stare plastry
"Pszczoły wolą ciemne komórki. Nie dyskutujmy dlaczego tylko stwierdzajmy fakt, że pszczoły wolą ciemne komórki."
Jerzy Tombacher
2:00
https://youtu.be/IlRMZRNeMrE?t=120
Cytuj ten post
Tutaj właściciel pasieki twierdzi, że rójka z macierzaka 3 lata żyjącego na dziko w kasztanowcu, wybieliła stare czarne ramki.

Ramki znalazły tam z tego powodu że najpierw wsadził nowe plastry ale osadzona rójka zaczęła uciekać na jego oczach więc wsadził szybko czarne plastry i rójka, też na jego oczach, zaczęła wracać do ula.




O odnawianiu plastrów: od 3:42
Cytuj ten post
Grzesiu twierdził, że najlepiej przezimowały mu te zrzucone na węzę jesienią. W tym roku zamierza wszystkie tak zimować. Lada dzień albo w tej chwili właśnie izoluje matki i później będzie je zrzucał na wezę. Więc wszystko na niezaczerwionych plastrach i bądź tu mądry. Duży uśmiech
Cytuj ten post
Cytat Adama "Były w warszawiakach na ramkach tak czarnych że ciężko je było złamać" tak mnie rozbawił, że drugi dzień mnie trzyma Uśmiech i wzbudza ponowienie pytania :

Jak na drodze rozwoju rodziny pszczelej w drodze ewolucji ma się temat starzejącego plastra ?
Sporo już przeczytałem, tu i gdzie indziej. Wiedza pszczelarska jest zablokowana mantrą " stary plaster=samo zło, choroby i bezapelacyjnie wywalać ". Ok rozumiem, pytam pszczelarza 2 pokolenia " a kto dzikim pszczołom te plastry wymieniał ? ; zawiesił się na 1s, szybki reset i od nowa swoje " plastry trzeba wymieniać...." , zrozumiałem ze się nie dowiem. Próbowałem ostatnio znowu wypytać pszczelarz 2 pokolenia: to samo

Kilku kolegów kupiło odkłady na czarnych plastrach i pszczoły żyją, chociaż wymienili plastry od razu.
Wiemy ze matka preferuje stare plastry. Jakby miała autodestrukcyjne podejście, to chyba wyginełyby dawno.
Był tu poruszony temat, nawet film,ze pszczoły "remontowały/wymieniały" plaster. Jakoś mi to bardziej pasuje do owada który ma wszystko idealnie zorganizowane od milionów lat.

Sprawa konsumpcyjnych walorów miodu z takich plastrów. Wielu potwierdza że miód ma gorszy zapach i wygląd, ok . To może wyjaśniać fakt, dlaczego człowiek tych plastrów nie chce..Uśmiech. Mi ten miód z brązowego plastra też słabo smakował. Ale na blogu Kuby pewien cytowany fachura lekko liznął ten temat sugerując, że może być ciemny z powodu propolisu którym pszczoła dezynfekuje zawsze każdą komórkę. Czyli dziewiczy-zero propolisu, potem coraz więcej, chwila - ale propolis jest lekarstwem i płacą nam za niego Oczko
Kolejna sprawa, czytałem ostatnio - kiedyś miód spadziowy jako ciemniejszy i inny w smaku uważany był za gorszy i odtrącany przez rynek. Dziś zbadaliśmy że jest zdrowszy i jest bardziej ceniony niż jasny.

, Nie wierze aby dla niej ten miód był niezdrowy. Możliwe że i dla nas jest zdrowszy. (kiedyś otręby wywalało się świniom, dziś kupujemy je drożej niż mąkę, bo doszliśmy do lepszej wiedzy)

Przed chwilą w pewnej nowoczesnej broszurce wyczytałem "Rodziny powinny mieć plastry jasne. Zbyt ciemne, stare plastry mają zmniejszoną objętość komórek i mogą powodować wygryzanie się mniejszych pszczół"

, ok ale czy przypadkiem my nie usiłujemy zmniejszyć pszczoły bo uważamy to za słuszne ? Może ten mechanizm pomógłby w tym ?
Osobiście staram się powiązać te układankę w logiczną całość. Komórka z czasem się starzeje i zawsze się zmniejsza. Gdyby w tym nie było "zwrotu" to chyba by już pszczół nie było ?.

Jeden gość mówił , że pszczoła buduje na plastrze komórki różnej wielkości w trakcie sezonu, na wiosnę większe, przed zimowlą mniejsze. Czyli wiosenna P. która rusza "w świat" jest większa niż nominał. Pomyślałem że może taka jest regulacja natury ( nasze dzieci do jakiegoś wieku rosną,regenerują się, potem to się zatrzymuje, następnie kurczymy się,obrastamy tłuszczem, bo młody organizm ma robotę, a na końcu ma tylko stabilizować stan posiadania ), że P. na podbój-nowe gniazdo/zapasy-jest większa, potem gniazdo już jest,zapasy są, większa umarła i rodzi się mniejsza, aby zużyć mniej paliwa, przetrwać.
..ale lata lecą, chata się starzeje...
jak warunki są dobre-jest pożytek ( kasa), to nam żona każe remontować, może i wtedy P. także to zrobi, aby wydać roj w optymalnej wielkości, z nowego plastra. Jak nie ma warunków to ta mała siedzi i czeka na "lepszy czas".
Może tu się koło zamyka...myśli P. " szlak, niby pożytek jest a spiżarnia pusta...Uśmiech, " to słuchaj matka : ten remont musimy odłożyć ". Uśmiech
Tutaj temat wraca do nas, zabraliśmy zapasy ,musimy sami pomóc w remoncie, bo wtedy one same nie ogarną tego plastra.
Ale jak chcemy wychować P. mniejszą to może da się kosztem miodu i świadomą techniką wykorzystać ten mechanizm ?

Ja mam już swoje wnioski, będę je u siebie testował.

ps. jestem trzeźwy, słowo Oczko

przepraszam jak kogoś zanudziłem
Cytuj ten post
wszyscy lecą na skróty,pszczoły też. można by powiedzieć że to takie naturalne..
w komórce po wygryzionej pszczołe zcinane są kanty i reszta jest polerowana. i to wszystko, komórka gotowa na nową pszczołe.
w okresie głodu pszczoły rozpruwają te pozostałości bo wiedzą że jedną trzecia to pyłek.
w tym roku jest STO % procent nosemosy w próbach pobranych przez GLW. 

jak się chce walczyć naturalnie z jednym pasożyt do resztę pasożytów  trzeba znać .
Cytuj ten post
Próbki z osypanych rodzin?


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
już raz Ci to podsyłałem.
https://youtu.be/aAXlGH4KJis
https://youtu.be/Fyvbpn9BtzE
https://www.youtube.com/watch?v=cK6CjmztPXo
tylko cztery godziny materiału.
Cytuj ten post
(17.11.2018, 16:05)michal79 napisał(a): Próbki z osypanych rodzin?

To jeszcze sobie obejrzyj
https://www.youtube.com/watch?v=cK6CjmztPXo
Tylko 17 minut Uśmiech
No chyba że już widziałeś...
Pozdrawiam

Edyta
Ups. Przepraszam Jacuch już zapodał tego linka ...Uśmiech
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
Uśmiech
hm, miałem się "zapultać" o przeniesienie tutaj mojego wątku, ale przeczytałem go całego na spokojnie ( kiedyś już czytałem, ale przestałem z powodu tej kłótni która zmieniła merytoryczną dyskusję w pobojowisko) i widzę że to słuszna decyzja.
Ogólnie to Kuba i Bartek zadali już pytanie, kłótnia z Marbertem i Bolesławem odciągneła uwagę i temat kaput Uśmiech

Ogólnie temat wystartował 2 sezony wcześniej i mamy ten komfort że jeśli ktoś dociągnoł ten eksperyment do końca to nie musimy czekać 2 lata na odpowiedzi, bo już mineły. Uśmiech
Z racji wybranego typu ula i założeń gospodarki to dla mnie bardziej interesujący jest przykład Kuby. W zasadzie planowałem identyczny eksperyment.
Kuba, będę bardzo wdzięczny, jeśli w miarę możliwości podzielisz się swoimi doświadczeniami .( stare niewymieniane plastry w ulu wysoko wąskim bez zmiany kubatury).

Z góry dziękuję Uśmiech

ps. Jacek, ja nie zamierzałem głodzić swoich pszczół, wręcz przeciwnie ! Duży uśmiech
Cytuj ten post
(17.11.2018, 17:59)Tomek napisał(a): Ogólnie temat wystartował 2 sezony wcześniej i mamy ten komfort że jeśli ktoś dociągnoł ten eksperyment do końca to nie musimy czekać 2 lata na odpowiedzi, bo już mineły. Uśmiech

Dla mnie przykład jednej osoby to jest przypadek anegdotyczny, a nie odpowiedź dla wszystkich.*

Cytat:Z racji wybranego typu ula i założeń gospodarki to dla mnie bardziej interesujący jest przykład Kuby. W zasadzie planowałem identyczny eksperyment. 
Kuba, będę bardzo wdzięczny, jeśli w miarę możliwości podzielisz się swoimi doświadczeniami .( stare niewymieniane plastry w ulu wysoko wąskim bez zmiany kubatury).


Z eksperymentu nic nie wyszło, bo w między czasie straciłem całą pasiekę poza jednym izolowanym ulem, a w nowym rozdaniu, poza tym jednym ulem w lesie, porzuciłem eksperymenty z hands-off. Także ten jeden ul sobie żyje, jak na razie HOTF od 06.2016 z niewymienianymi plastrami, ale czy to dla niego dobrze czy źle, nie mam pojęcia. Mogę natomiast stwierdzić, że do niczego pszczelarskiego się nie nadawał, łącznie z podziałem. Rozmnożyłem jego geny w sposób "sztuczny".




Jako ciekawostka różnych poglądów, to pszczelarz z długim stażem, Pan Stefan Siudalski stwierdza, że posiada i poleca do zimowli ramki jeszcze z drutem miedzianym, używane ok. 20-30 lat. Jest na tym forum. Może się odezwie.


Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
Chciałem się podzielić moja obserwacją dotyczącą starych plastrów, pisałem już o tym w wątku o mojej pasiece, nie wiedziałem wtedy jednak, że istnieje wątek poświęcony temu tematowi. Postanowiłem więc jeszcze raz podzielić się tym co zaobserwowałem, we właściwym ku temu wątku.
Na załączonych zdjęciach widać jak pszczoły zgryzają część plastra która ma już bardzo grube ścianki komórek co za tym idzie komórki są bardzo małe, zaznaczony na czerwono obszar pokazuje w jakim stanie był plaster. Zielonym kolorem zaznaczony obszar zgryziony przez pszczoły (w ulu nie było żadnych śladów obecności myszy, ramka podczas poprzedniego przeglądu była cała). Na niebiesko zaznaczone są fragmenty nowo wybudowane. Wniosek jaki ja wyciągnąłem z tej obserwacji jest taki, że pszczoły po prostu niszczą fragmenty plastrów które nie nadają się już do użytku i zabudowują je na nowo. Takie działanie pozwala na długie bytowanie w jednym gnieździe i nie jest potrzebna ingerencja innych stworzeń w procesie odnowy plastrów.

https://naforum.zapodaj.net/b7d2f674d356.jpg.html
https://naforum.zapodaj.net/97f6944fc80d.jpg.html
Cytuj ten post
Moim zdaniem: im starsze plastry tym gorzej. W dużej mierze większość problemów zdrowotnych pszczół bierze się właśnie ze starych plastrów. Plastry dla rodziny pszczelej są (obok wieku mataki) takim barometrem wskazującym na "wiek" rodziny, zatem im starszym tym większa skłonność do rojenia (w dużej mierze ucieczka od chorób i brudu, którego już się nie da opanować). Nie przypadkiem jest to, że rójka zaczynając "od zera" zawsze będzie się lepiej rozwijać i dostarczy zazwyczaj więcej miodu. Między innymi, jest to kwestia zdrowych, świeżych plastrów. No chyba, że znów pszczelarz "pomoże" i wstawi stare plastry. A miało być tak pięknie...
Cytuj ten post
(17.11.2018, 12:52)Tomek napisał(a): Cytat Adama "Były w warszawiakach na ramkach tak czarnych że ciężko je było złamać" tak mnie rozbawił, że drugi dzień mnie trzyma Uśmiech  i wzbudza ponowienie pytania :

Jak na drodze rozwoju rodziny pszczelej w drodze ewolucji ma się temat starzejącego  plastra ?
Sporo już przeczytałem, tu i gdzie indziej. Wiedza pszczelarska jest zablokowana mantrą " stary plaster=samo zło, choroby i bezapelacyjnie wywalać ". Ok rozumiem, pytam pszczelarza 2  pokolenia " a kto dzikim pszczołom te plastry wymieniał ? ; zawiesił się na 1s, szybki reset i od nowa swoje " plastry trzeba wymieniać...." , zrozumiałem ze się nie dowiem. Próbowałem ostatnio znowu wypytać pszczelarz 2 pokolenia: to samo

Kilku kolegów  kupiło odkłady na czarnych plastrach i pszczoły  żyją, chociaż wymienili plastry od razu.
Wiemy ze matka preferuje stare plastry. Jakby miała autodestrukcyjne podejście, to  chyba wyginełyby  dawno.
Był tu poruszony temat, nawet film,ze pszczoły "remontowały/wymieniały" plaster. Jakoś mi to bardziej pasuje do owada  który ma wszystko idealnie zorganizowane od  milionów lat.

Sprawa konsumpcyjnych walorów miodu z  takich plastrów. Wielu potwierdza że miód ma gorszy zapach i wygląd, ok . To może wyjaśniać fakt, dlaczego człowiek tych plastrów nie chce..Uśmiech. Mi ten miód z brązowego plastra też  słabo smakował. Ale  na blogu Kuby pewien cytowany fachura  lekko  liznął ten temat sugerując, że może być ciemny z powodu propolisu którym pszczoła dezynfekuje zawsze każdą komórkę. Czyli  dziewiczy-zero propolisu, potem coraz więcej, chwila - ale propolis  jest lekarstwem i płacą nam za niego Oczko
Kolejna sprawa, czytałem ostatnio - kiedyś miód spadziowy  jako ciemniejszy i inny w smaku uważany był za gorszy i odtrącany przez rynek. Dziś zbadaliśmy że jest zdrowszy i jest bardziej ceniony niż jasny.
   
, Nie wierze aby  dla niej ten miód był niezdrowy. Możliwe że i dla nas jest zdrowszy. (kiedyś otręby wywalało się świniom, dziś kupujemy je drożej niż mąkę, bo doszliśmy do lepszej wiedzy)  

Przed chwilą w  pewnej nowoczesnej broszurce wyczytałem "Rodziny powinny mieć plastry jasne. Zbyt ciemne, stare plastry mają zmniejszoną objętość komórek i mogą powodować wygryzanie się mniejszych pszczół"

, ok ale czy przypadkiem my nie usiłujemy zmniejszyć pszczoły bo uważamy to za słuszne ? Może ten mechanizm pomógłby w tym ?
Osobiście staram się powiązać te układankę w logiczną całość. Komórka z czasem się starzeje i zawsze się zmniejsza. Gdyby w tym nie było "zwrotu" to chyba by już pszczół nie było ?.

Jeden gość mówił , że pszczoła buduje na plastrze  komórki różnej wielkości w trakcie sezonu, na wiosnę większe, przed zimowlą mniejsze. Czyli wiosenna P. która rusza "w świat" jest  większa niż nominał. Pomyślałem że może taka jest regulacja natury ( nasze dzieci do jakiegoś wieku rosną,regenerują się, potem to się zatrzymuje, następnie kurczymy się,obrastamy  tłuszczem, bo młody organizm ma robotę, a na końcu ma tylko stabilizować stan posiadania ), że P. na podbój-nowe gniazdo/zapasy-jest większa, potem gniazdo już jest,zapasy są, większa umarła i rodzi się mniejsza, aby zużyć mniej paliwa, przetrwać.
..ale lata lecą, chata się starzeje...
jak warunki są dobre-jest pożytek ( kasa), to nam żona każe remontować, może i wtedy P. także to zrobi, aby  wydać roj w optymalnej wielkości, z nowego plastra. Jak nie ma warunków to ta mała siedzi  i  czeka na "lepszy czas".
Może tu się koło zamyka...myśli P. " szlak, niby pożytek jest a spiżarnia pusta...Uśmiech, " to słuchaj matka : ten remont musimy odłożyć ". Uśmiech  
Tutaj temat wraca do nas, zabraliśmy zapasy ,musimy sami pomóc w remoncie, bo wtedy one same nie ogarną tego plastra.
Ale jak chcemy wychować P. mniejszą to może da się kosztem miodu i świadomą techniką wykorzystać ten mechanizm ?  

Ja mam już swoje wnioski, będę je u siebie testował.

ps. jestem trzeźwy, słowo Oczko

przepraszam jak kogoś zanudziłem

Odpowiedź na to "a kto dzikim pszczołom te plastry wymieniał ?" jest bardzo prosta: NIKT. Dlatego, jedyną szansą na utrzymanie gatunku w tym przypadku jest "wyprowadzka". Mają to pszczoły tak mocno w genach, że muszą się roić. Strategia jest bardzo prosta - szukamy nowego lokum z nowymi plastrami, z nowym potencjałem rozwoju a stara rodzina? Niestety jest skazana na porażkę. Potem przyjdą mrówki i posprzątają... I tak od milionów lat. Cóż, brutalne prawa przyrody i tyle.

PS.
Kombinowanie w tym temacie obawiam się może być już tylko czystą głupotą. Z góry przepraszam za końcową uwagę.
Cytuj ten post
Pszczoły są dziwne, bo rójki, które ma co roku mój sąsiad przylatują mu zawsze do starego warazawiaka, gdzie plastry pamiętają jeszcze jego dziadka (a sąsiad za młody nie jest), ale może uciekają od jeszcze gorszych.
No nie wiem, ale ja głupi jestem (chyba, że te pszczoły też nie za mądre).
Warto czytać, powyżej masz trochę fajnej wiedzy. Trochę różnych mądrości.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
(22.01.2019, 20:43)bees4all napisał(a): Odpowiedź na to "a kto dzikim pszczołom te plastry wymieniał ?" jest bardzo prosta: NIKT.

Pozwolę się nie zgodzić. Ostatnio oglądam sporo filmów z różnych zagranicznych konferencji pszczelarskich, gdzie zapraszają różnych naukowców, hodowców i pszczelarzy. Na jednym z nich była poruszona również ta kwestia.
Pszczoły w naturze potrafią zgryzać stary plaster, sam miałem rodzinę, która zgryzła cały plaster i pobudowała nowy. Jest to dla nich kosztowny proces i można im to ułatwić zabierając taki plaster, ale potrafią same sobie wymienić. Nie bez znaczenia jest też koegzystencja z barciakiem. Jeśli jest odpowiednio dużo miejsca, pszczoły potrafią przenieść się na nowsze plastry, a stare zostawić barciakowi. Nie bez znaczenia jest też dlaczego ciemny plaster jest ciemny, on jest pokryty propoplisem, to nie jest bez znaczenia dla odporności takiej koloni. 
Cytuj ten post
(22.01.2019, 23:32)kosz85 napisał(a):
(22.01.2019, 20:43)bees4all napisał(a): Odpowiedź na to "a kto dzikim pszczołom te plastry wymieniał ?" jest bardzo prosta: NIKT.

Pozwolę się nie zgodzić.....

A ja pozwolę się nie zgodzić też z innego powodu. Poza barciakiem czy innymi tego żyjątkami, to człowiek nie był jedynym drapieżnikiem na pszczołach? Pszczele gniazdo jest i było pokarmem dla wielu wielu różnych zwierząt. Kiedyś oglądałem taki dokument o afrykańskich pszczołach (jeżeli miliony lat to musimy się przenieść bardziej w ciepłe kraje) i tam co chwila ktoś lub coś napada na pszczoły, a że one nie mają tam trudnego okresu zimy to odbudowują i odbudowują, uciekają i uciekają. To wcale nie znaczy (jeżeli by ktoś tak pomyślał), że to jest koniecznie korzystne dla tych pszczół. Oczko
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
(22.01.2019, 20:56)regulus napisał(a): Pszczoły są dziwne, bo rójki, które ma co roku mój sąsiad przylatują mu zawsze do starego warazawiaka, gdzie plastry pamiętają jeszcze jego dziadka (a sąsiad za młody nie jest), ale może uciekają od jeszcze gorszych.
No nie wiem, ale ja głupi jestem (chyba, że te pszczoły też nie za mądre).
Warto czytać,  powyżej masz trochę fajnej wiedzy. Trochę różnych mądrości.

Przepraszam. Nie chciałem nikogo urazić. Uważam, że problem jest poważny w zakresie ogólnej higieny w pasiece. Dlatego tak jednoznaczny zapis. Wybory pszczół nie są ani mądre ani głupie tylko optymalne. Mam na myśli, że w danej sytuacji podejmują takie decyzje jakie są najlepsze z możliwych. Dlatego nie zawsze rozumiemy zachowanie pszczół, bo ne znamy jakie kryteria i co jest podstawą takich czy tez innych zachowań w danej chwili. Jeżeli się wprowadzają do starego ula i godzą się na brudne, pełne chorób ramki, to oznacza, że był to w tym momencie najlepszy z możliwych rozwiązań.

Gospodarując w sposób zrównoważony, pszczoły zawsze się lepiej rozwijają i gromadzą więcej miodu jeżeli pracują na świeżych, czystych ramkach. Inna kwestią jest jakość samego miodu co dla mnie jest też istotne.

Przykład: W jednym roku miałem taki przypadek, że rójka siedziała na drzewie przez 7 dni. Zastanawiałem się co powoduje, że trwa to tak długo? I zapewne w tym punkcie pojawią się różne mniej lub bardziej teorie naukowe a w moich przekonaniu problem był bardzo prozaiczny - brak dobrych alternatyw. Ostatecznie musiały się na coś zdecydować na zasadzie "wprowadzamy się gdziekolwiek" albo giniemy. Tak to po prostu działa.

Serdecznie pozdrawiam
Cytuj ten post
(22.01.2019, 23:32)kosz85 napisał(a):
(22.01.2019, 20:43)bees4all napisał(a): Odpowiedź na to "a kto dzikim pszczołom te plastry wymieniał ?" jest bardzo prosta: NIKT.

Pozwolę się nie zgodzić. Ostatnio oglądam sporo filmów z różnych zagranicznych konferencji pszczelarskich, gdzie zapraszają różnych naukowców, hodowców i pszczelarzy. Na jednym z nich była poruszona również ta kwestia.
Pszczoły w naturze potrafią zgryzać stary plaster, sam miałem rodzinę, która zgryzła cały plaster i pobudowała nowy. Jest to dla nich kosztowny proces i można im to ułatwić zabierając taki plaster, ale potrafią same sobie wymienić. Nie bez znaczenia jest też koegzystencja z barciakiem. Jeśli jest odpowiednio dużo miejsca, pszczoły potrafią przenieść się na nowsze plastry, a stare zostawić barciakowi. Nie bez znaczenia jest też dlaczego ciemny plaster jest ciemny, on jest pokryty propoplisem, to nie jest bez znaczenia dla odporności takiej koloni. 

Zgoda. Ktoś musi posprzątać. Tylko czy o taką koegzystencję nam chodzi.  W warunkach naturalnych pszczoły nie mają wyboru. W warunkach gospodarki pasiecznej (prowadzonej w sposób zrównoważony a nie rabunkowy) jest wybór. Pszczelarz może być takim właśnie barciakiem poprzez stopniową wymianę ramek. W sumie na tym polega model "zrównoważonej" pasieki. A pszczoły zamiast zająć się walką o przetrwanie mogą spokojnie się rozwijać i przynosić więcej i więcej miodu.

Kwestia propolisu to inny, ciekawy temat. Może w innym wątku.

Bardzo dziękuję za inspirację i uwagi. Są one, myślę, bardzo cenne dla wszystkich. Chodzi przecież oto aby w sumie lepiej rozumieć pszczoły.
Cytuj ten post
(24.01.2019, 18:11)bees4all napisał(a): A pszczoły zamiast zająć się walką o przetrwanie mogą spokojnie się rozwijać i przynosić więcej i więcej miodu.

W każdym chowie chodzi o to, aby zwierzęciu ująć wysiłków i ryzyka, a w zamian skasować nagrodę. Zatem nic w takiej gospodarce specjalnego nie ma. To, czy daną gospodarkę nazwiemy zrównoważoną, czy rabunkową, to już trochę kwestia indywidualna...
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(24.01.2019, 19:39)flamenco108 napisał(a):
(24.01.2019, 18:11)bees4all napisał(a): A pszczoły zamiast zająć się walką o przetrwanie mogą spokojnie się rozwijać i przynosić więcej i więcej miodu.

W każdym chowie chodzi o to, aby zwierzęciu ująć wysiłków i ryzyka, a w zamian skasować nagrodę. Zatem nic w takiej gospodarce specjalnego nie ma. To, czy daną gospodarkę nazwiemy zrównoważoną, czy rabunkową, to już trochę kwestia indywidualna...

To prawda. Wydaje mi się, że jednak istnieje taka cienka linia, która robi różnicę. Spotykam pszczelarzy, którzy za wszelką cenę, dosłownie, zrobią wszystko aby pozyskać jak najwięcej miodu. Paradoksalnie efekt jest odwrotny. Może być sytuacja odwrotna, brak całkowitej ingerencji ale mamy sytuację przegrana-przegrana, pszczoły giną a pszczelarz nie ma  żadnych korzyści.
Moim zdaniem, poprzez "gospodarkę zrównoważoną" rozumiem ciągłe poszukiwanie takiego złotego środka, który pozwala zachować właściwą równowagę. Ja wiem, że jest to bardzo ogólne stwierdzenie, ale myślę, że taką równowagę z roku na rok udaje mi się coraz lepiej osiągnąć. Jest to zawsze kwestia definiowania celów i priorytetów. W moim przypadku staram się stosować zasadę: "Im mniej pszczelarza w ulu tym lepiej". A jak już coś robię to naprawdę musi być to wykonane perfekcyjnie, np. zapewnienie higieny poprzez systematyczną wymianę 3 ramek rocznie poprzez dodawanie ramek pustych lub z własnoręcznie wykonaną węzą. I tyle.

Zostawiam temat, pytanie otwarte dotyczące tzw. "gospodarki zrównoważonej". Ciekawe jak to widzą inni?
Cytuj ten post
"W moim przypadku staram się stosować zasadę: "Im mniej pszczelarza w ulu tym lepiej". "

No i w tej kwestii się zgadzam.

Ale dymienie amitrazą - FEEEE!
I to jeszcze 3 - 4 razy
FEEEE...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
(25.01.2019, 15:14)Adam1969 napisał(a): "W moim przypadku staram się stosować zasadę: "Im mniej pszczelarza w ulu tym lepiej". "

No i w tej kwestii się zgadzam.

Ale dymienie amitrazą - FEEEE!
I to jeszcze 3 - 4 razy
FEEEE...

Rozumiem, ale nie ma innego wyjścia. Właśnie dzisiaj wróciłem ze spotkania Koła Pszczelarskiego. Jak zawsze powraca temat warrozy i co? I nic. Zawsze to samo, wszystkie sensowne badania potwierdzają nieskuteczność tzw. alternatywnych metod. Co więcej, mogą one być skrajnie szkodliwe dla pszczół. To lepiej nie leczyć i pozwolić pszczołom zginąć? Przypominam, że warroza jest chorobą śmiertelną dla pszczół.

PS.
Z wielkimi nadziejami chyba wszyscy czekamy na wyselekcjonowanie pszczoły, która zacznie sobie z tą roztoczą samodzielnie radzić. W Azji skąd pochodzi warroza, jak do tej pory natura nie znalazła sposobu.
Cytuj ten post
(27.01.2019, 19:51)bees4all napisał(a): Przypominam, że warroza jest chorobą śmiertelną dla pszczół.

Cytat:Z wielkimi nadziejami chyba wszyscy czekamy na wyselekcjonowanie pszczoły,

Cytat: W Azji skąd pochodzi warroza, jak do tej pory natura nie znalazła sposobu.

Z tego co widzę, powinieneś poczytać trochę blogi i raporty z badań. M.in. zamieszczane na tym forum, zanim zaczniesz coś tu pisać.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(27.01.2019, 19:51)bees4all napisał(a): Rozumiem, ale nie ma innego wyjścia. Właśnie dzisiaj wróciłem ze spotkania Koła Pszczelarskiego. Jak zawsze powraca temat warrozy i co? I nic. Zawsze to samo, wszystkie sensowne badania potwierdzają nieskuteczność tzw. alternatywnych metod.

Łeee? Serio poczytaj to forum. Jest multum alternatyw dla apiwarolu. Poczynając od tych bardziej znanych jak kwas mrówkowy, kwas szczawiowy, tymol, a na mniej popularnych kończąc jak kwas mlekowy, podkarmianie litem, czy pszczoły TF. Bo nie trzeba leczyć.

Kwas mlekowy ma skuteczność 70-98%, jest prawie nieszkodliwy, pszczoły same przeprowadzają na pyłku proces fermentacji mlekowej, pomaga również przy nosemie, jedyny jego problem to uciążliwa aplikacja. A to tylko jedna z metod. Na grupach FB, wiele osób sobie chwali ten kwas i nikt z nich nie używa apiwarolu. Serio, jak się chce używać chemii, to każda wymówka będzie dobra.

MOD: Przeniosłem offtop o kwasach
Cytuj ten post
(27.01.2019, 22:45)kosz85 napisał(a):
(27.01.2019, 19:51)bees4all napisał(a): Rozumiem, ale nie ma innego wyjścia. Właśnie dzisiaj wróciłem ze spotkania Koła Pszczelarskiego. Jak zawsze powraca temat warrozy i co? I nic. Zawsze to samo, wszystkie sensowne badania potwierdzają nieskuteczność tzw. alternatywnych metod.

Łeee? Serio poczytaj to forum. Jest multum alternatyw dla apiwarolu. Poczynając od tych bardziej znanych jak kwas mrówkowy, kwas szczawiowy, tymol, a na mniej popularnych kończąc jak kwas mlekowy, podkarmianie litem, czy pszczoły TF. Bo nie trzeba leczyć.

Kwas mlekowy ma skuteczność 70-98%, jest prawie nieszkodliwy, pszczoły same przeprowadzają na pyłku proces fermentacji mlekowej, pomaga również przy nosemie, jedyny jego problem to uciążliwa aplikacja. A to tylko jedna z metod. Na grupach FB, wiele osób sobie chwali ten kwas i nikt z nich nie używa apiwarolu. Serio, jak się chce używać chemii, to każda wymówka będzie dobra.

MOD: Przeniosłem offtop o kwasach


Są to znane metody (ktoś np. podaję coca-colę i podobno działa. Nie jest to bynajmniej kryptoreklama). Problem jest w tym, że co do skuteczności i nieszkodliwości różnego typu kwasów dla pszczół w dłuższej perspektywie są zdania podzielone. Nikt przecież nie chce szkodzić pszczołom, bez względu na przyjętą metodę. Uważam, że pszczoły znalazły się w sytuacji śmiertelnego zagrożenia i pszczelarz musi interweniować. Bardzo dobrze, że są stosowane różne metody (mniej lub bardziej naukowe) - na tym polega dywersyfikacja ryzyka.

Mod: offtop przeniesiony.
Cytuj ten post
Proszę oddziel metody typu coca-cola i kość wołowa, od tych które są dobrze zbadane przez świat nauki i wysoce skuteczne. Odpowiednio stosowane kwasy, mają taką samą skuteczność jak apiwarol, a źle podawany apiwarol jest równie bezskuteczny.
Przecież np skuteczność litu, odkryto w trakcie badania naukowego skuteczności innego specyfiku mające działać przeciwko warrozie. Okazało się, że specyfik jest nieskuteczny, ale za to agent w mieszance (lit), okazał się skuteczny Uśmiech

mod. offtop przeniesiono
Cytuj ten post
Głos w dyskusji. Pan Siudalski jest na tym forum, może skomentuje.
https://youtu.be/4QpxfbE6ILc
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post