Enzymy a zdrowotność pszczół
#1
Jestem ciekaw jakie jest Wasze zdanie odnośnie powiązania zdrowia do enzymów zauważmy że człowiek przechodząc na odżywianie bez enzymowe uległ degradacji zdrowotnej przykład ESKIMOSI INDIANIE no i MY. Pszczoły dostawając coraz to bardziej wyjałowione pożywienie z enzymów tak jak od pszczelarza jak i od rośliny ( rośliny uprawiane masowo przez rolników są pozbawione dużej ilości enzymów przez stosowanie chemii ). Muszę powiązać podawanie ciasta bogatego w enzymy do bum rozwojowego i zwiększenia długości życia i kondycji pszczół. Jestem od tej pory na 100% pewnien że właśnie za sprawą niedostatku enzymów rodzina pszczela ulega degradacji tak jak to się dzieje z człowiekiem. Enzymy przyśpieszają rozkład jak też i rozwój przyrost na przydład popatrzmy na kiszonkę stosowaną do karmienia bydląt piszę się, ba uczą o tym w szkołach że taka kiszonka powoduje największe przyrosty masy mięśniowej ze wszystkich stosowanych rodzajów pasz. Enzymy powodują Bio rozkład masy roślinnej na humus powodując zwiększoną biodostępności pierwiastków zawartych w glebie. Moim zdaniem każdy z nas powinien się zainteresować tematem Enzymów a zwłaszcza rolnicy bo od gleby się zaczyna cały nas otaczający świat. Ps. melasa zakupiona Emy już w produkcjii Uśmiech
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#2
(22.12.2016, 11:37)myku napisał(a): Jestem ciekaw jakie jest Wasze zdanie odnośnie powiązania zdrowia do enzymów zauważmy że człowiek przechodząc na odżywianie bez enzymowe uległ degradacji zdrowotnej przykład ESKIMOSI INDIANIE no i MY. Pszczoły dostawając coraz to bardziej wyjałowione pożywienie z enzymów tak jak od pszczelarza jak i od rośliny ( rośliny uprawiane masowo przez rolników są pozbawione dużej ilości enzymów przez stosowanie chemii ). Muszę powiązać podawanie ciasta bogatego w enzymy do bum rozwojowego i zwiększenia długości życia i kondycji pszczół. Jestem od tej pory na 100% pewnien że właśnie za sprawą niedostatku enzymów rodzina pszczela ulega degradacji tak jak to się dzieje z człowiekiem. Enzymy przyśpieszają rozkład jak też i rozwój przyrost na przydład popatrzmy na kiszonkę stosowaną do karmienia bydląt piszę się, ba uczą o tym w szkołach że taka kiszonka powoduje największe przyrosty masy mięśniowej ze wszystkich stosowanych rodzajów pasz. Enzymy powodują Bio rozkład masy roślinnej na humus powodując zwiększoną biodostępności pierwiastków zawartych w glebie. Moim zdaniem każdy z nas powinien się zainteresować tematem Enzymów a zwłaszcza rolnicy bo od gleby się zaczyna cały nas otaczający świat. Ps. melasa zakupiona Emy już w produkcjii Uśmiech
A dlaczego enzymy egzogenne nie są trawione?
Cytuj ten post
#3
No widzisz emzarek to jest tak że enzym to nie jest coś co się nie wyczerpuje w chwili gdy zjadamy coś surowego trawienie wspomagają enzymy zawarte w pokarmie jeżeli pokarm jest pozbawiony enzymów trzustka musi więcej pracy wkładać w produkcję enzymów potrzebnych do strawienia danego pokarmu przez co się powiększa i zużywa siły życiowe organizmu które by mógł wydatkować na inne rzeczy a nie na trawienie
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#4
Cieszę się że założyłeś taki temat, bo zdaje się że jesteś głównym specjalistą od em-ów na tym forum. Bez urazy dla innych, którzy starają się szanować mikroorganizmy naturalnie występujące w środowisku ulowym.

Ale chemizacja rolnictwa i zarazem całego środowiska, skłania do przeciwdziałania temu w jakiś "ludzki" sposób. Skoro człowiek coś niszczy, to i powinien umieć to odbudować, moim zdaniem.

Em-y stosuję w pasiece i ogrodzie odkąd się u nas pojawiły, ale z uwagi na wciąż rosnącą ich cenę, skala moich działań była niewielka. Teraz wiedząc jak hodować mikroorganizmy samemu, będę mógł zastosować zmasowany atak na moją jałową glebę, a także zbiorniki wodne z których korzystają również pszczoły.

Mój sąsiad który orał przy pomocy konia i wypalał chwasty gnojówką, niestety "musiał" go sprzedać na rzeź, a teraz ma już ciągnik. Z królików nie będzie miał za wiele gnojówki, więc możliwe że wprowadzi jakąś chemię do uprawy tego hektara uprawy.
Zresztą teraz świat jest globalną wioską i ma swój globalny syf. Zanieczyszczenia podróżują swobodnie po całej planecie, więc można dmuchać na zimne. Nie ma żadnego zupełnie czystego ekologicznego miejsca.

Dla mnie jest to argument za koniecznością eksperymentowania z wprowadzaniem em-ów do pasieki, przy równoczesnych próbach pozwolenia pszczołom na wykształcenie własnej mikroflory i całej tej reszty o której mamy zaledwie blade pojęcie.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#5
Co do enzymów w roślinach to generalnie poza jakimi wyjątkami one nie mają enzymów trawiennych.
Trzeba pomyśleć po co roślinie tzw. samożywnej (pisze tzw. bo one nie są samożywnej) enzymy trawienne we własnej tkance. Na plaster a ich produkcja i utrzymywanie wymagało by szeregu odpowiednich zabezpieczeń i dodatkowej energii na to. Zabezpieczeń żeby roślina nie strawiła sama siebie. Mniej więcej tak jak zabezpieczenia przed działaniem pepsyny w żołądku.

Wracając do meritum. Enzymy TRAWIENNE w roślinach, poza wyjątkami takimi jak Przytulia czepna oraz kilka innych a także mięsożerne rośliny, nie występują. Występują w niektórych owocach jak Papaya, niektóre melony, ananas, banan niedojrzały. Dlatego, że uczestniczą w procesie dojrzewania owocu. I je rzeczywiście można wykorzystywać jako pomoc przy trawieniu.

Tak po za tym to enzymy TRAWIENNE występują głównie w zwierzęcych źródłach.

Zaznaczam, że chodzi o enzymy trawienne.

Inną kwestią są inhibitory enzymów w roślinach (jako zabezpieczenie rośliny np. nasiona czy orzecha przed skiełkowaniem czy rozkładem) oraz broń chemiczna przed zwierzętami. Których to nadmierne spożywanie możne być szkodliwe.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#6
Czarek, jak i jakie emy chcesz wprowadzić?
Cytuj ten post
#7
Zorganizuję wyprawę do najdzikszej rodziny pszczelej, zmiksuję ją, i na tej pożywce wyhoduję super zacier do tworzenia super hiper rodzin pszczelich. Kiedyś ;-)

A tak na razie to dalej będę się opierał na Apifarmie i Emfarmie, ufając że ci handlowcy rzeczywiście sprzedają w tym pożyteczne mikroorganizmy.

Jeśli uda mi się rozwinąć know-how o mikroorganizmach i grzybach to chciałbym też wprowadzić do ogrodu mikroflorę ze ściółki leśnej, która tak wspaniale pachnie :)
Chociaż to pewnie też kwestia mikoryzy i innych czynników. Powoli ogród przekształca się w las, ściółka się tworzy, grzybów też coraz więcej rodzajów się pojawia.

Myślę, że pszczoły jako stworzenia leśne (cała Europa była przecież porośnięta lasami tam gdzie nie było akurat bagna), potrzebują stabilnego ekosystemu leśnego do prawidłowego funkcjonowania.
Prawdziwych lasów jest mało, większość to plantacja drewna, ale i tak jest u nas całkiem dobrze. Lepiej niż na zachodzie ;-)

Pożyjemy, zobaczymy...
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#8
Myślałem, że samemu coś tam tworzysz.
Co do gleby, to u mnie prawie cały rok jest zielono... Wczesną wiosną szybko wschodzi trwa, koniczyna, mlecze a od października dominuje mech z grzybami. Śmiesznie, ale na piachach jakie mam u siebie to chyba norma.
Szkoda, że z mchu pszczoły pożytku nie mają Język posadzę im kilka tui to będą miały po leszczynie jeszcze jakiś pożytek pyłkowy.
Cytuj ten post
#9
(23.12.2016, 13:24)MN napisał(a): Myślałem, że samemu coś tam tworzysz.
Co do gleby, to u mnie prawie cały rok jest zielono... Wczesną wiosną szybko wschodzi trwa, koniczyna, mlecze a od października dominuje mech z grzybami. Śmiesznie, ale na piachach jakie mam u siebie to chyba norma.
Szkoda, że z mchu pszczoły pożytku nie mają Język posadzę im kilka tui to będą miały po leszczynie jeszcze jakiś pożytek pyłkowy.

I tak to właśnie jest. U mnie na działce, gdzie tereny błyskawicznie się urbanizują, gleba taka, że kij wsadzisz, a liście puści. Z resztkami biomasy, które produkuje sama działka, nie mam co robić, a dochodzi jeszcze kompost domowy. Góra ciągle rośnie, bo wały już usypane. A u kogo innego piach... Przyjedź niedużą ciężarówką, z szuflą, nagarnij sobie ode mnie, ile chcesz, zaraz zacznie Ci rosnąć, co tylko Ci przyjdzie do głowy Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#10
(23.12.2016, 11:15)Borówka napisał(a): Co do enzymów w roślinach to generalnie poza jakimi wyjątkami one nie mają enzymów trawiennych.
Trzeba pomyśleć po co roślinie tzw. samożywnej (pisze tzw. bo one nie są samożywnej) enzymy trawienne we własnej tkance. Na plaster a ich produkcja i utrzymywanie wymagało by szeregu odpowiednich zabezpieczeń i dodatkowej energii na to. Zabezpieczeń żeby roślina nie strawiła sama siebie. Mniej więcej tak jak zabezpieczenia przed działaniem pepsyny w żołądku.

Wracając do meritum. Enzymy TRAWIENNE w roślinach, poza wyjątkami takimi jak Przytulia czepna oraz kilka innych a także mięsożerne rośliny, nie występują. Występują w niektórych owocach jak Papaya, niektóre melony, ananas, banan niedojrzały. Dlatego, że uczestniczą w procesie dojrzewania owocu. I je rzeczywiście można wykorzystywać jako pomoc przy trawieniu.

Tak po za tym to enzymy TRAWIENNE występują głównie w zwierzęcych źródłach.

Zaznaczam, że chodzi o enzymy trawienne.

Inną kwestią są inhibitory enzymów w roślinach (jako zabezpieczenie rośliny np. nasiona czy orzecha przed skiełkowaniem czy rozkładem) oraz broń chemiczna przed zwierzętami. Których to nadmierne spożywanie możne być szkodliwe.

Mi chodzi o enzymy jakiekolwiek metaboliczne trawienne czy tam jakieś innej nazwy to są pracownicy które zostają zaprzęgnięte do pracyw innym organiźmie po ich zjedzeniu pokarm wyjałowiony z nich tylko truje i hamuje cały rozwój ku pełnemu zdrowiu no nie wiem jak to nazwać.

Najbardziej szkodzi organizmowi mięso termicznie przetworzone które nie dość że nie dostarcza enzymów to na dodatek powoduje silną leukocytozę osłabiając mocno organizm człowieka czy tam innego zwierzątka przyjaciela człowieka nieświadomie podtruwanego
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#11
(23.12.2016, 11:03)Czarek napisał(a): Cieszę się że założyłeś taki temat, bo zdaje się że jesteś głównym specjalistą od em-ów na tym forum. Bez urazy dla innych, którzy starają się szanować mikroorganizmy naturalnie występujące w środowisku ulowym.

Ale chemizacja rolnictwa i zarazem całego środowiska, skłania do przeciwdziałania temu w jakiś "ludzki" sposób. Skoro człowiek coś niszczy, to i powinien umieć to odbudować, moim zdaniem.

Em-y stosuję w pasiece i ogrodzie odkąd się u nas pojawiły, ale z uwagi na wciąż rosnącą ich cenę, skala moich działań była niewielka. Teraz wiedząc jak hodować mikroorganizmy samemu, będę mógł zastosować zmasowany atak na moją jałową glebę, a także zbiorniki wodne z których korzystają również pszczoły.

Mój sąsiad który orał przy pomocy konia i wypalał chwasty gnojówką, niestety "musiał" go sprzedać na rzeź, a teraz ma już ciągnik. Z królików nie będzie miał za wiele gnojówki, więc możliwe że wprowadzi jakąś chemię do uprawy tego hektara uprawy.
Zresztą teraz świat jest globalną wioską i ma swój globalny syf. Zanieczyszczenia podróżują swobodnie po całej planecie, więc można dmuchać na zimne. Nie ma żadnego zupełnie czystego ekologicznego miejsca.

Dla mnie jest to argument za koniecznością eksperymentowania z wprowadzaniem em-ów do pasieki, przy równoczesnych próbach pozwolenia pszczołom na wykształcenie własnej mikroflory i całej tej reszty o której mamy zaledwie blade pojęcie.

dzięki ci Czarek na wiosnę wleje na pole życie i nie będe stotował wogóle chemi po pierwsze zaoszczędze po drugie uzdrowie glebę i jej płody jak i miód a po trzecie zadbam maksymalnie jak tylko możliwe o własne i innych znajomych zdrowie.
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#12
Zupełnie się nie zgadzam. Uważam, że surowe rośliny: Szalej, Cis, Kruszyna, Tojad szkodzą dużo bardziej.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#13
Rośliny są pozbawione części enzymów przez gospodarkę człowieka przez co stają się słabe podatne na choroby i nie potrafiące się obronić przed szkodnikami wytwarzając odpowiednią substancję.

Popatrzmy na pszczoły selekcjenujemy na łagodność czyżby łagodna pszczoła była aż tak mocno skora do obrony przed pasożytem ( patrz miś, człowiek, warroza Uśmiech) jak jej koleżanki AMM czy np. afrykańskie pszczoły?
Czy kiedyś pszczoły w dawnych czasach były tak łagodne jak dziś i na dodatek tak mocno wydajanych z enzymów zawartych w pokarmie?.

Ciekaw jestem jak zadziają Emy z wrotyczem czy innymi ziołami odpędzającymi pasożyty
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#14
(23.12.2016, 16:45)Borówka napisał(a): Zupełnie się nie zgadzam. Uważam, że surowa roślina szalej szkodzi dużo bardziej.

trudno taka natura Twoja Borówko że często się ze mną nie zgadzasz
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#15
oooo surowy Wrotycz też uważam, że jest bardziej szkodliwy.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#16
(23.12.2016, 16:46)myku napisał(a): Rośliny są pozbawione części enzymów przez gospodarkę człowieka przez co stają się słabe podatne na choroby i nie potrafiące się obronić przed szkodnikami wytwarzając odpowiednią substancję.

A których to enzymów zostały rośliny pozbawione przez człowieka? Prosiłbym o konkrety i dane literaturze bo to dla mnie nowość.

Pszczołowód
Cytuj ten post
#17
(23.12.2016, 16:29)myku napisał(a): Mi chodzi o enzymy jakiekolwiek metaboliczne trawienne czy tam jakieś innej nazwy to są pracownicy które zostają zaprzęgnięte do pracyw innym organiźmie po ich zjedzeniu pokarm wyjałowiony z nich tylko truje i hamuje cały rozwój ku pełnemu zdrowiu no nie wiem jak to nazwać.
Nadal nie wiem jak taki enzym po przejściu przez układ trawienny człowieka pozostaje aktywny. Też chętnie bym zobaczył jakieś publikacje na ten temat


Pszczołowód
Cytuj ten post
#18
nie mam żadnych publikacji tak jak nie ma leku na raka czy warroze a jednak ludzie jakoś leczą raka naturalnym pożywieniem a warroza zanika gdy pszczołom damy spokój i pozwolimy aby jadły co przyniosą tym bardziej jak znoszą z czystych w miarę terenów. Przecież to gołym okiem widać że rozwój chemi sterylizacji pożywienia gleby wody przyczynił się do degradacji można poczytać sobie o enzymach są książki.
Moim zdaniem Miecznikow był wybitnym odkrywcą a Pasteur to taka pijawka która posłuchała wykreowała współczesna medycyna a patrząć na długość życia obu Panów Sami możemy wyciągnąć wnioski kto miał lepsze zdrowie i rację.
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#19
(23.12.2016, 17:28)myku napisał(a): nie mam żadnych publikacji tak jak nie ma leku na raka czy warroze a jednak ludzie jakoś leczą raka naturalnym pożywieniem a warroza zanika gdy pszczołom damy spokój i pozwolimy aby jadły co przyniosą tym bardziej jak znoszą z czystych w miarę terenów. Przecież to gołym okiem widać że rozwój chemi sterylizacji pożywienia gleby wody przyczynił się do degradacji można poczytać sobie o enzymach są książki.
Moim zdaniem Miecznikow był wybitnym odkrywcą a Pasteur to taka pijawka która posłuchała wykreowała współczesna medycyna a patrząć na długość życia obu Panów Sami możemy wyciągnąć wnioski kto miał lepsze zdrowie i rację.
Szkoda. Myślałem że są jakieś nowe odkrycia. A z tego wynika że po prostu nie wiesz jak są zbudowane i jak działają enzymy Smutny

Pszczołowód
Cytuj ten post
#20
nie wiem czy są jakieś nowe odkrycia być może są we Wrocławiu w Instytucie immunologi z baza 300 bakteriofagów (to jest potentant razem z Gruzją) radzących sobie z najtrudniejszymi chorobami który prowadzi Pan doktor Górski.

Można tam poszukać ja jestem przekonany na chłopski rozum że nie ma bata na coś co żyje a to co zdechło przyczyni się do śmierci
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#21
Ja tam nie wierzę w wyższośc jednego pożywienia nad innym - Moja Mama nie lubiła mięsa i wędlin - odkąd pamiętam. Nie lubiła ziemniaków i makaronów, ciast i pieczywa. Najchętniej jadała kasze wszelakie i ryż a do tego mnóstwo - MNÓSTWO surowych bądź duszonych warzyw i surowych lub suszonych owoców . Nie zapomnę jakie ilości sałaty - własnej, niepryskanej, kapusty, brokółow, szpinaku, cebuli i buraków jadła przegryzając pomidorami, ogórkami , truskawkami , porzeczkami, jagodami i agrestem. Lubiła ryby - jedyne mięso, które mogła jeść w dużych ilościach. Nie piła kawy, herbaty, alkoholu - lubiła zioła . Jadła sporo miodu, orzechów, śliwek , jabłek, gruszek i moreli oraz pestek dyni, słonecznika, namiętnie piła siemię lniane . I zmarła z powodu raka jelita grubego.
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#22
hehe... a moja prababcia 95 latek na diecie leśnej czyli co las dał... a druga 96 również podobna dieta plus kieliszeczek czegoś dobrego...
Inni ludzie, zachartowani...
Cytuj ten post
#23
(23.12.2016, 20:56)bonluk napisał(a): hehe... a moja prababcia 95 latek na diecie leśnej czyli co las dał... a druga 96 również podobna dieta plus kieliszeczek czegoś dobrego...
Inni ludzie, zachartowani...

Otóż to. 

Mój dziadek pochował swoją żonę, czyli moją Babcię, jak miała 96 lat. Sam umarł mając 104 lata. Jadł zasadniczo wszystko i bez wybrzydzania. W lodówce Babci nic się nie marnowało, nawet lekko zielony serek biały. Cóż, przeżyli 4 wojny, w tym dwie światowe... Pod koniec życia szczególnie cenił sobie jednak śledzie z cebulką pod kieliszeczek czystej, dobrze zmrożonej wódki - znaczy, głównie na kolację. Zatem można by przypuszczać, że po 80-tce eliksirem życia jest odpowiednio dozowany alkohol?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#24
Nie, to o tym nie swiadczy. Jedynie o tym, ze dieta nie jest jedynym czynnikiem dlugowiecznosci. Jeden moze sie zywic byle czym i bedzie zyl dlugo a drugi super zdrowo i bedzie zyl krotko. Przy to wcale nie znaczy, ze jedzac zdrowo osoba dlugowieczna moze nie zyc lepiej lub dluzej.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#25
(23.12.2016, 20:56)bonluk napisał(a): hehe... a moja prababcia 95 latek na diecie leśnej czyli co las dał... a druga 96 również podobna dieta plus kieliszeczek czegoś dobrego...
Inni ludzie, zachartowani...
Sugerujesz, zbieracko lowiecko? Nie jadali produktow rolnictwa? Bardzo watpie.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#26
(23.12.2016, 20:28)Modliszqa napisał(a): Ja tam nie wierzę w wyższośc jednego pożywienia nad innym - Moja Mama nie lubiła mięsa i wędlin - odkąd pamiętam. Nie lubiła ziemniaków i makaronów, ciast i pieczywa. Najchętniej jadała kasze wszelakie i ryż a do tego mnóstwo - MNÓSTWO surowych bądź duszonych warzyw i surowych lub suszonych owoców . Nie zapomnę jakie ilości sałaty - własnej, niepryskanej, kapusty, brokółow, szpinaku, cebuli i buraków jadła przegryzając pomidorami, ogórkami , truskawkami , porzeczkami, jagodami i agrestem. Lubiła ryby - jedyne mięso, które mogła jeść w dużych ilościach. Nie piła kawy, herbaty, alkoholu - lubiła zioła . Jadła sporo miodu, orzechów, śliwek , jabłek, gruszek i moreli oraz pestek dyni, słonecznika, namiętnie piła siemię lniane . I zmarła z powodu raka jelita grubego.
Ale to wcale nie swiadczy, ze zywila sie zdrowo. Moze jadla za duzo blonnika. Zwiekszona ilosc blonnika szczegolnie tego nierozpuszczalnego koreluje z wieksza zapadalnoscia na raka jelita grubego.

To jeszcze wszystko zalezy co uwaza kto za zdrowe a niezdrowe bo wcale niejadanie miesa i tluszczu zwierzecego nie jest zdrowsze. A z drugiej strony bez problemu jestem sobie w stanie wyobrazic zdrowsza diete jarska na duzej ilosci surowych kaczych i gesich jajach oraz serach kozich i owczych pelnotlustych, smietanie i masle z mleka nieUHT plus owocach i warzywach a takze surowych produktach pszczelich niz dieta z miesem ze zwierzakow jak te kurczaki, swinie i karpie karmione glownie zbozamii, soja wraz z duza iloscia slodyczy i roznego syfu typu czipsy i fastfoody.

Nawet posilek z koniny ale popijanej denaturatem oraz popijany coca cola tez nie bedzie zdrowy.

Za to dla mnie super lekarstwem bedzie kawalek starzonego zgnilej aerobowo koniny czy sera splesnialego i zgnilego po pol roku do kilku lat. Czy zielone jajo zbuk. Natomast olej lniany toksyna i olejem technicznym ktory nadaje sie do drewna a rzepakowy do diesla.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#27
(23.12.2016, 22:41)Borówka napisał(a):
(23.12.2016, 20:56)bonluk napisał(a): hehe... a moja prababcia 95 latek na diecie leśnej czyli co las dał... a druga 96 również podobna dieta plus kieliszeczek czegoś dobrego...
Inni ludzie, zachartowani...
Sugerujesz, zbieracko lowiecko? Nie jadali produktow rolnictwa? Bardzo watpie.

nic nie sugeruje... a w lesie u nas kuserka.. do dzisiaj ma długie tradycje.
Cytuj ten post
#28
Długowieczni ludzie dość często doświadczyli we wczesnej młodości i dzieciństwie poważnych niedostatków pokarmu, a to co było dostępne było bardzo nieskomplikowane, np kiszona kapusta i ziemniaki, ew. olej lniany, chleb z pełnego ziarna.
Jakieś badania wskazały na te okresy głodu jako przyczynę długowieczności.
Pszczołom może też co nieco głodówki pomoże.
Ale trzeba zauważyć że w ciągu ostatnich osiemdziesięciu lat ludzie radykalnie rozwinęli sztukę trucia siebie i wszystkiego dookoła.
Pszczoły w tym też żyją, więc każdy sposób niwelujący negatywne oddziaływanie środowiska jest wart uwagi i eksperymentów.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#29
Najdluzej zyjacy aktualnie czlowiek 138 lat chyba w Peru jadl sporo lisow w ciagu zycia i chyba nie cierpial okresow glodu o ile pamietam. Totak ciekawostkowo. Wedlug mnie okresy glodu dlugotrwalego wyczerpujacego, wojny, obozy, niedostatek skladnikow pokarmowych wcale nie jest prozdrowotny. Dzialala wtedy selekcja naturalna. Ci co przezywali obozy, lagry, wojny byli po prostu bardziej odporni wiec tez pozniej dluzejnzachowuja zdrowie.

Co innego brak nadmiaru kalorii a nawet delikatny deficyt skorelowany z dostarczaniem wszystkich niezbednych skladnikow pokarmowych oraz regularny IF
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#30
(23.12.2016, 23:55)Czarek napisał(a): Długowieczni ludzie dość często doświadczyli we wczesnej młodości i dzieciństwie poważnych niedostatków pokarmu, a to co było dostępne było bardzo nieskomplikowane, np kiszona kapusta i ziemniaki, ew. olej lniany, chleb z pełnego ziarna.
Jakieś badania wskazały na te okresy głodu jako przyczynę długowieczności.
Pszczołom może też co nieco głodówki pomoże.
Ale trzeba zauważyć że w ciągu ostatnich osiemdziesięciu lat ludzie radykalnie rozwinęli sztukę trucia siebie i wszystkiego dookoła.
Pszczoły w tym też żyją, więc każdy sposób niwelujący negatywne oddziaływanie środowiska jest wart uwagi i eksperymentów.

otórz to głodówka sednem sprawy organizm strawi wtedy własne schorowane tkanki stając się silniejszym po odbytej głodówce jak dostarczymy mu pełne enzymów pożywienie do tego najlepiej ruch i słońce niczego mu nie zabraknie.

A tak propo najdłużej żyjącym człowiekiem już pisałem kto był i żył 256 lat bodajże stosował często głodówki i zioła
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post