defekacja matki
#1
Pytanie mam. Znów gówniane. Duży uśmiech
Podejrzewam, że mleczko jest bardziej ubogoresztkowym pokarmem w porównaniu do pierzgi i miodu a więć matka karmiona mleczkiem rzadziej defekuje. Ale jednak co jakiś czas musi. A co po zimie skoro się nie oblatuje jak spożywa pierzgę i miód. Defekuje gdzieś na plastrach czy robotnice zbierają i utylizują jej ekskrementy po za ulem?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#2
a wiesz, że ostatnio o tym samym myślałem i szczerze podobnie podejrzewam jak TY...
Nie znam dokładnej odpowiedzi na to pytanie i nie szukałem w literaturze ale wydaje mi się, że pszczoły ją ładnie wyczyszczają...
Cytuj ten post
#3
ja myślę, że ona defekuje nie tylko wiosną ale całe swoje życie Duży uśmiech więc pewnie pszczoły mają na to jakiś patent Duży uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#4
(27.02.2017, 20:58)Modliszqa napisał(a): ja myślę, że ona defekuje nie tylko wiosną ale całe swoje życie Duży uśmiech więc pewnie pszczoły mają na to jakiś patent Duży uśmiech

Przecież to napisałem. Tyle, że podejrzewam, że mleczko jest bardziej ubogoresztkowe więc pewnie rzadziej niż robotnice w sezonie. Ale zimą i przed rojeniem nie jest żywiona mleczkiem.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#5
napisałeś jednocześnie zadając pytanie - co po zimie - więc odpowiedziałam - po zimie jak i latem - od tego ma robotnice -wiosna, latem, jesienią i zimą.
A co je matka zimą ???
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#6
(27.02.2017, 21:15)Modliszqa napisał(a): A co je matka zimą ???

To co robotnice. Wielkiego wyboru nie ma. Ciekawe czy przybiera też ciała tłuszczowego przed zimą i przestawia swój metabolizm na tłuszcz głównie jak robotnice zimowe.

Po zimie jest to jednak o tyle znaczące, że o wiele dłużej kał zalega w jelitach.
Parcie podczas pewnie jest większe skoro nie wszystkie robotnice zdążą wylecieć i już na ulu czy przy wylotku się niektóre załatwiają.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#7
No nie jestem przekonana, że matka wstrzymuje się z defekacją całą zimę - wszak ona funkcjonuje na zupełnie innych zasadach niż robotnice - nie opuszcza ula po locie godowym - chyba,że w roju... Czyli chyba nie wstrzymuje sie z wydalaniem do wiosny .
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#8
(27.02.2017, 21:48)Modliszqa napisał(a): TEZA: No nie jestem przekonana, że matka wstrzymuje się z defekacją całą zimę. Czyli chyba nie wstrzymuje sie z wydalaniem  do wiosny .

POSZLAKA - wszak ona funkcjonuje na zupełnie innych zasadach niż robotnice - nie opuszcza ula po  locie godowym - chyba,że w roju...

Nie widzę związku szczerze pisząc w ciągłości przyczynowo-skutkowej argumentacji.
Inna rzecz, że może defekuje całą zimę. Nie zaprzeczam.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#9
to sobie na zlocie pogadamy Duży uśmiech - dopisać do listy ? ;-)
Widzę, że jesteśmy podobni bardzo (jeśli uznasz to za obraźliwe - też wyjaśnię na zlocie ) Duży uśmiech Piszemy skrótami traktując rozmówcę za równego sobie .. Inna rzecz, że czasem nawzajem się nie rozumiemy stosując za duże skróty - bo to przychodzi przy blizszym pogadaniu Uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#10
Z moich lektur wynika, że matka jest organem rodziny, stale karmionym mleczkiem, choć zdolnym jeść, przez zapewne ograniczony czas, miód (to są obserwacje np. Jaya Smitha). Z mleczka defekuje tak niewiele, że ewentualne resztki są usuwane przez pszczoły metodą zlizywania i nie muszą być wynoszone - zawierają feromon matki, czyli są cenne. Jeżeli składa w szczycie sezonu więcej jaj, niż sama waży, mleczko, poza pełnieniem innych funkcji, musi być pokarmem doskonałym, bo musi go przerabiać więcej, niż sama waży i więcej, niż ważą zniesione jaja. Trudno mi sobie wyobrazić w takich okolicznościach, że pokarm ten poddawany jest jakimś wyczerpującym energetycznie przemianom.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#11
(27.02.2017, 20:54)Borówka napisał(a): Pytanie mam. Znów gówniane. Duży uśmiech
Podejrzewam, że mleczko jest bardziej ubogoresztkowym pokarmem w porównaniu do pierzgi i miodu a więć matka karmiona mleczkiem rzadziej defekuje. Ale jednak co jakiś czas musi. A co po zimie skoro się nie oblatuje jak spożywa pierzgę i miód. Defekuje gdzieś na plastrach czy robotnice zbierają i utylizują jej ekskrementy po za ulem?

Matka oblatuje się tylko, gdy leci na wesele. Później stacjonuje do końca życia w gnieździe. Nie licząc rójki.
Toaletę jako jedyna ma w ulu, więc pszczoły zajmują się usuwaniem jej "nieczystości".
Cytuj ten post
#12
(28.02.2017, 08:33)MN napisał(a): Toaletę jako jedyna ma w ulu, więc pszczoły zajmują się usuwaniem jej "nieczystości".

Przecież sam pisałeś o larwach.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#13
(28.02.2017, 07:15)flamenco108 napisał(a): 1.
Z moich lektur wynika, że matka jest organem rodziny, stale karmionym mleczkiem, choć zdolnym jeść, przez zapewne ograniczony czas, miód (to są obserwacje np. Jaya Smitha)...

2.

A:
mleczko, poza pełnieniem innych funkcji, musi być pokarmem doskonałym, bo musi go przerabiać więcej, niż sama waży i więcej, niż ważą zniesione jaja.

B: Trudno mi sobie wyobrazić w takich okolicznościach, że pokarm ten poddawany jest jakimś wyczerpującym energetycznie przemianom.

1. Zimą też? Pewną poszlaką, że nie, do tego jest to, że zimą nie rozwijają się trutówki w bezmatku a trutówki rozwijają się przez to, że robotnice spijają mleczko normalnie przeznaczone dla matki i larw. Trzeba znaleźć tę informację dokładnie bowiem być może autorzy mają najczęściej na myśli okres składania jajek i przygotowanie do składania jajek. Może jest karmiona mleczkiem ale minimalnie w porównaniu do czerwienia.

2. A i B nie musi stanowić zbioru wspólnego. Bardziej energetyczne przemiany nie muszą prowadzić do bogatoresztkowego pokarmu. To jak często i jak duża jest defekacja zależy od czy pokarm jest ubogoresztkowy czy bogatoresztkowy oraz od sprawności ukł. pokarmowego. W gorszym stanie będzie mniej wchłaniał aż do prawie w ogóle (np. biegunka). Mleko dla niemowlęćia jest pokarmem doskonałym także a jak pewnie zauważałeś także defekuje choć specyficznie.
Pierzga i miód nie są pokarmami wyczerpującymi dla pszczół. Wyczerpujące (o ile można użyć takiego słowa) zbieranie i wytwarzanie pierzgi i miodu a matka w tym nie uczestniczy. Tak czy siak zgadzamy się, że jakikolwiek nie byłby to pokarm pszczoła defekować co jakiś czas (choćby i rzadki) musi.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#14
(28.02.2017, 09:39)Borówka napisał(a): 1. Zimą też? Pewną poszlaką, że nie, do tego jest to, że zimą nie rozwijają się trutówki w bezmatku a trutówki rozwijają się przez to, że robotnice spijają mleczko normalnie przeznaczone dla matki i larw. Trzeba znaleźć tę informację dokładnie bowiem być może autorzy mają najczęściej na myśli okres składania jajek i przygotowanie do składania jajek. Może jest karmiona mleczkiem ale minimalnie w porównaniu do czerwienia.
Myślałem, że trutówki rozwijają się w okresie obfitości, w oddaleniu od feromonu czerwiu... Mleczko jest supresorem rozwoju w kierunku robotnicy, czyli działa odwrotnie, dlatego larwa mateczna karmiona jest od początku do końca mleczkiem. Zatem zaprzestanie lub zmniejszenie karmienia mleczkiem logicznie powinno powstrzymać jajcykładku i porządnie matkę odchudzić.
Ale faktycznie, nie przypominam sobie w żadnej z moich lektur kwestii karmienia matki zimą. Myślę jednakowoż, że skoro ją grzeją, dlaczego nie mogłyby też karmić ograniczonymi dawkami mleczka?

(28.02.2017, 09:39)Borówka napisał(a): 2. A i B nie musi stanowić zbioru wspólnego. Bardziej energetyczne przemiany nie muszą prowadzić do bogatoresztkowego pokarmu. To jak często i jak duża jest defekacja zależy od czy pokarm jest ubogoresztkowy czy bogatoresztkowy oraz od sprawności ukł. pokarmowego. W gorszym stanie będzie mniej wchłaniał aż do prawie w ogóle (np. biegunka). Mleko dla niemowlęćia jest pokarmem doskonałym także a jak pewnie zauważałeś także defekuje choć specyficznie.
Pierzga i miód nie są pokarmami wyczerpującymi dla pszczół. Wyczerpujące (o ile można użyć takiego słowa) zbieranie i wytwarzanie pierzgi i miodu a matka w tym nie uczestniczy. Tak czy siak zgadzamy się, że jakikolwiek nie byłby to pokarm pszczoła defekować co jakiś czas (choćby i rzadki) musi.
Nie do końca rozumiem. Z zasady zachowania energii wynika, że matka w okresie składania jaj musi pobierać mnóstwo mleczka - zakładam, że podobne ilości do wagi składanych jajeczek, co wynika z faktu, że mleczko nie powoduje dużych ilości odchodów. Ponieważ przetwarzane jest nie tylko na ruch, ale i na ciało (tj. jajka), masa podanego substratu musi być podobna do masy wytworzonych jajek, a konkretnie większa (różnica między masą pokarmu i masą wytworzonego "ciała" to pierwszy "współczynnik doskonałości" pokarmu. Zakładam też, że większa, bo z mleczka bierze się też energia do utrzymania matki przy życiu i w ruchu.
Defekacja to pozbycie się produktów przemiany materii. Jeżeli organizm może sobie pozwolić na wcinania materiału, którego przetwarzanie wymaga dużo energii i wywołuje dużo odpadów (np. trawa), jednocześnie musi go wcinać sporo. Mleko i siara są pokarmami bliskimi doskonałości, ale nie zetknąłem się z porównaniem masy wydalin, przyrostu masy niemowlęcia i masy pobranego od matki pokarmu - a to dałoby "współczynnik doskonałości".
Fajnie się o tym gada, bo w wypadku matki pszczelej (lub matki ludzkiej w pierwszych dniach) nie mamy zakłócającego czynnika w postaci osobno podawanych innych substancji, a przede wszystkim wody.
Sprawność układu pokarmowego jest powiązana z przetwarzanym pokarmem, ale nie da się przyjąć fantastycznego założenia, że im wyższa sprawność, tym mniej pokarmu potrzeba - do przyrostu masy ciała (przy założeniu, że całą wodę organizm dostaje z pokarmem) potrzeba co najmniej (przy najwyższej sprawności układu pokarmowego i najwyższej doskonałości pokarmu) tyle pokarmu, co wynosi przyrost.

Niechaj Szymon zamieni to we wzór matematyczny Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#15
(28.02.2017, 09:10)Borówka napisał(a):
(28.02.2017, 08:33)MN napisał(a): Toaletę jako jedyna ma w ulu, więc pszczoły zajmują się usuwaniem jej "nieczystości".

Przecież sam pisałeś o larwach.

Myślałem, że rozmawiamy poważnie. To barciak, zaleszczotek i tysiące istnień, które przeżyły leczenie kwasem też mają w ulu toaletę Oczko
Cytuj ten post
#16
(28.02.2017, 10:51)flamenco108 napisał(a):
(28.02.2017, 09:39)Borówka napisał(a): 2. A i B nie musi stanowić zbioru wspólnego. Bardziej energetyczne przemiany nie muszą prowadzić do bogatoresztkowego pokarmu. To jak często i jak duża jest defekacja zależy od czy pokarm jest ubogoresztkowy czy bogatoresztkowy oraz od sprawności ukł. pokarmowego. W gorszym stanie będzie mniej wchłaniał aż do prawie w ogóle (np. biegunka). Mleko dla niemowlęćia jest pokarmem doskonałym także a jak pewnie zauważałeś także defekuje choć specyficznie.
Pierzga i miód nie są pokarmami wyczerpującymi dla pszczół. Wyczerpujące (o ile można użyć takiego słowa) zbieranie i wytwarzanie pierzgi i .kować co jakiś czas (choćby i rzadki) musi.
Nie do końca rozumiem. ....
Niechaj Szymon zamieni to we wzór matematyczny Oczko

Nie do końca rozumiesz bo traktujesz żywe stworzenie jak bioroboty które można podpiąć pod zasady termodynamiki i przypisać do wzorów. A tak nie jest. Kaloria nie równa się kalorii. To nie matematyka.

Owszem krowa żywi się pokarmem bogatoresztkowym ale to nie znaczy, że to jest dla niej wyczerpujące. Moim zdaniem takie założenie jest fałszywe.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#17
(28.02.2017, 11:29)MN napisał(a):
(28.02.2017, 09:10)Borówka napisał(a):
(28.02.2017, 08:33)MN napisał(a): Toaletę jako jedyna ma w ulu, więc pszczoły zajmują się usuwaniem jej "nieczystości".

Przecież sam pisałeś o larwach.

Myślałem, że rozmawiamy poważnie. To barciak, zaleszczotek i tysiące istnień, które przeżyły leczenie kwasem też mają w ulu toaletę Oczko

eeee miałem na myśli larwę pszczelą. Rozmawiamy poważnie a to też są pszczoły które załatwiają się wewnątrz ula.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#18
Cytat:Myślałem, że trutówki rozwijają się w okresie obfitości, w oddaleniu od feromonu czerwiu... Mleczko jest supresorem rozwoju w kierunku robotnicy, czyli działa odwrotnie, dlatego larwa mateczna karmiona jest od początku do końca mleczkiem. Zatem zaprzestanie lub zmniejszenie karmienia mleczkiem logicznie powinno powstrzymać jajcykładku i porządnie matkę odchudzić.

A ja słyszałem, że trutówki rozwijają się od karmienia siebie nawzajem mleczkiem kiedy je wydzielają a np. nie ma matki i larw co by go nim karmić. Ale pewno obie rzeczy mają znaczenie.

Niektóre badania wskazują, że niekoniecznie mleczko jest supresorem.
Cytat:Lots of factors go into making a queen beyond the plant chemicals examined in the new research: A compound with the wonderful name of royalactin, for example, has been proposed as critical to queen development. Maleszka has delivered a stinging rebuke to the idea that a single compound in royal jelly is the “switch” that makes a queen, though. In 2008, his lab was able to create queen bees without any royal jelly consumption, by turning off (silencing) a set of genes. Other bee researchers have questioned the “one molecule to rule them all” idea of queen development. The reality is likely that, like everything else in biology, it’s complex and many factors are involved.
https://www.wired.com/2015/09/royal-jelly-isnt-makes-queen-bee-queen-bee/
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#19
(28.02.2017, 12:36)Borówka napisał(a):  Kaloria nie równa się kalorii. To nie matematyka.

Na tym etapie rzeczywiście chyba nie powinienem więcej o tym dyskutować. Ale na do widzenia chętnie się dowiem, czy możliwy jest przyrost masy o 2 jednostki po zjedzeniu 1,9 jednostki pokarmu. Oczywiście wykluczam tutaj współczesną produkcję wędlin.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#20
Tak możliwy jest różny przyrost po takich samych ilościach tego samego pokarmu w zależności jak podany jet ten pokarmu, w jakich okolicznościach jedzony, kiedy jedzony, w jakim zdrowiu, w jakim towarzystwie, jakiej obróbce poddany i masa innych rzeczy.

Cytat:"o 2 jednostki po zjedzeniu 1,9 jednostki pokarmu"


W organizmach żywych nigdy nie istnieje przyrost o 2 jednostki po zjedzeniu 2 jednostek pokarmu (zamiast dwójki można wstawić dowolną liczbę).
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#21
Tu możesz coś poczytać na ten temat:

http://dziedzictwosandowa.blogspot.com/2014/07/od-genialnych-fizykow-do-nieco-mniej.html

http://dziedzictwosandowa.blogspot.com/2015/02/dieta-na-mase.html

http://dziedzictwosandowa.blogspot.com/2014/07/od-genialnych-fizykow-do-nieco-mniej_26.html
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#22
(28.02.2017, 15:04)Borówka napisał(a): Tak możliwy jest różny przyrost po takich samych ilościach tego samego pokarmu w zależności jak podany jet ten pokarmu, w jakich okolicznościach jedzony, kiedy jedzony, w jakim zdrowiu, w jakim towarzystwie, jakiej obróbce poddany i masa innych rzeczy.

Cytat:"o 2 jednostki po zjedzeniu 1,9 jednostki pokarmu"


W organizmach żywych nigdy nie istnieje przyrost o 2 jednostki po zjedzeniu 2 jednostek pokarmu (zamiast dwójki można wstawić dowolną liczbę).

Krzyśkowi chodzi o to że nie może zjeść mniej a urosnąć więcej
Cytuj ten post
#23
(28.02.2017, 15:33)emzarek napisał(a):
(28.02.2017, 15:04)Borówka napisał(a): Tak możliwy jest różny przyrost po takich samych ilościach tego samego pokarmu w zależności jak podany jet ten pokarmu, w jakich okolicznościach jedzony, kiedy jedzony, w jakim zdrowiu, w jakim towarzystwie, jakiej obróbce poddany i masa innych rzeczy.

Cytat:"o 2 jednostki po zjedzeniu 1,9 jednostki pokarmu"


W organizmach żywych nigdy nie istnieje przyrost o 2 jednostki po zjedzeniu 2 jednostek pokarmu (zamiast dwójki można wstawić dowolną liczbę).

Krzyśkowi chodzi o to że nie może zjeść mniej a urosnąć więcej

Tak więc organizm A może zjeść mniej od organizmu B tego samego gatunku i urosnąć więcej pomimo, że organizm A zjadł mniej kalorii od organizmu B. O to chodzi?

A czy może być taki przypadek, że organizm cudzożywny A zje organizm B o określonej masie i sam urośnie więcej niż masa pokarmu. Nie wiem tego ale według mnie nie jest to wykluczone. Od choćby biorąc pod uwagę różny udział wody w różnych tkankach.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#24
Chodzi o to drugie. Prawa dotyczące masy i energii

Pszczołowód
Cytuj ten post
#25
Czyli nie jest to wykluczonego wedlug mnie a mozliwe.
Newtonowskie prawa zachowania masy i energi, zasady termodynamiki moga nie miec wprost w taki prosty sposob zastosowania w holistycznych organizmach zywych. Organizm A moze mniej jesc niz organizm B i przy takich samych wydatkach energetycznych miec wieksze przyrosty masy niz organizm B.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#26
(28.02.2017, 16:24)Borówka napisał(a): Czyli nie jest to wykluczonego wedlug mnie a mozliwe.
Newtonowskie prawa zachowania masy i energi, zasady termodynamiki moga nie miec wprost w taki prosty sposob zastosowania w holistycznych organizmach zywych. Organizm A moze mniej jesc niz organizm B i przy takich samych wydatkach energetycznych miec wieksze przyrosty masy niz organizm B.
Owszem. Ale nie może przytyć więcej niż pobrał. Pobrany pokarm może wykorzystać w % od 0 do teoretycznie 100 przy czym w praktyce tego 100 nigdy nie osiągnie ze względu na sprawność układu.

Pszczołowód
Cytuj ten post
#27
Jesli chodzi o mase to nie jest to wykluczone.
Masa masie nieidentyczna chocby tyle samo wazyla.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#28
Np. osoba z patologią niedoczynności tarczycy może jeść dziennie i po 1000 kkal (czyli duży deficyt kaloryczny dla dorosłego normalnego człowieka) i wciąż tyć w białą tkankę tłuszczową lub nic nie tracić na wadze w porównaniu do innej osoby o takiej samej wadze, takiej samej płci, takiej samej wysokości która będzie jadła 3500 kkal i będzie chudła przy zachowaniu takiego samego wysiłku fizycznego i wydatkowania energii.

Trzeba brać też pod uwagę poza sprawnością ukł pokarmowego także wpływ metabolizmu, układu hormonalnego a więc także i stresu w którym się mieszczą czynniki psychosomatyczne. Trzeba brać także pod uwagę adaptacje. Organizm stara się zaadaptować zawsze do tego czemu jest poddawany. Trzeba także wziąć pod uwagę, że wiele kalorii nie idzie w rozbudowę masy a hormonów, enzymów, myślenia etc, etc. Osoba która gra intensywniej w szachy i brydża też teoretycznie będzie potrzebowała więcej kalorii od gapiącej się w seriale cały dzień w TV. Ale czy tak zawsze musi być nie jestem pewien. Czy może być mistrzem szachowym na deficycie kalorycznym? Nie wykluczam, że być może może.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#29
(01.03.2017, 14:07)Borówka napisał(a): Np. osoba z patologią niedoczynności tarczycy może jeść dziennie i po 1000 kkal (czyli duży deficyt kaloryczny dla dorosłego normalnego człowieka) i wciąż tyć w białą tkankę tłuszczową lub nic nie tracić na wadze w porównaniu do innej osoby o takiej samej wadze, takiej samej płci, takiej samej wysokości która będzie jadła 3500 kkal i będzie chudła przy zachowaniu takiego samego wysiłku fizycznego i wydatkowania energii.

Nie wiem jak tarczyca, ale jestem przekonany, że żadna niedoczynność nie pomoże na konieczność wydzielenia z własnego ciała określonej masy białka - co najmniej tyle białka (przy założeniu 100% sprawności układu, 100% doskonałości pokarmu oraz dążącej do zera energożerności procesu) trzeba zjeść, żeby potem je znieść (w formie jaj). Kilogram waty i kilogram żelaza ważą tyle samo. Gdyby okazało się, że jest inaczej, trzeba by rozwinąć hodowlę matek pszczelich zamiast elektrowni atomowych...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#30
Masa masie nierówna w sensie żywienia i tycia. Gdyby to było takie proste jak mówisz to dieta "mniej żreć" na odchudzanie by działała a nie działa w większości przypadków lub działa tylko okresowo do kolejnej adaptacji.

Jeszcze raz polecam:
http://dziedzictwosandowa.blogspot.com/2014/07/od-genialnych-fizykow-do-nieco-mniej.html

A co teoriach o wyliczania białka na kilogram masy ciała czy wydalania jajek to uważam, że nie jest to optymalną metodą porównawczą. Już choćby z tego, że bardzo dużo zależy od wartości biologicznej białka dla danego organizmu w sensie gatunkowym ale i indywidualnym w tym epigenetycznym. To ile się zjadło aminokwasów egzogennych i endogennych i w jakich proporcjach i w jakim towarzystwie. Jedna aminokwasy mają bardziej złożoną budowę inne mniej. Jedne białka są bardziej skomplikowane inne mniej. W jaki sposób i w jakim zdrowiu co też wpływa na przyswajalność. Syneteza różnych aminokwasów ot choćby z wiekiem też może kuleć. W praktyce tego nie da się wyliczyć.
Tutaj więcej:
https://www.youtube.com/watch?v=uB8YDFQXuSw

Podsumowując.
Masa zdecydowanie nie jest dobrym wyznacznikiem jakości pokarmu w sensie ilościowym.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post