Przedstaw się
Cześć Klaudiusz. Na OLX jest co najmniej 3 oferty z Twojej okolicy. Sam się chyba tam wybiorę, bo jest sporo taniej niż po mojej stronie Wisły.
Cytuj ten post
Zdaję sobie sprawę że przy dwuch rodzinach szansa powodzenia (czytaj utrzymanie ich przy życiu przez dłuższy czas) jest mała. Ale wychodzę z założenia że lepiej coś zacząć robić niż szukać dodatkowych problemów i czekać na 'lepsze czasy'. Jakoś muszę zrobić ten pierwszy krok. A szansa powodzenia wieksza od zera i tak mnie satysfakcjonuje. A nuż trafię tego lotka:-) Dziękuję za sugestie. Pozdrawiam
Cytuj ten post
(03.03.2019, 10:58)hanib4l napisał(a): Zdaję sobie sprawę że przy dwuch rodzinach szansa powodzenia (czytaj utrzymanie ich przy życiu przez dłuższy czas) jest mała.

Tak to chyba nikt nie napisał. Ja tak nie pisałem także. Mi nie chodziło o szanse przeżycia dwóch rodzin. Odnosiłem się do twierdzenia truten1974, że jakieś źródło rodzin nada większy sens selekcji niż inne. Przy dwóch rodzinach nie ma mowy o sensownym selekcjonowaniu pszczół, moim zdaniem. Innymi słowy, bez względu na szanse ich przeżycia, to czy przeżyje rodzina ze źródła A, czy ze źródła B, nie będzie miało większego (o ile nie żadnego) znaczenia systemowo-selekcyjnego dla zaczynającego przygodę z pszczołami początkującego pszczelarza. Dlatego moim zdaniem pod tym względem źródło rodziny jest obojętne. Dlatego nie widziałem przeciwwskazań do tego, że kolega planuje nabyć Astę. Zwłaszcza jeżeli przywiązany jest kolega do idei rozprzestrzeniania jej genów i sensu istnienia jej hodowli zachowawczej (tak jak ja np). Czy teraz jest to bardziej zrozumiałe, o co mi chodziło?
Cytuj ten post
Wszystk jasne i zrozumiałe:-)
Cytuj ten post
(03.03.2019, 11:28)hanib4l napisał(a): Wszystk jasne i zrozumiałe:-)

Jeżeli myślisz o selekcji to nie czekaj na rójki. Kup teraz dwie rodziny, weź z nich miód dla żony żeby się z Ciebie nie śmiała a następnie rodziny podziel powiedzmy na 4 mniejsze. W tym roku je przelecz jakąś "ekologiczną" metodą.
W przyszłym roku znowu będziesz miał zbiory i zrobisz w maju po odkładzie. Zrobi Ci się z "niczego" 16 rodzin, na których możesz już coś próbować selekcjonować. Na całości lub na części pasieki.
Ule zrób proste, jednościenne, tanie. Ramka szroko-niska będzie wygodniejsza niż wysoka do takich działań.
Nie wymyślaj swoich wymiarów zrób jakiś standard. Powodzenia.
Cytuj ten post
Obiecywałem się przedstawić, a więc:
Pszczołami zajmuję się od 7 lat, a tradycje rodzinne sięgają XX-lecia międzywojennego. Przejąłem pasiekę po śmierci mojego dziadka. Gospodaruje w 40 ulach wielkopolskich - obecnie leżakach 16 ramkowych z pełną nadstawką. Rasy pszczół, to mieszańce. Kilka rodzin krainskich linii "Dobra", parę czarnulek po szwedzkiej matce, Elgon od Osterlunda. Docelowo chciałbym pracować tylko i wyłącznie na AMM Augustowskiej/Kampinoskiej z powodu jednej, szalenie ważnej cechy, która u mnie w Karkonoszach ma status "być albo nie być" - rozpoczęcia czerwienia po ostatecznym ustabilizowaniu się pogody. Epizodyczne dni ciepła w miesiącach zimowych (często się teraz zdarzają), które wysoko w górach kończą się porywistym halnym są zabójstwem dla ras, które skłonne są do czerwienia tuż po lekkich wzrostach temperatur. AMM to pszczoła na surowy klimat, a do takiego zalicza się klimat Karkonoszy, gdzie statystycznie tylko 1 dzień w roku jest bezwietrzny, a piętra roślinności są o kilkaset metrów niżej niż w Tatrach, bo zwyczajnie jest tu zimniej. Dodatkowo mam słabość do AMM i do idei odbudowy tego gatunku na pierwotnym terenie jej występowania. Nie leczę pszczół od początku - w pierwszych latach z powodu braku kasy - obecnie świadomie. Raz (2 lata temu) doszło do 100% pomoru pszczół. Uważam, że podstawą jest siła rodziny pszczelej - według mnie wielkopolska rodnia 10-ramkowa, to za mało. Używam węzy z własnego wosku - do ramek wielkopolskich używam węzy ostrowskiej. Po pierwsze zawsze pasuje (ramki starsze niż rok często są lekko zdeformowane i trzeba przycinać węzę przy wtapianiu), po drugie na kilogram węzy ostrowskiej przypada 2-3 plastry więcej niż w przypadku wielkopolskiej (zawsze coś Oczko), po trzecie pszczoły mają więcej do roboty i nie nudzą się Oczko. Matki hoduje na własne potrzeby metodą Alleya. Nie ruszam miodu z gniazda. Karmienie jesienne w mojej ocenie powinno być delikatnym uzupełnieniem braków naturalnego pokarmu, a nie oparte na syropie. Mam też domek do apiterapii, który pod koniec maja będzie dostępny. Prowadzę też warsztaty pszczelarskie dla dzieci i dorosłych. Od dwóch lat wybieram się na zjazd SPN WP, ale zawsze staje jakaś przeszkoda - może na jesień tego roku się uda Oczko

Darz miód ! Oczko

https://www.facebook.com/pg/pasiekajuliusza/photos/?ref=page_internal


Załączone pliki Miniatury
       
Cytuj ten post
(04.03.2019, 12:00)MichałKarkonoski napisał(a): Od dwóch lat wybieram się na zjazd SPN WP, ale zawsze staje jakaś przeszkoda - może na jesień tego roku się uda 
Jak już wspomniałem, bardzo ładne foteczki. Jak się spotkamy, to liczę, że czegoś się od Ciebie nauczę. Uśmiech
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Witam Szanowne Grono!
Pszczelarzem może kiedyś się stanę, na razie postanowiłem wyruszyć w tą drogę.
Korzystając z przywilejów nowicjusza ( brak obciążenia wiedza i doświadczeniem ) wybrałem metodę Warre i właśnie buduję sobie cztery lekko zmodyfikowane ule ( ośmiokątne grubościenne, o powierzchni plastra w korpusie takiej jak w oryginale ). Niedługo przyjdzie pora na ich zasiedlenie i tu mam kilka pytań:

Czy pszczołom bardzo będzie przeszkadzać jak umieszczę ule na dachu szopy pod dębem? Potencjalnym problemem są jesienne bombardowania żołędziami.

Z dwieście metrów ode mnie sąsiad ma 30 uli BF leczonych kwasami i z matkami wymienianymi co 2 -3 lata. Ponieważ wymianę matek zamierzam pozostawić naturze (nie mam do tego ani umiejętności ani przekonania) to rozumiem że po jakimś czasie będę miał w ulach BF z domieszką tego co było w nich na początku? I czy jestem w takiej sytuacji skazany na jakąś formę leczenia?

W odległości 80 km była kiedyś mała pasieka. Przed śmiercią pszczelarz rozdał pszczoły i wypełnił ule pakułami by nic w nich nie zamieszkało. Pomimo tego w jednym z nich osiedliła się rodzina i żyje tam dziko już co najmniej 2 lata. Chętnie bym ją przygarnął ale nie mam pojęcia jak się do tego zabrać. Wszelkie sugestie będą bardzo cenne
Cytuj ten post
Cześć Malutki.

(19.03.2019, 09:55)Malutki napisał(a):  Czy pszczołom bardzo będzie przeszkadzać jak umieszczę ule na dachu szopy pod dębem? Potencjalnym problemem są jesienne bombardowania żołędziami.
 
Pszczołom najbardziej może przeszkadzać, jeżeli z dachu spadną. Resztę jakoś wytrzymają. Na dachu krytym papą zwróć uwagę na kierunki świata, żeby nie dochodziło do przegrzania w pobliżu uli. 

(19.03.2019, 09:55)Malutki napisał(a):  I czy jestem w takiej sytuacji skazany na jakąś formę leczenia?
Każdy jest panem na swojej pasiece. Polecam lektury, także tekstów zamieszczonych na naszej stronie. Ale decyzji nikt za Ciebie nie podejmie.

(19.03.2019, 09:55)Malutki napisał(a):  W odległości 80 km była kiedyś mała pasieka. Przed śmiercią pszczelarz rozdał pszczoły i wypełnił ule pakułami by nic w nich nie zamieszkało. Pomimo tego w jednym z nich osiedliła się rodzina i żyje tam dziko już co najmniej 2 lata. Chętnie bym ją przygarnął ale nie mam pojęcia jak się do tego zabrać. Wszelkie sugestie będą bardzo cenne
Najpierw posiędź ten ul z pszczołami, przywieź go, ustaw w miejscu, gdzie miałaby ta rodzina żyć w nowym ulu, a potem będziesz się zastanawiał. Wybór metody zależy od wielu czynników, pora roku jest jednym z kluczowych. Napisz, jak już będzie latać w docelowym miejscu Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Dach według niektórych badań jest wręcz lepszym miejscem dla pszczół niż poziom gruntu, to pszczelarz sobie ułatwił sprawę i ściągnął pszczoły na ziemię. Pszczoły szukając nowych miejsc nadal preferują gniazda na wysokości powyżej 2m.

Co do samych uli... ośmiokątne? Chcesz to ok, ale pszczołą to nie zrobi różnicy, a Ty sobie utrudniasz Oczko
Cytuj ten post
Dziękuję za odpowiedzi, przeczytałem już większość tego forum i trochę innych materiałów ale na moim poziomie wiedzy dopasowanie tego co czytam do problemów które mnie akurat zajmują nie zawsze jest oczywiste. Tak więc obawiam się że zanim zdobędę trochę doświadczenia, zdążę zanudzić forum pytaniami

Cytat:Każdy jest panem na swojej pasiece. Polecam lektury, także tekstów zamieszczonych na naszej stronie. Ale decyzji nikt za Ciebie nie podejmie.

Tyle to rozumiem, chodziło mi o to że w takiej sytuacji mało prawdopodobne by udało mi się utrzymać populację o podwyższonej odporności. Podobnie z rasą, naczytałem się i chciałbym mieć coś w typie AMM ale byłaby to prawda tylko w pierwszym pokoleniu a potem coraz bardziej BF. 

Cytat:Najpierw posiądź ten ul z pszczołami, przywieź go, ustaw w miejscu, gdzie miałaby ta rodzina żyć w nowym ulu, a potem będziesz się zastanawiał. Wybór metody zależy od wielu czynników, pora roku jest jednym z kluczowych. Napisz, jak już będzie latać w docelowym miejscu Oczko

No to próbuję się umówić. Jakby jeszcze ktoś zechciał mnie skierować do informacji o transporcie uli, zwłaszcza starych i rozklekotanych ( prawdopodobnie ).

Co do ośmiokątnego ula to po prostu tak mi się podoba a że mam gdzie i jak to zrobić....
Przy tej samej powierzchni plastrów objętość korpusu jest nieznacznie mniejsza, powierzchnia ścian podobnie, więc chyba nie jest to zamiana w złą stronę.
Cytuj ten post
I mniej oddalonych od kłębu narożników, gdzie osadza się wilgoć i pleśń.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(03.03.2019, 08:38)Ornatus napisał(a): Cześć Klaudiusz. Na OLX jest co najmniej 3 oferty z Twojej okolicy. Sam się chyba tam wybiorę, bo jest sporo taniej niż po mojej stronie Wisły.

Ornatus,
jeśli zdecydujesz się mimo wszystko na pszczoły z Lubelszczyzny to uważaj skąd dokładnie kupujesz:
https://www.lublin112.pl/zgnilec-amerykanski-atakuje-pszczoly-wyznaczono-kolejne-obszary-zapowietrzone/
Cytuj ten post
(19.03.2019, 22:43)kubi napisał(a): Ornatus,
jeśli zdecydujesz się mimo wszystko na pszczoły z Lubelszczyzny to uważaj skąd dokładnie kupujesz:

Dzięki za info.
Pszczoły już "zaklepane". Mój mentor odświeżył kontakty. Będzie tanio i z dala od Lublina.
Cytuj ten post
czołem, bzykacze

Robert, '74, Gliwice, jest miejsce, są już pszczoły, będzie więcej i będą zdrowe. Naturalnie zdrowe
Cytuj ten post
Cześć RobercieOczko
PowodzeniaOczko Duza pasieka? Polecam zalozenie watku o niej w tym dziale, by kazdy mogl zobaczyc i dowiedziec sie jak gospodarujeszOczko
Cytuj ten post
Mam 2 rodziny. Drobna fanaberia, ale nie zniosę styroduru, więc kupiłem 4 stare, 30-letnie leżaki wielkopolskie z pewną ilością starego osprzętu. Jak tylko przerobie nieco zabytki, dziewczyny wskakują do drewienka. Później stopniowo pozbędę się całkowicie węzy i przeprowadzę rodziny do czegoś bardziej naturalnego. bez, napinki-festina lente

Dom jest pod lasem, spory ogród z łąką. Ma potencjał, ale pożytkowo nie udźwignie dużej ilości pni. więc będę miał troche pod górkę z selekcją, poza tym w eterze śmiga spora ilość "rasowych" trutni (przynajmniej 1 toczek w okolicy), więc nie obędzie się bez pójścia w las, chyba że Łukasz udostępni mi swoje leśne trutowisko Uśmiech

W czerwcu przyjeżdżają 2 Elgony w odkładach. nie zrównoważę wprawdzie latającej w okolicy genetyki, ale przynajmniej troch poprzeszkadzam w degradacji pszczoły Uśmiech jak gremlin, hehe

jestem absolutnie uzależniony od zapachu pszczół, od pierwszego ... odurzenia Uśmiech
Cytuj ten post
Pewnie jak zdecynowana wiekszosc tutaj jest tak samo uzaleznionaOczko Zawsze mozesz miec kilka toczków w okolicy. W tych czasach pozytki wszedzie takie rozne... nie ty jeden cierpisz z tego powodu.Oczko
Cytuj ten post
Witaj, mam nadzieję, że będzie Ci z nami miło i przykro mi, że zacznę od krytyki Język

(25.03.2019, 21:29)cannamorph napisał(a): więc będę miał troche pod górkę z selekcją, poza tym w eterze śmiga spora ilość "rasowych" trutni (przynajmniej 1 toczek w okolicy), więc nie obędzie się bez pójścia w las, chyba że Łukasz udostępni mi swoje leśne trutowisko Uśmiech

W czerwcu przyjeżdżają 2 Elgony w odkładach. nie zrównoważę wprawdzie latającej w okolicy genetyki, ale przynajmniej troch poprzeszkadzam w degradacji pszczoły Uśmiech jak gremlin, hehe

Po pierwsze przy 2-óch rodzinach nie ma mowy o selekcji.
Po drugie, czym się będziesz różnił od latającej w okolicy genetyki? Elgon to jeszcze bardziej nienaturalna pszczoła dla regionu, niż hodowlana krainka. Pomyśl, co jest bardziej naturalne, krainka, włoszka, krzyżówka krainki i włoszki, czy może krzyżówka krainki włoszki i afrykańskiej pszczoły Monticola? 
Dla mnie po przemyśleniu tych spraw import takich matek, to rzeczywiście działanie iście gremlinie, one działały w końcu złośliwie i niszczyły równowagę. Podobnie będzie z wprowadzaniem dziwnych genów i zawlekanie zaimportowanych wirusów i innych patogenów. Dlaczego nie ASTA, lub inna AMM? To jest to co można nazwać naturalne i lokalne, ewentualnie pogadaj z sąsiadem co rzeczywiście ma na tym toczku, może się okaże, że hoduje własne lokalne matki.
Cytuj ten post
No, kochanieńki, ja to akurat nie z tych, co to się cieszą, że inni też mają ciężko Język

Ale fakt, strefa powietrzna jest opanowana na ogromną skalę przez komercję. Co do pożytków, to masz oczywiście rację, pożytków jest w lesie i na łące mnóstwo, ale nie udźwignie mi tu okolica 30 pni, a żeby selekcja miała sens, byłoby miło. Z drugiej natomiast strony mnie wystarczy, że dziewczyny będą żyły w okolicy i wzbogacały lokalny ekosystem.

Niestety, aby nasadzać i dosiewać w okolicy jakieś miododajne, trzeba sobie zadać pytanie, na ile można sobie pozwolić na ingerencję w pulę gatunków obecnych w danym miejscu. Ale z tym sobie chyba poradzę, mam jakieś podstawy w końcu.

cieszę się że tu trafiłem i chętnie posłucham rad i wskazówek. liczę na Wasze doświadczenie i wsparcie


Amen(t)
Uśmiech
Cytuj ten post
(25.03.2019, 22:34)kosz85 napisał(a): Witaj, mam nadzieję, że będzie Ci z nami miło i przykro mi, że zacznę od krytyki Język

(25.03.2019, 21:29)cannamorph napisał(a): więc będę miał troche pod górkę z selekcją, poza tym w eterze śmiga spora ilość "rasowych" trutni (przynajmniej 1 toczek w okolicy), więc nie obędzie się bez pójścia w las, chyba że Łukasz udostępni mi swoje leśne trutowisko Uśmiech

W czerwcu przyjeżdżają 2 Elgony w odkładach. nie zrównoważę wprawdzie latającej w okolicy genetyki, ale przynajmniej troch poprzeszkadzam w degradacji pszczoły Uśmiech jak gremlin, hehe

Po pierwsze przy 2-óch rodzinach nie ma mowy o selekcji.
Po drugie, czym się będziesz różnił od latającej w okolicy genetyki? Elgon to jeszcze bardziej nienaturalna pszczoła dla regionu, niż hodowlana krainka. Pomyśl, co jest bardziej naturalne, krainka, włoszka, krzyżówka krainki i włoszki, czy może krzyżówka krainki włoszki i afrykańskiej pszczoły Monticola? 
Dla mnie po przemyśleniu tych spraw import takich matek, to rzeczywiście działanie iście gremlinie, one działały w końcu złośliwie i niszczyły równowagę. Podobnie będzie z wprowadzaniem dziwnych genów i zawlekanie zaimportowanych wirusów i innych patogenów. Dlaczego nie ASTA, lub inna AMM? To jest to co można nazwać naturalne i lokalne, ewentualnie pogadaj z sąsiadem co rzeczywiście ma na tym toczku, może się okaże, że hoduje własne lokalne matki.

Ależ oczywiście, że miło, bo konstruktywnie. O to wlasnie mi chodzi. przeciez jestem dopiero na początku drogi.

Mówże dalej
Cytuj ten post
Hej jestem Bogdan.
Ule przyjełem po dziadku,ostatnio leczone apiwarolem w tamtym roku. pięć sztuk,w planach dwadzieścia.
Czemu selekcja na małej ilości nie ma sensu? 
Jest tu jakiś selekcjoner na większej ilości?

Trochę czytałem forum i spotkałem się z stwierdzeniem że wożenie pszczół to stres, czy jest to jakoś sprawdzone ?
Chciałbym wozić pszczoły jak będę miał ich już więcej.
Pozdrawiam.
Cytuj ten post
Selekcja i selekcja, możesz usuwać agresywne matki, będziesz mieć w ten sposób wpływ na genetykę tła, ale niewielki. Matki będą się unasienniały głównie obcymi trutniami, czyli brak kontroli nad stroną ojcowską. To nie będzie selekcja sensu stricte. Żeby mówić o jakiejś selekcji i unikać inbredu pasieka musi mieć minimum 40pni. Takie czytałem opinie. Oczywiście im większa tym lepiej.
Selekcja zawsze ma sens, ale przy małej pasiece nie jako cel sam w sobie, bo genetyka okolicy zbyt mocno będzie wpływać na oczekiwane rezultaty, to będzie taka trochę walka z wiatrakami. Ale oczywiście są metody, zwiększające szanse powodzenia, natomiast wtedy dochodzi sprawa powinowactwa. Tak mała pasieka stanie się zbyt mało zróżnicowana genetycznie, co również będzie mieć negatywne skutki.
Cytuj ten post
Cześć cannamorph, cześć Trzmielec.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Witam
rozpoczęłam "pszczelarzenie" bo bardzo lubię obserwować owadziki. Zaczęłam w ubiegłym roku od dwóch Dadantów leżaków, odkładów od sąsiada z ulicy oraz wiedzy od sąsiada, z kiążek i internetu.
Jako farmaceutka jestem bardzo negatywnie nastawiona do "chemicznego" wpływu na wszystkich poziomach wpływajacych na zdrowie ludzi i pszczół, więc na wszystkich możliwych płaszczyznach szukam rozwiązań zbliżonych do natury i stale uczę się korzystania z ziół.
Forum czytam już od roku a ponieważ zawsze znajdowałam odpowiedź na nurtujace mnie pytanie więc się nie rejestrowałam. Dzisiaj cały dzień z powodu choroby siedziałam w necie i czytałam na na temat warrozy i naturalnych sposobów ich ograniczania no i mam problem w wielkością komórki - tylko muszę znaleźć własciwy TEMAT.
Cytuj ten post
(26.03.2019, 19:37)Empatka napisał(a): Witam

Cześć Empatka. Też mam kilka leżaków dadanowskich. Uważam, że to są ule "z duszą". Bardzo je lubię, choć do gospodarki to takie sobie.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Witam!!
Paweł z okolic Iławy.
W zeszłym roku zawiesiłem 9 kłód bartnychy w okolicznych lasach. Czekam na ich zasiedlenie. Chciałbym poprowadzić również 1 - 2 ule(z pszczołą środkowoeuropejską), stosując metody zbliżone do naturalnych. Liczę na pomoc i podpowiedziUśmiech
Cytuj ten post
Powodzenia w realizacjiOczko
To najpierw wybór ula. Jak blisko natury to warre mysle bedzie najlepszy. Albo opcjonalnie ul dzierzonaOczko tez mozna w nim fajnie prowadzic pszczoly. I wykonac go z kłody tyle ze z ruchomymi plastrami na snozachOczko
Cytuj ten post