Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
#95
Przejechałem się po pasiekach.
Rozbitkowie żyją, pracują. Jedyna rodzina, której wyciągałem ramki, a to po to, aby sprawdzić, czy matka żyje. W momencie wyciągania ramek - żyła, bo nie było mateczników, za to widziałem świeże zasiewy. Jedną ramkę z czerwiem przeniosłem do górnego korpusu, a na dół podałem taką tylko z grubsza zaczętą, żeby w razie czego miały się woszczarki gdzie wyżyć. Przeciąłem nią gniazdo, więc będą musiały popracować. Dodałem im roboty, ale mają duże zapasy, więc nie powinny się skarżyć.
Dawcy czerwiu (buchwasty) pracują, aż się kurzy. Mają w pobliżu ładne parę hektarów starych sadów, z których pewnie nie wszystkie przechodzą pełną kurację. Widać, że noszą pyłek w różnych kolorach, ale jako daltonista nie ważę się oceniać, w jakich.
Przedwojennym zrobiłem liebigowską kippkontrolle, czyli uchylałem korpusy i spoglądałem z dołu. Zresztą wcale nie jakoś intensywnie, parę sekund i wystarczy, co ja tam zobaczę? Nic. Nie wiem, skąd mój brat wytrzasnął spostrzeżenie, że budują, skoro nie budują. Wyraźnie przez okres zimna i biedy wstrzymały się z pracami. To znaczy: zgrubsza docięte plastry, które tajemnym sposobem wprawiałem w ramki, zostały dobrze przyklejone, a pochylone o 90 stopni plastry z ula od Pana Jana z pewnością doczekały się poprawek architektonicznych, bo z wierzchu nie były czarne, tylko takie brązowo-żółte. Czyli coś tam robiły. Ale nowe ramki czekają puste. Pszczoły mało pyłku noszą, stoją w lesie, sadów w pobliżu brak. Czerwiu widziałem po parę ramek, czyli ruszyły, ale jeszcze kawał roboty przed nimi. Miałem z nimi inny kłopot: okazało się, że moje szczelinowe wylotki, które zresztą podejrzewałem, że są cokolwiek za małe, dla przedwojennych pszczół zupełnie wystarczyły... Ale nie dla ich trutni. Dokarmiałem je na dennicę resztkami zimowych plastrów, więc przy okazji mogłem zobaczyć trochę trutowych martwiaków powciskanych w szparę wylotka. Pojechałem do dom po wiertałkę. Jak wróciłem, okazało się, że przy okazji moich zabiegów trutnie wzbiły się, bo teraz znowuż koczowały przed wejściem kombinując, jak tu wrócić do środka. Jako pierwsze potem zorientowały się, że w każdej dennicy pojawił się nowy otwór o średnicy 22mm.
Oceniam sytuację tak: spokojnie, mamy czas. Jeżeli mi ktoś doświadczony nie poradzi inaczej, to zostawię je na dwa tygodnie w spokoju, ewentualnie zajrzę do dawców czerwiu. Czerwiec będzie bardzo intensywnym miesiącem, jak podejrzewam.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - beekeeeper98 - 27.04.2017, 16:15
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 03.05.2017, 20:39
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - flamenco108 - 13.05.2017, 15:22
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 23.05.2017, 07:41
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - karolinka777 - 08.09.2017, 08:59