Miody pitne
#1
Zakładam nowy wątek dla tych konkretnie produktów.
I od razu pytanie do doświadczonych alkoholorobów. Zrobiłem dzisiaj matkę drożdżową. Kiedy można ją dodać do brzeczki? Ona mi już dzisiaj wyłazi z butelki. Za 4 dni jak piszą to mi już będzie kaskadą płynąć po schodach...

Pszczołowód
Cytuj ten post
#2
Juz dodawać.
Dzisiejsze drożdże są całkowicie inne jak kiedyś. Aktualnie drożdże się uwadnia.
Napisz jeszcze jakie te drożdże. Ja wszystko robie na bayanusach
Cytuj ten post
#3
Mead yeast ze Starowaru. Saccharomyces cerevisiae var Bayanus. A jak konkretnie się uwadnia?

Pszczołowód
Cytuj ten post
#4
(05.12.2016, 08:17)emzarek napisał(a): Mead yeast ze Starowaru. Saccharomyces cerevisiae var Bayanus. A jak konkretnie się uwadnia?

Pszczołowód

Wsypujesz do kufla od piwa i zalewasz ciepłą wodą i stawiasz w cieple. Za pół godziny jak wypełnią kufel wrzucasz do gąsiora.
Cytuj ten post
#5
A jak jest z kwaskiem cytrynowym do brzeczki? Dodawać czy można się obejść? Ma być trójniak, niesycony.

Pszczołowód
Cytuj ten post
#6
Lepiej dać drożdże lubią kwaśne środowisko
Ja mam taką zasadę ze do czystych daje kwasem a do owocowych nie
Ale jak nie dasz po kilku dniach drożdże same zakwasza sobie środowisko
Cytuj ten post
#7
(05.12.2016, 09:17)marcinbzyk napisał(a): Lepiej dać drożdże lubią kwaśne środowisko
Ja mam taką zasadę ze do czystych daje kwasem a do owocowych nie
Ale jak nie dasz po kilku dniach drożdże same zakwasza sobie środowisko

ja swego czasu dawałem przecier pomidorowy...
Cytuj ten post
#8
Można być pigwę, piwowca lub kwaśne mocno polskie winogrona Oczko
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#9
Chcę czysty, nie owocowy Uśmiech
Cytuj ten post
#10
Miód też jest kwaśny, więc moim zdaniem nie potrzeba. Przynajmniej ja nie daję kwasku do nastawu.
Lubię czasem plasterek pomarańczy do miodu pitnego, ale to inna kwestia Duży uśmiech
Cytuj ten post
#11
Nastawione 6.12
Kiedy należy po raz pierwszy zlać znad osadu?
Cytuj ten post
#12
(07.01.2017, 18:06)emzarek napisał(a): Nastawione 6.12
Kiedy należy po raz pierwszy zlać znad osadu?

Po zakończeniu fermentacji burzliwej i pojawieniu się osadu.
Cytuj ten post
#13
A kiedy burzliwa już nie jest burzliwa? Teraz bulga tak raz na 1.5 min.

Pszczołowód
Cytuj ten post
#14
Najlepiej było zmierzyć początkowe Blg i obecne. W każdym razie miesiąc to sporo czasu i wg. mnie można myśleć o pierwszym zlaniu tudzież obciągu Oczko Posmakuj przy okazji jak z odczuwalnym poziomem alkoholu i słodkości.
Cytuj ten post
#15
Hm, ja nie zlewam tak prędko - moje porzeczkowe + sfermentowany miód wrzosowy dolany ostatnio - wciąż stoi w balonie bez zlewania - od początku. Marcin - zamieszaj balonem od czasu do czasu - to wzmaga fermentację.
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#16
Popieram Modliszkę. Ja czekam 6-7 tygodni do pierwszego zlania.
Cytuj ten post
#17
No to dam mu jeszcze chwilkę. Zwłaszcza że muszę coś nabyć do odciągnięcia.

Pszczołowód
Cytuj ten post
#18
(09.01.2017, 11:22)emzarek napisał(a): No to dam mu jeszcze chwilkę. Zwłaszcza że muszę coś nabyć do odciągnięcia.

Pszczołowód

Polecam takie cudo: http://www.jhm.pl/produkt/pojemnik-fermentacyjny-30l-rurka-uszczelki-pf30z,58157
miałem w tym piwko warzyć, ale napatoczył się miodek i jakoś tak nie odczuwam potrzeby korzystania z balonów, bo to ustrojstwo jest wygodniejsze. Balony (szt 2) są w użyciu latem jak robię coś owocowego Duży uśmiech
Cytuj ten post
#19
A czemu miodu nie pakujesz do takich malych wiaderek plastykowych? Tez wygodniejsze.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#20
też uważam że szklany balon jest zdrowszy na takie materiały aniżeli plastyk
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#21
(14.01.2017, 08:17)Borówka napisał(a): A czemu miodu nie pakujesz do takich malych wiaderek plastykowych? Tez wygodniejsze.

Wygoda. Wygoda robienia piwa, wina, miodu pitnego w plastikowym fermentatorze jest o lata świetlne nad szklanym balonem. Natomiast rozlewanie miodu do słoików szklanych czy wiaderek plastikowych jest bez różnicy.
Cytuj ten post
#22
Nie jest bez roznicy. Szklo jest kruche. Plastyk nie. Jakie sa zalety robienia miodu pitnego w fermentorze ponad balonem?. Przy piwie tez tylko podczas burzliwej widze zalety. Poza tym sa szklane fermentory z szeroka szyjka i wtedy juz widze tylko kwestie ceny i kruchosci szkla.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#23
Do burzliwej plastikowa wiadra są najwygodniejsze /łatwość czyszczenia/ do cichej to już ma mniejsze znaczenie. Tylko nie kupować "fermentatorów" za 20-30 zł tylko zwykłe wiadro do sporzywki za 12zł.
W deklu wywiercić otwór na rurkę i szafa gra.
Cytuj ten post
#24
(15.01.2017, 09:30)Krzyżak napisał(a): Do burzliwej plastikowa wiadra są najwygodniejsze /łatwość czyszczenia/ do cichej to już ma mniejsze znaczenie. Tylko nie kupować "fermentatorów" za 20-30 zł tylko zwykłe wiadro do sporzywki za 12zł.
W deklu wywiercić otwór na rurkę i szafa gra.

Ja bym zawoskował tę dziurkę jakoś aby nano-ilości uszkodzonego plastyku nie dostawały się do produktów spożywczych. Uszkodzony plastyk nawet do spożywki staje się bardziej niebezpieczny. A najlepiej nie robił sam dziurki. Oczko
Po za tym używałbym (w obecności kwasów i alkoholu) HDPE.
Chociaż co innego niskoalkoholowe słabo kwaśne piwo a co innego 10-20% miód pitny czy wino z kwasami np. owocowymi lub cytrynowymi. Tu trzeba by znawcy. Burzliwa w dobrym plastyku luzik ale przy cichej leżakować rok w 10-20% alko i kwasach to już miałbym wątpliwości.

Jak u zawodowych kolaży odkrywa się przetaczanie własnej krwi zamrożonej z czasów treningu wysoko w górach ze względu na zwiększoną produkcję tlenu w mitochondriach? (Szerpowie mają więcej mitochondriów ale też się szybciej zużywają). Otóż po kilku miesiącach po wstrzyknięciu tej krwi krążą nanocząsteczki z super jakości plastyku w krwioobiegu. Niby śladowe ilości ale jak to wpływa dowiemy się za 50-100 lat.


PE-HD (high density PE, HDPE) – Polietylen o dużej gęstości. Otrzymywany przez polimeryzację niskociśnieniową. Jest twardszy w porównaniu z PE-LD, ma wyższą wytrzymałość mechaniczną, wyższą temperaturę topnienia (125 °C), wyższą barierowość w stosunku do gazów i wyższą odporność chemiczną, wykazuje większą kruchość w niższych temperaturach, jest mniej przezroczysty (mlecznobiały). Najpopularniejsze handlowe odmiany PE-HD to PE 80 i PE 100. Gęstość – 0,94-0,96 g/cm³.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Polietylen
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#25
(15.01.2017, 09:45)Borówka napisał(a): Ja bym zawoskował tę dziurkę jakoś aby nano-ilości uszkodzonego plastyku nie dostawały się do produktów spożywczych. Uszkodzony plastyk nawet do spożywki staje się bardziej niebezpieczny. A najlepiej nie robił sam dziurki. Oczko

Kuba daj spokój, nie bądź świętszy od papieża Uśmiech
Ta dziurka nawet nie ma kontakty z płynem we wiadrze.
Cytuj ten post
#26
(15.01.2017, 09:56)Krzyżak napisał(a):
(15.01.2017, 09:45)Borówka napisał(a): Ja bym zawoskował tę dziurkę jakoś aby nano-ilości uszkodzonego plastyku nie dostawały się do produktów spożywczych. Uszkodzony plastyk nawet do spożywki staje się bardziej niebezpieczny. A najlepiej nie robił sam dziurki. Oczko

Kuba daj spokój, nie bądź świętszy od papieża Uśmiech
Ta dziurka nawet nie ma kontakty z płynem we wiadrze.

Nie jestem.
Nie ma ale drobiny z uszkodzonego plastyku, które mogą spadać zwłaszcza przy wstrząsach i drganiach (przenoszenie, rozlewanie etc..). Zobacz sobie przez mikroskop jak wygląda taka chałupniczo zrobiona dziurka (jej brzegi).
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#27
Ok Uśmiech
Poprawiam się. Po wywierceniu otworu należy wziąć suszarkę do włosów lub opalarkę i lekko podgrzać otwór.
Spowoduje to ponowne usieciowienie krawędzi HDPE uzyskując gładką i bezpyłową powierzchnię Oczko
Cytuj ten post
#28
W plastikach na cichą to zostawiałem jedynie piwa bo nie trwała ona jakoś specjalnie długo. Wszelakie burzliwe czy fermentacje w moszczu itp. dla mnie wygodniej jest robić w plastiku. Po burzliwej wina trafiają najczęściej do szkła. Głównie chcę uniknąć upierdliwego jak dla mnie mycia. Przy okazji przestrzegam przed beztroskim chlupotaniu balonem z wodą - kumplowi podczas takiego płukania pękł i mocno uszkodził przedramie. Gdyby miał balon w plastikowym koszu pewnie nic by się nie stało.
Cytuj ten post
#29
Mi też podczas mycia jeden pękł.
Cytuj ten post
#30
Plastikowe wiadra są o niebo wygodniejsze. W myciu, przechowywaniu (jedno chowasz w drugie) i ustawianiu, bo można ustawić jeden na drugim podczas robienia miodu.
Zestaw nie jest drogi bo w cenie jest wiadro, rurka, kran... całość się opłaca. Można kompletować samemu, pewnie z 2 zł taniej wyjdzie.
Moje miody są słabsze niż niektóre piwa... max mają 12%, więc bez obaw.
Cytuj ten post