Matki ratunkowe
#91
(04.07.2017, 11:07)flamenco108 napisał(a):
(04.07.2017, 09:02)bonluk napisał(a):
(04.07.2017, 09:00)Popszczelony napisał(a): To badanie jest mi miłe bo robię matki ratunkowe.

Jest bardzo miłe tylko czemu nie wyszło na światło dzienne... przecież tu jasno pokazane jest ze te matki są od początku dobrze odżywione jak hodowlane a może i lepiej jeszcze...

Wykres pokazuje, że jak to zwykle u pszczół: mniej więcej się zgadza, że pszczoły zaraz po zabraniu matki zaczynają karmić obficiej. Okej. Ale obok jest pokazany słupek, że w jednym ulu na 7 zmierzonych karmiono mniej, a w 2 karmienie było w zasadzie na tym samym poziomie (zakładam, że ule uszeregowano wg obfitości karmienia). Czyli obfitsze karmienie wystąpiło w 4 ulach na 7. Pomijając fakt, że jak większość badań nad pszczołami, o których można przeczytać, wykonano je na śmiesznie niskiej próbie, wynik też pozostaje wątpliwy. Przez wynik rozumiem wniosek, że larwy po zabraniu matki karmione są obficiej - otóż z pomiaru tego wynika, że jest to możliwością, ale nie koniecznością. Czyli pokrywa się to z opracowaniem dot. wartości matek ratunkowych: mogą, ale nie muszą być nie gorsze od rojowych. Czasem są, a czasem nie są. 

W badaniu brało udział 5 (skąd wziąłeś liczbę 7?) rodzin akurat podzielonych na równe części aby uzyskać mamatek i matek z których pobierano codziennie pokarm od 10 larw. Myślę, ze próba wystarczająca. W słupkach są tylko liczby dni od osierocenia oraz wiek larw a nie ma konkretnych uli więc nie wiem skąd masz taką informację?

Jak pisze profesor o wykresie i tabeli wiosennej:

W tabeli 2 oraz na rys. 1 przed- stawiono wyniki uzyskane wiosną.  Średnia ilość pokarmu w bezmat- kach była zawsze większa niż w ro- dżinach z matką, podobnie jak jesie- nią. Średnio dla larw jednodniowych  ilość pokarmu wynosiła 32,1 mg w  rodzinach z matkami i 43,9 mg w  bezmatkach. Odpowiednie liczby dla  larw czterodniowych wynosiły 126,3 mg  i 144,0 mg. Larwy w pośrednim wieku  otrzymały pośrednie ilości pokarmu,  zawsze większe w przypadku bez- matków w porównaniu z larwami w  tym samym wieku z rodzin z matkami.  Ilość mleczka dostarczana jedno- dniowym i dwudniowym larwom na  wiosnę była odpowiednio około 2,5 i  2,0 razy większa niż jesienią, zarów- no w rodzinach z matkami jak i w  bezmatkach.


Ten wykres, który ja dałem to średnia z całego badania z okresu jesiennego i wiosennego i nie jest on podzielony na ule ale na wiek larw i dni od osierocenia (dlatego nie wiem skąd bierzesz taką informację o konkretnym ulu bo jej tu nie można wyczytać). Faktycznie była pewna nieregularność w 4 dniu od osierocenia i średnio larwy na dostają tam mniej niż w 2-3 dniu niż w 4 ale i tak zawsze więcej niż matek.

Tu można wyszukać artykuł:
https://drive.google.com/drive/u/0/folders/0Bwxpv2SnmEHyVnc1U3VMeGdDelE


EDYTA:

sprawdziłem słupki raz jeszcze:

Nie ma przypadku aby w pierwszych trzech dniach larwy z bezmatka nie dostały więcej niż larwy z matka. Największa rożnica na korzyść większej ilości pokarmu jest pierwszego dnia po osieroceniu. Faktycznie bywa, że średnio dostają trochę mniej np. 4 i 5 dnia ale w pierwszy dniach zawsze średnio więcej z tendencją do zmniejszania się tej obfitości w kolejnych dniach.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#92
(04.07.2017, 11:22)Borówka napisał(a): Tu można wyszukać artykuł:
https://drive.google.com/drive/u/0/folders/0Bwxpv2SnmEHyVnc1U3VMeGdDelE

Wnioskowałem na podstawie opisu rysunku. Mogłem się pomylić i chyba się pomyliłem - faktycznie, można go odczytać inaczej Oczko
Nie wyszukam artykułu, tam jest zbiór z pół wieku Oczko Daj linka bezpośrednio.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#93
(04.07.2017, 11:37)flamenco108 napisał(a):  Daj linka bezpośrednio.

Dałbym ale coś mi nie wychodzi. Może teraz?
https://drive.google.com/open?id=0Bwxpv2SnmEHyWFlQZlZTaHJTUlU
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#94
MN znowu coś krytykował Oczko
Ano krytykował podejście robienia mini odkładów i w nich wychowywania matek. Te są lipne i tyle.
Mam już pierwsze matki zrobione metodą Liebiga, czyli de facto matki ratunkowe wyhodowane w bardzo silnej rodzinie 9 dni po osieroceniu. Matki wyszły duże, fajne i już mają swoje córki.

Podstawowym problemem z tą metodą jest pogoda. Ano niedawno osierociłem kolejną rodzinę. Czekałem 9 dni i padało, i padało, i padało... później złapało mnie jakieś choróbsko i wyłączyło na 2 dni z życia. Później wyszły 2 imprezy i jak zajrzałem do ula to widziałem kilkanaście zgryzionych mateczników ratunkowych i pewnie jest w ulu 1 matka...

Moja metoda, czyli wychów w górnych korpusach pozwala mi od razu przekładać larwy a nie czekać i się nie doczekać...
Cytuj ten post
#95
(04.07.2017, 12:59)MN napisał(a): MN znowu coś krytykował Oczko
Ano krytykował podejście robienia mini odkładów i w nich wychowywania matek. Te są lipne i tyle.
Mam już pierwsze matki zrobione metodą Liebiga, czyli de facto matki ratunkowe wyhodowane w bardzo silnej rodzinie 9 dni po osieroceniu. Matki wyszły duże, fajne i już mają swoje córki.

Podstawowym problemem z tą metodą jest pogoda. Ano niedawno osierociłem kolejną rodzinę. Czekałem 9 dni i padało, i padało, i padało... później złapało mnie jakieś choróbsko i wyłączyło na 2 dni z życia. Później wyszły 2 imprezy i jak zajrzałem do ula to widziałem kilkanaście zgryzionych mateczników ratunkowych i pewnie jest w ulu 1 matka...

Moja metoda, czyli wychów w górnych korpusach pozwala mi od razu przekładać larwy a nie czekać i się nie doczekać...

Nie pisałem o krytyce tylko po prostu o opinii i tak dla informacji podałem kto ją przytaczał. Ot i tyle.

Chyba nie do końca tak jednak. Twierdziłeś nie raz i nie dwa ale w co najmniej dwóch wątkach jeśli nie trzech, że mateczniki rojowe i z cichej są lepiej odżywione i dają lepsze matki w porównaniu z o podobnej sile i odżywieniu bezmatka. Dopiero później napisałeś, że spróbujesz metody Liebiega i przy odpowiednim dobrze odżywionym i silnym starterze i rodzinie wychowującej matki ratunkowe nie będą gorsze. Pewnie zmieniłeś zdanie. Tutaj jednak tylko przywołałem Twoją opinię w innym kontekście.

Twierdziłeś, że lepiej zniszczyć mateczniki ratunkowe założone w trzech pierwszych dobach tymczasem to badanie wskazuje, że larwy na przyszłe mateczniki są najpierw obficie dożywiane, zanim zostaną wybrane na matki, najlepiej bezpośrednio po osieroceniu.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#96
Jestem przeciwny matkom ratunkowym, nie przeczę. Sprawdziłem metodę Liebiga i okazała się nie najgorsza, ale ocenę będę mógł wydać dopiero wiosną jak matki przeżyją a przede wszystkim nie zostaną jesienią wymienione, co często zdarzało się, gdy hodowałem mateczniki ratunkowe w odkładach.

O minusach tej metody też napisałem. Dla mnie są dość mocno ograniczające.

Szybciej nawet zrobić silny starter i później przekładać tylko larwy. Naprawdę nie ma co upierać się przy matkach ratunkowych, gdy są prostsze metody.
Cytuj ten post