Pasieka Pasterki
#61
(08.11.2016, 14:29)Pasterka napisał(a):
(08.11.2016, 09:43)flamenco108 napisał(a): Zmierz odległość ścian pomiędzy wcięciami pod ramki/beleczki (na zdjęciu widzę beleczki): 
  - około 450mm = Dadant
  - około 310-320mm = Warszawski poszerzany
  - około 375mm = Wielkopolski
Mnie to wyglądają na stare wielkopolaki, nie ma tam żadnego elementu, do którego mógłbym ocznie zwymiarować, ale dwa piętra, pokrój bliżej kwadratowego...

mają około 370-380 wychodzi że to przedpotopowe wielkopolskie

Ramki wielkopolskie są najpopularniejsze w Polsce. Zatem bez trudu do nich zakupisz rodziny pszczele. Pozostaje dokupić jeszcze trochę ramek i drutu oraz (cicho, żeby Bartek nie usłyszał!) węzy. Oczko Gospodarujesz 20km od mojego przyjaciela-mentora. On ma gospodarstwo w Gniewoszowie, na wysokości Bystrzycy Kłodzkiej.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#62
no no... żadnego drutu i węzy! usłyszałem! hehe Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#63
Weza pierwsza z brzegu ze sklepu, fatalny pomysl dla pszczol

Wysłane z mojego GT-P3100 przy użyciu Tapatalka
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#64
Ramki wielkopolskie są najpopularniejsze w Polsce. Zatem bez trudu do nich zakupisz rodziny pszczele. Pozostaje dokupić jeszcze trochę ramek i drutu oraz (cicho, żeby Bartek nie usłyszał!) węzy. Oczko Gospodarujesz 20km od mojego przyjaciela-mentora. On ma gospodarstwo w Gniewoszowie, na wysokości Bystrzycy Kłodzkiej.
[/quote]

a można pszczoły takie węzowe od razu bez węzy zapuścić?

a hoduje też pszczoły?
Cytuj ten post
#65
Mozna bez problemu bez wezu puscic. Nigdy nie robilem inaczej

Wysłane z mojego GT-P3100 przy użyciu Tapatalka
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#66
(08.11.2016, 15:53)Pasterka napisał(a): a można pszczoły takie węzowe od razu bez węzy zapuścić?

http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=55
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#67
Potwierdzam, u mnie też bez węzy. Pamiętaj, że jak weźmiesz rodzinę na wiosnę, to ona będzie już na kilku ramkach i w takiej konfiguracji węza nie jest niezbędna. Coś tam niby ułatwia, ale dla mnie to strata czasu, miejsca i bezproduktywny wysiłek. Mi się zwyczajnie nie chciało bawić w drutowanie ramek i wtapianie węzy, nie mam do tego głowy Oczko

Z rójką i jej osadzaniem bez węzy podobno bywa różnie, ale jestem żywym przykładem, że też można, u mnie udało się to bez węzy. Szczególnie w używanym już ulu jest dużo prościej, bo pachnie pszczołami.
Cytuj ten post
#68
(08.11.2016, 15:53)Pasterka napisał(a): a hoduje też pszczoły?

Mój kolega hoduje pszczoły (tzn. robi odkłady na własnych matkach) i ma na wielkopolskich. Ostatnio pszczoły były traktowane tylko tymolem, więc w tej okolicy zapewne to dobry wybór. Ale nie wiem, po ile Cię podliczy Oczko
Dane dam na priv.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#69
(09.11.2016, 07:48)flamenco108 napisał(a):
(08.11.2016, 15:53)Pasterka napisał(a): a hoduje też pszczoły?

Mój kolega hoduje pszczoły (tzn. robi odkłady na własnych matkach) i ma na wielkopolskich. Ostatnio pszczoły były traktowane tylko tymolem, więc w tej okolicy zapewne to dobry wybór. Ale nie wiem, po ile Cię podliczy Oczko
Dane dam na priv.

zawsze można zapytać. Szukam też krainki beskidzkiej u nas  - podobno dobra pszczoła na mój teren. Potem może się z dzikusami zmiksuje. Może coś samo sie zagnieździ.

Mam jeszcze kilka pytań:
1. nie chcę powiększać pasieki - czy te odkłady są konieczne czy można trzymać jedną rodziną cały czas w takiej wielkości jaka jest - ewentualnie jeden na jakiś zapas? 
2. Czy to mogą wtedy być jakies mniejsze tymczasowe uliki na odkłady?
3. Jak to jest z żądleniem ( bo ten aspekt mi się najmniej podoba ) żądlą z byle powodu czy trzeba sobie solidnie 'zasłużyć' na dziabnięcie?
Cytuj ten post
#70
(09.11.2016, 09:58)Pasterka napisał(a): zawsze można zapytać. Szukam też krainki beskidzkiej u nas  - podobno dobra pszczoła na mój teren. Potem może się z dzikusami zmiksuje. Może coś samo sie zagnieździ.


Mam jeszcze kilka pytań:
1. nie chcę powiększać pasieki - czy te odkłady są konieczne czy można trzymać jedną rodziną cały czas w takiej wielkości jaka jest - ewentualnie jeden na jakiś zapas? 
2. Czy to mogą wtedy być jakies mniejsze tymczasowe uliki na odkłady?
3. Jak to jest z żądleniem ( bo ten aspekt mi się najmniej podoba ) żądlą z byle powodu czy trzeba sobie solidnie 'zasłużyć' na dziabnięcie?

Beskidkę dostaniesz u p.Kubeczka

1. Jak nie chcesz żeby Ci się wyroiły to są wskazane
2. Mogą być a na jesień lub wiosnę możesz je połączyć z macierzakiem
3. Zależy od pszczoły, pogody, pożytku i wielu innych aspektów.
Cytuj ten post
#71
(09.11.2016, 09:58)Pasterka napisał(a):
(09.11.2016, 07:48)flamenco108 napisał(a):
(08.11.2016, 15:53)Pasterka napisał(a): a hoduje też pszczoły?

Mój kolega hoduje pszczoły (tzn. robi odkłady na własnych matkach) i ma na wielkopolskich. Ostatnio pszczoły były traktowane tylko tymolem, więc w tej okolicy zapewne to dobry wybór. Ale nie wiem, po ile Cię podliczy Oczko
Dane dam na priv.

zawsze można zapytać. Szukam też krainki beskidzkiej u nas  - podobno dobra pszczoła na mój teren. Potem może się z dzikusami zmiksuje. Może coś samo sie zagnieździ.

Mam jeszcze kilka pytań:
1. nie chcę powiększać pasieki - czy te odkłady są konieczne czy można trzymać jedną rodziną cały czas w takiej wielkości jaka jest - ewentualnie jeden na jakiś zapas? 
2. Czy to mogą wtedy być jakies mniejsze tymczasowe uliki na odkłady?
3. Jak to jest z żądleniem ( bo ten aspekt mi się najmniej podoba ) żądlą z byle powodu czy trzeba sobie solidnie 'zasłużyć' na dziabnięcie?

Polecam na początek kupić sobie jeszcze jakąś książkę o pszczołach... tak aby dowiedzieć się innych ogólnych rzeczy. Warto mieć takie podstawy wtedy łatwiej się zadaje pytania...
Cytuj ten post
#72
dokładnie.
a i tu wszystko było też pisane. przegrzebać, popatrzyć, a jak się nie znajdzie to pytać. Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#73
(09.11.2016, 09:58)Pasterka napisał(a): Mam jeszcze kilka pytań:
1. nie chcę powiększać pasieki - czy te odkłady są konieczne czy można trzymać jedną rodziną cały czas w takiej wielkości jaka jest - ewentualnie jeden na jakiś zapas? 
2. Czy to mogą wtedy być jakies mniejsze tymczasowe uliki na odkłady?
3. Jak to jest z żądleniem ( bo ten aspekt mi się najmniej podoba ) żądlą z byle powodu czy trzeba sobie solidnie 'zasłużyć' na dziabnięcie?

1. Tak Ci się tylko teraz wydaje Oczko Jak nie zrobisz odkładów to najwyżej się wyroją.
2. Tak
3. Mogę Ci powiedzieć jako początkujący od tego roku, to nie jest takie straszne. jak kupisz kombinezon, kalosze, jednorazowe rękawiczki nitrylowe + jakieś osłonki na nadgarstki, to mała szansa na dostanie żądła. Moja dziewczyna mi pomaga i jeszcze nie dostała ani jednego żądła. Ja sam przez pierwsze miesiące również nie (obecnie mam 8 rodzin), a nie bawię się w kombinezon, mam tylko kurtkę lub kapelusz. Potem zacząłem pracować bez rękawiczek i mocno je wkurzałem cięciem plastrów i nieporadnością, to w końcu się dowiedziałem co to żądło. Jak będziesz unikać pracy w złą pogodę, zachowasz ostrożność by nie przygnieść pszczoły do ciała, oraz nie trafisz na bezmatek, czy głód, to śmiem twierdzić, że możesz uniknąć jakiegokolwiek użądlenia. Ale to też kwestia nastroju rodziny, ja swoje nękałem najwyżej co 2tyg, więc zapominały, że mogły się na mnie gniewać Oczko

A i warto dodać, że mam takie szczęście, że jestem na pasiece w ulewę, w burzę lub tuż przed Oczko Czyli najgorszy moment.
Cytuj ten post
#74
 
(09.11.2016, 09:58)Pasterka napisał(a): 3. Jak to jest z żądleniem ( bo ten aspekt mi się najmniej podoba ) żądlą z byle powodu czy trzeba sobie solidnie 'zasłużyć' na dziabnięcie?

Jeżeli nie jesteś uczulona dziedzicznie lub w sposób nabyty (najlepiej zrobić test na krew albo mieć doświadczenie empiryczne małymi dawkami choć krew najlepsza IMO) to proponuję, o ile ot możliwe, zmienić nastawienie. Można się też odczulać ze statystycznie bardzo wysokim prawdopodobieństwem sukcesu.

http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=651

Po za tym powiedz jaka łagodność Cię interesuje bo to też jest stopniowalne.


1. Chcesz unikać użądleń jak się da maksymalnie?
2. Przeglądać pszczoły w kąpielówkach?
3. Chcesz przeglądać pszczoły bez kapelusza, dotykać pszczoły gołymi rękami?
4. Chcesz przeglądać bez rękawiczek czy z rękawiczkami? Bo często jak żądlą w ulu to żądlą w ręce jak grzebie się w ulu.
5. Akceptujesz to, ze podczas przeglądania i denerwowania ich w ładną pogodę (słońce i bez wiatru) co któraś będzie Cię obserwowała bacznie i może chcieć użądlić.
6. Akceptujesz to, ze podczas przeglądania i denerwowania ich w brzydką pogodę (wietrznie i chłodno, burza) co któraś będzie Cię obserwowała bacznie i może chcieć użądlić.
7. Akceptujesz fakt, że próbują żądlić podczas przeglądu ale strój chroni
8. Akceptujesz fakt, że żądlą przed wylotkiem ula
9. Akceptujesz, ze żądlą w promieniu kilku metrów od ula a dalej jak się nie przeszkadza są bezproblemowe
10. Akceptujesz, że na jesieni, podczas jesiennego miodobrania, podczas podkarmiania, podczas rabowania są bardziej niespokojne
11. Akceptujesz, że osierocone są bardziej niespokojne.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#75
akceptuję bycie w ubraniu przy nich i może być nawet kombinezon kosmiczny Oczko Nie będę im często grzebać i wolałabym, żeby już w odległości tych 7-10m od ula raczej nie żądliły Uśmiech

Nie wiem czy jestem uczulona - osy odchorowałam i jest już OK ale pszczoła ma trochę inny skład jadu.
Książki mam i przerabiam Uśmiech
Dopytuję się teraz i o duple bo potem wiosną to już czasu w zasadzie brakuje.
Cytuj ten post
#76
Jak nie będziesz ich wkurzać i stać przed wylotkiem to i metr od ula będą Cię ignorować. A od strony wylotka ze 3metry i też już z pewnością nie będą zwracać uwagi. Zanim zacznę cokolwiek robić i się ubiorę to idę tak jak wysiadam z samochodu popatrzeć co się dzieje. Czasem mam twarz 50cm od wylotka i nic mi jeszcze nie zrobiły. Po prostu schodzisz z linii lotów, by na Ciebie nie wpadały i powinnaś być bezpieczna. 7 metrów to już naprawdę niezły buffor. W niektórych miastach wymagane jest 10m od płotu, a w przepisach jest chyba 5m Oczko Jak to będą normalne pszczoły, to nie masz się czego bać.
Cytuj ten post
#77
(09.11.2016, 13:41)Pasterka napisał(a): akceptuję bycie w ubraniu przy nich i może być nawet kombinezon kosmiczny Oczko Nie będę im często grzebać i wolałabym, żeby już w odległości tych 7-10m od ula raczej nie żądliły Uśmiech

Podobnie jak Koszu. 7 metrów to luz.
Wedle tego co piszesz możesz spokojnie kundle i jakiekolwiek dostępne pszczoły w PL.
Statystycznie poza wyjątkowymi dniami i wyjątkowym ich humorem nie masz się czego obawiać. 10 metrów od wylotka to ja się nago opalałem przed Przedwojennymi.


Oczywiście żądła ileś tam w sezonie przy zajmowaniu się pszczołami i tak pewnie dostaniesz. Jeżeli na osy nie reagujesz jako strasznie to na pszczoły nie powinnaś. Składy trochę się różnią choć chyba częściej ogólnie się reaguje na jad błonkoskrzydłych niż tylko poszczególne gatunki.

Chociaż mam znajomą która jest uczulona jakoś tak umiarkowanie a ma produkcyjną pasiekę nieleczoną ok. 25 pni.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#78
(09.11.2016, 13:51)kosz85 napisał(a): Czasem mam twarz 50cm od wylotka i nic mi jeszcze nie zrobiły.  Po prostu schodzisz z linii lotów, by na Ciebie nie wpadały i powinnaś być bezpieczna.

to że cię jeszcze nie dziabnęły nie znaczy że zaraz nie dziabną. Ja w pierwszym roku, jak zaczynałem, właśnie tak sobie chodziłem, stawałem z boku i patrzyłem jak sobie pracują na wlotku. I momentalnie dostałem strzał tuż pod oko. Od tego czasu jak idę na pasiekę to zakładam bluzę z kapeluszem. Szkoda oczu. A jak chcę sobie tylko popatrzeć to biorę lornetkę. Ma taką minimalną odległość ostrzenia że dla pszczół już jest ok a ja mogę sobie siedzieć na ławeczce i się bezkarnie gapić co robią.
Cytuj ten post
#79
 
(09.11.2016, 14:03)emzarek napisał(a):
(09.11.2016, 13:51)kosz85 napisał(a): Czasem mam twarz 50cm od wylotka i nic mi jeszcze nie zrobiły.  Po prostu schodzisz z linii lotów, by na Ciebie nie wpadały i powinnaś być bezpieczna.

to że cię jeszcze nie dziabnęły nie znaczy że zaraz nie dziabną. Ja w pierwszym roku, jak zaczynałem, właśnie tak sobie chodziłem, stawałem z boku i patrzyłem jak sobie pracują na wlotku. I momentalnie dostałem strzał tuż pod oko. Od tego czasu jak idę na pasiekę to zakładam bluzę z kapeluszem. Szkoda oczu. A jak chcę sobie tylko popatrzeć to biorę lornetkę. Ma taką minimalną odległość ostrzenia że dla pszczół już jest ok a ja mogę sobie siedzieć na ławeczce i się bezkarnie gapić co robią.

Może tak być jak pisze Emzarek.

Według moich doświadczeń wiele zależy od zapachu i oddechu. Podążając radami prof. Woykę albo oddycham na bok albo wstrzymuję oddech i jest różnica. "Zapach" oddechu bardzo je orientuje choć szybko poruszające się zwierzęta przed wylotkiem też. Według moich doświadczeń rozbiegane krzyczące dziecko 7 metrów od ula prędzej dostanie strzała niż poruszanie się powoli, stanie nieruchomo nie na linii lotów z boku i nie oddychanie w kierunku pszczół 50 cm z boku wylotka. Np. uruchomienie kosiarki a nawet zwykłej kosy bardzo je orientuje. Oczko Przy przedwojennych nie da się jednak kosić kosą w kąpielówkach przed wylotkami. W stroju już ok.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#80
(09.11.2016, 13:59)Borówka napisał(a):  10 metrów od wylotka to ja się nago opalałem przed Przedwojennymi.

Ale za parawanem z prześcieradeł, heja! Oczko
Nie ma to jak dobrze oberwać. Od razu człowiek się styka z własnym umysłem i dowiaduje, czy mu się to naprawdę podoba, czy nie. Mnie to tylko uzależniło jeszcze bardziej Oczko

Razu pewnego z moim kolegą-mentorem poszliśmy na przydomową pasiekę z piwkiem, bo co może być fajniejszego, jak posiedzieć przy ładnej pogodzie przed wylotkiem, gapić się, jak inni (w sensie pszczółki) pracują i popijać browarek (no, mogę wskazać parę przyjemniejszych rzeczy, ale nie w tym rzecz)?
Siedzieliśmy może ze 4 metry od jakiejś rójki, co mu się do starego warszawiaka wprowadziła. Pierwsze żądło zaliczył on - po jakiejś półgodzince, kiedy dopijaliśmy po drugim browarku i najwyraźniej była pora na obiad, bo od jakiegoś czasu dochodziły nas jakieś krzyki od strony kuchni... Starzy pszczelarze mają legendę, że pszczoły tolerują tylko swojego gospodarza w kontakcie sam-na-sam. Jeżeli przyprowadzi kogoś, to nie gościa walną, a właściciela właśnie. Ciekawe - przy drugiej sesji również on oberwał. Nie zdradzę swojej hipotezy, żeby nie psuć romantycznego nastroju Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#81
(09.11.2016, 14:10)flamenco108 napisał(a):
(09.11.2016, 13:59)Borówka napisał(a):  10 metrów od wylotka to ja się nago opalałem przed Przedwojennymi.

Ale za parawanem z prześcieradeł, heja! Oczko

No tak aby nie było to na lini ich lotu ale jak chcą to i tak się orientują, ze ktoś tam jest i przylatują zwiadowczynie obserwować. Przy braku nerwowości zwykle nic nie robią w takiej odległości poza wyjątkowymi dniami.

Jednak mieszkanie przy pasieciece i spędzanie tam dużo czasu daje inną perspektywę obserwacyjną.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#82
Cytat:bo co może być fajniejszego, jak posiedzieć przy ładnej pogodzie przed wylotkiem, gapić się, jak inni (w sensie pszczółki) pracują i popijać browarek (no, mogę wskazać parę przyjemniejszych rzeczy, ale nie w tym rzecz)?
np. siedzieć i popijać browarek a przy nodze mieć jeszcze jeden browarek...

Ja też lubię takie przyjemności... naprawdę jest to jedna z lepszych nauk na pasiece czyli obserwacja wylotka z browarkiem w ręku... Jeszcze mi się nie zdarzyło aby w czasie sączenia browarka na pasiece jakaś pszczółka mnie użądliła a muszę przyznać że mam spore doświadczenie w takich nasiadówkach więc wnioski nasuwają się same...
Cytuj ten post
#83
(09.11.2016, 14:46)bonluk napisał(a):
Cytat:bo co może być fajniejszego, jak posiedzieć przy ładnej pogodzie przed wylotkiem, gapić się, jak inni (w sensie pszczółki) pracują i popijać browarek (no, mogę wskazać parę przyjemniejszych rzeczy, ale nie w tym rzecz)?
np. siedzieć i popijać browarek a przy nodze mieć jeszcze jeden browarek...

Ja też lubię takie przyjemności... naprawdę jest to jedna z lepszych nauk na pasiece czyli obserwacja wylotka z browarkiem w ręku... Jeszcze mi się nie zdarzyło aby w czasie sączenia browarka na pasiece jakaś pszczółka mnie użądliła a muszę przyznać że mam spore doświadczenie w takich nasiadówkach więc wnioski nasuwają się same...

a. masz nienaturalnie łagodne pszczoły
b. nigdy nikogo nie zaprosiłeś, bo jeżeli by tak było to zgodnie z twierdzeniem powyżej dostałbyś strzała Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#84
(09.11.2016, 14:48)MrDrone napisał(a):
(09.11.2016, 14:46)bonluk napisał(a):
Cytat:bo co może być fajniejszego, jak posiedzieć przy ładnej pogodzie przed wylotkiem, gapić się, jak inni (w sensie pszczółki) pracują i popijać browarek (no, mogę wskazać parę przyjemniejszych rzeczy, ale nie w tym rzecz)?
np. siedzieć i popijać browarek a przy nodze mieć jeszcze jeden browarek...

Ja też lubię takie przyjemności... naprawdę jest to jedna z lepszych nauk na pasiece czyli obserwacja wylotka z browarkiem w ręku... Jeszcze mi się nie zdarzyło aby w czasie sączenia browarka na pasiece jakaś pszczółka mnie użądliła a muszę przyznać że mam spore doświadczenie w takich nasiadówkach więc wnioski nasuwają się same...

a. masz nienaturalnie łagodne pszczoły
b. nigdy nikogo nie zaprosiłeś, bo jeżeli by tak było to zgodnie z twierdzeniem powyżej dostałbyś strzała Oczko

Browarka piję w samotności bo nikt nie chce na pasiece... a fakt nie żądlenia ściśle kojarzę właśnie z tym browarkiem
Cytuj ten post
#85
(09.11.2016, 14:51)bonluk napisał(a):
(09.11.2016, 14:48)MrDrone napisał(a):
(09.11.2016, 14:46)bonluk napisał(a):
Cytat:bo co może być fajniejszego, jak posiedzieć przy ładnej pogodzie przed wylotkiem, gapić się, jak inni (w sensie pszczółki) pracują i popijać browarek (no, mogę wskazać parę przyjemniejszych rzeczy, ale nie w tym rzecz)?
np. siedzieć i popijać browarek a przy nodze mieć jeszcze jeden browarek...

Ja też lubię takie przyjemności... naprawdę jest to jedna z lepszych nauk na pasiece czyli obserwacja wylotka z browarkiem w ręku... Jeszcze mi się nie zdarzyło aby w czasie sączenia browarka na pasiece jakaś pszczółka mnie użądliła a muszę przyznać że mam spore doświadczenie w takich nasiadówkach więc wnioski nasuwają się same...

a. masz nienaturalnie łagodne pszczoły
b. nigdy nikogo nie zaprosiłeś, bo jeżeli by tak było to zgodnie z twierdzeniem powyżej dostałbyś strzała Oczko

Browarka piję w samotności bo nikt nie chce na pasiece... a fakt nie żądlenia ściśle kojarzę właśnie z tym browarkiem


może dlatego że browarek to fermentacja i być może dla pszczół jak fermentacja to popsute - więc cię omijały szerokim łukiem Oczko
Cytuj ten post
#86
Też mam w zwyczaju przysiąść na palecie obok ula albo zalegnąć na trawie w pobliżu i obserwować degustując się browarem. Sielanka kończy się z upływem browarka, a nie z powodu agresji pszczół. Inaczej jest jak przypałęta się do mnie pies. Wprawdzie ma już respekt przed pszczołami i raczej ule omija ale czasem mu się zdarzy spróbować czy to one nadal rządzą. Najczęściej mija 2 do 5min. i pszczoły się nim zainteresują i przegonią
Cytuj ten post
#87
(09.11.2016, 22:13)pastaga napisał(a): Też mam w zwyczaju przysiąść na palecie obok ula albo zalegnąć na trawie w pobliżu i obserwować degustując się browarem. Sielanka kończy się z upływem browarka, a nie z powodu agresji pszczół. Inaczej jest jak przypałęta się do mnie pies. Wprawdzie ma już respekt przed pszczołami i raczej ule omija ale czasem mu się zdarzy spróbować czy to one nadal rządzą. Najczęściej mija 2 do 5min. i pszczoły się nim zainteresują i przegonią

a u mnie ciekawskie koty, pies, kozy które wszędzie muszą łby wsadzić i dwa konie a pszczoły ponoć nie lubią zapachu potu końskiego. Postaramy się je odgrodzić ale pastwisko i  tak będzie obok.
Cytuj ten post
#88
(10.11.2016, 09:58)Pasterka napisał(a):
(09.11.2016, 22:13)pastaga napisał(a): Też mam w zwyczaju przysiąść na palecie obok ula albo zalegnąć na trawie w pobliżu i obserwować degustując się browarem. Sielanka kończy się z upływem browarka, a nie z powodu agresji pszczół. Inaczej jest jak przypałęta się do mnie pies. Wprawdzie ma już respekt przed pszczołami i raczej ule omija ale czasem mu się zdarzy spróbować czy to one nadal rządzą. Najczęściej mija 2 do 5min. i pszczoły się nim zainteresują i przegonią

a u mnie ciekawskie koty, pies, kozy które wszędzie muszą łby wsadzić i dwa konie a pszczoły ponoć nie lubią zapachu potu końskiego. Postaramy się je odgrodzić ale pastwisko i  tak będzie obok.

Ponoć. I co napadają na te konie?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#89
Tak ku przestrodze, koleżanka żony jak była mała to razem z bratem nie dopilnowali i wpuścili pasące się stado świń na pasiekę ojca. Świnie jak to świnie, chodzą, ryją, chrumkają, trącają ule. Po ataku pszczół padło kilkadziesiąt sztuk. A dzieci długo nie mogły siedzieć na tyłkach.
Cytuj ten post
#90
znajomy co m sporą pasiekę mówił, że pomimo zwracanej uwagi gospodarz przywiązał konie na łące tuż obok i jednego zażądliły - konie mają też obniżoną odporność na jad. Moje biegają luzem więc chyba sobie poradzą w razie awarii. Tamte nie miały jak uciec.

Ogrodzimy ule płotkiem i pastuchem powinno pomóc na ciekawskich.
Cytuj ten post