7 rok bez leczenia i widać efekt
#1
Witajcie,

chciałbym się z Wami podzielić moją dumą, czyli znakomitą zimowlą. Na 35 rodzin zazimowanych 3 mi się osypały. To pierwszy taki wynik odkąd mam pszczoły. Nie stosowałem żadnych środków - nawet tych pochodzenia naturalnego jak beevital. Jedynie odymianie ziołami z dużą ilością huby brzozowej - nie wiem czy to miało jakiś wpływ. Na zimę zostawiłem dosyć duży zapas miodu (ok 6 kg/rodzina), który nieznacznie uzupełniłem inwertem od Sułkowskiego. Fakt jest taki że na wiosnę zeszłego roku moje pszczoły dostały nowe domki w postaci ula wielkopolskiego leżaka z pełną nadstawką od Ratajczaka (przednia i tylnia ściana ocieplana żytnią słomą, boczne nieocieplane deska 15mm). Na koniec jesieni na powałkę położyłem jedynie gazetę typu "wyborcza". Wbrew zaklęciom kolegów pszczelarzy, że zabudowa zimna nie nadaje się na warunki Karkonoszy z powodu silnych wiatrów (rzeczywiście dosyć silnie wiało całą zimę, a pasieka położona jest na wysokości prawie 600 m npm) wnętrze ula po zimowli jest suche, a osyp akceptowalny (średnio pół szklanki na rodzinę). Pszczoły są w świetnej kondycji i został im duży zapas pokarmu. Na jesień wylotki uli zawęziłem kawałkiem przyciętego styropianu. Część z tych zawężeń pszczoły zgryzły a resztę wywiały pierwsze zimowe wiatry. Postanowiłem nie zawężać ponownie wylotków mając na uwadze zachowanie pszczół na początku października w postaci zgryzania styropianu. Tak więc całą zimę ule były niczym nieocieplone z otwartymi wylotkami. Pszczoły to mieszańce, 1 rodzina z reproduktorką od Osterlunda (matka ma chyba już z 5 albo 6 lat), car Dobra od Bartka Zięby ze Środy Śląskiej i AMM po matce ze Szwecji. W tym będę zakładał drugą pasiekę w sąsiedniej wsi na wys około 700 m npm z matkami augustowskimi i kampinosami z Parzniewa. Jak tam u Was?[Obrazek: ?type=3&theater]
Cytuj ten post


Wiadomości w tym wątku
7 rok bez leczenia i widać efekt - MichałKarkonoski - 28.02.2019, 11:21