Leczenie ziołami
#1
(21.11.2016, 14:04)Borówka napisał(a): Ja też czytałem, ze stosuje się trawę cytrynową i melisę. Osobiście stosuje olejki eteryczne bo łatwiej.

A może zadziała i tymianek. Skoro Tymol jest na bazie tymianku może wystarczy sam pyłek z tymianku który znoszą do ula i pasożyt już nie będzie tam siedzieć? 
Cytuj ten post
#2
(21.11.2016, 14:50)Pasterka napisał(a):
(21.11.2016, 14:04)Borówka napisał(a): Ja też czytałem, ze stosuje się trawę cytrynową i melisę. Osobiście stosuje olejki eteryczne bo łatwiej.

A może zadziała i tymianek. Skoro Tymol jest na bazie tymianku może wystarczy sam pyłek z tymianku który znoszą do ula i pasożyt już nie będzie tam siedzieć? 

Bardzo wątpię. Oczko
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#3
(21.11.2016, 14:50)Pasterka napisał(a):
(21.11.2016, 14:04)Borówka napisał(a): Ja też czytałem, ze stosuje się trawę cytrynową i melisę. Osobiście stosuje olejki eteryczne bo łatwiej.

A może zadziała i tymianek. Skoro Tymol jest na bazie tymianku może wystarczy sam pyłek z tymianku który znoszą do ula i pasożyt już nie będzie tam siedzieć? 

od pewnego pszczelarza słyszałem że obsianie, obsadzenie w koło uli tymiankiem, macierzanka,  oregano, majerankiem i innymi ziołami polepsza kondycję pszczół i V jest mniej...
Cytuj ten post
#4
(21.11.2016, 16:29)bonluk napisał(a): od pewnego pszczelarza słyszałem że obsianie, obsadzenie w koło uli tymiankiem, macierzanka,  oregano, majerankiem i innymi ziołami polepsza kondycję pszczół i V jest mniej...

Paraglider też tak twierdzi.
Cytuj ten post
#5
(21.11.2016, 17:12)Krzyżak napisał(a):
(21.11.2016, 16:29)bonluk napisał(a): od pewnego pszczelarza słyszałem że obsianie, obsadzenie w koło uli tymiankiem, macierzanka,  oregano, majerankiem i innymi ziołami polepsza kondycję pszczół i V jest mniej...

Paraglider też tak twierdzi.

dużo starszych pszczelarzy tak twierdzi ale prawdy nie znam 
Cytuj ten post
#6
Wielu z nich suszy te zioła pod powałką więc to może pomagać.
Potem palą je w podkurzaczach przez następny sezon.

EDYTA: TU więcej patentów na wykorzystanie ziół p.Janusza
Cytuj ten post
#7
(21.11.2016, 17:26)Krzyżak napisał(a): Wielu z nich suszy te zioła pod powałką więc to może pomagać.
Potem palą je w podkurzaczach przez następny sezon.

EDYTA: TU więcej patentów na wykorzystanie ziół p.Janusza

Tjaa... Ten, co sprzedał nam ule przekładał woszczynę liśćmi chrzanu przeciw motylicy. O wrotyczu też wspominał. Widziałem film, że inny stary pszczelarz pali w podkurzaczu szyszkami sumaka. I kiedy o tym opowiadał, to prawił, że w ogóle nie potrzebuje leczyć, więc oglądałem dalej. Ale dalej było, że odymia apiwarolem, ale tego nie nazywa widocznie leczeniem...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#8
Właśnie. Wszyscy co chwalą takie ziółka i tak leczą pszczoły chemią. Nie przeczę, że może to trochę pomóc ale nie wyeliminuje problemu tak aby od tak przestać leczyć lekami.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#9
A ja uważam, że jak ktoś by chciał, to ziołami i jedną przerwą w czerwieniu w sezonie, temat warrozy by ogarnął bez żadnej chemii.
Cytuj ten post
#10
Dlaczego tego nie robiłeś odkąd tak uważasz lub nie robisz?

Pytania:
bez większych spadków?
mając genetycznie hodowane pszczoły z obcych rejonów z wymienianymi matkami od hodowcy często?

EDYTA: p.s. Ja też mam wyżej wymieniona zioła w pasiece. Myślę, że równie fajne mogą być bylica pospolita i bylica piołun, bluszczyk kurdybanek, różne rodzaje szałwii i pewnie jeszcze masa innych bardziej rodzimych ziół niż te wymienione wyżej. Też je mam na pasiece. Blisko mnie rosną całe łany wrotycza. Korzystne mogą być też huby co Bartek o nich pisał na blogu. Czy pszczoły z tego korzystają to nie wiem. Co do nektarujących ziół to latają jak nie mają większego pożytku.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#11
Poczytałem Paraglider'a w tym wątku co podesłałeś. Fajnie pisze. Co do jaskółczego ziela to mam go obficie na pasiece więc może też coś pomaga jak sobie na nim pszczoły siadają. Pyłek widziałem pobierały z niego.

Natomiast pozwolę się z nim, jeśli chodzi o podawanie pszczołom mocniejszych ziół w postaci syropów czy oprysków do końca nie zgodzić. On tam pisze, że można podawać cały rok a to pszczołom i czerwiom nie szkodzi a działa i nie jest to żadna chemia. No jak to nie jest. Jest to bio-chemia, fitoterpia, etnofarmakologia (zwłał jak zwał) bo inaczej by nie działała przecież. Oczko Leki ziołowe również mają swoje skutki uboczne podobnie jak leki syntetyczne i nie można stosować i od tak sobie bezkarnie na człowieku. Choć niektórzy pewnie myślą, że tak. Np. popularną melisę nie należy pić na okrągło codziennie bez żadnych dłuższych przerw. Są też zioła mocniejsze a wymieniany piołun, wrotycz, jaskółcze ziele do nich należą. Przynajmniej dla człowieka. Mogą mieć swoje skutki uboczne dość poważne. Często działanie leku ziołowego a nawet przyprawy ziołowej polega na podawaniu trucizn (toksyn) w bardzo małych kontrolowanych dawkach kiedy balans jest na plus i odnosi się więcej korzyści niż wad. Tak właśnie działają zioła przeciwpasożytnicze jeśli ktoś chce się pozbyć akurat gości bo są też inne metody właściwie odwrotne. Oczko Także mnie osobiście (choć mogę się mylić) naciągana się wydaje teza, ze tymi ziołami można pryskać i karmić cały rok pszczoły i nie odbija się to w ogóle na czerwiu a podtruwa tylko warrozę.

Choć może być to 10 razy lepsze, mniej szkodliwe, niż popularne preparaty. Tego nie wiem. Jednak finalnie on też namawia do stosowania kwasów którego mamy się nie bać choć jak wiadomo szkodzi on też pszczołom. Oczko

"Najlepszy" jest jednak Polbart, który kwituje dyskusję w skrócie, że nie ma to sensu, za to dywaniki z tictacu świeże co 5-6 dni mają sens. Ściana
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#12
u mnie ziółka są oblegane aż gęsto czasami na nich a mam je w ogrodzie wszędzie w dużych ilościach zamiast typowych kwiatów ogrodowych. Przynajmniej ważywa nie są mocno atakowane przez szkodniki kiedy wokół grządki rosną. zioła. Pożyjemy zobaczymy kiedy będę mieć już swoje pszczółki. Tymianek ma jednak bardzo mocne właściwości lecznicze i odkażające o szerokim spektrum.
Cytuj ten post
#13
(21.11.2016, 18:12)Borówka napisał(a): Dlaczego tego nie robiłeś odkąd tak uważasz lub nie robisz?

Pytania:
bez większych spadków?
mając genetycznie hodowane pszczoły z obcych rejonów z wymienianymi matkami od hodowcy często?


Bo jest to leczenie pszczół a ja nie chce ich leczyć.
Spadki pewnie by się zdarzały ale można by śmiertelność ogarnąć pewnie na poziomie 10% rocznie.
To tylko moje przypuszczenia, mogę się mylić.
Matki lepiej mieć swoje, bez względu czy się leczy czy nie.
Cytuj ten post
#14
(21.11.2016, 19:59)Krzyżak napisał(a): Matki lepiej mieć swoje, bez względu czy się leczy czy nie.

Wiesz, "nie wszyscy" tak uważają Oczko
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#15
Borówka ma rację - zioła to też leki. Niektóre dłużej podawane niż trzeba zwyczajnie szkodzą jak każdy lek niewłaściwie dobrany.

Jest jeszcze jednak kwestia poruszana przez księdza w tej starej książce. Nie wiem jak to ma się do praktyki bo jej jeszcze nie ma.
Piszecie, że czasami padają całe rodziny nie wiadomo dlaczego zwłaszcza na przdnówku. On twierdzi, że z braku wody, że to co mają skroplone w ulu to za mało a na dworze jeszcze za zimno na loty. I w lutym kiedy trafiają się cieplejsze dni dopaja pszczoły podając plastry wypełnione wodą.
Cytuj ten post
#16
Nie wiem, czy ktoś z Was już to publikował, ale chciałam się dowiedzieć co sądzicie na temat leczenia pszczół ziołami.

Józef Chorzępa - O zwalczaniu warrozy nieco inaczej

Praktykę pszczelarską prowadzę kilkadziesiąt lat. Od lat wiele uwagi poświęcam warrozie, starając się ograniczyć jej wyniszczające oddziaływanie na pszczoły. Efekty tych poczynań nigdy jednak nie zadowalają, gdyż problemu w sposób definitywny żadna z metod nie rozwiązuje. Od początków pojawienia się warrozy w mojej pasiece, czyli podobnie jak w całej Polsce od lat 80. ubiegłego wieku, stosowałem z różnym powodzeniem wszystkie dostępne specyfiki – Apiwarol, Bayvarol, Biowar, ApiLifeVar, kwas mrówkowy oraz kwas szczawiowy. Zawsze towarzyszyła mi obawa o to, czy stosując te środki, bardziej szkodzę czy bardziej pomagam pszczołom i szeroko rozumianemu środowisku naturalnemu.
(...)
W swojej 40-pniowej pasiece leczenie ziołami traktuję jednak od wielu lat jako podstawę utrzymania zdrowia pszczół.
(...)
Wśród poznanych przeze mnie leczniczych roślin zielarskich moją uwagę zwróciły przede wszystkim dwa zioła o sprawdzonej przez wieki i niebudzącej wątpliwości skuteczności – bylica piołun (Artemisia apsiuthium) i kobylak (szczaw lancetowaty – Rumex hydrolapathum). Piołun suszę przez cały okres letni, pozyskując do tego celu całe, ulistnione łodygi. Z kobylaka pozyskuję na przełomie sierpnia i września dojrzałe nasiona. Suszę zioła w miejscach osłoniętych przed bezpośrednim działaniem słońca. Przygotowuję następnie w kotle wywar z tych ziół i jeszcze gorący rozlewam do słoików, a słoiki natychmiast szczelnie zamykam. Tak przygotowany napar przechowuję i używam do wyczerpania zapasu, nawet dłużej niż przez kilka tygodni. Napar ten od wczesnej wiosny podaję pszczołom w poidłach powałkowych, później przez cały sezon letni dolewam do poidła pasiecznego. Wywar ziołowy dodaję też do syropów używanych do karmienia pszczół na zimę. Nie pozwalam pszczołom uwolnić się spod jego działania. Wywar przez okrągły rok mam na podorędziu, przechowując go w możliwie chłodnym miejscu, gotów w każdej chwili po niego sięgnąć. Wodę z poideł, tak jak i wszelkie syropy, pszczoły pobierają zawsze chętnie. Moja pasieka przezimowała w tym roku bez strat, przy znikomym osypie. Pszczoły są w dobrej kondycji i cieszą oczy.
(...)
Artykuł ten nie wyczerpuje tematu. Zgromadziłem sporo doświadczeń z zastosowania innych ziół. Ogromne korzyści, sądzę, przynosi wprowadzenie do pasieki nagietka lekarskiego (Calendula officialis), który powinien być wszechobecny, także w gospodarce wędrownej. Lubimy przecież nasze stare, dobre, sprawdzone miejsca, a nagietek jest na raz zasiedlonym stanowisku łatwy w utrzymaniu. Przydatny jest również wrotycz (Tanacetum vulgare). Na szczególną uwagę zasługuje koński szczaw pomocny, jak sądzę, przy zwalczaniu nosemozy. Szanse jakie stwarza zielarstwo, nie są niczym nowym ani odkrywczym. Chciałbym jednak obudzić w pszczelarzach takie zainteresowanie zielarstwem, na jakie ono rzeczywiście zasługuje.

Artykuł ten napisałem w oparciu o kilkudziesięcioletnią własną praktykę pszczelarską.
Cytuj ten post
#17
Ja nie czytałem a gdzie jest całość?
Cytuj ten post
#18
tu jest teraz Uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#19
http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=205:o-zwalczaniu-warrozy-nieco-inaczej-112014&catid=15:rok-2014&Itemid=21
Cytuj ten post
#20
Próby lawendowe.

W trakcie sezonu przy pracy z odkładami zabrakło mi podkarmiaczek powałkowych. Miałem pojemniki plastikowe 5 l które wykorzystałem na podkarmiaczki. Czyli wlewam syrop i wrzucam coś do środka aby pszczoły mogły pobierać pokarm nie topiąc się. Przed ulami rosły dwa rzędy lawendy więc zerwałem łodygi z kwiatkami i wrzuciłem do tych pojemników. Odkłady miały zasunięte dennice ze względu na kiepsko pogodę w lipcu (duże chłody). Od czasu do czasu sprawdzałem wkładki aby ocenić dzienny osyp V. Rodziny z pojemnikami 5 l w których była świeża lawenda miały 2-3 x większy osyp V niż rodziny karmione normalnie, podkarmiaczkami powałkowymi. Zdziwiło mnie to i powiązałem ilość osypu V. właśnie z lawendą. Później próbowałem kłaść lawendę na ramki ale nie śledziłem dokładnie osypów V. po takim zabiegu. Temat do dokładnego sprawdzenia w następnym sezonie. Z informacji ogólnodostępnych olejki eteryczne znajdujące się w lawendzie mają właściwości roztoczobójcze i są wysoce skuteczne, dlatego warto przetestować lawendę.

http://llapka.blogspot.com/2014/11/varroa-i-tymol.html
Cytuj ten post
#21
Pszczelarstwo, nr 12/1971; str. 9
leonard.kolasa.priv.pl
Lepiej zapobiegać niż leczyć
Czytając „Bartnika Wielkopolskiego" —miesięcznik pszczelarzy wielkopolskich z okresu międzywojennego, napotkałem pochwałę herbatki Sklenara stosowanej przy (podkarmianiu pszczół jako środek zapobiegający chorobom. Składniki znajdujące się w naparze z ziół wchodzących w skład tej herbaty mają uodparniać organizm pszczół, chroniąc go przed (biegunką, nozemą, chorobą majową jak i chorobami zakaźnymi:. W skład herbatki Sklenara wchodzą następujące
zioła:
1) melisa lekarska (Melissa officinalis), której zapach jest bardzo lubiany przez pszczoły,
2) krwawnik biały (Achilea mallefolium) ma działanie poprawiające trawienie,
3) piołun, (Artemisia absinthium) działa bakteriobójczo i poprawia trawienie,
4) rumianek (Matricaria chamomilla) ma działanie przeciwzapalne i odkażające,
5) mięta (Mentha piperita) stosowana w chorobach przewodu pokarmowego,
6) skórki pomarańczowe —zawierają olejki eteryczne i garbniki.

Nazwa herbatki brzmiała „Sklenarob” i została nadana przez aptekarza austriackiego Lindnera, producenta tej herbatki, dla uczczenia słynnego austriackiego hodowcy pszczół —Guido Sklenara.
Po ukazaniu się w numerze 1/70 „Pszczelarstwa" mojego artykułu o podkarmianiu pobudzającymi z dodatkiem herbatki Sklenara pytano mnie o sposób przyrządzania naparu herbatki. Podaję więc,
jak to rąbię:

Kupuję w sklepie zielarskimi „Herbapol” poszczególnie składniki, mieszam w równych częściach z rozdrobnionymi skórkami pomarańczowymi. Dla sporządzenia naparu do 10 litrów syropu
biorę około 25 gramów mieszanki ziołowej, zalewam ją w garnku kamiennym lub emaliowanym 2 litrami wrzącej, wody i (trzymam przez pół godziny pod przykryciem. Następnie przecedzam przez
sito i wlewam do naczynia, w którym będę rozpuszczał cukier. Dodaję resztę wody i podgrzewam na płycie kuchennej, aż do rozpuszczenia cukru; nie dopuszczając do wrzenia. Syrop po, ostudzeniu do około 35st. podaję pszczołom.
Naparu herbatki nie wolno przyrządzać na zapas, a (tylko w takiej ilości, jaka będzie zużyta w danym dniu. Herbatkę ziołową stosuję od kilku lat z dobrym skutkiem przy podkarmianiu zimowym jak i wiosennym pobudzającym. Nawiasem tu wspomnę, że doceniam także zdrowotne dla pszczół działanie słońca i pasiekę ustawiłem w miejscu nasłonecznionym.
Ponieważ głód —niedostatek jest wiernym przyjacielem chorób zarówno u ludzi jak i u zwierząt —
dbam o to, aby pszczoły miały pełnowartościowy pokarm. Kiedy pszczoły po długotrwałej zimowli wyjdą osłabione, mają w pobliżu pasieki wcześnie kwitnące wierzby, których pytek i nektar spełniają
zadanie lecznicze, jak najlepszy gojący balsam.Zarodnikowiec Nosema apis nie ma
dostępu do pszczoły silnej, mającej dobry pokarm i dobre warunki bytowania —atakuje tylko organizmy osłabione. Jeżeli jednak badania w zakładzie chorób wykażą, że w danym ulu jest choroba, wtedy za późno na herbatkę. Wtedy trzeba leczyć środkami, jakimi dysponuje nasza farmakologia. Ale
leczenie jest droższe i kłopotliwsze, a zarazem związane ze spadkiem wydajności
chorej rodziny. Dlatego twierdzę —lepiej zapobiegać niż leczyć!
Wiktor Bauman
http://www.leonard.kolasa.priv.pl/lepiej_zapobiegac_niz_leczyc.pdf
Cytuj ten post
#22
I na koniec jeszcze jedno zdanie z jakiegoś forum, bo idę spać:
"....Nigdzie Pan nie wyczyta że przy póżnym karmieniu do Syropu można dodać 1g kwasku cytrynowego na 1litr ,lub jak ostatnio czytałem szklanke octu na 25l syropu .Pszczółki mi dobrze przezimowały a wdg książek powinno ich nie być lub słabe ..."

http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl/phpbb/viewtopic.php?t=769

Z uwagi na fakt, że karminie syropem jest bee, kwasek cytrynowy i ocet spirytusowy też jest bee, można spróbować dodawać octu jabłkowego do poidełka.

Sama piję ocet jabłkowy i mam się świetnie. Można też zrobić różne inne octy np z owoców dzikiej róży czy z aronii i podawać pszczołom do wody. Jak nie pomoże, to pewnie nie zaszkodzi Uśmiech
Cytuj ten post
#23
Ja tylko pamietam, ze Bush ma zla opinie o occie w oparciu o swoje doswiadczenia.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#24
Jak rozumiem nikt nie stosuje ziół do leczenia/zapobiegania chorobom. Szkoda, bo miałam nadzieję, że ktoś ma jakieś doświadczenia w tym zakresie.

Z tego wynika, że w roku 2017 będę eksperymentować pierwsza.

Ja sobie tak myślę, bo oczywiście nie mam żadnych doświadczeń w tym zakresie, że rzucanie pszczół na tzw "głęboką wodę" w moim odczuciu jest trochę bez sensu.

W 2017 mam zamiar kupić pszczoły. Podejrzewam, że kupię pierwsze lepsze, zamówiłam nawet odkłady jakiejś tam rasy, nawet nie wiem jakiej. Jedynym kryterium, którym się kierowałam była odległość od miejsca zamieszkania.

Podejrzewam, że pszczoły są leczone chemikaliami. Już chłopak do mnie dzwonił, że 50% pszczół nie żyje.

Chcę włożyć pszczoły do nowego, własnoręcznie zbudowanego, 100% ekologicznego ula warszawiaka. Bez węzy. Może z ramkami, ale tego na razie nie wiem. Chcę w pierwszym roku ograniczyć jakąkolwiek ingerencję. Nie grzebać, nie zaglądać, nie karmić. Ale nie chcę puszczać pszczół na żywioł, bo uważam, że te leczone pszczoły są słabe i bez pomocy po prostu nie przeżyją.

Odwołam się do moich kur, które przyszły do mnie z fermy i w życiu zimy nie widziały. Dopiero teraz zaczynają powoli się przystosowywać do warunków. Przede wszystkim do zimna. Do innego żarcia. Do jedzenia ziół. Być może gdybym ich nie karmiła ziołami, dziś część już by nie żyła.

Uważam, że oprócz selekcji na warrozoodporność i lokalne przystosowanie, która mają szansę nastąpić w kolejnych pokoleniach należy brać pod uwagę również bieżący dobrostan pszczół, szok, który przeżywają po zmianie warunków a przede wszystkim szok wywołany brakiem leczenia. Zanim te mechanizmy radzenia sobie z nową rzeczywistością się uruchomią, pszczołom należy trochę pomóc. Stąd pomysł na zioła dodawane do poidełek.

Pszczoły te zioła będą sobie pobierać same. Więc idea "nie grzebania" będzie zrealizowania.
Cytuj ten post
#25
Zgadza sie, ze czesc kur by padla nie wydajac i nie wychowujac potomstwa. W metodzie TF uwazamy, to po prostu za zalete. Smiertlenosc nawet 90% jest zaleta w metodzie dochodzenia i np. Wedlug Busha przyspiesza cala okres dojscia do pszczol TF i w tym sensie poprawia dobrostan zwierzat z punktu widzenia stanu pszczol z jakich startujemy. Troche inna filozofia.

Kwestia jest glownie ekonomiczna bo traci sie kury ktore kosztuja i ktorych wychowanie i trzymanie kosztuje czas, energie i srodki a padna wiec nie bedzie z nich zadnej korzysci krotkofalowej np. Jajek. Podobnie jak z pszczolami.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#26
(06.01.2017, 08:08)Bączek napisał(a): Jak rozumiem nikt nie stosuje ziół do leczenia/zapobiegania chorobom. Szkoda, bo miałam nadzieję, że ktoś ma jakieś doświadczenia w tym zakresie.

Z tego wynika, że w roku 2017 będę eksperymentować pierwsza.

Jak chcesz to stosuj. Nikt nie twierdzi, że zioła nie pomagają wręcz przeciwnie.
Na nossemę do pokarmu zimowego dobry jest wywar z kory dębu.
Cytuj ten post
#27
Tutaj masz wątek o lawendzie w poidle.
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=185&highlight=tymianek

Jest taka magiczna funkcja szukaj w prawym górnym rogu. Nie działa zawsze dobrze ale nieraz działa.

Teraz niech mod. myśli jak to połączyć. Oczko
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#28
Połączyłem posty z dwóch wątków, może być mały bałagan logiczny Uśmiech
Cytuj ten post
#29
(06.01.2017, 08:08)Bączek napisał(a): W 2017 mam zamiar kupić pszczoły. Podejrzewam, że kupię pierwsze lepsze, zamówiłam nawet odkłady jakiejś tam rasy, nawet nie wiem jakiej. Jedynym kryterium, którym się kierowałam była odległość od miejsca zamieszkania.

Dogadaj się z chłopakami z forum, którzy pszczelarzą w Twojej okolicy. Odwołanie odkładów to nie problem, bo one się jeszcze nie urodziły. Powielacz odkładów robi je najwcześniej w maju.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#30
To nie jest tak, że całkiem nikt nie próbuje "leczyć" ziołami.
Jak zimowałem 20 uli, to dawałem do pokarmu zimowego napar z różnych ziół, rosnących w okolicy.
Teraz zimując 60 rodzin, dałem tylko mikroorganizmy do syropu.
Dlatego wychodzę z założenia, że w dostatecznie zróżnicowanym środowisku pszczoły same znajdą co dobre.
Jak napisał autor "wcześnie kwitnące wierzby, których pytek i nektar spełniają
zadanie lecznicze, jak najlepszy gojący balsam".

Niektórzy wariaci uważają wręcz, że odpowiednie rośliny "pojawiają" się tam gdzie są potrzebne.
U mnie odkąd mam pasiekę, zauważyłem że pojawił szczaw kobylak, naparstnica, glistnik jaskółcze ziele, wrotycz, mlecz (nie mniszek), no i parę roślin które sam zasiałem jak arcydzięgiel, żywokost, przegorzan, ogórecznik.
Możliwe że zacząłem bardziej zwracać uwagę na rośliny miododajne, ale zanim zacząłem zajmować się pszczołami, sporo czasu poświęcałem roślinom. I wtedy też uważnie obserwowałem rośliny. Okazało się, że koszenie trawy i zielsk sprawia coraz więcej trudności, bo trzeba omijać wszystkie te nowo poznane rośliny. I to wystarcza aby te rośliny się rozmnażały. Teraz jest ich tyle, że niektórych miejsc wcale nie koszę, dopóki nie przekwitną i nie wydadzą nasion.

Więc, jeśli wokół pasieki nie ma tylko hektarów monokultury, można założyć że pszczoły jakieś tam zioła znajdą.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post