Wpływ zanieczyszczenia środowiska na pszczoły
#61
Nie lubię tego Pana ale tym razem dobrze gada Uśmiech



Cytuj ten post
#62
Owszem tym razem dobrze gada.

Jedna tylko uwaga. Jakie 10-20-50 lat żyją w smogu?

Dlaczego wszyscy nagle trąbią o smogu? Dlaczego piszą np. "bardzo aktualne" tak jakby wcześniej go nie było?
Coś odkryto nagle, jego ilość się zwiększyła na skutek jakiegoś dramatycznego wydarzenia?

Jak to się ma do tego, że

- W paleolicie było czynnych więcej wulkanów
- W jaskini, tipi, czumie, jurcie, ziemiance opalanej paleniskiem na środku z dziurą w zadaszeniu czy ziemiance opalanej lampką tłuszczową bez dziury w dachu jak u ludów Północy było za pewne kilkanaście razy większe stężenie potencjalnie zabójczego tlenku węgla non stop w domu niż teraz w mieszkaniu
- Od neolitu do XIX wieku w domach tzw. kurnych chatach (zanim wszędzie powprowadzano kominy) z dziurą w dachu i paleniskiem na środku było pewne kilkanaście razy większe stężenie tlenku węgla i było mniej tlenu. Choć fakt, że nieszczelności domu były korzystne tak jak i nieszczelne drewniane okna do drugiej połowy XX wieku a plastykowe okna i ocieplenie plastykowe bez należytej wentylacji robi tu złą robotę. Ale to już głupota ludzi, że nie wietrzą i nie montują prawidłowej wentylacji.
- Nie chce mi się sprawdzać choć można ale w PRL-u było za pewne kilkanaście razy więcej smogu i to tego mocno trującego z oparów chemicznych. Owszem wtedy nie było tak dużo syntetycznych materiałów którymi można palić niestety w kotle ale płyty wiórowe z chemicznymi klejami w większej ilości i bardziej szkodliwymi były na opór. W fabrykach jednak było o wiele mniej różnych filtrów oraz ograniczeń co do wydostawania się trujących toksyn.

Nie piszę, że smog jest zdrowy ale jest go raczej mniej niż więcej w ostatnich kilkudziesięciu latach więc skąd nagle taka panika medialna?

A co do kotła prostego to warto też rozważyć inne proste najprostsze tanie piece rakietowe na drewno z odpowiednim dużym wkładem (batch box) tak gdzie niewygodnie jest często dokładać oraz jeszcze poostrzy tam gdzie można często dokładać.
Albo stare dobre kuchnie i piece. W takich piecach kaflowych, piecach komorowych i rakietowych dobrze zaprojektowanych wydajność spalania może sięgać nawet 95-97%.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#63
W paleolicie było znacznie mniej ludzi, którzy rzadko tworzyli duże skupiska (miasta), w dodatku ówcześni ludzie nie ogrzewali swoich schronień do 20 stopni C, a większość czasu spędzali na organizowaniu żarcia na świeżym powietrzu.

W PRL nie było nawet trąb powietrznych! Propaganda nie uznawała w socrealizmie katastrof naturalnych. A teraz ludzie się dziwią, że kiedyś tego nie było, a teraz ocieplenie klimatu i w ogóle tragedia.

W krajach tzw. trzeciego świata wciąż mnóstwo ludzi ma wiele schorzeń dróg oddechowych. Zresztą nie tylko tam. W każdym pomieszczeniu z paleniskiem, nawet z wypasionym kominkiem z szybą, poziom pyłów jest porównywalny ze smogiem w Pekinie. Nie wiem dlaczego, ale mądre badania tak ponoć wykazały.

Tutaj jest dobre omówienie różnych prostych palenisk:http://czysteogrzewanie.pl/2015/12/na-gotowanie-od-spodu-garnka-patrzac/

Temat smogu wraca chyba każdej zimy. Nie wiem jak jest teraz bo nie widuję ostatnio telewizora, ale możliwe że używają tego tematu jako szumu informacyjnego, aby ludzie nie skupiali się zanadto na innych sprawach.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#64
Cytat:W paleolicie było znacznie mniej ludzi, którzy rzadko tworzyli duże skupiska (miasta), w dodatku ówcześni ludzie nie ogrzewali swoich schronień do 20 stopni C, a większość czasu spędzali na organizowaniu żarcia na świeżym powietrzu.

Nie do końca prawda.
Co z tego, ze było dużo mniej jak mieszkali pod wulkanem przykładowo i mieli smog razy 1000.
Nie polowało się non-stop. Wszystko zależy. Innuici przykładowo kilka miesięcy do pół roku spędzali prawie cały czas w ziemiankach bez dziury wylotowej paląc lampkę tłuszczową bez wentylacji. W ziemiance Innuickiej było nawet i 25 stopni. Chodziło się tam i nago w każdym razie.

EDYTA: zapytam o stronę praktyczną: czy kiedykolwiek spałeś w czumie / wigwamie najprostszym albo z glinianej norze z paleniskiem po środku?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#65
(19.01.2017, 14:41)Borówka napisał(a): Dlaczego wszyscy nagle trąbią o smogu? 

To wystarcza za podsumowanie tematu. Ani liczba samochodów, ani liczba ludności, ani liczba pierdzących krów nie wzrosła radykalnie w ostatnich kilku tygodniach. Znakiem tego smog był od dawna, tylko jakoś nikt się tym nie interesował. A teraz akurat go wyciągli, bo widocznie nie znajszli lepsiejszego tematu.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#66
W takim mocna zamkniętym kopułowym szałasie dymu było od cholery, nie dałem rady tam spać.
Możliwe, że brakowało dopływu powietrza, otwór zrobiłem za mały, a całość była za niska. Ale na szałas potów się nadawało znakomicie. Myślę że dobre tipi z właściwie ustawionym otworem wylotowym i prawidłowo palonym ogniskiem gwiaździstym daje całkiem komfortowe warunki.
Jak jest dosyć zimno to buduję nad legowiskiem skośną ściankę. Jak jest kilka osób to robimy takie ścianki wokół ognia i wtedy dym zazwyczaj wychodzi ładnie do góry, nawet jak wieje. Można trochę się postarać i nie wędzić się cały czas w dymie, zwłaszcza że ognisko też da się rozpalać od góry.
Przez większość roku ognisko nie jest konieczne do przetrwania.

Ale jaki to może mieć wpływ na pszczoły to nie wiem.
Wiem że pszczoły każdą "katastrofę" naturalną przetrwały.
Nie wiem czy przetrwają katastrofę przemysłową i technologiczną.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#67
Cytat:"Myślę że dobre tipi z właściwie ustawionym otworem wylotowym i prawidłowo palonym ogniskiem gwiaździstym daje całkiem komfortowe warunki. "

Co masz na myśli całkiem komfortowe warunki?

Według mnie też są całkiem komfortowe ale w przeciętnym czumie jest więcej dymu wędzarniczego niż w jakimkolwiek współczesnym mieszkaniu. Nawet takim dobrze ustawionym.
Wolę jednak pomieszczenie bez dymu bo nie jestem do takie przyzwyczajony.

Wiesz, że te dodatkowe ścianki do tipi to używały ze 2-3 plemiona ale Indianiści najbardziej je rozpropagowali bo nie chcieli się wędzić po nocy. Oczko
A cała reszta świata prerii, Syberii (czum), Laponii, Nieńcy etc etc spała bez żadnych dodatkowych ścianek.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#68
Komfortowe czyli da się spać, nie ma szronu na twarzy i nie wieje. Ogień nie służył do ogrzewania tylko do obróbki pokarmów. Indianie mawiali duży ogień - głupi człowiek.

Doceniam to że dzielisz się swoją wiedzą, ale wyjaśnij co to wnosi do tematu o pszczołach. Czy dowodzisz że żyjąca w przeszłości garstka ludzi razem z wulkanami wytwarzała zanieczyszczenia porównywalne z dzisiejszymi i że pszczołom to nie szkodzi?
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#69
(19.01.2017, 20:45)Czarek napisał(a): Komfortowe czyli da się spać, nie ma szronu na twarzy i nie wieje. Ogień nie służył do ogrzewania tylko do obróbki pokarmów. Indianie mawiali duży ogień - głupi człowiek.

Znów się chyba nie tak do końca. Pierwotną funkcją ognia jest ogrzewanie, wysuszanie i odstraszanie drapieżników. Obróbka pokarmów pojawiła się znacznie później. Palenisko w cieplejsze dni daje to, że w namiocie jest sucho. W chłodne dni i w zimę funkcja ogrzewania jest oczywista. Nie musi być duże ognisko bo ma za zadnie ogrzewać bardziej promieniowaniem na boki niż konwekcyjnie. Czerwony żar plus delikatny tlący ogień na górze starczy choć daleko do pełnego komfortu znanego z XX wieku.

Co do obróbki to też nie obrabiali wszystkiego co by mogli i sporo jedli na surowo:
Pozostańmy przy Sioux'ach dzikiego zachodu:

"Wedlug opinii wielu bialych, Indianie prerii potrafili zjesc naprawde olbrzymie porcje miesa. To samo mozna powiedziec o bialych mysliwych i traperach zyjacych przez dluzszy czas na preriach i w Gorach Skalistych. Bernard de Soto opisal na str. 41 i 42 w swej ksiazce "Across the Wide Missouri" zwyczaje zywieniowe traperow i Indian prerii. Najpierw cytat o traperach i pracownikach Hudson Bay Company skupujacej skory i futerka od Indian i zyjacych w ich kraju. Nie bede doslownie tlumaczyc tych dwoch cytatow, podam tylko ze konsmupcja 4 kg miesa dziennie byla wtedy norma. Gdy zwierzat nie brakowalo wtedy jedzono nawet dwa razy tyle. Szpik z kosci i tluszcz otaczajacy nerki uchodzily za przysmaki. Inadianie i niektorzy biali cenili surowe watroby, przy czym biali lubili posypac ja prochem strzelniczym (brakowalo soli).



I cytat o Indianach konsumujacych surowe nerki i kilkumetrowej dlugosci surowe jelita, ktore uchodzily za przysmak:

�They ate the kidneys raw, but the delight of an Indian gourmet was to eat his way down a 10-foot length of raw, warm, perhaps still quivering gut � in one snapshot by an appalled white the gourmet squeezes out the gut�s contents just ahead of his teeth. Guts or boudins were delicious to the white palate too, but they were first lightly seared above the fire.�

Jedna z ulubionych potraw Indian prerii i traperow byl pemikan. Slowo pemikan pochodzi z jezyka Kri Prerii (pimîhkân). Skladniki: chude mieso z bizona (lub losia, jelenia), jagody saskatoon, zurawina, dzikie wisnie i porzeczki, szpik z kosci, tluszcz. Najpierw nalezalo pociac mieso na drobne kawalki a potem osuszyc nad slabym ogniem lub na sloncu. Te cienkie paski miesa wisialy dotad az staly sie bardzo kruche. Wtedy mieszano je z suszonymi owocami i dodawano szpik i tluszcz. Wszystko mieszano i tluczono na papke. Tak przygotowany pemikan byl przechowywany calymi miesiacami w skorzanym pojemniku"


http://indianistyka.x10host.com/_LAKOTA_SIOUX.htm#_i_ich_zywnosc_posilki_jedzenie

(19.01.2017, 20:45)Czarek napisał(a): Doceniam to że dzielisz się swoją wiedzą, ale wyjaśnij co to wnosi do tematu o pszczołach. Czy dowodzisz że żyjąca w przeszłości garstka ludzi razem z wulkanami wytwarzała zanieczyszczenia porównywalne z dzisiejszymi i że pszczołom to nie szkodzi?

Komentuję m.in. Twoje komentarze też w temacie pobocznym. Zrobił się nam offtop.

Co do pszczół już się odniosłem.
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=1112&pid=36009#pid36009
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#70
(19.01.2017, 19:06)flamenco108 napisał(a):
(19.01.2017, 14:41)Borówka napisał(a): Dlaczego wszyscy nagle trąbią o smogu? 

Już coś mi świta....
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#71
Teoria superwulkanu i ogromnego bottlenecka / wąskiego gardła ludzkości czemu towarzyszył ogromny ogólnoświatowy gigantyczny "smog" i toksyczne gazy m.in. dwutlenek siarki. Jeżeli byłaby to prawda a wydarzyłoby się to niewiele wcześniej niż 50 000 to nie jest to tak znów dawno biorąc pod uwagę ewolucję człowiekowatych i lokalnych oraz długofalowych adaptacji np. do diety. Ciekawe czy bylibyśmy w takim wypadku jeszcze do tej pory w jakieś mierze zaadaptowani do niewielkiego (w porównaniu do tamtego) zadymienia. Ciekawe czy pszczoły jako starsze od człowiekowatych miały też wtedy ogromne wąskie gardło. Skoro siadła wegetacja to chyba powinny w sumie. Wtedy też może byłyby zaadaptowane częściowo do tego co jest teraz nawet w dużych aglomeracjach.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Superwulkan
https://en.wikipedia.org/wiki/Toba_catastrophe_theory
Cytat:"According to the genetic bottleneck theory, between 50,000 and 100,000 years ago, human populations sharply decreased to 3,000–10,000 surviving individuals.[36][37] It is supported by genetic evidence suggesting that today's humans are descended from a very small population of between 1,000 and 10,000 breeding pairs that existed about 70,000 years ago.[38]

Proponents of the genetic bottleneck theory (including Robock) suggest that the Toba eruption resulted in a global ecological disaster, including destruction of vegetation along with severe drought in the tropical rainforest belt and in monsoonal regions"

https://www.tygodnikprzeglad.pl/wulkan-ktory-prawie-zabil-ludzkosc/
Cytat:"Eksperci wysunęli teorię wąskiego gardła genetycznego ludzkości (ang. bottleneck, szyjka butelki). Jednym z jej twórców był prof. Stanley Ambrose z University of Illinois, który przedstawił swoje poglądy w 1998 r.
Eksperci uznali, że to właśnie erupcja Toby unicestwiła prawie wszystkich ludzi. Spowodowała też spustoszenia w świecie zwierzęcym. Świadczy o tym niewielkie zróżnicowanie genetyczne szympansów w Afryce Wschodniej, orangutanów na Borneo, makaków w Indiach oraz tygrysów bengalskich.
Kaldera, czyli zapadlisko, po trzech erupcjach superwulkanu Toba ma ok. 100 km długości i 30 km szerokości, obecnie wypełnia ją wielkie jezioro. Naukowcy obliczyli, że wybuch sprzed mniej więcej 74 tys. lat wypluł 3 tys. km sześc. magmy i ponad 5 tys. km sześc. pyłów i popiołów. Dla porównania wulkan Mount St. Helens w amerykańskim stanie Waszyngton wyrzucił w 1980 r. kilometr sześcienny magmy. Wezuwiusz, gdy w 79 r. zniszczył Herkulanum i Pompeje – 5 km sześc., a Tambora w 1815 r. – 30 km sześc. Wybuch Tambory na indonezyjskiej wyspie Sumbawa, najpotężniejsza erupcja ostatniego tysiąclecia, spowodował „rok bez lata”. "
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post