Dokarmianie wiosenne
#1
Wszędzie czytam i słyszę, że ludzie kombinują jak tu podać ciasto do uli.
Nie lepiej dać im jesienią do oporu pokarmu, nawet tego badziewnego syropu, zamiast się teraz stresować?
Ja mam raczej kłopot z pełnymi plastrami pokarmu. W tamtym roku wycofywałem takie i dawałem w kwietniu pusty susz do czerwienia, ale w tym roku dam raczej drugi korpus gniazdowy na górę, bo zamierzam nie grzebać w gniazdach do maja przynajmniej.

Zastanawia mnie natomiast kwestia wykorzystania przez pszczoły odsklepin do pobielania plastrów.




To że pszczoły wynoszą odsklepiny nie oznacza jeszcze że budują z nich plastry, może trociny też by wyniosły? Z drugiej strony, wczesną wiosną budują w różnych miejscach małe plasterki z ciemnego wosku (z odzysku?).

Mam tych odsklepin trochę i chyba je im wyłożę na wysokie dennicę i pod daszki (na niskich dennicach), ale jest pytanie czy nie wyrzucą tego zwyczajnie z ula?
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#2
Czarek, większość pszczelarzy daje ciasto nie dlatego, że jest głód w rodzinie tylko po to aby pobudzić matkę do czerwienia. Pszczoły aby przyrobić ciasto muszą podnieść temperaturę w gnieździe, matka czując ciepełko zaczyna czerwić. Tak przynajmniej mówi teoria. Więcej czerwiu to więcej pszczół a to więcej miodu.
Cytuj ten post
#3
Rozumiem to, zwłaszcza jeśli trzeba zapylać sady albo jak jest wczesny pożytek.
Sam latałem z widelcem i takim kolczastym wałkiem po pasiece i odsklepiałem pokarm.
Parę lat temu naścinałem nawet leszczynowych gałęzi, ustawiłem bukiet w domu na kartonie i zebrałem pyłku do ciasta na parę uli (przy okazji zapyliłem cały pokój Oczko.

Tyle że wydaje mi się to lekkim przegięciem, postrzegam to jako zjawisko psychologiczne. Pszczelarz przez pół zimy myśli co by tu pszczołom narobić żeby było "lepiej", wcześniej, szybciej, więcej.
A jak wróci w marcu albo i w kwietniu zima to dupa zimna. Trudno teraz przewidzieć zaburzenia pogody.
Oczywiście ryzyko może przynieść zysk, ale jak dla mnie to i tak mam raczej nadmiar wczesnych miodów.

Nie mogę się powstrzymać przed wklejeniem fragmentu z "Konopielki", który świetnie opisuje sytuację nie tylko we współczesnym pszczelarstwie. Abstrahując naturalnie od konwencjonalnych pojęć dogmatycznych ;-)


"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#4
Ten fragment był tu już wklejany 2 razy przeze mnie. Uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#5
Cytat:Wszędzie czytam i słyszę, że ludzie kombinują jak tu podać ciasto do uli.
Nie lepiej dać im jesienią do oporu pokarmu, nawet tego badziewnego syropu, zamiast się teraz stresować?
Ja mam raczej kłopot z pełnymi plastrami pokarmu. W tamtym roku wycofywałem takie i dawałem w kwietniu pusty susz do czerwienia, ale w tym roku dam raczej drugi korpus gniazdowy na górę, bo zamierzam nie grzebać w gniazdach do maja przynajmniej.

Czarek odniosę się do tego fragmentu. Oczywiście łatwiej jesienią zalać pszczoły 20-25 l pokarmu i spokojnie czekać wiosny. Tak można robić mając pszczoły leczone z sezonu na sezon które nie posiadają takich obciążeń jak pszczoły nie leczone.
Ja wierzę w informacje które podawał Kuba z uporem maniaka co do cukru. Dlatego podejmuję ryzyko i staram się podać tyle pokarmu ile uważam za słuszne aby rodziny przezimowały bez problemu. Większość rodzin zimuje na miodzie plus mały dodatek cukru i teraz aby mieć pogląd na to wszystko trzeba by jesienią sprawdzać każdą rodzinę czy ma wystarczające zapasy. Ja przyjąłem już jakiś sezon temu, że sprawdzam 2-3 rodziny na każdej pasiece i według tych rodzin podejmuję ostateczną decyzję czy podać dalej żarcie czy nie. Jeżeli stwierdzę, że jest aż nadto to nic już nie kombinuje.
Do czego zmierzam. Jeżeli rodzina ma braki pokarmowe w porównaniu do innych na tej samej pasiece to jest to już problem tej rodziny a nie mój. I teraz co może być tego przyczyną?
- matka długo czerwiła
- cichy rabunek
- pszczoły nie dały rady dozbierać tyle miodu ile pozostałe rodziny.
- pszczoły nie potrafiły racjonalnie gospodarować pokarmem lub źle go rozłożyły
- pszczoły mogły być osłabione jesienią, chore itp.
Jeżeli takie rodziny padną z głodu to wychodzi na to, że nie nadają się do dalszej selekcji. Oczywiście niezbyt mi to pasuje bo chciałbym aby przeżywało jak najwięcej ale co zrobić. Mogę próbować je ratować w okresie który daje szanse czyli w moim rejonie obstawiam, że koniec lutego początek marca jest takim minimalnym terminem na rozpoczęcie ratowania. Co jeszcze może warto na jesieni bardziej pilnować pokarmu?
Cytuj ten post
#6
Czarek napisał to zdaje się do mnie Oczko. Nie mam zwyczaju pędzić pszczół na wiosnę. Zgadzam się z Łukaszem, jednak zważywszy na warunki i mega spadki (nie wiem jak jest u mnie) przygotowałem ciasto miodowo cukrowe do zakarmienia rodzin bez pokarmu. Wolałbym tego nie robić i nie wiem czy będzie taka potrzeba jednak chcę być przygotowany jak pójdę do uli.
Cytuj ten post
#7
To nic osobistego, po prostu zauważyłem że temat zrobił się prawie tak powszechny jak wcześniej smog.

Ostatniego lata zostawiłem pszczoły na 11 ramkach (kłąb zajmuje od 5 do 8 uliczek zazwyczaj) i podawałem pokarm dopóki brały, było to około 12 - 15 litrów, ale nie wiem dokładnie ile, bo cała akcja podkarmiania była dość chaotyczna i rozciągnięta w czasie. Jest więc wiele niewiadomych i też mógłbym mieć powody do martwienia się czy kłęby zdołają się przesunąć do pokarmu na bocznych ramkach. Jest tam trochę ramek z przejściami pod górną beleczką, ale nie wszystkie.

Ja również chciałbym robić coś dobrego dla moich pszczół. Myślałem o podaniu do uli słoików 0,5 L z miodem rzepakowym oraz tych odsklepin.
W tamtym roku kładłem nad kłębem na płasko odsklepioną ramkę, ale robił się "bałagan", bo pszczoły zgryzały część plastra i sklejały go z ramkami.
Faktem jest że musiały coś robić z tym zgryzionym plastrem, ale było to w czasie kwitnienia wierzb i zdarzało się, że składały w tym "płaskim" plastrze nakrop albo rozcieńczony pokarm.

Bardziej zastanawia mnie kwestia wykorzystania wosku z odsklepin do pobielania komórek, kiedy jeszcze trudno im wypacać wosk. W naturalnym gnieździe mogły mieć przecież zapasy wosku i propolisu.

Jak by nie było, podam im te odsklepiny i będę obserwował czy je wynoszą czy nie.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#8
Jeżeli masz gniazdo duże w sensie nic nie ścieśniałeś, nie zabierałeś na jesieni to wydaje mi się, że te odsklepiny to robota głupiego. Pszczoły będą do nich ciągnąć bo słodkie i wynosić po za ul...
Uważam, że mając do dyspozycji stare plastry i sporo miejsca nie będą pchać się w budowanie.
Cytuj ten post