Kasztanowce
#1
Jak w tytule. Mam wywozić pszczoły w inne miejsce zanim zaczną kwitnąć (drzewa, nie pszczoły)? Jak to jest z toksycznością pyłku? Ul stoi w tej chwili praktycznie dokładnie pod drzewem, w najbliższej okolicy cała aleja kasztanowa. Faktycznie tak źle robi pszczołom, czy jak mają do wyboru kwitnące mniszki i inne chwaściory, to się nie połaszą? Ktoś, coś?
Do you think this is wise, boy? Crossing blades with a pirate?
Cytuj ten post
#2
hehe... zostaw ul tam gdzie stoi
Cytuj ten post
#3
Ty się, zajączek nie śmiej..., ja się martwię. Jak czytam różne dzieła naukowe, w których jest napisane, że pyłek toksyczny i pszczoły po nim ledwo łażą, zatruwają czerw i takie tam. Pewnie, że super by było gdyby miały z niego pożytek, ale jak mają mi się nawalić toksycznym pyłkiem i mdleć w ramionach, to je wywiozę do lasu. Oczko
Do you think this is wise, boy? Crossing blades with a pirate?
Cytuj ten post
#4
samotrucie to tylko u ludzi Oczko
Cytuj ten post
#5
No nie tylko. Małpy też lubią poprawiać sobie humor, świnie i kury również. Oczko Konie potrafią się zatruć sianem, jak w nim nieodpowiednie rośliny się wysuszą. No i pytam, bo skądś się te powtarzane w każdej książce przestrogi wzięły. Wszędzie w dziale o zatruciach występuje, oprócz pestycydów, również pyłek niektórych roślin, w tym, np. bagna, naparstnicy i kasztanowców. Dlatego pytam, czy ktoś miał jakieś osobiste doświadczenia, bo ja już bliżej kasztanowca ula mieć nie mogę, chyba, że bym go powiesiła na gałęzi powyżej.
Do you think this is wise, boy? Crossing blades with a pirate?
Cytuj ten post
#6
Ja mam w parku i u mnie się nie zatruły. Wiesz nawet jeśli coś jest na rzeczy to kwestia tego w jakim procencie i stężeniu bo ilość dawki powoduje, że coś jest trucizną śmiertelną np. LD50 gdyż nawet woda może nią być.
Wydaje mi się, że kasztanowiec kwitnie wtedy jak kwitnie wiele różnych kwiatów i musiałaby by to być duża dominacja kasztanowca w otoczeniu, jakaś monokultura lub jakieś słaby nieodporne pszczoły aby padły. A może i to coś pożytecznego przy okazji być gdyż prawie wszystkie leki ziołowe są też toksynami jednocześnie w zależności od dawki. A jakby przy różnorodnych pyłkach padała jakaś ilość proporcjonalnie mniejsza to nie przyjmowałbym się tym bo widocznie ta część nie była zaadoptowana i nie powinna występować w tym rejonie. Podobnie jak ze spadzią.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#7
Teoretycznie, w tym samym czasie, powinna być pełnia kwitnienia mniszka, więc mam nadzieję, że pszczoły oleją to co nad nimi i skupią się na tym co pod nimi. Zobaczymy.
Znalazłam i to: https://pasieka24.pl/index.php/pasieka-czasopismo-dla-pszczelarzy/41-pasieka-2-2008/360-roliny-trujce-a-zatrucia-pszczo-pykiem
No dobra, będziemy poić i czynić eksperymenty.
Do you think this is wise, boy? Crossing blades with a pirate?
Cytuj ten post
#8
Przy mojej pasiece mam kasztanowce. Nie widziałem przy nich żadnej pszczoly. Trzmiela predzejOczko
Cytuj ten post
#9
(10.03.2017, 18:11)Naturalny Maniek napisał(a): Przy mojej pasiece mam kasztanowce.  Nie widziałem przy nich żadnej pszczoly. Trzmiela predzejOczko

No a ja właśnie pamiętam z lat ubiegłych, że w trakcie kwitnienia nieźle koło drzewa buczało. Wtedy mnie to nie obchodziło, bo co mnie jakieś pszczoły na drzewie. Oczko
Do you think this is wise, boy? Crossing blades with a pirate?
Cytuj ten post
#10
(10.03.2017, 19:28)Lady Bashere napisał(a): No a ja właśnie pamiętam z lat ubiegłych, że w trakcie kwitnienia nieźle koło drzewa buczało. Wtedy mnie to nie obchodziło, bo co mnie jakieś pszczoły na drzewie. Oczko

Jak jest pogoda to latają... u mnie co roku noszą piękny ceglasto-czerwony pyłek... nie zauważyłem nic co by mogło wskazywać na zatrucie...a pyłku znosiły dużo
Cytuj ten post
#11
No to gites. Uśmiech
Do you think this is wise, boy? Crossing blades with a pirate?
Cytuj ten post
#12
Wyjaśnię tobie koleżanko pyłek kasztanowca jest co prawda trujący ale po ukiszeniu go do postaci pierzgi mikroorganizmy przerabiają toksyczne związki na pożyteczne tak w skrócie
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#13
Witam - mam podobny problem. Będzie to mój pierwszy pełny sezon z pscółkami. Mam na działce niesamowicie efektownie kwitnące, kilkumetrowe drzewo ZŁOTOKAP. Podobno jest to najbardziej trująca roślina w Polsce. Każda część jest trująca, podobno kilka nasionek potrafi uśmiercić psa   :(  O relacjach z pscołami jest niewiele wiadomości. Mieliście do czynienia z tą roślina ?
Cytuj ten post
#14
(11.03.2017, 09:09)slawo3663 napisał(a): Witam - mam podobny problem. Będzie to mój pierwszy pełny sezon z pscółkami. Mam na działce niesamowicie efektownie kwitnące, kilkumetrowe drzewo ZŁOTOKAP. Podobno jest to najbardziej trująca roślina w Polsce. Każda część jest trująca, podobno kilka nasionek potrafi uśmiercić psa   Smutny  O relacjach z pscołami jest niewiele wiadomości. Mieliście do czynienia z tą roślina ?

Na pewno jest pyłkodajna i na pewno pszczoły ją lubią, bo na naszym jest ich co roku sporo. Czy jest dla nich trująca, tego nie wiem.
Do you think this is wise, boy? Crossing blades with a pirate?
Cytuj ten post
#15
█ ,,UWAGA! Złotokapy należą do najbardziej trujących roślin w Polsce! Wszystkie ich części są mocno trujące dla ludzi, a spożycie nasion może nawet powodować śmierć! Toksyczność złotokapów wynika z zawartości w ich tkankach trującego alkaloidu o nazwie cytyzyna. Objawy zatrucia złotokapem to najczęściej zawroty głowy i krwawe wymioty; może towarzyszyć im paraliż dróg oddechowych prowadzący w skrajnych przypadkach nawet do śmierci. Podobno nawet pyłek kwiatowy złotokapów jest szkodliwy dla pszczół.


Cholerka, chyba go mocno przytnę i zostawię parę gałązek.
Cytuj ten post
#16
Sprawdź najpierw co piszą na ten temat po angielsku.
Do you think this is wise, boy? Crossing blades with a pirate?
Cytuj ten post
#17
Jest dużo większe prawdopodobieństwo w świecie przyrody, że substancja roślinna będzie częściej toksyczna niż zwierzęca. Zwierzęce poza jakimiś wyjątkami typu trujące żaby, jad owadów czy węży są zwykle bezpieczne.
A to dlatego, że roślina broni się farmakologicznie tzn. chemicznie.

Pyłek może być niebezpieczny, pierzga z dużo mniejszym prawdopodobieństwem. Poza rodzinami przytrutymi lekami i woskiem z niedoborami czy patologiczną mikroflorą która nie zapewnia pełnej kompletnej fermentacji pierzgi oraz rodzinami nie dostosowanymi do danego regionu, z punktu widzenia instynktu i ewolucji, wydaje się niemożliwe żywienie się pokarmem łakomym i pociągającym instynktownie i pierwotnym który byłby letalny na poziomie LD50.

Pszczoły jako potomkinie drapieżnych mięsożernych błonkówek muszą przetwarzać bakteryjno-enzymatycznie pokarm roślinny na pokarm bakteryjno-zwierzęcy.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#18
Arszenik to też trucizna, ale w malutkich dawkach jest stosowany jako lekarstwo.
HB
Cytuj ten post
#19
Bosz - jeszcze nie stwierdzono zatrucia miodem w Polsce (miodem, nie substytutem, choć i nim nie stwierdzono zatruc) Roślin trujących jest w cholerę - najgroźniejsza po złotokapie jest konwalia majowa (nieoblatywana) i naparstnica - oblatywana . Nie panikujcie - te rośliny od dawna nam towarzyszą - jak i modrzewia - co uznawane za dawcę "kamiennej spadzi śmiertelnej dla pszczół" Pszczoły są starsze od nas i ja im ufam Uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#20
Co o jest ta kamienna spadź. Ja ma 3 modrzewie olbrzymy. Od pszczół na nich aż huczy.
Cytuj ten post
#21
Jest na ten temat w Pasiece 2/2008. Ale to tak bardziej co by było gdyby... /. .było
Cytuj ten post
#22
(12.03.2017, 07:54)Bączek napisał(a): Co o jest ta kamienna spadź. Ja ma 3 modrzewie olbrzymy. Od pszczół na nich aż huczy.

Jeżeli nie masz lasu modrzewiowego obok pasieki to nie ma sobie co głowy zawracać takim sprawami...
U mnie jest około 1 ha lasu modrzewiowego, dosłownie 10 m od uli... i mam głowę spokojną...
Pszczelarze potrafią z byle gówno narobić tyle problemów, tyle teorii stworzyć itd. a swojego trucia nie widzą... dziwne to wszystko.
Cytuj ten post
#23
I tu się zaczyna historia o pszczole, która przy modrzewiu się wychowała...ciekawe jaka to pszczoła?
HB
Cytuj ten post
#24
(12.03.2017, 09:47)bonluk napisał(a):
(12.03.2017, 07:54)Bączek napisał(a): Co o jest ta kamienna spadź. Ja ma 3 modrzewie olbrzymy. Od pszczół na nich aż huczy.

Jeżeli nie masz lasu modrzewiowego obok pasieki to nie ma sobie co głowy zawracać takim sprawami...
U mnie jest około 1 ha lasu modrzewiowego, dosłownie 10 m od uli... i mam głowę spokojną...
Pszczelarze potrafią z byle gówno narobić tyle problemów, tyle teorii stworzyć itd. a swojego trucia nie widzą... dziwne to wszystko.

Wiesz Łukasz, może jak ktoś ma wielkotowarową pasiekę wędrowną i pszczoły rok roku jedzą: ciasto-wierzba-syrop na pobudzenie, rzepak, akacja, lipa, syrop do końca sezonu i w zimie jeszcze ciasto i nagle zjedzą co innego w ilościach większych to tak się kończy bo są nie dostosowane.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#25
W Starożytnym Rzymie podobno używali jako silnej trucizny śliny torturowanych niewolników.

A złotokap i żarnowiec zawierają w kwiatach cytyzynę, jest to substancja podobna do nikotyny i używano jej jako namiastki tytoniu oraz odwykowo.

Też kiedyś bałem się tych groźnych kasztanowców i kaczeńców, którymi straszą podręczniki. Raz nawet miałem chorobę majową - pszczoły łaziły przed ulem z wywieszonym językiem, trwało to jeden dzień i zniknęło.
Pszczoły dadzą radę. Wiedzą co dobre :-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post