Leczenie ziołami
#61
Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)
Cytuj ten post
#62
(17.10.2017, 13:47)emzarek napisał(a): Sprawa jest prosta, swoje geny przekazują dalej tylko te, które przeżyły wojnę chemiczną.

No właśnie sprawa nie jest prosta. Bo skoro nie przekazują genów horyzontalnie, a jedynie w dół linii, to przez setki lat ewolucji każdy osobnik Varroa powinien się od siebie znacznie różnić. Czy to kolorem, czy to liczbą nóżek, itd Ciekawe jest też jak zapobiegają negatywnym efektom chowu wsobnego i zawężania się puli genetycznej.
Tak naprawdę, Varroa wymienia geny horyzontalnie jedynie w przypadku dużej liczby osobników w rodzinie, w przeciwnym wypadku pojedynczych osobników byłby to chów wsobny. A nawet przy dużej liczbie osobników nie jest tak, że co komórka to 2-3 dorosłe osobniki, raczej preferują rozmnażać się samotnie.
Cytuj ten post
#63
(17.10.2017, 14:02)m.kowalski napisał(a): Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)

W momencie agonni, oprócz rodziny ginie również w dużej części warroza Uśmiech Przy CCD warroza jest wręcz wynoszona gdzieś w pole i ginie nie mogąc znaleźć innego nosiciela. Być może to jest prawdziwy cel CCD? I prawdziwa inteligencja gatunku. Z zostawionego zasklepionego czerwiu waroza się nie wygryzie, a gdzieś padła na ziemi pszczoła też nie przekaże warrozy innemu rojowi.

Aczkolwiek szukałbym tu raczej innego rodzaju wymiany genów, jak przykładowo ma się to u bakterii, które wymieniają się kodem genetycznym. Niż zrzucał wszystko na agonalne rodziny. 
Cytuj ten post
#64
A ile rodzin przed "zaprzestaniem funkcjonowania" jest rabowanych, i ile roztoczy idzie w świat?
Nie tylko roztoczy zresztą, ale całe bogactwo takiego naturalnego ula jest rozsiewane po okolicy.
Cytuj ten post
#65
(17.10.2017, 14:02)m.kowalski napisał(a): Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)

Kolego m.kowalski Uśmiech jesteśmy oczywiście elementem niezbędnym! Niemniej bardziej potrzebuje tych pszczelarzy co leją całą game różnych związków chemicznych do ula. I co? I co roku na jesieni mają osyp varrozy na wkładce.
Znam natomiast 2 osoby, które mają stwierdzone uczulenie na miód, tak miód! w tym roku odważyły się zjeść mojego tegorocznego miodu. I co? I nic. Żadnych objawów, które wcześniej miały..............

Resztę kolega sobie sam wydedukuje.....

Pozdrawiam
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#66
(17.10.2017, 14:02)m.kowalski napisał(a): Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)
Gdyby nie wojna chemiczna warroza była by znacznie mniej zjadliwa.
Cytuj ten post
#67
(17.10.2017, 14:26)emzarek napisał(a):
(17.10.2017, 14:02)m.kowalski napisał(a): Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)
Gdyby nie wojna chemiczna warroza  była by znacznie mniej zjadliwa.
Prawda.
Prawdopodobnie również nie było by pszczół.
Cytuj ten post
#68
(17.10.2017, 14:26)Adam1969 napisał(a):
(17.10.2017, 14:02)m.kowalski napisał(a): Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)

Kolego m.kowalski Uśmiech jesteśmy oczywiście elementem niezbędnym! Niemniej bardziej potrzebuje tych pszczelarzy co leją całą game różnych związków chemicznych do ula. I co? I co roku na jesieni mają osyp varrozy na wkładce.
Znam natomiast 2 osoby, które mają stwierdzone uczulenie na miód, tak miód! w tym roku odważyły się zjeść mojego tegorocznego miodu. I co? I nic. Żadnych objawów, które wcześniej miały..............

Resztę kolega sobie sam wydedukuje.....

Pozdrawiam
Nie uczula miod A pyłki i czasem białko w nim zawarte.
Resztę niech kolega sobie wydedukuje....
Cytuj ten post
#69
(17.10.2017, 14:31)m.kowalski napisał(a):
(17.10.2017, 14:26)Adam1969 napisał(a):
(17.10.2017, 14:02)m.kowalski napisał(a): Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)

Kolego m.kowalski Uśmiech jesteśmy oczywiście elementem niezbędnym! Niemniej bardziej potrzebuje tych pszczelarzy co leją całą game różnych związków chemicznych do ula. I co? I co roku na jesieni mają osyp varrozy na wkładce.
Znam natomiast 2 osoby, które mają stwierdzone uczulenie na miód, tak miód! w tym roku odważyły się zjeść mojego tegorocznego miodu. I co? I nic. Żadnych objawów, które wcześniej miały..............

Resztę kolega sobie sam wydedukuje.....

Pozdrawiam
Nie uczula miod A pyłki i czasem białko w nim zawarte.
Resztę niech kolega sobie wydedukuje....

Hmmm!!!! Dedukuje..... - Czyżby w moim miodzie nie było pyłku???
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#70
(17.10.2017, 14:29)m.kowalski napisał(a):
(17.10.2017, 14:26)emzarek napisał(a):
(17.10.2017, 14:02)m.kowalski napisał(a): Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)
Gdyby nie wojna chemiczna warroza  była by znacznie mniej zjadliwa.
Prawda.
Prawdopodobnie również nie było by pszczół.

No widzę że kolega jest mocno CHEMICZNY. No to chyba pomylił kolega forum....

Pozdrawiam
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#71
(17.10.2017, 14:35)Adam1969 napisał(a):
(17.10.2017, 14:31)m.kowalski napisał(a):
(17.10.2017, 14:26)Adam1969 napisał(a):
(17.10.2017, 14:02)m.kowalski napisał(a): Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)

Kolego m.kowalski Uśmiech jesteśmy oczywiście elementem niezbędnym! Niemniej bardziej potrzebuje tych pszczelarzy co leją całą game różnych związków chemicznych do ula. I co? I co roku na jesieni mają osyp varrozy na wkładce.
Znam natomiast 2 osoby, które mają stwierdzone uczulenie na miód, tak miód! w tym roku odważyły się zjeść mojego tegorocznego miodu. I co? I nic. Żadnych objawów, które wcześniej miały..............

Resztę kolega sobie sam wydedukuje.....

Pozdrawiam
Nie uczula miod A pyłki i czasem białko w nim zawarte.
Resztę niech kolega sobie wydedukuje....

Hmmm!!!! Dedukuje..... - Czyżby w moim miodzie nie było pyłku???
Czy ja tak powiedziałem ? :-)
Nie wiem z czego kolega ten miod robił.
Cytuj ten post
#72
(17.10.2017, 14:29)m.kowalski napisał(a): Prawda.
Prawdopodobnie również nie było by pszczół.

Gdyby tak było, nie byłoby Augustowskiej w dziuplach i barciach, nie byłoby dzikich pszczół w Pensylvani, nie byłoby pszczół w Baszkiri, trochę przeceniasz rolę człowieka w zachowaniu gatunku jakim jest pszczoła miodna.
W UK są całe hrabstwa zrzeszające pszczelarzy, gdzie nie leczą i pszczoły jakoś nie giną Uśmiech 
Cytuj ten post
#73
(17.10.2017, 14:37)m.kowalski napisał(a):
(17.10.2017, 14:35)Adam1969 napisał(a):
(17.10.2017, 14:31)m.kowalski napisał(a):
(17.10.2017, 14:26)Adam1969 napisał(a):
(17.10.2017, 14:02)m.kowalski napisał(a): Prawda.

A do krzyzowania dochodzi u Was, "koledzy", w schyłkowym stadium agonii rodzin.
A po stypie ruszają w świat :-)

Być może jesteście elementem niezbędnym warozzie do przetrwania, kto wie :-)

Kolego m.kowalski Uśmiech jesteśmy oczywiście elementem niezbędnym! Niemniej bardziej potrzebuje tych pszczelarzy co leją całą game różnych związków chemicznych do ula. I co? I co roku na jesieni mają osyp varrozy na wkładce.
Znam natomiast 2 osoby, które mają stwierdzone uczulenie na miód, tak miód! w tym roku odważyły się zjeść mojego tegorocznego miodu. I co? I nic. Żadnych objawów, które wcześniej miały..............

Resztę kolega sobie sam wydedukuje.....

Pozdrawiam
Nie uczula miod A pyłki i czasem białko w nim zawarte.
Resztę niech kolega sobie wydedukuje....

Hmmm!!!! Dedukuje..... - Czyżby w moim miodzie nie było pyłku???
Czy ja tak powiedziałem ? :-)
Nie wiem z czego kolega ten miod robił.

Na pewno nie z TakTiku Uśmiech

Pozdrawiam
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#74
Warto wrócić do tematu wątku... czyli do leczenia ziołami...
Może by ktoś chętny zrobił jakieś testy w sezonie np. 5 rodzin bez leczenia, 5 rodzin tylko dymienie ziółkami i 5 rodzin dymienie ziółkami plus zakarmianie wywarami z ziółek...

Później porównać ilość warrozy w danych rodzinach przynajmniej dwukrotnie. Proponuje termin 10 sierpnia, 10 września. Można dodać 10 października...
Oczywiście jeżeli ktoś wierzy, że warroza jest przyczyną wszelkiego zła w rodzinie a jej ilość decyduje o przeżyciu.
Cytuj ten post
#75
(17.10.2017, 14:41)bonluk napisał(a): Warto wrócić do tematu wątku... czyli do leczenia ziołami...
Może by ktoś chętny zrobił jakieś testy w sezonie np. 5 rodzin bez leczenia, 5 rodzin tylko dymienie ziółkami i 5 rodzin dymienie ziółkami plus zakarmianie wywarami z ziółek...

Później porównać ilość warrozy w danych rodzinach przynajmniej dwukrotnie. Proponuje termin 10 sierpnia, 10 września. Można dodać 10 października...
Oczywiście jeżeli ktoś wierzy, że warroza jest przyczyną wszelkiego zła w rodzinie a jej ilość decyduje o przeżyciu.

Pomysł dobry tylko trzeba by spełnić jeszcze 2 warunki:
- Rodziny na jednym pasieczysku
- Te same pszczoły (genetycznie) we wszystkich tych ulach.

Na tym forum jest ktoś kto je spełni ? Wydaje mi się że nie.

Coś będę dalej kombinował w tym temacie. Z efektów zdam relacje....
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#76
Myślę, że może by ktoś się znalazł...
Kwestia przekonania do ziół i ograniczenia V.
Cytuj ten post
#77
(17.10.2017, 14:08)kosz85 napisał(a):
(17.10.2017, 13:47)emzarek napisał(a): Sprawa jest prosta, swoje geny przekazują dalej tylko te, które przeżyły wojnę chemiczną.

No właśnie sprawa nie jest prosta. Bo skoro nie przekazują genów horyzontalnie, a jedynie w dół linii, to przez setki lat ewolucji każdy osobnik Varroa powinien się od siebie znacznie różnić. Czy to kolorem, czy to liczbą nóżek, itd Ciekawe jest też jak zapobiegają negatywnym efektom chowu wsobnego i zawężania się puli genetycznej.
Tak naprawdę, Varroa wymienia geny horyzontalnie jedynie w przypadku dużej liczby osobników w rodzinie, w przeciwnym wypadku pojedynczych osobników byłby to chów wsobny. A nawet przy dużej liczbie osobników nie jest tak, że co komórka to 2-3 dorosłe osobniki, raczej preferują rozmnażać się samotnie.
Tutaj jest napisane, ze sa zroznicowane. Istnieje sporo genetycznych eko-typow. Niekoniecznie musi to prowadzic do do duzych zmian morfologicznych skoro aktualnie dana morfologia sie sprawdza w koewolucji z zywicielem.
https://www.researchgate.net/publication/262106172_Aktualny_stan_wiedzy_o_Varroa_destructor

Trzeba sciagnac pdf po polsku
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#78
(17.10.2017, 15:03)Adam1969 napisał(a): Pomysł dobry tylko trzeba by spełnić jeszcze 2 warunki:

- Rodziny na jednym pasieczysku
- Te same pszczoły (genetycznie) we wszystkich tych ulach.

Na tym forum jest ktoś kto je spełni ? Wydaje mi się że nie.

Coś będę dalej kombinował w tym temacie. Z efektów zdam relacje....

A jakie znaczenie ma genetyka czy pasieczysko ?
Każda rodzina będzie dobra. Żeby mieć wiarygodne dane trzeba robić co jakiś czas badanie alkoholowe procentowego porażenia rodziny i będzie widać jaki jest stan rzeczy. W sezonie wg książkowych opisów ilość warrozy powinna się podwajać co miesiąc. Jeżeli udało by się to zahamować/ograniczyć to byłoby nieźle.
Cytuj ten post
#79
Kto chce, może się zapisać do "projektu badawczego" na fejsiku, zbierają tam 1000 pszczelarzy, którzy będą rolować pszczoły.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#80
(17.10.2017, 17:45)flamenco108 napisał(a): Kto chce, może się zapisać do "projektu badawczego" na fejsiku, zbierają tam 1000 pszczelarzy, którzy będą rolować pszczoły.

hehe... każdemu wolna projektować własne badania...

rolowanie a czemu tak to się przyjęło?

Według mnie rolowanie w terminie szczyt sezonu jest mało wiarygodne z wielu powodów... zaczynałbym od sierpnia a kończył w październiku... 
Cytuj ten post
#81
(17.10.2017, 17:37)Krzyżak napisał(a):
(17.10.2017, 15:03)Adam1969 napisał(a): Pomysł dobry tylko trzeba by spełnić jeszcze 2 warunki:

- Rodziny na jednym pasieczysku
- Te same pszczoły (genetycznie) we wszystkich tych ulach.

Na tym forum jest ktoś kto je spełni ? Wydaje mi się że nie.

Coś będę dalej kombinował w tym temacie. Z efektów zdam relacje....

A jakie znaczenie ma genetyka czy pasieczysko ?
Każda rodzina będzie dobra. Żeby mieć wiarygodne dane trzeba robić co jakiś czas badanie alkoholowe procentowego porażenia rodziny i będzie widać jaki jest stan rzeczy. W sezonie wg książkowych opisów ilość warrozy powinna się podwajać co miesiąc. Jeżeli udało by się to zahamować/ograniczyć to byłoby nieźle.

Wybacz, ale nie zrozumiałeś odpowiedzi na pytanie Łukasza - "5 rodzin bez leczenia, 5 rodzin tylko dymienie ziółkami i 5 rodzin dymienie ziółkami plus zakarmianie wywarami z ziółek..."

A genetyka i pasieczysko ma duże znaczenie.
Z tego co zaobserwowałem mam zupełne inny stopień porażenia w dwóch innych miejscach a pszczoły niby te same....
Odnośnie genetyki to na jednym pasieczysku dwie rodziny z zeszłorocznymi matkami, obydwie w podobnej sile, obydwie tak samo traktowane - w jednej spadło 25 szt dręcza w drugiej 100...
Jedna zaczęła czerwić 3 tygodnie wcześniej niż druga....
Ta właśnie skoczyła też wcześniej czerwić o jakieś 2-3 tygodnie.....
Dwie rodziny z różnych źródeł - jedna komercyjna druga od " trzymacza"...
I jak mam porównywać działanie ziółek na tych dwóch rodzinach?
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#82
(17.10.2017, 17:45)flamenco108 napisał(a): Kto chce, może się zapisać do "projektu badawczego" na fejsiku, zbierają tam 1000 pszczelarzy, którzy będą rolować pszczoły.
Ooo, już szukają 2000, apetyt rośnie w miarę jedzenia Oczko
Cytuj ten post
#83
(17.10.2017, 20:48)Adam1969 napisał(a): Wybacz, ale nie zrozumiałeś odpowiedzi na pytanie Łukasza - "5 rodzin bez leczenia, 5 rodzin tylko dymienie ziółkami i 5 rodzin dymienie ziółkami plus zakarmianie wywarami z ziółek..."


A genetyka i pasieczysko ma duże znaczenie.
Z tego co zaobserwowałem mam zupełne inny stopień porażenia w dwóch innych miejscach a pszczoły niby te same....
Odnośnie genetyki to na jednym pasieczysku dwie rodziny z zeszłorocznymi matkami, obydwie w podobnej sile, obydwie tak samo traktowane - w jednej spadło 25 szt dręcza w drugiej 100...
Jedna zaczęła czerwić 3 tygodnie wcześniej niż druga....
Ta właśnie skoczyła też wcześniej czerwić o jakieś 2-3 tygodnie.....
Dwie rodziny z różnych źródeł - jedna komercyjna druga od " trzymacza"...
I jak mam porównywać działanie ziółek na tych dwóch rodzinach?

No i właśnie sobie pokazałeś, że nie ma sensu tworzenia rodzinek kontrolnych, bo są "nierówne". Nie dają żadnego wiarygodnego odniesienia. Mam nawet lepszy przykład od Twojego. Końcem maja utworzyłem 4 odkłady z jednego macierzaka. Rozbiłem 12 ramkowe gniazdo na 4 odkłady po 3 ramki. Matki odhowały się same w tych odkładach. Podjęły czerwienie w tym samym czasie. Pszczoły doszły do porównywalnej siły na jesień. Rodziny traktowane tak samo. Końcem sierpnia osyp w nich był: 20,50,100, 300 szt. Rodziny identyczne, genetyka identyczna, pasieczysko to samo a wyniki kompletnie inne. To jak takie rodziny wg Ciebie mają być grupą kontrolną ?

W tym doświadczeniu nie ma co tworzyć żadnych grup kontrolnych.
Należy od 15 kwietnia co miesiąc badać procentowe porażenie rodzin i patrzeć czy ono mimo ziół rośnie czy nie.
Cytuj ten post
#84
(18.10.2017, 07:53)Krzyżak napisał(a):  Matki odhowały się same w tych odkładach. Podjęły czerwienie w tym samym czasie. Pszczoły doszły do porównywalnej siły na jesień. Rodziny traktowane tak samo. Końcem sierpnia osyp w nich był: 20,50,100, 300 szt. Rodziny identyczne, genetyka identyczna,

Oj chyba tylko w zakresie mitochondrialnego DNA Szymonie.
Przecież jak każda z tych matek kopulowała z innymi trutniami to już masz inną genetykę w rodzinach częściowo i to w Twoich amatroskich warunkach niewiadomego pochodzenia.
Coś takiego chyba możliwe tylko albo sztucznym unasiennianiem ale w jakiś super warunkach na trutowiskach izolowanych kiedy matki mają dostęp tylko do jednego określonego pnia ojcowskiego. Albo z kilkoma pniami ojcowskimi i później zbadaniem genetyki robotnic i wzięcie do badań bardzo podobne średnio genetycznie rodziny.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#85
(18.10.2017, 07:53)Krzyżak napisał(a): (...)
Końcem sierpnia osyp w nich był: 20,50,100, 300 szt.
(...)

Jak/czym sprawdzałeś osyp?
Cytuj ten post
#86
(18.10.2017, 07:53)Krzyżak napisał(a):
(17.10.2017, 20:48)Adam1969 napisał(a): Wybacz, ale nie zrozumiałeś odpowiedzi na pytanie Łukasza - "5 rodzin bez leczenia, 5 rodzin tylko dymienie ziółkami i 5 rodzin dymienie ziółkami plus zakarmianie wywarami z ziółek..."


A genetyka i pasieczysko ma duże znaczenie.
Z tego co zaobserwowałem mam zupełne inny stopień porażenia w dwóch innych miejscach a pszczoły niby te same....
Odnośnie genetyki to na jednym pasieczysku dwie rodziny z zeszłorocznymi matkami, obydwie w podobnej sile, obydwie tak samo traktowane - w jednej spadło 25 szt dręcza w drugiej 100...
Jedna zaczęła czerwić 3 tygodnie wcześniej niż druga....
Ta właśnie skoczyła też wcześniej czerwić o jakieś 2-3 tygodnie.....
Dwie rodziny z różnych źródeł - jedna komercyjna druga od " trzymacza"...
I jak mam porównywać działanie ziółek na tych dwóch rodzinach?

No i właśnie sobie pokazałeś, że nie ma sensu tworzenia rodzinek kontrolnych, bo są "nierówne". Nie dają żadnego wiarygodnego odniesienia. Mam nawet lepszy przykład od Twojego. Końcem maja utworzyłem 4 odkłady z jednego macierzaka. Rozbiłem 12 ramkowe gniazdo na 4 odkłady po 3 ramki. Matki odhowały się same w tych odkładach. Podjęły czerwienie w tym samym czasie. Pszczoły doszły do porównywalnej siły na jesień. Rodziny traktowane tak samo. Końcem sierpnia osyp w nich był: 20,50,100, 300 szt. Rodziny identyczne, genetyka identyczna, pasieczysko to samo a wyniki kompletnie inne. To jak takie rodziny wg Ciebie mają być grupą kontrolną ?

W tym doświadczeniu nie ma co tworzyć żadnych grup kontrolnych.
Należy od 15 kwietnia co miesiąc badać procentowe porażenie rodzin i patrzeć czy ono mimo ziół rośnie czy nie.

Szymon bez grup kontrolnych nie ma sensu niczego badać.
Musi być grupa kontrolna nie leczona aby u niej badać ile tej V jest bez tych ziółek...

Córki-matki to 50% genów i daje to jakiś obraz czyli wiemy z czego wychodzimy. Wiemy, że genetyka we wszystkich rodzinach jest na starcie podobna bo w tych 50% bo drugie 50% to trutnie i tu wpływu nie mamy...
Dymiąc jak się chce i jakie się chce rodziny to już w ogóle nie trzyma się kupy...

Trzeba by te nowo tworzone rodziny robić w identyczny sposób o tej samej porze... czyli albo robimy pakiety po 1 kg pszczół i czerwiąca matka albo np. odkłady 2 ramki czerwiu na wygryzieniu i czerwiąca matka. Dodam jeszcze, że czerwiące matki pasowałoby aby unasienniały się na tym samy pasieczysku w podobnych warunkach czyli w podobnych ulikach weselnych itd.

Jest to zabawa ale przynajmniej nikt Ci później nie zarzuci a bo te matki są z innej rodziny albo abo ta rodzina była silniejsza na starcie, abo ta rodzina dłużej miała przerwę w czerwieniu itd.

Ja to napisałem tak dla chętnych, kto chce niech próbuje.
Cytuj ten post
#87
(18.10.2017, 09:47)bonluk napisał(a): Ja to napisałem tak dla chętnych, kto chce niech próbuje.
Tylko pomnijcie, co najmniej 300 rodzin w każdej grupie, w tym kontrolnej, a wyniki poddajemy obróbce! Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#88
a czemu aż tyle... chyba wystarczy po 6 w grupie... przynajmniej przy badaniach na pszczołąch taka liczba to min.?
Cytuj ten post
#89
6 rodzin w grupie pozwala udowodnić raz to, a raz śmo. Tak wynika z lektur licznych naukowych, pszczelniczych opracowań. Jednym wyszło, że matki takie, innym że srakie, tamtym że ul ocieplany, innym, że z jednej deski...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#90
To po co robić badania skoro każdy pszczelarz mądrzejszy...?

Robić po swojemu i tyle... 
Cytuj ten post