Pasieka Pasterki
#91
Cześć Pasterka jest jeszcze jeden sposób by mieć wszystkie rodziny i nie robić odkładów przy ich maksymalnej sile a mianowicie izolacja matki pszczelej pszczoły dłużej żyją i zajmują się produkcją miodu a po miesiącu matkę wypuszczasz i żywiołowo biorą się do rozwoju rodziny. Tylko że trzeba przynajmniej raz po zaizolowaniu matki przejrzeć gniazdo i zobaczyć czy nie zrobiły matecznika - ów cichej wymiany u mnie tylko dwie rodziny na 30 zrobiły i wtedy możesz zdecydować czy zostawiasz starą matkę czy pozwalasz młodej się wygryźć moim zdaniem bardzo dobra matka wychodzi z cichej wymiany pozdrawiam.
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#92
(11.11.2016, 07:52)myku napisał(a): Cześć Pasterka jest jeszcze jeden sposób by mieć wszystkie rodziny i nie robić odkładów przy ich maksymalnej sile a mianowicie izolacja matki pszczelej pszczoły dłużej żyją i zajmują się produkcją miodu a po miesiącu matkę wypuszczasz i żywiołowo biorą się do rozwoju rodziny. Tylko że trzeba przynajmniej raz po zaizolowaniu matki przejrzeć gniazdo i zobaczyć czy nie zrobiły matecznika - ów cichej wymiany u mnie tylko dwie rodziny na 30 zrobiły i wtedy możesz zdecydować czy zostawiasz starą matkę czy pozwalasz młodej się wygryźć moim zdaniem bardzo dobra matka wychodzi z cichej wymiany pozdrawiam.

Dzięki, a izolacja to w izolatorze chmary? czy inaczej. Powiększać pasieki raczej nie chcę, bo może pożytku nie wystarczyć na dużą ilość a poza tym brak  miejsca - chyba że park się zgodzi nam wydzierżawić jeden teren sukcesji - ale raczej się nie zgodzą już raz pytaliśmy.

Czytam, czytam i zaczyna mi się trochę układać co i jak. Do wiosny może chociaż w teorii będę dobra, bo praktyki nie mam żadnej.
Cytuj ten post
#93
ja jako że mam ul Warszawski poszerzany to izoluję w nadstawce na 1 ramce półnadstawkowej wielkopolskiej bo takie mam nadstawki i w tym roku izolowałem tak 10 dni przed pożytkiem i trzymałem ponad miesiąc matka mogła czerwić tylko i wyłącznie na tej jednej małej ramce jak zaczerwiła to koniec czerwienia. Po zwiezieniu z pożytku był wypust i dokarmianie już na zimę syropem z EMami i ziołami. Zanim się obejrzałem prawie 8 ram WP było zaczerwione
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#94
Robię listę zkupów i czy możecie pomóc:

1. ul ocieplany ( 2 ścianki ) czy goły do nas w góry? Barcie w drzewach jednak mają naturalną grubą izolację więc tak myślę, czy jednak nie wziąć ocieplanego?
2. Powałkę brać taką sklepową ze sklejki czy wystarczy folia lub płótno?
3. Do dadanda 18 ramkowego + 1/2 dennica niska ocieplana czy wysoka?
4. czy trzeci ul dadandt 12 ramkowy z dwoma wylotkami wystarczy mi jako zastępczy ul na tymczasowe odkłady po przedzieleniu na pół?
Chyba jednak będą latać moje Maje po ogródku Uśmiech
Cytuj ten post
#95
(17.11.2016, 21:04)Pasterka napisał(a): 4. czy trzeci ul dadandt 12 ramkowy z dwoma wylotkami wystarczy mi jako zastępczy ul na tymczasowe odkłady po przedzieleniu na pół?

Ja tylko to doświadczenie mam, że podzieliłem takiego Dadanta na pół, żeby dać miejsce na 2 odkłady. Były to odkłady rojowe z matkami, dość bogate w pszczołę.
Tak wyglądała transportówka, którą zostawiłem na noc, żeby lotna pszczoła wróciła do macierzaka (nie miałem jeszcze dokąd tego wywieźć):
[Obrazek: odklad_w_transportowce.jpg]
Wieczorem skleciliśmy ul dokładając zatwór dzielący. 2 wylotki były w nim w komplecie. Nie pamiętam, iloramkowy jest ten leżak. 14 albo 16. Raczej 16-ramkowy, bo po dorobieniu zatworu mieścił 2x7 ramek. Tak sobie to przypominam.
[Obrazek: szykowanie_ula_odkladowego.jpg]
Transportówki były 8-ramkowe i następnego dnia były pełne pszczoły:
[Obrazek: 02_pszczoly_w_odkladzie_z_matka.jpg]

[Obrazek: 03_odklad_z_matka_do_pol_ula_dadant_lezak.jpg]
Zdjęcia klecą historyjkę z 2 takich serii - bo 2 takie ule przerobiliśmy, czyli osadziliśmy w nich 4 rojowe odkłady (czy też przeciwrojowe). To było 12 i 16 maja.
Z 24 maja mam zdjęcie, jak mój brat wiezie matki do osadzenia w tych ulach - rodziny się wyroiły, a my, początkujące osiołki, zniszczyliśmy im założone mateczniki. Więc musieliśmy dać nowe matki.

Wniosek? Niech to będą oszczędne odkłady i naprawdę tymczasowe Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#96
Flamenco rękawice rozumiem ale suwak w kombinezonie to już raczej zapinaj do góry (ostatnie zdjęcie) Oczko
Cytuj ten post
#97
(17.11.2016, 22:40)pastaga napisał(a): Flamenco rękawice rozumiem ale suwak w kombinezonie to już raczej zapinaj do góry (ostatnie zdjęcie) Oczko

To nie ja. Ja stałem za kamerą. A suwak ten ma tę właściwość, że tak samo dobrze działa w obie strony.
Ale wszyscy są specjaliści od chodzenia do pszczół bez żadnej osłony... Tylko nikt jakoś nie mówi, jak to zrobić i przeżyć. Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#98
[quote=Wniosek? Niech to będą oszczędne odkłady i naprawdę tymczasowe ;)
[/quote]

Tak tylko takie, żeby się nie wyroiły jak inne zabiegi nie dadzą rezultatu. No i jako zapasowy na w razie jakiejś awarii.
Cytuj ten post
#99
(17.11.2016, 21:04)Pasterka napisał(a): Robię listę zkupów i czy możecie pomóc:

1. ul ocieplany ( 2 ścianki ) czy goły do nas w góry? Barcie w drzewach jednak mają naturalną grubą izolację więc tak myślę, czy jednak nie wziąć ocieplanego?
2. Powałkę brać taką sklepową ze sklejki czy wystarczy folia lub płótno?
3. Do dadanda 18 ramkowego + 1/2 dennica niska ocieplana czy wysoka?
4. czy trzeci ul dadandt 12 ramkowy z dwoma wylotkami wystarczy mi jako zastępczy ul na tymczasowe odkłady po przedzieleniu na pół?
Chyba jednak będą latać moje Maje po ogródku Uśmiech

1. jaki nie kupisz będzie dobry. ja bym kupił jednościenny.
2. jaką nie dasz będzie dobra (przy folii to już musi być wentylacja odpowiednia - więc wg mnie wskazana byłaby dennica osiatkowana). ja wolę powałki "stałe" czyli wolałbym sklejkę.
3. jaka nie będzie to będzie dobra. ja bym chyba brał niskie.
4. wystarczy na 6 ramkowe odkłady Uśmiech na większe nie wystarczy Oczko

Pasterka, wszystko ma wady i zalety i po coś zostało zrobione. Przy prostym pszczelarstwie trzeba szukać prostych rozwiązań. Po kilku sezonach będziesz wiedzieć co dla Ciebie i Twojej gospodarki jest dobre, a co Ci nie pasuje. 
Na razie skup się na prostocie i staraj się zminimalizować koszty. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
dzięki Uśmiech
Cytuj ten post
Czytam, czytam i czytam - forum też Uśmiech
1. piszecie o nieleczeniu i dużym osypie w hodowli naturalnej - macie jednak po -naście, -dziesiąt pni i zazwyczaj coś zostanie. Jeżeli będę mieć tylko dwa to może mi paść całe 100% mieszczące się u kogoś w 30-60%. Czyli muszę dokupić jeszcze kilka uli, żeby sobie robić zapasowe odkłady?
Teoretycznie mogę ale to się zrobi trochę duża pasieka Oczko no i z miejscem słabo.

2. Jest długi temat o zimowaniu na miodzie - czy ktoś z Was już to przetestował? ( może przegapiłam ale nie znalazłam rezultatów )

3. Mignęło mi, że któryś z Panów miał chyba do czynienia z linią Dobra? Czy ona jest rzeczywiście dobra i ma te cechy o których piszą? Dowiedziałam się przez przypadek, że nasz Park Narodowy zaimplementował właśnie tę linię do dzikich barci i ponoć sobie chwalą. Ale Park to Park i trzeba ostrożnie do ich wieści - skoro nasze 20 sztuk owiec niszczyło im trawę Oczko Z tego względu boję się pisać o dzierżawę pod ule bo mi powiedzą, że MOJE pszczoły będą zagrażać ich pszczołom Uśmiech)). A super miejsce mam pod domem tylko, że ich.

4. Z nowymi ulami chcę zrobić tak:
a. zakonserwować z zewnątrz lekko podgrzanym olejem lnianym lub słonecznikowym ( lub innym byle schnącym ) z małym dodatkiem terpentyny. Tylko wylotki będą mieć kolor, żeby pszczółki lepiej widziały. b. W środku natrę je woskiem naturalnym ( i tu pytanie czy ktoś z Was ma do sprzedania taki naturalny wielkości kostki mydła? ), żeby przechodziły już zapachem.
c. zabezpieczę wylotki przed większym zoo i zostawię ule już na dworze niech "okrzepną" i się zasiedlą mniejszymi zwierzątkami.
d. wypróbuję sposób z melisą i włożę ją do ula. Może zgarnę jakąś Parkową rójkę Oczko Melisa podobno ma zapach o ile nie cały to w bardzo dużym stopniu zbliżony do zapachu matki pszczelej.

To ma sens? Czy może nie?
Cytuj ten post
Pasterka staraj się poczytać też stronę stowarzyszenia, tam wiele tych  zagadnień jest wyjaśnionych (tj. pogląd jest przedstawiony). Czytasz stronę? Uśmiech


(20.11.2016, 06:18)Pasterka napisał(a): Czytam, czytam i czytam - forum też Uśmiech
1. piszecie o nieleczeniu i dużym  osypie w hodowli naturalnej - macie jednak po -naście, -dziesiąt pni i zazwyczaj coś zostanie. Jeżeli będę mieć tylko dwa to może mi paść całe 100% mieszczące się u kogoś w 30-60%. Czyli muszę dokupić jeszcze kilka uli, żeby sobie robić zapasowe odkłady?
Teoretycznie mogę ale to się zrobi trochę duża pasieka Oczko no i z miejscem słabo.

to jest w dużej mierze kwestia poglądów. Wiele osób ma taki światopogląd, że choćby pszczoły padały co roku to nie widzi innej opcji na pszczelarstwo. Wiele osób woli trzymać nieprzystosowane pszczoły wmawiajac innym, że to jedyna droga. Musisz wybrać gdzie jesteś Oczko
natomiast my piszemy o szkodliwości tych substancji - bo one są szkodliwe. Jeżeli nie widzisz innej drogi, to je stosuj wg. swojej najlepszej woli i wiedzy. 
Są na świecie ludzie trzymający bez leczenia po 2 ule, czasem mają je chwilę czasem parę lat, potem złapią rójki i znów to samo. Wszystko zależy czy chcesz iść w zgodzie z naturą (bo w naturze tak jest, że pszczoły przychodzą i umierają), czy w zgodzie z  poglądem, że jak pszczoły nie przeżywają to jesteś złym pszczelarzem.
natomiast jak zauważyłaś im masz więcej tym większa szansa że coś przeżyje (choć jak przychodzi zły rok, to pada wszystko - leczone i nieleczone). 
To są dylematy które ma każdy - sama musisz podjąć decyzję.

min. dla takich co mają mało, a chcą mieć pszczoły powstał projekt "fort knox" (poczytaj o tym na stronie stowarzyszenia)




(20.11.2016, 06:18)Pasterka napisał(a): 2. Jest długi temat o zimowaniu na miodzie - czy ktoś z Was już to przetestował? ( może przegapiłam ale nie znalazłam rezultatów )

to wynika z :
- obserwacji pszczelarzy organicznych
- wiedzy o znaczeniu właściwego pokarmu dla zdrowia organizmów
- wiedzy o tym, że cukier jest dla owadów w wielu punktach szkodliwy (Borówka podsyła mnóstwo badań na ten temat - niestety większość po angielsku)
- u nas jest tak, że chyba nikt nie prowadził obserwacji porównawczej tego zjawiska na odpowiednich grupach rodzin. Ja daję tyle ile uważam, że muszę. Jak pszczoły dadzą radę nazbierać to im cukru nie dodam. 
- Wiele osób zimuje na miodzie i pszczoły zimują dobrze 
(ostatnio Flamenco pisał o tym, że w Pszczelej Woli też to podają)



(20.11.2016, 06:18)Pasterka napisał(a): 3. Mignęło mi, że któryś z Panów miał chyba do czynienia z linią Dobra? Czy ona jest rzeczywiście dobra i ma te cechy o których piszą? Dowiedziałam się przez przypadek, że nasz Park Narodowy zaimplementował właśnie tę linię do dzikich barci i ponoć sobie chwalą. Ale Park to Park i trzeba ostrożnie do ich wieści - skoro nasze 20 sztuk owiec niszczyło im trawę Oczko Z tego względu boję się pisać o dzierżawę pod ule bo  mi powiedzą, że MOJE pszczoły będą zagrażać ich pszczołom Uśmiech)). A super miejsce mam pod domem tylko, że ich.

ja miałem Dobrą, którą dostałem NU od kolegi Marberta w zeszłym roku. Chyba 1 jej córka mi żyje, ale ta matka nie przeżyła tego sezonu (rodzina "skisła", matka padła w trakcie, pszczoły próbowały ją wymienić, ale im się nie udało).

z tego co słyszałem to wydaje mi się, że na tereny górskie to może być dobra pszczoła - stamtąd w końcu pochodzi Uśmiech Wydaje mi się, że na rejony górskie lepsza na start niż większość komercyjnych. zgodnie z moją wiedzą jest selekcjonowana na higieniczność (co trochę znaczy ale problemów najwyraźniej nie rozwiązuje).


(20.11.2016, 06:18)Pasterka napisał(a): 4. Z nowymi ulami chcę zrobić tak:
a.  zakonserwować z zewnątrz lekko podgrzanym olejem lnianym lub słonecznikowym ( lub innym byle schnącym ) z małym dodatkiem terpentyny. Tylko wylotki będą mieć kolor, żeby pszczółki lepiej widziały. b.  W środku natrę je woskiem naturalnym ( i tu pytanie czy ktoś z Was ma do sprzedania taki naturalny wielkości kostki mydła? ), żeby przechodziły już zapachem.
c.  zabezpieczę wylotki przed większym zoo i zostawię ule już na dworze niech "okrzepną" i się zasiedlą mniejszymi zwierzątkami.
d. wypróbuję sposób z melisą i włożę ją do ula. Może zgarnę jakąś Parkową rójkę Oczko Melisa podobno ma zapach o ile nie cały to w bardzo dużym stopniu zbliżony do zapachu matki pszczelej.

To ma sens? Czy może nie?

a. jak uważasz. ja ostatnio uli nie maluję - zostają surowe. jak ule nie będą gęsto to pszczoły nie będą błądzić niezależnie od kolorów.
b. nie próbowałem nacierać woskiem. Nie wiem czy to dobry pomysł czy nie, ale mi by się pewnie nie chciało. 
c. przy świeżej desce pewnie to niewiele da. ale może warto...? wg mnie lepiej spryskać serwatką czy jakąś odstaną wodą "spod kompostu" itp. Borówka jest w tym specjalistą - wg mnie to może być dobry pomysł na nowe drewno, choć ja go nie praktykuję (i być może lepsze niż nacieranie woskiem...?)
d. to może lepiej natrzeć ścianki melisą i opryskać taką wodą i / lub serwatką...? i voila! Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Ad 1 Tak się człowiek wplątuje w kilkudzięciopniowe pasieki Oczko
Ad 2 Kilka milionów lat zimowli pszczół na miodzie to nie wystarczający dowód ?
Ad 4 Niczym nie konserwować, surowe drewno jest najlepsze.
Cytuj ten post
ad 1 Mam w te chwili zasiedlone 2 ule z czterech na pasieczce. Jak Hrabia złagodnieje to dostawię co najmniej jeszcze jeden (Marzę o tbh własnym) Zakładam, że choć jedna rodzina mi przezimuje i ruszy z wiosną - wtedy będzie miodzio bo w maju sobie z niej zrobię dwa odkłady. Zakładam też , że w pierwszym roku V nie jest główną przyczyną spadku rodzin i na tym swoje nadzieje opieram. Jeśli więc każdego roku zrobię dwa odkłady to choć jeden z nich przeżyć powinien i dać początek nowej rodzinie.

zimowanie na miodzie to nie dokarmianie miodem na zimę, tylko pozostawienie w ulu tego co sobie przez sezon naniosły.
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
(20.11.2016, 08:57)Modliszqa napisał(a): ad 1 Mam w te chwili zasiedlone 2 ule z czterech na pasieczce. Jak Hrabia złagodnieje to dostawię co najmniej jeszcze jeden (Marzę o tbh własnym) Zakładam, że choć jedna rodzina mi przezimuje i ruszy z wiosną - wtedy będzie miodzio bo w maju sobie z niej zrobię  dwa odkłady. Zakładam  też , że w pierwszym roku V nie jest   główną przyczyną spadku rodzin  i na tym swoje nadzieje opieram. Jeśli więc każdego roku zrobię dwa odkłady to  choć jeden z nich przeżyć powinien i dać początek nowej rodzinie.
Nie chcę gasić Twojego zapału, ale przygotuj się na to, że może być różnie.
Ja zeszłego roku zazimowałem 3 rodziny i do wiosny ostały się dwie. I byłem pełen optymizmu. Był nawet moment w sezonie, że miałem na pasiece 11 rodzinek. A potem zaczęły się sypać i do zimy ostatecznie poszły 4 rodzinki i  żadna z nich nie jest spokrewniona z tymi, które zimowałem. Po tamtych już śladu nie ma...
Cytuj ten post
nie kracz, proszę ! Duży uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
(20.11.2016, 06:18)Pasterka napisał(a): Czytam, czytam i czytam - forum też Uśmiech
1. piszecie o nieleczeniu i dużym  osypie w hodowli naturalnej - macie jednak po -naście, -dziesiąt pni i zazwyczaj coś zostanie. Jeżeli będę mieć tylko dwa to może mi paść całe 100% mieszczące się u kogoś w 30-60%. Czyli muszę dokupić jeszcze kilka uli, żeby sobie robić zapasowe odkłady?
Teoretycznie mogę ale to się zrobi trochę duża pasieka Oczko no i z miejscem słabo.
Nie wszyscy. Ja zaczynałem od jednego ula, tak tylko żeby zobaczyć jak wyglądają pszczoły z bliska. W następnym sezonie już miałem 3 - bo to po prostu wciąga. Przy 1 czy 2 ulach jest problem jeżeli pojawiają się jakieś kłopoty i chce się zainterweniować. Dlatego za rozsądna liczbę dla potrzeb przydomowej pasieki w pełni amatorskiej uważam finalnie tak ok 8 rodzin. Pozwala to już na pewne działania i zwiększa szansę, że po zimie coś będzie a nie trzeba szukać pszczół od nowa.
Co do zimowania na miodzie to ja się wypowiem dopiero na wiosnę. Do tej pory każda moja rodzina dostawała jakąś tam porcję cukru na jesień. Jedne więcej inne mniej. W tym roku mam jedną rodzinę, w której nie robię kompletnie nic. Nie karmię, nie podbieram miodu, nie grzebię w ulu. I sam jestem ciekawy jak sobie będą radzić na tle pozostałych. Oczywiście żadnych wniosków z tego się nie wyciągnie, ale ciekawość zostanie zaspokojona i może kolejne rodziny pójdą tym tropem.
Cytuj ten post
(20.11.2016, 12:34)Modliszqa napisał(a): nie kracz, proszę ! Duży uśmiech

Ja nie kraczę, ja urealniam Oczko
Cytuj ten post
Realia to ja znam ale znam też powiedzenie - wiara czyni cuda ! I tego się trzymam Duży uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
Ale jest to możliwe. U mnie właśnie obloty mniejsze lub większe. Na głównym pasieczysku Warroza żyje 100% 11 rodzin. Duży uśmiech


Z tymże ja trochę inaczej trzymam pszczoły jak narazie i w dużej mierze jest, po za dwoma silnymi niekarmionymi odkładami, jest to ręce precz od pszczelarstwa trzymactwo TF.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(20.11.2016, 12:52)Modliszqa napisał(a): wiara czyni cuda !

To poczytaj "Potęga podświadomości" -  JOSEPH MURPHY to żadna rodzina Ci  nie padnie Oczko
Cytuj ten post
(20.11.2016, 13:41)Krzyżak napisał(a): To poczytaj "Potęga podświadomości" -  JOSEPH MURPHY to żadna rodzina Ci  nie padnie Oczko
Przeczytałem od deski do deski i świetnie się przy tym ubawiłem Oczko
Cytuj ten post
Kochani - czytałam to jakeście w Maminych planach byli Duży uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
(20.11.2016, 14:22)Modliszqa napisał(a): Kochani - czytałam to jakeście w Maminych planach byli Duży uśmiech

a ja się przyznam, że nie czytałem ale żona czytała i mi coś tam opowiadała... w sensie, że trzeba myśleć dużo o nowym samochodzie z napędem 4x4 azjatyckiej marki
Cytuj ten post
(20.11.2016, 14:35)bonluk napisał(a):
(20.11.2016, 14:22)Modliszqa napisał(a): Kochani - czytałam to jakeście w Maminych planach byli Duży uśmiech

a ja się przyznam, że nie czytałem ale żona czytała i mi coś tam opowiadała... w sensie, że trzeba myśleć dużo o nowym samochodzie z napędem 4x4 azjatyckiej marki

To SEKRET Uśmiech i nie powiem trochę działa Oczko
Wiem, że ryzyko z dwoma ulami - trzeci będzie na zapas ale narazie nie mam innej opcji. Zobaczymy.
Nie wiem czy czytaliście ale znalazłam ciekawą książkę, w której jest też o karmieniu miodem pszczół i zimowaniu ich na miodze. 
http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/doccontent?id=2957 Przyjaciel pszczół. 
W zasadzie podejście do opieki nad nimi w głównych założeniach nic się nie zmieniło. Piękny język i parę wskazówek jest.

Moze ameryki nie odkryłam w tym momencie ale i obecna kultura pożytkowa ma pewnie duży wpływ na zdrowie pszczół. Kiedyś na łąkach było pełno ziół i zierzęta w tym i zapewne pszczoły uskuteczniały samoleczenie a przynajmniej profilaktykę. Teraz są monokultury a na łąkach, które zostały ziół typu: szałwia, macierzanka, jeżówka jak na lekarstwo. 
U mnie w ogrodzie rośnie ich pełno: szałwia, lawenda, hyzop, tymianek, melisa, oregano, jeżówka, kocimiętka - zobaczymy, może będą mieć jakiś wpływ na zdrowie pszczół.

Wiem, że lekarstwa szkodzą. Sama od 12 lat nie biorę antybiotyków i przestałam chorować. Jak coś dopadnie to przechodzę lekko. Moja kobyłka babcia dostała kataru strasznego pewnej wiosny - jeszcze głęboki śnieg leżał. Postanowiłam, że jak w ciągu 3 dni nie przejdzie wołam veta. Śnieg stopniał w między czasie jakoś bardzo gwałtownie i mogła sobie znaleźć ziółka na łące. Stała tam cały dzień i wyjadała coś podobnego do macierzanki i jej przeszło. Przyroda na wszystko co wymyśliła złego ma antidotum - tylko albo o nim zapomnieliśmy zachłyśnięci cywilizacją albo jeszcze nie odkryliśmy Uśmiech
Cytuj ten post
Ja mam Dobrą, ale mam ją za krótko by coś o niej konkretnego powiedzieć. Pszczoła jak pszczoła, teraz są 2-3 linie Dobrej, a tak naprawdę dużo zależy od hodowcy, jak nie weźmiesz matki u źródła to i tak dostaniesz bliżej nie określonego mieszańca, po matce z lini Dobrej.
Sama Dobra ma niby dobrze zimować na spadzi, kitować, być pszczołą higieniczną i co może być dla niektórych minusem, wymieniać obce matki z powrotem na swoje. Podobno ma coś z AMM, zresztą żyła na styku tych dwóch linii, więc może coś w tym jest i być może stąd jej długowieczność i ciche wymiany.
Generalnie to nie jest zła pszczoła i jak ją introdukują do lasów wokół Ciebie, to może być dobry wybór by mieć jednolite genetycznie pszczoły jak w okolicy. No i jest to polska pszczoła, na pewno bardziej dostosowana do naszych warunków niż buckfast, primorska czy kaukazy.

Ja na te kilka co mam od tego roku nie narzekałem. Jedna wybuchła mi do tego stopnia, że byłem w stanie odebrać trochę miodu i zrobić odkłady. Z początku były niespokojne, ale tłumaczyć to można również moją nieporadnością, później na kolejnych przeglądach bardzo spokojna.
Cytuj ten post
Fajna ta książka Pasterko Uśmiech Zastanawia mnie jednak melisa - skoro imituje zapach królowej to czy raczej nie odstraszy to roju, który własną matkę ma ?
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
(21.11.2016, 09:30)Modliszqa napisał(a): Fajna ta książka Pasterko Uśmiech Zastanawia mnie jednak melisa - skoro imituje zapach królowej to czy raczej nie odstraszy to roju, który własną matkę ma ?

Nie wiem, w jednej książce Alchemia pszczelich produktów - autor napisał, że jego dziadek miał 100% sukcesów w łapaniu rojów bo smarował właśnie pojemniki melisą. 
Może chodzi o jakiś generalny komponent zapachowy przyciagaja pszczoły i dla nich miły a potem każda matka i tak ma jakiś pierwiastek odrębnego. 
Chemia niestety nie była moim ulubionym przedmiotem w szkole Oczko
Cytuj ten post
(21.11.2016, 09:26)kosz85 napisał(a): Ja na te kilka co mam od tego roku nie narzekałem. Jedna wybuchła mi do tego stopnia, że byłem w stanie odebrać trochę miodu i zrobić odkłady. Z początku były niespokojne, ale tłumaczyć to można również moją nieporadnością, później na kolejnych przeglądach bardzo spokojna.

Chyba tak zrobię, że się na nią zdecyduję. Dobrze, że łagodna - nie lubię bać swoich zwierząt Oczko Każde inne sobie wychowam i się z nim dogadam ale z pszczołami chyba się nie da Uśmiech Mają swoje zdanie zawsze i wszędzie.
Cytuj ten post
(21.11.2016, 12:36)Pasterka napisał(a): Nie wiem, w jednej książce Alchemia pszczelich produktów - autor napisał, że jego dziadek miał 100% sukcesów w łapaniu rojów bo smarował właśnie pojemniki melisą.

Doczytaj uważnie, może chodzi o melasę a nie melisę.
Cytuj ten post