bo np. podkładałem matecznik, więc znakuję dopiero po unasiennieniu i wówczas Patex Żel albo Kropelka Żel i opalitek. Wieczne.

Jakim lakierem?
A co sądzisz o dobrych markerach Michale?

Czyli znakujesz nieunasiennione też? Przypowiastkę o tym, że "złe wredne" ptaszyska dziabną prędzej matkę oznakowaną w locie niż nieoznakowaną znam, ale nie widziałem na ten temat jakiś badań. Przeoczyłem?
Rzeczywistość nie jest tym czym się wydaje, więc zachowuje racjonalny sceptycyzm wobec tych opinii.

Pamiętajmy, że owady, ptaki i inne ssaki, mogą widzieć i zazwyczaj widzą (o tym za chwilę) inaczej niż ludzie. Przykładowo trichromatyzm zmutowanego w tym sensie człowieka, oparty na egoistycznych samoreplikujących się transpozonach, które są prawdopodobnie echem manipulacji genetycznej przodka człowieka dokonanego przez samoreplikującego się wirusa RNA, jest dosyć wyjątkowy w świecie ssaków. Czyli widzimy inaczej niż większość ssaków. Nie wspominam nawet o daltonistach i tetrachromatycznych kobietach.


RE: Znakowanie matek - Borówka - 19.06.2019

(19.06.2019, 09:13)flamenco108 napisał(a): przez znalezienie matki


Wprawdzie nie znakowałem, ale matki wyszukiwałem.

W uliku weselnym, wielkością odpowiadającym mniej więcej korpusowi mini-plusa, znalezienie matki zajmuje mi chwilę (minutę, dwie minuty). Przy czym odpadają w szukaniu, ramki skrajne z pokarmem lub pierzgą. Do szukania zostają więc tylko środkowe ramki. Prawdopodobieństwo, że młoda matka krąży tam, gdzie są pierwsze jajeczka i pierwszy czerw wydaje mi się duże. Wtedy zamiaruję znakować właśnie matki. Nie wymaga to dodatkowego przeglądu, bo i tak przeglądnąć trzeba, czy czerwi prawidłowo.

W silnej rodzinie produkcyjnej o cechach rozbiegania, irytowania się im dłużej trwa przegląd, ukrywania się matki w środku "spływających robotnic", znalezienie matki dąży do niemożliwości im dłużej trwa przegląd, a żeby znaleźć ją szybko trzeba mieć farta IMO. Oczko

P.S. dodałem więc sobie 2 plus 2 i wyszło mi, że opłaca się znakować matki, w rodzinach weselnych lub małych odkładach, aby móc jest łatwiej znaleźć w kolejnym roku w silnej rodzinie, jak jest taka potrzeba.


RE: Znakowanie matek - MN - 19.06.2019

Matki NU znakowane opalitkiem niestety giną dość często. Podobnie jak się chlapnie za dużo lakieru, markera etc. Dlatego matki NU znakuję tylko symbolicznie bardzo małą kropką i to jeszcze lekko przetartą, żeby właśnie kolor nie był zbyt wyraźny. Ptaki czekają na takie tłuste kąski niestety. I tak 2 matki NU podczas lotów mi zginęły w tym roku i były właśnie ciut za mocno podkolorowane. Temu opalitek tylko na matki UN.
Dalej jestem wierny lakierom Wibo.

Flamenco, co do czasu całej operacji. Przyznaję, że nie patyczkuję się i najczęściej znakuję na pasiece. Matka w palce. Kleks lakieru na grzbiet, palcem albo jak mam to zapałką przecieram nadmiar lakieru. Matki UN podobnie, mikro kropla kleju w żelu - tak, żeby po przyciśnięciu opalitkiem, się nie wylał spod niego - kleje w żelu można doskonale wyczuć, nie to co szelak. Zapałką przyciskam opalitek i matkę od razu oddaję do rodziny, bo zapach kleju nie wydobywa się spod opalitka. Na razie 100% sukcesu. Czasu nie mierzę, ale pszczoły nie zdążą nigdy wyjść na ramki w dużej ilości, więc chyba dość szybko mi to idzie.


RE: Znakowanie matek - flamenco108 - 19.06.2019

(19.06.2019, 10:02)MN napisał(a): Czasu nie mierzę, ale pszczoły nie zdążą nigdy wyjść na ramki w dużej ilości, więc chyba dość szybko mi to idzie.

Pokazałem w osobnym wątku, o co mi chodzi. Z mojego pktu widzenia znakowanie matki to:
1. Otworzyć ul, ew. podymić.
2. Znaleźć matkę.
3. Oznakować, wypuścić.
4. Wykonać wszelkie inne czynności, jakie się przy okazji objawią.
5. Zamknąć ul.

To jest znakowanie matki. A nie trzymanie owada w palcach i nakładanie mu czegoś. Ty opowiadasz mi tylko o pkt 3. A ile czasu zajmują Ci wszystkie w.w. punkty razem? Bo dopiero to przemnożone przez liczbę matek do oznakowania poda mi informację, czy wyrobię się z tym w weekend, czy nie. Oczko


RE: Znakowanie matek - MN - 19.06.2019

Wróżenie z fusów. Bywa, że matkę znajdziesz od razu a bywa, że za piątym podejściem do ula. Powinieneś o tym już wiedzieć Duży uśmiech


RE: Znakowanie matek - flamenco108 - 19.06.2019

(19.06.2019, 10:09)MN napisał(a): Wróżenie z fusów. Bywa, że matkę znajdziesz od razu a bywa, że za piątym podejściem do ula. Powinieneś o tym już wiedzieć Duży uśmiech

I o to właśnie chodzi. Jedziesz przecież na pasiekę nie po to, aby oznakować jedną matkę, tylko od razu ileś tam. I jak rozumiem, raz znajdowanie idzie nieźle, a innym razem słabo. A co robisz, jak czas się kończy? Brniesz dalej, czy odpuszczasz? Ile średnio udaje Ci się zrobić w godzinę, dwie? Mówimy o pracach, które trzeba rozplanować w życiu, potem je wykonać.
To, że raz matkę znaleźć łatwo, a innym razem trudno, to przecież już wiem. Na razie przekonałem się, że najlepszą porą na ew. znakowanie matek byłoby przedwiośnie: 
 - przezimowane odkłady, czyli już nie muszę znakować tych, co nie przeżyły
 - rodzinki solidnie zmniejszone, zajmują minimum roczne ramek - najmniej ramek do przejrzenia
 - pszczoły jeszcze takie niemrawe, mniej zasłaniają
Oczywiście, rozumiem, że w uliku weselnym robi się to wprost bajecznie, ale na razie nie stosuję. Przy mojej aktualnej wielkości pasieki nie widzę celowości.


RE: Znakowanie matek - Borówka - 19.06.2019

(19.06.2019, 10:02)MN napisał(a):  I tak 2 matki NU podczas lotów mi zginęły w tym roku i były właśnie ciut za mocno podkolorowane. Temu opalitek tylko na matki UN.

Skąd wiesz, że podczas lotów? W tym roku widziałem taki przypadek, że matka opallitkowana NU, unasienniła się i zaczerwiła. Jednak została znaleziona świeżo martwa, a pszczoły zrobiły sobie mateczniki z jej larw. Gdyby nie to, że matka była oznaczona, to pewnie by nie została znaleziona. Gdyby nie została znaleziona świeżo martwa z opalitkiem, przypuszczam, że intuicja by podpowiadała, że nie wróciła z lotu godowego, a istniejące jajka były by potraktowane jako jajka sąsiedniej matki, spowodowanej przez nieszczelność w odgrodzeniu ulika na dwa.

2 matki Ci zginęły na ile matek w całości? Dwie matki to mała próba.
Gdybym się opierał na swojej niewielkiej próbie i własnym doświadczeniu to, w ciągu 5 lat pszczelarzenia, matki kupowane NU opalitkowane, zawsze mi się unasienniały (było ich kilkanaście). To znaczy ja na swojej pasiece nie miałem jeszcze takiego przypadku, aby matka opalitkowana się nie unasienniła. Za to zdarzało się, że przy mojej hodowli matek nieoznakowanych, jakaś rodzina nie miała matki lub była strutowiała.

Pozostaję więc sceptyczny. Bowiem ludzki mózg popełnia wiele błędów obserwując rzeczywistość. Tutaj widzę potencjał dla:
  • efektu potwierdzenia
  • przywiązanie do własnych "dowodów" anegdotycznych (które żadnymi dowodami nie są)
  • ignorowania danych które nie przystają do anegdoty
  • pozornych korelacji
  • selektywnej percepcji



RE: Znakowanie matek - MN - 19.06.2019

Krzysiek, zazwyczaj matki NU daję do odkładów, więc jak przeglądam te kilka ramek to najczęściej widzę skubaną od razu. Jak wymieniam matkę w pełnej rodzinie, co u mnie ma miejsce bardzo rzadko - taki system - to zazwyczaj za pierwszym, albo drugim podejściem do ula udaje mi się ją zlokalizować. Mam taką manierę, że jak już wymieniam matkę w pełnej rodzinie, to matkę NU podkładam tylko na 1 dolny korpus, krata i reszta ula dopiero. Opalitki, klej i lakier mam przy każdym przeglądzie, więc przy okazji ogarniam temat.

Kuba, w dwóch słowach: masz rację. W kilku więcej: może ptaki zjadają te matule podczas lotów, może gubią się i nie wlatują do tego ula co trzeba, licho wie. Niemniej, jak mają wyraźny znaczek na sobie giną potencjalnie częściej. W ubiegłym roku mogłem to bardziej zaobserwować, bo miałem dość jaskrawy czerwony lakier i jak matula się wzbijała do lotu łatwo było ją namierzyć. Już takiego błędu nie popełnię.


RE: Znakowanie matek - flamenco108 - 19.06.2019

(19.06.2019, 10:56)MN napisał(a): Krzysiek, zazwyczaj matki NU daję do odkładów, więc jak przeglądam te kilka ramek to najczęściej widzę skubaną od razu. Jak wymieniam matkę w pełnej rodzinie, co u mnie ma miejsce bardzo rzadko - taki system - to zazwyczaj za pierwszym, albo drugim podejściem do ula udaje mi się ją zlokalizować. Mam taką manierę, że jak już wymieniam matkę w pełnej rodzinie, to matkę NU podkładam tylko na 1 dolny korpus, krata i reszta ula dopiero. Opalitki, klej i lakier mam przy każdym przeglądzie, więc przy okazji ogarniam temat.

Czyli co, jednak niczego się nie dowiem? Duży uśmiech


RE: Znakowanie matek - Borówka - 19.06.2019

(19.06.2019, 10:56)MN napisał(a): W ubiegłym roku mogłem to bardziej zaobserwować, bo miałem dość jaskrawy czerwony lakier i jak matula się wzbijała do lotu łatwo było ją namierzyć. Już takiego błędu nie popełnię.

Wracam więc do mojej dygresji o wyjątkowości widzenia ludzkiego na gruncie tylko ssaczym. Przykładowo dla pszczół czerwony jest prawdopodobnie tym samym efektem, co ciemnoszary lub czarny. Z kolei odbierają w sposób widzialny "garść" promieniowania utrafioletowego (dla nas już niewidzialnego). Jak dla jakiś konkretnych ptaków, które polują na pszczoły, odbierane są barwy, z jakiego zakresu promieniowania oraz jak je przetwarza mózg, nie mam w tej chwili wiedzy, ale moim zdaniem, trzeba brać to pod uwagę, a nie to co się człowiekowi wydaje po przetworzeniu przez jego mózg, jak, według niego, wygląda jakiś zakres promieniowania elektromagnetycznego. Nie wspomniałem tutaj o jaskrawości (saturacji barwy), bo to kolejny czynnik, który się może się różnić w świecie przyrządów do widzenia i przetwarzania przez zwoje mózgowe.


RE: Znakowanie matek - Janek - 19.06.2019

Jednym z ważniejszych powodów który podajecie za tym aby znakować jest odnalezienie matki w celu zrobienia odkładu ze starą matka, reszta powodów jest raczej pomijalna jeśli nie prowadzimy jakichś precycyjnie ukierunkowanych prac hodowlanych z zastosowaniem insyminacji matek. Jeśli natomiast chodzi o zrobienie tego odkładu ze stara matka, to aby go zrobić nie musimy wcale tej matki widzieć, wystarczy wiedzieć na których ramkach sie znajduje, a do tego wystarczą kraty odgrodowe w odpowiedniej ilosci.
Ktoś zaraz powie, że z kratami będzie duzo zachodu. Jeśli takie odkłady wykonujemy czasami to zapewne nie bedzie to nadmiernie czasochłonne. Jeśli natomiast jest to stały element gospodarki wykonywany na wszystkich rodzinach to może faktycznie lepiej mieć te matki oznakowane.


RE: Znakowanie matek - Borówka - 19.06.2019

To już nieco inna dyskusja typu: Czy warto znakować matki pszczele? A nie jak je znakować i kiedy.
Ja mam sprawę przemyślaną co do ostatniej kwestii i popartą doświadczeniem pracy z takimi i takimi. Zamierzam spróbować.


RE: Znakowanie matek - MN - 19.06.2019

(19.06.2019, 11:02)flamenco108 napisał(a): Czyli co, jednak niczego się nie dowiem? Duży uśmiech

No to jedziemy:
- wybranie się na zakupy do Rossmana po Wibo:
wersja a - z żoną - godzina
wersja b - w tajemnicy i po kryjomu bez żony - 5min

- kupno opalitków
wersja a - allegro - 5min
wersja b - sklep pszczelarski - godzina
wersja c - jakieś targi pszczelarskie - z 8 godzin

kontynuować? Duży uśmiech


RE: Znakowanie matek - flamenco108 - 19.06.2019

(19.06.2019, 12:23)MN napisał(a):
(19.06.2019, 11:02)flamenco108 napisał(a): Czyli co, jednak niczego się nie dowiem? Duży uśmiech

No to jedziemy:
- wybranie się na zakupy do Rossmana po Wibo:
wersja a - z żoną - godzina
wersja b - w tajemnicy i po kryjomu bez żony - 5min

- kupno opalitków
wersja a - allegro - 5min
wersja b - sklep pszczelarski - godzina
wersja c - jakieś targi pszczelarskie - z 8 godzin

kontynuować? Duży uśmiech

Kontynuować. Koniecznie kontynuować. ,

Oczko

To był uśmieszek, naprawdę kontynuować.


RE: Znakowanie matek - michal79 - 19.06.2019

Ja dzisiaj z pół godziny biadoliłem się z 7 ramkami gniazdowymi. Znalazłem 3 razy, nie szukając, Gucia III (oznakowany w ramach ćwiczeń 5 dni temu truteń). Matki nie znalazłem, trutni była taka chmara na każdej ramce, że oczopląsu można dostać. Mam nadzieję dobrze podzieliłem gniazdo i mimo nieznalezienia jest POD, a nie nad kratą...


RE: Znakowanie matek - Janek - 19.06.2019

Jeśli nie rozważamy tu czy znakować czy nie, to odpowiadając na pytania z pierwszego posta:
1. Znakować opalitkiem z numerem, numer odrazu zapisać wraz z resztą niezbednych informacji.
2. Znakować matki NU (tylko wtedy wiemy jaką matkę mamy w ulu)
3. W palcach po wyrobieniu sobie wprawy (choćby na trutniach). Jeśli mamy problemy z czuciem i nie dajemy rady w palcach to trzeba wspomóc sie urządzeniami.


RE: Znakowanie matek - Borówka - 19.06.2019

(19.06.2019, 10:29)flamenco108 napisał(a): Oczywiście, rozumiem, że w uliku weselnym robi się to wprost bajecznie, ale na razie nie stosuję. Przy mojej aktualnej wielkości pasieki nie widzę celowości.

Korpusik mini-plusa to taki mały odkład w sumie wielkościowo. Ale dlaczego w swoim szacowaniu pracochłonności, nie bierzesz pod uwagę, robienia pewnych rzeczy przy okazji? Czy nie będziesz sprawdzał w małym zrobionym odkładzie czy matka czerwi? Czy nie będziesz na przedwiośniu sprawdzał czy matka czerwi, jak rodzina jest jeszcze względnie mała? Jeżeli tak to w tym wypadku dojazd, otwarcie ula już i tak robisz. Pozostanie tylko dołożenie dokładniejszego przeglądu plus sama procedura znakowania.