Karmienie z jednego źródła.
#1
Co myślicie o takim karmieniu FatBee Man'a?
Karmi całą pasiekę jedną rynienką. Bałbym się wzrostu rabunków ale czy koniecznie? Ale wygoda by była.
Teraz zostawiłem im jeden padły ul do wyrabowania. Zobaczymy kiedy go odkryją i czy coś będzie się wielkiego działo z innymi ulami.



"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#2
Sąsiedzi pewnie się cieszą na darmowy wyszynk Uśmiech
Cytuj ten post
#3
(01.03.2017, 12:34)emzarek napisał(a): Sąsiedzi pewnie się cieszą na darmowy wyszynk Uśmiech

Podzielę się dla dobra eksperymentu. Będzie do efekt zewnętrzny pozytywny. Uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#4
Wielkie towarowe pasieki w Kanadzie np. wystawiają na pasieczysko duże otwarte beczki z syropem i wkładają trochę słomy na powierzchnię. Tylko że oni raczej nie przejmują się kilkoma wyrabowanymi rodzinami, nie wspominając o tych zabitych w beczkach pszczołach.

Ten system z długą rynną może ograniczać rywalizację, ale ile os skorzysta - może nie latałyby tak chętnie do uli wtedy.

Mając kilka - kilkanaście uli można się pofatygować i dać każdej rodzinie osobno. Chyba mniej roboty niż montowanie tej rynny i pilnowanie tego.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#5
W takiej Kanadzie, czy USA, gdzie jest jeden pszczelarz na kilkaset hektarów można karmić w ten sposób i nikomu nic do tego. Po prostu tworzy się pszczołom kolejny pożytek i one tak na to zareagują. Nie będzie rabunku, gdy pożytek w polu, prawda?

W Polsce, gdzie we wsi co pszczoła to inny właściciel takie karmienie traci sens. Zakarmimy nasze rodzinki, sąsiada i te spod strzechy starszej pani z drugiego końca wsi. Obłęd o przenoszeniu warrozy też nie ma tutaj nic do rzeczy, bo pszczoły i tak się nią wymienią na letnio - jesiennych pożytkach. Chodzi tylko o nieopłacalność takiego zabiegu, chyba, że stać nas na wspieranie sąsiadów wtedy takiego filantropa serdecznie zapraszam w moje sąsiedztwo...
Cytuj ten post
#6
Masz rację, można jeszcze wziąć pod uwagę, że pszczoła wraca z wziątkiem czasem tam gdzie jej wygodniej. A strażniczki taką z pełnym bakiem chętnie zaproszą do swojego ula.
Tak przynajmniej było napisane w starej książce o pasiekach wędrownych. Przestrzegano tam, przed stawianiem uli na trasie przelotu pszczół z innej pasieki na pożytek i z powrotem, bo to nieetyczne odbierać komuś pszczoły, w dodatku napełnione nektarem.
Możliwe że podkarmiając w ten sposób część obcych pszczół zasili najbliższe rodziny.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post