kłącza trojeści amerykańkiej
#1
Szukam kłącza trojeści amerykańkiej . Zaplacę, lub wymienie na coś innego. Poproszę o kontakt na pw.
Dzięki Uśmiech
Cytuj ten post
#2
Dobrze się zastanów czy naprawdę warto wprowadzić to do lokalnego ekosystemu, chyba że chcesz to trzymać w doniczkach.
ignorabimus
Cytuj ten post
#3
apel do wszystkich .Proszę nie wprowadzajcie do środowiska obcych gatunków: rdestowce, niecierpki nawłocie,trojeści -zaburzają nasze ekosystemy a ci obcy strasznie się rozpychają .
Cytuj ten post
#4
(18.01.2019, 21:30)truten1974 napisał(a): apel do wszystkich .Proszę nie wprowadzajcie do środowiska obcych gatunków: rdestowce, niecierpki nawłocie,trojeści -zaburzają nasze ekosystemy a ci obcy strasznie się rozpychają .




. Rubinia też jest obcym gatunkiem.
Należało by zadać pytanie czy bocian  tudzież inne ptaszydła robią bubu po drodze z Afryki..bo może takie apele na nic Uśmiech
Cytuj ten post
#5
Żywe organizmy migrują po całym świecie, żeby zdobyć jak najwięcej powierzchni do rozmnażania. Tu wciąż trwa walka o byt i dominację. Czasami wykorzystują do tego ludzką głupotę. Daliśmy się już wykorzystać Robinii i nawłoci, w kolejce czeka żuczek ulowy i nie wiadomo co jeszcze. Naszym problemem jest niestety rządza zysku. Chcemy więcej i więcej. Pszczelarze zamiast ograniczać ilość rodzin, a każdy teren ma swoje określone zasoby, zaczynają wzbogacać bazę pożytkową, co przyciąga niestety innych Pszczelarzy.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#6
(19.01.2019, 07:45)regulus napisał(a): Żywe organizmy migrują po całym świecie, żeby zdobyć jak najwięcej powierzchni do rozmnażania.

Raczej zasobów, możliwości, strategii z tego co się orientuje. "Uciekają" też przed pasożytami (w tym przed patogenami), niewykluczone, że jest to, poza siłą destrukcyjną, jednym z głównych mechanizmów tworzących różnorodność, w tym podtrzymujących skomplikowaną płciowość (Escape and radiate coevolution). Aczkolwiek powierzchnia może być również tym zasobem.

Cytat:Tu wciąż trwa walka o byt i dominację. Czasami wykorzystują do tego ludzką głupotę. Daliśmy się już wykorzystać Robinii i nawłoci, w kolejce czeka żuczek ulowy i nie wiadomo co jeszcze. Naszym problemem jest niestety rządza zysku. Chcemy więcej i więcej.

Mhm z tego co napisałeś wynika (używając Twoich słów z którymi niekoniecznie się zgadzam)), że owe inne organizmy kierują się nie mniejszą (o ile nie większą) "głupotą" niż ludzka (gdzie można podać jednak sporo przykładów samoograniczenia).

Współcześnie ten krwiożerczy obraz przyrody nieco rozstał zmiękczony przez różnorakie odkrycia i opracowania modelów kooperacji czy zależności na wysokim poziomie (odwrotnej niż to co można by nazwać dominacją). Co nie znaczy, że owa nie występuje. Niejednokrotnie opłaca się jednak strategia typu gambit (parafrazując świat szachów). Nie dominować jako organizmy, ale pozornie "poświęcać się" lub uzyskać maksymalne obligatoryjne uzależnienie od innego "dominującego" organizmu, aby jak najlepiej promować swój zestaw genów o określonej strategii przetrwania.

Ale czy to wszystko jest głupotą? Moim zdaniem nie.

[Obrazek: tumblr_ngkfok32W91rnq3cto3_r1_500.gif]

[Obrazek: skynews-china-seed-moon_4546901.jpg?bypa...0115135800]
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia.
Cytuj ten post
#7
Życie roślinne na Księżycu ponoć już wymarło.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#8
(12.12.2018, 13:33)Tomek napisał(a): Szukam kłącza trojeści amerykańkiej . Zaplacę, lub wymienie na coś innego. Poproszę o kontakt na pw.
Dzięki  Uśmiech

Witam Uśmiech
ponawiam prośbę i prostuję : wiem że nie można tego rozpowszechniac i owszem-planuje posadzic w sadzie pod pełna kontrolą. Nadal szukam tych kłączy , za pomoc z góry dziekuje.
pozdrawiam
Cytuj ten post
#9
Pod pełną kontrolą? Aaa to zmienia postać rzeczy. Polecam Barszcz Sosnowskiego. Wiadomość na priv. I nie używamy tej nazwy już więcej w korespondencji, pisz Babcia Stasia.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#10
(20.01.2019, 08:37)Tomek napisał(a):
(12.12.2018, 13:33)Tomek napisał(a): Szukam kłącza trojeści amerykańkiej . Zaplacę, lub wymienie na coś innego. Poproszę o kontakt na pw.
Dzięki  Uśmiech

Witam Uśmiech
ponawiam prośbę i prostuję : wiem że nie można tego rozpowszechniac i owszem-planuje posadzic w sadzie pod pełna kontrolą. Nadal szukam tych kłączy , za pomoc z góry dziekuje.
pozdrawiam

A jak pod pełną kontrolą to zmienia postać rzeczy!! - gdyby nie wprowadzono pod pełną kontrolą obcych ras pszczół to by nie było tego forum.Brawo Pomysł Huh
Cytuj ten post
#11
Pełna kontrola, czyli uprawa pewnie pod szczelną osłoną, przy wejściu przez śluzę będzie na pewno dezynfekcja, a cały teren oddzielony pasem zaoranego pola.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#12
Szaleju się najedliście? Czy posadzenie kilku kłączy trojeści amerykańskiej zaburzy ekosystem? Czy Wy wiecie jak to w praktyce wygląda, czy tylko tak silicie się na ekooszołomów? Żeby trojeść nadmiernie się nie rozprzestrzeniła wystarczy zrywać torebki nasienne, bo nad tym jak rozprzestrzeni się z kłączy można mieć pełną kontrolę. Szpadel i kosiarka załatwią problem.
Mam trojeść na swojej posesji od wielu lat. Pszczoły z niej korzystają. Jest to piękna, zielona bylina, która wyróżnia się na tle innych roślin. Kwitnie długo i obficie dając pszczołom, motylom i innym zapylaczom mnóstwo pokarmu. Torebki z nasionami zrywam, gdy zaczynają brązowieć. Z puchu można zrobić sobie jaśka albo jeszcze lepiej poduszkę na szpilki, żeby były pod ręką, gdy chce się jakiegoś ekooszołoma na forum taką dziabnąć Oczko
Cytuj ten post
#13
(21.01.2019, 11:00)MN napisał(a): Szaleju się najedliście? Czy posadzenie kilku kłączy trojeści amerykańskiej zaburzy ekosystem?

Ale poczytać zawsze miło Oczko

U mnie poooolaaaaa nawłoci, po rowach niecierpek, rdestowce... Innego zielska nie rozpoznaję, bo niespecjalnie mnie to boli, ale pewnie ze 30% nie pochodzi stąd. A lokalsi (tacy bardziej lokalni, tzn. przypełzli parę mln lat temu) i tak w końcu wygrywają z kolonistami...
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#14
(21.01.2019, 11:00)MN napisał(a): Szaleju się najedliście? Czy posadzenie kilku kłączy trojeści amerykańskiej zaburzy ekosystem?

Ja się nie najadłem, obojętne mi co sadzisz, ale...
Rozumiem trochę ekooszołomów, masz pełną kontrolę nad swoją trojeścią, pielęgnujesz swój ogródek, tylko potem masz wypadek, zawał, ktoś cię morduje, albo po prostu jesteś chory lub zwyczajnie szlag cię trafia. I kto pilnuje twojego ogródka, twojej trojeści? Może masz świadomego następce, a może nie masz. I nikt nie zrywa torebek nasiennych, nikt nie kosi, ani nie używa szpadla, a trojeść opanowuje sobie kolejne miejsce.
I to nie chodzi tylko o trojeść, tylko generalnie. Pewnie widziałeś wiele zarośniętych działek sumakami, widziałeś pola nawłoci kanadyjskiej, czy ni z tąd ni z owąd zagon niecierpka rolyego. Oni wszyscy mieli go pod pełną kontrolą.
W Brazyli też mieli krzyżówkę pszczół z afrykańskimi pszczołami pod pełną kontrolą, wszystko do czasu. Natura ma własne plany.
Cytuj ten post
#15
(21.01.2019, 11:11)flamenco108 napisał(a): U mnie poooolaaaaa nawłoci, po rowach niecierpek, rdestowce... Innego zielska nie rozpoznaję, bo niespecjalnie mnie to boli, ale pewnie ze 30% nie pochodzi stąd. A lokalsi (tacy bardziej lokalni, tzn. przypełzli parę mln lat temu) i tak w końcu wygrywają z kolonistami...

Z wczesnego plejstocenu? No lekko się chyba zagalopowałeś. Jeszcze zwracam uwagę, przed przyjściem AMM na dorzecza Odry i Wisły. Zróżnicowanie AM w Europie nastąpiło circa 300 000 BP. Nieco wcześniej nastąpiła migracja przodka AMM przez Gibraltar (w głównej teorii). 

[Obrazek: evolution%20chart.jpg]


A te łąkowe dzikie rośliny to chodzi Ci o m.in. o np. archeofity: Czarny bez, Rumian polny, Jasnota biała, Chaber bławatek, Gruszkę ulęgałkę, Żmijowiec pospolity, Cykoria podróżnik lub kenofity jak Czarny bez?

Z kolei inne nierodzime gatunki synantropijne są nawet zagrożone jak np. Kąkol polny i Miłek wiosenny. 

Źródła:

A worldwide survey of genome sequence variation provides insight into the evolutionary history of the honeybee Apis mellifera
Andreas Wallberg, Fan Han, Gustaf Wellhagen, Bjørn Dahle, Masakado Kawata, Nizar Haddad, Zilá Luz Paulino Simões, Mike H Allsopp, Irfan Kandemir, Pilar De la Rúa, Christian W Pirk & Matthew T Webster
Nature Genetics volume 46, pages 1081–1088 (2014)

EVOLUTION OF EUROPEAN APIS MELLIFERA RACES American Bee Journal, 2018
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia.
Cytuj ten post
#16
(21.01.2019, 11:52)kosz85 napisał(a): W Brazyli też mieli krzyżówkę pszczół z afrykańskimi pszczołami pod pełną kontrolą, wszystko do czasu. Natura ma własne plany.

Ale czy w zasadzie średnio więcej się narzeka na tę pszczołę afrykanizowaną czy pieje z zachwytu nad nowymi możliwościami badań (biologicznych, ekologicznych, molekularnych) i gospodarowania bez przejmowania się VD (pamiętacie filmik z Kolumbii? Duży uśmiech ).


Cytat:widziałeś pola nawłoci kanadyjskie

Kasus  nawłoci. Ale dla pszczół i pszczelarza to w sumie dobrze.


BTW. W zasadzie to o ile pamiętam, jakoś ponad 80% aktualnie uprawianych jedzonych warzyw i owoców współcześniew PL nie jest pochodzenia rodzimego. 
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia.
Cytuj ten post
#17
Ja tylko skomentowałem fakt tego, że ktoś ma "nautrę pod kontrolą" to właściwie jest oksymoron. Nie chce wchodzić w kwestie czy to dobrze, czy źle. Może ktoś tam pieje z zachwytu nad killer bee, ale sama nazwa to raczej przejaw mało pozytywnego PR'u i nadal wywołuje nieprzyjemne skojarzenia.
Zachwyt nad polem nawłoci pszczelarza i utyskiwania rolnika, który wcześniej miał tam łąkę. Wszystko zależy od punktu widzenia. Tak samo jak z akacją, jak jesteś pszczelarzem to się cieszysz, jak masz las, to się wściekasz, że akacja przerasta ci niekontrolowanie las.
Cytuj ten post
#18
(21.01.2019, 12:29)kosz85 napisał(a): Zachwyt nad polem nawłoci pszczelarza i utyskiwania rolnika, który wcześniej miał tam łąkę.

Lub pole, które stało się nieużytkiem.

(21.01.2019, 12:29)kosz85 napisał(a): Ja tylko skomentowałem fakt tego, że ktoś ma "nautrę pod kontrolą" to właściwie jest oksymoron. 

Nie chcę się czepiać ale nie widzę takiego stwierdzenia, a więc skąd cudzysłów? Widzę:
Cytat:Czy posadzenie kilku kłączy trojeści amerykańskiej zaburzy ekosystem?
 

Dla mnie to inne stwierdzenia. 

EDYTA. Twoje stwierdzenie jest jednak ciekawe i nieco filozoficzne. Moim zdaniem jest to stopniowalne. Poniekąd nad naturą mutacji o wiele większa jest kontrola w precyzyjnej nowoczesnej metodzie CRISPR/Cas niż w spontanicznej mutagenezie, gdzie powstają też organizmy zdolne do rozmnażania. Nie słychać jednak nawoływania do ukrócenia tego ostatniego dość powszechnego procederu.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia.
Cytuj ten post
#19
U mnie trojesc zanikla samoistnie hehe a więc jednak nie jest taka inwazyjna jakby się wydawało...
Cytuj ten post
#20
(21.01.2019, 12:31)Borówka napisał(a):
(21.01.2019, 12:29)kosz85 napisał(a): Ja tylko skomentowałem fakt tego, że ktoś ma "nautrę pod kontrolą" to właściwie jest oksymoron. 

Nie chcę się czepiać ale nie widzę takiego stwierdzenia

Jest w poście MN, który komentowałem.
Cytuj ten post
#21
Mam wrażenie, ze czasami niepierwotny gatunek jest nieinwazyjny dlatego, że już dokonał inwazji i lokalna ludność się do niego przyzwyczaiła (a więc już traktuje jako swój), w odróżnieniu od takiego do którego się jeszcze nie przyzwyczaiła, bo dopiero dokonuje inwazji. Ale są przypadki bycia inwazyjnym nawet wtedy kiedy już dokonał nieodwracalnej inwazji (jak np. Nawłoć). A więc jest to wtedy sprawa kulturowa antropocentryczna.

Niech przykładem będzie: Sambucus nigra czarny bez. Bardzo dobrze zadomowiony i powszechny na całym obszarze Polski. Używany w ziołolecznictwie. Kolejny przykład to niegdyś powszechnie uprawiany Rumianek pospolity. Teraz nawet słychać głosy żałowania, że zniknął masowo z pól jako chwast i nie ma już wiele jego upraw docelowych. Próbuje się tworzyć takie skanseny np.Kraina Rumianku. Oba gatunki sprowadzone na dorzecze Odry i Wisły przez podgatunek Homo sapiens sapiens
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia.
Cytuj ten post
#22
(21.01.2019, 13:02)Borówka napisał(a): np.Kraina Rumianku. Oba gatunki sprowadzone na dorzecze Odry i Wisły przez podgatunek Homo sapiens sapiens

To może pogrzeb w źródłach i podaj parę innych przykładów (ten z bzem mnie zaskoczył). Sam jestem ciekaw, jak się rzeczy mają np. z mniszkiem (również kiedyś popularną uprawą trawnikową, dziś tępiony).
Oczywiście wiele roślin uznawanych za rodzime może być takimi tylko umownie, np. lipa - pewne jej gatunki/odmiany rzeczywiście mieszkały na tych terenach jeszcze przed człowiekiem, ale człowiek zajął się nasadzaniem innych, bardziej miododajnych. Podobnie rzeczy się mają z drzewami i krzewami owocowymi, np. wiśnia rodzima jest tylko w gatunkach zupełnie nieprzydatnych produkcyjnie. Grusza pewnie była rodzima w średniowieczu, ale podczas ochłodzenia nie zdołałaby przetrwać bez pomocy człowieka, cofnęłaby się na południe po prostu. Teraz idzie ocieplenie, to znowu stanie się rodzima... Z tego, co czytam, to jednak na Kaukazie potrafi stworzyć las, a u nas rośnie przy domach. Czyli jednak woli towarzystwo człowieka.

Ale chętnie się dowiem o różnych gatunkach właśnie inwazyjnych, przez co rozumiem ich zdolność do wypierania zastanej flory, przynajmniej czasowego, jak dowodzi przykład nawłoci kanadyjskiej w mojej okolicy, i tworzenia chwilowych monokultur (patrz: brzoza).

Koszu: z sumakiem miałem przeprawę podczas budowy domu, bo rósł akurat tam, gdzie miałem węgieł. Drzewko wyciąłem i wykarczowałem, ale korzenie zostały zepchnięte razem z humusem na kupę, z której w ciągu budowy wystrzeliło kilkanaście nowych drzewek - przekonałem się, jak to żywotny chwast. Ale w Ameryce nikt się go nie boi, bo zarasta nieużytki o glebach nieopłacalnych w uprawach. Z uprawami nie konkuruje, bo nie potrafi odbić w strefie regularnego wykaszania. Spaceruję po okolicznych nieużytkach (mapowanie pożytków) i nie widziałem dziko rosnących sumaków, a wielu moich sąsiadów je uprawia, bo to szybko rośnie, w ogóle nie wymaga i daje ładny cień.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#23
Ja widziałem zdziczałe sumaki. Najgorszy sumak, to sumak sąsiada, który wybija Ci na Twojej działce. Podobnie jest z akacją. Generalnie drzewa rozmnażające się z odłogów, są problematyczne, bo jak się uprą to nic nie poradzisz, chyba że wkopiesz metrową opaskę. Mam ten problem z Wiśnią i Akacją. I koszenie nic Ci nie daje, ok nie będziesz mieć wyrastających młodych drzewek, ale w miejscu ich skoszenia zostaje ostry kikut lub zgrubienie, a w ziemi masz sieć korzeni odłogowych, czasem zaskakująco daleko (nawet i do 40m od drzewa). Podkładki wiśni kiedyś były krzewem odłogowym i jej korzenie, kiedy zostaje uszkodzona (np przez wiatr) i nie jest w stanie wykarmić korzeni, również ratuje się odłogami, nie każda, ale akurat ja mam ten wredny egzemplarz Uśmiech Co utrudnia chociażby uprawę warzyw w ich sąsiedztwie. Im bardziej je tniesz, tym bardziej je to stymuluje do wypuszczania odłogów, walka z wiatrakami. A jak tego nie pilnujesz to po roku masz gęstą puszcze wisienek i akacji po metr wysokości.

Co do brzozy (i również topoli), brzoza jest drzewem kolonizatorem, więc tworzy monokultury na ziemi słabej klasy, lecz po 80latach zaczyna się łamać i próchnieć użyźniając ziemię i robiąc miejsce innym gatunkom drzew. Ona jest inwazyjna, ale nie wypiera innych gatunków drzew, bo nie przerośnie Ci już istniejącego lasu sosnowego, co skutecznie robi akacja z praktycznie dowolnym świetlistym lasem. A nawłoć jest inwazyjna, bo zajmuje teren i nie wpuszcza już innych roślin. Tworzy stałe monokultury. Brzoza tworzy chwilową (jak na drzewa 80lat to tyle co nic), monokulturę i przygotowuje ziemie pod inne rośliny.
Podobną monokulturę co nawłoć tworzą buki, które terraformują wybrany kawałek ziemi, zmieniając panujący w tym miejscu klimat, szczelnie zasłaniając światło, zabierając wodę i promując rośnięcie jedynie innych buków.

Ja nie mam nic przeciwko żadnej z tych roślin, ale pewne rzeczy warto robić z głową i daleki byłbym od stwierdzeń, że ma się je pod kontrolą Duży uśmiech Zasadźcie sobie topinambur i miejcie go pod kontrolą. Wiadomo da się go wyplenić, np kładąc na 2-3lata plandekę, to samo zadziała na nawłoć, ale roślina jest żywotna i ciężko się jej pozbyć jeśli raz zasadzimy, a co roku zabierze kolejny kawałek ziemi. Po kilkudziesięciu latach plandeki nie starczy Oczko
Cytuj ten post
#24
Kochani, Wy nadal o trojeści?....
jako gatunek czynimy sobie ziemie poddaną.
każdy wkoło robi swoje jak mu sie podoba : apiwarol,pestycydy,hybrydy,konserwanty,mat sztuczne...
Nie ma wsród nas osobistosci z zakresu etyki ani biologi.(więc się nie silmy..)
nawet w pszczelartwie każdy zastrzega sobie prawo do tego aby wybrać "swoje'" rozwiazania-nie zawsze "eko"
Nauczyłem się tutaj dużo, ale widze też że nie ma tu żadnego "wspólnego frontu". każdy robi to co mu pasuje i usiłuje przekonać reszte, że tak jest najlepiej
Ja wybralem swoją drogę jak każdy z nas i także mam swoje etyczne/ideologiczne/logiczne uzasadnienie i jak każdy-zastrzegam sobie do tego prawo.
Na czas snu moich podopiecznych mam też fajne zajęcie, nie związane z wiecznym konfrontowaniem poglądów w necie..polecam każdemu
Podrawiam i do zobaczenia na wiosne

ps. dzięki-ale nikt mi nie pomogl z trojeścią, w każdym razie i tak bede robił swoje
Cytuj ten post
#25
(22.01.2019, 09:35)Tomek napisał(a): Kochani, Wy nadal o trojeści?....
Ależ co Ty, kupić, nie kupić, potargować warto Oczko

(22.01.2019, 09:35)Tomek napisał(a): Nauczyłem się tutaj dużo, ale widze też że nie ma tu żadnego "wspólnego frontu".   każdy robi to co mu pasuje i usiłuje przekonać reszte, że tak jest najlepiej
Nie przekonać, a raczej podzielić się. Bo skoro każdy i tak po swojemu zrobi, to opowiadając o swoich wybranych metodach tworzymy wachlarz do wyboru, a nie staramy się skłonić innych, by nas naśladowali.

(22.01.2019, 09:35)Tomek napisał(a): Ja wybralem swoją drogę jak każdy z nas i także mam swoje etyczne/ideologiczne/logiczne uzasadnienie i jak każdy-zastrzegam sobie do tego prawo.
No pewnie Oczko

(22.01.2019, 09:35)Tomek napisał(a): Na czas snu moich podopiecznych mam też fajne zajęcie, nie związane  z wiecznym konfrontowaniem poglądów w necie..polecam każdemu
Ale jakie, no jakie? Bo nie powiedziałeś.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#26
(22.01.2019, 09:24)kosz85 napisał(a): A nawłoć jest inwazyjna, bo zajmuje teren i nie wpuszcza już innych roślin. Tworzy stałe monokultury. 
Otóż właśnie powiadałem tu już wielokrotnie, że tworzy monokulturę chwilową: na moich podwarszawskich terenach nawłoć jest stałym elementem krajobrazu już pewnie ze 30 lat. I na działkach, które przez ten czas pozostawały niezagospodarowane, od paru lat widzę, jak daje się przerastać brzozom i głogom. Znakiem tego one zaczynają z nią wygrywać. Pomimo jej tajemnej zdolności wpuszczania trucizny w glebę, jak mnie pouczano w szkółce. Znakiem tego tworzy monokulturę na około 30 lat. Na placach porośniętych brzozą nawłoć się stara, ale przegrywa - chyba z braku światła, ale coś chyba musi też w glebie być, bo marna rośnie między brzozami. Mam jedno pasieczysko właśnie tak postawione - dookoła pola nawłoci, a ule stoją pod brzozami i tam nawłoć jest rzadka i marna, dorasta najwyżej do kolan.

(22.01.2019, 09:24)kosz85 napisał(a): Podobną monokulturę co nawłoć tworzą buki, które terraformują wybrany kawałek ziemi, zmieniając panujący w tym miejscu klimat, szczelnie zasłaniając światło, zabierając wodę i promując rośnięcie jedynie innych buków.
No właśnie ciekawe, co dalej z tych buków wynika. Bodaj na Kujawach 50 lat temu zrobiono program zabuczania lasów państwowych, bo to miało być fajniejsze niż usośnianie. I okazało się, że buki tak zakwaszają glebę, że nawet po zrębie nic poza bukami tam nie chce rosnąć. Ciekawe, jak długo. Musieliby taką działkę wyłączyć z uprawy i tylko buczki tępić, żeby się przekonać. A Niemcy tak je kochają, że dyrektywa europejska wyszła, żeby wszelkie buczyny uczynić obszarem chronionym Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#27
To ciekawe co piszesz, ale może po prostu na tej konkretnej ziemi, nawłoci coś nie podpasowało. Albo tak jak inne rośliny wieloletnie po pewnym czasie na jednym miejscu traci wigor. Trzeba by zobaczyć w innych miejscach. Generalnie wiadomo, że nawłoć z drzewem czy krzakiem raczej przegra. Ale inne rośliny swojego pokroju skutecznie wypiera.
Z tą trucizną wypuszczaną w glebę... każda roślina to robi Duży uśmiech Jedne bardziej, drugie mniej. Widać to najlepiej pod orzechem włoskim, ale co ciekawe nie każdym. Pod jednymi goła ziemia i nawet trawa nie daje rady, a pod innymi trawka, azalia, zero problemu. Ale generalnie większość roślin jest wrogo nastawiona do innych i pod ziemią mamy wojnę chemiczną. Stad zresztą wynika allelopatia.

Cytat:Allelopatia (z gr. allelon – wzajemny i pathos – cierpienie) – szkodliwy lub korzystny wpływ substancji chemicznych wydzielanych przez rośliny lub grzyby danego gatunku lub pochodzących z rozkładu tych roślin lub grzybów. Allelopatia odnosi się głównie do substancji chemicznych wydzielanych do podłoża, które wpływają na wzrost innych organizmów w bezpośrednim otoczeniu, głównie roślin i bakterii. Substancje mogą pobudzać lub hamować kiełkowanie, a także wzrost i rozwój innych gatunków roślin żyjących w bliskim sąsiedztwie lub zajmujących bezpośrednio po nich to samo miejsce.
Cytuj ten post
#28
(22.01.2019, 07:52)flamenco108 napisał(a): To może pogrzeb w źródłach i podaj parę innych przykładów 

Prawie wszystko podane jest na tacy przez botaników. Proponuję zapoznać się z powszechnie publikowanym składem gatunkowym antropofitów w Polsce. Ten znane wymienione są tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Antropofit

Dzielone są ze względów antropocentrycznie praktycznych na

- archeofity: sprowadzone lub przywleczone przed odkryciem obu Ameryk przez Europejczyków (jak zostało to przyjęte, bo wiadomo, że Wikingowie byli wcześniej). 

- kenofity: sprowadzone lub przywleczone po odkryciu obu Ameryk.

Jak pokazują listy czerwonej księgi roślin, o zadomowione antropofity również się dba i przejmuje się ich losem. Jeżeli są trwale zadomowione.

Grusza, w tym ta najbardziej pospolita Pyrus communis (choć grusze całkowicie nie przejmują się jedną z definicji gatunku, jak chyba zauważyłeś) nie jest rośliną rodzimą. Choćby nie wiem jak często ludzie jeździli na "wczasy pod gruszą" to tego, z botanicznego punktu widzenia, nie zmienią. Grusza jest antropofitem, ale trwale zadomowionym i jak zauważyłeś najczęściej synantropijnym. To nie są zawsze łączne zbiory, gdyż można być gatunkiem rodzimym (autochtonicznym) i synantropijnym czyli apofitem. Można też odwrotnie: trwale się zadomowić i zajmować głównie dzikie nieantropogeniczne (naturalne) ekosystemy.

Antropocentryczną rolę lokalnej kultury w stosunku do lokalnej szaty roślinnej w tym ujęciu potwierdza to, że akurat o gruszy pomyślałeś oraz np. taki tekścik, którego kryterium nie ma nic wspólnego z nauką botaniczną Uśmiech

Bliskie sercu
Rodzime gatunki są elementem naszej kultury. Bliskie naszym sercom krajobrazy, utrwalone m.in. w poezji Jana Kochanowskiego czy obrazach Józefa Chełmońskiego, dają nam poczucie zakorzenienia. Dla wielu z nas miłe wspomnienia związane z dzieciństwem czy miejscem pochodzenia, dotyczą pięknych przyrodniczo miejsc. Jeśli z sentymentem myślimy o kwitnących jabłoniach, brzozowych zagajnikach, wrzosowiskach, zbieraniu w lesie poziomek czy jagód, możemy inspirować się tymi obrazami przy projektowaniu swojego ogrodu. Zachowanie elementów krajobrazu, charakterystycznych dla danego obszaru, pozwoli w przyszłości cieszyć się nim również naszym dziociom i wnukom.

https://uslugiekosystemow.pl/2017/07/17/rodzime-gatunki-roslin/


Zatem nawłoć kanadyjska i późna jest trwale zadomowionym (moim zdaniem) kenofitem (antropofitem) półsynantropem, gdyż bytuje bardzo dobrze na obszarze silnie antropogenicznym np. porzuconym polu, ale także jakoś sobie radzi w środowisku mało antropogenicznym (np. w lesie). Jest trwale zadomowiona botanicznie, ale nie spełniła jeszcze warunku trwałego zadomowienia w nieracjonalnych umysłach lokalnej ludności (poza pewnymi grupami jak pszczelarze czy zielarze - nawłoć jest wykorzystywana fitoterapeutycznie). 

Kiedyś próbowałem sobie rekonstruować teoretycznie jakby miał wyglądać skład dzikiej łąki autochtonicznej, aby wykonać sobie taki eksperyment w rzeczywistości. Po za tym, że byłoby to utopijne, to okazało się, że wiele popularnych roślin będących składnikiem dzikiej łąki nie jest w rzeczywistości rodzima i niewiele pozostałoby do wyboru. hehe Oczywiście znów przy okazji napomknę o warzywach i owocach jako kultywarach (nawet tych lokalnych trwale zadomowionych w kuchni polskiej, nawet tych w super eko-lokalnych ogródkach), gdzie występuje bardzo duża dominacja roślin obcego pochodzenia.

Inna sprawa to jaki stosunek mamy do organizmów, który migrują i zadomawiają się czasowo lub trwale, ale nie z pomocą podgatunku Homo sapiens sapiens. Ciekawe.... 

Fanatyczny ekocentryczny ekologista ma tutaj łatwo, gdyż najprostsze ideologiczne kryterium, zbudowane na silnej mitycznej opozycji do rzeczywistości jest proste: każdy ludzki wpływ jest zły, wszystko co naturalne (dorozumiane jako nieantropogeniczne) jest dobre.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia.
Cytuj ten post
#29
(22.01.2019, 09:50)flamenco108 napisał(a):
(22.01.2019, 09:24)kosz85 napisał(a): A nawłoć jest inwazyjna, bo zajmuje teren i nie wpuszcza już innych roślin. Tworzy stałe monokultury. 
Otóż właśnie powiadałem tu już wielokrotnie, że tworzy monokulturę chwilową: na moich podwarszawskich terenach nawłoć jest stałym elementem krajobrazu już pewnie ze 30 lat. I na działkach, które przez ten czas pozostawały niezagospodarowane, od paru lat widzę, jak daje się przerastać brzozom i głogom. Znakiem tego one zaczynają z nią wygrywać. Pomimo jej tajemnej zdolności wpuszczania trucizny w glebę, jak mnie pouczano w szkółce. Znakiem tego tworzy monokulturę na około 30 lat. 

Zatem to znaczy, że tak jest u Ciebie. Aby zobaczyć jak jest średnio generalnie musielibyśmy sięgnąć do jakiś danych ogólnych ze statystycznie istotnej próby.

Nie mam absolutnej pewności, że ziemia zdominowana przez Nawłoć kwalifikuje się do monokultury. Jeżeli tak to umownej, bo jakieś inne rośliny jednak tam rosną, tylko zdominowane.

A po za tym to wiedza o biologicznej prehistorii i historii Ziemi pokazuje, że każda dominacja kiedyś się kończy, zatem wszystko jest tymczasowe. Uśmiech Tylko kwestia skali. hehe 
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia.
Cytuj ten post
#30
(22.01.2019, 10:53)Borówka napisał(a): Zatem to znaczy, że tak jest u Ciebie. Aby zobaczyć jak jest średnio generalnie musielibyśmy sięgnąć do jakiś danych ogólnych ze statystycznie istotnej próby.
---CIACH---
 Uśmiech Tylko kwestia skali. hehe 

CBDU.
W pasie od Mińska Mazowieckiego po Łódź zapewne reguły będą podobne.
Rozmawiałem z kolegą, którego nieużytek porośnięty jest nawłocią (taką na chłopa wysoką, dziki w niej zimują), czy by nie zainwestować w przeoranie i zasadzenie jakiej facelii, albo czegoś w ten deseń. Odpowiedział, że już próbował zamienić to w 4 ha trawnika, a teraz czeka, bo działkę trzyma dla dzieci, to może do tego czasu nawłoć sobie już pójdzie lub osłabnie, bo na razie to dwa lata stałego polewania glifosatem...
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post