Leczenie ziołami
#31
(06.01.2017, 08:49)Borówka napisał(a):  W metodzie TF uwazamy, to po prostu za zalete. Smiertlenosc nawet 90% jest zaleta w metodzie dochodzenia i np. Wedlug Busha przyspiesza cala okres dojscia do pszczol TF i w tym sensie poprawia dobrostan zwierzat z punktu widzenia stanu pszczol z jakich startujemy. Troche inna filozofia.

Kwestia jest glownie ekonomiczna bo traci sie kury ktore kosztuja i ktorych wychowanie i trzymanie kosztuje czas, energie i srodki a padna wiec nie bedzie z nich zadnej korzysci krotkofalowej np. Jajek. Podobnie jak z pszczolami.

Śmierć osobników nie przystosowanych ma sens, jeżeli dysponujesz przynajmniej paroma ulami i choć jeden ul przeżyje.
Pszczoły które przeżyły można rozmnażać.
Jeżeli umierają wszystkie pszczoły i trzeba zaczynać od nowa, znów kupując pszczoły trzymane na chemii, to jest to bez sensu, bo żadnej selekcji tam nie ma. Można się tak bawić przez wiele lat, bez efektów.
Cytuj ten post
#32
(06.01.2017, 12:33)Czarek napisał(a): Więc, jeśli wokół pasieki nie ma tylko hektarów monokultury, można założyć że pszczoły jakieś tam zioła znajdą.

Trochę już na temat ziół czytałam i trochę roślin jesienią kupiłam. W zasadzie mało koszę, bo zbieram zioła dla kur. Teraz będę zbierać również dla pszczół. Chyba będę musiała z pracy zrezygnować, bo czas zabraknie na wszystkoUśmiech

U mnie wokół lasy i pola leżące odłogiem. Jest nawłoć w dużych ilościach - dwa gatunki kanadyjska i zwyczajna. Są czereśnie ptasie, tarnina śliwa, dzikie róże, modrzewie. Zauważyłam jesienią na modrzewiach dużą ilość pszczół - aż szumiało. Są dęby - których nie cierpię bo mi zacieniają ogród.
Myślę, że nie jest źle, ale nie wiem czy akurat te rośliny zapewnią pszczołom zdrowie.
Cytuj ten post
#33
(06.01.2017, 12:58)Bączek napisał(a): Śmierć osobników nie przystosowanych ma sens, jeżeli dysponujesz przynajmniej paroma ulami i choć jeden ul przeżyje.
Pszczoły które przeżyły można rozmnażać.
Jeżeli umierają wszystkie pszczoły i trzeba zaczynać od nowa, znów kupując pszczoły trzymane na chemii, to jest to bez sensu, bo żadnej selekcji tam nie ma. Można się tak bawić przez wiele lat, bez efektów.

Zgadza się. To jest jedyna wada. Mi się tak zdarzyło i nie było to przez Warrozę.
Jednak stosowanie uporczywej terapii na nieprzystosowanych osobnikach nie pomaga w metodzie dojścia do TF. Jest przeciwskuteczne.
Dlatego radzimy zacząć od większej ilości uli niż 2-3 aby zmniejszyć prawdopodobieństwo owego 100% upadku.

Nasadzenie różnych ziółek czy podkładanie w okolicy różnych rzeczy które w naturze by sobie pszczoły mogły same pobierać to co innego i ma jak najbardziej sens np. przy pomocy przy utrzymaniu dobrego systemu odpornościowego. Natomiast wątpię aby przeciwdziałało konkretnym zachowaniom pszczół związanych z niedostosowaniem do istniejących warunków życia samodzielnego. Wątpię aby nasadzone ziółka pomogły nauczyć pszczoły trzymać warrozę w ryzach pod względem etologicznym. Ale kto wie... sam nasadzam, żeby nie było. Oczko Tyle, że do ula nie wsadzam więc nie jest to forma "leku-medykamentu-trutki do walki z warrozą".

Aby pszczołom pomóc pszczołom leczonym i nowym ulom w dążeniu do TF poddaję pod rozwagę to:
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=1042

Jako lekturę uzupełniającą można poczytać wątek:
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=459
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#34
Kupiłam kalendarz biodynamiczny na 2017r Marii i Mathiasa Thun.

Mam też ich książkę, ale ciężko się ją czyta ( połowy nie rozumiem)

W kalendarzu autor zachęca co karmienia pszczół ziołami. " ...Na zdrowie pszczół świetnie wpływają ziołowe napary dodawane do ich pożywienia zimowego. U nas metoda ta sprawdza się od wielu lat. Do sporządzenia takiego naparu używa się krwawnika, rumianku, mniszka i waleriany. Zioła zalewa się gorącą wodą i po 15 minutach odcedza. Pokrzywę, skrzyp polny oraz korę dębu dodaje się do zimnej wody i zagotowuje, po 10 minutach przecedza i dodaje do pokarmu. Na 100 litrów karmy dla pszczół stosuje się po 3 gramy poszczególnych ziół w stanie suchym ( nie 10 gramów jak podano w książce - jeżeli ktoś ma i czytał książkę)."
Cytuj ten post
#35
są zwolennicy i przeciwnicy takiego karmienia...
herbatka sklenara najpopularniejsza mieszanka ziołowa dla pszczół...
Ja nie stosuje.
Cytuj ten post
#36
U mnie w kole popularna metoda, dodają do pokarmu na zimę:
- piołun
- korę dębu
- ocet jabłkowy
- i coś jeszcze ale zapomniałem
Cytuj ten post
#37
(09.01.2017, 09:08)Krzyżak napisał(a): U mnie w kole popularna metoda, dodają do pokarmu na zimę:
- piołun
- korę dębu
- ocet jabłkowy
- i coś jeszcze ale zapomniałem
Może wodę? Oczko

Pszczołowód
Cytuj ten post
#38
(09.01.2017, 11:23)emzarek napisał(a):
(09.01.2017, 09:08)Krzyżak napisał(a): U mnie w kole popularna metoda, dodają do pokarmu na zimę:
- piołun
- korę dębu
- ocet jabłkowy
- i coś jeszcze ale zapomniałem
Może wodę? Oczko

Pszczołowód

Też mi coś w głowie świta, że chyba wodę się tam dodawało tylko niepomne teraz ile miała st. C?
Cytuj ten post
#39
Kobylak
Cytuj ten post
#40
(09.01.2017, 11:48)Krzyżak napisał(a): Kobylak

Kto się przezywa, sam się tak nazywa (MSPANC) Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#41
Jeszcze w sprawie ziół...
Ostatnio wpadł mi przepis na KAS-81 jest to chyba sprawka braci Rosjan...
Ten kas to głównie piołun i pączki sosnowe...

W linkach jest dokładny przepis: http://www.kosnicevoja.rs/forum/index.php?topic=75.0
https://www.pcela.rs/KAS-81.htm

Jakby ktoś chciał spróbować niech się później pochwali czy coś pomogło...
Cytuj ten post
#42
Mrożę soki wyciskane z różnych roślin na zimę dla pszczół. Dlaczego soki? Bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że surowe soki mają dużo większą moc niż napary i wywary z ziół suszonych.

Kupiłam takie woreczki jednorazowe, po 80gr za 10 szt. Do tych woreczków wlewa się sok i zamraża.

Rośliny mielę w maszynce do mięsa, podlewam letnią wodą i wyciskam w szmacie. Resztki po wyciskaniu zalewam znów wodą, dodaję cukru i fermentuję na ocet.

Do tych woreczków to trzeba sobie sprawić lejek z cienkim dzióbkiem. Znacznie to ułatwia pracę. Na opakowaniu jest napisane, że one ponoć się same zamykają, ale mnie ta sztuka się jeszcze nie udała, więc wieszam woreczki pionowo w zamrażarce, przypinając górę spinaczem do bielizny.

1l soku wchodzi do 3 woreczków.
Cytuj ten post
#43
A nie ma pojemniejszych tych woreczków?
Takich przynajmniej po 1-2 l?
Cytuj ten post
#44
(13.05.2017, 16:49)Bączek napisał(a): Mrożę soki wyciskane z różnych roślin na zimę dla pszczół. Dlaczego soki? Bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że surowe soki mają dużo większą moc niż napary i wywary z ziół suszonych.

Kupiłam takie woreczki jednorazowe, po 80gr za 10 szt. Do tych woreczków wlewa się sok i zamraża.

Rośliny mielę w maszynce do mięsa, podlewam letnią wodą i wyciskam w szmacie. Resztki po wyciskaniu zalewam znów wodą, dodaję cukru i fermentuję na ocet.

Do tych woreczków to trzeba sobie sprawić lejek z cienkim dzióbkiem. Znacznie to ułatwia pracę. Na opakowaniu jest napisane, że one ponoć się same zamykają, ale mnie ta sztuka się jeszcze nie udała, więc wieszam woreczki   pionowo w zamrażarce, przypinając górę spinaczem do bielizny.

1l soku wchodzi do 3 woreczków.

To jest ta właśnie słuszna droga pozdrawiam Uśmiech
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#45
(14.05.2017, 09:24)bonluk napisał(a): A nie ma pojemniejszych tych woreczków?
Takich przynajmniej po 1-2 l?

Ja nie znalazłam. Można kupić silikonowe foremki do lodu, ale są drogie.
Cytuj ten post
#46
Ser, mleko i Varroa. Zamiast używanych do leczenia zarażonych
warrozą rodzin pszczelich chemioterapeutyków zaleca się tań­
szą, łatwiejszą w stosowaniu i nieszkodliwą dla pszczół metodę

biologiczną. Polega ona na zwabianiu roztoczy do pułapek spo-
rządzonych z sera Trappista w okresie, gdy w rodzinach już lub

jeszcze nie ma czerwiu (jesień, wiosna), a temperatura nie spadła
poniżej 5-8°C. Plasterki sera o rozmiarach 7 x 10 cm, grubości 5

mm, po namoczeniu w mleku i obcieknięciu układa się na ram-
kach, na których uwiązany jest kłąb i przykrywa, aby nie wyschły.

Kontrolę przeprowadza się codziennie. Roztocze robią w serze
niewielkie zagłębienia. Na plasterkach można znaleźć do 60
osobników. Autor uważa jednak za celowe uzupełnienie swojej
metody chemioterapią. (Vcelar 1990, 10; za Meheszet 1989, 8).


1991 / 5 Pszczelarstwo
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#47
W poniedziałek zrobiłem eksperyment na 5 rodzinach w których mam osiatkowane dennice.
Znalazłem gdzieś kiedyś informacje na temat odymiania tymiankiem. Wpakowałem 30 gram ziela tymianku do dymawki i odymiłem na ful te 5 rodzin. Sprawdziłem osyp dręcza we wtorek. W dwóch rodzinach z matkami z 2016 roku było tak po ok 20 szt. na wkładce. W 3 odkładach z tego roku po 5-7 szt. Wiec jednak jakoś tam działa. To na pasieczysku ze zdrowsza populacją, gdzie rodziny wyglądają na dość silne i zdrowe. W sobotę mam zamiar zrobić to samo na drugim pasieczysku, na którym rodziny sa znacznie słabsze i chorowały w sezonie. Czy ktoś jeszcze ma jakieś doświadczenia z tymiankiem?
Cytuj ten post
#48
Spróbuj teraz tak samo porządnie przedmuchać inne 5 rodzin zwykłym dymem z podkurzacza.
Ciekawe czy czasem efekt nie będzie taki sam.
Cytuj ten post
#49
(12.10.2017, 12:17)Krzyżak napisał(a): Spróbuj teraz tak samo porządnie przedmuchać inne 5 rodzin zwykłym dymem z podkurzacza.
Ciekawe czy czasem efekt nie będzie taki sam.

OK. Dobry pomysł. Spróbuje i poinformuje.... Pewnie w sobotę a w niedziele sprawdzę osyp dręcza...
Cytuj ten post
#50
W sobotę rano odymiłem tymiankiem 3 rodziny i dymem z próchna wierzbowego 2 rodziny na drugim pasieczysku. Tak jak wspomniałem we wcześniejszym wpisie na tym pasieczysku rodziny chorowały w sezonie i są o wiele słabsze niż na pierwszym.
W niedziele ok południa policzyłem osyp dręcza na wkładkach:

Rodziny odymione tymiankiem:
1. Macierzak osierocony w maju, wychował matkę, miał przerwę w czerwieniu - 24 szt
2. Rójka złapana 7 czerwca, osadzona na węzę - 13 szt.
3. Odkład z maja, sam wychował matkę, najsłabsza rodz. na pasiece - 32 szt

Rodziny odymione próchnem:
4. Odkład z maja, sam wychował matkę, w najsilniejszy na pasiece - 1 szt
5. Odkład z maja, sam wychował matkę, najwięcej chorował. dużo pszczół na piechotę w sezonie - 2 szt

Po obejrzeniu osypu dręcza (powiększenie x 40) stwierdziłem ze wszystkie osobniki są martwe i nieuszkodzone, za wyjątkiem jednego w ulu nr 5 (martwy i uszkodzony).

Wnioski:
Jednak odymienie tymiankiem jest skuteczniejsze niż zwykłe mocne odymienie.
W pasiece oddalonej o kilka kilometrów gdzie pszczelarz leczy chemią (taktik) w porównawczych rozwojowo rodzinach osyp dręcza wahał się w przedziale 50-200 szt. Na tej podstawie domniemam, że skuteczność odymiania tymiankiem może wynosić ok 15-20 % w stosunku do twardej chemii.

Czy ktoś ma jakieś doświadczenia ze stosowania tymianku przez odymianie?
Cytuj ten post
#51
(15.10.2017, 21:03)Adam1969 napisał(a): Czy ktoś ma jakieś doświadczenia ze stosowania tymianku przez odymianie?

Przeczytaj TO

Po lekturze Twojego sprawozdania zadałem sobie pytanie, w jakiej temperaturze zachodzi rozpad tymolu. Wynika z tego, że około 100-220st.C., kiedy zaczyna się pyroliza, następuje rozpad tymolu, wcześniej jednak zaczyna się bardzo szybko ulatniać. Odymianie tymiankiem zatem jest szybką kuracją tymolem, tak bym to uznał, w dalszej czynności produktami jego rozpadu. Stosuje się to przy zwalczaniu grzybów np. w Afryce zamkniętych pomieszczeniach jak magazyny.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#52
(15.10.2017, 21:03)Adam1969 napisał(a): W sobotę rano odymiłem tymiankiem 3 rodziny

Powiedz dokładniej jak tym tymiankiem dymiłeś ?
Cytuj ten post
#53
Ja tylko ad vocem do dręcza. Adam1969 profesor byłby albo jest bardzo zadowolony z pewnością. Uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#54
(16.10.2017, 13:21)Krzyżak napisał(a):
(15.10.2017, 21:03)Adam1969 napisał(a): W sobotę rano odymiłem tymiankiem 3 rodziny

Powiedz dokładniej jak tym tymiankiem dymiłeś ?

Ano ciężko było dymić biedne pszczoły Smutny  Generalnie dymu nie lubię, choć chyba najłagodniejszych pszczół to nie mam i strzała lubią sprzedać Uśmiech

Normalnie - najpierw garść próchna, dobrze rozżarzyłem na otwartej dymawce. Potem 50 gram tymianku na wierzch (takie największe opakowanie mieli w aptece, 2,90 zł za sztukę). Trochę rozdmuchałem i potem do ula ok. 25 powolnych dmuchów i do następnego. Dym jest gęsty, zawiesisty, ciężki i raczej wilgotny. Ma oczywiście specyficzny zapach.
I tyle - żadna filozofia...


W sobotę powtórzyłem też zabieg na pierwszym pasieczysku. W niedziele sprawdziłem osyp dręcza i w jednej rodzinie, która nie miała przerwy w czerwieniu było ok 30 szt. Dziś sprawdziłem ponownie i na drugi dzień po odymieniu było w tej rodzinie 19 szt. W pozostałych 1-2 szt lub nic. W tej jednej rodzinie spadło w sumie ok 100 szt.

Nie jestem zwolennikiem jakiegokolwiek leczenia, niemniej będąc na początku drogi pszczelarza TF chciałbym trochę zbudować pasiekę i ograniczyć zimowe spadki rodzin. Traktuje te zabiegi jako ograniczenia populacji pasożyta w rodzinie. Mam nadzieje, że zmniejszenie ilości dręcza w rodzinie o jakieś 20 procent (tak domniemam) może mieć dobry wpływ na przezimowanie rodziny.

Naczytałem się na forum i na blogach Łukasza i Bartka na temat strat zimowych. Doszedłem do wniosku - że jeżeli mam stracić wszystkie pszczoły i znowu zaczynać od nowa z pszczołami które były leczone ciężką chemią(czyli są w żaden sposób nie selekcjonowane na dręczootporność) to lepszym rozwiązaniem jest zmniejszyć presje pasożyta w tych rodzinach które mam. Jednocześnie planuje wprowadzić w przyszłym roku nowy materiał (AMM). Daje mi to też pogląd na ilość roztocza w danej rodzinie.
Cytuj ten post
#55
Dzięki za odpowiedź. Ciekawe czy samym takim dymieniem przez cały sezon powiedzmy co 2-3 tygodnie dało by się utrzymać ilość varroa w ryzach.
Cytuj ten post
#56
(17.10.2017, 06:27)Krzyżak napisał(a): Dzięki za odpowiedź. Ciekawe czy samym takim dymieniem przez cały sezon powiedzmy co 2-3 tygodnie dało by się utrzymać ilość varroa w ryzach.
Szukając rozwiązań leniwych i prostych zadałbym też pytanie, czy wprowadzenie tymianku na stałe do podkurzacza coś by dało...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#57
Czasem coś wrzucam do podkurzacza ale to ma działanie tylko na moje samopoczucie, bo tyle co sie przy przeglądzie pogłaska pszczoły dymem albo wcale to mało.
Cytuj ten post
#58
(17.10.2017, 07:31)flamenco108 napisał(a):
(17.10.2017, 06:27)Krzyżak napisał(a): Dzięki za odpowiedź. Ciekawe czy samym takim dymieniem przez cały sezon powiedzmy co 2-3 tygodnie dało by się utrzymać ilość varroa w ryzach.
Szukając rozwiązań leniwych i prostych zadałbym też pytanie, czy wprowadzenie tymianku na stałe do podkurzacza coś by dało...

Dałoby oj dało Duży uśmiech Szybki wzrost odporności roztocza na tymol Oczko
Cały w tym ambaras, żeby używać kilku metod naraz i stosować je wymiennie. Nie wiem jak ten roztocz to robi, bo przecież nie ma wymiany genów między osobnikami dopóki kilka roztoczy nie wejdzie do tej samej komórki, a ich biologia to generalnie kazirodztwo. Dziwi mnie skąd takie umiejętności uodparniania się zgłaszane przez wszystkich. 
Cytuj ten post
#59
(17.10.2017, 12:14)kosz85 napisał(a): Nie wiem jak ten roztocz to robi, bo przecież nie ma wymiany genów między osobnikami dopóki kilka roztoczy nie wejdzie do tej samej komórki, a ich biologia to generalnie kazirodztwo. Dziwi mnie skąd takie umiejętności uodparniania się zgłaszane przez wszystkich. 

Też zadaję sobie to pytanie Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#60
(17.10.2017, 12:30)flamenco108 napisał(a):
(17.10.2017, 12:14)kosz85 napisał(a): Nie wiem jak ten roztocz to robi, bo przecież nie ma wymiany genów między osobnikami dopóki kilka roztoczy nie wejdzie do tej samej komórki, a ich biologia to generalnie kazirodztwo. Dziwi mnie skąd takie umiejętności uodparniania się zgłaszane przez wszystkich. 

Też zadaję sobie to pytanie Oczko
Sprawa jest prosta, swoje geny przekazują dalej tylko te, które przeżyły wojnę chemiczną.
Cytuj ten post