Napszczelenie okolicy - spojrzenie historyczne
#1
Mam już dwa tropy. Oba pochodzą ze Wschodu, tzn. z Rosji i Ukrainy, zależy, jak patrzeć.
Jeden pochodzi ze stron o Prokopowiczu, np. TU, czy też np. TU (z niemieckiego na angielski gugletłumacz dobrze przekłada), wreszcie prelekcja Szaraszkina (propagator idei Łazutina):



Tu piszą, że Prokopowicz miał w szczycie 10 tysięcy rodzin pszczelich (gdzie indziej, że 3000, co i tak wiele w czasach bez samochodu), gdzie indziej cytują Witwickiego, że w Rosji chłop mógł mieć i 1000 rodzin pszczelich, którymi w ogóle się nie zajmował, poza odwiedzeniem raz w roku i wybraniem miodu, o ile było co wybierać.

Moja niewiara drży na haku, kiedy czytam te rzeczy. Rozumiem, że mowa o ekstensywnej, całkowicie naturalnej uprawie pszczół, gdzie koło nich w ogóle się nie chodzi, ale 1000 kłód potrzebuje co najmniej kwadratu o boku 60m, czyli w zasadzie pełnego hektara, aby je obok siebie postawić - a nie wierzę, że oni je rozstawiali po lasach, skoro Szaraszkin mówi, że opiekę nad nimi powierzano dzieciom. Opieka pewnie polegała na łapaniu rojów, które zasiedlano w wymarłych kłodach. Tego nie wiem.

Zatem być może Prokopowicz miał rzeczywiście szczytowo 3000 rodzin pszczelich, ale 12000 uli, które rotacyjnie były zasiedlane rójkami?

Jednocześnie można zwrócić uwagę na średnie "uzyski" miodu z ula, jakie wyczytano w notatkach Prokopowicza: nigdy nie miał więcej niż 9kg, a zwykle było to około 3kg. Jakże zmieniły się techniki i poglady pszczelarskie, skoro dziś 10kg uważa się za wynik słaby i nieopłacalny? Ale to dygresja.

Tak czy owak, liczby te brzmią kosmicznie, w zestawieniu z danymi podawanymi choćby w książce Ostrowskiej. Mam tu na myśli reguły dotyczące napszczelenia.

W powiecie piaseczyńskim oficjalnie zarejestrowanych jest 1800 rodzin pszczelich. Załóżmy, że jest ich dwukrotnie więcej. To daje napszczelenie ok. 5 rodzin na 1km2. Witwicki (wg Szaraszkina) mówiłby o napszczeleniu 100 rodzin na km2.

Co Wy na to?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#2
Spolszczenie Szaraszkina uświadomiło mi, że on ma korzenie wschodnie tak?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#3
(17.03.2017, 11:20)Borówka napisał(a): Spolszczenie Szaraszkina uświadomiło mi, że on ma korzenie wschodnie tak?

W rzeczy samej. Urodził się w Rosji, do USA przyjechał robić doktorat i tak już został.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#4
Co Wy na to?

A ja na to, że te wydajności są prawdziwe i biorąc pod uwagę lepsze pożytki, mniejsze wydajności to liczba rodzin by się zgadzała...
Współcześnie to 10 kg z rodziny uznawane jest za marny wynik chodź mnie by to cieszyło na tą chwilę przy takich założeniach jakie mam. Realna wartość do osiągnięcia u mnie.
Cytuj ten post
#5
(19.03.2017, 08:51)bonluk napisał(a): Co Wy na to?

A ja na to, że te wydajności są prawdziwe i biorąc pod uwagę lepsze pożytki, mniejsze wydajności to liczba rodzin by się zgadzała...
Współcześnie to 10 kg z rodziny uznawane jest za marny wynik chodź mnie by to cieszyło na tą chwilę przy takich założeniach jakie mam. Realna wartość do osiągnięcia u mnie.

Mnie się bardzo podoba myśl, że będę miał pszczoły, do których zajrzę 2x w roku. Dlatego tak mi się podobają te uliki Warre, z założenia zaprojektowane pod taką gospodarkę.

Dane tabelaryczne, do których się dogrzebałem, na razie nie odpowiadają na pytanie, co autor ma na myśli. Wydaje mi się, że uzyski podawane przez Łazutina i Szaraszkina dotyczą zbioru dokonywanego z rodziny raz na 2-3 lata. Tak czy owak nie dowiemy się tego, zanim nie będziemy mieć pszczół zdolnych przeżyć 3 lata bez "pomocy" ze strony pszczelarza.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#6
Ja na tą chwilę nie widzę możliwości zaglądania do pszczół 2x w roku...
Prędzej 1x w miesiącu...
Licząc tak na szybko, wgląd wiosenny, wgląd podziały, wgląd miód, wgląd letni czy wszystko ok i czy matka czerwi, wgląd przy zakarmianiu przed zimą. Daje to około 5 wglądów a pewnie po drodze i tak się coś przytrafi więc takie 6-8 wglądów na sezon trzeba liczyć...
Cytuj ten post
#7
(19.03.2017, 10:51)bonluk napisał(a): Ja na tą chwilę nie widzę możliwości zaglądania do pszczół 2x w roku...
Prędzej 1x w miesiącu...
Licząc tak na szybko, wgląd wiosenny, wgląd podziały, wgląd miód, wgląd letni czy wszystko ok i czy matka czerwi, wgląd przy zakarmianiu przed zimą. Daje to około 5 wglądów a pewnie po drodze i tak się coś przytrafi więc takie 6-8 wglądów na sezon trzeba liczyć...

I to boli, boli... Jeszcze parę latek przede mną, zanim dojrzeję do tych eksperymentów, ale wierzę głęboko, że da się. Jak rozumiem, jest to możliwe na dwóch podstawach:
1. Brak napięcia emocjonalnego związanego z tym, co pszczoły robią w ulu (o ile coś w ogóle robią, bo mogę nie żyć).
2. Doskonała znajomość cyklu pożytkowego okolicznej roślinności oraz biologicznego swoich pszczół.
Na tych dwóch podstawach nie trzeba bez przerwy sprawdzać, co się w ulu dzieje, więc po prostu nie ma potrzeby sprawdzać. W takiej sytuacji przychodzisz do ula i po prostu wiesz mniej więcej, co się tam dzieje.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#8
no tak....
Wiesz jakby już mieć taką stabilność na pasiece to da się to zrobić. Wiosną po lotach oceniasz stan rodziny, możesz zważyć. Odchodzi wgląd. Później w maju/czerwcu dzielisz na pół zabierając polowę korpusów też nie zagladasz.
Wgląd robisz jak coś się dzieje czyli słabe loty brak pszczół z pyłkiem no i jak chcesz zabrać miód.
Cytuj ten post
#9
Panowie. Jak ktoś ma co najmniej 2 razy więcej uli niż uznaje, że chce mieć aby mieć komfort.
Ma odpowiednie bezpieczne miejsce i pożytki. Nie zależy mu na maksymalizowaniu produkcji a głównie hobbystycznie do czego stworzone zostało Warre. Przy założeniach hands-off beekeeping. Łapaniu rójek.
To ja nie widzę przeszkód aby odwiedzać ul 2 razy do roku a nawet raz.
Jak się wyroi to się wyroi. Jak padła to padła. Bez przejmowania się.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#10
(19.03.2017, 13:11)Borówka napisał(a): Panowie. Jak ktoś ma co najmniej 2 razy więcej uli niż uznaje, że chce mieć aby mieć komfort.
Ma odpowiednie bezpieczne miejsce i pożytki. Nie zależy mu na maksymalizowaniu produkcji a głównie hobbystycznie do czego stworzone zostało Warre. Przy założeniach hands-off beekeeping. Łapaniu rójek.
To ja nie widzę przeszkód aby odwiedzać ul 2 razy do roku a nawet raz.
Jak się wyroi to się wyroi. Jak padła to padła. Bez przejmowania się.

Ale teoretycznie czy praktycznie? 
Praktycznie nie znam takiego kogoś....
Cytuj ten post
#11
Dwa razy do roku w PN oznacza następujący schemat Oczko
1. zasiedlasz rodzinę
2. zamiatasz rodzinę
Cytuj ten post
#12
(19.03.2017, 16:20)Krzyżak napisał(a): Dwa razy do roku w PN oznacza następujący schemat Oczko
1. zasiedlasz rodzinę
2. zamiatasz rodzinę

Ot właśnie to... heheh
Cytuj ten post
#13
(19.03.2017, 16:20)Krzyżak napisał(a): Dwa razy do roku w PN oznacza następujący schemat Oczko
1. zasiedlasz rodzinę
2. zamiatasz rodzinę

Całkiem niezły schemat.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#14
(19.03.2017, 17:40)flamenco108 napisał(a):
(19.03.2017, 16:20)Krzyżak napisał(a): Dwa razy do roku w PN oznacza następujący schemat Oczko
1. zasiedlasz rodzinę
2. zamiatasz rodzinę

Całkiem niezły schemat.

Dla pszczół dobry Oczko
Tak działał Charles Martin Simon plus minus.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#15
(19.03.2017, 13:21)bonluk napisał(a):
(19.03.2017, 13:11)Borówka napisał(a): Panowie. Jak ktoś ma co najmniej 2 razy więcej uli niż uznaje, że chce mieć aby mieć komfort.
Ma odpowiednie bezpieczne miejsce i pożytki. Nie zależy mu na maksymalizowaniu produkcji a głównie hobbystycznie do czego stworzone zostało Warre. Przy założeniach hands-off beekeeping. Łapaniu rójek.
To ja nie widzę przeszkód aby odwiedzać ul 2 razy do roku a nawet raz.
Jak się wyroi to się wyroi. Jak padła to padła. Bez przejmowania się.

Ale teoretycznie czy praktycznie? 
Praktycznie nie znam takiego kogoś....

Praktykantka zaglądania raz na rok



Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#16
(19.03.2017, 18:14)Borówka napisał(a):
(19.03.2017, 13:21)bonluk napisał(a): Ale teoretycznie czy praktycznie? 
Praktycznie nie znam takiego kogoś....

Praktykantka zaglądania raz na rok

[video=youtube]FILM[/video]

Bardzo mi się ten film podoba Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#17
Kuba ta praktykantka już chyba na emeryturze...Myślałem o Polsce, naszych realiach... i osobistym znaniu kogoś.
Cytuj ten post
#18
(19.03.2017, 19:34)bonluk napisał(a): Kuba ta praktykantka już chyba na emeryturze...Myślałem o Polsce, naszych realiach... i osobistym znaniu kogoś.

Masz praktyka tak jak lubisz i marudzisz. Oczko

Nawet jak nikogo nie znamy w PL to nie znaczy, że to niemożliwe jak pszczoły przejdą selekcje.
Najpierw trzeba sobie zadać pytanie.
Ilu znasz pszczelarzy którzy chcą gospodarować systemem hands-off PN TF i to w dodatku na ulach Warre?

U nas pokutuje myślenie, że pszczelarz hobbysta powinien gospodarzyć jak zawodowiec najlepiej.
Na grupie amatorskie pszczelarstwo pomysł ten został wyśmiany oczywiście i podsumowany, że to zabawa a nie pszczelarstwo i jest niegodne a by o tym pisać.

Dlatego pomysł: "Przygarnij ul w ogrodzie" na tej zasadzie lub zero zaglądania może wypalić jako coś nowatorskiego.
Przy niechęci i zwalczaniu przez środowisko pszczelarskie rzecz jasna.
Ale jak to mówią: Nie ważne jak mówią, źle czy dobrze, ważne, że mówią. Dla darmowej promocji.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#19
(19.03.2017, 19:43)Borówka napisał(a):
(19.03.2017, 19:34)bonluk napisał(a): Kuba ta praktykantka już chyba na emeryturze...Myślałem o Polsce, naszych realiach... i osobistym znaniu kogoś.

Masz praktyka tak jak lubisz i marudzisz. Oczko

Nawet jak nikogo nie znamy w PL to nie znaczy, że to niemożliwe jak pszczoły przejdą selekcje.
Najpierw trzeba sobie zadać pytanie.
Ilu znasz pszczelarzy którzy chcą gospodarować systemem hands-off PN TF i to w dodatku na ulach Warre?

U nas pokutuje myślenie, że pszczelarz hobbysta powinien gospodarzyć jak zawodowiec najlepiej.
Na grupie amatorskie pszczelarstwo pomysł ten został wyśmiany oczywiście i podsumowany, że to zabawa a nie pszczelarstwo i jest niegodne a by o tym pisać.

Dlatego pomysł: "Przygarnij ul w ogrodzie" na tej zasadzie lub zero zaglądania może wypalić jako coś nowatorskiego.
Przy niechęci i zwalczaniu przez środowisko pszczelarskie rzecz jasna.
Ale jak to mówią: Nie ważne jak mówią, źle czy dobrze, ważne, że mówią. Dla darmowej promocji.


Tylko, że tu nie chodzi o to czy mi się to podoba czy nie.... czy Tobie to pasuje czy nie tylko o to, że na tą chwilę jest to mało prawdopodobne z racji poczynionych już doświadczeń własnych które obserwujemy... 
Jeżeli uważasz, że jest to możliwe już teraz i będzie ciągłość takiej zabawy... czyli 2-3 sezony co roku w lipcu zachodzę biorę 5 l miodu zamykam i widzimy się za rok i za rok o tej samej porze przy ulu to proponuje dla doświadczenia zrobić taki eksperyment...
Moje zwątpienie opieram na osadzonych rojach które umierają dość spektakularnie szybko czyli średnio żyją około 8 miesięcy... z wyjątkami oczywiście... Dlatego obawiam się, że to 1 zaglądanie będzie wpisywać się w schemat Szymona...
a może masz info jak ta praktykantka dalej z tą rodzinką działa w kolejnym sezonie?
Cytuj ten post
#20
Cytat:"to proponuje dla doświadczenia zrobić taki eksperyment...

Właśnie go zaczynam.
Napisałem, że pszczoły po selekcji się będą do tego nadawały u nas w realiach PL.


Cytat:a może masz info jak ta praktykantka dalej z tą rodzinką działa w kolejnym sezonie?

Nie mam.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#21
(19.03.2017, 20:20)bonluk napisał(a): Tylko, że tu nie chodzi o to czy mi się to podoba czy nie.... czy Tobie to pasuje czy nie tylko o to, że na tą chwilę jest to mało prawdopodobne z racji poczynionych już doświadczeń własnych które obserwujemy... 
Jeżeli uważasz, że jest to możliwe już teraz i będzie ciągłość takiej zabawy... czyli 2-3 sezony co roku w lipcu zachodzę biorę 5 l miodu zamykam i widzimy się za rok i za rok o tej samej porze przy ulu to proponuje dla doświadczenia zrobić taki eksperyment...
Moje zwątpienie opieram na osadzonych rojach które umierają dość spektakularnie szybko czyli średnio żyją około 8 miesięcy... z wyjątkami oczywiście... Dlatego obawiam się, że to 1 zaglądanie będzie wpisywać się w schemat Szymona...
a może masz info jak ta praktykantka dalej z tą rodzinką działa w kolejnym sezonie?
Tylko że tak po prawdzie to w sytuacji którą opisujesz czy się zajrzy raz w roku czy będzie się grzebać co tydzień to i tak rezultat będzie identyczny. Jedyna różnica polega na możliwości masowego namnażania.
Cytuj ten post
#22
No, jeden z niuansów, jakie dostrzegam w tym ekstensywnym pszczelarstwie wzorem przodków, to właśnie brak inspekcji, o których nawet u Ostrowskiej można przeczytać, że są wieldze stresujące dla rodziny pszczelej. Moje zeszłoroczne doświadczenia pokazują, że to prawda jest w całej rozciągłości. Teraz mamy dwie tezy w tym, czym zacząłem temat:
1. Pszczół ongi było o WIELE więcej niż dziś i świetnie sobie radziły.
2. Pszczelarze nie przeszkadzali im w życiu, bo jedyne, czego od nich chcieli, to rójek i miodu.

Co do pkt 2 to jak widać, jest dyskusja. Co do pkt 1 - nie mamy chyba wyobrażenia. Ja z dzieciństwa pomnę jedynie, że pszczoła nie była niczym dziwnym, zaskakującym w życiu. Czasem też palnęła. I zawsze jako dzieci mieliśmy dyskusję, czy to, co nas aktualnie straszy bzykaniem, to osa czy pszczoła? Dziś takich dyskusji nie ma - bo praktycznie tylko osy straszą.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#23
W kwestii pierwszego punktu brakuje rzetelnych danych.
Są jakieś mityczne legendy, o tym że Imperium Rzymskie nie mogło wejść na tereny Słowian, bo było w lasach tak dużo barci z wrednymi pszczołami, że nie dało się drogi dla wojska zrobić.

Mamy natomiast pewne wyobrażenie o bioróżnorodności środowiska w przeszłości, są pewnie jakieś wyniki badań pyłków z przeszłości, ale można też sobie wyobrazić rozległe tereny pokryte dziewiczą puszczą, bagnami i łąkami zalewowymi. Były też czasem małe kłopoty typu rok bez lata po wybuchach wulkanów.
Ale jeśli dołożyć do tego brak pszczelarzy (tylko bartnicy), to pszczoły miały dobre warunki do zapszczelania terenu dopóki wystarczy nektaru. Tu już trzeba by pokusić się o dokładną analizę wydajności ówczesnych pastwisk.

Co do radzieckich i rosyjskich pszczół to one zawsze robiły 500 % normy. W książce z 1954 roku I. Chalifmana o tytule "Pszczoły" na szczególne wyróżnienie zasługuje I. Tarakan z ukraińskiego kołchozu "Nowe Zycie", który w 1950r. powiększył w ciągu sezonu pasiekę z 40 do 200 rodzin i tylko przez to zebrał zaledwie po 108 kg miodu oraz po 2,5 kg wosku z każdego ula. Tylko, bo inni zbierali średnio po 190 kg miodu z pnia.

Pszczelarze od zawsze mieli tendencję do przesady w opisach swoich osiągnięć.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#24
(19.03.2017, 20:36)emzarek napisał(a): Tylko że tak po prawdzie to w sytuacji którą opisujesz czy się zajrzy raz w roku czy będzie się grzebać co tydzień to i tak rezultat będzie identyczny. Jedyna różnica polega na możliwości masowego namnażania.

Będzie identyczny jeżeli obie rodziny padną... ale jeżeli ta co miała wgląd zrobiony przeżyje to już inna historia.
Prosty przykład. Brak pokarmu, robię wgląd uzupełniam rodzina żyje dalej. Bez wglądu umiera. Pomijam całą otoczkę plusów i minusów takiego działania.
Cytuj ten post
#25
(19.03.2017, 21:54)flamenco108 napisał(a): No, jeden z niuansów, jakie dostrzegam w tym ekstensywnym pszczelarstwie wzorem przodków, to właśnie brak inspekcji, o których nawet u Ostrowskiej można przeczytać, że są wieldze stresujące dla rodziny pszczelej. Moje zeszłoroczne doświadczenia pokazują, że to prawda jest w całej rozciągłości. Teraz mamy dwie tezy w tym, czym zacząłem temat:
1. Pszczół ongi było o WIELE więcej niż dziś i świetnie sobie radziły.
2. Pszczelarze nie przeszkadzali im w życiu, bo jedyne, czego od nich chcieli, to rójek i miodu.

Co do pkt 2 to jak widać, jest dyskusja. Co do pkt 1 - nie mamy chyba wyobrażenia. Ja z dzieciństwa pomnę jedynie, że pszczoła nie była niczym dziwnym, zaskakującym w życiu. Czasem też palnęła. I zawsze jako dzieci mieliśmy dyskusję, czy to, co nas aktualnie straszy bzykaniem, to osa czy pszczoła? Dziś takich dyskusji nie ma - bo praktycznie tylko osy straszą.

Chodzi Ci o okres do 1900 r. tak?
Wydaje mi się, że po tej dacie zaczyna się powolny proces osłabiania pszczoły a apogeum następuje w 1980 wraz z przyjściem V. i zachłyśnięciem sztuczną inseminacją... z resztą jest cała lista negatywnych czynników 100 ostatnich lat.
W 2 punkcie chyba trzeba dopisać wosku... zależy to o jakich latach mówisz...
Cytuj ten post
#26
No tak, chodzi mi o czasy historyczne. One pozwalają mieć jakieś przewidywania względem rzeczywistych możliwości pszczoły, kiedy zostanie wyprowadzona na odporność.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#27
Mam pytanie.
Gdzie zajdę pokrewne informacje ile uzyskiwano przeciętnie z barci.
Jakie było napszczelenie w lasach powiedzmy do XX z uwzględnieniem hipotetycznie wczesnego średniowiecza, neolitu i palolitu. IIle przypadało średnio na jednego człowieka w dorzeczu Odry i Wisły w tych różnych okresach.
Jeśli chodzi o okres feudalny to ile szło do króla, książąt aby odjąć tę ilośc od średniej na jednego mieszkańca.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#28
Bardzo dobre pytania. W końcu nie może to być zupełnym nieporozumieniem stwierdzenie "kraina mlekiem i miodem płynąca", kiedy gęstość zaludnienia wynosiła 0,012 człowieka na 1km2, a w Chersonezie działało centrum handlu miodem i woskiem. O jakich naprawdę ilościach mówimy?

Pierwsze naprowadzenie: słowo "miód" jest powszechniejsze, jeżeli poszuka się w różnych językach nazwy napitku, niż produktu pszczelego (ang. "mead", staroangielskie "medu", niemiecki "met", duński "mjød", litewski "midus", węgierski "mézsör", estoński "mõdu"), tymczasem miód jako produkt pszczeli ma dwie nazwy indoeuropejskie, jedno od rdzenia "med" (grupa Satam) - w tym także "mel" (łacina, greka), drugie od rdzenia "hon" (grupa Kentum). Archeologia językowa może podać tu dwie hipotezy:
- nazwa miodu utworzyła się w językach indoeuropejskich już po ich podziale na dwie duże grupy
- miód jako napój winopodobny upowszechnił się w drugim rzucie z rejonu grupy języków Satam

Takoż patrząc na słowo "wosk" można by wysnuć hipotezę, że niektóre narody grupy Kentum uczyły się pozyskiwania wosku od narodów z grupy Satam (lubo w drugą stronę), bo mają zaimportowaną nazwę z rdzenia "was". Tymczasem w łacinie i językach romańskich pozostaje nazwa "cera" (greckie "keri"). Obstawiam pierwszy kierunek, a to dlatego, że w litewskim mamy "midus" i "vaszkas", a to język reliktowy.

Wynika z tego, że gospodarka miodowo-woskowa w Europie musi istnieć od czasów, kiedy Indoeuropejczycy przywędrowali na obszary występowania pszczoły miodnej.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#29
(20.03.2017, 10:11)Borówka napisał(a): Mam pytanie.
Gdzie zajdę pokrewne informacje ile uzyskiwano przeciętnie z barci.
Jakie było napszczelenie w lasach powiedzmy do XX z uwzględnieniem hipotetycznie wczesnego średniowiecza, neolitu i palolitu. IIle przypadało średnio na jednego człowieka w dorzeczu Odry i Wisły w tych różnych okresach.
Jeśli chodzi o okres feudalny to ile szło do króla, książąt aby odjąć tę ilośc od średniej na jednego mieszkańca.


Bodajże tutaj czytalem na ten tematOczko http://pbc.biaman.pl/publication/15522

i jest jeszcze druga. Ale nie mam czasu szukacJęzyk
Pszczoły i bartnictwo w polszcze w sklepie play darmowy odczyt jestOczko Tam sporo interesujących informacji wyczytałem za panowania różnych wladcowOczko
Cytuj ten post
#30
(20.03.2017, 10:11)Borówka napisał(a): Mam pytanie.
Gdzie zajdę pokrewne informacje ile uzyskiwano przeciętnie z barci.
Jakie było napszczelenie w lasach powiedzmy do XX z uwzględnieniem hipotetycznie wczesnego średniowiecza, neolitu i palolitu. IIle przypadało średnio na jednego człowieka w dorzeczu Odry i Wisły w tych różnych okresach.
Jeśli chodzi o okres feudalny to ile szło do króla, książąt aby odjąć tę ilośc od średniej na jednego mieszkańca.

Wiesz co ja obecnie czytam Siomne Kossak... Saga Puszczy Białowieskiej i tam możesz odnaleźć poszczególne szacunkowe dane... Jeszcze nie doszedłem do pszczół ale o innych zwierzętach i ich wyniszczaniu w puszczy jest sporo informacji w liczbach..
Cytuj ten post