stare plastry: tylko TF
#1
Stare plastry. Osadzać czy nie osadzać, wymieniać czy nie wymieniać, czyścić czy nie czyścić?

Osadzać czy nie osadzać na starych czarnych plastrach rodzin? Zapraszam do dyskusji.
Dodawać takie plastry czy nie do rodzin? Zapraszam do dyskusji.
Wymieniać pszczołom czarne stare plastry czy nie? Zapraszam do dyskusji.

Odmiany starych plastrów które też biorą udział w dyskusji jako podpunkty.
- po padłych rodzinach
- z pozostałościami martwych pszczół po padłych rodzinach
- z pozostałościami martwych zapleśniałych pszczół po padłych rodzinach
- z pajęczynami
- z Barciakiem żyjącym, larwami i jego odchodami
- z Barciakiem martwym i śladami jego użytkowania plastra
- z lekko zapleśniałym plastrem
- z mocno zapleśniałym plastrem
- ze śladami biegunki po padłych lub żyjących rodzinach
- z pierzgą fragmentami spleśniałą z wierzchu
- z pokarmem węglowodanowym po padłych rodzinach
- ze spadzią
- uszkodzony mechanicznie przez pszczelarza
- etc

(jak komuś coś przyjdzie do głowy kolejny typ plastra można dopisać)
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#2
Ten Pan dodaje do rodziny czarny stary plaster uszkodzony, z pajęczynami i zapleśniały po padłej rodzinie zimą.
Po jakimś czasie efekty: plaster wykorzystany bez żadnych oznak negatywnych, naprawiony i chodzi po nim matka oraz widać zgromadzony pokarm.



"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#3
Przedszkole ale może komuś nowemu wiedza się przyda:



"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#4
(13.11.2016, 12:39)Borówka napisał(a): Ten Pan dodaje do rodziny czarny stary plaster uszkodzony, z pajęczynami i zapleśniały po padłej rodzinie zimą.
Po jakimś czasie efekty: plaster wykorzystany bez żadnych oznak negatywnych, naprawiony i chodzi po nim matka oraz widać zgromadzony pokarm.




To "kanibalizm" daleki od mojej wizji pszczelarzenia. To takie moje "dziadki" za miedzą. Wycisnąć co się da z rodziny do ula "gówno" wsadzić. Ale małymi krokami PLW pali zgnilca i jest nadzieja że lepiej będzie.
Cytuj ten post
#5
http://honeybeesuite.com/what-to-do-with-moldy-combs/

What to do with moldy combs

"Once the combs are dry you can store them in an empty super. After your colonies build up in the spring you can place the moldy super on top of a big, vigorous colony and the bees will clean and polish every cell in a matter of a few days. Worker bees always clean old cells prior to re-use anyway, so this is not an unnecessary burden on the bees. The bees are very thorough and, after they are done, the combs can be used for brood or honey production. It’s amazing, but no taste or smell of mold will remain on the combs."
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#6
http://www.ent.uga.edu/bees/publications/effects_comb_age.pdf

Effects of comb
age on honey
bee colony
growth and
brood
survivorship
JENNIFER A BERRY; KEITH S DELAPLANE
Department of Entomology, University of Georgia,
Athens, Georgia 30602, USA
(Received 10 January 2000,
accepted subject to revision 17 July 2000,
accepted for publication 28 September 2000)
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#7
Nie mam jeszcze doświadczenia, więc trudno mi się na ten temat wypowiadać, ale z teorii wiem, że nawet najbardziej naturalne gniazdo jest w którymś momencie przez pszczoły opuszczane - dla naturalnej odnowy czyli oddane motylicy, myszom, grzybom, chrząszczom utylizacji. Pewnie resztki starych plastrów wiszą w dziupli zasiedlanej na nowo, może i czasowo w takiej świeżo opuszczonej dziupli osiądzie na krótko jakiś rój, ale nie wiem czy zostaje w niej na kilka lat.
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#8
(13.11.2016, 16:46)Modliszqa napisał(a): Nie mam jeszcze doświadczenia, więc trudno mi się na ten temat  wypowiadać, ale z teorii  wiem, że nawet najbardziej naturalne gniazdo  jest w którymś momencie przez pszczoły opuszczane

Nawet najbardziej naturalna kolonia kiedyś umiera jak każdy organizm.

Ale kiedy to się dzieje? Po 3, 5, 10, 15, 20 latach?

Bo jeśli jest zbliżone lub dłuższe średnio niż życie przeciętnej kolonii TF w ulu to nie jest argument za wymianą według mnie.

Skąd wiesz, że rój którego kuszą stare plastry osiedla się tam tylko na chwilę? Czy są jakieś dane i obserwacje na ten temat?

A utylizacją odpadków w dziupli nie ma problemu bo jak przytaczałem w innym miejscu różne dane, obserwacje i badania bakterie i wiele różnych stworzeń w wilgotnym klimacie dziupli na bieżąca wszystko rozkłada na dnie tworząc swoisty kompost. Po ptakach w naturalnej dziupli też nikt nie sprząta a przylatują zdarza się, ze rok rocznie. Nieraz ta sama para jak u szpaków.

Obecnośc innych zwierząt jak myszy i barciak nie jest też argumentem ostatecznym na opuszczenie miejsca przez kolonię gdyż może być tak, że mysz, ptaszek czy barciaki żyją obok siebie. Może być tak, że mysz przezimuje razem z kolonią. Może być tak, że barciak zdominuje nieobsiadane plastry a rosnąca w siłę kolonia to sobie odnowi i poczyści.

Ale ogólnie zgadzam się z Tobą, że coś jakiś czas dziuple wymiennie są jedne puste a inne zasiedlone i w tych pustych plastry są pewnie częściowo zjadane. Tyle, ze jak napisałem powyżej jeśli średnia długość życia kolonii w ulu jest krótsza niż średnia długość zasiedlenia dziupli to nie widzę problemu. Dodam, ze nie jestem przeciwnikiem wymiany. Jestem tylko sceptykiem i chciałbym ustalić czy ona jest rzeczywiście taka konieczna dal przezycia pszczół TF bo tylko TF mnie interesuje.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#9
Na forum TF Beekeeping dotarłem do informacji, ze ponoć ktoś znał ponoś jakiegoś pszczelarza który miał 40 letnie plastry.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#10
Główne wady starych plastrów, jakie widzę wymienia, większośc pszczelarzy niekoniecznie PN i TF, to kumulacja toksyn ze środowiska i leków. Ale zakładając 100% TF i hipotetyczne okolice całkowicie wolne od toksyn w środowisku. To wtedy już nie trzeba?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#11
Czy możesz napisać jakie plusy widzisz używania takich plastrów ?
Cytuj ten post
#12
ja nie napisałam, że pszczoły opuszczają dziuplę wraz z pojawieniem się czyścicieli - ale, że po opuszczeniu dziupli czyściciele się w niej goszczą Uśmiech Pojęcia nie mam czy nowa rójka zasiedla ul na dłużej - trzebaby porobić obserwacje długofalowe, ale może być tak, że stare plastry mają już na tyle małą komórkę iż pszczoły kalkulują - zostać i zgryzać, czy szukać nowego miejsca .
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#13
(13.11.2016, 17:26)Jacuch napisał(a): Czy możesz napisać jakie plusy widzisz używania takich plastrów ?

Zbliżanie się do natury. Dokładnie to już pszczoły by musiały napisać gdyby znały język ludzki ale nie znają.
Generalnie całkowicie nienaturalne jest posiadanie w miodni wyżej dziewiczych plastrów a niżej w rodni przeczerwionych. Po za tym, że nienaturalna jest krata odgrodowa która uważam przeszkadza pszczołom. Logika budowy gniazda od góry do dołu mówi, że plastry u góry w którym będzie zgromadzone większość zapasu miodowego dla pszczół będzie bardziej starsza niż dół bo to komórki na dole są młodsze. Zmiana może być częściowa wtedy gdyby pszczołom coś się oberwało nagle albo przy rabunku przez drapieżnika.

Teraz jak to się przekłada z roku na rok jak pszczoły krążą po plastrach, co wymieniają i odnawiają to nie wiem (jeszcze). Przyjmuje jednak, że to co bliższe naturze jest lepsze dla pszczół. Idealny układ w ulach korpusowych jest w gospodarowaniu w stylu Warre tylko korpusami zabierając korpus tylko z góry a podkładając tylko z dołu pusty. Wtedy plastry starsze są na górze tak jak w naturze i rozwój wosku i plastrów idzie cały czas od dołu do góry.

Ale z jakiś takich rzeczy które mogę wnioskować nie będąc pszczołą to:
Mniejsza komórka, cieplejsza komórka (zimą dzięki wylinkom), powleczona propolisem (lepiej dla pszczół, gdyby było gorzej to by tego nie robiły), mocniejsza konstrukcja (musi wytrzymać ciężar pod spodem) i mniejsze zagrożenie, że się coś oderwie (pamiętaj, że nie interesuje mnie węza i drut) a mam wysokie plastry Warszawiaka też.

A ze swojego punktu widzenia świadomego konsumenta:
Lepszej jakości plaster pszczeli z miodem.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#14
(13.11.2016, 17:36)Modliszqa napisał(a): ja nie napisałam, że pszczoły opuszczają dziuplę wraz z pojawieniem się czyścicieli - ale, że po opuszczeniu dziupli czyściciele się w niej  goszczą Uśmiech Pojęcia nie mam czy nowa rójka zasiedla ul na dłużej  - trzebaby porobić obserwacje długofalowe, ale może być tak, że stare plastry mają już na tyle małą komórkę iż pszczoły kalkulują  - zostać i zgryzać, czy szukać nowego miejsca .

Ale wiadomo, że zgryzają a nie odnawiają?

Stare plastry po padłej rodzinie prawie zawsze jakoś w dziupli będą pewnie nadgryzione. Barciak uwielbia stare plastry więc nie ma siły. Pewnie jednak na górze po miodzie ostaną się jakieś puste komórki więc znów miód będzie w ciemnych starych. Instynkt młodych pszczół z nowej rodziny do akceptowania starych plastrów i ich naprawiania jak w filmiku powyżej, jest poszlaką, ze jest to naturalny mechanizm który wykształciły przez tysiące lat. Gdyby czuły jakieś zagrożenie dla egzystencji to by go nie ruszały i lub odfruwały. Podobnie według mnie nie byłyby najbardziej kuszące dla udanego złapania rójki właśnie stare plastry i stare dziuple, stare ule z popróchniałym i zgniłym drewnem z milionami bakterii itd.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#15
Najprościej będzie poobserwować Uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#16
(13.11.2016, 17:48)Modliszqa napisał(a): Najprościej  będzie poobserwować Uśmiech

Prawda. Ale żeby to zrobić trzeba przestać im wymieniać. Oczko
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#17
ja nie mam zamiaru wymieniać , więc jeśli przetrwają te kilka zim - nawet wymieniając sobie po cichu matkę - podzielę się obserwacjami Uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#18
koniecznie Uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#19
Natomiast chętnie posłucham (i chyba nie tylko ja) o wadach z punktu widzenia pszczół.

Wymieniłem już kumulację toksyn ze środowiska.

W badaniach które linkowałem wnioski wskazują, ze pszczoły na odświeżonych plastrach mają większą plenność.
Tylko też to były pewnie badania na ulach leczonych, z węzą oraz w środowisku zanieczyszczonym. Nie wiem jak to się odnosi do TF, bez węzy, czystego wosku oraz minimalizacji karmienia cukrem (lepsze oczyszczanie z toksyn) oraz czystego środowiska. Na środowisko tylko nie ma możliwości wpłynąć bezpośrednio ale może gdyby był ten jeden czynnik to by nie miał takiego znaczenia.

EDYTA:

Aha jest jeszcze argument o szybszym postępie adaptacyjnym do optymalnej średniej komórki lokalnej jeśli często zmienia się plastry.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#20
Dee Lusby i jej czarne plastry

https://www.youtube.com/watch?v=ySwNNpQPjK8

"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#21
u Dee zaletą takich plastrów może być wytrzymałość z powodu temperatury.

ja generalnie widzę 2 zalety rotacji plastrów (oprócz potencjalnej chemii z pól - ja tego nie lekceważę, choć uważam, że tej chemii jest znacząco mniej niż podawanej od pszczelarzy) - i z tych powodów zamierzam to praktykować.

1. coraz mniejsza komórka - aż do jakiegoś tam optimum.
Ponieważ robię odkłady, trochę mieszam itp. więc wycofując plastry, dając rodzinie ramki pozwalam im teoretycznie uzupełnić gniazdo tak jak chcą. W przypadku węzy to byłoby w znaczny sposób ograniczone, w przypadku pustych ramek to nawet w sztucznie utworzonej rodzinie daje jej możliwość budowania zgodnie z wolą.

2. pozyskiwanie wosku.
(w przypadku miodobrania metodą wyciskania, pewnie wystarczy tyle rotować co się zabierze z miodem)

(3. - w nawiasie bo nie wiem czy to tak do końca zaleta dla pszczół: pszczoły mają co robić. Wydaje mi się, że każdy organizm powinien mieć możliwość ekspansji cały czas, bo inaczej zacznie się równia pochyła w dół. Pozwalanie na budowę daje pszczołom impuls do działania, mobilizację, potrzebę rozwoju itp. Oczywiście mówię tu o docelowym podejściu dla dużych rodzin. W przypadku moich maluchów to one niestety to wyzwanie mają za duże Oczko)
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#22
Ja mam w głowie taką procedurę czy też postępowanie...
Wszytko co było większe niż 4,9 mm jakieś starsze zawieruszone plastry od razu bez namysłu wycinam pozostawiając ze 2 rzędy komórek.
Miałem też dużo plastrów z suszem po spadłych rodzinach które były pełne pokarmu. Oczywiście wszystko poszło do nowo tworzonych rodzin lub do pomocy tym które przeżyły a potrzebowały.
Plastry stare popleśniałe zazwyczaj wycinam i zostawiam rząd górnych komórek po czym wędrują do ula...

Ogólnie nie przeraża mnie plaster zpleśniały czy z resztkami pszczół który trafia do rodziny bo nie raz taki też trafiał np. 2/3 plastra ma pokarm czyli pieżga i miód a 1/3 pleśń czy powciskane pszczoły.
Zdrowe i zabrane rodziny wypucują to w 10 h i mają piękny plaster...
Natomiast nie pozostawiam plastrów które są bez pokarmu a z pleśnią, pszczołami czy obsrane.
Takie od razu wycinam i idą do przetopienia. Oczywiści pozostawiam górny rząd komórek.
Ten górny rząd komórek tak mi wszedł w nawyk, że robię tak z każdą ramką która idzie do przetopu. Następnie takie rameczki z górnymi komórkami wkładam do korpusów i ustawiam na pasiece na dennicy i przykryte daszkiem. Dzięki temu na każdej pasiece mam około 4-6 korpusów takich ramek co będzie przydatne na wiosnę. Ramki te będą uzupełniały brakujące miejsca w korpusie po pierwszym oblocie lub jak się ustabilizuje pogoda i zacznie pierwszy pożytek nektarowy... co zazwyczaj ma miejsce koło 10-15 kwietnia w moich warunkach... taki ramki traktuje jak ramki z węzą wkładane w tym czasie
Cytuj ten post
#23
Ad. 1.

Z tym nie dyskutuje. Pytanie czy szybciej dojdą wymianą czy wylinkami. A jak dojdą do optimum do czy zaczną odnawiać plastry czy zgryzać te nadmiarowe wylinki?

ad. 2

Tylko, ze jeśli bierzesz metodą całych plastrów (czyli jak ja zamierzam), zimować zamierzasz na miodzie i nie manipulować niepotrzebnie gniazdem to w leżaku zabierasz tylko z tyłu lub z boku a w korpusie tylko z góry (w Warre cały korpus). Czyli reszta i tak zostaje na starych jeśli nie rotujesz ramek pomiędzy korpusami lub korpusami całymi. W Warre cały się się odnawia i w sumie więcej niż kilka lat pewno nie posiedzi. Ale w Warszawiaku np. cała rodnia na zimę może zostać na starym. Ewentualnie tyle co było potrzebne do odkładu się odnowi. A w przypadku rójki już cała cześć bliżej wylotka może zostać na starym. W rezultacie przy braku celowej ingerencji może być tak, ze pozyskujemy plastry (wosk, miód) a cały czas są takie plastry w ulu w tych samych miejscach niewymieniane. U mnie tak jest na razie.

ad. 3.

Łączy się z pierwszym. Jeśli zrobiliśmy odkład lub pobraliśmy część miodu razem z plastrem to i tak mają miejsce do ponownej rozbudowy zawsze. W przypadku metody Warre też zawsze mają. A nawet jak odwiruje się i wsadzi w to samo miejsce albo w ogóle się nie będzie ruszało ula to z punktu widzenia pszczół to one jak mają siłę to się wyroją czyli nadal to będzie bodziec do ekspansji. W dodatku podejrzewam, ze najbardziej dla nich satysfakcjonujący / przyjemny.

EDYTA:

Dlatego bardziej chodziło mi o sytuację czy wymieniać / zabierać jakiś plaster tylko dlatego, ze uznaje się, że jest za stary.
U mnie na razie nie ma takich ruchów.

EDYTA 2.

A jak plaster idzie do odkładu i tam zostaje no to i tak dalej trwa.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#24
(13.11.2016, 18:56)Borówka napisał(a): Ad. 1.

Z tym nie dyskutuje. Pytanie czy szybciej dojdą wymianą czy wylinkami. A jak dojdą do optimum do czy zaczną odnawiać plastry czy zgryzać te nadmiarowe wylinki?

tego nie wiem co będzie szybciej. ale też i tak chcę co jakiś czas wymienić całe gniazdo - choćby z powodu pkt 2. 
Wydaje mi się, że rodzina powinna mieć pewną równowagę młodych i starych plastrów i mam wrażenie, że taka 1/3 - 1/4 gniazda do wybudowania co rok to dla nich a. odpowiedni bodzieć, b. wcale nie jakieś wielkie wyzwanie, c. zlikwidowanie części plastrów, które jednak chemię z pól mogły wchłonąć.

wydaje mi się, że nawet rodziny dziuplowe traciły część plastrów co roku (przez gryzonie, barciaki, oberwanie itp). W ulu raczej to jest pod większą kontrolą i myślę, że na tyle ten sztuczny zabieg im nie przeszkodzi. 



(13.11.2016, 18:56)Borówka napisał(a): ad. 2

Tylko, ze jeśli bierzesz metodą całych plastrów (czyli jak ja zamierzam), zimować zamierzasz na miodzie i nie manipulować niepotrzebnie gniazdem to w leżaku zabierasz tylko z tyłu lub z boku a w korpusie tylko z góry (w Warre cały korpus). Czyli reszta i tak zostaje na starych jeśli nie rotujesz ramek pomiędzy korpusami lub korpusami całymi.

ja rozsuwam i daję im ramkę w środek, bo:
a. jest to zabieg przeciw rójkowy (nie walczę z tym nastrojem strasznie i nie obrażę się jak mi z 5 rójek zwieje, ale już tłumaczyłem, że przy moim trybie życia i pracy cała pasieka by mi poszła w las Uśmiech )
b. to umożliwia produkcję równych plastrów co na dziś jest dla mnie ważne z racji modelu ekspansji. kiedyś pewnie pozwolę im się wyżyć jak będą chciały. 




(13.11.2016, 18:56)Borówka napisał(a): Dlatego bardziej chodziło mi o sytuację czy wymieniać / zabierać jakiś plaster tylko dlatego, ze uznaje się, że jest za stary.
U mnie na razie nie ma takich ruchów.

jak rodzina mi pada, a widzę, że plaster jest bardzo czarny, a rodzina ma wystarczająco wosku do zimy, to jej to wezmę. W tym roku ze 2 plastry tak wycofałem choć były raptem z zeszłego roku (widać przez raptem rok czerw był praktycznie non stop na nim). Inne to były wycofywane bo np. rodzina padła i został wychłodzony czerw itp. takie plastry wywalam.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#25
Cytat:ja rozsuwam i daję im ramkę w środek, bo:
a. jest to zabieg przeciw rójkowy (nie walczę z tym nastrojem strasznie i nie obrażę się jak mi z 5 rójek zwieje, ale już tłumaczyłem, że przy moim trybie życia i pracy cała pasieka by mi poszła w las Uśmiech )
b. to umożliwia produkcję równych plastrów co na dziś jest dla mnie ważne z racji modelu ekspansji. kiedyś pewnie pozwolę im się wyżyć jak będą chciały.

Ad. a

Przy rozsuwaniu (ja też tak robię nieraz) nadal zostają plastry. Trzeba jakiś celowo (przy okazji lub tylko dlatego) usunąć aby go nie było.

Ad. b.

Produkcję równych plastrów również umożliwia w leżaku rozsuwanie metodą Lesa Crowdera tylko ostatnich co najmniej w 2/3 wybudowanych plastrów. Tym sposobem się jednak ani nie wycofuje plastrów a miejsca bliżej rodni i tak pozostaje nienaruszone.

Czyli mogę sobie wyobrazić spokojnie: pozyskiwanie wosku i miodu, rozsuwanie ramek jako zabieg przeciwrójkowych lub równających plastry a trzymanie u rodziny jakieś części plastrów nieruszanych. I to nawet przy założeniu, że wycofa się jakieś które nam się nie spodobają (z powodów które wymieniłeś) ale nie z powodu starości tylko.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#26
Mi jeszcze nie padała to nie wiem jak to jest. Oczko

Znaczy padały tylko po skończeniu sezonu jak nie zaglądam i przecież nie wymieniam plastrów.

p.s. Moja mała kaukaska nie miała nic wymieniane i doszła do takiej siły jak była rok temu a była na wiosnę "zdechlakiem" wedle kategorii siły. To tylko informacja o jednym przypadku. Nic więcej.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#27
no tak - zostają. Ale jak rozsuwasz, to młode plastry wchodzą w gniazdo, a przeczerwione starsze idą coraz bardziej na tył. tam teoretycznie możesz je wycofać z miodem, a młody zostanie.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#28
(13.11.2016, 19:43)MrDrone napisał(a): no tak - zostają. Ale jak rozsuwasz, to młode plastry wchodzą w gniazdo, a przeczerwione starsze idą coraz bardziej na tył. tam teoretycznie możesz je wycofać z miodem, a młody zostanie.

Owszem. Kiedyś tak. Ale to nadal nie znaczy, że nie zostaną jakieś plastry po nie wiadomo kiedy. Do tego trzeba działania systemowego aby usuwać te starsze a młodsze zostawiać.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#29
Kuba, nie wyobrażam sobie, żeby rodzina zdrowa i normalna w normalnych warunkach nie wybudowała w 2 sezony całego ula warszawskiego (czy to WZ czy WP). Więc po 2 latach teoretycznie możesz wycofywać z miodem skrajne plastry - w przypadku rozsuwania to będą plastry starsze (czyli już 2 letnie).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#30
(13.11.2016, 19:51)MrDrone napisał(a): Kuba, nie wyobrażam sobie, żeby rodzina zdrowa i normalna w normalnych warunkach nie wybudowała w 2 sezony całego ula warszawskiego (czy to WZ czy WP). Więc po 2 latach teoretycznie możesz wycofywać z miodem skrajne plastry - w przypadku rozsuwania to będą plastry starsze (czyli już 2 letnie).

Hehe nie.

Dlatego, że ja w ogóle nie ruszam średnio pierwszych 5 plastrów. Tylko jak awaryjnie muszę zasilić jajeczkami czy odkład zrobić. Ale to też preferuję te dalsze jak mogę. Upieram się nad nie minimalizowaniem niszczenia pszczołom harmonii.

Ja nie robię zabiegów przeciwrójkowych. Na razie żadnego naturalnego plastra nie wycofałem z powodu starości. Najstarsze mają 3 lata. Wycofywałem tylko z węzą i jeszcze ze dwa są kurka wodna.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post