Dezynfekcja
#91
(20.04.2016, 06:57)Borówka napisał(a):
(20.04.2016, 06:52)wladca much napisał(a): "jedną rodzinę już od piętnastu lat"

Masz na myśli, że nie wymieniałeś jej ani razu matki.

Tak nie wymieniałem przy czym roją się systematycznie co rok lub dwa lata.
Cytuj ten post
#92
(20.04.2016, 07:10)wladca much napisał(a):
(20.04.2016, 06:57)Borówka napisał(a):
(20.04.2016, 06:52)wladca much napisał(a): "jedną rodzinę już od piętnastu lat"

Masz na myśli, że nie wymieniałeś jej ani razu matki.

Tak nie wymieniałem przy czym roją się systematycznie co rok lub dwa lata.

Niczym nie leczyłeś?
Cytuj ten post
#93
(20.04.2016, 07:11)Borówka napisał(a):
(20.04.2016, 07:10)wladca much napisał(a):
(20.04.2016, 06:57)Borówka napisał(a):
(20.04.2016, 06:52)wladca much napisał(a): "jedną rodzinę już od piętnastu lat"

Masz na myśli, że nie wymieniałeś jej ani razu matki.

Tak nie wymieniałem przy czym roją się systematycznie co rok lub dwa lata.

Niczym nie leczyłeś?
Oczywiście,że leczę jesienią co roku natomiast ewidentnie widzę u nich odporność na wirusy porównując do innych rodzin.
Cytuj ten post
#94
(20.04.2016, 07:22)wladca much napisał(a):
(20.04.2016, 07:11)Borówka napisał(a):
(20.04.2016, 07:10)wladca much napisał(a):
(20.04.2016, 06:57)Borówka napisał(a):
(20.04.2016, 06:52)wladca much napisał(a): "jedną rodzinę już od piętnastu lat"

Masz na myśli, że nie wymieniałeś jej ani razu matki.

Tak nie wymieniałem przy czym roją się systematycznie co rok lub dwa lata.

Niczym nie leczyłeś?
Oczywiście,że leczę jesienią co roku natomiast ewidentnie widzę u nich odporność na wirusy porównując do innych rodzin.

Ok. Czyli tym co napisałeś, że zrobiłeś, udowodniłeś, że może się znaleźć rodzina która podtruwana tzw. leczeniem potrafi przeżyć 15 lat jeśli co kilka lat będzie się ją wsadzało do nowego zdezynfekowanego ula. Nic więcej. Nic to nie wnosi do dyskusji o uogólnionemu zdrowiu pszczół i postępowi do uzyskania pszczoły odpornej zdolnej do życia samodzielnie w pasiece TF. 

Tak na marginesie: bywają też rodziny które przeżywają w zdezynfekowanym styropianie leczone co tydzień porcją taticu. Uśmiech I co w związku z tym?
Cytuj ten post
#95
Jeszcze parę miesięcy temu wydawało mi się że bez leczenia się nie da dzisiaj zaczynam mieć wątpliwości to już dużo w sumie będę obserwował wasze poczynania wyniki.
Cytuj ten post
#96
O ptakach ale pasuje do pszczół jak ulał.

Cytat:"Oczywiście tam, gdzie gospodaruje człowiek, brakuje dziuplastych drzew, a wieszane są budki lęgowe. Tyle że one są tylko smutnym substytutem prawdziwych dziupli. W dziuplach, szczególnie tych naturalnych, odbywa się bardzo ciekawy proces. Otóż poza ptakami mieszkają w nich grzyby, roztocza, bakterie i pierwotniaki, które utylizują ptasie gniazda. Gdy młode opuszczają dziuplę, jest już czysta i gotowa do zajęcia za rok. Budki natomiast, by nie stały się rozsadnikiem pasożytów, trzeba czyścić."

http://www.e-ogrody.pl/Ogrody/56,113645,14972115,dziupla,,1.html
Cytuj ten post
#97
Cytat:To nie wszystko. Badania przeprowadzone przez prof. Tomasza Wesołowskiego pokazały, że w dziuplach jest znacznie mniej pasożytów niż w budkach lęgowych. No i wreszcie na koniec rzecz przynajmniej dla mnie najciekawsza. Otóż dziupli nikt nie musi sprzątać. To znaczy nie muszą sobie tym zaprzątać głowy ani ptaki, ani tym bardziej ludzie. Robią to za nich grzyby, bakterie i owady, których w budkach nie ma albo jest tak mało, że nie potrafią sobie poradzić ze zgromadzonym przez ptaki materiałem.

http://www.klubciconia.avx.pl/forum/printview.php?t=993&start=0&sid=862a87bec8a91964ac29553eb133f2b1
Cytuj ten post
#98
(20.04.2016, 07:41)wladca much napisał(a): Jeszcze parę miesięcy temu wydawało mi się że bez leczenia się nie da dzisiaj zaczynam mieć wątpliwości to już dużo w sumie będę obserwował wasze poczynania wyniki.

Da się napewno. pytanie jak długo zejdzie, żeby przeprowadzić odpowiednią selekcję, znaleźć równowagę w warunkach środowiskowych i genetyce pszczół i doprowadzić do stanu, że będzie można myśleć o pszczelarstwie skutecznym ekonomicznie. Wydaje mi się, że przy odpowiedniej skali przedsięwzięcia (czyli stałym rozwoju i rozprzestrzenianiu genetyki radzącej sobie) można będzie o tym mówić już za kilka lat - tak wynika z wiedzy z zachodu. Ale dziś to gdybanie i teoria, którą weryfikujemy. 

Co do tej sterylizacji - jeżeli przyjmujemy, że mamy nieprzystosowane nienaturalne genetycznie pszczoły (np. stale sprowadzane z obcych środowisk), stale niszczymy tworzące się ekosystemy (zarówno w ulach przez dezynfekcję, jak i na organizmach pszczół przez stałe "leczenie") to być może potrzeba utrzymywania względnie sterylnego środowiska jest spójna z tym podejściem. Tj. bez tej sterylizacji być może pszczołom jest ciężej i grożą im najróżniejsze choroby. No ale albo można iść stale w tą stronę i zaostrzać co parę lat stosowane metody (trując siebie i pszczoły przy okazji), albo można zrobić krok w tył i zrównoważyć pszczoły w ich naturalnym ekosystemie.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#99
Jedną z podstawowych przyczyn słabej odporności jest niedożywienie. A braki w mikroflorze w środowisku mają na to fundamentalny wpływ. Koło się zamyka.

I tak BTW ilość spożywanych kalorii nie przekłada się bezpośrednio na odżywienie. Ważniejsze jest trawienie, przyswajanie i metabolizowanie a tego nie da się dobrze robić w warunkach sterylnych lub z patologiczną mikroflorą. Np. osoba otyła, cukrzyk, osoba z insulinoopornością jest najczęściej niedożywiona pomimo, że sporo je. Pomijam już inne czynniki jak niedoborowe jedzenie, styl życia.
Cytuj ten post
(20.04.2016, 08:58)MrDrone napisał(a):
(20.04.2016, 07:41)wladca much napisał(a): Jeszcze parę miesięcy temu wydawało mi się że bez leczenia się nie da dzisiaj zaczynam mieć wątpliwości to już dużo w sumie będę obserwował wasze poczynania wyniki.

Da się napewno. pytanie jak długo zejdzie, żeby przeprowadzić odpowiednią selekcję, znaleźć równowagę w warunkach środowiskowych i genetyce pszczół i doprowadzić do stanu, że będzie można myśleć o pszczelarstwie skutecznym ekonomicznie. Wydaje mi się, że przy odpowiedniej skali przedsięwzięcia (czyli stałym rozwoju i rozprzestrzenianiu genetyki radzącej sobie) można będzie o tym mówić już za kilka lat - tak wynika z wiedzy z zachodu. Ale dziś to gdybanie i teoria, którą weryfikujemy. 

Co do tej sterylizacji - jeżeli przyjmujemy, że mamy nieprzystosowane nienaturalne genetycznie pszczoły (np. stale sprowadzane z obcych środowisk), stale niszczymy tworzące się ekosystemy (zarówno w ulach przez dezynfekcję, jak i na organizmach pszczół przez stałe "leczenie") to być może potrzeba utrzymywania względnie sterylnego środowiska jest spójna z tym podejściem. Tj. bez tej sterylizacji być może pszczołom jest ciężej i grożą im najróżniejsze choroby. No ale albo można iść stale w tą stronę i zaostrzać co parę lat stosowane metody (trując siebie i pszczoły przy okazji), albo można zrobić krok w tył i zrównoważyć pszczoły w ich naturalnym ekosystemie.

Problem w tym, że znalezienie tej równowagi w przyrodzie na dzień dzisiejszy wydaje mi się niemożliwe za bardzo ingerujemy w środowisko w świat pszczół, dodatkowo jest to proces postępujący wręcz nasilający się.
Cytuj ten post
(20.04.2016, 09:47)wladca much napisał(a): Problem w tym, że znalezienie tej równowagi w przyrodzie na dzień dzisiejszy wydaje mi się niemożliwe za bardzo ingerujemy w środowisko w świat pszczół, dodatkowo jest to proces postępujący wręcz nasilający się.

można więc przyjąć kilka rozwiązań:
- zrezygnować z pszczelarstwa
- wyprowadzić się do buszu
- załamać ręce i iść z duchem czasu mając za oręż kwasy, rapicid, amitrazę i kumafos
- podjąć próbę zrównoważenia środowiska i genetyki pszczół. 

równowaga sama się znajdzie jak jej na to pozwolimy. proces jest postępujący i nasilający się nie przez obiektywne czynniki czy krasnoludki, tylko robią to sami pszczelarze każdym swoim działaniem - selekcją, dezynfekcją, leczeniem, metodami pasiecznymi itp itd. nie ma co roztaczać beznadziejnych wizji, tylko trzeba coś z tym zrobić (czyli bardzo często: nic nie robić).
mnie to często załamuje do reszty - 10 lat ktoś robi wszystko, żeby oddalić się od natury, a potem pisze, że niestety jesteśmy tak daleko natury, że można tylko załamać ręce bo nic się nie da już zrobić... 

(nie piszę konkretnie do Ciebie - to jest stałe zjawisko u 99% pszczelarzy)
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(20.04.2016, 09:47)wladca much napisał(a):
(20.04.2016, 08:58)MrDrone napisał(a):
(20.04.2016, 07:41)wladca much napisał(a): Jeszcze parę miesięcy temu wydawało mi się że bez leczenia się nie da dzisiaj zaczynam mieć wątpliwości to już dużo w sumie będę obserwował wasze poczynania wyniki.

Da się napewno. pytanie jak długo zejdzie, żeby przeprowadzić odpowiednią selekcję, znaleźć równowagę w warunkach środowiskowych i genetyce pszczół i doprowadzić do stanu, że będzie można myśleć o pszczelarstwie skutecznym ekonomicznie. Wydaje mi się, że przy odpowiedniej skali przedsięwzięcia (czyli stałym rozwoju i rozprzestrzenianiu genetyki radzącej sobie) można będzie o tym mówić już za kilka lat - tak wynika z wiedzy z zachodu. Ale dziś to gdybanie i teoria, którą weryfikujemy. 

Co do tej sterylizacji - jeżeli przyjmujemy, że mamy nieprzystosowane nienaturalne genetycznie pszczoły (np. stale sprowadzane z obcych środowisk), stale niszczymy tworzące się ekosystemy (zarówno w ulach przez dezynfekcję, jak i na organizmach pszczół przez stałe "leczenie") to być może potrzeba utrzymywania względnie sterylnego środowiska jest spójna z tym podejściem. Tj. bez tej sterylizacji być może pszczołom jest ciężej i grożą im najróżniejsze choroby. No ale albo można iść stale w tą stronę i zaostrzać co parę lat stosowane metody (trując siebie i pszczoły przy okazji), albo można zrobić krok w tył i zrównoważyć pszczoły w ich naturalnym ekosystemie.

Problem w tym, że znalezienie tej równowagi w przyrodzie na dzień dzisiejszy wydaje mi się niemożliwe za bardzo ingerujemy w środowisko w świat pszczół, dodatkowo jest to proces postępujący wręcz nasilający się.

Ale jednak trzmiele i inne pszczołowate sobie jakoś radzą. To znaczy mają problem ze znalezieniem odpowiedniego środowiska na bytowanie (glina, suche łodygi, spróchniałe drzewa etc) ale nie mają jakiegoś wielkiego problemu z chorobami i pasożytami. Są pod tym kątem samodzielne. Jak to wytłumaczysz?
Cytuj ten post
(20.04.2016, 09:57)Borówka napisał(a):
(20.04.2016, 09:47)wladca much napisał(a):
(20.04.2016, 08:58)MrDrone napisał(a):
(20.04.2016, 07:41)wladca much napisał(a): Jeszcze parę miesięcy temu wydawało mi się że bez leczenia się nie da dzisiaj zaczynam mieć wątpliwości to już dużo w sumie będę obserwował wasze poczynania wyniki.

Da się napewno. pytanie jak długo zejdzie, żeby przeprowadzić odpowiednią selekcję, znaleźć równowagę w warunkach środowiskowych i genetyce pszczół i doprowadzić do stanu, że będzie można myśleć o pszczelarstwie skutecznym ekonomicznie. Wydaje mi się, że przy odpowiedniej skali przedsięwzięcia (czyli stałym rozwoju i rozprzestrzenianiu genetyki radzącej sobie) można będzie o tym mówić już za kilka lat - tak wynika z wiedzy z zachodu. Ale dziś to gdybanie i teoria, którą weryfikujemy. 

Co do tej sterylizacji - jeżeli przyjmujemy, że mamy nieprzystosowane nienaturalne genetycznie pszczoły (np. stale sprowadzane z obcych środowisk), stale niszczymy tworzące się ekosystemy (zarówno w ulach przez dezynfekcję, jak i na organizmach pszczół przez stałe "leczenie") to być może potrzeba utrzymywania względnie sterylnego środowiska jest spójna z tym podejściem. Tj. bez tej sterylizacji być może pszczołom jest ciężej i grożą im najróżniejsze choroby. No ale albo można iść stale w tą stronę i zaostrzać co parę lat stosowane metody (trując siebie i pszczoły przy okazji), albo można zrobić krok w tył i zrównoważyć pszczoły w ich naturalnym ekosystemie.

Problem w tym, że znalezienie tej równowagi w przyrodzie na dzień dzisiejszy wydaje mi się niemożliwe za bardzo ingerujemy w środowisko w świat pszczół, dodatkowo jest to proces postępujący wręcz nasilający się.

Ale jednak trzmiele i inne pszczołowate sobie jakoś radzą. To znaczy mają problem ze znalezieniem odpowiedniego środowiska na bytowanie (glina, suche łodygi, spróchniałe drzewa etc) ale nie mają jakiegoś wielkiego problemu z chorobami i pasożytami. Są pod tym kątem samodzielne. Jak to wytłumaczysz?

Bo nie zajmuje się nimi wtrąca do nich człowiek.
Cytuj ten post
(19.04.2016, 19:41)MrDrone napisał(a):
(19.04.2016, 19:36)marbert napisał(a):
(19.04.2016, 19:30)MrDrone napisał(a): Robert, tu masz ten "ideologiczny" wykład podesłany przez Kubę, o którym wspomniałem: https://www.youtube.com/watch?v=8NnSVhT3JCQ
poświęć godzinę (choćby po 10 minut do posiłków) i obejrzyj, może to wzbudzi u Ciebie refleksję Oczko

mimo iż kompletnie nie zgadzam się z Tobą w pszczelarstwie i tak Cię lubię Duży uśmiech :

hehehe Oczko
nie zmieniaj tematu, tylko oglądaj Oczko jak obejrzysz będziemy mogli porozmawiać o wrażeniach i o uczuciach hehehe Duży uśmiech

... a ja się i tak przyzwyczaiłem do tego, że mało kto się ze mną zgadza Oczko


Obejrzałem i wiem dlaczego jestem upierdliwy Oczko :

- wcześniak , który w tamtych czasach nie miał prawa przeżyć ( wiem to od mamy).
- karmiony sztucznie.

Moje cztery, wielomiesięczne terapie na bolerioze, też swoje zrobiły. Oczko 


Ale jak się to ma do dezynfekcji ula po spadłych rodzinach?

Przecie każdy człowiek jak i rodzina pszczela ma swoją specyficzną florę i ją przenosimy do nowego ( czystego ) ula. 

Czy czegoś nie paniał ja? Śpiący
Cytuj ten post
(20.04.2016, 13:55)marbert napisał(a): Ale jak się to ma do dezynfekcji ula po spadłych rodzinach?

Przecie każdy człowiek jak i rodzina pszczela ma swoją specyficzną florę i ją przenosimy do nowego ( czystego ) ula. 

Czy czegoś nie paniał ja? Śpiący

Taaaa jak zwykle nie paniał.

Mimo wszystko człowiek ma bardziej podobną mikroflorę do innego człowieka niż pszczoła do pszczoły.
Wysterylizowany materiał np. wykrochmalona pościel jest bardziej potencjalnie chorobotwórcza niż ściółka leśna butwiejących liści. Układ pokarmowy wysterylizowany jest źródłem prawdopodobnych wszelkich chorób i słabej odporności. Widziałeś co udostępniłem powyżej. Naturalne dziuple są dla ptaków mniej chorobotwórcze niż sztuczne budki które się sprząta.


Ty na serio jesteś pracownikiem lasów? Bo dziwię się, że znasz mechanizmów przyrody w tym lasu.
Cytuj ten post
(20.04.2016, 13:55)marbert napisał(a): (...)

Ale jak się to ma do dezynfekcji ula po spadłych rodzinach?

Przecie każdy człowiek jak i rodzina pszczela ma swoją specyficzną florę i ją przenosimy do nowego ( czystego ) ula. 

Czy czegoś nie paniał ja? Śpiący

i owszem, ma swoją specyficzną florę - kilka razy rocznie niszczoną różnymi "terapiami".
W wykładzie pan doktor mówi o tym, że taka flora może się odbudowywać latami w organizmie ludzkim. Bush powołuje się na dane, że jeszcze po 10 latach nie stosowania terapii w danym ulu ta mikroflora jest inna niż w ulach, w których nie robiono tego nigdy.  
Pszczoły które mają zniszczoną/zubożoną mikroflorę przez "terapie" przenoszą tą mikroflorę na czerw. Ul sterylizowany również ma tą florę zniszczoną. 
cały ul to jest zamknięty system (ścianki, dennica, ramki, wosk, żyjące pszczoły - to wszystko jest połączone). Jeżeli przenosisz zubożone w mikroflorę pszczoły do "czystego" ula to przenosisz pewnego rodzaju patologię - potem dolewasz im amitrazy czy kumafosu i nakręcasz to koło stale. to nie jest przecież tak, że w nowym ulu jest w porządku - w nowym ulu jest tak, jak tam "zaszczepisz" - nic więcej i nic mniej. 

to są dla mnie rzeczy tak złożone, że lepiej ich nie niszczyć i pozwalać im się po prostu budować. i dlatego większość czyści i dezynfekuje, a ja mam dennice z ziemią i próchnem Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Ostatnie zdanie jest karygodne!
Cytuj ten post
(20.04.2016, 14:31)MrDrone napisał(a):
(20.04.2016, 13:55)marbert napisał(a): (...)

Ale jak się to ma do dezynfekcji ula po spadłych rodzinach?

Przecie każdy człowiek jak i rodzina pszczela ma swoją specyficzną florę i ją przenosimy do nowego ( czystego ) ula. 

Czy czegoś nie paniał ja? Śpiący

i owszem, ma swoją specyficzną florę - kilka razy rocznie niszczoną różnymi "terapiami".
W wykładzie pan doktor mówi o tym, że taka flora może się odbudowywać latami w organizmie ludzkim. Bush powołuje się na dane, że jeszcze po 10 latach nie stosowania terapii w danym ulu ta mikroflora jest inna niż w ulach, w których nie robiono tego nigdy.  
Pszczoły które mają zniszczoną/zubożoną mikroflorę przez "terapie" przenoszą tą mikroflorę na czerw. Ul sterylizowany również ma tą florę zniszczoną. 
cały ul to jest zamknięty system (ścianki, dennica, ramki, wosk, żyjące pszczoły - to wszystko jest połączone). Jeżeli przenosisz zubożone w mikroflorę pszczoły do "czystego" ula to przenosisz pewnego rodzaju patologię - potem dolewasz im amitrazy czy kumafosu i nakręcasz to koło stale. to nie jest przecież tak, że w nowym ulu jest w porządku - w nowym ulu jest tak, jak tam "zaszczepisz" - nic więcej i nic mniej. 

to są dla mnie rzeczy tak złożone, że lepiej ich nie niszczyć i pozwalać im się po prostu budować. i dlatego większość czyści i dezynfekuje, a ja mam dennice z ziemią i próchnem Oczko

Jeszcze inaczej. Co jest bardziej narażone na zdominowanie przez coś szkodliwego dla pszczoły. Tam gdzie jest milion 500 różnych istot konkurujących o ograniczone zasoby czy tam gdzie chwilowo zostało wszystko wybite i jest czysta kartka. Odpowiedź chyba jasna.
Cytuj ten post
(20.04.2016, 14:31)MrDrone napisał(a):
(20.04.2016, 13:55)marbert napisał(a): (...)

Ale jak się to ma do dezynfekcji ula po spadłych rodzinach?

Przecie każdy człowiek jak i rodzina pszczela ma swoją specyficzną florę i ją przenosimy do nowego ( czystego ) ula. 

Czy czegoś nie paniał ja? Śpiący

i owszem, ma swoją specyficzną florę - kilka razy rocznie niszczoną różnymi "terapiami".
W wykładzie pan doktor mówi o tym, że taka flora może się odbudowywać latami w organizmie ludzkim. Bush powołuje się na dane, że jeszcze po 10 latach nie stosowania terapii w danym ulu ta mikroflora jest inna niż w ulach, w których nie robiono tego nigdy.  
Pszczoły które mają zniszczoną/zubożoną mikroflorę przez "terapie" przenoszą tą mikroflorę na czerw. Ul sterylizowany również ma tą florę zniszczoną. 
cały ul to jest zamknięty system (ścianki, dennica, ramki, wosk, żyjące pszczoły - to wszystko jest połączone). Jeżeli przenosisz zubożone w mikroflorę pszczoły do "czystego" ula to przenosisz pewnego rodzaju patologię - potem dolewasz im amitrazy czy kumafosu i nakręcasz to koło stale. to nie jest przecież tak, że w nowym ulu jest w porządku - w nowym ulu jest tak, jak tam "zaszczepisz" - nic więcej i nic mniej. 

to są dla mnie rzeczy tak złożone, że lepiej ich nie niszczyć i pozwalać im się po prostu budować. i dlatego większość czyści i dezynfekuje, a ja mam dennice z ziemią i próchnem Oczko

A przenosiny od chudego do grubego? I odwrotnie? Tu lampka Ci się nie zapala? Ze może na starcie eliminujesz dobry "materiał". I wyręczasz Boga jak mi tu ktoś ....... Płacz
Cytuj ten post
(20.04.2016, 14:32)marbert napisał(a): Ostatnie zdanie jest karygodne!
Wydaje mi się Marbercie, że stosowanie porównania pszczół do ludzi i zagrywanie argumentem etycznym jest co najmniej nieuprawnione. Zwierzęta to zwierzęta, a ludzie to ludzie. Ludzie to takie zwierzęta, co hodują inne zwierzęta. Niektóre zwierzęta hodują ludzi (żywiąc ich swoim ciałem i owocami swojej pracy), aby ci je hodowali jeszcze bardziej. Eugenika stosowana na ludziach jest eksperymentem wątpliwym etycznie nawet, gdy chodzi o eugenikę pozytywną (dobieranie najlepszych osobników bez eliminacji osobników poniżej normy). W przypadku zwierząt jest to zupełnie normalne działanie. Odstąpienie od eugeniki również.

Bardzo interesująco czyta się Wasze starcia, nawiasem mówiąc.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(20.04.2016, 16:00)flamenco108 napisał(a):
(20.04.2016, 14:32)marbert napisał(a): Ostatnie zdanie jest karygodne!
Wydaje mi się Marbercie, że stosowanie porównania pszczół do ludzi i zagrywanie argumentem etycznym jest co najmniej nieuprawnione. Zwierzęta to zwierzęta, a ludzie to ludzie. Ludzie to takie zwierzęta, co hodują inne zwierzęta. Niektóre zwierzęta hodują ludzi (żywiąc ich swoim ciałem i owocami swojej pracy), aby ci je hodowali jeszcze bardziej. Eugenika stosowana na ludziach jest eksperymentem wątpliwym etycznie nawet, gdy chodzi o eugenikę pozytywną (dobieranie najlepszych osobników bez eliminacji osobników poniżej normy). W przypadku zwierząt jest to zupełnie normalne działanie. Odstąpienie od eugeniki również.

Bardzo interesująco czyta się Wasze starcia, nawiasem mówiąc.

Ja jestem tylko skromnym i małym praktykiem.

Jak kończyłem edukację oj oj dawno temu to nauka mówiła jedno. (może czasy takie były?) 

Ale kto Miczurina ,przeskoczył dziś?
Cytuj ten post
Wracając do przykładu zachodu...
Czy zaobserwowano tam ze któraś pszczola lepiej sobie radzi od innych? Jaki gatunek? Czy ogólnie nie prowadzono testów genetycznych w pasiekach Busha lub któregoś takiego pszczelarzaJęzyk?

Czy jest to rozslawiana na naszym forum amm?
Cytuj ten post
(20.04.2016, 18:35)Naturalny Maniek napisał(a): Wracając do przykładu zachodu...
Czy zaobserwowano tam ze któraś pszczola lepiej sobie radzi od innych? Jaki gatunek? Czy ogólnie nie prowadzono testów genetycznych w pasiekach Busha lub któregoś takiego pszczelarzaJęzyk?

Czy jest to rozslawiana na naszym forum amm?

Raczej mają jakieś miejscowe mieszanki lub tzw. Russian bee czyli Primorską ale pewnie raczej taką bliższą oryginałowi.
Europejski BF Primorski ma już z oryginałem niewiele wspólnego.
Cytuj ten post
Hm. Ciekawe czy podobny gen lepiej sprawdzał by się u nas. I czy można to dostać w kraju? Bo to może też warto kundlic pszczole która ma predyspozycje lepsze niż inne.
Cytuj ten post
(20.04.2016, 14:37)marbert napisał(a): A przenosiny od chudego do grubego? I odwrotnie? Tu lampka Ci się nie zapala? Ze może na starcie eliminujesz dobry "materiał". I wyręczasz Boga jak mi tu ktoś ....... Płacz

ech... Marbert... powiedz mi na jakiej podstawie uważasz, że tym "dobrym materiałem" jest ten zbudowany na sterylizacji i chemizacji...? bo nie rozumiem...

jeżeli mam pszczoły żyjące od dawna w dzikich warunkach i pszczoły, które co rok mają zalewane ule taktikiem, kwasami czy rapicidem, to nie muszę być ani biologiem ani geniuszem, żeby domyśleć się, która mikroflora jest lepsza...
Marbert,to nie ja "wyręczam Boga", bo ja pozwalam przeżywać wszystkim, które tego chcą. to raczej ratowanie na siłę, a zabijanie tych np. niemiodnych jest "wyręczaniem Boga", nie sądzisz?




co do pszczół:
- Kirk Webster ma jakieś zdziczałe potomkinie primorskich (tak gdzieś pisał)
- Dee Lusby ma krzyżówki krainki z kaukazem (tak ponoć wyszło z jakichś badań genetycznych jak poproszono ją o próbki pszczół)
- Bush ma "niewiadomoco" Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(20.04.2016, 19:09)MrDrone napisał(a): - Kirk Webster ma jakieś zdziczałe potomkinie primorskich (tak gdzieś pisał)

Mam go na świeżo ;-)
Powziął od USDA (ichni MinRol) sprowadzone państwowe matki primorskiej i od lat je kundli.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Naturalne dziuple dobre do ptaków i pszczół. Tu zgoda. Jak chcecie napodobić ulem dziuple? Myślicie, że próchnem i niby górnym wylotkiem? Hmm... ile lat potrzeba, by było, to samo? Cwaniak
Cytuj ten post
Bo mówimy tylko o ulokalnieniu pszczol. I tak sie zastanawiałem ze następny zlot powinien być w Białowieży. I wypuścić się w puszczę w poszukiwaniu pszczoly bez człowieka. Tam widzę nadzieje. Tylko podróżowanie po rezerwacie trzeba by wesprzeć przewodnikiem. A z drugiej strony fajny zjazd turystycznie by bylUśmiech
Albo poszukać jakiegoś lepszego lokalnie miejsca. Może Czarnobyl. Pszczoły tam na pewno sa. Promieniowanie podobno tam nie oddziałuje już tak mocno. A skoro nawet żubry tam siedzą to pszczoly na pewno tezUśmiech
A jak przeżywają promieniowanie to przeżyją i Wądroże i wszystko inne. Bo nie wierzę ze nie było w tamtych rejonach pszczelarzy i nie pozostało tam nic po starych pasiekachUśmiech
Cytuj ten post
(20.04.2016, 19:39)Boleslav napisał(a): Naturalne dziuple dobre  do ptaków i pszczół. Tu zgoda. Jak chcecie napodobić ulem dziuple? Myślicie, że próchnem i niby górnym wylotkiem?  Hmm... ile lat potrzeba, by było, to samo? Cwaniak

Bolesławie ja to traktuje tak

ul wyjałowiony po dezynfekcji < ule bez dezynfekcji < stary ul z mikroflorą < stary ul z mikroflorą w którym żyją pszczoły < dziupla w drzewie z mikroflorą w której żyją pszczoły...

Ty możesz postawić wszędzie znak = lub znaki < czy > .... Każdy ma swoje znaki...

Rozumiesz... ?
Cytuj ten post
Ja bym jeszcze jako przedostatnie dodał kołody bartne i barcie wykonane przez czlowiekaUśmiech
Cytuj ten post