Kwas mrówkowy
#1
Skoro powstało to stowarzyszenie to tak jak co niektórym deklarowałem czasu nie mam na działalność ale chętnie pomogę co do wymiany doświadczeń.

Moje perypetie z nieleczeniem można sobie poczytać tutaj
http://ulebezramkowe.blogspot.com/

Da się nie leczyć czego dowodzą różnie ludzie tylko do tego trzeba mieć np pasiekę 20 rodzin. Liczyć się ze stratą 18 i na podstawie dwóch ocalałych poświęcić XX lat na cierpliwą selekcję. Ktoś chętny ;-)

A poważnie biorę na tapetę kwas mrówkowy i skoro jest to forum to może ktoś się dołączy do tego aby sprawdzać jego działanie. Podobno działa jak się stosuje jakieś wyśrubowane normy, jakieś urządzenia itp.
Ale ponieważ ja chcę mieć amatorsko tanio i bez obsługowo to interesują mnie tylko proste chałupnicze metody.

Wiec może ktoś poświęci jedną rodzinę na kwas ;-)
Ja zacząłem już tamtej jesieni, na odkładach które otrzymałem o ile pamiętam pod koniec lipca. Dostały kwas dwa razy przezimowały i teraz już są po wiosennym drugim zabiegu, gdyż warrozę zauważyłem wzrokowo.

Tutaj na początku filmu widać jak go podaje.




Chętnie wymienię praktyczne, zaznaczam praktyczne doświadczenia obecnych na forum a nie książkowe czy też informacje obiegowe od osób trzecich.
I nie na zasadzie sprawdziłem działanie kwasu mrówkowego odymiając ale na zasadzie daję kwas mrówkowy i tylko kwas mrówkowy od 3 lat i rodziny żyją.

Miłego
GP
Cytuj ten post
#2
Witamy serdecznie na forum.
Nie chcę zniechęcać do kwasów ale warto przeczytać pracę pana dr Macieja Howisa o zgubnym wpływie kwasów na organizm pszczoły miodnej. Praca dostępna TUTAJ
Cytuj ten post
#3
Witamy na forum.
Ale wątek chyba nie do końca w dobrym dziale ... ;-)

Kwas mrówkowy na pewno statystycznie działa - skoro warroza się sypie znaczy że działa. Nie ma co dyskutować nad tym czy tak czy nie. Doświadczenia długofalowe zawsze mile widziane i sam chętnie poczytam.

Choć ja nie zamierzam kwasów stosować - przez chwilę myślałem, że tak, ale dziś już nie zamierzam. Nie poświęcę na to jednej rodziny :-) Czy to lepsza metoda niż apiwarol czy taktik - pewnie lepsza. Trzeba próbować różnych metod i życzę powodzenia. :-)
Cytuj ten post
#4
(06.05.2015, 08:40)MrDrone napisał(a): Ale wątek chyba nie do końca w dobrym dziale ... ;-)

Przeniesiono.
Cytuj ten post
#5
A jaki dział jest stosowny to przenieście bo nie zauważyłem ;-)

Raczej lepszy niż te takitiki i apiwarole rakotwórcze ;-)
Zwłaszcza dla mnie i dzieci który zjada plaster wraz z miodem, kwas nie szkodzi na miód ani moje zdrowie.

Natomiast znam te opinię o wpływie kwasu na pszczoły to jest przy długim stosowaniu.
Ja podaję tak aby odparował maksymalnie szybko czyli bez podajników z których się ulatnia przez tygodnie.
Ale jednorazowo

Zdaje sobie sprawę że nie wybiję do końca warrozy ale mam ją ograniczyć na tyle aby pszczoły dawały radę przeżyć z pasożytem.
To jest mój plan na teraz.


A jak uda mi się utrzymać rodziny na kwasie to wtedy zacznę powoli sprawdzać rodziny kontrolnie bez kwasu.
Cytuj ten post
#6
Jak pisałem - kierunek na pewno lepszy niż wprowadzanie "ciężkiej chemii" (w tym potocznym "pszczelarskim" rozumieniu) i faktycznie na pewno miód będzie "czystszy" i zapewne "zdrowszy".

Natomiast mi chodziło o tą ideę walki z warrozą metodą na eliminację - Jeżeli zabijemy warrozę (lub np. wyeliminujemy ją z czerwiem) jakąkolwiek metodą, to eliminujemy presję warrozy na pszczołę. Długofalowo to ma dokładnie taki sam wpływ na genetykę pszczoły (osłabienie genetyczne, czy nieprzystosowanie do pasożyta - jak zwał tak zwał) jak stosowanie taktiku, apiwarolu czy czegokolwiek. I podobny będzie też miało wpływ na "ekologię ula" - na ulową faunę i florę. Będzie jakaś presja, akcja budzi reakcję. Coś przeżyje, coś nie. itp.

Oczywiście ja nie neguję tej metody w całości. Jak dla mnie jest równie dobra jak tymol czy jakakolwiek inna substancja nie zanieczyszczająca środowiska ula. Większość pszczelarzy chce się cieszyć zdrowymi pszczółkami i są szczęśliwi jak im przeżywają i jak mają miód. To są po prostu moje przemyślenia, które doprowadziły do tego, że ja nie chcę całkowicie eliminować u siebie presji warrozy. Bez presji warrozy nie ma przystosowania.
Jeszcze raz, żeby nie być źle zrozumianym: nie mówię o tym, żeby krytykować tą metodę. Każda na swój sposób ma wady i zalety. Piszę tylko o swoich przemyśleniach na temat długofalowej poprawy sytuacji gatunku, a nie krótkotrwałej potrzebie pszczelarza związanej z chęcią przeżycia (prawie) każdej rodziny.
Cytuj ten post
#7
Piszesz, że 20 rodzin haha... Jak dla mnie to o 60-80 za mało... Niech ze 100 przeżyje 15-20 i można zacząć zabawę... Wtedy wypadałoby z tych 20 zrobić przynajmniej z 50-60... I tak w kółko aż się śmiertelność ustabilizuje...

Mam nadzieje, że Bartek uwinie się w 5 lat...
Cytuj ten post
#8
Bartek, uwijaj się, bo będę Cię gonił.  Choć Ty masz rodziny, a ja plany. Uśmiech

Uwazasz Łukasz, ze 100 to minimum ? Ja myślałęm mieć ze 15 -20. No ale PN zmienia postac rzeczy. By mieć to 15-20, musze mieć 100. Uśmiech 
Cytuj ten post
#9
Nie zakładam żadnych granic i min. czy max. Wiem, że na większej grupie wyniki będą bardziej miarodajne a i szanse powodzenia wzrastają
Cytuj ten post
#10
ja myślę, że niestety 20 rodzin to tyle co nic.
walczymy z potężnym przeciwnikiem. Gdyby z 20 rodzin była rozsądna stała przeżywalność to od ponad 30 lat nie trąbiono by, że "się nie da".
Tylko może problem jest właśnie w tym co napisałem: "walczymy". Organicznicy amerykańscy przestali walczyć i zaakceptowali naturę - i dlatego wygrali. A my dalej walczymy... Ale ja jestem bliski akceptacji :-)

... ale dążymy do współistnienia tych gatunków razem - więc zwycięstwo jednego jest tak na prawdę zwycięstwem obu. Przecież warroza też nie chce umierać z rodzinami pszczelimi...

hm. 5 lat? a co będę robił z pozostałymi trzema??? ;-)) hahaha
no to pożartowali, a teraz powrót do rzeczywistości. ;-)
Cytuj ten post
#11
Co do lasów to głównie szkody nabroiły państwa a w naszym rejonie administracja pruska czy na wzór pruski. Nie dość, że edukację opracowali na sposób wojskowy to jeszcze lasy na wzór pól monokulturowych gdzie drzewka muszą rosnąć w rządku. Zresztą w zaborze pruskim warunkiem kariery urzędniczej w administracji leśnej było wcześniej odbycie służby wojskowej. Zboczeńcy. Oczko
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#12
Bartek uważaj, bo możesz zobaczyć moje tyły - w znaczeniu, że pierwszy osiągnę cel. Uśmiech Jak na razie, to ja widzę Twoje, i to już "przez mgłę, tak daleko mi uciekłeś, merytorycznie i ... Uśmiech Ty masz rodziny, a ja dopiero może juto wkręty kupie. Ale panele z odzysku już mam - i to piękne. Uśmiech  Więc nie drocz się z moim Bogiem, byś pewnego dnia oczu nie musiał przecierać. Uśmiech
Cytuj ten post
#13
Ja się przed nikim z przodu nie czuję... rodziny mam raptem od 2 miesięcy, a doświadczenia też tyle co kot napłakał. Fakt, że dużo pszczelarzy organicznych poczytałem, ale to wyrobiło mi tylko pewne spojrzenie, bo typowej praktycznej wiedzy pszczelarskiej (w tym rozumieniu w jakim pszczelarze poszukują) jest tam mniej.

Najważniejsze to przestać się miotać z tą warrozą. będzie co będzie. trzeba akceptować rzeczywistość :-)

ps. Darek, wkręty miodu nie noszą! kupuj pszczoły zamiast wkrętów! ;-)) haha
Cytuj ten post
#14
(06.05.2015, 08:29)G.Przezdziecki napisał(a): Skoro powstało to stowarzyszenie to tak jak co niektórym deklarowałem czasu nie mam na działalność ale chętnie pomogę co do wymiany doświadczeń.

Moje perypetie z nieleczeniem można sobie poczytać tutaj
http://ulebezramkowe.blogspot.com/

Da się nie leczyć czego dowodzą różnie ludzie tylko do tego trzeba mieć np pasiekę 20 rodzin. Liczyć się ze stratą 18 i na podstawie dwóch ocalałych poświęcić XX lat na cierpliwą selekcję. Ktoś chętny ;-)

A poważnie biorę na tapetę kwas mrówkowy i skoro jest to forum to może ktoś się dołączy do tego aby sprawdzać jego działanie. Podobno działa jak się stosuje jakieś wyśrubowane normy, jakieś urządzenia itp.
Ale ponieważ ja chcę mieć amatorsko tanio i bez obsługowo to interesują mnie tylko proste chałupnicze metody.

Wiec może ktoś poświęci jedną rodzinę na kwas ;-)
Ja zacząłem już tamtej jesieni, na odkładach które otrzymałem o ile pamiętam pod koniec lipca. Dostały kwas dwa razy przezimowały i teraz już są po wiosennym drugim zabiegu, gdyż warrozę zauważyłem wzrokowo

Tutaj na początku filmu widać jak go podaje.




Chętnie wymienię praktyczne, zaznaczam praktyczne doświadczenia obecnych na forum a nie książkowe czy też informacje obiegowe od osób trzecich.
I nie na zasadzie sprawdziłem działanie kwasu mrówkowego odymiając ale na zasadzie daję kwas mrówkowy i tylko kwas mrówkowy od 3 lat i rodziny żyją.

Miłego
GP


Śledziłem na forum polanki kolegi doświadczenia. Znam opinie na temat kwasu mrówkowego ( i naszych i innych naukowców).
Uważam że thymol i kwas mrówkowy i mlekowy to na początek dobry sposób. Sam się przymierzam jak odbuduję to co straciłem. Już końcem lipca początkiem sierpnia. Zamówiłem dwa dozowniki Nassenheider profesional. Zobaczymy?

Pozdrawiam
Cytuj ten post
#15
Marbet powolutku a odbudujesz...
Jak się unasiennią u mnie matule w ulikach to Ci coś podeślę, zawsze to odkładzik dwu ramkowy na matkach czerwiących da radę dojść do siły...
Cytuj ten post
#16
(07.05.2015, 15:17)bonluk napisał(a): Marbet powolutku a odbudujesz...
Jak się unasiennią u mnie matule w ulikach to Ci coś podeślę, zawsze to odkładzik dwu ramkowy na matkach czerwiących da radę dojść do siły...

Zamówiłem trochę matek. Twoje zwłaszcza dwa (pochodzenia mnie interesują) a od taty z tej chemii haha zgarnę trochę do pakietów, bo już mateczniki zrywa.
Więc jakoś odbuduję to pomalutku Uśmiech ,dzięki Oczko 

Pozdrawiam
Cytuj ten post
#17
(07.05.2015, 15:09)marbert napisał(a): Śledziłem na forum polanki kolegi doświadczenia. Znam opinie na temat kwasu mrówkowego ( i naszych i innych naukowców).
Uważam że thymol i kwas mrówkowy i mlekowy to na początek dobry sposób. Sam się przymierzam jak odbuduję to co straciłem. Już końcem lipca początkiem sierpnia. Zamówiłem dwa dozowniki Nassenheider profesional. Zobaczymy?

Pozdrawiam

Było miło dopóki ktoś tam nie zaczął że takim jak mi to truć pszczoły albo na policję.

Na coś takiego podaje i tak to robię.







A tutaj sobie sprawdzam czy po ostatnim kwasowaniu matka nie wyparowała
https://www.youtube.com/watch?v=HTocy25n0Go
Nie badam osypu, gdyż budowa ula z wysuwaną denicą byłaby już nie taka prosta.
Cytuj ten post
#18
(07.05.2015, 06:52)MrDrone napisał(a): Ja się przed nikim z przodu nie czuję... rodziny mam raptem od 2 miesięcy, a doświadczenia też tyle co kot napłakał. Fakt, że dużo pszczelarzy organicznych poczytałem, ale to wyrobiło mi tylko pewne spojrzenie, bo typowej praktycznej wiedzy pszczelarskiej (w tym rozumieniu w jakim pszczelarze poszukują) jest tam mniej.

Najważniejsze to przestać się miotać z tą warrozą. będzie co będzie. trzeba akceptować rzeczywistość :-)

ps. Darek, wkręty miodu nie noszą! kupuj pszczoły zamiast wkrętów! ;-)) haha

Hasło tego tego tygodnia : " Wkręty miodu nie noszą ! kupij pszczoły zamiast wkrętów!" Uśmiech Uśmiech Uśmiech 

Bartek, gdyby pszczoły przez jakis czas dało sie trzymac w zieniankach, wykopał bym kilka dołów i potrzymał dopóki nie zrobiłbym kilku uli.  Uśmiech No chyba, że w naszym regionie geograficznym juz takie są. Uśmiech Nie słyszałem o innej metodzie zrozpoczynania przygody z pszczołami niz ta, w której rozpoczyna się od zrobienia uli. Jak na razie przygotowyje sprzęt o osprzęt. Samo zrobienie uli nie będzie potem problemem.

Bartek, większość z nas wie, że "łebski" jesteś, więc nie bądź zbyt skromny. Uśmiech
Cytuj ten post
#19
Darek, dzięki za komplement. ale od tego moje pszczoły wcale nie mają się lepiej, a ja od tego nie jestem lepszym pszczelarzem ;-) przede mną dużo nauki praktycznej i dostosowanie teorii którą przeczytałem do rzeczywistości...
no i buduj te ule - tylko uważaj na paluchy, bo masz tylko 10 ;-) i w tym jesteś daleko przede mną, bo ja mam 9 i 1/3 hahaha ;-))
Cytuj ten post
#20
Zrobiłem przegląd po kwasie 12 maja
https://www.youtube.com/watch?v=_7x4Dr0KWbg
i ostatni w wtorek czy jest ok.
Podałem tylko trzy razy z czwartym razem jakoś się wstrzymałem skro nie widziałem takiej potrzeby. A może błąd bo trzeba było jak z antybiotykiem zalecane do końca to i czwarty raz powinien być.

Ale jest OK. Warrozy wzrokowo nie zauważyłem na pszczółkach.
Wszystko zdrowe nie pokręcone.

Jakby ktoś się skusił na taką metodą podawania kwasu zbliżoną do mojej czyli 20ml kwasu 60% nad plastry.
To chętnie wymienię informację ;-)


Miłego
GP
Cytuj ten post
#21
Na pewno zostało trochę warrozy, ale nie przejmuj się - w pszczelarstwie naturalnym raczej nie chodzi o to, żeby warrozę wybić do nogi.
Cytuj ten post
#22
A ten kwas zostawia jakieś związki pochodne w węzie, miodzie lub innych produktach ?
Cytuj ten post
#23
Jak dla mnie o 3 razy za dużo tego kwasu, tym bardziej o tej porze roku...
Nie mam pojęcia co taki zabieg ma spowodować jak rodziny w pełnym rozwoju?

   
Cytuj ten post
#24
Tutaj przegląd tego ula po kwasie




Nie wiem na ile wzrokowe ocenianie ilości warrozy jest w jakiś sposób miarodajne. Ale zobaczyłem sztuk jeden na trutniu.
Pszczółki zdrowe, matką czerwi i jak widać na filmie całkiem zgrabnie.
I to co mi się podoba to wyjadły cały zimowy zapas który miały.
Czyli mogę spokojnie wszystko wyjmować i konsumować ;-)

I w tym tygodniu robię odkład, dużo młodej pszczoły i coś za bardzo nie pracują a przy tej pogodzie nigdy nic nie wiadomo.
Cytuj ten post