Jacucha pomysł na pszczoły
#61
Wierzba energetyczna nie jest brana pod uwagę przez pszczelarzy komercyjnych ponieważ 90 % populacji to wierzby męskie czyli nie nektarujące ,dla mnie jest to super źrudło pyłku dla rodzin.niestety nie udało mi się znaleść naturalnego skupiska wystarczająco dużego żeby tam coś zawieść .nad Notecią to mają fajnie...

Tutaj lista plantacji można sobie wybrać  najbliżej domu,zazwyczaj nie robią problemu z ustawieniem pasieka.

http://www.eo.org.pl/layout.php?page=eowpolsce&select=5
Cytuj ten post
#62
(10.11.2016, 17:17)flamenco108 napisał(a):
(10.11.2016, 16:39)marbert napisał(a): Co to jest magazyn ramek? (wiem, nie stosuje), po co to komu?

U mnie to są tekturowe pudła oraz jutowe worki. W tekturowych pudłach są ramki, którym nie grozi motylica. W workach po kawie mam ramki zawierające żarcie dla motylicy - leżą na werandzie, w przewiewie.
Bardzo lubię Twoje pytania, które tak miło odwlekają moment, kiedy podzielisz się swoją wiedzą na ten temat. Zamiast tak prostu z mostu napisać: "Ramki najlepiej przechowywać w ulach, w piwnicy, w namiocie, etc." czy gdziekolwiek, najpierw zadajesz pytanie, potem może jeszcze jedno i najdalej po tygodniu już mam szansę się dowiedzieć, jak racjonalnie gospodarować ramkami.
Zeby tak bylo. Czesto tez niestety nie podaje nic jak z tym wysmianiem prostego rozmnazanie kompatybilnego z selekcja naturalna.

Wysłane z mojego GT-P3100 przy użyciu Tapatalka
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#63
(10.11.2016, 17:33)Jacuch napisał(a): Wierzba energetyczna nie jest brana pod uwagę przez pszczelarzy komercyjnych ponieważ 90 % populacji to wierzby męskie czyli nie nektarujące ,dla mnie jest to super źrudło pyłku dla rodzin.niestety nie udało mi się znaleść naturalnego skupiska wystarczająco dużego żeby tam coś zawieść .nad Notecią to mają fajnie...

Tutaj lista plantacji można sobie wybrać  najbliżej domu,zazwyczaj nie robią problemu z ustawieniem pasieka.

http://www.eo.org.pl/layout.php?page=eowpolsce&select=5

u mnie jest około 10 ha wierzby energetycznej w zasięgu 1 km... ale czy jest na tym duży ruch?
Cytuj ten post
#64
Kilometr to dużo, szczególnie na wiosnę, ja stawiam w środek plantacji jak najbliżej oczek z osobniki żeńskimi.
Cytuj ten post
#65
(10.11.2016, 17:17)flamenco108 napisał(a):
(10.11.2016, 16:39)marbert napisał(a): Co to jest magazyn ramek? (wiem, nie stosuje), po co to komu?

U mnie to są tekturowe pudła oraz jutowe worki. W tekturowych pudłach są ramki, którym nie grozi motylica. W workach po kawie mam ramki zawierające żarcie dla motylicy - leżą na werandzie, w przewiewie.
Bardzo lubię Twoje pytania, które tak miło odwlekają moment, kiedy podzielisz się swoją wiedzą na ten temat. Zamiast tak prostu z mostu napisać: "Ramki najlepiej przechowywać w ulach, w piwnicy, w namiocie, etc." czy gdziekolwiek, najpierw zadajesz pytanie, potem może jeszcze jedno i najdalej po tygodniu już mam szansę się dowiedzieć, jak racjonalnie gospodarować ramkami.

Już się podzieliłem.
Napiszę raz jeszcze. Obsuszone przez pszczoły ramki z miodni dadant 1/2 poszerzane nigdy nie czerwione ( nie są pokarmem dla motylicy) to jest jasne?
W nadstawkach sobie stoją czekając wiosny. ( trza jeden dach więcej i jedną dennicę osiatkowaną lub więcej) i drabinę  Duży uśmiech

Ramki gniazdowe się wytapia nie magazynuje. Oczko
Cytuj ten post
#66
(10.11.2016, 18:07)Jacuch napisał(a): Kilometr to dużo, szczególnie na wiosnę, ja stawiam w środek plantacji jak najbliżej oczek z osobniki żeńskimi.

najbliższe pole będzie tak do 500 m a kolejne do 1 km... czasami przejeżdżam tam samochodem i obserwuje baźki... jakiś ruch jest ale chyba nic specjalnego z tego nie ma w dodatku teren dość suchy a chyba musie być i wilgotny i żyzny
Cytuj ten post
#67
(10.11.2016, 18:32)marbert napisał(a):
(10.11.2016, 17:17)flamenco108 napisał(a):
(10.11.2016, 16:39)marbert napisał(a): Co to jest magazyn ramek? (wiem, nie stosuje), po co to komu?

U mnie to są tekturowe pudła oraz jutowe worki. W tekturowych pudłach są ramki, którym nie grozi motylica. W workach po kawie mam ramki zawierające żarcie dla motylicy - leżą na werandzie, w przewiewie.
Bardzo lubię Twoje pytania, które tak miło odwlekają moment, kiedy podzielisz się swoją wiedzą na ten temat. Zamiast tak prostu z mostu napisać: "Ramki najlepiej przechowywać w ulach, w piwnicy, w namiocie, etc." czy gdziekolwiek, najpierw zadajesz pytanie, potem może jeszcze jedno i najdalej po tygodniu już mam szansę się dowiedzieć, jak racjonalnie gospodarować ramkami.

Już się podzieliłem.
Napiszę raz jeszcze. Obsuszone przez pszczoły ramki z miodni dadant 1/2 poszerzane nigdy nie czerwione ( nie są pokarmem dla motylicy) to jest jasne?
W nadstawkach sobie stoją czekając wiosny. ( trza jeden dach więcej i jedną dennicę osiatkowaną lub więcej) i drabinę  Duży uśmiech

Ramki gniazdowe się wytapia nie magazynuje. Oczko

Z całym szacunkiem... możliwe, że pozostawione w nadstawkach nie są, u mnie w garażu ramki z miodni, nieczerwione... ba ledwo odbudowane potrafiły być zaatakowane.
Cytuj ten post
#68
(10.11.2016, 19:11)pastaga napisał(a):
(10.11.2016, 18:32)marbert napisał(a):
(10.11.2016, 17:17)flamenco108 napisał(a):
(10.11.2016, 16:39)marbert napisał(a): Co to jest magazyn ramek? (wiem, nie stosuje), po co to komu?

U mnie to są tekturowe pudła oraz jutowe worki. W tekturowych pudłach są ramki, którym nie grozi motylica. W workach po kawie mam ramki zawierające żarcie dla motylicy - leżą na werandzie, w przewiewie.
Bardzo lubię Twoje pytania, które tak miło odwlekają moment, kiedy podzielisz się swoją wiedzą na ten temat. Zamiast tak prostu z mostu napisać: "Ramki najlepiej przechowywać w ulach, w piwnicy, w namiocie, etc." czy gdziekolwiek, najpierw zadajesz pytanie, potem może jeszcze jedno i najdalej po tygodniu już mam szansę się dowiedzieć, jak racjonalnie gospodarować ramkami.

Już się podzieliłem.
Napiszę raz jeszcze. Obsuszone przez pszczoły ramki z miodni dadant 1/2 poszerzane nigdy nie czerwione ( nie są pokarmem dla motylicy) to jest jasne?
W nadstawkach sobie stoją czekając wiosny. ( trza jeden dach więcej i jedną dennicę osiatkowaną lub więcej) i drabinę  Duży uśmiech

Ramki gniazdowe się wytapia nie magazynuje. Oczko

Z całym szacunkiem... możliwe, że pozostawione w nadstawkach nie są, u mnie w garażu ramki z miodni, nieczerwione... ba ledwo odbudowane potrafiły być zaatakowane.

Przez kogo?
Pajęczynę może motylica i rozciągnie a ramki zeżre ? Opsuszone? Nie ma takiej możliwości.
Pajęczyna motylicy niczemu nie szkodzi.
Cytuj ten post
#69
(10.11.2016, 17:22)Jacuch napisał(a): Magazyn ramek to w moim przypadku stara trzy drzwiowa szafa Uśmiech

Fajnie by było jakbyś wrzucił fotki Twoich uli, jakieś ciekawe konstrukcje, może zdjęcia z wędrówek na pożytek, tą stodołę i co tylko masz bo można będzie coś wyłapać dla siebie...
Cytuj ten post
#70
(10.11.2016, 21:28)bonluk napisał(a):
(10.11.2016, 17:22)Jacuch napisał(a): Magazyn ramek to w moim przypadku stara trzy drzwiowa szafa Uśmiech

Fajnie by było jakbyś wrzucił fotki Twoich uli, jakieś ciekawe konstrukcje, może zdjęcia z wędrówek na pożytek, tą stodołę i co tylko masz bo można będzie coś wyłapać dla siebie...

Też jestem ciekaw tych uli.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#71
[attachment=735]
Widać coś? 
Cytuj ten post
#72
Witaj.
A jak w zimie temperatura sie podniosła to miałeś w stodole oblot? Czy raczej stale utrzymywala sie na dosc niskim poziomie?
Cytuj ten post
#73
Cos widac ale z bliska robione beda lepsze
Cytuj ten post
#74
(10.11.2016, 22:52)kubi napisał(a): Witaj.
A jak w zimie temperatura sie podniosła to miałeś w stodole oblot? Czy raczej stale utrzymywala sie na dosc niskim poziomie?

Stodoła jest ciemna i przy krótkich kilku dniowych  skokach temperatury nie miałem nigdy oblotu,temperatura podobna do tej na zewnątrz ,różnica 1-2 stopnie.
Cytuj ten post
#75
Ja też zrobiłem przerwę w czerwieniu w tym roku pod koniec sezonu pewnej ilości rodzin pszczelich i jestem jak na razie miło zaskoczony dodam że ta przerwa trwała około 20 dni . Wmawiali mi inni pszczelarze że jak zrobię przerwę w czerwieniu na gryce to będe miał słabe rodziny do zimy a tymczasem rodziny tak się po niej rozwijały jak nigdy nie widziałem dzięki właśnie tej przerwie.

Jaruch a dodajesz do syropu z cukru jakieś bakterie kwasu mlekowego EM? z ziołami względnie wtedy ten pokarm nie będzie taki jałowy i nosema też zniknie
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#76
A dlaczego ma zniknac nosema?

Wysłane z mojego GT-P3100 przy użyciu Tapatalka
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#77
bo zawsze miałem noseme karmiąc zwykłym syropem lub cukrem a jak zacząłem dodawać kwasków to problem przestał istnieć nosema prawda nie zniknie ale nie będzie się namnażać w jelicie pszczół powodując degradację
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#78
(10.11.2016, 22:25)Jacuch napisał(a): Widać coś? 

Ze zdjęć wnioskuje, że gospodarzysz na dwóch ramkach?
Miodnie masz zawsze w apipolu czy wrzucasz też całą ramkę gniazdową?

Na zdjęciach chyba odkładówki tak?
Cytuj ten post
#79
(10.11.2016, 18:32)marbert napisał(a): Już się podzieliłem.
Napiszę raz jeszcze. Obsuszone przez pszczoły ramki z miodni dadant 1/2 poszerzane nigdy nie czerwione ( nie są pokarmem dla motylicy) to jest jasne?
W nadstawkach sobie stoją czekając wiosny. ( trza jeden dach więcej i jedną dennicę osiatkowaną lub więcej) i drabinę  Duży uśmiech

Ramki gniazdowe się wytapia nie magazynuje. Oczko
Zgadzam się,tylko proszę,weź poprawkę że ja,i jak rozumiem Flamenco108 rozwijamy nasze pasieki,i stosowanie raz czy dwa przeczerwionych ramek pomaga szybciej zbudować rodzinę z trzy czy iluś tam ramkowego odkładu,próbowałem dawać  węze trzy ramkowemu odkładowi, pod koniec odkłady te poszły do zimowli na trzech ramkach.
W momencie kiedy uda mi się osiągnąć taką siłę rodzin które bedą w stanie odbudować całe gniazdo dla siebie jak i dla odkładu,przestanę przechowywać stare ramki (narazie nie wiem co z ramkami z pierzgą ) 
Natomiast z szafy nie zrezygnuje z prostego powodu,czyszczę korpusy w minusowych temperaturach,wtedy wszystko jest kruche i skraca się czas pracy.

(11.11.2016, 07:39)myku napisał(a): Ja też zrobiłem przerwę w czerwieniu w tym roku pod koniec sezonu pewnej ilości rodzin pszczelich i jestem jak na razie miło zaskoczony dodam że ta przerwa trwała około 20 dni . Wmawiali mi inni pszczelarze że jak zrobię przerwę w czerwieniu na gryce to będe miał słabe rodziny do zimy a tymczasem rodziny tak się po niej rozwijały jak nigdy nie widziałem dzięki właśnie tej przerwie.

Jaruch a dodajesz do syropu z cukru jakieś bakterie kwasu mlekowego EM? z ziołami względnie wtedy ten pokarm nie będzie taki jałowy i nosema też zniknie



Co do rozwoju to potwierdzam,prawdopodobnie dzieje się tak dlatego ze pszczoły odciążone brakiem czerwiu mają wiecej czasu na zbieractwo,zauwarzyłem również że nie zalewają gniazda miodem tylko pierzgą ,łącznie z środkowymi ramkami,więc matka może czerwić w każdym miejscu gniazda (w normalnym układzie nie czerwi jeżeli pierzgą jest dalej niż 7cm.)


Czy mógłbyś napisać coś wiecej na temat twojej przerwy ?
Nadal bym chciał stosować to jako sposób na warrozę,a skoro okazało się ze moje przerwy to żadne przerwy,to przydał by mi się pomysł na jakąś nową.

Czy chodzi o to że kwas zmienia ph syropu i pszczołom jest go łatwiej rozłożyć na cukru proste ?

(10.11.2016, 22:25)Jacuch napisał(a):
(11.11.2016, 17:56)bonluk napisał(a): Widać coś? 

Ze zdjęć wnioskuje, że gospodarzysz na dwóch ramkach?
Miodnie masz zawsze w apipolu czy wrzucasz też całą ramkę gniazdową?

Na zdjęciach chyba odkładówki tak?

Appipole używam tylko na słabych pożytkach.
To zdjęcia z wiosny 10" gniazdo na 10ramek, 5" gniazdo na 15 ramek, chwile potem trafiły do dużych Uli i pojechały na rzepak.
Cytuj ten post
#80
(11.11.2016, 20:50)Jacuch napisał(a): Czy mógłbyś napisać coś wiecej na temat twojej przerwy ?
Nadal bym chciał stosować to jako sposób na warrozę,a skoro okazało się ze moje przerwy to żadne przerwy,to przydał by mi się pomysł na jakąś nową.

Najprościej jest tak, że pakiet ze starą matką na puste ramki, węzę, albo odbudowane plastry (1), macierzak wychowuje matkę (2). 
Rodzina 1 ma 8 - 9 dni bez czerwiu zasklepionego, 
rodzina 2 ma po wygryzieniu ostatniego czerwiu od starej jakieś 9 - 14 dni zanim pojawi się czerw zasklepiony od nowej matki. 

ja to praktykuję w ten sposób i wydaje mi się to racjonalne. 
(w Modelu Ekspansji dzielę do tego macierzak, ale jak Ty chcesz zbierać miód towarowy, to teoretycznie dzielić nie musisz i podwajasz w ten sposób liczbę rodzin - wtedy odkładów już brać nie musisz). 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#81
Czy mógłbyś napisać coś wiecej na temat twojej przerwy ?
Nadal bym chciał stosować to jako sposób na warrozę,a skoro okazało się ze moje przerwy to żadne przerwy,to przydał by mi się pomysł na jakąś nową.

Czy chodzi o to że kwas zmienia ph syropu i pszczołom jest go łatwiej rozłożyć na cukru proste ?

Już pisałem w innym temacie u pasterki bodajże Uśmiech  Izoluję matkę 10 dni przed pożytkiem stosowałem to ten pierwszy rok i jestem zadowolony matkę wsadziłem w izolator własnej roboty w nadstawkę pół ramkę wielkopolską na węzę bo robiłem świeże ramki o szer 1,5 tylko cm bo po obu stronach były ramki drewniane z kratą odgrodową przyklejoną do nich. Pszczoły odbudowały węzę i matka zaczerwiła całą ramkę i na tym zakończyło się jej czerwienie do końca pożytku jeszcze lepiej by było jak przed lipą bym miał już odbudowane ramki na szczęście już takie mam szybciej matka taką ramkę zaczerwi i szybciej większa część pszczół pójdzie w pole nie marnując początków nektarowania. Matka siedzi na tej ramce tak ponad miesiąc po wypuszczeniu czerwi jak szalona jest wypoczęta od składania jaj i jej masa się zmniejszą taką głodówkę swego rodzaju ma po rozczerwieniu staje się mega dużaOczko.

Co do kwasków pobieranie pokarmu jest lepsze pszczołom taki pokarm lepiej smakuje dostarcza im wielu mikroelementów , nie pozwala się rozwinąć pasożytom nosema przez kwaśne środowisko karmy co do szybszego rozkładu na cukry proste to słyszałem to ale nie wiem co o tym sądzić.Jeszcze słyszałem że BK mlekowego usuwają toksyny z pokarmu to na tyle jak co to odpowiem na to co sam wiem.
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#82
Jacuch dobrze pisze... przy rozwoju pasieki pewna ilość suszu jest na wagę złota. Przyśpiesza to pracę naszą i pszczół. Młode rodziny startują na suszu i nie muszą nadmiernie zużywać się do produkcji nowych plastrów a przy małych rodzinkach ma to duże znaczenie. Kolejna sprawa posiadając zdrowy susz czyli albo wybudowany na dziko albo z pewnego wosku nie musimy tak często robić odnowy gniazda... Średnio rodzina pszczela w moich warunkach mój korpus potrafiła odbudować ale przy pewnym suszu będę to ograniczał do połowy korpusu aby odbudowały jakieś 6-8 ramek w sezonie... Wydaje mi się, że to spokojnie wystarczy aby zachować tą równowagę odnowienia gniazda...

Przydałoby się mieć ze dwie rodziny puszczone na dziko i obserwacja po jakim czasie same odnawiają gniazdo i czy odnawiają? Marbert pisał, że po 3 sezon opuszczają ul... tylko znowu czy do takiego ula nie może przyjść rójka na te plastry...? Może potrzebna jest wtedy przerwa zimowa z mrozem i częściowym wyjałowieniem wnętrza ula, może motylica ma zrobić swoje itd.?
Mnie by interesowała sytuacja w której widzę, że rodzina zgryza plastry i buduje nowe ale bardziej przychylam się do opuszczenia gniazda...
Cytuj ten post
#83
(13.11.2016, 12:03)bonluk napisał(a): Jacuch dobrze pisze... przy rozwoju pasieki pewna ilość suszu jest na wagę złota. Przyśpiesza to pracę naszą i pszczół. Młode rodziny startują na suszu i nie muszą nadmiernie zużywać się do produkcji nowych plastrów a przy małych rodzinkach ma to duże znaczenie. Kolejna sprawa posiadając zdrowy susz czyli albo wybudowany na dziko albo z pewnego wosku nie musimy tak często robić odnowy gniazda... Średnio rodzina pszczela w moich warunkach mój korpus potrafiła odbudować ale przy pewnym suszu będę to ograniczał do połowy korpusu aby odbudowały jakieś 6-8 ramek w sezonie... Wydaje mi się, że to spokojnie wystarczy aby zachować tą równowagę odnowienia gniazda...

Przydałoby się mieć ze dwie rodziny puszczone na dziko i obserwacja po jakim czasie same odnawiają gniazdo i czy odnawiają? Marbert pisał, że po 3 sezon opuszczają ul... tylko znowu czy do takiego ula nie może przyjść rójka na te plastry...? Może potrzebna jest wtedy przerwa zimowa z mrozem i częściowym wyjałowieniem wnętrza ula, może motylica ma zrobić swoje itd.?
Mnie by interesowała sytuacja w której widzę, że rodzina zgryza plastry i buduje nowe ale bardziej przychylam się do opuszczenia gniazda...

Marbert pisał, ze Buckfast opuszcza. Czy to oznacza, że inne nie albo różnie to tego już nie wiadomo.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#84
a co to buckfast ma 3 pary skrzydełek i jest bez żądła? Przecież to też pszczoła... chyba?
Cytuj ten post
#85
(13.11.2016, 12:07)bonluk napisał(a): a co to buckfast ma 3 pary skrzydełek i jest bez żądła? Przecież to też pszczoła... chyba?

toteż dlatego poddaliśmy to wątpliwość.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#86
Cytat:Mnie by interesowała sytuacja w której widzę, że rodzina zgryza plastry i buduje nowe ale bardziej przychylam się do opuszczenia gniazda...

A ja się przychylam do tezy, że będzie różnie i nie będą opuszczały raczej ula TF. Ten filmik co pokazałem z Warre to pszczoły są tam dłużej niż kilka lat nieruszane. Mocną dziurą w tej hipotezie jest to, ze pszczoły przylatują do starych gniazd, starych plastrów i starych uli ze starymi plastrami. Więc podejrzewam, że jest różnie.

Praktyka (jak ty mawiasz) pokaże kto miał rację. Ja pszczołom w gnieździe w WZ nie ruszam plastrów poza wycofałem węzowe z kupna kiedyś i zobaczymy co się będzie działo dalej.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#87
[attachment=750][attachment=749]
Rok trzeci 
Nieprzezimowała jedna rodzina,bardzo silna ,po zmiecieniu pszczół z ramek miałem 3/4 korpusu osypu.gniazdo było suche i było w nim żarcie (była to jedna z rodzin która zimowała częściowo na wrzosie i syropie cukrowym) więc problem z jedzeniem wykluczyłem.matka dwuletnia ,nie znalazłem jej w osypie.
Ponieważ była to okazja na wybiórcze sprawdzenie ile jest warroa w gnieździe,ręcznie przejrzałem każdą pszczołę ,przeprowadzając sekcję części (nie zauważyłem żadnych zmian ) w całej rodzinie znalazłem 142 sztuki warroa w tym 40białych.
Jest bardzo prawdopodobne że zgubiłem matkę w czasie ostatniego przeglądu .

Rok ten w gospodarce nie różnił się niczym od poprzedniego .
Wywiozłem pasiekę na wierzby
Na rzepaku i głogu podzieliłem rodziny,po podziale rodziny pojechały na następne pożytki ,jak w roku poprzednim część rodzin nie wychowała sobie matek.
Utwierdziłem się w tym że tak dokonywany podział gwarantuje mi  bezrojową gospodarkę ( dwa lata pod rząd nie miałem ani jednej rójki ) natomiast rodziny (3) którym nie zabrałem matek i nadal prowadziłem je w ulach 5' ramkowych  nie wykazywały chęci do rójki,jedna miała mateczniki ,ale zostały zgryzione,
Narazie żadnych wniosków z tego nie wyciągam ,zobaczę co będzie sie działo w przyszłych latach.
W roku tym pszyszło do mnie 5 rojów (tych któży zaraz pomyślą że nie upilnowałem swoich rodzin i twożę tu jakieś teorie informuję że praktycznie cały sezon spędziłem na pasiece robiąc ramki,malując sprzęt,lub pijąc sobie pivko.rodziny przyszły  z pola z jednej lub wielu pasiek ,najbliższa jest 3,7 km w lini prostej od mojego pasieczyska ,jedną zebrałem z drzewa przy asfalcie łapiąc je do kartonu 
W jedną rodzinę w locie ,wręcz wjechałem ,poczekałem aż usiądzie ,pojechałem  do znajomego który mieszka kilka kilometrów dalej po worek i wruciłem ,okazało się że weszły do dziupli  w lipie.kilka razy sprawdzałem czy tam jeszcze są.zobaczę też na wiosnę.
Roje powedrowały na wezę .
Tu praktycznie powinien być koniec opisu roku trzeciego, jedna z rójek
przywlokła z sobą wirusa warrozy,pewnego dnia przed ulem zaczęły chodzić porażone pszczoły i to w dużych ilościach,po kilku dniach sytułacja powtórzyła się w  drugiej rodzinie na tym samym stojaku,czyli porażenie nastąpiło dużo wczesniej .
Postanowiłem odizolować te dwie,rodziny i dalej je obserwować .
Rodzina rojowa jak i moja poszły do zimowli w podobnej sile,w pszyszłym sezonie również będą izolowane i zobaczę co dalej.


O 'moich pszczołach'
Pszczoły które stanowią trzon mojej pasieki nie do  końca są moje.
Z koła pszczelaży wybrałem pszczoły pana 'leśnego dziadka'
Większośc koła poszła drogą zalecaną przez PZP ,
pan Leśny  ' ze względu na wiek nie nadążał,a moze miał jakąś ukrytą agędę.
W skrócie historia jego pasieki (moje obserwacje i wypytałem go )
Rok
91-pan leśny zaczyna pszczelarstwo Pierwsze 7 Uli.
94 stan pasieki 5 ,dokupuje 20 Uli po zmarłym koledze.
95 stan pasieki 15 dokupuje wiecej Uli 
do populacji wprowadzone jest 7 matek włoszek
97 rodziny z ' włoszką ' super agresywne' atakują z 20 metrów.
98 stan pasieki 38 ( 7 pasiek po kolegach z najbliższych  50 kilometrów weszło w sklad )
 leczenie paski 
99 leczenie paskami ,odmianie 
03 stan pasieki 25
07 pasieka 30 rodzin , paski,odmianie 
08,09 żadnych zajęć pszczelarskiej ( pan leśny chory)
10 odymianie ,stan pasieki 20
12 odymianie ,stan pasieki 27(cześć pustych Uli zajęte przez Roje )

Ule typu muzeum czyli 5 rużnych modeli,prawdopodobnie z tej pasieki wywodzi się powiedzenie "pasuje jak do Ula"

13 moje pierwsze 24 odkłady plus jeden z matką. 

Większość rodzin z średniej wielkości kundelkami o jednolitym 'umaszczeniu ' 
Kilka rodzin z dodatkowym jasno brązowym kolorze na pierwszym kręgu(zazwyczaj jest to pół lub mniej kręgu .)
I dwie rodziny  włoszki.
pszczoły są większe od kundelków i żółte,matki bardzo długie żółte z lekkim odcieniem pomarańczy.starsze matki wyglądają jakby były napuchnięte,
Rodziny te rozwijają się szybciej i dochochodzą do większej siły niż kundelki.

W tym momencie stan pasieki to 37,powinno być 42 ale sam zamordowałem 7 rodzin przewożąc je busem,rodziny ugotowały się,zazwyczaj pszczelarze nie mówią o takich rzeczach ,ja uważam że trzeba ,żeby następni nie popełnili takich samych błędów.

W pszyszłości nadal będę pracował w tym samym systemie.

Będę wywoził pszczoły na pozytki ,nie przemawia do mnie argument że przerwy w pożytkach są naturalne i czemuś służą.przed wprowadzeniem upraw i ujednoliceniem  lasów moim zdaniem pszczoły miały bardzo dużą bazę pożytkową i raczej nie głodowały(prawdopodobnie te głodne przenosiły się gdzie indziej)
Następnie mimo że wywożę rodziny na monokulturowe uprawy ,moje pszczoły nie odżywiają się 'mono' .
po pierwsze przewożę je po zakończeniu pożytku,co nie zawsze oznacza rozpoczęcie nowego,więc część zbieraczek lata na coś innego.
Po drógie nie zabieram im nic z gniazda więc pieżga i miód z innych pożytków  wciąż tam jest ( co doskonale widać na ramkach z pierzgą po różnorodności kolorów)

Dalej będę zalewał pszczołom gniazda na zimę,przez moment miałem wątpliwości,ale po przeczytaniu wątku o izolatorze Chmary (gdzie koledzy piszą o długotrwałym lub wręcz nie przerwanym czerwieniu matek jesienią i zimą) postanowiłem że nie będę tego zmianiał
Gdybym miał jakiś późno jesienny pożytek zostawił bym go w rodzinach,niestety nie mam.
Nawłoć jest już 200km odemnie więc może za 10lat będą zimować na nawłoci,narazie cukier .

Podział rodzin na 1 odkład powiększa mi stan pasieki o 60-70% być może jeżeli uda mi się(w końcu ) wychować matki w momencie kiedy bedą potrzebne ,procenty pujdą w górę.
Jeżeli nie nastąpi jakieś wielkie załamanie koloni za dwa,trzy lata dojdę do stanu 50 rodzin plus 50 odkładów zimujących ,będę to łaczyc na wiosnę i jesienią zimować w ten sam sposób czyli 50/50.

Próbnie chcę zastosować ramki bez węzy ,jeżeli nie bedą uszkadzać się w czasie transportu ,spróbuje przejść na takie ramki całkowicie (kosmiczne moim zdaniem ceny węzy mnie dobijają )

I to chyba wszystko ,następny wpis w pszyszłym roku.(chyba że będzie jakaś polemika,lub pytania)
Pozdrawiam .
Cytuj ten post
#88
No i bardzo ładnie... mi się podoba Twój plan... bo ma ręce i nogi

Jacuch czyli tak jakby przejąłeś pasiekę po tym dziadku leśnym? Dobrze to zrozumiałem?

Odkłady zimujesz w tych piątkach a jak zimujesz w piątkach to na ilu korpusach? Z tego co kojarzę to gospodarzysz na ramce 432x235?
Jeszcze się zapytam o te odkłady... bo pisałeś kiedyś, że na wiosnę będziesz je łączył w duże rodziny... i w końcu ja się już pogubiłem bo nie wiem czy przezimowane 5" łączysz na wiosnę w duże rodziny czy rozwijasz i łączysz jesienią? Gdzieś mi to łączenie utknęło w głowie...

Co do wywózek to ja jestem jak najbardziej za... Nie obawiałbym się wywozić pszczoły na pożytek w pierwszym okresie sezonu czyli tak do końca czerwca... później wolałbym już dać pszczołom spokój i niech się klimatyzują do zimy na właściwym docelowym miejscu przez to 2-3 miesiące...
Cytuj ten post
#89
(16.11.2016, 10:34)bonluk napisał(a): (...)
Jeszcze się zapytam o te odkłady... bo pisałeś kiedyś, że na wiosnę będziesz je łączył w duże rodziny... i w końcu ja się już pogubiłem bo nie wiem czy przezimowane 5" łączysz na wiosnę w duże rodziny czy rozwijasz i łączysz jesienią? Gdzieś mi to łączenie utknęło w głowie...
(...)

Zrozumiałem, że po zimie łączy zwykłą przezimowaną rodzinę z przezimowanym odkładem 5". W sezonie z każdej rodziny robi odkład, który zimuje na korpusach 5-cio ramkowych i na wiosnę łączy z rodziną.

Mi też się podoba gospodarka Jacucha.
Cytuj ten post
#90
ja też uważam, że to ma jakiś sens. każdy typ gospodarki, o ile włączamy do niego czynnik selekcji naturalnej, ma jak dla mnie długofalowy sens.


Co do tych wywózek. Ja jestem sceptyczny co do tego, że one pszczołom nie szkodzą. Generalnie uważam, że jest to wbrew naturze pszczół. Wydaje mi się, że da się pogodzić jedno z drugim, ale na pewno wywózki nie pomagają i w pierwszym okresie, kiedy straty mogą być duże, zasadnym byłoby dać im spokój. Natomiast Jacuch z tego co pisze ma te pszczoły w pewien sposób podziczone i lokalne więc ta pszczoła już na starcie powinna być bardziej wigorna niż pszczoły z hodowli i sterylizowanych pasiek.

co do tego argumentu (który do Ciebie nie przemawia), że "przerwy w pożytku są naturalne i czemuś służą" to tu chodzi (wg mnie) o inną sprawę. O bilans tego stresu, który powoduje wywózka ze stresem związanym np. z głodem rodziny (+ rzecz jasna argument o kwestiach ekonomicznych dla pszczelarza). Sam piszesz, że kilka rodzin się ugotowało. Ja też kiedyś wożąc 3 odkłady ugotowałem jeden (bo był za silny i nie sprawdziłem tego). A nawet jak pszczoły się nie zaparzą, to na pewno nie zostanie to bez wpływu. Organizm zestresowany jest bardziej podatny na schorzenia - czy dobry pożytek, który dostaną w zamian (monokulturowy) im to dla zdrowia zrekompensuje? - ja mam wątpliwości i w pierwszych latach na pewno wozić nie zamierzam (poza zmianą pasieczyska).
Natomiast przerwy są na swój sposób naturalne - okresy deszczowe czy suche zawsze występowały i pszczoły z tym żyły, więc są to czynniki naturalne. Z tym, że pewnie dziś ten czynnik występuje praktycznie stale na pasiekach stacjonarnych w jakimś okresie sezonu, a kiedyś mógł występować jedynie sporadycznie (np. co kilka lat).
Czy czemuś służą? Jeżeli rodzina zahamuje z czerwieniem to służy to rodzinie tak jak wykonana (sztucznie lub rójką) przerwa w czerwieniu.

Więc generalnie wydaje mi się, że przy wywózkach (zwłaszcza późnych jak pisze Łukasz) po prostu czynnik śmiertelności może być wyższy. Czy to zrekompensuje dodatkowy miód? Pewnie pszczelarzowi zrekompensuje jeżeli ten czynnik dochodowy jest aż tak istotny.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post