Umieralność rodzin a budowa ula.
#31
Więc może idealnym materiałem na ule jest odlewanie ich w wosku pszczelego?Duży uśmiech Tj ten filmik pokazujeOczko
I to jest metoda na przezywalnosc.Duży uśmiech
Cytuj ten post
#32
(24.01.2017, 09:17)Naturalny Maniek napisał(a): Więc może idealnym materiałem na ule jest odlewanie ich w wosku pszczelego?Duży uśmiech Tj ten filmik pokazujeOczko
I to jest metoda na przezywalnosc.Duży uśmiech

Tylko nic nie wiemy o tej rodzinie, kiedy jak i gdzie?
Cytuj ten post
#33
Możemy ulepić z propolisu, gliny, nawet z krowiego czy końskiego łajna...odlać z żeliwa, staliwa, betonu, miedzi a nawet złota czy platyny...etc tylko czy o to chodzi ?
Cytuj ten post
#34
Chodzi o to żeby przezywalyUśmiech A jak to osiagnac? Ja osobiście jeszcze nie wiem...
Cytuj ten post
#35
Kiedyś Modliszqa zamieściła taki film:




O wentylacji zaczyna się około 5:45.
Spokojnie można oglądać przy prędkości odtwarzania 1,25 ;-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#36
Tak, co jakiś czas czytam bloga Bartka, komentarze itp. I tu troche mnie zaskoczył, bo z jednej stroby uważam go za "ekstremę" w powrocie do pszczlarstwa naturalnego, a z drugiej...po co ten badziewiasty inwert, sól i jeszcze jakieś inne specyfiki ? Może miałeś dobry materiał, tylko to Twoje nadmierne kombinowanie przewżyło szalę i niechcący, dobiłeś sobie pszczoły ? Czy rozważasz Bartku badanie pokarmu, jaki masz w ramkach, po spadłych rodzinach ?

Jeśli ja miałbym karmić pszczoły, to w pierwszej kolejnosci, sytą, w drugiej, eko cukrem z naciskiem na plantecje nie-GMO, a w trzeciej, cukrem z cukrowni gdzie jest jeszcze używany stary proces produkcji cukru. Żadnego innego badziewia !

Swoją drogą, do wspomnianej ankiety, dołączyłbym rónież pytanie dotyczące podkarmiania, czyli pasza, producent, ile kiedy itp.
Cytuj ten post
#37
(29.01.2017, 13:53)markus napisał(a): Tak, co jakiś czas czytam bloga Bartka, komentarze itp. I tu troche mnie zaskoczył, bo z jednej stroby uważam go za "ekstremę" w powrocie do pszczlarstwa naturalnego, a z drugiej...po co ten badziewiasty inwert, sól i jeszcze jakieś inne specyfiki ? Może miałeś dobry materiał, tylko to Twoje nadmierne kombinowanie przewżyło szalę i niechcący, dobiłeś sobie pszczoły ? Czy rozważasz Bartku badanie pokarmu, jaki masz w ramkach, po spadłych rodzinach ?

Jeśli ja miałbym karmić pszczoły, to w pierwszej kolejnosci, sytą, w drugiej, eko cukrem z naciskiem na plantecje nie-GMO, a w trzeciej, cukrem z cukrowni gdzie jest jeszcze używany stary proces produkcji cukru. Żadnego innego badziewia !

Swoją drogą, do wspomnianej ankiety, dołączyłbym rónież pytanie dotyczące podkarmiania, czyli pasza, producent, ile kiedy itp.

Ja też tego nie rozumiem. Kiedyś się nawet ośmieliłam wypowiedzieć na blogu Bartka w tej kwestii.

Cyt"Jestem na etapie uczenia się. Nie mogę się nawet nazwać pszczelarzem. Ale czytam wszystko co mi wpadnie w ręce. I jak na początku mojej ścieżki byłam pełna optymizmu odnośnie hodowania pszczół bez chemii, zaczynam mieć wątpliwości, czy jest to możliwe.

Dzisiejsza rasowa pszczoła, selekcjonowana na łagodność, nierojliwość i miodność nie przetrwa bez pomocy. Piszę świadomie pomocy, a nie leczenia. Słusznie więc upierają się niektórzy i traktują pszczoły kwasami i innymi substancjami uznając, że to pomoc. Mało jednak który pszczelarz:
1. pozwala pszczole budować naturalne, nierozbieralne gniazdo
2. Rozmnaża pszczoły przy pomocy rójek,
3. Hoduje pszczoły bez węzy
4. hoduje pszczoły "kundelki"
5. Zimuje pszczoły na miodzie, nie dokarmia cukrem i inwertem
6. Uprawia dla pszczół lecznicze rośliny miododajne.
7. Rezygnuje z ciągłego grzebania w ulu, przekładania ramek, ingerowania w pszczele życie (wymiana matki) i budowle

Nawet Ty Bartek robisz odkłady zamiast łapać rójki, hodujesz rasowe pszczoły, podajesz obce matki zamiast pozwolić pszczołom na wyhodowanie własnej i nie uprawiasz roślin leczniczych w najbliższym otoczeniu pszczół. Nie odbieraj tego jako ataku na Ciebie. Moim zdaniem nie wystarczy powiedzieć - od dziś nie będę leczył pszczół, może się uodpornią. Pewno jakieś się uodpornią ale kiedy, tego nie wiadomo. A w między czasie po prostu poumierają bo nie są do tego przystosowane. Bo przez lata nad nimi pracowano, żeby właśnie takie były.To tak jakby rasową krowę wysokomleczną zostawić na pastwisku na zimę bez pomocy, bo może się uodporni. Pewnie w końcu się uodporni, chyba, że wcześniej umrze.
Proces uodparniania czyli genetycznej modyfikacji musi trwać, nie następuje w pierwszym pokoleniu i w mojej ocenie , bez pomocy ze strony człowieka, ma marne szanse na powodzenie. No i trzeba pozwolić tej pszczole na naturalne zachowania.

Ja nie wiem, czy jak spełnię wszystkie 7 warunków ( i jeszcze kilka innych) to pszczoły będą się chowały zdrowo. Na pewno spróbuję. I mam nadzieję, że na końcu tej drogi faktycznie moja pomoc pszczołom nie będzie potrzebna. Nie dam rady jednak i dziś to wiem nie mając jeszcze pszczół, patrzeć na ich śmierć. A ponieważ wolę zapobiegać niż leczyć, więc pewno skorzystam z niektórych metod wspomagania pszczół ziołami. No i nasadzę kupę różnych roślin leczniczych, żeby pszczoły same mogły się leczyć."

No to mi wtedy odpowiedział:
cyt" Widzisz, wszyscy znaleźliśmy się w jakimś momencie w pewnej rzeczywistości. Szukamy z niej wyjścia. Od paru lat kombinuję jak mogę, aby mieć jak największe szanse na prowadzenie zdrowej pasieki w tej właśnie rzeczywistości. Zawsze są pewne dylematy i jest coś za coś - natomiast kierując się wzorami zza granicy doszedłem do wniosku, że stopień mojej ingerencji w życie rodziny pszczelej jest taki, że może zapewnić im możliwość (ja również celowo użyłem tego słowa, bo możliwość nie znaczy, że na pewno mi i im się to uda) zdrowego życia i docelowy powrót do zdolności do samodzielnego życia w przyrodzie.

Więc stosuję niektóre metody nowoczesnej gospodarki pasiecznej.

Natomiast parę kwestii wymaga sprostowania Uśmiech
Nie hoduję rasowych pszczół - sprowadziłem kilka, które uznałem za wartościowe z punktu widzenia celów jakie realizuję (bo były selekcjonowane na odporność na warrozę) - i kundlę je ile mogę Uśmiech czyli mnożę wszystko co żyje, nie stosując żadnych kryteriów doboru i pozwalając każdej rodzinie na posiadanie tylu trutni ile chce. nie porównałbym tego do hodowli pszczół rasowych Oczko
Co do zasady pozwalam pszczołom hodować własne matki - to jest moje główne założenie. Jak coś nie wyjdzie podaję matecznik, lub ramkę z jajkami, ale nie dlatego, żeby miały obcą matkę, tylko dlatego, że z jakichś powodów nie dały rady wychować swojej (np. straciła się w lotach godowych).

Nie uprawiam roślin leczniczych, ale też wcale nie uznaję, że powinienem. (a powinienem?)

Pszczoły umierają, bo przez 35 lat pszczelarze oddalili je od zdolności do samodzielnego życia. Jeżeli podasz mi jakiś sposób na to, żeby przystosować populację, bez eliminacji nieprzystosowanych to chętnie go rozważę. Na razie nie znalazłem lepszego sposobu niż ten, który zdecydowałem się praktykować. A że to nie jest łatwe - to już zupełnie inna kwestia."
Cytuj ten post
#38
Ale to już było dyskutowane wielokrotnie.

Dla Mr. Drona najważniejszy jest model ekspansji więc robi wszystko (w granicach rozsądku) co pozwoli mu pszczoły maksymalnie rozmnożyć poprzez podział aby poddać je później selekcji. Gdyż to według niego jest najważniejszym kluczem do dojścia do stabilnej sytuacji TF. Skoro miał słaby sezon nektarowania to karmił aby mógł rozmnażać a później według jego oceny mogły zazimować i nie paść z głodu. Chroni jest przed głodem w razie co. Można więc powiedzieć, ze stosuje treatment against starvation. A że nie stać go aby karmić miodem (i to dobrej jakości jeszcze) to karmi pokarmem sztucznym. Zresztą odwirowany miód to też nie jest to samo co miód i nakrop w plastrach.

Lekiem w kontekście angielskiego "treatment" jest każda substancja którą pszczelarz wprowadza do ula z intencją zwalczania pasożytów i chorób pszczół. "Treatments" mogą być też manipulacje pszczelarza które pomagają ratować pszczoły w przezwyciężeniu choroby czy dominacji pasożyta a nawet dziury pożytkowej, kiedy powinny sobie radzić same czy zaadaptować się do takiej sytuacji.

Jednakże niektóre z tych manipulacji mogą być pomocne dla początkujących pszczelarzy TF na etapie dochodzenia do stabilnej sytuacji. Pomimo wszystko danie możliwości pszczołom do przeżycia samemu i zaadaptowania się do lokalnych warunków środowiskowych powinno być priorytetem.

To jest esencja zasad pszczelarstwa bez leczenia.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#39
Należy jeszcze zwrócić uwagę, że można w różny sposób rozumieć określenie uodpornić. W przypadku stosowania selekcji naturalnej uodpornienie jest skutkiem działania selekcji i nie dotyczy poszczególnych pszczół indywidualnie tylko pszczół jako gatunku. Nie polega na tym że na skutek naszych działań pszczoły stają się z tygodnia na tydzień bardziej odporne tylko na tym, że przeżywają tylko te najbardziej odporne. I one rozmnażane są dalej dając większe szanse całej populacji.

Pszczołowód
Cytuj ten post
#40
Dzisiejsza rasowa pszczoła, selekcjonowana na łagodność, nierojliwość i miodność nie przetrwa bez pomocy. Piszę świadomie pomocy, a nie leczenia. Słusznie więc upierają się niektórzy i traktują pszczoły kwasami i innymi substancjami uznając, że to pomoc. Mało jednak który pszczelarz:

1. pozwala pszczole budować naturalne, nierozbieralne gniazdo
2. Rozmnaża pszczoły przy pomocy rójek,
3. Hoduje pszczoły bez węzy
4. hoduje pszczoły "kundelki"
5. Zimuje pszczoły na miodzie, nie dokarmia cukrem i inwertem
6. Uprawia dla pszczół lecznicze rośliny miododajne.
7. Rezygnuje z ciągłego grzebania w ulu, przekładania ramek, ingerowania w pszczele życie (wymiana matki) i budowle
[/quote]

Ladne podsumowanie, lecz  punkty 2 i 4 omielane bzdury.  Duży uśmiech
Cytuj ten post
#41
(01.02.2017, 20:39)Boleslav napisał(a): Dzisiejsza rasowa pszczoła, selekcjonowana na łagodność, nierojliwość i miodność nie przetrwa bez pomocy. Piszę świadomie pomocy, a nie leczenia. Słusznie więc upierają się niektórzy i traktują pszczoły kwasami i innymi substancjami uznając, że to pomoc. Mało jednak który pszczelarz:

1. pozwala pszczole budować naturalne, nierozbieralne gniazdo
2. Rozmnaża pszczoły przy pomocy rójek,
3. Hoduje pszczoły bez węzy
4. hoduje pszczoły "kundelki"
5. Zimuje pszczoły na miodzie, nie dokarmia cukrem i inwertem
6. Uprawia dla pszczół lecznicze rośliny miododajne.
7. Rezygnuje z ciągłego grzebania w ulu, przekładania ramek, ingerowania w pszczele życie (wymiana matki) i budowle

Ladne podsumowanie, lecz  punkty 2 i 4 omielane bzdury.  Duży uśmiech
[/quote]


Bolku, polemizował bymDuży uśmiech uważam, że rójka (naturalny podział pszczół... chociaż to powinieneś wiedzieć? ) że odkłady i pakiety, to kolejne zło i mega ingerencja w życie rodziny ze strony człowieka. Pszczoły się rozmnażają wtedy kiedy są na to gotowe. W jakiś tam swój sposób wybierają pszczoły które odlatują i te które zostają.
I po podziale obie rodziny są w stanie od razu zapewnić sobie dalsze istnienie, produkcje miodu i wosku. Więc na pewno natóralne roje są w stanie dołożyć cegiełkę do przetrwania bez lecenia.
Tutaj chodzi o pszczoły lokalneOczko Więc też jestem zdania że pszczoła z australi na terenach alaski będzie radziła sobie raczej słabo lub wcaleOczko Więc nie gadaj że są to bzdury.
Cytuj ten post
#42
Bartek trochę z góry patrzył na mnie, Roberta, czy kilku innych którzy chcieli eksperymentować. Nawet jakoś w tym miesiącu jeszcze śmiał się na swoim blogu, że zamierzam pszczoły tresować...kiedy doskonale wiedział do czego dążę. Sam zawsze wiedział lepiej i musiało być na jego. Sory, ale przed upadkiem kroczy pycha.
Żal mi jego i jego pszczół. Moich też kilka pożegnałem, ale ciągle dostawałem od Bartka po łbie, że leczę, że nie wszystkie pszczoły zostawiam w spokoju, że część ma ramki z węzą i tylko na kasie mi zależy. Cóż wiosną okaże się ile moich rodzin nieleczonych żyje. Na przeżycie rodzin pszczelich ma wpływ cholernie dużo zależności, mi padły np. najcenniejsze pszczoły jakie mam w pasiece - pod kątem hodowli "komercyjnej" - tylko dlatego, że sarny urządziły sobie tranzyt i motele przy tych ulach. Życie...
Może teraz Bartek zacznie inaczej patrzeć na takich pszczelarzy jak np. ja. Nie chcę tresować pszczół i nie chcę by ktoś naśmiewał się z tego co robię. Jest pewnie teraz wielu, którzy z Mr Drona śmieją się wprost. Nie należę do nich, ale mam nadzieję, że Bartek wyciągnie z tego przykrego doświadczenia wszechstronne wnioski, bo nie ma nic gorszego niż zaczynać coś ciągle od 0.
Cytuj ten post
#43
Dzięki Stowarzyszeniu Bartek nie zacznie od 0. Tylko dostanie pszczoły nieleczone 2 sezony ( jednak są takie o dziwo) w posiadaniu Stowarzyszenia. I każde kolejne pokolenie będzie lepiej przystosowane - czego nie będzie można powiedzieć o tresowanych pszczołach, i m niestety potrzebny będzie pszczelarz.
Cytuj ten post
#44
Na razie Bartkowi została jeszcze jedna rodzina. Czyżby niektórzy już ją uśmiercili?
Jedna rodzina to spore ryzyko. Ale gdyby mu zostało np. 2-3-4 to już ja uważałbym to bardzo w porządku w przechodzeniu wąskiego gardła.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#45
(02.02.2017, 09:00)MN napisał(a): Bartek trochę z góry patrzył na mnie, Roberta, czy kilku innych którzy chcieli eksperymentować. Nawet jakoś w tym miesiącu jeszcze śmiał się na swoim blogu, że zamierzam pszczoły tresować...kiedy doskonale wiedział do czego dążę. Sam zawsze wiedział lepiej i musiało być na jego. Sory, ale przed upadkiem kroczy pycha.
Żal mi jego i jego pszczół. Moich też kilka pożegnałem, ale ciągle dostawałem od Bartka po łbie, że leczę, że nie wszystkie pszczoły zostawiam w spokoju, że część ma ramki z węzą i tylko na kasie mi zależy. Cóż wiosną okaże się ile moich rodzin nieleczonych żyje. Na przeżycie rodzin pszczelich ma wpływ cholernie dużo zależności, mi padły np. najcenniejsze pszczoły jakie mam w pasiece - pod kątem hodowli "komercyjnej" - tylko dlatego, że sarny urządziły sobie tranzyt i motele przy tych ulach. Życie...
Może teraz Bartek zacznie inaczej patrzeć na takich pszczelarzy jak np. ja. Nie chcę tresować pszczół i nie chcę by ktoś naśmiewał się z tego co robię. Jest pewnie teraz wielu, którzy z Mr Drona śmieją się wprost. Nie należę do nich, ale mam nadzieję, że Bartek wyciągnie z tego przykrego doświadczenia wszechstronne wnioski, bo nie ma nic gorszego niż zaczynać coś ciągle od 0.

Michale tylko, że Bartek nie zaczyna od zera... Jest Fort, jest pomoc członków stowarzyszenia więc można rzec że znowu zaczyna ale nie od zera. Na pewno zacznie odbudowywać pasiekę ale będą to pszczoły nieleczone... Widzisz różnicę...
Michale poczytaj fora... ludzie leczą a spadki rzędu 80-90% w ostatnim czasie chyba ze 3 telefony odebrałem w sprawie upadków pasiek... gdzie na 40 parę rodzin zostaje 3-5 uli... a leczone cały sezon... Nie chce mi się robić statystyk ale na tą chwilę już są pewnie spore straty w rodzinach pszczelich na całym obszarze Polski.
Ja też nie leczę jak dobrze wiesz a pszczoły żyją, przynajmniej ostatnio żyły. Co będzie wiosną to się okaże...

Proponowałbym posty nie związane z tematem czyli "niedziela" itd. albo przenieść albo do kosza..
Cytuj ten post
#46
(02.02.2017, 09:53)bonluk napisał(a): Nie chce mi się robić statystyk ale na tą chwilę już są pewnie spore straty w rodzinach pszczelich na całym obszarze Polski.

Było nawet w agro wiadomościach i na różnych portalach rolniczych że duże spadki w tym roku.
Cytuj ten post
#47
Posty nie na temat poszły do kosza.
Cytuj ten post
#48
(02.02.2017, 10:56)Krzyżak napisał(a): Posty nie na temat poszły do kosza.


A gdzie jest kosz. Aby poczytać?
Cytuj ten post
#49
Moim pochopnym zdaniem, dopóki ul nie jest zbudowany z materiału toksycznego, to jego parametry nie mają większego wpływu na przeżywalność rodzin pszczelich.

Aby to w miarę jednoznacznie stwierdzić, trzeba by mieć dostęp do danych z kilkunastu lat, najlepiej również sprzed przybycia warrozy, w których byłyby uwzględnione typy uli i liczba spadłych rodzin.
Statystyka nie jest moją ulubioną dziedziną, ale pamiętam że są jakieś tam wariancje, odchylenia i różne inne.

Przypuszczam zresztą że takie badania już jakieś mądre głowy robiły. Wystarczy do nich dotrzeć i przeanalizować wyniki.

Niezależnie od tego, każdy pszczelarz i tak będzie miał "swój" najlepszy ul ;-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#50
(02.02.2017, 11:05)mapi napisał(a):
(02.02.2017, 10:56)Krzyżak napisał(a): Posty nie na temat poszły do kosza.


A gdzie jest kosz. Aby poczytać?

Kosz to niszczarka, nic już z niej nie odczytasz Oczko
Cytuj ten post
#51
(02.02.2017, 09:48)Popszczelony napisał(a): Dzięki Stowarzyszeniu Bartek nie zacznie od 0. Tylko dostanie pszczoły nieleczone 2 sezony ( jednak są takie o dziwo) w posiadaniu Stowarzyszenia. I każde kolejne pokolenie będzie lepiej przystosowane  - czego nie będzie można powiedzieć o tresowanych pszczołach, i m niestety potrzebny będzie pszczelarz.

Odniosę się do Twojego posta. Nie krytykuję nieleczenia. Sam mam pasiekę nieleczoną. Pszczoły w reszcie części pasieki wg Bartka tresuję, czyli dałem im ramki bez węzy, wyeliminowałem pestycydy, przechodzę na drewniane ule, nie daję cukru. To moja "tresura", którą tak wyśmiewa Bartek.
Bartek napisał mi, że znowu nic nie rozumiem. Nie rozumiem tylko naiwności, która drzemała w Bartku i tyle. Włożyć ramkę pszczół w drewnianą skrzynkę i sypnąć cukrem to nie lada wyczyn, co? Przez chwilę nawet prawie uwierzyłem, że coś może z tego będzie, ale mój sceptycyzm nie wynikał z tego, że źle Bartkowi życzyłem. Po prostu jak coś nie ma prawa zadziałać to nie zadziała. Tyle.

Sam wykonałem eksperyment, czyli rodzinki w tym roku traktowane normalnie jak produkcyjne, tylko z pustymi ramkami, bez karmienia cukrem etc zostawiłem bez leczenia. Pozostałe traktowane tak samo potraktowałem kwasem. Uważam, że jak za rok 90% pszczół będzie miało naturalne gniazda, bez cukru i pozostałości pestycydów ich szansa na przeżycie będzie większa niż tych które zostawiłem same sobie jesienią...
Cytuj ten post
#52
(02.02.2017, 09:53)bonluk napisał(a):
(02.02.2017, 09:00)MN napisał(a): Bartek trochę z góry patrzył na mnie, Roberta, czy kilku innych którzy chcieli eksperymentować. Nawet jakoś w tym miesiącu jeszcze śmiał się na swoim blogu, że zamierzam pszczoły tresować...kiedy doskonale wiedział do czego dążę. Sam zawsze wiedział lepiej i musiało być na jego. Sory, ale przed upadkiem kroczy pycha.
Żal mi jego i jego pszczół. Moich też kilka pożegnałem, ale ciągle dostawałem od Bartka po łbie, że leczę, że nie wszystkie pszczoły zostawiam w spokoju, że część ma ramki z węzą i tylko na kasie mi zależy. Cóż wiosną okaże się ile moich rodzin nieleczonych żyje. Na przeżycie rodzin pszczelich ma wpływ cholernie dużo zależności, mi padły np. najcenniejsze pszczoły jakie mam w pasiece - pod kątem hodowli "komercyjnej" - tylko dlatego, że sarny urządziły sobie tranzyt i motele przy tych ulach. Życie...
Może teraz Bartek zacznie inaczej patrzeć na takich pszczelarzy jak np. ja. Nie chcę tresować pszczół i nie chcę by ktoś naśmiewał się z tego co robię. Jest pewnie teraz wielu, którzy z Mr Drona śmieją się wprost. Nie należę do nich, ale mam nadzieję, że Bartek wyciągnie z tego przykrego doświadczenia wszechstronne wnioski, bo nie ma nic gorszego niż zaczynać coś ciągle od 0.

Proponowałbym posty nie związane z tematem czyli "niedziela" itd. albo przenieść albo do kosza..

Edycja
Post MN tez nie bardzo zwiazany Oczko. Ale niech zostanie bo jest o pszczolach chociaz.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#53
(02.02.2017, 11:05)mapi napisał(a):
(02.02.2017, 10:56)Krzyżak napisał(a): Posty nie na temat poszły do kosza.


A gdzie jest kosz. Aby poczytać?

Kosz to niszczarka, nic już z niej nie odczytasz undefined

A czemu tak? Jest jakiś sprawiedliwy i Pobożny ?
Cytuj ten post
#54
mapi powód jest prosty...
raz że forum jest pszczelarskie
dwa, że regulamin jasno określa trzymania się tematu wątku
trzy, można założyć swój temat w hyde i tam sobie dyskutować.
Cytuj ten post
#55
(02.02.2017, 11:39)MN napisał(a):
(02.02.2017, 09:48)Popszczelony napisał(a): Dzięki Stowarzyszeniu Bartek nie zacznie od 0. Tylko dostanie pszczoły nieleczone 2 sezony ( jednak są takie o dziwo) w posiadaniu Stowarzyszenia. I każde kolejne pokolenie będzie lepiej przystosowane  - czego nie będzie można powiedzieć o tresowanych pszczołach, i m niestety potrzebny będzie pszczelarz.

Odniosę się do Twojego posta. Nie krytykuję nieleczenia. Sam mam pasiekę nieleczoną. Pszczoły w reszcie części pasieki wg Bartka tresuję, czyli dałem im ramki bez węzy, wyeliminowałem pestycydy, przechodzę na drewniane ule, nie daję cukru. To moja "tresura", którą tak wyśmiewa Bartek.
Bartek napisał mi, że znowu nic nie rozumiem. Nie rozumiem tylko naiwności, która drzemała w Bartku i tyle. Włożyć ramkę pszczół w drewnianą skrzynkę i sypnąć cukrem to nie lada wyczyn, co? Przez chwilę nawet prawie uwierzyłem, że coś może z tego będzie, ale mój sceptycyzm nie wynikał z tego, że źle Bartkowi życzyłem. Po prostu jak coś nie ma prawa zadziałać to nie zadziała. Tyle.

Sam wykonałem eksperyment, czyli rodzinki w tym roku traktowane normalnie jak produkcyjne, tylko z pustymi ramkami, bez karmienia cukrem etc zostawiłem bez leczenia. Pozostałe traktowane tak samo potraktowałem kwasem. Uważam, że jak za rok 90% pszczół będzie miało naturalne gniazda, bez cukru i pozostałości pestycydów ich szansa na przeżycie będzie większa niż tych które zostawiłem same sobie jesienią...

Michale jesteś złośliwy i uszczypliwy... Uśmiech
Wiesz dobrze (a może nie wiesz), że jak lecą rodziny w 5 różnych miejscach to choćbyś miał różne systemy, różne możliwości, różnej wielkości rodzin i ich różne sposoby tworzenia to nic to nie da bo to nie jest przyczyną... przyczyna jest inna i dotyka każdą rodzinę pszczelą bez względu na jej status na pasiece.
Gdyby Bartkowi przeżyło na każdej pasiece po parę rodzin mógłby się zastanawiać a może to spierdoliłem, a może jednak były za małe a może to wina ula, a może dzięcioł, a może sarna się zesrała... itd. wtedy można by sobie doszukiwać przyczyn i tyle. W sytuacji gdy u niego pada prawie 100% pszczół a okoliczne pasieki które leczyły też mają straty rzędu 80-90% to ja pomijam całkowicie błędy własne a obstawiam inny czynnik chorobowy... mogę się mylić..
Cytuj ten post
#56
Łukaszu i kto tu jest uszczypliwy Duży uśmiech
Jakie będą straty w okolicy to chyba wiosną wyjdzie, bo teraz to straszenie tylko. Nie będę wyliczał jakie błędy wytykałem Bartkowi, ale znaleźć je można łatwo na tym forum. Nie znam recepty na przeżywalność temu kombinuję na różne sposoby. Drone przyjął jeden jedyny i lamentuje, że nie wyszło... To nie uszczypliwość a zwykły pragmatyzm.
Cytuj ten post
#57
(02.02.2017, 13:19)MN napisał(a): Łukaszu i kto tu jest uszczypliwy Duży uśmiech
Jakie będą straty w okolicy to chyba wiosną wyjdzie, bo teraz to straszenie tylko. Nie będę wyliczał jakie błędy wytykałem Bartkowi, ale znaleźć je można łatwo na tym forum. Nie znam recepty na przeżywalność temu kombinuję na różne sposoby. Drone przyjął jeden jedyny i lamentuje, że nie wyszło... To nie uszczypliwość a zwykły pragmatyzm.

No tak szpileczkę fajnie się wbija od czasu do czasu... Uśmiech
Wiosna już się zbliża podobno niedźwiedzie w Bieszczadach się już pobudziły...
To co padło już raczej nie powstanie więc ze straszeniem ma to mało wspólnego.
Cytuj ten post
#58
Szkoda tylko że sam Drone nie wypowiada się o swoich przemyśleniach itp na forum tylko od tego czasu stał się niewidoczny. Zalamanie to najgorsze co może zrobić. Ja tam wspieram bo całym serduchem. Cośc ma swoje cele. Ma ambicje. Pasiekę odbuduje. I będzie silniejszy psychicznie i ta stratę. A może tego było mi potrzeba żeby właśnie trochę mniej i tym myślał. I mniej "kombinowal" jak to ktoś tutaj napisalOczko
Cytuj ten post
#59
(02.02.2017, 13:19)MN napisał(a): Nie znam recepty na przeżywalność temu kombinuję na różne sposoby. Drone przyjął jeden jedyny i lamentuje, że nie wyszło... 

Nie zgodzę się Michał.
Podstawowym założeniem jest nietrucie pszczół, i nie jest to sposób tylko konieczność.
Reszta to są sposoby - węza lub bez, cukier czy miód, na zimno czy na ciepło, ocieplany ul czy zimny itd.
Cytuj ten post
#60
Chyba nie sadzisz, ze nie wypowiada sie dlatego, ze padlo mu ok 98 rodzin? Oczko bez przesady.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post