Dezynfekcja
#1
co myślicie o potrzebie dezynfekcji sprzętu pasiecznego, uli, ramek itp?
Większość pszczelarzy uważa, że jak się nie zdezynfekuje czy nie opali ula to pszczoły mają "gorszy start", a może i to będzie warunkować przyszłą chorobę.

i jak to się ma do "sterylności" warunków np. w dziupli?... a może pszczoła już jest inna i ta "nowoczesna" nie będzie tolerowała takiego "naturalnego" ekosystemu?
Cytuj ten post
#2
To zależy jaki to sprzęt. Jeżeli są to korpusy i ramki tej samej rodziny to nic z tym nie robię.
Ale jeżeli spadła jakaś rodzina i podejrzewamy jakąś chorobę bakteryjną czy wirusową to uważam, że taki sprzęt powinno się opalić. Po co ewentualne patogeny mają infekować nową rodzinę którą zasiedlimy w takich korpusach.
Cytuj ten post
#3
No ale jesteś w stanie się zabezpieczyć przed patogenami? co z ulami obok? myślisz, że są "czyste"?
Cytuj ten post
#4
(05.05.2015, 12:48)MrDrone napisał(a): No ale jesteś w stanie się zabezpieczyć przed patogenami? co z ulami obok? myślisz, że są "czyste"?

Różne są choroby. Nie wszystkie infekują całe pasieki. Wiele jest takich które infekują tylko poszczególne ule w pasiece.
Dlatego uważam, że nie ma co ryzykować.
Cytuj ten post
#5
Ja dezynfekuję tylko jak podejżewam jakąś chorobę, inaczej nie widzę sensu.
Cytuj ten post
#6
Dezynfekcja to zło chyba, ze robimy jakąś operację na pszczole kiedy jej tkanki wewnętrzne mają kontakt ze środowiskiem zewnętrznym czyli warunki nienormalne.

Objawy choroby są tylko pozytywnym skutkiem leczenia. Dla pleomorfisty, zwolennika hipotezy terenu i higienisty naturalnego wszelka dezynfekcja celem sterylizacji mająca swe podłoże w hipotezie Ludwika Pateura karierowicza i oszusta jest nie do przyjęcia.

"Hipokrates: "Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz w rzeczywistości leczą one choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują."

Dr Claude Bernard (1813-1878): “Mikroby są niczym, środowisko jest wszystkim".
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#7
Kuba, myślę że te teorie są nie do przyjęcia dla "człowieka Zachodu" - tj. człowieka z "naszego kręgu cywilizacyjnego". Kto nie zetknął się z takim podejściem, czy np. z filozofią medycyny wschodu ten nie ogarnia takiego podejścia.
My jesteśmy od dziecka uczeni tego, że są proste rozwiązania na proste lub skomplikowane problemy, a czasem tak nie jest. Typowy człowiek zachodu nie widzi w objawach choroby niczego dobrego i ścieżki do zdrowienia.

A np. Michael Bush też pisze o takim podejściu - tylko on ma chyba korzenie indiańskie lub przynajmniej jakoś działa w tamtym środowisku. Pisał gdzieś na stronie czy w książce o "podążaniu za chorobą". Np. jak jest gorączka to trzeba dogrzać organizm, bo to znaczy, że organizm tego chce. On praktykował właśnie takie indiańskie historie - czyli do jakiegoś indiańskiego wigwamu czy tipi w czasie choroby (typu nasza sauna). ale jak piszę - ciężko to zrozumieć dla człowieka, który uczy się od dziecka, że jak jest mikrob czy pasożyt to trzeba go zabić, zwalczyć, pokonać itp.

Dlatego ludzie nie mogą pojąć, że jak jest warroza to nie koniecznie trzeba ją za wszelką cenę zabić - że czasem może przynieść to więcej złego niż dobrego...
Zadaniem "medyka wschodniego" nie było leczenie chorób, tylko utrzymanie zdrowia - dietą, aktywnością, stylem życia, zachowaniem równowagi z otoczeniem. A u nas : masz gorączkę, idziesz do lekarza i dostajesz antybiotyk - wszyscy są szczęśliwi i zadowoleni.
Cytuj ten post
#8
Tak masz rację.

Hipoteza higieny naturalnej nie jest związana tylko z medycyną wschodu ale z praktycznie z każdą wiedzą starożytną i medycyną ludową sięgającą kultur zbieracko-łowieckich. Także jak najbardziej inspiruje się też Indianami (mam nawet szamański bęben pseudoindiański hehe), Masajami z Afryki, Aborygenami z Australii czy medycyną ludową w Polsce nawet 25 lat wstecz kiedy jak dziecko nie mogło dostać ospy to rodzice z nim celowo chodzili do domu w którym dziecko miało ospę aby przeszło chorobę za młodu i uczyło organizm odporności. Tak samo nikt nie robił wielkiego problemu jak dziecko miało owsiki gdyż są pożyteczne i ich brak za młodu skorelowany jest z występowaniem niektórych alergii w życiu dorosłym na przykład.

Hipoteza higieny naturalnej w końcu jest normalnie tolerowaną częścią nauki medycznej którą na akademii się wykłada i zootechnice. Jednak różnie to bywa z praktyką. Na takim podejściu mniej dudków można zarobić. Oczko Ale też z drugiej strony ludzie też nie są zainteresowani powolnym normalnym leczeniem tylko sami żądają cudownego leku szybkiego aby iść do pracy na następny dzień a nie leżeć z gorączką, która jest nie od parady, jak słusznie zauważyłeś.

http://en.wikipedia.org/wiki/Hygiene_hypothesis

Wracają jednak powolutku do łask np. zioła, hirudoterapia czyli leczenie pijawkami czy leczenie ran np. cukrzycowych, larwami much.

http://en.wikipedia.org/wiki/Helminthic_therapy

Ja wierzę, że holistyczne podejście do zdrowia stosuje się do wszystkich istot żywych na Ziemi. A to, że jest nie do zaakceptowania to rozumiem. Dlatego cieszę się, ze nikt mnie nie zbanuje na tym forum za takie podejście do pszczół i taką wiarę. Nie przeszkadza mi tkwienie w niszy dopóty mam swobodę takiego podejścia i nikt mi nie nakazuje np. stosować chemii czy antybiotyków. Tak jak np. w hodowlach większych zwierząt według norm UE (chyba zgodnie z certyfikatem eko, ale tego głowy nie dam) nakazują zlikwidować gniazda jaskółek w oborze dla krów ze względu na zagrożenie mikrobiologiczne. Które były z nimi od tysiącleci w oborach i wyjadały im ze skóry różne robaki.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#9
Hipoteza pleomorfizmu też jest jedną z omawianych podejść do nauki medycznej.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Pleomorfizm_cykliczny

W końcu przyjętą ogólnie za normę hipotezą Pasteur'a jest ten problem, że większość drobnoustrojów nie spełnia postulatów Kocha. Prawda więc pewno leży, jak zwykle, gdzieś pośrodku. Oczko

http://pl.wikipedia.org/wiki/Postulaty_Kocha
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#10
no ja tam nie wiem czy Szymon Cię nie zbanuje... ;-)
Cytuj ten post
#11
Ja tam nie jestem za dezynfekcją ani nawet za myciem ;)
Myję się tylko dlatego, że nie lubię jak ręce mi się kleją no i żona mnie do łóżka brudnego nie chce wpuścić :)
Cytuj ten post
#12
(12.05.2015, 11:04)Krzyżak napisał(a): Ja tam nie jestem za dezynfekcją ani nawet za myciem Oczko
Myję się tylko dlatego, że nie lubię jak ręce mi się kleją no i żona mnie do łóżka brudnego nie chce wpuścić Uśmiech

Ja też. Od 2,5 roku myję ciało tylko wodą. Zwykle raz na tydzień korzystam z sauny i raz na tydzień biorę kąpiel w ciepłej wodzie choć w lato niekoniecznie. Po za tym wystarcza mi tylko miska z wodą studzienną obrośnięta glonami pozostawiona w ogrodzie, gdzie sobie urządziłem pseudołazienkę.

Włosy tylko myję raz na tydzień poza wodą wymienne: żółtkami, gliną, octem owocowym lub maślanką surową.

Z łózkiem i żoną to prawda ale moją w dużym stopniu przyzwyczaiła. Sama zresztą stosuje tylko higienę osobistą opartą tylko o własnoręcznie zrobione preparaty. Najczęściej jednak korzysta z wody.

Największym hardcorowcem od niemycia jest chyba ten gościu i co ciekawe wcale nie choruje.
http://filing.pl/80-letni-iranczyk-nie-kapal-sie-od-60-lat/
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#13
Tu jest jeszcze bardzo fajny gość, który od kilkunastu lat nie brał prysznica. Produkuje, używa a nawet sprzedaje kosmetyki sporządzonyne z bakterii zebranych w oborze, kurniku i chlewie z gospodarstwa ekologicznego.

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2646748/Hogwash-Yes-Meet-man-showered-12-years-instead-sprays-bacteria-hes-collected-pigsty-cowshed-chicken-coop-clean.html

http://www.nytimes.com/2014/05/25/magazine/my-no-soap-no-shampoo-bacteria-rich-hygiene-experiment.html?_r=0

Chodzi o bakterie nitrifikacyjne ulteniające amoniak. On twierdzi, ze brakuje go naszej skórze. Dzięki temu pot się rozkłada i nie gromadzi się tak brud. Podobnie jak czynią zwierzęta. Aczkolwiek kąpiel w naturalnym akwenie pełnym bakterii, wirusów i grzybów pewno nie jest niczym złym.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bakterie_nitryfikacyjne

Tu jest adres firmy gdzie można zobaczyć ofertę jego kosmetyków zamiast mycia.
https://www.aobiome.com/human-microbiome
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#14
Teraz nie dziwcie się dlaczego poza EM-ami w pasiece stosuję oprysk gnojowicą z krowieńca oraz serwatką surową na pszczoły. Duży uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#15
Kuba, ja już się niczemu nie dziwię co Ty robisz ;-) haha
Cytuj ten post
#16
Ja pamiętam jak zaczynałem to pierwsze co usłyszałem od okolicznych pszczelarzy to wypalić stare ule ogniem. Tak też zrobiłem i uważam, że to było dobre wtedy bo w ulach siedziało wszystko co tylko mogło... mrówki, barciak, jakieś inne robale, ścianki za ciapane kałem itd.
Przy ulach korpusowych z jednej deski nie robię nic po za zeskrobaniem nadmiaru propolisy czy wosku...
Cytuj ten post
#17
na ostatnim zebraniu naszego koła chyba przez 15 minut opowiadali jakie to ważne wszystko wydezynfekować a ramki spalić... ;-)
Cytuj ten post
#18
Mnie najbardziej zadziwia palenie całych ramek z suszem... Jest to dla mnie szok pszczelarski...
Cytuj ten post
#19
http://www.popsci.com/bugged

https://www.youtube.com/watch?v=xxvszzgYRjU
Cytuj ten post
#20
(15.05.2015, 07:38)bonluk napisał(a): Ja pamiętam jak zaczynałem to pierwsze co usłyszałem od okolicznych pszczelarzy to wypalić stare ule ogniem. Tak też zrobiłem i uważam, że to było dobre wtedy bo w ulach siedziało wszystko co tylko mogło... mrówki, barciak, jakieś inne robale, ścianki za ciapane kałem itd.
Przy ulach korpusowych z jednej deski nie robię nic po za zeskrobaniem nadmiaru propolisy czy wosku...

Ja tam opale,to nie koszt.
Przyzwyczajenie ....od co.
Cytuj ten post
#21
(31.07.2015, 17:19)marbert napisał(a):
(15.05.2015, 07:38)bonluk napisał(a): Ja pamiętam jak zaczynałem to pierwsze co usłyszałem od okolicznych pszczelarzy to wypalić stare ule ogniem. Tak też zrobiłem i uważam, że to było dobre wtedy bo w ulach siedziało wszystko co tylko mogło... mrówki, barciak, jakieś inne robale, ścianki za ciapane kałem itd.
Przy ulach korpusowych z jednej deski nie robię nic po za zeskrobaniem nadmiaru propolisy czy wosku...

Ja tam opale,to nie koszt.
Przyzwyczajenie ....od co.

Ja zasiedlałem 2015 do uli i ramek z kałem w których pszczoły osypały się na nosemozę prawdopodobnie ostatniej jesieni. Żyjątek jest tam mnóstwa. Barciaki też. Barciaki IMO są pożyteczne. Przyzwyczajenie do PN ot co. Oczko
Cytuj ten post
#22
a ogarniasz całość wokół siebie? natury? a może matka natura nie jest tak szybka jak Twoje wnioski?

Wiem wiki mają zjadać owce, niedzwiedzie mają buszować w kontenerach ze śmieciami w Ustrzykach a ludzie mają się do Union Kindom przeprowadzić aby żyć? Ok
Cytuj ten post
#23
(31.07.2015, 17:40)marbert napisał(a): a ogarniasz całość wokół siebie? natury? a może matka natura nie jest tak szybka jak Twoje wnioski?

Wiem wiki mają zjadać owce, niedzwiedzie mają buszować w kontenerach ze śmieciami w Ustrzykach a ludzie mają się do Union Kindom przeprowadzić aby żyć? Ok

Po prostu jestem konsekwentny. Powyżej wyjaśniłem. Wszelką sterylizację poza operacjami na wewnętrznych tkankach które kontaktują się z nienormalnych dla nich zewnętrznym środowiskiem, uważam za złą. A te operacje to też tylko mniejsze zło bo najlepiej byłoby ich nie mieć i przeprowadzać je najmniejszym stopniem inwazji we wnętrze. Materiał sterylny to materiał martwy.

Dlaczego najłatwiej zarazić się na wiele chorób w szpitalu? Bo w szpitalu jest dużo sterylności, która jest konieczna jako mniejsze zło oraz przy podawaniu setek leków i antybiotyków co też jest rodzajem sterylizacji wewnętrznej. Choć też nie zawsze i nie w takiej ilości jak się powszechnie przyjęło uważać.
Cytuj ten post
#24
które kontaktują się z nienormalnych dla nich zewnętrznym środowiskiem,

a potrafisz ocenić,które to są?( tak definitywnie).

Bieszczadzki Park Narodowy powstał aby chronić połoniny ( sztuczny twór powstały przez setki lat przez wypas bydła węgierskiego, owiec itd, ) a co teraz chronimy? Gatunki chronione zanikają bo środowisko pozbawione zjadaczy trawy wymierają.itd itp.
Cytuj ten post
#25
(31.07.2015, 18:04)marbert napisał(a): które kontaktują się z nienormalnych dla nich zewnętrznym środowiskiem,

a potrafisz ocenić,które to są?( tak definitywnie).

Bieszczadzki Park Narodowy powstał aby chronić połoniny ( sztuczny twór powstały przez setki lat przez wypas bydła węgierskiego, owiec itd, ) a co teraz chronimy? Gatunki chronione zanikają bo środowisko pozbawione zjadaczy trawy wymierają.itd itp.

Z tym parkiem to nie zrozumiałem do końca sensu. BTW dla mnie najlepszy park to zona czarnobylska.

No np. podczas operacji na pszczole czy człowieku na wewnętrznych tkankach sterylizacja narzędzi poczyniła krok do przodu bo tak to dużo mniej by było możliwe. Dlatego, że owe tkanki nie są gotowe na kontaktowanie się ze środowiskiem zewnętrznym i nie takie jest ich przeznaczenie. Natomiast żołądek np. jest jak najbardziej i dobrze zakwaszony (równa się dobre zdrowie) to minimum 80% odporności.

I teraz jak Ci taka pszczoła połknie rapicid to owszem warrozy nie ma lub jest mniej w ulu ale pszczoła ma słabsze zdrowie, wysterylizowany układ pokarmowy, gorszą przyswajalność składników odżywczych, gorsze limfocyty i później znów musisz sterylizować aby dalej mogła żyć. Czyli pszczoła niewolnica a nie wolna.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#26
które kontaktują się z nienormalnych dla nich zewnętrznym środowiskiem


Dlatego, że owe tkanki nie są gotowe na kontaktowanie się ze środowiskiem zewnętrznym i nie takie jest ich przeznaczenie. Natomiast żołądek np. jest jak najbardziej i dobrze zakwaszony (równa się dobre zdrowie) to minimum 80% odporności

I?

jak wypalę deskę ula? i zniszczę nosemę np. to ...?
Cytuj ten post
#27
(31.07.2015, 18:18)marbert napisał(a): które kontaktują się z nienormalnych dla nich zewnętrznym środowiskiem


Dlatego, że owe tkanki nie są gotowe na kontaktowanie się ze środowiskiem zewnętrznym i nie takie jest ich przeznaczenie. Natomiast żołądek np. jest jak najbardziej i dobrze zakwaszony (równa się dobre zdrowie) to minimum 80% odporności

I?

jak wypalę deskę ula? i zniszczę nosemę np. to ...?

Razem z nosemą zniszczysz setki tysięcy różnych innych istot. Kontaktowanie się z przedmiotem sterylnym jest złe. 

Np. taka wykrochmalona pościel jest dużo bardziej chorobotwórcza niż ściółka leśna. Surowe mleko jest bezpieczniejsze (pomimo nierzetelnych badań instytucji rzekomo naukowych) niż mleko pasteryzowane pomimo, że są tam mogą być jakieś potencjalne patogeny. Etc.

Stąd moja pasieka ma nazwę Waroza bo waroza nie jest moim wrogim ani celem do zniszczenia a wskaźnikiem co robimy źle z pszczołami.
Cytuj ten post
#28
opalając ul wprowadzam do niego owady niczym nie zlane i nie sterylne. Wprowadzam zalążek rodziny nie zdolny do walki z całym złem cywilizacji. Jak się rozwinie niech walczy. Na starcie mu pomagam.To złe?
Cytuj ten post
#29
(31.07.2015, 18:37)marbert napisał(a): opalając ul wprowadzam do niego owady niczym nie zlane i nie sterylne. Wprowadzam zalążek rodziny nie zdolny do walki z całym złem cywilizacji. Jak się rozwinie niech walczy. Na starcie mu pomagam.To złe?

Popieram, nowej rodzinie na starcie trzeba zapewnić choć minimum pomocy.
Nie jestem zwolennikiem puszczania jej od razu na głęboką wodę.
Popieram tylko dezynfekcję mechaniczną lub ogniem. Żadnej chemii.
Cytuj ten post
#30
"Na starcie mu pomagam.To złe?"

To nie jest pomoc. To jest przeszkadzanie.

"Wprowadzam zalążek rodziny nie zdolny do walki z całym złem cywilizacji. "

Tylko, ze Ty nie chcesz walczyć z cywilizacją a naturą właśnie.

Z olejkami to ok. Można by dyskutować ale z wypalaniem ula nigdy nie przyznam Wam racji. Wypalanie ogniem to zło.

BTW ogień generuje mnóstwo toksycznej chemii. Te miejsce zbrązowiałe i przyczernione pod wpływem ognia tam jest najwięcej chemicznych toksyn.
Według mnie olejek to też chemia. Chemii nie byłoby gdybyś tę gałązkę jodły syberyjskiej wsadził to ula.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post